Ostatnio: nigdy

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

James Fleur i Upiór w moherze

Nie tak całkiem dawno temu, za siedmioma Bazylikami, dziesięcioma Parafiami i piętnastoma Kościołami żył sobie okrutnie zły czarodziej, którego imienia nie wolno wymawiać, w skrócie Vielki Rydz. Miał on wielką moc ponieważ potrafił…… ale o tym później bo będzie spoiler…. Bynajmniej znał się bardzo dobrze na wielu dziedzinach magii. Pewnego dnia uknół sobie jakże złowieszczy plan, zapragnął wszakże zostać złym władcą świata magii. Jako pierwszy cel obrał sobie szkołę magii patronum, gdzie dyrektorem był James Fleur.

Słońce już wstawało, ranek był ciepły i cichy, gdy nagle James uświadomił sobie że znowu musi wcześnie wstać.

- Motyla Noga! – krzyknął - znowu muszę rano wstawać i do tego użerać się z tymi wstrętnymi bachorami, ale za to mogę obcować z tą piękną nauką jaką jest transmutacja – spojrzał dumnie na swój 2098765439875 stronnicowy podręcznik pisany w 6 księgach na przemian wierszem i kodem… (jeśli jesteś mugolem czytaj matematycznym, jeśli jesteś czarodziejem czytaj transmutacyjnym) po czym wskoczył na miotłę i w ramach rozruszania się (ekhm tak naprawdę to musiał zrzucić parę kilo bo po pochłanianiu olbrzymiej ilości fasolek o smaku zgniłej żaby nie mógł już się zmieścić w żadne ze swoich ubrań a złamał obietnicę daną zarządowi szkoły że już nigdy więcej nie będzie używał mugolskich przedmiotów w celu oglądania Tap Madl i za karę nie mógł używać transmutacji zwiększającej) i odleciał z postanowieniem zrobienia kilku rundek dookoła hogwartu. Jednak już po kilku chwilach przestało już być tak sielankowo gdyż dopadła go Trójka Prefektów. Były to trzy uczennice Nicki, Jeastienne i Nenne które na znak protestu przeciwko nieodpartej chęci dyrektora do powołania jednego prefekta upodobniły się tak do siebie że nie można ich było odróżnić – ubierały się tak samo i zachowywały tak samo, dlatego James, który miał słaby wzrok oraz nie opanował gry w znajdź 10 różnic za nic w świecie nie mógł ich odróżnić, dlatego niemożliwym stał się wybór jednego prefekta. Trech Prefektów nie poprzestało jednak na tym i ich największym hobby zaczęło być dręczenie biednego dyrektora (o czym już niebawem będziecie mogli przeczytać w kolejnej odsłonie przygód Jamesa pt: James Fleur i Zemsta Prefektów). Jednak tym razem Jamesowi udało się uciec gdyż zanim zdążyli go zobaczyć zamienił się w koszatniczkę bo był animagiem. Na nieszczęście trafił w ręcę nadchodzącej Ślizgonki Sybilli (o której będzie można przeczytać więcej w James Fleur i koszmar Sybilli) która uwielbiała koszatniczki. Nie chciał się teraz z powrotem zmieniać gdyż Sybilla z pewnością po raz setny zaczęłaby go męczyć pytaniem jak wyjść ze szkoły podczas gdy tłumaczenie jej że nie znajduje się teraz w szkole by do niej nie trafiało, gdyż jak zwykle twierdziła:

[18:57:15] Sybilla: stram się ale to strasznie trudne nie ogarniam tego

Tak więc ucieszona nową zdobyczą Sybilla pognała przed siebie dalej usiłując szukać wyjścia ze szkoły, w której nie była. Jednak to co zobaczyła przyprawiło ją o drgawki, a był to na wskroś przeszywający widok ponieważ zobaczyła samą siebie! (oczywiście była to Nenne która zwędziła z lochów eliksir wieloskokowy gdyż planowała w skórze Sybilli rzucić avadą w pewnego bardzo irytującego profesora a przy tym wpakować Sybillę do azkabanu). Na ten widok Sybilla cała zdrętwiała tak że James przemieniony w koszatniczkę wypadł jej z ręki i udał się w bezpieczne miejsce po czym powróciwszy do normalnej postaci znalazł swoją miotłę i kontynuował jakże niebezpieczną do tej pory przejażdżkę. Postanowił przy tym poprawić sobie humor śpiewając na cały głos:

[22:27:59] prof_james_fleur: Sikiera motyka bum cyk cyk ethan dowell stary pryk

gdyż prowadził z obecnym vice dyrektorem ostrą wojnę na wyzwiska.

Przelatując obok okna Ethana spadł z miotły gdyż poczuł dawną traumę z dzieciństwa kiedy vice dyrektor przypomniał mu że jego matka występowała w trudnych sprawach, dlaczego ja i ukrytej prawdzie a ojciec przebierał się za Dżoanę Krupę. Upadając tak w przepaść słyszał tylko złowieszczy śmiech. Gdy znalazł się na ziemi poczuł przeszywający ból. Zrobiło mu się ciemno przed oczami i zobaczył jaskrawo różowe światło.

- A jednak to nie jest pic na wodę – pomyślał – życie po śmierci istnieje, teraz będę mógł nawiedzać tego niewdzięcznika Dowella i Trójkę wścibskich prefektów – zachichotał złowieszczo.

Lecz nagle światło zmieniło kolor na czerwony potem na żółty a potem na niebieski.

- Co do diaska?! - krzyknął

- Dzień dobry Panie Profesorze, dzisiaj testuję nowy model różdżki. To najnowszy model o nazwie odjechana impreza, który pozwala na zmienianie kolorów. Pewien metamorfomag zgłębił swoje tajemne moce i opracował zaklęcie które pozwala wyzwalać różdżce światła różnych kolorów. Tak w ogóle to chciałam zaszpanować przed naszym nauczycielem uroków, które są super ciekawe i wcale się na nich nie dyskryminuje uczniów, myśli Pan że mu się spodoba– zapytała z podnieceniem Beatrice.

- Ola Boga, czego to ludzie nie wymyślą! (dyrektor znany był ze swoich staromodnych określeń). No dziecko, pomóż mi wstać, muszę wszakże zdążyć na lekcję, tylko proszę Cię nie świeć mi tym ustrojstwem w oczy!

Jednak nie otrzymał odpowiedzi a to co zobaczył było straszniejsze niż ostatnia część filmu Piła.

Gryfonka leżała bezwładnie na ziemi a jej oczy wypełnione były c zarną mazią. W ręku trzymała kamień z wyrytym napisem : Kaplica moheru została otwarta, a z jej ust wydobywały się ciągle te słowa: Moher to siła, moher to władza, moherowych beretów się nie zdradza.

James mimo licznych stłuczeń szybko wsiadł na miotłę i pognał w stronę szkoły. Szybko wbiegł do skrzydła szpitalnego i poinformował wszystkich o zaistniałej sytuacji. Natychmiast podjęto odpowiednie kroki i poszkodowaną uczennicą zajęli się lekarze. Jednak nikt nie wiedział jak zdjąć rzucone na nią tajemnicze zaklęcie, czym jest i gdzie znajduje się tajemnicza kaplica moheru oraz jak nauczyciel od uroków zareaguje na stratę swojej najlepszej uczennicy…..

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.