TAK BYŁO:

Na początku marca 2009r. odebraliśmy telefon od kobiety która oznajmiła, że była świadkiem wyrzucenia szczeniaka z samochodu. Wzięła go do siebie i zadzwoniła z pytaniem w jaki sposób możemy jej pomóc. Zdecydowaliśmy się przejąć szczeniaka - trzymiesięczną, wychudzoną, grzeczną sznaucerowatą suczkę, która trafiła do naszego DT a chwilę później do stałego domu.
TAK JEST:
25 września 2009r.: "Witam serdecznie! Ostatnie aktualne zdjęcia to te z gór. Jak będziemy mieli bardziej świeże, to podeślemy. Mróweczka jest najukochańszą córunią na świecie. Piesek przytulanka. Bardzo grzeczna, czasami tylko poszczekuje na ludzi, ale tylko tak na przywitanie. Śpi w kojcu obok łóżka, a rano na dźwięk budzika wskakuje do nas i robi wspaniałą pobudkę. Uwielbia jeździć samochodem, kolejką linową, lokomotywą. Kocha piasek i fale morskie. A najbardziej to chyba kocha swojego przyjaciela, wujka, starszego kolegę Fuksika. Potrafią podstawiać sobie nawzajem pod nos szmatki, piłeczki, skrawki maskotek, kije i przeciągać się delikatnie godzinami. Fuksik to jej mentor i nauczyciel. Niestety Mróweczka ma dość ostrą dysplazję bioder. Lada dzień powinniśmy podjąć decyzję czy poddamy ją operacji, czy nie. Niestety to bardzo trudny temat. Pozdrawiamy!"
6 lutego 2010r.: "Witam! Ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy operacja była konieczna, lecz na pewno Mrówa nie piszczy co wieczór. Biega, skacze jak normalny pies, tylko nie wskakuje na wysokość 0,5 metra, ale i takiej konieczności nie ma. Radzi sobie niemalże doskonale. Jak zrobi się ciepło to poprzez pływanie jeszcze bardziej się zrehabilituje i w ogóle będzie szczęśliwa. pozdrawiamy! asia i orzeuek.
P.S. i mały Ignacy! (skłaniamy się ku teorii, że to Mrówa pomogła mu przyjść na świat :)"













Ta strona powstała 29.05.2010. Wizyt: 748.

