Ostatnio: nigdy

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Noblista Joe Stiglitz o globalizacji

Globalizator przybył z krainy zimna by Greg Palast


Oskarżenia sformułowane przez byłego naczelnego ekonomistę Banku Światowego powodują szerokie otwarcie oczu ze zdziwienia. Mowa jest m.in. o sposobach ustawienia wyborów w Rosji przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Departament Skarbu USA.

"W ten sposób skazano ludność na śmierć" - powiedział mi były aparatczyk. Była to scena jak z książki pisarza Le Carre. Błyskotliwy stary agent przybywa z krainy zimna, przechodzi na naszą stronę, i podczas godzin przesłuchań wydobywa z pamięci horror zaprowadzony w imię politycznej ideologii, o której teraz uświadomił sobie, że jest przegniłą.

Miałem przed sobą o wiele większą zdobycz niż jakiegoś szpiega z okresu Zimnej Wojny. Joseph Stiglitz był naczelnym ekonomistą BŚ. W dużej mierze nowy światowy porządek gospodarczy był realizacją jego teorii.

"Przesłuchiwałem" Stiglitza przez kilka dni w Cambridge University, w hotelu w Londynie, i w końcu w Waszyngtonie w kwietniu 2001 r. podczas dużej konferencji BŚ i MFW. Lecz zamiast przewodniczyć spotkaniom ministrów i bankierów z banków centralnych, Stiglitz był na wygnaniu bezpiecznie za niebieskim kordonem policji, tak jak siostry zakonne niosące wielki drewniany krzyż, liderzy boliwijskich związków zawodowych, rodzice ofiar AIDS oraz inni "antyglobalistyczni" protestujący. Topowy człowiek z wewnątrz, stał teraz na zewnątrz.

W 1999 Stiglitz został zwolniony przez BŚ. Nie pozwolono mu odejść w spokoju na emeryturę, dowiedziałem się że Sekretarz Skarbu USA Larry Summers żądał publicznej ekskomuniki Stiglitza ponieważ podniósł on swój umiarkowany dysydencki głos wobec globalizacji w stylu BŚ.

Tu w Waszyngtonie, zakończyliśmy ostatnich kilka godzin wywiadów na wyłączność dla The Observer i BBC Newsnight na temat rzeczywistych, często skrywanych, machinacji MFW, BŚ oraz jego 51% udziałowca - Departamentu Skarbu.

I tutaj otrzymaliśmy od anonimowych źródeł (nie samego Stiglitza) plik dokumentów oznaczonych "poufne", "zastrzeżone" oraz "niejawne, wymaga autoryzacji BŚ".

Stiglitz pomógł przetłumaczyć dokument pt. "Strategia Pomocy Państwom" z języka biurokratycznego na ludzki. Istnieją Strategie Pomocy dla każdego biedniejszego państwa, zaprojektowane w/g BŚ na podstawie pieczołowitych badań na terenie tego państwa. Ale w/g Stiglitza, człowieka z wewnątrz, "badania" prowadzone przez pracowników BŚ polegają na zapoznaniu się z bliska z 5-gwiazdkowym hotelami w danym państwie. Na zakończenie pracownicy BŚ spotykają się z jakimś błagającym, zdemaskowanym ministrem finansów, któremu wręczają wcześniej naszkicowane "porozumienie o restrukturyzacji" by je "dobrowolnie" podpisał (mam kilka takich dokumentów w swoich zasobach).

Gospodarka każdego państwa jest indywidualnie analizowana i wtedy, mówi Stiglitz, BŚ wręcza każdemu ministrowi dokładnie ten sam 4-punktowy program.


Punkt 1 - PRYWATYZACJA: powinna być w/g Stiglitza bardziej precyzyjnie nazywana "przekupywacją". Przywódcy państwa zamiast raczej sprzeciwiać się wyprzedaży przemysłu narodowego, używali żądań BŚ do stłumienia lokalnej krytyki, stosując połajanki wobec przedsiębiorstw dostarczających energię lub wodę. "Można było dostrzec jak im się szeroko otwierają oczy" wobec perspektywy 10% prowizji przelanej na konto w banku szwajcarskim tylko za obniżenie o kilka miliardów ceny sprzedaży majątku narodowego.

Władze USA wiedziały o tym, oskarża Stiglitz, przynajmniej w przypadku największej ze wszystkich "przekupywacji", wyprzedaży Rosji w 1995 r. "Departament Skarbu USA widział to jako świetny interes chcąc reelekcji Jelcyna. Nie obchodziło nas czy wybory są sfałszowane. Chcieliśmy kasy dla Jelcyna" przez łapówki wpłacone na jego kampanię.

Stiglitz nie jest jakimś obłąkanym zwolennikiem teorii spiskowych prawiącym o Czarnych Helikopterach. Ten facet był w środku tej gry, był członkiem gabinetu Clintona jako przewodniczący Rady Doradców Ekonomicznych przy Prezydencie.

Najbardziej złości Stiglitza to, że oligarchowie przy wsparciu USA wydarli Rosji jej majątek narodowy powodując rozkwit korupcji w efekcie doprowadzając do spadku krajowej produkcji o połowę, co wywołało depresję i głód


Po "przekupywacji" Punkt 2 uniwersalnego-planu-ratowania-gospodarki przez MFW/BŚ jest LIBERALIZACJA RYNKÓW KAPITAŁOWYCH. W teorii deregulacja rynków kapitałowych pozwala kapitałowi inwestycyjnemu na przepływ w obie strony. Niestety, jak w Indonezji i Brazylii, pieniądze tylko wypływały i wypływały. Stiglitz nazywa to cyklem "gorącej kasy". Gotówka napływa w celu spekulacji na rynku nieruchomości i walut, następnie ucieka przy pierwszych oznakach pojawiających się kłopotów. Zasoby narodowe mogą zostać wydrenowane w przeciągu dni, godzin. Gdy to się dzieje, aby zwabić spekulantów do inwestowania w narodowe fundusze kapitałowe, MFW żąda od tych państw podniesienia oprocentowanie spłat kredytów do 30, 50, 80%.

"Wyniki były przewidywalne" mówi Stiglitz o falach tsunami "gorącej kasy" w Azji i Ameryce Łacińskiej. Wyższe oprocentowanie zniszczyło wartość własności, produkcji przemysłowej, wydrenowało majątek narodowy.


Na tym etapie MFW wlecze państwo próbujące złapać oddech do Punktu 3: URYNKOWIENIA CEN. Ekstrawagancki określenie na podniesienie cen żywności, wody i gazu. Prowadzi to jak łatwo przewidzieć do Punktu 3.5, który Stiglitz nazywa "buntem MFW".

Buntem MFW jest boleśnie przewidywalny. Gdy państwo jest pod kreską i wycieńczone [MFW] korzysta z okazji i wyciska z niego ostatni litr krwi. Podgrzewają atmosferę aż w końcu cały gar wybucha "jak wtedy gdy MFW zlikwidował subsydia do żywności i paliw la biedoty w Indonezji w 1998. Wybuchły zamieszki, ale są też inne przykłady - rok temu boliwijskie bunty z powodu cen wody oraz w lutym tego roku bunt w Ekwadorze z powodu podwyżek cen gazu narzuconych przez BŚ. Wydaje się, że bunty są pop prostu częścią planu."

I rzeczywiście są. Stiglitz nie wiedział, że BBC i The Observer uzyskały kilka dokumentów wewnętrznych BŚ, z pieczęciami z irytującymi ostrzeżeniami "poufne", "zastrzeżone", "niejawne". Przyjrzyjmy się jednemu: "Tymczasowa strategia pomocy dla państwa" Ekwador - BŚ kilkakrotnie stwierdza w nim - z zimną precyzją - że oczekują wywołania przez ich plan "niepokojów społecznych", co w ich języku biurokratycznym oznacza podpalenie kraju.

Nie ma tu niespodzianki. Tajny raport odnotowuje, że plan zastąpienia waluty Ekwadoru przez dolara USA zepchnął 51% populacji poniżej progu ubóstwa. Plan "Asysty" BŚ wzywa by wojnę wewnętrzną i cierpienie po prostu rozwiązać przy pomocy "polityki" i - jeszcze - wyższych cen.

Bunty MFW (przez co rozumiem pokojowe demonstracje rozpraszane przez kule, czołgi, i gaz łzawiący) powodują kolejną ucieczkę kapitału i bankructwo władzy. To gospodarcze podpalanie ma swoją jasną stronę - dla zagranicznych korporacji, które mogą wtedy wybrać sobie pozostałe elementu majątku jak koncesje wydobywcze, port w cenach wyprzedaży.

Stiglitz zauważa, że MFW i BŚ nie wyznawcami bez serca ekonomii rynkowa. W tym samym czasie kiedy MFW zatrzymał w Indonezji dofinansowanie zakupu żywności, "dla banków potrzebujących ratunku, interwencja (na rynku) jest mile widziana". MFW wydębił dziesiątki miliardów dolarów by ratować indonezyjskich finansistów, a co za tym idzie, banki-pożyczkodawców z USA i Europy.

Widać wzorzec. Jest mnóstwo przegranych w tym systemie ale jeden wyraźny zwycięzca: zachodnie banki i Departament Skarbu USA robiące kokosy na tym międzynarodowym kapitałowym zamieszaniu. Stiglitz opowiedział mi o przykrym spotkaniu, na początku kariery w BŚ, z nowym prezydentem Etiopii wybranym w pierwszych demokratycznych wyborach. BŚ i MFW rozkazały Etiopii przekierowanie pieniędzy z pomocy na konto rezerw w Departamencie Skarbu USA, płacącym żałosne 4%, podczas gdy kraj pożyczał dolary USA na 12% by wyżywić społeczeństwo. Nowy prezydent Etiopii błagał Stiglitza o pozwolenie na użycie środków z pomocy na odbudowę kraju. Ale nie, zdobycz powędrowała prosto do sejfu Dpt. Skarbu USA w Waszyngtonie.


Teraz jesteśmy przy Punkcie 4: WOLNYM HANDLU, nazywanym przez MFW i BŚ "strategią redukcji ubóstwa". To jest wolny handel według reguł Światowej Organizacji Handlu i BŚ. Osoba z wewnątrz, Stiglitz, porównuje wolny handel w stylu WTO do Wojen Opiumowych. "Tam też chodziło o otwarcie rynków", mówi. Tak jak w 19. wieku, tak teraz Europejczycy i Amerykanie wywracają bariery w sprzedaży do Azji, Ameryki Łacińskiej i Afryki, jednocześnie stawiając je przed dostępem rolnictwa Trzeciego Świata do własnych rynków.

Podczas Wojen Opiumowych Zachód użył blokady wojskowej by wymusić otwarcie rynków dla swojego niezrównoważonego handlu. Dzisiaj BŚ może zarządzić tak samo efektywną blokadę finansową - czasami równie śmiertelną.


Stiglitz ma szczególnie emocjonalny stosunek do traktatu WTO o własności intelektualnej (znanego ze skrótu TRIPS, więcej o tym w kolejnych rozdziałach). To tutaj, mówi ekonomista, nowy globalny porządek "skazał ludzkość na śmierć" przez nakładanie niezwykle wysokich taryf i kontrybucji płaconych firmom farmaceutycznym za markowe leki. "Nie obchodzi ich czy ludzie umrą czy będą żyć" jak mówił pewien profesor z korporacji i banku udzielającego pożyczek, z którym rozmawiał Stiglitz.

Przy okazji, nie dajcie się zwieść występującej w naszej dyskusji mieszance MFW, BŚ, WTO. Stanowią one wymienne maski jednego systemu władzy. Te organizacje zblokowały się razem poprzez coś nazywanego niezbyt pięknie "wyzwalaczami". Pożyczka BŚ na budowę szkoły "wyzwala" żądanie zaakceptowania wszystkich "uwarunkowań" - wypada średnio 111 na państwo - ustanowionych zarówno przez BŚ jak i MFW. Właściwie, mówi Stiglitz, MFW wymaga od państw akceptacji polityki handlowej obwarowanej większymi karami niż stanowią oficjalne reguły WTO.

Największym zmartwieniem Stiglitza jest to, że plany BŚ tworzone w tajemnicy, kierowane absolutystyczną ideologią, nie są nigdy przedmiotem otwartej dyskusji lub debaty. Pomimo nacisków Zachodu w świecie rozwijającym się na wybory, tak zwane Programy Redukcji Biedy "podważają demokrację".

Poza tym nie działają. Produktywność czarnej Afryki pod nadzorem strukturalnej "asysty" MFW diabli wzięli. Czy jakiemuś krajowi udało się? Tak, mówi Stiglitz, wskazując na Botswanę. Jej trik? "Kazali MFW pakować walizki".

Wtedy zaatakowałem, Stiglitza. Ok, panie Profesorze-Mądralo, jak pomógłby pan krajom rozwijającym się? Stiglitz zaproponował radykalną reformę ziemską, atak w serce "posiadaczy", światową uwłaszczoną oligarchię pobierającą lichwiarski procent, typowo 50% zbiorów dzierżawcy. Musiałem więc zapytać profesora: kiedy byłeś naczelnym ekonomistą BŚ, dlaczego bank nie posłuchał się ciebie?

"Jeśli zakwestionujesz [własność ziemską], to naruszysz potęgę elit. To nie jest ich priorytet". Najwyraźniej nie.

W końcu tym, co popchnęło Stiglitza do zaryzykowania swojej pracy, był brak zmiany kursu przez banki i Dpt.Skarbu w obliczu kryzysów - porażek i cierpień - wywołanych 4-punktowym monetarystycznym bełkotem. Za każdym razem, gdy ich wolnorynkowe rozwiązania zawodziły, MFW żądał po prostu bardziej wolnorynkowej polityki.

"To jest trochę jak w Średniowieczu", mówi człowiek z wewnątrz, "Gdy pacjent zmarł mówili: za wcześnie przestaliśmy upuszczać krew, jeszcze trochę jej zostało".

Dzięki rozmowom z profesorem nauczyłem się, że rozwiązanie światowego ubóstwa i kryzysów jest proste: należy usunąć pijawki.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jerska: Globalne nieporozumienie – porażki neoliberalizmu źródło

Książka Wizja sprawiedliwej globalizacji jest kolejną już publikacją byłego wiceprezesa Banku Światowego i byłego doradcy Billa Clintona, Josepha Stiglitza, w której bada on finansowy wymiar procesu globalizacji. Jego najnowsza praca jest zbiorem wątpliwości w stosunku do wielu fundamentalnych założeń doktryny wolnego rynku, której analizą autor zajmuje się od około czterdziestu lat.

Stiglitz zaczyna od miażdżącej krytyki teorii łączącej wzrost dobrobytu z mechanizmami wolnego rynku. Obnaża mechanizmy działania neoliberalizmu i skutki reform aplikowanych krajom rozwijającym się przez takie instytucje jak Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Światowa Organizacja Handlu.

Analizuje niedemokratyczny i elitarny charakter MFW – instytucji powołanej do nadzorowania globalnego systemu finansowego, w której kraje o najbogatszych gospodarkach mają najwięcej głosów i w której de facto głosują dolary. Krytykuje również procedurę powoływania prezesa Banku Światowego – wybieranego przez rząd USA (bez obowiązku konsultacji z Kongresem), w której decydujące znaczenie mają wymogi polityki amerykańskiej, a nie kompetencje kandydata. Ujawnia kulisy mianowania na to stanowisko Paula Wolfowitza i Roberta McNamary, którego tłem były amerykańskie problemy obronności.

W Wizji sprawiedliwej globalizacji Stiglitz skupia się między innymi na takich tematach jak: skutki Konsensusu Waszyngtońskiego, wymiar i konsekwencje międzynarodowych układów handlowych, problem żywności modyfikowanej genetycznie, prywatyzacja, globalne problemy środowiskowe, nadużycia i mechanizmy działania międzynarodowych korporacji.

W 2003 roku MFW przyznał (jak się wydaje, w Polsce o tym nie słyszano), że w wielu krajach rozwijających się liberalizacja rynków kapitałowych zamiast do wzrostu doprowadziła do dalszej destabilizacji ich gospodarek. Liberalizacja handlu i rynków kapitałowych to główne składniki Konsensusu Waszyngtońskiego – porozumienia zawartego między MFW, Bankiem Światowym i Ministerstwem Skarbu Stanów Zjednoczonych, w którym nacisk położono na zmniejszenie roli państwa, zmianę regulacji handlowych oraz szybką liberalizację i prywatyzację. Zdaniem Stiglitza najdobitniejszym argumentem przeciwko Konsensusowi Waszyngtońskiemu są porażki Ameryki Łacińskiej, która przyjęła go bez żadnych zastrzeżeń, oraz sukcesy Azji Wschodniej, która odrzuciła wytyczne MFW. We wcześniejszych dekadach Ameryka Łacińska odnosiła duże sukcesy gospodarcze dzięki interwencjonistycznej roli państwa. W latach 1950­‑80 dochód na głowę mieszkańca Ameryki Południowej wzrastał w tempie 2,8 procenta rocznie, w Brazylii gdzie miał miejsce największy interwencjonizm państwowy, tempo wzrostu wynosiło 5,7 procent rocznie. Po zaakceptowaniu przez Argentynę wskazówek MFW i Banku Światowego nastąpił boom konsumpcyjny – PKB wzrastał, a majątek narodowy się kurczył. Przez siedem lat trwał wzrost, po którym nastąpiła recesja, gdyż wzrost gospodarczy oparty był na zaciągniętych kredytach z zewnątrz i na prywatyzacji majątku narodowego sprzedawanego cudzoziemcom

Stiglitz pisze wprost: MFW zawiódł w spełnieniu swojej głównej misji – zapewnienia globalnej stabilności finansowej, czego dowodzą globalne kryzysy końca lat dziewięćdziesiątych, które wystąpiły we wszystkich ważniejszych nowo powstających gospodarkach rynkowych stosujących się do jego wytycznych. Teza mówiąca, że rozwój Stanów Zjednoczonych jest wynikiem działania nieskrępowanego kapitalizmu, zdaniem autora jest błędna. Rząd tego kraju odgrywa główną rolę w dziedzinie finansów i reguluje działalność banków.

Jeden z rozdziałów książki to szczegółowa analiza historii układów handlowych i dobitna krytyka Północnoamerykańskiego Porozumienia o Wolnym Handlu. Stiglitz przytacza dane i analizy ukazujące wzrost nierówności dochodów między Meksykiem a Stanami Zjednoczonymi już w ciągu pierwszych kilku lat obowiązywania NAFTA. Pakt ten nie tylko nie doprowadził do wzrostu gospodarczego, ale przyczynił się do zubożenia Meksyku. Ubodzy Meksykanie produkujący kukurydzę muszą teraz konkurować we własnym kraju z wysoko subsydiowaną kukurydzą amerykańską. NAFTA nie zezwala na wprowadzenie przez Meksyk ceł na produkty importowane ze Stanów Zjednoczonych celem skompensowania subwencji.

Dzisiejsze porozumienia handlowe zakazują większości subsydiów – z wyjątkiem tych dotyczących produktów rolnych. Obniża to dochody rolników w świecie rozwijającym się, którzy takich dopłat nie otrzymują. A ponieważ od rolnictwa uzależnionych jest 70 procent mieszkańców krajów rozwijających się, oznacza to dla nich znaczny spadek dochodów.

Receptą byłego wiceprezesa Banku Światowego na globalny system handlowy, który będzie promował dobrobyt krajów najuboższych, a jednocześnie będzie korzystny dla krajów rozwijających się, jest otworzenie rynków tych ostatnich dla krajów rozwijających się – bez wzajemności i bez warunków ekonomicznych i politycznych. Stiglitz postuluje również, aby państwa o średnim dochodzie otworzyły swoje rynki dla krajów najuboższych, przy czym jedne i drugie powinny wzajemnie udzielać sobie preferencji bez obowiązku przyznawania ich krajom bogatym. W 2001 roku Unia Europejska otworzyła w ten sposób swoje rynki dla najuboższych krajów świata, znosząc prawie wszystkie taryfy celne i ograniczenia w handlu bez żądania jakichkolwiek ustępstw ekonomicznych czy politycznych.

W kolejnych rozdziałach autor rozprawia się między innymi z mitem prywatyzacji. Chile było często wskazywane przez MFW jako przykład modelowego sukcesu Konsensusu Waszyngtońskiego. Jednak polityka tego kraju różniła się pod pewnymi względami od założeń Konsensusu, na przykład w odmowie dokonania pełnej prywatyzacji. Nie dokonano tam również pełnej liberalizacji rynków kapitałowych, a co najważniejsze, położono szczególny nacisk na edukację i walkę z ubóstwem – kwestie, które nie wchodziły w grę w Konsensusie Waszyngtońskim.

Dramatycznym przykładem prywatyzacji opisanym przez Stiglitza jest Rosja, gdzie wraz z upadkiem komunizmu i rozpadem efektywnego państwa, niegdyś drugie supermocarstwo stało się gospodarką coraz bardziej zależną od swoich bogactw naturalnych.

Palącym problemem według autora jest kwestia zależności dobrobytu krajów rozwijających się posiadających bogate zasoby naturalne od tego, ile za te zasoby otrzymują, podczas gdy dobrobyt bogatych korporacji krajów wysoko uprzemysłowionych zależy od tego, jak mało za nie płacą. Jest to naturalny i nieunikniony konflikt interesów.

Międzynarodowi bankierzy chętnie udzielają pożyczek krajom zasobnym w surowce naturalne, gdy ceny tych bogactw są wysokie, a rządzącym elitom trudno odrzucić ich oferty. Tłumaczy to wysokie zadłużenie takich krajów jak Indonezja czy Nigeria, które mają trudności z wywiązywaniem się ze swoich zobowiązań, mimo bogatych złóż ropy naftowej. MFW stworzył problemy w jednej z najlepiej zarządzanych gospodarek na świecie, w Chile, kiedy objęła je recesja. Według Stiglitza modelowym przykładem, tego, jak nie należy postępować w tych sprawach jest przykład USA – kraju, którego rząd zrzeka się praw do swoich zasobów naturalnych na rzecz grup interesu, które przejmują nad nimi kontrolę.

Inaczej niż w przypadku pozostałych kwestii, globalne problemy środowiskowe dotyczą zarówno krajów wysoko rozwiniętych, jak i tych rozwijających się. Jak pisze Stiglitz: „Globalizacja nie uporała się z globalnym problemem ochrony środowiska”. Stany Zjednoczone, które emitują do atmosfery co roku około sześć miliardów ton dwutlenku węgla, zasłaniają się tym, że nie wierzą dowodom świadczącym o potrzebie ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Żadna kwestia nie jest bardziej globalna niż globalne ocieplenie, wszyscy korzystamy z tej samej atmosfery.

Przed podpisaniem protokołu z Kioto, Senat amerykański uchwalił rezolucję Byrda­‑Hagela, stwierdzającą, że nie należy podpisywać protokołu, który „mógłby wyrządzić poważne szkody gospodarce Stanów Zjednoczonych”. Jak podaje Stiglitz, Wyoming, najmniej zaludniony stan z niespełna pól milionem mieszkańców, emituje więcej dwutlenku węgla niż siedemdziesiąt cztery kraje rozwijające się z łączną liczbą ludności wynoszącą blisko 396 milionów. Ograniczenie emisji tego gazu nakłada koszty na kilka najważniejszych gałęzi przemysłu, jak przemysł motoryzacyjny, wydobycie ropy naftowej i węgla. Można zrozumieć, że korporacje nie chcą wydawać pieniędzy na redukcję emisji, jednak jest rzeczą nie do przyjęcia, by pozwalać im sabotować globalne wysiłki zmierzające do powstrzymania globalnego ocieplenia. Według Stiglitza przykład Stanów Zjednoczonych dobitnie obrazuje konieczność wprowadzenia do tego typu protokołów pewnej formy nacisku i przymusu.

Stiglitz rozprawia się również z korporacjami, które są bogatsze od większości krajów rozwijających się. W 2004 roku przychody amerykańskiego koncernu General Motors wyniosły ponad 191 miliardów dolarów więcej niż PKB 148 krajów. Natomiast w 2005 roku przychody amerykańskiej firmy Wal­‑Mart wyniosły ponad 285 miliardów dolarów, więcej niż łączny PKB Afryki Subsaharyjskiej. Korporacje to twory nie tylko bogate, ale tez potężne pod względem politycznym. Jeżeli jakieś rządy decydują się nałożyć na nie podatek lub regulacje, które im nie odpowiadają, grożą przeniesieniem się do innego kraju. Zawsze bowiem istnieje takie państwo, które chętnie przyjmie przychody z ich opodatkowania, ich inwestycje i stworzone przez nie miejsca pracy.

Jak wskazuje Stiglitz, ważną regulacją prawną, bez której nowoczesny kapitalizm na pewno nie mógłby się rozwinąć, jest ograniczona odpowiedzialność. Ludzie inwestujący w spółki z ograniczona odpowiedzialnością ryzykują tylko tę sumę pieniędzy, którą zainwestowali w korporacji – nic więcej. Jest to dość istotna różnica w porównaniu ze zwyczajną spółką, w której wszyscy członkowie firmy są odpowiedzialni łącznie za działania innych. Główna korzyść z ograniczonej odpowiedzialności to możliwość gromadzenia wielkich kapitałów. Jednak ograniczona odpowiedzialność pociąga za sobą wysokie koszty dla społeczeństwa. Spółka górnicza może wydobywać złoto przynosząc wysokie zyski swoim akcjonariuszom, lecz pozostawia za sobą trujące resztki rozpuszczonego arsenu. Zarówno z punktu widzenia społecznego, jak i finansowego koszty usunięcia tego typu odpadów i pozostałości mogą przewyższyć wartość wydobywanego surowca. W Tajlandii i Peru wielkie koncerny zagroziły, że przeniosą swoją działalność gdzie indziej, jeżeli zostaną tam wprowadzone regulacje ekologiczne. Proponowane przez Stiglitza sposoby ograniczenia nadużyć korporacji międzynarodowych to przede wszystkim wprowadzenie zasady społecznej odpowiedzialności korporacji, stopniowe ograniczanie ich potęgi oraz aktywna walka z monopolami.

Wizja sprawiedliwej globalizacji jest krytyką fundamentalnych założeń doktryny wolnego handlu i zbiorem propozycji – recept – opracowanych przez Stiglitza, mających na celu uświadomienie szerokim rzeszom obywateli, że globalizacja „z ludzką twarzą” jest możliwa. Laureat Nobla w dziedzinie ekonomii z 2002 roku nie neguje samej globalizacji, a jedynie jej obecny kształt. Ostrze jego krytyki wymierzone jest w doktrynę neoliberalizmu, która w Polsce ciągle uważana jest za niepodważalny dogmat. I chociaż koncepcje Stiglitza cechuje pewnego rodzaju idealizm, warto zapoznać się z krytyką reform neoliberalnych i mechanizmu działania światowych instytucji finansowych wychodzącą spod pióra byłego wiceprezesa Banku Światowego.

Joseph Stiglitz, Wizja sprawiedliwej globalizacji, tłum. Adam Szeworski. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2007.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Etiopia - MFW. Zagłodzić głodnych Joseph Stiglitz 20.02.2004. źródło

Międzynarodowy Fundusz Walutowy odgrywa zasadniczą rolę w systemie międzynarodowej pomocy finansowej. Jego zadaniem jest przegląd sytuacji makroekonomicznej każdego kraju, który korzysta z takiej pomocy i upewnienie się, że kraj ten nie żyje ponad stan.

Jeżeli tak się dzieje - wiadomo, że nadchodzą kłopoty. Na krótka metę kraj może żyć ponad stan - pożyczając, ale przychodzi w końcu czas rozliczeń i nadchodzi kryzys. MFW troszczy się szczególnie o poziom inflacji. Kraje, których rządy wydają więcej niż uzyskują z podatków i pomocy zagranicznej, często doprowadzają do inflacji, zwłaszcza jeżeli finansują deficyt drukowaniem pieniędzy. Oczywiście dobra polityka gospodarcza ma również inne wymiary, poza inflacją. Termin "makro" odnosi się do "całościowej" kondycji, łącznego poziomu wzrostu, bezrobocia oraz inflacji, a jakiś kraj może mieć niską inflację, przy niskim wzroście i wysokim bezrobociu. Większość ekonomistów kraj taki uznałaby za pogrążony w katastrofalnej sytuacji makroekonomicznej. Dla większości ekonomistów walka z inflacją, nie stanowi celu samego w sobie, lecz środek do osiągnięcia celu: dlatego, że nadmiernie wysoka inflacja często prowadzi do niskiego wzrostu, a niski wzrost do wysokiego bezrobocia - i dlatego inflacja jest tak niepokojąca. Jednak MFW wydaje się często mylić środki z celami tracąc w ten sposób z pola widzenia to, o co w tym wszystkim chodzi. Kraj taki, jak Argentyna może być oceniony na piątkę, nawet jeżeli przez lata ma dwucyfrowe bezrobocie tak długo, jak długo budżet może być zbilansowany, a inflacja wydaje się być pod kontrolą. Jeśli jakiś kraj nie wypełnił pewnych minimalnych standardów, MFW wstrzymuje pomoc. A jeżeli je wypełnia - wstrzymują zwykle pomoc inni ofiarodawcy. Zrozumiałe jest więc, że Bank Światowy i MFW nie pożyczają pieniędzy krajom, które nie spełniają wymogów makroekonomicznych. Jeśli te kraje mają wysokie deficyty i galopującą inflację, istnieje ryzyko, że pieniądze nie zostaną właściwie wydane. Rządy, które nie potrafią prowadzić polityki gospodarczej, zwykle nie są zdolne do właściwego zagospodarowania pomocy zagranicznej. Ale jeśli wskaźniki makroekonomiczne - inflacja i wzrost – są właściwe, jak to miało miejsce w wypadku Etiopii, oznacza to, iż owe wymogi makro są spełnione. Etiopia miała nie tylko solidne podstawy makroekonomiczne, ale Bank Światowy miał też bezpośrednie dowody, że rząd jest kompetentny i oddany sprawie biednych. Etiopia sformułowała strategie rozwoju obszarów wiejskich koncentrując się na najbiedniejszych, a szczególnie na 85 proc. ludności utrzymującej się z rolnictwa. Drastycznie obcięła wydatki wojskowe - co wyróżniało rząd, który doszedł do władzy środkami militarnymi - ponieważ wiadomo było, że fundusze wydane na zbrojenia, to fundusze, których nie będzie można wydać na walkę z ubóstwem. Z całą pewnością właśnie taki rząd zasługiwał na pomoc społeczności międzynarodowej. Jednak MFW wstrzymał program pomocy dla Etiopii, mimo dobrych wskaźników makroekonomicznych, twierdząc, iż niepokoi go sytuacja budżetowa.

Rząd Etiopii miał dwa źródła dochodów - podatki i pomoc zagraniczną. Rząd utrzymuje równowagę budżetową tak długo, jak długo dochody pokrywają wydatki. Etiopia, jak wiele krajów rozwijających się, dużą część swoich dochodów czerpie z pomocy zagranicznej. MFW niepokoił się, że jeśli źródła tej pomocy wyschną, Etiopia znajdzie się w tarapatach. Dowodził więc, że aby sytuacja budżetowa mogła budzić zaufanie, wydatki musza ograniczać się do poziomu dochodów podatkowych.

Oczywisty problem z logiką MFW polega na tym, iż zakłada ona, że kraje biedne nie mogą wydawać pieniędzy pochodzących z pomocy zagranicznej na to, na co je dostają. Jeśli Szwecja daje Etiopii pieniądze na budowę szkół, logika MFW nakazuje Etiopii stworzyć z tych pieniędzy rezerwę (Każdy kraj powinien mieć jakieś rezerwy na przysłowiowy "okres niepogody". Tradycyjnie rezerwy odkładało się w złocie, ale obecnie zastąpione ono zostało walutami wymienialnymi i ich oprocentowanymi produktami pochodnymi. Najczęściej rezerwy lokowane są w amerykańskich obligacjach skarbowych.) Ale nie po to istnieje pomoc międzynarodowa. Ci, którzy udzielali takiej pomocy Etiopii, pracując niezależnie i nie pod kontrolą MFW, chcieli, aby w tym kraju powstały nowe szkoły i szpitale, czyli tego samego, czego pragnęła Etiopia. Meles postawił sprawę jeszcze ostrzej. Powiedział mi, że nie po to tak ciężko walczył przez 17 lat, aby jakiś międzynarodowy biurokrata mówił mu, że nie może budować szkół i klinik dla swoich ludzi teraz, kiedy uzyskał na to pomoc zagraniczną.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy nie interesował się zbytnio długookresowymi rezultatami realizowanych projektów. Czasami jakieś kraje używały pomocowych dolarów do budowy szkół czy szpitali. Gdy pieniądze się kończyły, nie było środków na dalsze funkcjonowanie tych instytucji. Ofiarodawcy uznali, że to jest problem i włączyli koszta ich utrzymania do programów pomocy takich krajów, jak Etiopia. Ale zainteresowanie MFW przypadkiem Etiopii nie uwzględniało takiej troski. Fundusz utrzymywał, że międzynarodowa pomoc nie stanowi stabilnego źródła finansowania. Według mnie stanowisko MFW było bezsensowne - i to nie tylko z powodu swych absurdalnych skutków. Wiedziałem, że pomoc zagraniczna była często o wiele bardziej stabilnym źródłem dochodów niż podatki, których pobór uzależniony był od zmiennej koniunktury gospodarczej. Gdy wróciłem do Waszyngtonu, poprosiłem mój personel o sprawdzenie statystyk i - potwierdzili oni, że zagraniczna pomoc humanitarna była stabilniejszym źródłem dochodów niż wpływy podatkowe. Jeżeli zastosować rozumowanie MFW dotyczące stabilności dochodów, Etiopia i inne kraje rozwijające się powinny w swych budżetach uwzględniać pomoc zagraniczną, a nie dochody z podatków. A gdyby jakiś kraj nie mógł liczyć na pomoc zagraniczną, ani wpływy podatkowe po stronie przychodów budżetowych, wówczas znalazłby się naprawdę w złej kondycji.

Ale rozumowanie MFW było jeszcze bardziej ułomne. Istniała pewna liczba odpowiednich procedur, będących odpowiedzią na niestabilność dochodów, takich jak odkładanie dodatkowych rezerw, czy uelastycznienie wydatków budżetowych. Jeżeli dochody z jakiegoś źródła spadają - i nie ma rezerw, z których można by czerpać - wówczas rząd musi być przygotowany na cięcie wydatków. W krajach takich jak Etiopia, dla których pomoc stanowi tak wielką część tego, co otrzymują, istnieje naturalna elastyczność, polegająca na tym, że jeżeli kraj ten nie dostanie żadnych pieniędzy na budowę nowej szkoły, to jej po prostu nie wybuduje. Władze Etiopii rozumiały sytuację, rozumiały, co się może stać, jeżeli nie uzyskają ani dochodów podatkowych, ani pomocy zagranicznej. Przygotowały sposób radzenia sobie w takiej sytuacji. To, czego nie mogły zrozumieć - i czego ja nie mogłem zrozumieć - to to, dlaczego MFW nie potrafił dostrzec istoty tej sytuacji. A stawka była wysoka: chodziło o szkoły i placówki medyczne dla jednych z najbiedniejszych ludzi na świecie.

Poza tym sporem - o tym jak traktować pomoc zagraniczną, byłem również wmieszany w inny konflikt między MFW i Etiopią, dotyczący wcześniejszego spłacania długu. Etiopia spłaciła wcześniej dług zaciągnięty w amerykańskim banku, wykorzystując do tego celu swoje rezerwy. Transakcja była z ekonomicznego punktu widzenia doskonale pomyślana. Etiopia płaciła o wiele większe odsetki od pożyczki zaciągniętej na zakup samolotu, niż otrzymywała z oprocentowania swych rezerw. Ja również doradzałbym im taką spłatę. (…) Stany Zjednoczone i MFW sprzeciwiły się szybszej spłacie. Nie kwestionowały logiki tej strategii, lecz fakt, że Etiopia przedsięwzięła ten krok bez zgody MFW. Dlaczego jednak suwerenny kraj miałby prosić o pozwolenie MFW przy podejmowaniu każdego działania? Można by to jeszcze rozumieć, gdyby postępowanie Etiopii zagrażało zdolności do spłaty zobowiązań wobec MFW. Było jednak odwrotnie. Dzięki tej rozsądnej decyzji finansowej, kraj zwiększył swoja zdolność spłaty zobowiązań.

Od lat w siedzibie MFW na 19 ulicy w Waszyngtonie powtarzano mantrę: wypłacalność i rozliczanie z wyników. Wyniki, jakie uzyskała Etiopia prowadząc suwerenną politykę, w przekonywający sposób dowiodły, że kraj ten potrafił znakomicie kierować swoim losem. Ale dla MFW, kraje które otrzymywały od niego pieniądze, miały obowiązek uzgadniania wszelkich swoich posunięć, które wchodziły w zakres zainteresowania Funduszu. Jeśli tego nie robiły, było to wystarczającym powodem do zawieszenia programu pomocy, niezależnie od tego, że podejmowane działania były jak najbardziej sensowne. Dla Etiopii taka skłonność do ingerencji wydawała się nową formą kolonializmu. Dla MFW – standardową procedurą działania.

Były także inne punkty sporne w stosunkach MFW z Etiopią dotyczące liberalizacji etiopskiego rynku finansowego. Dobrze funkcjonujący rynek kapitałowy, to znak firmowy kapitalizmu, ale nigdzie rozbieżność między krajami rozwiniętymi i mniej rozwiniętymi nie jest bardziej widoczna niż na ich rynkach kapitałowych. Cały etiopski system bankowy (mierzony np. wielkością jego zasobów) jest nieco mniejszy od tego, jaki posiada Bethesda w stanie Maryland, przedmieście Waszyngtonu zamieszkałe przez 55 277 obywateli. MFW nie tylko chciał, żeby Etiopia otworzyła swój rynek kapitałowy na zachodnią konkurencję, ale także, aby podzieliła swój największy bank na kilka części. W świecie, w którym amerykańskie giganty finansowe takie jak Citibank and Travellers, czy Manufacturers Hannover and Chemical, twierdzą, że muszą dokonać fuzji, aby skuteczniej konkurować, bank wielkości North-Est Bethesda National Bank naprawdę nie ma jak konkurować z globalnymi gigantami w rodzaju Citibanku. Kiedy globalne instytucje finansowe wchodzą do jakiegoś kraju, mogą zmiażdżyć miejscową konkurencję. A ponieważ przyciągają klientów z lokalnych banków takich krajów jak Etiopia, mogą być o wiele bardziej uczynni i usłużni, udzielając kredytów wielkim korporacjom międzynarodowym, niż dla drobnych firm i rolników.

MFW nie ograniczał się w swych zamiarach do otwarcia systemu bankowego na zagraniczną konkurencję. Domagał się "wzmocnienia" systemu finansowego przez stworzenie rynku aukcyjnego dla papierów skarbowych rządu Etiopii - reforma, być może pożądana w wielu krajach, która jednak miała się nijak do kraju o tak niskim poziomie rozwoju. Fundusz żądał także od Etiopii "liberalizowania" jej rynków finansowych, tak aby stopy procentowe były swobodnie kształtowane przez siły rynkowe - coś, czego Stany Zjednoczone i Europa Zachodnia dokonały dopiero w roku 1970, gdy ich rynki i stosowny aparat regulacyjny były odpowiednio rozwinięte. MFW mylił cele ze środkami. Jednym z podstawowych celów dobrego systemu bankowego jest udzielanie na dogodnych warunkach finansowych kredytu tym, którzy go spłacą. W przeważająco rolniczym kraju, takim jak Etiopia, dla rolników jest szczególnie istotne, aby mieli możliwość uzyskania kredytu na rozsądnych warunkach, na zakup ziarna i nawozów. To zadanie nie jest wcale łatwe, nawet w USA, w krytycznych etapach rozwoju rolnictwa, rząd odgrywał kluczowa rolę w zapewnianiu takiego kredytu. Etiopski system bankowy wydawał się dość efektywny, a różnica między stopą pożyczkową a oprocentowaniem kredytu była o wiele niższa, niż w innych krajach rozwijających się, które poszły za radą MFW. To jednak nie zadowalało Funduszu ponieważ był on przekonany, że stopy procentowe powinny być kształtowane swobodnie przez międzynarodowe siły rynkowe, niezależnie od tego czy te rynki były konkurencyjne, czy też nie. Dla Funduszu zliberalizowany system finansowy był celem samym w sobie. Jego naiwna wiara w rynki upewniała go, że zliberalizowany system finansowy obniży stopy procentowe, czyniąc kredyt bardziej dostępnym. MFW był tak pewny słuszności swego dogmatycznego stanowiska, że nie widział potrzeby przyjrzenia się dotychczasowym doświadczeniom.

Joseph Stiglitz (ur. 1943) to były pierwszy wiceprezydent Banku Światowego i jego główny ekonomista w latach 1997-2000, wcześniej szef Rady Doradców Ekonomicznych prezydenta Billa Clintona. Jest uważany za jednego z wybitniejszych współczesnych ekonomistów. W 2001 roku - wraz z dwoma innymi naukowcami - otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii za analizę rynków cechujących się asymetrią informacji; ekonomiści zastosowali swoje osiągnięcia w różnych dziedzinach: od polis ubezpieczeniowych, zakupu używanych samochodów po rynki finansowe. Tekst „Etiopia-MFW. Zagłodzić głodnych” ukazał się w nr. 2/5 (luty 2004 r.) miesięcznika społeczno-politycznego „Lewizna” (tłum. Piotr Ikonowicz). Publikacja w PSZ.PL za zgodą Jarka Augustyniaka z "Lewizny".

Tekst jest wyrazem poglądów autora. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za publikowany materiał.


Irańska Giełda Naftowa: prawdziwy powód ataku na Iran; Obama, wojna finansowa i eliminacja DSK

Salaficki Wahabizm jest antyislamski; Syria:wylęgarnia terrorystów mających na celowniku Europę

Wszystkie wojny są wojnami bankierów; Kartel FED; Economic Hitmen; Doktryna szoku

Noblista Joe Stiglitz o globalizacji; Czterej jeźdźcy Apokalipsy Noam Chomsky o globalizacji

NATO: wojny, inwazje, interwencje, okupacje, terroryzm, przewroty, sabotaż, sankcje, propaganda

Analizy i wieści na temat Palestyny, Izraela, Żydów, judaizmu i syjonistów Cześć 2 Cześć 3

Ekonomia NATO: rozwiązanie kryzysu USA kosztem UE Globalna oligarchia faszystowskich monopolistów Cz 2

Infiltracja, manipulacja mediów, propaganda, cenzura, indoktrynacja, kontrola przez władze, służby

Zamachy 11.09.2001 Część 1 Część 2 Część 3 Część 4 Część 5 Część 6 Część 7 Część 8

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.