<------ POWRÓT DO METAMORFOZ

TAK BYŁO:

Obrazek użytkownika

Strusia trafiła do nas ze schroniska, gdzie nie miała szczęścia do towarzyszek niedoli - koleżanki z boksu nieustannie ją podgryzały. Zabraliśmy ją do siebie i w ciągu kilku dni znalazła dom. Po kilku dniach jej nowa właścicielka przyprowadziła ją do nas twierdząc, że pod przykrywką dwuletniej suczki wydaliśmy jej starego i chorego psa a ona nie ma pieniędzy na jej leczenie. Oględziny lekarsko-weterynaryjne nie wykazały by Strusi coś dolegało... Zresztą... czy na zdjęciach poniżej widać chorego psa?






TAK JEST:

Obrazek użytkownika

"Strusia to suczka, która trafiła pod naszą opiekę 19.02.2010. W naszym mieszkaniu znalazła się przez przypadek, w drodze małego zamieszania. Miała u nas przebywać tylko do czasu znalezienia nowego domu, i nastąpiło to bardzo szybko, bo Trusia została po prostu u nas, podbijając serca wszystkich, z którymi miała do czynienia. Przez pierwszy tydzień pobytu u nas była bardzo wystraszona. Ogon nosiła nisko, niepewna siebie, nawet na spacerach... a teraz to pies nie do poznania :) Cieszy się na samo słowo ,,spacer", biega, ogon robi za mini helikopter (kiedyś odleci). Ma nowe hobby: szczekanie na wszystko, co pierzaste - gołębie, kaczki, wrony, sroki... idzie i szczeka na nie, z chęcią oczywiście ich pogonienia, oby tylko. Potrafi otwierać sobie sama drzwi, oczywiście jak nikt nie patrzy. No i jest strasznym łakomczuchem - musimy chować przed nią czekoladę, bo znajdzie ją wszędzie... A przylepa z niej niesamowita. I jest jeszcze coś, co Trusiak uwielbia - spanie....

W dodatku mamy psa rasistę:( Nie lubi beagli, łaciatych bokserów, a z resztą psów się dogadują, bawią. Z Aresiem się uwielbiają, z Bajeczką tolerują, a może kiedyś się pokochają... Dla niewtajemniczonych: Ares i Bajka mieszkają 100 km od Szczecina a ponieważ właścicielka mieszkania w Szczecinie zgodziła się na psa, to długo nie czekaliśmy z tą decyzją - Truśka trafiła jeszcze w tym samym dniu otrzymania zgody na psa. Tak więc Truśka zostaje na stałe w Szczecinie, na weekendy od czasu do czasu jeździ sobie polatać po polach, pobawić się z Aresem i powkurzać Bajeczkę.

Zapraszamy na wizytę poadopcyjną.

Aga i Krzyś"



Obrazek użytkownika

Relacja wolontariuszki Justyny: "Byłam dziś na wizycie poadopcyjnej u Truśki... No i masakra co się tam dzieje... Pies nieszczęśliwy, bo czekolady nie dostaje, a pani gołębi nie przynosi na zawołanie (bo Trusia ma nową fazę - gołębie i wszelkie ptactwo wysoko i tylko to ją na spacerach interesuje;) A tak na poważnie... Szczęśliwe psisko ;) Aż widać do szczęście na mordce. Nie mogłam się na jej sierść napatrzeć, taka błyszcząca... A Trusia taaaaka grzeczna. Psi ideał ;) No prawie - gdyby jeszcze jej ten rasizm psi z głowy wybić."

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.