W lutym otrzymaliśmy zgłoszenie: "Według osoby zgłaszającej właściciel psa się wyprowadził i nie pojawia się w byłym miejscu zamieszkania od miesiąca. W związku z tym pies jest pozostawiony bez należytej opieki. Przebywa w małym kojcu, z którego nie jest wypuszczany". Inspektorka udała się na miejsce interwencji. I co zobaczyła? Może to nie zabrzmi profesjonalnie, ale to był obraz nędzy i rozpaczy. Spojrzała w jego oczy i wiedziała, że nie może go tam zostawić bez pomocy. Po wywiadzie z matką właściciela wyszło na jaw, że pies od 10 lat siedział w zaspawanym kojcu! Niestety pies przejawiał agresję - rzucał się na kraty a z pyska wręcz toczyła mu się piana. Wszyscy postawili na nim kreskę. Wszyscy oprócz wolontariuszki Gosi, która wiedziała, że znajdzie dla Micha dom.... W ciągu miesiąca udało się uzyskać stosowne dokumenty, aby móc zabrać psa z dotychczasowego miejsca pobytu.



Michu trafił do schroniska na 2 tygodniową kwarantannę. Gosia zabrała się do pracy. Pies, który w swoim kojcu rzucał się z agresją na kraty okazał się być... Misiem do przytulania! Wizja znalezienia mu domu okazała się być bliższa, ale nie zapominaliśmy, że to wiekowy pies a takie nie cieszą się wzięciem... Gosia zorganizowała badania w celu oceny jego zdrowia, wizyty u naszych nieocenionych weterynarzy, konstrukcja oferty adopcyjnej i propagowanie jej. Czekaliśmy na cud, niejednokrotnie takich cudów w Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami doświadczaliśmy. I stało się!


Znalazła się rodzina, która od pierwszej chwili pokochała tego owczarka z przeszłością. Ci ludzie mogli wziąć zdrowego, młodego psa jednak postanowili dać szansę właśnie jemu. Dlaczego? Może, dlatego, że to wspaniali i mądrzy ludzie. Chcieli wybrać towarzysza na dobre i złe, gdy zobaczyli go na żywo wiedzieli, że to TEN, żaden inny. Nie ma nic piękniejszego niż świadomość, że można uczestniczyć w spełnieniu marzeń psa. A przecież tak niewiele do tego było trzeba...


7 lipca 2010r., po trzech miesiącach szczęśliwie przeżytych w nowym domu Michu niespodziewanie odszedł. Dostał wylewu, jego stan zdrowia dramatycznie się pogarszał, w grę wchodziła jedynie humanitarna eutanazja i ulżenie mu w cierpieniach. Dziękujemy jego opiekunom za wszystko, co mu ofiarowali.
Ta strona powstała 29.05.2010. Ostatnia edycja 04.08.2010. Wizyt: 787.

