Ostatnio: 19.06.2017

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

HALLOWEENOWA DYNIA DLA OPORNYCH :)

=======================================

Choć z wieku halloweenowych zabaw już dawno wyrosłem - a właściwie, nigdy w nim nie byłem, bo nie załapałem się na czasy, kiedy zaczęło się to u nas przyjmować - to jednak zawsze podobały mi się świecące dynie. Coś jak choinka w święta, za którymi generalnie nie przepadam, albo koszyk ze święconką, który nigdy nie widział kościoła ;)

Toteż od trzech lat robię sobie swoimi metodami dynię, lub dwie - i dziś też naszła mnie taka ochota. Przy okazji pomyślałem, że opiszę, jak ją prosto wykonać, będąc całkowitym techniczno-manualnym beztalenciem :)

Może komuś się przyda, bo jeszcze jest czas, żeby postawić sobie coś takiego na kilka wieczorów na parapecie.

Nie będzie trójkątnych oczu, ani wycinania nożem skomplikowanych zębów, które przy zbyt głębokich cięciach mogłyby uszkodzić, albo oszpecić naszą dynię.



Potrzebne przybory:

- wkrętarka / wiertarka

- wiertło koronowe do drewna (jak kto woli - otwornica),

- zestaw wierteł do drewna,

- nóż,

- łyżka kuchenna

- świeczka,

- dynia (polecam do 5 kg).

Wiertłem o rozmiarze 10 wiercimy otwory na oczy, a kilka centymetrów niżej otworki na uśmiech.



Teraz będzie trochę trudniej. Czubek głowy dyni to jej najtwardsza część. Używamy otwornicy o największej dostępnej nam średnicy. W pewnym momencie wiertło nam się zablokuje. Będziemy musieli je wyciągnąć i dalej kontynuować nożem.

Nacinamy powstały okrąg "na cztery". Ostrożnie i tak, żeby nie wyjść poza okrąg, ale wystarczająco głęboko, żeby móc wydłubać te ćwiartki. Skorupa może mieć nawet 3-4 cm grubości i na tyle musimy się wbić.



Jeśli w dzieciństwie nie lubiliście taplać się w błocie, teraz będzie lekko obrzydliwa i żmudna część. Dobrze wynająć kogoś z małą dłonią ;) Jeśli takowej nie mamy pod ręką, rozpoczynamy własnoręczne wydłubywanie miąższu, który ląduje w miseczce - przyda nam się później. W pewnym momencie pewnie trzeba będzie delikatnie nożem poszerzyć otwór w czerepie. Może przydać się wąski nóż z drobnymi ząbkami, żeby zrobić to w miarę ładnie.

Kolejna żmudna część - jak najdokładniej oczyszczamy przy pomocy łyżki ścianki z resztek miąższu. Lepiej poświęcić temu trochę czasu, żeby dynia wydzielała mniej zapachu podczas płonięcia.



Warto przy pomocy małego wiertła koronowego powiększyć teraz oczka naszej główki. Musimy zrobić przewiert na wylot czaszki. Jeśli tak zostawimy, otrzymamy Dynię-Harry Pottera ;)

W przeciwnym razie, brutalnie wpychamy oczodoły :)



Wrzucamy świeczkę / podgrzewacz (w zależności od rozmiarów główki) i voila! Efekt widoczny poniżej.

Ja zdecydowałem się jeszcze na dodanie kształtów uśmiechowi mojej dyni przy pomocy wiertła 6.

Uśmiech Kota z Cheshire ;)



Podsumowanie naszego zaangażowania :)

1. Dynka 3-10 zł. Moja ważyła ok. 4 kg (choć niektórzy twierdzą, że miała 4 i pół ;) i dałem za nią niecałe 4 zł

2. Wiertła koronkowe - o ile pamiętam chyba ok. 6 zł (najtańsze z Castoramy), w każdym razie ja już miałem.

3. Wiertła do drewna - jak wyżej.

4. Świeczka-podgrzewacz - 10 gr (?).

5. Czas - ok. godzina. Sprawniejsi zrobią to szybciej.

Czyli, kosztowało mnie to jakieś 4 zł, a efekt jest bardzo fajny :)


UWAGA: W najbliższym czasie z otrzymanego miąższu mam zamiar przyrządzić zupę według własnego pomysłu. Jeśli będziecie zainteresowani, zrobię GZW :)

imgp0840
Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.