<------ POWRÓT DO METAMORFOZ

65069154

28 maja 2009r: "Witamy! Dzięki fantastycznym dziewczynom z TOZ-u, od paru dni jest w naszym domu nowy członek rodziny - CZESTER. Chociaż swym wyglądem nie zachęcał do adopcji okazał się świetnym psiakiem a za to że jest z nami chcę podziękować Pani, która nam go wskazała ,zdaje się, że Monice, przepraszam jeśli pomyliłam, ale wszystkie jesteście kochane. Czester bardzo się stara dostosować do nas a my uczymy się rozumieć jego psychikę, która niestety ma w pamięci również niemiłe wspomnienia. Myślimy, że będzie mu u nas dobrze, będziemy się starali. Przesyłamy kilka fotek w domowych pieleszach.

Pozdrawiamy. Magda, Darek oraz Czester z Myśliborza.


15 czerwca 2009r.: "Witam Pani Moniko! Miło, że pyta Pani o Czestera. Piesek ma się dobrze.Trochę go podleczyliśmy, bo miał jakaś bakterię ,ale już jest OK. To wyjątkowo mądry psiak. Szybko uczy się nowych poleceń i naprawdę go to cieszy, że potrafi z nami się ,,dogadać". Jest tylko jeden problem - panicznie, nadal boi się zostawać sam w domu. Uczymy go zgodnie z zaleceniami pani behawiorystki, ale na razie marne efekty. Weterynarz stwierdził, że to typ choleryka, dajemy więc mu lek na wyciszenie, ale to też nie pomaga.Tak drze

pazurami ścianę, że leci mu krew z opuszek. Moje wyjścia nie są długie, przemeblowałam cały rozkład dnia żeby mu skrócić te męki, ale martwię się o to czy przypadkiem tak nie będzie zawsze. Są takie psy co wyją całe życie. Niestety nie mieszkamy w domku jednorodzinnym i boję się co będzie jak zacznę pracować a to na pewno będzie musiało kiedyś nastąpić. Pies naprawdę przystosował się do wszystkiego, do tego, że w nocy się śpi a nie bawi, że kiedy pańcia idzie do łazienki to nie potrzebuje towarzystwa, wie gdzie jest jego miejsce, czeka spokojnie na jedzenie, prawie nie szczeka, ale gdy tylko widzi, że zbieram się do wyjścia na klatkę zaczyna się panika. Bardzo go pokochaliśmy, ale zastanawiamy się czy nasz dom na pewno jest dla niego najlepszy. Może

lepiej byłoby mu w domku z ogrodem, gdzie nie cierpiał by tak z powodu zamknięcia. Na podwórku czuje się wspaniale, bo często z nim wychodzę w plener. Jestem okropnie zestresowana tą sytuacją. Może pani coś doradzi.

Pozdrawiam serdecznie. Magda Witera."






26657231

19 lipca 2009r.: "Witam Pani Moniko! Przepraszam, że długo nie pisałam. Miło, że pyta Pani o Czestera. Po moim liście pewnie ma Pani obawy co się z nim dzieje i czy jest u nas. Otóż jest!!! Czester zrobił wielkie postępy. Właściwie to wtedy kiedy my już mieliśmy największy kryzys i naprawdę pojawiły się myśli czy to oby na pewno pies dla nas, on nagle jakby świadomy zagrożenia zaczął się uspakajać. Na początku myśleliśmy, że to jednorazowy incydent, ale nie. Czester po prostu z dnia na dzień przestał odstawiać to całe swoje przedstawienie jak wychodziłam. Spokojnie szedł spać. Ma tak już od 3 czy 4 tygodni, więc chyba już zrozumiał, że zawsze wrócimy. W sumie to nas zaskoczył, bo naprawdę to stało się tak z dnia na dzień. Wcześniej to były okropne sceny, jak wspominałam. Przez ostatnie 3dni byliśmy na wyjeździe, opiekowała się nim mama. Baliśmy się tej rozłąki,ale przeżył dzielnie. Mamy nadzieję, że to co minęło już nie wróci. Poza tym to jesteśmy szczęśliwi, że tak ładnie nam się odwdzięczył za naszą cierpliwość i że w sumie to trwało krótko, słyszy się, że wiele psów potrzebuje więcej czasu. To naprawdę bardzo mądry pies. Im dłużej jest z nami tym bardziej nas zaskakuje swą inteligencją. Nie możemy pojąć jak taki pies mógł trafić do schroniska. Niestety takich biedaków jest więcej. To bardzo smutne. Na bieżąco śledzę ile dobrej pracy nadal robicie. Wzruszają mnie te historie. Np. ten psiak który 5 la t"przesiedział". To wspaniałe, że dajecie im szansę. Życzę dużo powodzenia w tej pięknej pracy.

Pozdrawiam i ślę nowe fotki .Magda."


20 lipca 2009r.: "Czester to prawdziwy mądraliński. Umie już dużo poleceń, np. siad, leżeć, na miejsce, zostań, pani pierwsza (to przy przechodzeniu przez drzwi) i rozumie dużo słów tj. zabawka, placyk, tutaj, do mnie, mama, Darek i "gili,gili" - to ulubiona pieszczota, gilanie leżącego na pleckach:) Aż strach pomyśleć co będzie dalej, bo on jest z nami dopiero 2miesiące:))

Madzia."


5 września 2009r.: "Czester w środę przejdzie kastrację. Bardzo to przezywamy. Jednak chyba musimy to zrobić, bo ma za dużo ''sąsiadek panienek" na osiedlu. Męczy się i on i my. Było dobrze do czasu, gdy panny zaczęły mieć trudne dni. Nasz kawaler nie może usiedzieć na miejscu. Mam mieszane uczucia, boję się czy nie zmieni mu się charakter, bo już bardzo kochamy tego czorta.

Pozdrawiam, Magda."


9 września 2009r.: "Czester miał mieć wczoraj zabieg, ale dostał biegunki:) Już raz też się wymigał, wtedy się przeziębił. Wstępnie umówiliśmy się na jutro. Tak łatwo nie zrezygnuje za swych'"klejnotów":)) A ja już przez to też mam problemy żołądkowe.Mogłoby być już po.

Pozdrawiam. Magda."






91027314

11 listopada 2009r.: "Witam! Dawno nie pisałam, jednak śledzę na bieżąco pracę TOZ-u w necie. Przeraża mnie ogrom Waszej pracy a zarazem podziwiam determinację i serce jakie wkładacie w ratowanie tych wszystkich uroczych czworonogów, które zostały tak podle potraktowane przez człowieka. Nasz pupil całkiem się już zadomowił w pełnym tego słowa

znaczeniu. Awansował nawet na stanowisko łóżkowej maskotki i nad ranem wciska się do nas pod kołdrę, co miało być zakazane. Teraz widać że trzeba było czasu aby poczuł się tu naprawdę pewnie i się otworzył. Jest okropnym pieszczochem, kanapowcem, ale uwielbia też dzikie szaleństwo na dworze i długaśne spacery. Przytył 2 kilo, teraz ma 15kg i nabrał duuuużo sił. Nie wyobrażamy sobie teraz innego psa. Bardzo jesteśmy wdzięczni Pani Moniko, że tak nas Pani do niego przekonywała. Zna się Pani na... psach. Czester pogodził się nawet ostatnio z jamnikiem mamy, wcześniej się nie znosili, ale na podwórku jest okropnie kłótliwy i najważniejszy na całym osiedlu, wszystkie psy powinny się go bać (oczywiście gdy pani jest pod ręką, bo tak naprawdę to duży

tchórz, który robi wrażenie werbalne). Przesyłam krótki filmik z dzisiejszego spaceru i fotki.

Pozdrawiam serdecznie. Madzia."






88010635

24 stycznia 2010r.: "Witam Pani Moniko w nowym roku!!! Myślę, że będzie on udany dla Pani oraz wszystkich czworonożnych podopiecznych. Oby znalazły szybko dobre domy! Życzymy tego z całego serca. Czester bardzo kocha zimę, w przeciwieństwie do nas. Cieszy się śniegiem jak małe dziecko i najchętniej nie wracałby ze spaceru do domu. W domu natomiast nie gardzi ciepłym łóżeczkiem i kocykiem, ot taki mały pieszczoszek (teraz też śpi z głową na moich kolanach). W te mroźne dni myślimy często co by było, gdybyśmy go wtedy nie wzięli.... oraz jak mają się jego koledzy ze schroniska,którzy nadal tam są....s erce się kraja. Dlatego tym bardziej podziwiamy Pani determinację i zaangażowanie w wyciąganie tych "staruszków" i tych "nienajpiękniejszych". Życzymy sukcesów! Tradycyjnie przesyłamy nowe fotki.

Pozdrawimy cały TOZ. Rodzina Witerów i Czester."





Rok po adopcji Czestera dostaliśmy od niego piękną kartkę:

beztytuugy








16 czerwca 2010r.:

czecho1
czecho2
czecho3
czecho4
Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.