Ostatnio: 05.07.2016

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Źródło

ŻEGLUGA HANDLOWA W PÓŹNYM ANTYKU.

KILKA UWAG NA PODSTAWIE EDICTUM DIOCLETIANI DE

PRETIIS RERUM VENALIUM

Transport ludzi i towarów to jeden z kluczowych tematów dla życia

społeczno – gospodarczego, nie tylko w starożytności. Rozwiązanie tego problemu w antyku było istotną kwestią dla władców. Zasadniczo można stwierdzić, że

transportowano ludzi i towary lądem, z pomocą żeglugi morskiej lub rzecznej.

Państwo Rzymian słynęło ze swoich dróg, część z nich zachowała się do

dnia dzisiejszego. Drogi te, miały zapewnić szybką możliwość przemieszczania

się wojska, poczty państwowej jak i w dalszej kolejności umożliwić transport

ludzi i towarów. Wozy używane w starożytności zapewniały relatywnie mały

udźwig produktów do około maksymalnie 429 kg, a nierówności dróg sprawiały,

że szybkość i komfort takiego przewozu była niska (Ducin 1997, s. 77-78).

Transport towarów lądem miał najczęściej charakter lokalny; ludność wiejska

potrzebowała pieniędzy na opłacenie podatków w pieniądzu, stąd szukała zbytu

na najbliższym targu (Hopkins 1983, de Ligt 1990 i 1991). Większe ilości

towarów starano się dostarczyć do najbliższego portu rzecznego lub morskiego,

ze względu na szybkość transportu wodnego (Casson 1951, 1971).

Zachowały się różnorodne źródła, które pozwalają nam przybliżyć żeglugę

handlową w starożytności. Znamy wyobrażenia ikonograficzne statków (Ducin

1997, Jundziłł 1991), wraki statków (Parker 1992) jak i listy transportowe,

głównie z Egiptu (Reiter 2001). Ikonografia dostarcza nam wyobrażenia statków,

natomiast archeologia podwodna pozwala je weryfikować. Parker zebrał informacje o wszystkich znanych wrakach oraz znajdujących się na nich ładunkach.

Wyróżniano wiele typów statków handlowych. Można je podzielić

wg ładowności. Najczęściej były to statki o ładowności między 120 a 150 ton

w czwartym i trzecim wieku przed Chrystusem, aby w cesarstwie rzymskim

dojść od 250 do 350 ton; największe mogły mieć do 500 ton (Ducin 1997, s. 77,

por. Jundziłł 1991, s. 40-41). Drugi podział można zaproponować wg kryterium,

w zależności po jakim akwenie statek pływał: na rzece czy morzu. Niestety ten

podział jest nieostry. Zazwyczaj bowiem, jeśli była taka możliwość statki morskie

mogły wpływać rzeką w głąb lądu. Ułatwiało to transport do portów śródlądowych. 36

Rzymianie używali różnych pojemników do przechowywania towarów

na statkach. Najważniejszą rolę pełniły amfory. Studium Piotra Dyczka (1999)

przedstawia znakomicie jak wiele możliwych kształtów i pojemności mogły

mieć amfory. Przewożono w nich wino, oliwę i inne produkty. Zachowały się

liczne wraki statków z zaczopowanymi i ostemplowanymi amforami. Pozwala

nam to określić konkretny towar w niej zawarty jak i miejsce powstania amfory.

O roli gospodarczej dla zrozumienia pozostałości archeologicznych w świecie

rzymskim, w tym również amfor, należy odesłać do pracy Kevina Greena (1986).

Autor przedstawia skomplikowany obraz wzajemnych powiązań składających

się na rzymską gospodarkę.

Alternatywnym sposobem przewozu towarów na statku były beczki,

używane do transportu wina. Zboże przewożono w workach.

Rzymianie bardzo rozwinęli liczbę portów. Trzeba jednak stwierdzić, że dużą

ich liczbę przejęli od Greków i Kartagińczyków. Zakładano porty w miejscach do

tego dogodnych np. naturalnych zatokach. Wykorzystywano również ujścia rzek,

aby można było wpłynąć w głąb lądu. To rozwiązanie miało jedną wadę. Piasek

rzeczny zanieczyszczał dno basenu portowego, co zmuszało cesarzy rzymskich

do ciągłej troski o żeglowność portów (Jundziłł 1991, s. 29-34). Zachował się

opis Witruwiusza w jego dziele De architectura (V, 12) jak powinno się budować

wzorcowy port. Antyczny autor kład duży nacisk na budowę falochronu, który

miał chronić port i statki w nim cumujące. Falochron był budowany w oparciu

o skrzynki z piaskiem ustawiane na dnie morskim.

Grecy i Rzymianie rozwinęli różne sposoby orientacji na morzu. Posiadali

proste przyrządy pomagające w nawigacji, używali sygnalizacji świetlnej oraz

kie-rowali się przy pomocy gwiazd (Ducin 1997). Mimo tych umiejętności Rzymianie, podobnie jak pozostali starożytni preferowali żeglugę metodą kabotażu.

Polegała ona na pływaniu wzdłuż wybrzeża i jeśli to możliwe nocowania w porcie. Był to sposób asekuracyjny, ale bezpieczny. Ostatnio zaczęto krytykować

przypisywanie wyłącznie kabotażu jako metody żeglugi starożytnych (Arnaund

2007, s. 331 –334). Podstawą krytyki jest chęć mierzenia odległości między portami docelowymi. Kabotaż sprawia, że odległość ta jest dłuższa. Arnaund sugeruje, że nie zawsze była uzasadniona potrzeba tak asekuracyjnego pływania. Wiąże

się to też z żeglownością, szczególnie Morza Śródziemnego w starożytności.

Zasadniczo unikano żeglugi zimą. Dni były krótsze, co utrudniało nawigację

w oparciu o gwiazdy, gorsze były warunki atmosferyczne (częste sztormy),

co narażało statki na zatonięcie. Można jednak na ten temat spojrzeć inaczej.

Warunki atmosferyczne w zimie były i są odmienne w różnych rejonach basenu

Morza Śródziemnego. Wydaje się, że podjęcie decyzji płynięcia z transportem 37

była bardziej podyktowana bieżącymi warunkami atmosferycznymi niż porą

roku. Uczciwie jednak, należy stwierdzić, że ryzyko podróży zimą było większe

(Ducin 1997, s.69-73). Pisał o tym późnoantyczny pisarz Wegencjusz:

Nie mam tu na myśli oczywiście statków handlowych, które gnane żądzą

zysku niemal nie przerywają swoich podróży. Zdajemy sobie jednak sprawę, o ile

większej ostrożności wymaga decyzja puszczenia na morze okrętu wiozącego

wojsko niż prywatnego statku handlowego.(Wegecjusz, Epitoma rei militaris IV,

39 przekł. A. Komornicka)

Wegecjusz stwierdza, że wojsko nie powinno wypływać zimą, ale flota

handlowa może podjąć takie ryzyko.

Cześć badaczy uważa, że żegluga handlowa przeżywała kryzys w późnej

starożytności, Wydaje mi się, że słusznie oponował tej tezie Juliusz Jundziłł

(1995). Transport wodny w późnym antyku można przedstawić w oparciu o wiele

źródeł, szczególnie przydatny wydaje się tu edykt o cenach Dioklecjana. Cesarz

postanowił ograniczyć możliwość wzrostu cen i wydał w 301 roku Edykt o cenach

wystawionych na sprzedaż

1

Cały koncept reform gospodarczych cesarza nie jest .

do końca jasny, ale z pewnością miał on powiązanie z edyktem monetarnym

z 1.09.301 roku (Ermatinger 1996), który podwyższył wartość nabywczą

pieniądza. Regulacji edyktu o cenach podlegały ceny towarów, wynagrodzenia za

pracę oraz koszty transportu. Dioklecjan określił ceny maksymalne, nie zaś ceny

ściśle określone. Rozdział 37 edyktu był poświęcony transportowi wodnemu

2

.

Dioklecjan wyjaśnił motywy swojej decyzji regulacji cen transportu w preambule do edyktu (Praef. 17):

Wśród sprzedających zaś i kupujących, których zwyczajem jest odwiedzać

porty i przemierzać obce prowincje, to ograniczenie wspólnego działania musi

zostać wprowadzone, ażeby – teraz kiedy i sami widzą, że w zagrożeniu drożyzną

nie można przekraczać cen ustalonych dla towarów – cały ten sposób sprzedaży na

miejscu oraz podczas wędrówek i interesów handlowych został określony. W ten

sposób dostrzeże się, że słusznie postanowiono, iż nigdy nie będą sprzedawali

drożej ci, którzy transportują. (przekł. P. Janiszewski, A i P. Barańscy)

Tytuł rozdziału 37 edyktu brzmiał: Jakich miejsc, do jakich prowincji, ile

wynosi opłata za przewóz na statku, której w najmniejszym stopniu przekraczać

jest niedozwolone (przekł. P. Janiszewski, A i P. Barańscy). Spis Dioklecjana jest

pierwszorzędnym źródłem, aby określić szlaki handlowe, jakimi pływały statki.

Zakładam przy tym, że państwo chciało kontrolować ceny głównych, najbardziej

używanych szlaków wodnych, gdyż tylko wtedy, moim zdaniem, regulacja

Dioklecjana miała sens.

1 Zwykle używa się nazwy łacińskiej Edictum Diocletiani de pretiis rerum venalium.

2 W niektórych wydaniach ten sam rozdział określa się jako 35 zob. Crawford M.H., Reynolds J. (1979)38

Edykt o cenach Dioklecjana liczył przewóz towarów od jednego modiusa obozowego (łac. modius castrensis). Jego wartość jest problematyczna, jak prawie cała

metrologia rzymska. Według najnowszych stanowisk zdaniem Duncana – Jonesa

(1976, s. 55) liczył on 12,93 litra, z kolei Jahn (1980, s. 228) zaproponował wartość

11,85 litra. Istota problemu polega na tym, że w cesarstwie rzymskim używano

wiele miar wartości (sama taryfa zawiera ich kilka), co oznacza konieczność ich

wzajemnego przeliczania. Dodatkowo Dioklecjan wprowadził przelicznik dla ludzi

i niektórych zwierząt. Uznał np. że człowiek będzie liczony jako 25 modiusów obozowych. Zwierzęta liczono następująco (wszystkie miary w modiusach obozowych):

zwierzęta pociągowe - koń, muł, burdo i osioł jako 60, zaś koza i świnia jako 10.

System cesarski łączył w sobie prostotę i praktyczność. Zatem mając podaną cenę

transportu z miejsca do miejsca i przeliczając objętość wg wskazówek administracji

cesarskiej można było wyliczyć precyzyjnie koszt transportu.

System Dioklecjana nie liczył wprost odległości między danymi miejscami, ani czasu potrzebnego na jego przebycie (wyjątkiem są ceny z stwierdzeniem:

bez przerwy, co uważam, że miało oznaczać - bez zawijania do portu). Paradoksalnie może się to wydać to niesprawiedliwe, ale znacznie ułatwiało kalkulację.

Odległość byłaby trudna do zmierzenia, choć Witruwiusz (De architectura X, 9)

podaje specjalne urządzenie do pomiaru faktycznie przebytej drogi morskiej,

bądź lądowej. Ustawodawca sam wyznaczył ceny maksymalne, które można było

pobierać za przewóz towarów lub ludzi na statku z jednego miejsca na drugie.

Wydaje się, że nie zrobił tego przypadkowo, ale musiał ustalić ceny w oparciu

o wycenę faktyczną zrzeszeń kupców morskich (negotiatores) i przewoźników

rzecznych (navicularii). Wspomniane korporacje były bardzo prężne, np. naviculari mieli swoje zrzeszenia obejmujące transport na Rodanie czy Dunaju..

Tekst Taryfy Cen Maksymalnych koncentruje się wokół sześciu miejsc:

Aleksandrii, Wschodu, Afryki, Rzymu, Nikomedii i Bizancjum. Podano cztery miasta

i dwie prowincje rzymskie jako punkty orientacyjne. Można zatem stwierdzić, że

były to główne miejsca wobec których chciano określić ceny transportu. Bizancjum,

przyszły Konstantynopol jest tutaj trochę na wyrost wskazany; widać wyraźnie, że

pobliska Nikomedia, jako rezydencja cesarska Dioklecjana zdominowała transport

w tej części cesarstwa rzymskiego. Oczywiście Rzym ma najwięcej połączeń,

również występuje jako punkt docelowy. W kilku miejscach występuje Sycylia,

która mogła być częstym punktem tranzytowym. Aleksandria jak spichlerz zboża

z Egiptu i dostawca towarów rzemieślniczych nie przypadkowo zajęła pierwsze

miejsce w spisie Dioklecjana. Szczególnie intrygująca wydaje się decyzja, żeby

całe prowincje miały jednakowy koszt transportu. Uważam to rozwiązanie za

niezwykle praktyczne w edykcie np. dla Wschodu, gdzie było kilkanaście portów, 39

w tym tak ważnych jak Antiochia. Sądzę, że Dioklecjan dwukrotnie dyskryminował

Galię ustalając koszt transportu do tej prowincji z Rzymu i Afryki na zaledwie

4 denary, co chyba jest kwotą zaniżoną.

statek
Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.