Ostatnio: nigdy

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Nr 211 - DZIŚ NOWY WPIS - NASZE LATO w FALBOWIE

W czerwcu twierdziłam, że jeszcze nigdy nie było tak pięknie. Paprocie wystrzeliły wzwyż nieprawdopodobnie. Jednak zachwyty nie trwały długo. Przyszły upały i susza. Pierwsze słoneczniki urosły do kolan, warzywa uschły, martwiliśmy się o sad. Musieliśmy podlewać wrażliwsze krzewy. Udało się, bo żaden nie usechł. Ale kwiaty, trawy i inne rośliny mniej trwałe nie wytrzymały. Znowu kwietnik przed domem był żałosny. Sytuację nieco uratowały dziewanny. Jest stare przysłowie, które wstępuje w dwóch formach.

Pierwsze tłumaczenie jest jasne:

Gdzie rośnie dziewanna – bez posagu panna

Ubogie, piaszczyste gleby nie dają widoków na wysokie plony i majątek.

Ale drugie przysłowie dla większości z Was będzie mało zrozumiałe, bo nie o posag w nim chodzi.

Gdzie w ogrodzie kwitnie dziewanna, tam nie wyjdzie za mąż panna.

Ta piękna roślina przypominająca pokrojem malwy jest chwastem, a kwitnie dopiero w drugim roku. Jeżeli więc zakwita w ogrodzie, to dowodzi, że panna przez dwa lata go nie pieliła, a więc jest leniwa i niegospodarna. Marna kandydatka na żonę…

Zobaczcie, paprocie uschły, a dziewanny sięgały nawet dachu.


1a




I jeszcze pokażę Wam przejście między budynkami.

Dwa ujęcia: z lewej i prawej strony.





Skoro zaczęliśmy od budynku gospodarczego, to jeszcze spójrzcie na niego z drugiego końca działki.

Przy okazji widać jakie smutne jest obejście bez drzew.


1c




W blogu zapowiedziałam nowego lokatora.

To MALUCH. Śliczny biały kotek w szare łaty. Długo musiałam na niego czekać. A kiedy po niego pojechałam okazał się zbyt mały. Niby miał już umieć pić z miski mleko, ale nie umiał. Daremnie podawałam mu mleko

na palcu, moczyłam pyszczek do oblizywania, szykowałam butelki ze smoczkami… Uważałam, że w razie czego kociaka odwiozę do matki. Czas mijał, a on był cały czas rozbrykany i radosny. W końcu dałam mu saszetkę. Rzucił się do jedzenia tak, że aż się trząsł. Bałam się, czy brzuszek mu nie pęknie. Jednak już wiedziałam,

że damy radę.

Poniżej fotka z pierwszej jego sesji zdjęciowej.


2a




Czytelnicy bloga pamiętają Kociastego Króla, którego kochaliśmy miłością absolutną.

To była humorzasta kocica, która miała nadzwyczajne poczucie swojej wartości. Godność, majestat… Dozorowała wszystkiego, broniła obejścia jak pies i hojnie rozdawała razy każdemu kto zasłużył. Nam też. Pozwalaliśmy jej prawie na wszystko. Kładła się spać w moich objęciach i bardzo mi brakowało tego zaszczytu. Ciepła, jedwabista i mrucząca Przytulanka…

Powiedziałam, że chociaż marzę o syjamskim Kocurku, to potrzebuję nowego kotka do kochania, do przytulania. Ten, który jest u nas od 2011 roku, to maszyna do zabijania, nie jest nami zbyt zainteresowany.

MALUCH pojawił się w lipcu. Trzymaliśmy go w domu. Od kilku miesięcy codziennie zamykamy bramę, żeby obce psy nie wchodziły na podwórze. Jednak kociak szybko nauczył się wychodzić na ulicę. Jest niefrasobliwy, bo uważa, że każdy chce się z nim bawić. Męczy starą Sunię i starszego kota.


2b




Nam lipiec minął pod kątem obserwowania nieporadnych ruchów MALUCHA.

Jeszcze się zataczał, nie potrafił skakać, więc ciągle spadał. Szukał drugiego kotka w lustrze…

Zrobiło się radośnie, bo wciąż nas rozbawiał.


2c




Trenował usilnie wspinaczkę na firance. Zresztą używał jej na bardzo pomysłowe sposoby.

Ześlizgiwał się w fałdach, albo zawieszał do spania jak w hamaku. Nie miałby takich możliwości,

gdyby firanka wisiała w oknie. Jednak jedyna firanka w Falbowie pojawiła się w tym roku wokół mojego łóżka. Zrobiłam sobie baldachim broniący mnie przed muchami i komarami. Dlatego kociak mógł wykorzystywać obecność łóżka jako punkt podparcia lub odbicia.


2d




Maluch jest towarzyski. Potrafił całymi godzinami kręcić się wokół nas w ogrodzie. Nasza obecność na ganku ośmielała go do wypraw w świat, czyli zwiedzanie podwórza. Zachłystywał się wprost naśladowaniem starszej kocicy. Wdrapywał się na kasztanowiec, szybko nauczył się przesiadywać w garażu. Nie potrafi jeszcze wskakiwać przez lufciki do części murowanej budynku gospodarczego. Zawzięcie trenuje wskakiwanie za kocicą na betonowy płot sąsiadów.

Poniżej pokażę kilka ujęć ganku, głównego centrum Falbowa w tym sezonie. Tutaj koncentrowało się życie towarzyskie, posiłki i czas wolny. My siedzieliśmy napawając się spokojem i pięknem, a zwierzaki krążyły wokół nas. Kwiaty wokół ganku podlewaliśmy, więc rosły i kwitły aż do mrozów. W tym roku nie kupiliśmy ani jednej pelargonii. Udało nam się przechować je przez zimę w kotłowni. Kwitły na schodach ganku całe lato – jeszcze nadal kwitną.


3a




3b




Kociak jest bardzo miły. Nie jest arystokratą, ale jest kontaktowy. Robi takie wrażenie jakby słuchał co się mówi

i nawet jakby rozumiał co chcemy mu przekazać. Sprawia nam trochę kłopotów. Na początku przyniósł stado pcheł, Które nas pogryzły. Maluch koniecznie chciał spać przy człowieku, bo był za wcześnie odstawiony

od matki. Wspinał się nam po nogach i ubraniach, Byliśmy strasznie podrapani, bo dopiero po kilku tygodniach nauczył się chować pazurki przy nas.

Pytacie o fajans? Z początku kociak był zbyt mały by zagrozić moim zbiorom. Za lekki, żeby ściągnąć ze stołu obrus wraz z fajansem. Trącał wazony, ale ich nie przesuwał. Potem przyszła pora na nieostrożne slalomy wokół dekoracji, ale przez trzy miesiące NIE STŁUKŁ NICZEGO.

To pierwszy kot w moim życiu, który gryzie nas w dłonie i co dziwniejsze - od środka.

Bardzo mnie to dziwi i martwi.


4a




Jednak lato, to tradycyjnie malowanie, a nie tylko nowy kot. W tej gazetce nie piszę o fajansie, ale zrobiłam coś, co topornie do niego upodobniłam. Otóż w kuchni mam podnóżek do sięgania wyżej - do górnych szafek. Nawet porządnie zrobiony :-) Gumowane stopki i wierzch podnoszą bezpieczeństwo. Jednak podnóżek był odlany

z plastiku. Ten zdążył już zżółknąć. Teraz w Falbowie nie używam praktycznie rzeczy plastikowych, więc podnóżek bardzo kłócił się z panującym drewnem i fajansem.

Pomalowałam go na biało. Ponieważ jest w kuchni, to wzory nałożyłam granatowe. W try miga namalowałam kwiaty i ptaka. Całość wygląda ciekawie. Zaniosłam potem upiększony sprzęt do kuchni i… uznałam,

że nie mogę na nim stawać, żeby nie zetrzeć farby…! Po prostu szkoda... :-)





A na zewnątrz? Ponieważ to kot, to będzie polował. Niestety, też na ptaki.

W związku z tym osiedliłam w Falbowie kilka malowanych gołębi. Dwa z frontu kapliczki, a dwa z tyłu.

Dalej już niczego domalować nie miałam okazji.


6a




Ale po kolei:

Urlopu i pogody zabrakło dla sporej liczby planowanych przeze mnie renowacji mebli.

Może pokażę Wam część krzeseł?





6c




6d




6e




W dzień malowałam, a w nocy chowaliśmy krzesła do garażu, żeby nie spadała na nie rosa.





Jeszcze pokażę kociaka podczas zabawy…


7a




Teraz spojrzałam na zdjęcie kotłowni.

W tym roku udało nam się ją ładnie sprzątnąć i mimo wstawienia części mebli, jest ok.

Kolorowo i ciekawie…


7b




Wróćmy do malowania. Brakowało mi na płocie do całości kompozycji jednej płyty ze styropianu. Wcześniej pokazywałam Wam trzy gotowe. Co namalowałam na czwartej? To nie jest wzór z Zalipia. Zobaczyłam ceramiczne pawie. Z miejsca zaintrygowały mnie ich kolory i to COŚ. Moja plansza niewiele je przypomina,

ale inspiracja była jak najbardziej ceramiczna.

Zobaczcie etapy malowania:








I na ostatniej fotce zobaczcie zamianę białego tła na imitację płotu, na którym plansza wisi.

Jeszcze powinnam dorysować chwasty na samym płocie, żeby efekt był lepszy.

Ale to już chyba dopiero za rok?





Kilka następnych fotek, to widok na część działki z warzywnikiem, studnią, lwem, latarnią i kapliczką.


9a




9b




9c




9d




9e




W tej serii ujęć mam do pokazania jeszcze raz pawia. Tylko, że tym razem w słonecznikach.

O ile pierwsze siewy nie dały efektów, to ostatnie wykiełkowały i nawet zdążyły urosnąć


9f




Wrócę jeszcze do kotka. Jest bardzo dziwny. Miauczy i prycha bezgłośnie. Ciągle więc go szukamy,

czy nie jest gdzieś przypadkiem zamknięty. Chodzimy, nasłuchujemy, wołamy. Praktycznie dopiero trzykrotnie uruchomił struny głosowe. Robi to wyłącznie w koszyku transportowym podczas jazdy samochodem.

Natomiast prawdopodobnie typowo zachowuje się wobec starej kocicy. Nie traktuje jej jak matki. Od początku

ją zaczepia, a tamta nie pozostaje dłużna. Od pierwszego dnia warczy na małego, prycha i macha łapą. Ostatnio nawet zaczynają się bić. Jednak Maluch bez lęku rzuca się do jej miski, a stara się wtedy odsuwa. Półtora miesiąca temu stara kotka zaskoczyła nas. Sama nie miała nigdy kociąt, a jednak przyniosła Maluchowi mysz

do zabawy. Maluch był wniebowzięty i bawił się nią bez końca. Uczy się polować... Każde ich spotkanie kończy się awanturą. A jednak udało mi się złapać moment rozejmu. To musiało być tak, że stara kocica spała, a Maluch położył się obok niej. Udało mi się niespotykany moment bliskości uwiecznić.


99a




Na koniec jeszcze raz rzucimy okiem na Falbów, a kolejne gazetki będą o już fajansie

i o tym co widziałam we Włocławku.


99b

Komentarze

  • ZZ ZZ (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Czasem zaglądam na Pani blog . W przyszłym roku muszę zrobić nowe zdjęcia z powietrza ,przecież sporo się zmieniło na Państwa podwórku :) Pozdrawiam ZZ

Dodaj komentarz

Dodajesz komentarz anonimowo. Zaloguj się.

Dodajesz komentarz anonimowo. Aby komentować pod własnym pseudonimem włącz profil publiczny w ustawieniach.

Autor:
Treść:

Aby przesłać formularz, musisz mieć włączony w przeglądarce Javascript. Jeżeli nie masz, przepisz wspak tekst pmfquc1ljo:

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.