Ostatnio: nigdy

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

KRÓLESTWO KANARKÓW



Było sobie królestwo kanarków. W krainie pełnej słońca i pięknych kwiatów mieszkały spokojnie, zafascynowane pięknem przyrody, wolnością i mądrością króla, który dbał o ich bezpieczeństwo. W krainie kanarków panowała demokracja i wszyscy mieli prawo głosu. W razie sporów ostateczna decyzja należała jednak zawsze do króla, starego kanarka o przenikliwym umyśle i wielkim poczuciu sprawiedliwości.

Wszystkie kanarki były żółte, z wyjątkiem jednego, który był pstry. Nikomu to nie przeszkadzało, bo w krainie kanarków różnorodność była postrzegana za siłę i wielką inspirację.

Kiedyś tylko w żartach ktoś zauważył, że pstry kanarek nie jest żółty, jak pozostałe, ale nikt nie podjął tego tematu. Po jakimś czasie kilku kanarkom zaświtało w głowie, że musi być jakiś powód, dla którego jeden kanarek jest pstry. Kiedy go zapytały o to - on odpowiedział, że nie wie jaka jest przyczyna. „Już się taki urodziłem, rodziców miałem żółtych, jak wy, a sam mam pstre piórka, nie wiem dlaczego” - wyjaśnił. „Acha” - przytaknęły kanarki i natychmiast dodały: „Oczywiście nam to nie przeszkadza, skądże!”.

Ale już następnego dnia jeden kanarek napisał w mailu do innego, że należałoby sprawdzić, czy pstre upierzenie nie jest objawem jakiejś choroby, która mogłaby zagrozić reszcie kanarkowego królestwa. Podejrzenie szybko się rozeszło, jednak nikt nie znał takiej choroby. Wtedy inny kanarek zaczął się zastanawiać, czy pstre upierzenie nie jest dowodem jakiegoś pomieszania krwi i czy pstry kanarek rzeczywiście jest prawdziwym kanarkiem. „Nie przeszkadza mi to w ogóle, ale chciałbym wiedzieć prawdę” - mówił w jednym z maili. I ta sugestia się szybko rozeszła, ale nawet najstarsze kanarki nie dostrzegły w przeszłości pstrego kanarka żadnych podejrzanych przodków.

Któregoś dnia, o poranku, kanarki zauważyły, że pstry kanarek inaczej śpiewa. Był to śpiew przepiękny, znacznie piękniejszy od dotychczas znanego, ale też inny, niż u reszty kanarków. Król zmarszczył brwi. Siłą i urodą wszystkich kanarków był ich przecudny śpiew, który o poranku zamieniał się w bajeczny chór podobnie brzmiących, radosnych i dźwięcznych głosów. Głos pstrego był tymczasem melancholijny i czasem trącał o przekorną, drapieżną nutę, której inne kanarki wydobyć nie potrafiły. Maile i twity w tej sprawie rozeszły się natychmiast i zaczęto pstremu kanarkowi przyglądać się uważniej.

Po kilku dniach dyskretnych narad pstry kanarek został dyskretnie zepchnięty na margines i stał się outsiderem. Kiedy podczas wspólnych narad zaczynał mówić, słyszał, że mówi niezrozumiale i potem natychmiast ktoś pytał, czy nie mógłby śpiewać normalnie i ufarbować sobie piór na żółto. Pstry się dziwił i odchodził smutny na bok.

We wtorek król wezwał do siebie pstrego kanarka i powiedział z troską w głosie: „Jesteś fantastycznym ptakiem, nie mam nic do ciebie, ale budzisz niepokój całej naszej kanarkowej rodziny. Nie mogę dopuścić do tego, aby z twojego powodu narastały frustracje. Mnie osobiście nie przeszkadza, że jesteś pstry, ale dla dobra ogółu musisz opuścić nasze królestwo. Zostaną tu wyłącznie żółte ptaki”.

Pstry kanarek odszedł ze zwieszoną głową, ze wzgórza popatrzył na swoje ulubione kwiaty, na drzewa i krzewy, na gałęzie, na których przesiadywał godzinami, westchnął, rozpostarł skrzydła i smutny odleciał.

Lot pstrego kanarka trwał długo i wydawał się nie mieć celu. Bo gdzież miał znaleźć swoje nowe królestwo, skoro to, w którym przebywał dotychczas, było najpiękniejszym i najbardziej ukochanym? W pewnej chwili jednak kanarek dostrzegł coś dziwnego w dole. Zniżył lot i zrozumiał, że przelatuje nad Państwem Kotów. Bezszelestnie przycupnął na gałęzi drzewa rosnącego nieopodal siedzących w kręgu czarnych i szarych kocurów. Wytężył słuch i usłyszał o czym mówią. Koty szykowały inwazję na Królestwo Kanarków. Omawiały z detalami swój plan najazdu i wymordowania wszystkich ptaszków.

Słysząc to pstry kanarek zerwał się i co sił w skrzydełkach pognał z powrotem do swojego dawnego domu. Wpadł do komnaty króla i zawołał „Królu, królu! Koty chcą nas napaść!”, po czym ze szczegółami zrelacjonował koci plan ataku. Król natychmiast wezwał wszystkie kanarki i zaczęły się przygotowania do odparcia drapieżników. Wykopano wilcze doły, zastawiono pułapki, zbudowano fałszywe gniazda pod palmami z kokosów, a same kokosy miały być bombami, które spadną na głowy intruzów.

Kiedy nastąpił atak kotów - kanarki były świetnie zorganizowane i przeprowadziły wspaniałe akcje obronne, dzięki którym przegnały poobijane koty z kanarkowego terytorium. Koty musiały uciec w niesławie i z niczym.

Wtedy król wezwał wszystkie kanarki i powiedział: „Ratunek zawdzięczamy naszemu dzielnemu, mądremu i oddanemu bratu Pstremu Kanarkowi. Szczerze mówiąc nigdy do ciebie nic nie miałem. Dlatego wręczam ci nasze najwyższe odznaczenie i puszczam w niepamięć wszystkie niecne sprawki, którymi przysporzyłeś nam wcześniej mnóstwo kłopotów i stresu. Już nam nie przeszkadza że jesteś pstry i że inaczej śpiewasz, naprawdę! To piękne jest mieć pstrego kanarka w rodzinie!” Rozległy się oklaski, które przerodzily się w owację - wszyscy byli szczęśliwi. I wtedy król podniósł skrzydełko w uciszającym geście, po czym zapytał chłodnym głosem. „Ale dlaczego masz jedną nóżkę krótszą?”.

_____

Bajka spisana na podstawie zapamiętanego monologu Janusza Weissa z roku 1969 z kabaretu „Salon Niezależnych”.

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.