Przykład cenzury w Internecie?
Wydawać by się mogło, że czasy cenzury są już za nami... a jednak! Na pewnym forum oprogramowania sklepów internetowych skutecznie udowodniono mi, że jestem w błędzie. Duża część użytkowników tego forum to użytkownicy oprogramowania KQS. W podpisie zamieściłem odnośnik z informacją o bezpłatnej migracji z KQS na darmowe oprogramowanie Gekosale, ponieważ zgodnie z jednym postem z oficjalnego forum oprogramowania Gekosale takowa migracja będzie już niebawem dostępna. Treść podpisu zawierała następujące 2 pytania "Migracja z KQS do Gekosale? Darmowa alternatywa dla użytkowników KQS.store?". Screen umieszczam poniżej.
Otrzymałem PW od autora oprogramowania. Screen zamieszczam poniżej.
Ponieważ nie mogłem odpisać (blokada prywatnych wiadomości założyłem wątek). Jego treść poniżej.
Administrator forum wysłał mi też PW, treść poniżej.
Mój podpis został już zmieniony i zawierał informację, że skoro nie można zamieszczać słowa KQS to się dostosuję. Dodatkowo doszła informacja o możliwości migracji z KaQueS na darmowe Gekosale. Wyraz KaQueS nie był już linkiem. Przyszło kolejne PW od administratora forum.
Usunąłem zdanie o braku możliwości używania słowa KQS i dostosowaniu się. W konsekwencji przyszło kolejne PW. Dodatkowo administrator osobiście zmienił mój podpis. Otrzymałem kolejne PW, jego treść poniżej.
W jakim kraju ja żyję? Gdzie podziała się wolność słowa i prawo do wyrażania własnej opinii? Nie mogę używać wyrazu KQS, bo tak sobie życzy autor oprogramowania? Mam stosować synonimy, wyrazy bliskoznaczne (swoją drogą jaka między nimi różnica)? Toż to jakaś kpina. Chęć zamknięcia ust internaucie?
Ta strona powstała 15.07.2011. Ostatnia edycja 28.02.2012. Wizyt: 2614.


powiększ obrazek




