Ostatnio: 19.06.2017

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

W latach '90 przygodówki były jednym z głównych gatunków gier. Dziś nadal wychodzą dobre przygodowe pozycje, ale stanowią swego rodzaju niszę, której nowi gracze mogą nawet nie zauważać. W czasach, do których się dziś cofniemy, królowały jednak rysowane bajkowe questy, sterowane przy pomocy interfejsu SCUMM (wskazywało się guziczkami, co postać ma zrobić - patrzeć, zabrać, otworzyć, rozmawiać, itp.), a później przy pomocy klasycznego, uproszczonego interfejsu point'n'click.

Grafika 3D była w tamtych czasach nowością, a w gatunku gier przygodowych rewolucję rozpoczęła seria Alone in the Dark (rok 1992). Klimat pierwszego AitD był świetny, (w zasadzie zapoczątkowano wtedy gatunek survival horrorów, nota bene też już dziś na wymarciu) grafika 3D robiła wrażenie, a zamiast standardowego sterowania myszką, wprowadzono nieco zręcznościowy system klawiaturowy. Myślę, że każdy, kto choć trochę interesował się tematem, po prostu musi kojarzyć te gry, zwłaszcza, że kontynuacje w pewnym sensie ukazują się i w czasach współczesnych. Dlatego właśnie dziś NIE będziemy mówić o Alone in the Dark... ;)

ecstatica coverart



ECSTATICA

Oto bowiem, kiedy jako tako przywykliśmy już do trójwymiarowych, lecz nadal jednak "sztywnych" brył, niewielkie Andrew Spencer Studios, w 1994 roku, stworzyło niepozorną przygodówkę-horror, pt. Ecstatica. Ecstatica nie była bardzo głośnym projektem, choć zebrała znakomite oceny w branżowej prasie.

Akcja działa się w 928 roku, w podejrzanie opustoszałej średniowiecznej wiosce, do której przyjechał nasz bohater (lub bohaterka - kolejna mała rewolucja, gdyż w tamtych czasach praktycznie nie wybierało się płci sterowanej postaci). Nieliczni mieszkańcy miejscowości Tirich w większości zostali wymordowani, lub właśnie dogorywali (spójrzcie na screeny), a całość wydarzeń obracała się wokół tajemniczego kultu, jakoś związanego z pobliskim klasztorem.

obrazek1



Od strony technicznej, Ecstatica była czymś rewelacyjnym. Kontynuowano bowiem zapoczątkowany przez AitD trend grafiki 3D, jednak porzucono kanciaste bryły. Wszystkie postacie i większość obiektów oparto na trójwymiarowych elipsoidach. Dawały one, niesamowite jak na owe czasy, możliwości odwzorowania naturalnego ruchu postaci i plastyczności środowiska. Sama gra nie była niestety zbyt długa, zagadki można było rozwikłać bez pomocy solucji, a główną trudność sprawiały elementy zręcznościowe (podobnie, jak AitD, gra była sterowana klawiaturą, jednak była od niej znacznie prostsza). Fabuła wciągała do samego końca, choć z czasem horror przeradzał się w groteskę.

ecstatica0010



ECSTATICA 2

Trzy lata Andrew Spencer kazał nam czekać na kontynuację swojego hitu. W 1997 roku sequel został wydany także w Polsce i to w naszej wersji językowej, co wówczas nadal było ewenementem. Jako, że wychowałem się m.in. na pierwszej, dyskietkowej, Ecstatice, drugą uznałem za zakup absolutnie obowiązkowy. Za ciężko uzbierane 130 złotych zamówiłem preorder na swój egzemplarz i dzięki temu mogę Wam dziś pokazać tzw. "real photos" tego wydania ;)

tak, wiem - mam burdel na biurku; tak, wiem - mam thinkpada, a nie ipada ;-P

Sama gra była już dość mocno reklamowana w prasie (w 1997 roku przygodówki nadal trzymały się mocno) i mówiono bodajże o 1000 lokacji i 1500 ujęciach kamer. Uświadommy sobie, że 15 lat temu te liczby, zwłaszcza w kontekście gier przygodowych, a zwłaszcza wykonanych w 3D, robiły gigantyczne wrażenie.

Świat faktycznie rozbudowano do sporego zamku i przyległych zabudowań, wioski, cmentarza, itp. Oprócz tego, grafikę podciągnięto do wyższej rozdzielczości, a kolory zyskały wspaniałe nasycenie. Śmiało można powiedzieć, że czerwień stała się krwista, a zieleń soczysta :)

Polskie wydanie oprócz sporej, jak na przygodówkę, instrukcji (niestety, nie mogłem sfotografować - zeżarła ją pleśń w altance, w której leżała) i płytki, zawierało MAPĘ :) Wtedy wszyscy się nią jarali, choć była to zwykła kredowa kartka formatu A4 i od strony praktycznej bardziej przypominała mikry plakat, niż prawdziwą papę do gry, jakie znamy dziś. Poniżej zobaczycie skan tej mapki.



DZIŚ

Te gry się prawie wcale nie postarzały. Jeżeli macie pewną tolerancję na niedzisiejszą grafikę, bryły niepokryte teksturami (ale nadal bajecznie kolorowe i urokliwe!), natomiast potraficie chłonąć klimat średniowiecznej przygody - chwytajcie Ecstatice w ciemno. Na początek polecam pierwszą część - jest znacznie krótsza i pozwoli Wam zorientować się, czy ten typ rozgrywki Wam odpowiada. Łatwo ją znaleźć w sieci, ma ok. 30 MB. Dwójka to rozwinięcie rozgrywki i fabularnie jest bardzo luźno powiązana z pierwowzorem - jednak to pozycja obowiązkowa dla osób ujętych częścią pierwszą. Może nawet uda się nabyć oryginalną kopię (jakby co - ja swojej nie sprzedaję ;).

Język angielski wystarczy na podstawowym, lub średnio zaawansowanym poziomie.

UWAGA: W przeciwieństwie do większości dzisiejszych gier, w tej naprawdę można zginąć ;)

Możemy wtedy skończyć na przykład tak:

ecstatica 7
ecstatica 10



Dziękuję za uwagę,

Altar :)

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.