Ostatnio: nigdy

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Dobór grupowy stał się naukowym kłębkiem kurzu – zlepkiem, w którym wszystko co ma jakikolwiek związek z "grupami" trzyma się wszystkiego, co zahacza o "dobór". Problemem z takimi naukowymi kłębkami nie jest jedynie to, że sieją zamęt, a złudny powab jednej, ograniczonej wersji "doboru grupowego" często wylewa się na pstrokatą mieszaninę innych, dawno już zdyskredytowanych wariantów. Zaciemniają one obraz teorii ewolucji rozmywając pojęcia genu, jednostki i grupy, traktując je jako równoznaczne elementy w hierarchii elementów podlegających doborowi, a nie tak rzeczywiście funkcjonuje dobór, analizowany jako proces mechanicystyczny. Co ważniejsze, umieszczają klapki na oczach rozumienia psychologicznego, uwodząc wielu ludzi prostym sprowadzając moralność i kulturę do doboru grupowego, nie bacząc na możliwości, które są głębsze teoretycznie i bardziej odpowiadają empirycznie obserwowanej rzeczywistości.

Złudny powab doboru grupowego

Ludzie żyją w grupach, więc ich życie zależne jest od losów grup, w których skład wchodzą i czasem poświęcają się z korzyścią dla nich. Czy to oznacza, że ludzki mózg został ukształtowany przez dobór naturalny do sprzyjania dobrobytowi grupy w konkurencji z innymi, nawet kosztem osobistego dobrobytu? Jeśli tak, to czy teoria doboru naturalnego musi być zreorganizowana, z uwzględnieniem grup jako elementów podlegających doborowi, analogicznie do genów we właściwej im teorii?

Kilku naukowców, których wielce szanuje wyraziło takie stanowisko i używają teorii doboru grupowego do formułowania pouczających stwierdzeń o kondycji człowieka [1]. Jednym z nich jest to, że ludzka moralność, przede wszystkim nasza wola do zaangażowania się w działania altruistyczne, może być wyjaśniona jako adaptacja do konkurencji międzygrupowej. Jak tłumaczy E. O. Wilson: wewnątrz grupy samolubne jednostki wgrywają z altruistycznymi, ale grupy z altruistycznymi osobnikami pokonują te z samolubnymi. Stwierdzają też, że dobór grupowy może wyjaśnić fenomen religii, ponieważ podzielanie przekonań o bytach nadnaturalnych sprzyja spójności grupy. Sugerują, że ewolucja wyposażyła ludzi w narzędzia do przezwyciężenia tragedii wspólnego pastwiska (zwanych także dylematami działań zbiorowych i grami z dobrami publicznymi), w których działania sprzyjające jednostce szkodzą społeczności; do ich znanych przykładów należą przełowienie, korki, uchylanie się od podatków czy emisja dwutlenku węgla. Wyprowadzają również normatywne moralne i polityczne konkluzje ze swoich przekonań naukowych, takie jak te, że powinniśmy dostrzegać mądrość stojącą za konserwatywnymi wartościami, takimi jak religijność, patriotyzm czy purytanizm oraz doceniać lojalność i poświęcenie dla dobra grupy, zamiast indywidualizmu i pracowania dla własnej korzyści.

Częstokroć pytany jestem czy zgadzam się z nowymi zwolennikami doboru grupowego i pytający zdziwieni są, kiedy odpowiadam, że nie. Wszak dobór grupowy wygląda na rozsądne rozszerzenie teorii ewolucji i wygodne wytłumaczenie społecznej natury ludzi. Ponadto, orędownicy dobory grupowego mają tendencję do deklarowania zwycięstwa i pisania o swojej teorii, jak gdyby wyrugowała redukcjonistyczny dogmat, że dobór działa tylko na poziomie genów. W tym eseju wyjaśnię dlaczego rozsądność jest w tym przypadku jedynie iluzją. Im uważniej zastanawiamy się nad doborem grupowym, tym mniejszy sens można w nim dostrzec i tym gorzej przystaje on do faktów w dziedzinie psychologii i historii.

Dlaczego to ma znaczenie? Spróbuję ukazać, że to istotne dla naszego najlepszego rozumowania naukowego odnośnie ewolucji życia oraz ludzkiej natury. And though I won't take up the various moral and political colorings of the debate here (I have discussed them elsewhere), it ultimately matters for understanding how best to deal with the collective action problems facing our species.

The first big problem with group selection is that the term itself sows so much confusion. People invoke it to refer to many distinct phenomena, so casual users may literally not know what they are talking about. I have seen "group selection" used as a loose synonym for the evolution of organisms that live in groups, and for any competition among groups, such as human warfare. Sometimes the term is needlessly used to refer to an individual trait that happens to be shared by the members of a group; as the evolutionary biologist George Williams noted,"a fleet herd of deer" is really just a herd of fleet deer. And sometimes the term is used as a way of redescribing the conventional gene-level theory of natural selection in different words: subsets of genetically related or reciprocally cooperating individuals are dubbed "groups," and changes in the frequencies of their genes over time is dubbed "group selection."[2] To use the term in these senses is positively confusing, and writers would be better off referring to whichever phenomenon they have in mind.

In this essay I'll concentrate on the sense of "group selection" as a version of natural selection which acts on groups in the same way that it acts on individual organisms, namely, to maximize their inclusive fitness (alternatively, which acts on groups in the same way it acts on genes, namely to increase the number of copies that appear in the next generation; I will treat these formulations as equivalent). Modern advocates of group selection don't deny that selection acts on individual organisms; they only wish to add that it acts on higher-level aggregates, particularly groups of organisms, as well. For this reason, the theory is often called "multilevel selection" rather than "group selection." This all sounds admirably ecumenical and nonreductionist, but my arguments will also apply to multilevel selection. I don't think it makes sense to conceive of groups of organisms (in particular, human societies) as sitting at the top of a fractal hierarchy with genes at the bottom, with natural selection applying to each level in parallel ways.

First I'll examine the idea that group selection is a viable explanation of the traits of human groups such as tribes, religions, cultures, and nations. Then I'll turn to group selection as an explanation of the traits of individual humans, that is, the intuitions and emotions that make it possible for people to learn their culture and coexist in societies. (No one denies that such faculties exist.) Finally I'll examine the empirical phenomena that have been claimed to show that group selection is necessary to explain human altruism.

1. Group selection as an explanation of the traits of groups.

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.