Ostatnio: 20.07.2015

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Doktryna szoku

DOKTRYNA SZOKU (wersja z Polskim lektorem).rmvb - YouTube

Naomi Klein - Doktryna Szoku - lektor PL - YouTube

Micheal Parenti

Doktryna szoku

Kolejna książka Naomi Klein jest znów światowym bestsellerem. Poprzednim było „No logo”. „Doktryna szoku” jest nie tylko rewelacją, ale trafia w przysłowiową dziesiątkę. Naomi Klein zdiagnozowała przyczyny kryzysu współczesnego kapitalizmu. To nie tylko opisanie świata, ale też próba jego zmiany.

Historia pisana na nowo

„Doktryna szoku” pokazuje jak neoliberalne ekonomiczne idee Miltona Friedmana, zwłaszcza mającą kluczowe znaczenie „wolna przedsiębiorczość i wolność człowieka”. By osiągnąć sukces potrzebują zamachów stanu i dyktatur, kryzysów społecznych i ekonomicznych zapaści, neokolonialnych wojen i wywoływania masowego strachu.

Książka jest zapisem powstania i wcielania w życie doktryny politycznej, która wywarła ogromny wpływ na współczesny kapitalizmu. Ale myliłby się ten, kto by oczekiwał, że jest to spokojny, naukowy zapis wydarzeń. Jest to nowatorskie odczytanie minionych kilkudziesięciu lat, książka „pouczająca, pełna emocji, cudownie kontrowersyjna. I przerażająca jak diabli” – pisze o niej John le Carre. Dotyczy dziejów kapitalizmu, który wykorzystuje zdobycze nauki (psychologii i ekonomii), kryzysy społeczne i klęski żywiołowe, by poszerzyć pole działania „wolnej przedsiębiorczości”. Czym im się to uda ? Wątpi w to Peter Carey, który uważa, że „ta przepięknie napisana, bardzo interesująca książka zmieni odrażającą historię, którą Klein z takim spokojem opisuje”.

Naomi Klein rozpoczyna od wstępu „Trzy dekady burzenia i przebudowy świata”. Część 1 zatytułowana jest „Dwóch doktorów szok”. W atmosferę książki wprowadzają rozdział: „Laboratorium tortur” i „Doktor szok numer 2”. W sumie książka ma siedem części i dwadzieścia jeden rozdziałów plus podsumowanie. Zamiast omawiać poszczególne części czy rozdziały poprzestanę na prezentacji tytułów niektórych. Część 2 to „Pierwsza próba. Ból towarzyszy narodzinom”, tu wiele mówi się o Augusto Pinochecie, o „Krwawych narodzinach kontrrewolucji”. Część 3 ma tytuł „Nie można wyplenić demokracji”. Dotyczy Wielkiej Brytanii, gdzie Margaret Thatcher była zmuszona wyhamować reformy gospodarcze, bo opór społeczny był zbyt duży. Sięgnęła po „wroga wewnętrznego” – strajkujących górników. Część 4 – „Utracone transformacje” składa się z pięciu rozdziałów, „Kryzys w Polsce, masakra w Chinach” sam mówi za siebie. Podobnie jak „Zduszona wolność Afryki Południowej” czy też „Rosja wybiera ‘Opcję Pinocheta’ ”.

Część 5 poświęcona jest „Szokującym czasom. Jak narodził się kompleks kapitalizmu kompleksowego”. Sam tytuł już wiele mówi. Część 6 to interwencja w Iraku, a więc „Szok nad szokami”, trzy rozdziały warte przestudiowania, zwłaszcza że mieliśmy w tym swój udział. Natomiast prawdziwe poszukiwanie „modelu” dla Bliskiego Wschodu zostało zakończone „bardzo kapitalistyczną katastrofą”. Część 7 poświęcona jest „Przenośnej Zielonej Strefie. Strefom buforowym i niszczonym ścianom”, gdzie w jednym z rozdziałów czytamy o „Oczyszczaniu plaży. Drugim tsunami”. I wreszcie Podsumowanie: „Szok przestaje działać. Początek społecznej odbudowy”. Tu powiew optymizmu, zwłaszcza z Ameryki Łacińskiej. Nie sposób omawiać szczegółowo tę obszerną książkę. Skoncentruję się jedynie na kwestiach, które wywołały w Polsce polemiki bądź warte są rozszerzenia.

W służbie złych mocy

Mimo, że Ewen Cameron i Milton Friedman cieszyli się w niektórych kręgach popularnością i mieli swych uczniów czy zwolenników trudno o nich powiedzieć, że służyli „dobrej sprawie”. Nic nie może ich usprawiedliwić, nawet Nobel z ekonomii dla Miltona Friedmana w 1976 r., bo skutki ich działalności będą jeszcze przez wiele lat usuwane i naprawiane.

Ewen Cameron to zdemaskowany naukowiec – psycholog. Jego obłąkańcza misja polegała na wymazywaniu pamięci, a potem rekonstrukcji ludzkiego umysłu. Służyła celowej degradacji i niszczeniu osobowości, by móc nad człowiekiem zapanować. Przerażający jest opis stosowanych przez Ewena Camerona metod „naukowych”, których ofiarą padła mieszkanka Montrealu, Gail Kastner. Jest ona ostatnim żyjącym dowodem eksperymentów z lat pięćdziesiątych, a finansowanych później przez CIA. Gail Kastner miała – podczas rozmowy z Noemi Klein – ogromne problemy z pamięcią, ale jej tożsamości nie udało się zupełnie zniszczyć.

Szoki elektryczne – i inne tortury – miały osłabić wszelkie mechanizmy obronne człowieka, obezwładnić umysł, który stać się miał czymś w rodzaju „tabula rasa”. Stąd zainteresowanie zastosowaniem tych badań przez amerykańskie służby specjalne, a także ich odpowiedniki w wielu krajach, przez junty wojskowe w Chile i Argentynie, a także w innych państwach świata.

Drugim doktorem oferującym ludzkości „gorzkie lekarstwo” był twórca chicagowskiej szkoły ekonomii politycznej Milton Friedman. Zalecał on „terapię wstrząsową” całym społeczeństwom przechodzącym burzliwy okres. Tym samym doprowadzał do zatomizowania społeczeństw, wydając bezsilną masę ludzką na pastwę zagranicznych koncernów robiących, co im się podoba na poddanym ich woli rynku.

„Chicago Boys” mieli niezwykle proste recepty: prywatyzację, deregulację i cięcia socjalne. To „święta trójca” – jak ją nazywa Naomi Klein – wolnego rynku, sama esencja ideowa książki „Kapitalizm i wolność” Miltona Friedmana. Była rozwijana i korygowana, stosowana w momentach kryzysowych, by jeszcze bardziej porazić dotknięte kryzysem państwa. Przebudować je w wymaganym kierunku.

Najpierw stosowano ją w krajach rozwijających się. Ale coraz bardziej zdobywały zaufanie w kręgach politycznych Zachodu. W Chile i co się często pomija w Boliwii, gdzie działał – dobrze znany Leszkowi Balcerowiczowi i nam Polakom – osławiony Jeffrey Sachs. Wobec oporu społecznego niemal zlikwidowano tam związki zawodowe.

Neoliberalizm zyskał poparcie najważniejszych, Margaret Thatcher, a później Ronalda Reagana. Choć oboje nie w pełni byli w stanie zastosować w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych neoliberalne idee, dawali pełną swobodę działania wielkim korporacjom, zwłaszcza obniżali ich opodatkowanie.

Prace nad rozwinięciem „świętej trójcy” nadal trwały. W 1989 r. ekspert z Institute for International Economics, John Williamson zaprezentował słynny dziesięciopunktowy „Konsensusu Waszyngtońskiego”. Stał się on oficjalną wykładnią Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, a przede wszystkim Departamentu Skarbu USA. Kluczowym elementem neoliberalnej globalizacji lat dziewięćdziesiątych XX wieku i pierwszej dekady XXI wieku.

Ideą Miltona Friedmana było stworzenie „czystej ekonomii”. Jego zdaniem gospodarka musi być pozbawiona wszelkich uregulowań i ograniczeń prawnych, które mogą stanowić jakikolwiek hamulec dla „wolnej konkurencji”. Stąd jego prace są pełne wzniosłych myśli, modelowych rozwiązań, a także wzorów matematycznych. Mają wyznawców zawartych w niej idei prowadzić do „prawdziwej rewolucji” w stosunkach gospodarczych. Lapidarnie postawił sprawę Paul Krugman pisząc, że „jeżeli Keynes był Lutrem, to Friedman Ignacym Loyolą gospodarki”. Krugman zapomniał wspomnieć o Świętej Inkwizycji odrodzonej w czasach św. Ignacego stosującej przemoc.

Szokowe terapie

W sytuacji, gdy świat przez dziesięciolecia był dwubiegunowy, Milton Friedman nie miał zbyt wielkich szans do pełnego działania. Obiektem zainteresowań stały się kraje Trzeciego Świata – zwłaszcza te, które uzyskały niepodległość. Dokonywały różnych eksperymentów zbliżonych do keynesizmu, czy różnych odmian ustrojowych zwanych socjalistycznymi. Stawiały one na niezależność gospodarczą opartą o państwową własność kluczowych sektorów i publiczną infrastrukturę. Była to po prostu strategia rozwojowa. Temu miała służyć.

Kraje rozwijające się były łakomym kąskiem dla amerykańskich koncernów, których moce przerobowe były nie w pełni wykorzystane i rozpoczynały zagraniczną ekspansję. Stanowiły poważne wyzwanie przed „Chłopcami z Chicago” czekającymi z gotowymi receptami na nadarzającą się okazję. Zapowiadali oni walkę z ideologią rozwoju, „państwem opiekuńczym” czy „interwencjonistycznym rządem”. Krótko mówiąc wszystkim, co jest sprzeczne z interesem zagranicznych koncernów. Cel był prosty – te państwa miały się stać nowym terytorium do zagrabienia, a publiczny majątek – przekazany w prywatne ręce!

By osiągnąć cel konieczny był – jak przy ładunku atomowym – odpowiedni detonator. Organizowano więc przewroty, zamachy stanu czy wojny domowe, by nie tylko zmienić władzę polityczną, ale w atmosferze przerażenia narzucić „reformy”. Nie było przy tym żadnych dyskusji, eksperci mieli przygotowane wszystko, łącznie z mającymi grubość książek aktami normatywnymi. Stąd mówiono, że studenci „są jeszcze bardziej friedmanowscy, niż sam Milton Friedman”.

Lista krajów, gdzie byli ludzie Miltona Friedmana, przekracza setkę! Zaczynali w Ameryce Centralnej. Najbardziej znane operacje, to „odbudowa gospodarki” po zamachu stanu w Indonezji w 1965 r. czy obalenie prezydenta Salvadora Allende w Chile w 1973 r. Wrześniowy przewrót w Chile w 1973 r. poprzedziła operacja destabilizująca gospodarkę. Była tak brutalna, że – używając słów prezydenta Richarda Nixona – pacjent musiał „zawyć z bólu”. Dopiero po tym wkroczyli siepacze Augusto Pinocheta. Naomi Klein nie szczędzi szczegółów dotyczących stosowanych represji. Dopiero po tym, gdy społeczeństwo chilijskie było totalnie sterroryzowane – następowało wprowadzanie reform gospodarczych. „Bomba atomowa” wówczas eksplodowała, zniszczeniu ulegały wszelkie struktury społeczne.

Polska transformacja

Postawienie Polski w kontekście Chile i Chin wzbudziło protesty. Tak zrobił b. premier Jan Krzysztof Bielecki podczas dyskusji w Collegium Civitas w Warszawie. Powiedział: „Nie można porównywać, tak jak pani to robi, Polski i Chile. To dla mnie po prostu wielkie świństwo”. Noemi Klein ripostowała: „Jeśli tak zależy panu na demokracji i prawach człowieka, to powinien pan wspomóc ludzi, którzy sprzeciwiali się prywatyzacji stoczni”. Bo przecież neoliberalny rząd Donalda Tuska powraca do metod neoliberalnych!

Przykład Polski wymaga wyjaśnień, zwłaszcza kontekstu wprowadzania neoliberalnych reform w krajach komunistycznych. W Polsce generał Jaruzelski zachował władzę partii, wprowadził stan wojenny, ale żadnych reform nie przeprowadził. W ZSRR „pierestrojka” i „głasnost” Michaiła Gorbaczowa doprowadziły do upadku ZSRR, a reformy neoliberalne – po ostrzelaniu przez czołgi zbuntowanego parlamentu – wprowadził w Rosji Borys Jelcyn.

W ChRL reformy gospodarcze zapoczątkowane zostały w 1978 r. Nie konsultowano ich z Międzynarodowym Funduszem Walutowym czy Bankiem Światowym. Diametralnie różnią się od neoliberalnych, mimo że budowana jest gospodarka kapitalistyczna. Natomiast próby reform politycznych zakończyły czołgi na Placu Tiananmen czerwcu 1989 r. Niezwykle szerokie reformy są kontynuowane jako „rewolucja na skalę trzech tysiącleci” pod kierownictwem KPCh.

Natomiast – wracając do spraw polskich – wybory z 4 czerwca 1989 r. nie zapowiadały żadnych zmian systemowych. Zaczęto o tym mówić dopiero jesienią 1989 r., gdy pogłębił się kryzys gospodarczy. Były one diametralnie różne od programu wyborczego wszystkich partii, a zwłaszcza „Solidarności”. Leszka Balcerowicza nie obowiązywały jednak – pisze o tym w pracy zbiorowej pod redakcją Johna Williamsona – zasady „normalnej polityki” (konsultacje, debaty, dyskusje), stąd posłowie na Sejm poczuli się później oszukani. Noemi Klein z zadziwiająca powściągliwością nazywa to „strefą wolną od demokracji w ramach demokracji”!

Ale powracając do oburzenia p. Bieleckiego warto go zapytać, czy zapomniał już opowieści, że „terapia szokowa” trwać będzie krótko, kilka tygodni, może miesięcy. Zniknie bezrobocie i wszyscy będą szczęśliwi. Dlaczego w 1992 r. bezrobocie sięgnęło poziomu 20 procent? Czyż to było przypadkiem, że w 1993 r. siły postsolidarnościowe przegrały wybory parlamentarne? A w 1995 r. Lech Wałęsa reelekcję na prezydenta?

Na fali społecznego sprzeciwu wygrała lewica. Trudności z oceną III RP z tego też wynikają z terapii neoliberalnych, które – zdaniem Noemi Klein – mogą trwać dwadzieścia – trzydzieści lat. Widać to obecnie w krajach Ameryki Łacińskiej, w Argentynie, Boliwii, Chile i Wenezueli, które po latach próbują odbudować na nowo swe społeczeństwa po zniszczeniach, jakie dokonali „Chłopcy z Chicago”.

„I co z tego?”

To pytanie retoryczne – bo takie miało być – postawił wiceprezydent USA, Dick Cheney dziennikarzowi mówiącemu, że dwie trzecie społeczeństwa amerykańskiego jest przeciwko interwencji w Iraku. Wysłanie wojska do tego kraju miało być reakcją na 11 września 2001 r., jest znane powszechnie jako „wojna z terrorem”. Jednak pod płaszczykiem tego hasła kryły się „narodziny kompleksu kataklizmowego kapitalizmu” polegające na prywatyzacji dotychczas niezbywalnych funkcji państwa.

Za takie Adam Smith uważał bezpieczeństwo wewnętrzne, obronę i infrastrukturę, jednak w zakresie nowych zadań miały zostać one sprywatyzowane, czyli oddane takim związanym z Partią Republikańską korporacjom jak Bechter (sektor inżynieryjny) i Blackwater (ochrona). George W. Bush zwykł przy okazji mówić, że „jeśli jakieś zadanie może wykonać instytucja prywatna, to tak musi być”.

Równocześnie Paul Brehmer, szef Tymczasowych Władz Koalicyjnych wydawał dekrety wprowadzające neoliberalne zasady gospodarcze, ale z młodych Irakijczyków czyniące ludzi zbędnych. Państwo irackie miało istnieć po to, by mogli się wzbogacać zagraniczni kontrahenci, głównie z USA, zaś młodzi Irakijczycy stawali się rebeliantami. Stąd opór przeciwko interwencji musiał narastać. Utrzymywanie wielkiego korpusu ekspedycyjnego świadczy zaś, że dominacja ideologiczna poniosła klęskę, a panowanie nad tym krajem jest tylko możliwe przy użyciu nagiej siły. Stąd symbolem klęski G.W. Busha są buty, które rzucił w niego iracki dziennikarz.

„Chicago Boys” byli coraz bardziej aktywni, pojawiali się natychmiast tam, gdzie się coś działo – przewrót polityczny czy katastrofa. Zawsze mieli gotowy program: prywatyzacja, deregulacja i cięcia socjalne. Lekarstwa jeszcze boleśniejsze niż inne klęski. Pojawili się oczywiście w zrujnowanej tsunami Tajlandii i huraganem Katrina Nowym Orleanie. W pierwszym przypadku wykupili za bezcen plaże, w drugim zlikwidowali komunalne domy i szkoły.

Uwagi końcowe

Znakomita książka Naomi Klein to nie tylko napisanie od nowa dziejów drugiej połowy XX i początków XXI wieku, to również – jak pisze Przemysław Wielgosz – próba ich zmiany. To historia neoliberalnych koncepcji gospodarczych, które różnymi metodami zawojowały cały świat. Ale to nie siła idei zwyciężyła, tylko chciwość i żądza władzy wielkich ponadnarodowych korporacji gospodarczych. To one podchwyciły i wcielały w życie myśli Miltona Friedmana.

Związki między akumulacją kapitału a przemocą nie są bynajmniej nowym tematem w literaturze przedmiotu. Marksistowskie pojmowanie akumulacji pierwotnej zapoczątkowało te badania. Róża Luksemburg zwróciła uwagę na niezbędność przemocy w akumulacji kapitału. Natomiast daleki od lewicy Joseph Schumpeter zaprezentował pojęcie „twórczej destrukcji”. Wszyscy oni twierdzili, że rozwój kapitalizmu jest niemożliwy bez przemocy. Noemi Klein czerpie niewątpliwie z ich dorobku, idzie jednak znacznie dalej w analizie sięgając do sfery poza ekonomicznej, odsłania ich daleko idące konsekwencje społeczne. To nowatorstwo składa się na sukces książki.

W zasadzie Milton Friedman unika mówienia o demokracji, pisze o „wolnej przedsiębiorczości i wolności człowieka”. Warto zwrócić uwagę na pewną manipulację, jaką w ten sposób dokonuje. Odchodzi on od mitu założycielskiego USA, które utożsamiano z kapitalizmem i demokracją. USA powstały wszakże w czasach feudalizmu i absolutyzmu. Milton Friedman stawiał na „wolną przedsiębiorczość”, ale „wolność człowieka”, to nie prawa obywatelskie. To nieskrępowane niczym działania bossów wielkich korporacji w epoce globalizacji. Tym samym dochodzi do zaprzeczenia mitu założycielskiego Stanów Zjednoczonych. Zwłaszcza mitu „pucybuta”, gdzie każdy może stać się bogaty. Przeczą temu obecne rozpiętości w tym zakresie. W 1979 r. dochód 0,1 procenta najbogatszych Amerykanów był 21 razy większy od dochodu 90 procent społeczeństwa. Dziś 0,1 procenta najbogatszych zarabia łącznie 70 razy więcej niż 90 procent Amerykanów. Przepaść niewyobrażalna.

To oni, ci superbogaci, doprowadzili do kryzysu. „Listę płac” bossów – nie ma tego w książce Naomi Klein – największych korporacji, którzy doprowadzili je do bankructwa jest powszechnie znana. To interesujące profile 14 bossów 11 największych zbankrutowanych korporacji, którzy otrzymali honoraria i odprawy w wysokości od 161 do 8,7 mln USD. Jeden z nich boss bankruta Lehmann Brothers, Richard Fuld - 22 mln USD odprawy – dostał w szczękę od poszkodowanego na siłowni ku uciesze trenujących. To też urasta do rangi symbolu.

Lech Kańtoch

Przypisy:

1. Klein Naomi, Doktryna szoku, Jak współczesny kapitalizm wykorzystuje klęski żywiołowe i kryzysy społeczne, Warszawa 2008 Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, ss. 592.

2. Leszek Balcerowicz, Poland w: The Political Economy of Policy Reform, John Williamson (red.) Institute for International Economics, Washington 1994, s. 177.

3. Zob. szer.: CEO’s Golden Parachutes From Failed Firms, www.newsweek.com/id/159439.

Globalna oligarchia faszystowskich monopolistów

Wszystkie wojny są wojnami bankierów

Frederic Howe "Wyznania Monopolisty"

Czterej jeźdźcy Apokalipsy

Przeklęty pieniądz. Frédéric Bastiat

Economic Hitmen

Kartel FED

Światowa gra o energię

Ekonomia NATO jako rozwiązanie kryzysu USA

Obama, wojna finansowa i eliminacja DSK

Noam Chomsky o globalizacji

O przyczynach, przebiegu i skutkach kryzysu argentyńskiego

„Zaróbmy jeszcze więcej”, czyli bezwzględne prawa globalizacji

Egipska puszka z rozpałką: Jak banki i

Belka oskarża: Zachód podbija ceny surowców

Niech nędza przejdzie do historii. Niech Geldof przejdzie do historii. Afryka oszukana przez przywódców G8

Wojny o zasoby wody w XXI wieku

Izraelski potentat przejmie nasze wodociągi?

financial-wars-attack-is-the-best-form-of-defence

Praca ze studiów z przedmiotu "Finanse Międzynarodowe"

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.