Tytułem wstępu:
Coraz więcej pojawia się firm próbujących wuładzać nie małe pieniądze za sprzedaż domen, których z reguły nie potrzebujemy, żądając za nie całkiem dużych pieniążków. Scenariuszy jest wiele. Jeden z nich wygląda tak:
Dostajemy telefon z informacją, że (załóżmy, że mam firmę o nazwie "Dobre Ciacho" i swoją stronę internetową o adresie www.dobreciacho.pl) ponieważ używam już domeny "dobreciacho.pl" od jakieś czasu a jest właśnie ktoś kto interesuje się zakupem podobnych domen - dla przykładu dobre-ciacho.pl; dobre-ciacho.com.pl, dobreciacho.com.pl itd - z reguły wymienia się 4-7 różnych domen - to mam pierwszeństwo aby je wykupić przed tym kimś drugim. Na decyzję mam 30 minut, godzinę, raczej nie więcej (presja czasu musi wystąpić). Gdy pytamy o ceny, informuje się nas o wyjątkowości oferty i ceny a także pierszeństwu do kupienia tych domen za jedyne ok. 600-700 PLN netto za sztukę za pierwszy rok. Najczęściej jest presja, aby złożyć zamówienie telefonicznie, że o resztę to oni się już zatroszczą.
Kto jest ostatecznie właścicielem ew. zakupionych domen - tego nie wiem. Oczywistym jest, że jeśli poproszę o pół godziny (czy nawet 15 minut) na zastanowienie i w tym czasie wejdę na strony sprzedawców domen (home.pl, domena.pl, az.pl czy któryś inny) to okaże się, że domeny mogę bez bólu kupić od ręki i bez łaski. Co więcej: kupię je w pakiecie płacąc kilkadziesiąt złotych zamiast kilka tysięcy (w przypadku mojego klienta było to 32 PLN netto kontra 3125 PLN netto).
=================================
Zaintrygowała mnie audycja dotycząca tzw. „oszustw domenowych” (chodzi o audycję Janusza Weissa "Dzwonię do pana, pani..."). Jako, że świadczę usługi informatyczne, temat jest mi bardzo bliski i trafiają do mnie głosy o próbach wyłudzenia przynajmniej raz w miesiącu. Dopóki nie wysłuchałem audycji nie zdawałem sobie sprawy do końca jak to działa i na czym bazują firmy, które dopuszczają się tego procederu.
Kilka dni temu zadzwonił do mnie mój klient, że jakaś dziwna firma próbuje zmusić ich (tak! Takiego słowa użyto) pod presją czasu (oferta, która trwa tylko godzinę lub jeszcze krócej). Klient jednak doskonale poradził sobie z panią, która zadzwoniła i „wynegocjowała” numer telefonu, pod pretekstem, że „oczywiście jesteśmy zainteresowani, tyle, że tematy te prowadzi nasz informatyk”.
Postanowiłem przeprowadzić małe śledztwo i dowiedzieć się o tej firmie tak dużo jak to możliwe.
Firma nazywa się KV-Internet. Oto ich dane ze strony internetowej:
KVI Sp. z o.o.
pl. Piłsudskiego 3
00-078 Warszawa
Tel.: 022/2138957
Fax: 022/2138948
Email: info@kv-internet.pl
NIP/VAT: PL 5213539091;
REGON: 141990447
Sąd Rejonowy dla M. St. Warszawy
XIII Wydz. Gosp. KRS: 0000338285
Zdobycie tych informacji kosztowało mnie blisko pół godziny negocjacji. Nie muszę chyba już opisywać jak działają takie firmy? („(…) mamy klienta/zainteresowanego na te domeny i ma pan pierwszeństwo, ale tylko teraz, bo za chwilę to musimy oddać je komuś innemu (…)”, itd., itd.). Już wyciągnięciem telefonu do nich było nie lada wyczynem, bo jak się okazało, zdobycie strony internetowej także kosztowało mnie wiele starań i owijania w bawełnę. Postawiłem jednak na swoim (chwyt typu: „moja księgowa nie pozwala na handel bez wymiany dokumentów typu KRS, REGON i NIP”). Nie dostałem wprawdzie kopii tych dokumentów, ale pewnie aby wymusić na mnie szybką odpowiedź i deklarację podali mi stronę internetową, gdzie były podane te numery. Powiedziałem więc, że ponieważ to nie są skany dokumentów, to księgowa będzie musiała w ciągu godziny potwierdzić wiarygodność podanych informacji na ich stronach. W ten sposób zyskałem ok. 1 godziny dodatkowej na „rozmyślanie” nad ofertą, z której i tak nie zamierzałem skorzystać.
Znamiennym w rozmowach z takimi firmami jest to, że wymagają deklaracji, że ja CHCĘ te domeny w tych cenach, które mi podano (tu: 625 PLN netto za sztukę na rok). Jak „pogrzebałem” troszkę w Internecie okazało się, że gdybym się zgodził a potem powiedział, że jednak tego nie chcę, to popadłbym w małe tarapaty – dopiero wtedy się okazuje, że moja rozmowa była nagrywana (!!!). Proszę zwrócić uwagę, na fakt, że rozmówca nie jest informowany o nagrywaniu rozmowy, a co za tym idzie, również nie był pytany o zgodę na nagrywanie. Jest więc to pierwszy element prawny łamany przez tego typu firmy.
Teraz podam jeszcze dwa nazwiska pań, z którymi rozmawiałem (mogą się kiedyś przydać): Agnieszka Chojnacka i pani (niestety imienia ani razu nie zdradziła) Dobrowolska. Gdy dzwonią do kogoś, to zawsze z zastrzeżonego numeru. Gdy po raz pierwszy zapytałem panią Agnieszkę (chyba mało jeszcze doświadczona!) czy wie, że ta działalność firmy jest troszkę jakby nielegalna, to rzuciła słuchawką. Nie wiedziała jeszcze wtedy, że ja mam już numer telefonu do niej – to był pierwszy moment, gdy miałem pierwszego haka na nich w dalszych rozmowach…
Mając już takie numery jak KRS, NIP i REGON rozpocząłem wędrówkę po Internecie aby dowiedzieć się czegoś więcej o tej firmie. Zacząłem od inwestycji w SMS’a, aby uzyskać pełny KRS tej firmy. Trzeba przyznać, że lektura zapierająca dech. Po pierwsze spółka założona przez Polaka i chwilę później przejęta przez jakiegoś zagraniczniaka. Spółka powstała pod koniec zeszłego roku (czyli w 2009!). Polakiem, który założył spółkę był: Majchrzak Gerard. Sprawdziłem gościa. Generalnie trudni się zakładaniem firm-spółek i odsprzedawanie ich obcokrajowcom – taki szybki sposób na utworzenie firmy w Polsce dla przyjezdnych. Oto linki do stron tego człowieka (nawet z cennikiem!):
http://www.companieshouse.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=14&Itemid=33 http://www.gowarsaw.eu/en/news/doing-it-yourself-vs-hiring-the-company-formation-agent
Człowiek założył już blisko 30 spółek – aktualnie jeszcze cztery pozostają w jego ręku, gotowe do sprzedania (a także zmiany nazwy).
KV-Internet ma niepełną kwotę zabezpieczenia spółki z ograniczoną odpowiedzialnością: czyli tylko 5000 PLN. Spółka jest młoda, więc jeszcze może sobie pozwolić na taki sprytny wybieg. W takim przypadku spółka taka kosztuje na polskim rynku zaledwie 5000 PLN + 3500 EURO. Słowem taniocha.
Sprawdziłem od razu PKD – niestety znalazł się wpis, na mocy którego ta spółka może wykonywać usługi związane z obrotem domen.
Spółka posiada wyłącznie prezesa w zarządzie. Jest nim, jak się okazało, Niemiec Hanninen (przez a umlaut) Kaj Mikael. Podążyłem więc jego śladem i trafiłem na firmę DIDZ GmbH z Berlina.
Wyszukałem więc cokolwiek o tej firmie – okazało się, że są jakieś materiały prawnicze w języku niemieckim, których do końca nie rozumiałem, ale brzmiały jakby ostrzegały i skarżyły firmę DIDZ za coś co można byłoby też określić „oszustwami domenowymi”! To już brzmiało niebagatelnie. Szukałem więc dalej.
Sprawdziłem do kogo należy domena kv-internet.pl (czyli domena, na której stoi strona internetowa firmy, od której się zaczęło. Oto wynik (szok!):
Wynik poszukiwań :
Niezwykłe, prawda? To Teraz może spróbujmy się dowiedzieć co oznacza ten skrót DIDZ GmbH? Pewnie już łatwo się domyśleć: Deutsche Internet Domain Zentrale (tłumaczyć chyba już nie trzeba). Składa się już w niezłą całość, prawda?
No to lećmy dalej.
Nie bez kozery wspomniałem z nazwiska pana Majchrzaka. W wypisie KRS, który dołączam jako załącznik do tego dokumentu, są wszelkie powiązania kapitałowe z innymi firmami, które tworzył ten pan. Po przejrzeniu tych firm, okazało się, że ten pan Tworzył także i sprzedał firmę, którą znamy pod nazwą: Biuro Kontroli Domen Internetowych Sp. z o.o. Jest to kolejna firma, na którą skarżą się nasi rodacy w temacie „oszustw internetowych”.
Dołączam więc także wypis KRS z tej firmy (ten już darmowy, więc jest nieco mniej informacji). Firma powstała na początku roku 2009. Obie więc firmy, to nowe zjawisko na naszym rynku(!)
Kolega pomógł mi w międzyczasie namierzyć ich strony WWW – okazuje się, że są i mają się dobrze. Oto adres:
Oto jak wygląda ich strona kontaktowa:
Mając ich adres, dokonałem więc wstępnego rozeznania, do kogo należy domena „Internet-domeny.eu”. Oto wynik (pewnie już nie będzie tak dużym zaskoczeniem?):
Tak, to też jest własność firmy DIDZ GmbH!!!
Jest jednak znacząca różnica między tymi firmami. Na Biuro Kontroli Domen Internetowych można powiedzieć, że jest pewien hak: w PKD nie mają wpisanych ŻADNYCH usług internetowo-podobnych (szczegóły w załączniku: KRS). Spółka więc działa niezgodnie z prawem od ponad roku.
Pójdźmy jednak dalej (tak! To jeszcze nie koniec!)
W międzyczasie dostałem tłumaczenie strony niemieckiej, której treść mnie zaniepokoiła. Oto link do strony:
Oto jej tłumaczenie:
Rachunek - upomnienie Deutsche Internet Domain Zentrale - DIDZ GmbH, Berlin, z Kancelarii Adwokackiej Berger Rechtsanwälte
Działająca pod nazwą „Deutsche Internet Domain Zentrale“ firma DIDZ GmbH, Joachimstaler Straße 15, 10719 Berlin, reprezentowana przez dyrektora, p. Temonen lub też p. Kaj Hänninen, rozsyła rachunki i upomnienia za domniemane usługi dot. domen internetowych, które miałyby być zlecone telefonicznie.
Firma DIDZ GmbH miała otrzymać telefoniczne zlecenie dot. rejestracji domen internetowych kończących się na: .eu, .com, .org, .info, .biz, .mobi.
Za rejestrację tych domen oraz przekazanie adresu E-Mail firma DIDZ GmbH żąda opłaty rocznej w wys. 1.392,30 EUR. W każdym razie cena obejmuje wsparcie oraz serwis ze strony obsługi klienta. Jesteśmy zachwyceni (nie, nie mówimy tego poważnie!).
Zadziwiające jest, że następny rok kosztuje jedynie 20,00 € za domenę.
Zaskarżenie, odwołanie lub wypowiedzenie nie są oczywiście akceptowane przez Deutsche Internet Domain Zentrale.
W przypadku braku zapłaty za rachunki otrzymamy wezwanie do zapłaty z kancelarii Berger Rechtsanwälte, Düsseldorf / Köln.
Znamienite jest, że kancelaria Berger Rechtsanwälte przedkłada pełnomocnictwo generalne firmy DIDZ GmbH. Na podstawie tegoż pełnomocnictwa generalnego prawnicy Berger Rechtsanwälte mieliby posiadać umocowanie do „ściągania należności od wszystkich dłużników oraz do powierniczego zarządzania nimi” w imieniu DIDZ GmbH.
Można by z tego wnioskować, że chyba jest więcej unikających zapłaty, którzy nie czują się zobowiązani domniemanymi umowami z DIDZ GmbH.
Jeżeli także nie jesteś pewien, zwróć się w takim razie najpierw do zaufanego prawnika zanim cokolwiek zapłacisz.
Zainspirowało mnie to, aby jeszcze poszukać troszkę po stronie niemieckiej (www.google.de). Oto co tam znalazłem:
Wiele artykułów przestrzegających przed działalnością DIDZ, wiele skarg a także kancelarii adwokackich, które oferują swoje usługi przy walce z tą (lub podobnymi) firmą. Ciekawostką jest jednak jeszcze jedno. Wśród tych firm jest m.in. taka: Network Media Group. Z tego co pamiętam, to ta organizacja/firma zajmuje się naciąganiem na wszelkie sposoby – nie tylko domenowo. Prezentuję jeden z listów jakie dostają klienci od NMG (źródło: http://blog.onsite.org/blog/index.php?/archives/322-WARNUNG-vor-dubiosen-Domainhaendlern-mit-Telefonanruf-oder-Erinnerung-an-offene-Rechnung.html):
Trzeba przyznać, że też nie małe pieniądze…
A dokąd prowadzą wici tej firmy? Tym razem aż do Kanady:
Ciekawostką jednak jest to, że jest to szalenie blisko granicy z USA – nie wykluczone, że właścicielem jest Amerykanin (dość powszechna praktyka). Ale dalej nie szukałem (i tak nie bardzo wiem gdzie dalej podążać) – w końcu i tak ginie gdzieś to tam na drugiej części globu…
Postanowiłem jednak poszukać jeszcze dalej. I trafiłem także na czeską wersję tego przedsiębiorstwa:
Ceska Domenowa Centrala (http://domenovacentrala.cz/pl/index.php?domain=&suchen.x=40&suchen.y=13# - to link do polskiej wersji strony).
Nisko na dole można odczytać:
Domena didz.eu oczywiście już nie działa (lub nigdy nie działała). Niestety po domenie nie można dotrzeć do Berlina. Nazwa jednak pasuje i jeszcze jeden szczegół: wszystkie te firmy mają jedną zasadniczą wspólną cechę: nie mają ŹADNYCH cen na swoich stronach!
Szukanie zajęło mi zaledwie kilka godzin. Ponieważ mam także swoją pracę, to nie mogę zbyt dużo czasu poświęcić temu. Z badań tych jednak nasuwa się kilka wniosków, których nie można zbagatelizować. Za wieloma firmami tego typu stoi tylko kilka osób – nie wykluczone, że gdzieś na górze zaledwie jedna (choć to już raczej przesadne domniemanie). Widać także chociażby z KRSów, że dynamika firm jest duża i należy się spodziewać, że będą się tworzyć i znikać, aby dobrze zacierać ślady do źródła. Rozmawiamy więc nie o przekrętach na skalę pojedynczych firm, ale o międzynarodowych, wielkich przekrętach, których zyski są pewnie nawet nie do oszacowania. Bo ile firm jest w ten sposób powiązanych, o ilu jeszcze nie wiemy, lub nie kojarzymy? Temat rzeka!
Nie muszę chyba także przekonywać, że domeny, które próbowano sprzedać mojemu Klientowi w trybie natychmiastowym (bo ktoś już czeka na nie) do dziś są wolne i nie widać, aby ktokolwiek się nimi interesował. Potwierdza to tylko, że firmy te opierają się na tanim i oczywistym kłamstwie. Udowodnienie tego kłamstwa w polskich warunkach (choć nie tylko polskich) jest jednak bardzo trudne…
Wnioski więc są dwa:
1. Ostrzec jak największą rzeszę Polaków, aby nie dawali się nabrać na te tanie działania i unikali tych kłamców jak ognia.
2. Jeśli Wykopowicze mają swoje doświadczenia lub więcej zapału aby wyśledzić więcej firm działających w ten sposób to zachęcam do poszerzania tego tematu, aby zdemaskować jak najwięcej nieuczciwie działających firm.
Dołączam skany dokumentów:
Ta strona powstała 22.03.2010. Ostatnia edycja 25.03.2010. Wizyt: 19416.




powiększ obrazek













