17 kwietnia

"Nie jest rozważany żaden plan awaryjny, przez szacunek dla tych, którym należy się ceremonia, powiedział Pan Sekretarz – liczymy na przychylność Opatrzności". Czyli wszystko będzie według planu i skończy się ta najdłuższa nowożytna żałoba. Cóż, żałoby były mocną stroną odchodzącego polityka.

18 kwietnia

Opatrzność chyba zaspała. Dalej nie ma możliwości by otworzyć przestrzeń powietrzną. Niestety żaden plan awaryjny nie został przygotowany i nie ma jak przewieźć głównych postaci dramatu do dawnej stolicy. Nie przylecą też praktycznie żadne głowy państw. "Przez szacunek dla tych, którzy pracowali przy przygotowaniu ceremonii małopolskiej, musimy z żalem przełożyć ceremonię na wtorek, gdy będzie możliwość przewiezienia trumien". Oczywiście znów zgłosili się kolejarze – "Pozwólcie nam, pozwólcie, już wieźliśmy Piłsudskiego". Pozwolili. Cały wtorek będzie jechał przez kraj pociąg, będzie się zatrzymywał w kolejnych miejscowościach, szczególnie długo na nowo powstałych peronach, by ludzie mogli oddać cześć. Żałoba przedłużona. Rany, kolejne dwa dni.

20 kwietnia

Nie wiadomo, kto ale na pewno w wyniku setek sms-ów, które trafiły do rodziny i przyjaciół zdecydowano, że dla właściwego wydźwięku ceremonia musi odbyć się w niedzielę. Już by mnie to nie wkurzało, ale wczoraj do bloku obok przyjechali strażnicy miasta by pouczyć, że nie wolno słuchać głośno muzyki w tym trudnym dla ojczyzny okresie. Jak tu żyć?

25 kwietnia

"Przez szacunek dla zmarłych i by uszanować wolę rodziny w ceremonii wezmą udział tylko najbliżsi", powiedział Pan sekretarz "wśród nich jest Obarak, Polak i przyjaciel narodu, musimy na niego poczekać, byłoby to życzeniem zmarłego – człowieka niebywałej skromności"

3 maja

Wulkan dalej dymi. Marszałek, który zaproponował by zawiesić żałobę zaczyna być wrogiem narodu. Dorwał się do władzy i bez odrobiny taktu jej nadużywa - krzyczą politycy; kto nie potrafi uszanować rzeczy ostatecznych, nie zasługuje na miano człowieka – grzmią kaznodzieje. Rząd podkulił ogon i żałoba trwa. Politycy masowo składają samokrytykę i obietnice poprawy. Coraz więcej znajomych wyjeżdża z kraju, podobno ludzie uciekają nawet na Ukrainę. Zepsuł mi się samochód, więc jestem tu uwięziona.

4 maja

Wczoraj był kocioł w centrum, zamknęli kilku znajomych. Dziewczyny za kolorowe ciuchy, a koledzy wpadli w knajpce antyżałobnego podziemia bo słuchali żywego rocka i śmiali się głośno. Nikt nie chce się podjąć obrony, bo to może złamać karierę, w końcu to sprawa o deptanie świętości narodowych. W aptekach brakuje leków antydepresyjnych i uspokajających.

9 maja

Sąsiedzi mówią, że żałoba potrwa dopóki wszyscy rodacy nie udadzą się do stolicy by przeprosić i oddać cześć trumnom. Podobno mamy jeszcze dla pokuty usypać na razie jeden kopiec czy pół, nie zrozumiałam. Chodzą słuchy o możliwości zamknięcia granic. Pierniczę auto i zaraz idę piechotą do Czech, tam można odetchnąć nie tylko przy piwku...

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.