Ostatnio: nigdy

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Wklejam swój wpis nt Opola, w odpowiedzi komuś, kto napisał, że pora odtrąbić Opolu pogrzeb, skoro wczorajszy festiwal Polsatu w Sopocie był świetny.

__

To nie jest tak do końca. Wprawdzie piszę to nie oglądając Sopotu, ale sama zasada obydwu imprez jest mocno odmienna.

Polsatowski festiwal jest podsumowaniem minionego roku, m.in. w oparciu o wyniki sprzedaży płyt. Jest więc rankingiem tego, co się stało.

Ideą Opola od początku było zgoła coś odwrotnego: od kiedy pamiętam największe gwiazdy jechały tam z całkowitymi premierami, by je po raz pierwszy pokazać światu. W Opolu Rodowicz zaprezentowała po raz pierwszy "Wozy Kolorowe" i "Małgośkę", Grechuta "Korowód", "Skaldowie "Cała jesteś w skowronkach" a Ewa Demarczyk "Grande Valse Brillante" i Breakout "Gdybyś kochał hej!". Tam też przyjeżdżali absolutni debiutanci, by po raz pierwszy zawalczyć o swoje miejsce w showbiznesie. Od wyników Opola zależały losy tych artystów przez najbliższy rok. A wyniki (nagrody) były decyzją jury (w najlepszych latach byli to po prostu najlepsi kompozytorzy, autorzy, wykonawcy, krytycy).

Problemy Opola zaczęły się w chwili, gdy walcząc o słupki oglądalności z wielkimi widowiskami w rodzaju "Mam Talent" czy "Idol" oraz (wówczas) "Top Trendy" Polsatu, w selekcji zaczęto przyjmować do konkursu piosenki płytkie, słabe, byleby tylko się nóżka gibała, a nagrody zaczęto przyznawać w oparciu głosowanie widowni/telewidowni via sms. To było seppuku dla muzyki. W takim środowisku Demarczyk czy SBB nigdy by nie wystąpili, nie zdobyliby nagrody, a byli to artyści wybitni.

Mamy więc z jednej strony koncert muzyki już świetnie znanej, sprzedanej, podsumowujący miniony sezon (Polsat) – a nie mamy festiwalu muzyki nowej, premierowej, różnorodnej, ciekawej, w tym poetyckiej czy jazzowej (w Opolu premiery mieli Warska i Kurylewicz), gdzie wyróżnienie przyznawaliby fachowcy. (W Cannes przyznają nagrody filmom również fachowcy, zaś w MTV - widownia via sms).

Moje wspomnienie z 1971: grałem z Rodowicz premierową, dość mocną i nową dla niej stylowo balladę "Z tobą w górach", obok nas Marek Grechuta wykonał "Korowód" (z obłędnym solo na flecie Jacka Ostaszewskiego), a "Wiesław Gołas "W Polskę idziemy". Zadebiutował wówczas zespół Bemibek, Jan Kaczmarek wykonał "Kurną chatę", Magda Umer „Koncert na dwa świerszcze i wiatr w kominie”, zaś nagrodę publiczności dostała Anna German. Wszystkie te utwory widownia i telewidownia usłyszała po raz pierwszy. Zaś w 1967 roku Niemen po raz pierwszy wykonał "Dziwny jest ten świat". Wedle standardów festiwalu Polsatu mógłby wystąpić dopiero rok później, gdy piosenka stała się już największym hitem.

Na chłodno: przez wiele lat Opole było jedynym miejscem pierwszej prezentacji piosenek, takie były czasy, nie było komercyjnych stacji radiowych i telewizyjnych, nie było netu. Dziś promocja każdej premiery toczy się na setkach pól - to również ma wpływ na losy i kształt Opola. Uważam jednak, że podobnie jak festiwale piosenki autorskiej, aktorskiej czy studenckiej, coś takiego jak Opole z mocnym jury i świetną różnorodną selekcją powinno istnieć. Po prostu czyniłoby muzykę bardziej barwną, niż popowa papka, która leje się zewsząd.

Love.

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.