TAK BYŁO:

Lipton trafił do schroniska na początku czerwca 2009r. Jego oryginalna uroda sprawia, że nie sposób było przejść obok niego obojętnie. Postanowiliśmy mu pomóc i Lipton trafił do kojca przy naszej siedzibie. Powyższe zdjęcie pochodzi ze strony schroniska.
TAK JEST:
19 sierpnia 2009r.: "Dzień dobry. W poniedziałek adoptowaliśmy Liptona, piesek ma się dobrze, za jakiś
czas prześlemy jego zdjęcia w nowym domu. Jeśli chodzi o Liptona to ma się bardzo dobrze, w nocy rozdrapał trochę swoje ranki na karku i grzbiecie. Leczymy teraz te miejsca i goją się bardzo ładnie, już tak go nie swędzi więc nie rozdrapuje sobie tych ran, kiedy próbuje wystarczy zwrócić mu uwagę i przestaje. Jest nadzwyczajnie
grzeczny, bardzo spokojny, wykonuje podstawowe komendy. Jest jednak bardzo wrażliwy na punkcie swoich uszu, pierwszego dnia nie pozwolił sobie ich zakropić, uciekał. Jeździmy więc do weterynarza, który je zakrapia. Dzisiaj choć Lipton nie chciał wejść do lecznicy, wizyta przebiegła spokojniej. Wkrótce sami podejmiemy wyzwanie zakrapiania :). Lipton miał odwiedzić fryzjera, na razie jednak musimy się z tym wstrzymać. Wykąpaliśmy go 1 dnia, jednak powiedziano nam, że przed strzyżeniem musi odbyć kolejną kąpiel. Na chwilę obecną z powodu leczenia pogryzień nie może być kąpany. Sami usunęliśmy mu sporo dredów, które miał na sobie. Lipton bardzo nas pilnuje. Nie zostaje sam, zawsze przychodzi tam gdzie ktoś się znajduje, w ogródku też nie lubi być sam, ktoś musi z nim być inaczej zaraz biegnie do domu. Jest strasznym leniuchem, chwilę pobiega za piłką, ale zaraz się kładzie na trawie i nie zwraca uwagi na zabawki. Zdjęcia Liptona, które obiecaliśmy jego opiekunce, prześlemy gdy będzie już miał nowa fryzurę:) Pozdrawiamy."
20 sierpnia 2009r.: "Dzień dobry. Widzieliśmy już Spajkiego na poczekalni, cały czas sprawdzaliśmy kiedy się pojawi i jest :). Bardzo dziękujemy za okazane mu serce. Mamy nadzieje, że po okresie próbnym w nowym domu, zostanie w nim już na stałe i nic złego więcej go nie spotka. Z uszami Liptona jest już trochę lepiej. Pogryzienia ładnie się goją. Sam Lipton jest coraz śmielszy i bardziej radosny. Odkryliśmy, że jest fanem sera i bananów :) Wczoraj po raz pierwszy przez parę minut był na plaży. Niestety na smyczy. Baliśmy się, że piasek podrażni mu gojące się ranki, albo, że rzuci się do morza (podczas spaceru nad rzeką chciał wskoczyć do wody)co nie jest dobrym pomysłem póki całkiem nie wyzdrowieje. Lipton był zauroczony plażą, po jej opuszczeniu usiadł na schodach i przez dłuższą chwilę wpatrywał się w morze. Kiedy pogryzienia się zagoją będzie mógł swobodnie po niej pobiegać. Wszyscy są nim zachwyceni, szczególnie jego oczami i tym jaki jest grzeczny i mądry. Kto nie mógł poznać go osobiście, ten dostał zdjęcie na maila :) W załączniku przesyłamy zdjęcie Liptona. Więcej prześlemy po jego wizycie u fryzjera. Pozdrawiamy i jeszcze raz bardzo dziękujemy za pomoc Spajkiemu."


27 sierpnia 2009r.: "Witam. Tydzień temu pisałam do Pani z podziękowaniami za pomoc Spajkowi, wysłałam tez zdjęcia Liptona. Mam nadzieję, że ten mail do Pani dotarł. Odwiedzamy stronę TOZ'u, widzieliśmy, że Spajki został adoptowany. To świetna wiadomość, bardzo się cieszymy. Oby jak najwięcej zwierzaków miało tyle szczęścia. Jeszcze raz dziękujemy za poratowanie tego psiaka. Lipton to teraz Woody. Zarejestrowaliśmy go (jego czipa) w Międzynarodowej Bazie Danych Safe Animal. Ma się bardzo dobrze. Zaczyna trochę łobuzować:) Częściej ma ochotę na zabawę. Jest bardzo grzeczny i kochany. Jedynie z jedzeniem mamy troszkę problemów. Najchętniej konsumowałby banany, orzechy i ser. Bardzo smakowały mu też naleśniki:) Poza tym jest niejadkiem. Nie pasują mu zarówno psie puszki, sucha karma, jak i przygotowywane mu domowe obiadki. Je też na raty. Nie zjada wszystkiego naraz, ale jakoś sobie z tym radzimy. Z jego uszami jest już dużo lepiej. Codziennie jeździmy do weterynarza, który się nimi zajmuje. Pogryzienia są już właściwie wyleczone, na ich miejscu wyrosło już sporo sierści, którą musieliśmy zgolić by właściwie zająć się rankami. U fryzjera jeszcze nie byliśmy. Mieliśmy jechać do Sikorek, ale osoba która się tym zajmuje ma problemy z ręką i przez następne 2 miesiące nie będzie strzyc zwierzaków. W okolicy nie ma nikogo więcej więc będziemy musieli wybrać się do Szczecina. Nie chcemy jakoś mocno ścinać Woody'ego, zajmiemy się tylko tymi miejscami, które tego
potrzebują. Woody czuje się u nas już dużo pewniej. Na początku w ogóle nie szczekał. Teraz szczeka na każdy, najmniejszy dźwięk. Rano i wieczorem nas "liczy" :) Sprawdza czy wszyscy są w domu. Pozwala wszystko wokół siebie zrobić. Lubi czesanie i spacery po parku. Bardzo tez lubi patrzeć z promenady na morze :) Zauważyliśmy też jego fascynacje kotami, kiedy jakiegoś zobaczy lub usłyszy miauczenie zaczyna wariować :) Biega, macha
ogonkiem szczeka cienkim głosikiem. Nie wiemy jeszcze czy to oznaka przyjaźni czy wręcz przeciwnie :) Jeśli chodzi o psy, to nie przepada za tymi większymi, zdarzało się, że to on zaczynał się do nich stawiać po
tym jak chwilkę się powąchali, dlatego staramy się unikać bliższych spotkań z nimi. Woody lubi siedzieć w ogródku, ale nigdy sam, kiedy idziemy do domu, szybko biegnie za nami. Szczególnie upodobał sobie choinki, o które ociera się z taką siłą, że prawie się wywracają :) Jeżeli chodzi o polipy w jego uszach to będziemy się w tej sprawie konsultować z lekarzami i wtedy podejmiemy decyzję o dalszym leczeniu. Serdecznie pozdrawiamy i życzymy sukcesów w znajdywaniu domków dla zwierzaków. Woody z pewnością państwa za jakiś czas odwiedzi.
Oczywiście wysyłamy zdjęcie. Jest tam na rękach u męża bo odkryliśmy, że bardzolubi być noszony, zwłaszcza jeśli może wtedy popatrzeć w okno :) Taki obserwator :) Jeszcze raz pozdrawiamy i dziękujemy za wszystko."

22 listopada 2009r.: "Przesyłamy najnowsze wieści i zdjęcia Liptona. We wrześniu byliśmy z nim u fryzjera, ale zmiana nie była znaczna, został tylko trochę przycięty, na początku listopada przy okazji wizyty u weterynarza, zdecydowaliśmy się na nieco odważniejszą fryzurę:), efekt jest taki, ze zdania są podzielone, jedni są zachwyceni, drugim się nie podoba. Nam chyba bardziej przypadł do gustu Lipton kudłacz kudłaty:), czekamy więc na ponowną jego bujną czuprynę. Okazało się też, że Lipton ma atopowe zapalenie skóry. Jesteśmy po pierwszych badaniach, z których wynika, że jest uczulony na roztocza i trawę. Więcej informacji uzyskamy po kolejnych badaniach. Lipton wcina teraz karmę dla alergików i szaleje po całym domu:). Naprawdę oszalał:) Jest bardzo żywy, przytulaśny i całuśny,wszędzie go pełno. Co do narośli w uszach, to weterynarz powiedział, że jest to również efekt uczulenia, nie można tego wyciąć, Lipton będzie miał w przyszłości udrażniane kanały słuchowe.
Na wiosnę czeka go kastracja. W załączniku są zdjęcia Liptona przed i po ufryzowaniu. Pozdrawiamy!"






15 lutego 2009r.: "W załączniku przesyłam zdjęcia Liptona. W grudniu miał zabieg uszu w klinice u dr Pępniaka w Szczecinie. Usunięto mu polipy. Wszystko jest już w porządku, od czasu do czasu uszy są jeszcze zakrapiane.
Lipton to straszny łobuziak i kanapowiec, bardzo się zmienił od czasu gdy zabraliśmy go do siebie. Jest dużo bardziej aktywny i wesoły. Lubi skakać po śniegu i ganiać za piłką, jak zobaczy, że ktoś je coś słodkiego to nie popuszcza, wchodzi na kolana i patrzy prosto w oczy :) Ma nieposkromiony apetyt, jest zdrowy i bardzo kochany więc to na pewno był dobry wybór:) Pozdrawiam."





29.08.2010r. "Przesyłamy zdjęcia z hucznych urodzin Liptona :) Psiak jest zdrowy, chętnie psoci i rozdaje buziaki. Uwielbia wylegiwać się na kanapie i na tarasie w słońcu oraz bawić swoimi piszczałkami. Dał się też
poznać jako zapalony podróżnik. Chętnie porusza się samochodem i koleją. Już kilka razy jeździł z nami pociągiem i był bardzo grzeczny. Zauważyliśmy również, że przepada za dziećmi, jest w stosunku do nich bardzo cierpliwy. Ludzie się nim zachwycają, pytają jaka to rasa i nie mogą uwierzyć, że to mix. Na zdjęciach widać go w skarpetkach, nosi je ponieważ z powodu uczulenia namiętnie wygryza sobie łapy. Być może odwiedzimy państwa we wrześniu żebyście sami mogli ocenić jak się ma :)"





Ta strona powstała 29.05.2010. Ostatnia edycja 04.09.2010. Wizyt: 877.

