Nieśmiałość, uważana jest przez współczesnych psychologów i psychiatrów za rodzaj upośledzenia psychicznego, które może okaleczyć człowieka w równym stopniu, co kalectwo fizyczne. Ta być może nieco przesadzona opinia ma, jednak w sobie sporo racji. Gdyby zastanowić się nad skutkami nieśmiałości to każdy na nią cierpiący zgodzi się z tym, że może ona:
1. utrudniać poznawanie nowych ludzi, zawieranie przyjaźni, czy odbierać radość z potencjalnie pozytywnych przeżyć,
2. przeszkadzać w publicznej obronie własnych praw i wyrażaniu swoich opinii oraz wartości,
3. przyczyniać się do niedoceniania przez innych naszych mocnych stron,
4. prowadzić do zakłopotania i nadmiernego przejmowania się swoimi własnymi reakcjami,
5. utrudniać precyzyjne myślenie i skutecznie porozumiewanie się.
Towarzyszą jej zazwyczaj takie negatywne stany jak depresja, lęk i samotność.
Nieśmiałość jest pojęciem nieostrym - im bliżej mu się przyglądamy, tym więcej odkrywamy odmian nieśmiałości. Zanim, więc zaczniemy ją lepiej poznawać musimy wiedzieć więcej o tym, czym ona właściwie jest. Nie można wypracować jednej opisującej jej definicji, gdyż nieśmiałość oznacza różne rzeczy dla różnych osób. Jest to złożona przypadłość, która pociąga za sobą całą gamę skutków - od lekkiego uczucia skrępowania, przez nieuzasadniony lęk przed ludźmi, aż do skrajnej nerwicy.
Najbardziej podstawowym wnioskiem wyciągniętym z przeprowadzonych przez popularnego i cenionego psychologa amerykańskiego doktora Philipa G. Zimbardo badań jest, że nieśmiałość to zjawisko pospolite, szeroko rozpowszechnione i uniwersalne. Ponad 80% przebadanych przez niego obywateli USA twierdziło, że byli „nieśmiali w jakimś okresie swojego życia", albo teraz, albo w przeszłości, albo zawsze. Ponad 40% spośród nich uważało siebie za „obecnie nieśmiałych", co oznacza, że cztery z dziesięciu osób lub 84 miliony Amerykanów, to nieśmiali.
Trochę więcej statystyki.
Dla niektórych nieśmiałość od dawna jest stałym intruzem w ich codziennym życiu. Około 25% określała siebie mianem „chronicznie nieśmiałego", teraz i zawsze. Spośród nich samotne 4%, czyli prawdziwi „niezawodni" nieśmiali, stwierdziło, że ich samookreślenie się jako „nieśmiały" oparte jest na tym, że są tacy cały czas, we wszystkich sytuacjach i praktycznie wobec każdego.
Powszechność nieśmiałości jest różna w różnych kulturach i u różnych typów osób. Dr Zimbardo nie znalazł jednak podczas trwania swoich badań grupy ludzi, w której mniej niż 25% opisywałoby siebie jako „obecnie nieśmiały", a tak naprawdę w niektórych grupach, np. wśród uczennic młodszych klas szkół średnich lub studentów wywodzących się z niektórych kultur Dalekiego Wschodu, ta liczba wzrasta do 60%. Proporcja „absolutnie" nieśmiałych nigdy nie spada poniżej 2%, w żadnej z grup, a w niektórych, np. wśród Japończyków, może osiągnąć aż 10%.
Około jedna trzecia badanych uznała, że czują się nieśmiali co najmniej przez połowę czasu, w więcej niż połowie sytuacji. Ponad 60% twierdziło, że są nieśmiali tylko czasami, ale uważali te przypadki za wystarczająco znaczące, żeby określić siebie jako „nieśmiały". Można na przykład być nieśmiałym tylko w sytuacji, gdy zabiera się publicznie głos. Wystarcza to jednak, by spowodować poważne problemy, jeśli jest się zmuszonym do publicznego składania raportów, tak jak wielu studentów i ludzi biznesu.
Stwierdzenie, że nieśmiałość jest doświadczeniem uniwersalnym, jest dość szerokim uogólnieniem, ale posiada solidne podstawy. Zaledwie 7% badanych Amerykanów twierdziło, że nigdy w życiu nie doznali uczucia nieśmiałości. Podobnie w innych kulturach, jedynie niewielka mniejszość twierdzi, że nigdy osobiście jej nie doświadczyła.
Zjawisko to jest bardziej powszechne wśród dzieci w wieku szkolnym niż wśród dorosłych, gdyż wielu dorosłych potrafiło przezwyciężyć swoją dziecięcą nieśmiałość.
Istnieją pewne intrygujące dowody na to, że w wieku dojrzewania nieśmiałość dotyka bardziej dziewczęta niż chłopców, W próbie złożonej z uczniów szkół podstawowych (klas czwartych, piątych i szóstych) nieśmiałych było przeciętnie 42 procent badanych, tak jak w pierwotnym badaniu. W tej grupie liczba dziewcząt i chłopców określających siebie jako „nieśmiałych" była jednakowa. Kiedy jednak przyjrzymy się uczniom klas siódmych i ósmych, to nie tylko liczba nieśmiałych wzrasta do mniej więcej 52 procent, ale okazuje się, że to dziewczęta powiększają tę liczbę. Być może powodem jest to, że potrzeba bycia popularną i uważaną za atrakcyjną fizycznie (seksualnie) przez płeć odmienną jest silniejsza u nastoletnich dziewcząt niż u chłopców w tym wieku.
Więcej jest nieśmiałych kobiet niż mężczyzn, prawda? Nieprawda! To jeszcze jedno fałszywe uogólnienie, oparte prawdopodobnie na spostrzeżeniu, że mężczyźni są zwykle bardziej stanowczy, agresywni i jednoznaczni w kontaktach społecznych. Z danych wynika, że nie ma różnic między płciami, jeśli idzie o ilość osób nieśmiałych. W rzeczywistości, wśród studentów nieco więcej mężczyzn niż kobiet określa siebie jako nieśmiałych.
Nieśmiałość wędruje tajemniczymi szlakami, dotykając nawet tych, którzy nigdy przedtem nie byli nieśmiali. Świeżo upieczeni stanowią prawie połowę wszystkich nieśmiałych. Wielu z nich to młodzi ludzie, którzy nie byli tacy jako dzieci, ale ostatnio z jakichś powodów takimi się stali. Nieśmiałość można jednak zwalczyć, odsunąć na bok lub z niej wyrosnąć. Około 40% badanych twierdzi, że byli nieśmiali, ale już nie są, co wydaje się pocieszającym wskaźnikiem.
Wpływ nieśmiałości.
Nieśmiałość obejmuje szerokie kontinuum psychologiczne: od okazjonalnego uczucia skrępowania w obecności innych ludzi do traumatycznych okresów lęku, które całkowicie niszczą życie jednostki. W przypadku niektórych osób nieśmiałość wydaje się być świadomie wybranym stylem życia, dla innych stanowi dożywotni wyrok bez szans na ułaskawienie.
Na jednym końcu kontinuum znajdują się osoby, które czują się lepiej wśród książek, myśli, przedmiotów lub przyrody niż wśród innych łudzi. Pisarze, naukowcy, wynalazcy, odkrywcy i przyrodnicy wybrali być może taką, a nie inną pracę, bo pozwala im ona na spędzanie większości czasu w świecie, gdzie ludzi nie spotyka się zbyt często. Są oni w większości introwertykami, a obcowanie z innymi pociąga ich w niewielkim stopniu w porównaniu z ich potrzebą prywatności i samotności.
W środkowym przedziale nieśmiałości znajduje się większość nieśmiałych ci, którzy czują się zakłopotani i onieśmieleni w pewnych sytuacjach, w kontaktach z pewnymi kategoriami ludzi. Ich skrępowanie jest tak silne, że zakłóca ich życie społeczne i wpływa hamująco na ich zachowanie, sprawiając, że powiedzenie tego, co myślą lub zrobienie tego, co chcieliby zrobić, staje się trudne lub niemożliwe.
Osoby znajdujące się w środkowym przedziale kontinuum nieśmiałości są zwykle nieśmiałe, ponieważ brakuje im umiejętności społecznych lub wiary w samych siebie. Niektórzy nie posiadają umiejętności społecznych niezbędnych do tego, by mechanizm stosunków społecznych funkcjonował w ich przypadku bez zarzutu. Nie umieją zacząć rozmowy, poprosić o podwyżkę, czy przemówić na forum klasy. Innym brak pewności siebie potrzebnej do zrobienia tego, co uważają za słuszne.
Na skraju kontinuum nieśmiałości znajdują się te osoby, których strach przed ludźmi nie ma granic - nieśmiali chronicznie. Doświadczają oni przemożnego strachu, gdy prosi się ich o zrobienie czegoś na oczach innych ludzi, a wszechogarniający lęk czyni ich tak bezradnymi, że jedyną możliwością staje się ucieczka i ukrycie się. Tak paraliżujące konsekwencje skrajnej nieśmiałości nie występują wyłącznie u młodzieży. Nie znikają też z upływem czasu.
W najgorszych przypadkach nieśmiałość może przerodzić się w poważną postać nerwicy, paraliż umysłu, którego efektem może być depresją i który może znacząco wpłynąć na decyzje, o samobójstwie. Dla tych ludzi, i dla osób z każdego przedziału kontinuum, nieśmiałość jest osobistym problemem. Nie drobnym stanem zapalnym, nieistotnym zaburzeniem, lecz prawdziwym problemem.
Szczęśliwy, bo nieśmiały.
Stan bycia nieśmiałym ma też swoje dobre strony. Część badanych (10-15 %), wyraziło zadowolenie z bycia nieśmiałym. Odkryli zalety nieśmiałości.
Pełen rezerwy", „małomówny", „bez pretensji", „skromny" - wszystko to są określenia nieśmiałości zawierające pozytywne konotacje. Co więcej, gdy nieśmiałości nada się trochę oglądy, taka nieśmiała osoba jest często uważana za „wyrafinowaną" i „z klasą".
Nieśmiałość sprawia, że robimy wrażenie dyskretnych, poważnych introspektywnych. Zwiększa także nasz obszar prywatności i sprawia, że możemy cieszyć się przyjemnościami, które możliwe są tylko w samotności. Nieśmiali nie onieśmielają, ani nie ranią innych tak jak mogą to robić osoby silne i apodyktyczne. Mają również bezpieczne poczucie, że nikt nie uzna ich za nieprzyjemnych, zbyt agresywnych lub pretensjonalnych. Osoba taka może też łatwo uniknąć konfliktów interpersonalnych i, w niektórych przypadkach, może być ceniona jako dobry słuchacz.
Co się kryje w środku.
Kiedy nieśmiali opowiadają o swoich reakcjach, wspominają o trzech najważniejszych obszarach troski. Po pierwsze, o zewnętrznych oznakach, które sygnalizują innym ludziom: „Jestem nieśmiały". Po drugie, o fizjologicznych objawach lęku, takich jak czerwienienie. Wreszcie, o przytłaczającym uczuciu zażenowania i skrępowania.
Wszystko to prowadzi w ostateczności do zamknięcia się w sobie, ale nie tylko nieśmiali zamykają się w sobie. Badania wskazują, że milczenie jest dość typową reakcją na lęk, jaki odczuwamy w szczególnych sytuacjach. Ponieważ jednak osobom nieśmiałym z reguły nie udaje się wyrazić tego, co myślą i czują, są one mniej skuteczne w kształtowaniu otaczającego je świata.
Większość z nas w pewnych sytuacjach czerwieni się, odczuwa bicie serca lub „kręcenie" w brzuchu. Osoby, które nie są nieśmiałe traktują te reakcje jak drobną niewygodę i koncentrują się raczej na pozytywnych stronach tego, co ma się zdarzyć. Natomiast osoby nieśmiałe koncentrują się właśnie na tych fizjologicznych symptomach. I czasem nawet nie czekają na to, aż rzeczywiście nastąpi sytuacja, w której mogliby odczuć nieśmiałość. Przeżywają wszystkie symptomy „na zapas" i, przewidując jedynie katastrofę, decydują się nie wziąć udziału w spotkaniu, wycieczce do Paryża, czy zajęciach takich jak kursy dokształcające.
Rumieniec często towarzyszy uczuciu zażenowania, krótkotrwałej, ostrej utracie poczucia własnej wartości, jakiej wszyscy od czasu do czasu doświadczamy. Zażenowanie ogarnia nas także wtedy, gdy zdajemy sobie sprawę, że nasza nieudolność jest albo będzie dostrzeżona przez innych i nie będzie im się podobać.
By się przed nim bronić, osoba pewna siebie, zastosuje jedną z poniższych taktyk ratowania twarzy (próby zachowania swojej kompetencji, równowagi i tożsamości w sytuacjach społecznych):
1. obronne zmienianie tematu: „Jak długo to jeszcze potrwa? Mam umówione spotkanie";
2. usprawiedliwianie złego wyniku: „Światło jarzeniówek źle wpływa na moją koncentrację";
3. popisywanie się innymi zaletami: „Tenis nie jest dla mnie. Wolę szachy";
4. lekceważenie źle wykonanego zadania: „Jedzenie pałeczkami to strata czasu, kiedy są widelce";
5. zaprzeczenie porażce: „Nikt inny też nie umiał jej dogodzić";
6. poszukiwanie zapewnień, że nie utraciło się zaufania: „Mam nadzieję, że nie zepsułem wam wszystkiego, co?"
Ponieważ większość nieśmiałych ma niskie poczucie własnej wartości, mogą oni nie próbować tych różnorodnych sposobów ratowania twarzy. Uczą się raczej unikać wszystkich sytuacji, które mogą wywołać zażenowanie. W ten sposób izolują się jeszcze bardziej od innych ludzi zamiast skupić się na swoich słabościach.
Niektóre osoby twierdzą, że czują się nieśmiałe także wtedy, gdy są same. Rumienią się i są zażenowane żywo przypominając sobie minione faux pas lub denerwują się przewidując jakieś nadchodzące spotkanie. Tak więc, za pomocą owych retrospektywnych i przyszłościowych ataków, nieśmiałość ingeruje także w nasze chwile samotności.
Główną zasadą nieśmiałości jest usuwanie się w cień, osoba nieśmiała bezustannie tłumi mnóstwo myśli, uczuć i działań, które grożą ujawnieniem się. To w tym wewnętrznym świecie psychicznym tak naprawdę osoba nieśmiała przeżywa swoje życie. Choć z zewnątrz wydaje się, że człowiek nieśmiały zachowuje się spokojnie, wewnątrz znajduje się labirynt dróg myślowych, gdzie w nieładzie zderzają się wrażenia, a sfrustrowane potrzeby tkwią w hałaśliwych korkach.
Najbardziej charakterystyczną zewnętrzną cechą osoby nieśmiałej jest ogromna samoświadomość. Świadomość samego siebie, „bycie w kontakcie z samym sobą", wgląd w siebie są według wielu teorii istotną składową zdrowej osobowości i stanowią cel różnych terapii. Jednak ta sama skłonność do autoanalizy i oceniania swoich myśli, uczuć, gdy staje się obsesyjna, jest sygnałem zaburzeń psychologicznych. Osoby nieśmiałe często zabrnęły aż tak daleko.
Ponad 85% osób, które uważają się za nieśmiałe przyznaje, że nadmiernie przejmuje się sobą.
Przyczyny"uruchamiające" nieśmiałość
Skoro już wiemy, co oznacza nieśmiałość dla osoby nieśmiałej, zbadajmy co „uruchamia" nieśmiałość. Poniższa tabela zawiera podsumowanie typów osób i sytuacji, które sprawiają, że jesteśmy nieśmiali. Na liście przewodzą obcy (szczególnie obcy odmiennej płci) i osoby posiadające autorytet lub władzę. Ale znajdują się na niej także krewni. Co ciekawe, także osoby różniące się od nas wiekiem (młodsze lub starsze) mogą „nacisnąć przycisk" nieśmiałości. O dziwo, nawet nasi przyjaciele i rodzice mogą „uruchamiać" nieśmiałość.
Inni ludzie Procent nieśmiałych
studentów
Obcy 70%
Odmienna płeć 64%
Autorytety (w sferze wiedzy) 55%
Osoby posiadające władzę 40%
Krewni 21%
Osoby starsze 12%
Znajomi/przyjaciele 11%
Dzieci 10%
Rodzice 8%
Sytuacje
Jestem w centrum uwagi - duża grupa (kiedy np. przemawiam) 73%
Duże grupy 68%
Mam niższy status niż inni 56%
Sytuacje społeczne w ogóle 55%
Nowe sytuacje 55%
Sytuacje wymagające asertywności 54%
Jestem oceniany 53%
Jestem w centrum uwagi - mała grupa 52%
Małe grupy 48%
Jestem słaby (potrzebuję pomocy) 48%
Małe grupy ukierunkowane na zadania 28%
Interakcja z pojedynczą osobą tej samej płci 14%
Odpowiedzi na pytanie: „Co sprawia, że jesteś nieśmiały?" są w gruncie rzeczy takie same w przypadku nieśmiałych i nie-nieśmiałych. Różnica jest ilościowa, a nie jakościowa. Istnieje wyraźna tendencja osób nieśmiałych do przeżywania wszystkiego mocniej, w większym stopniu, ale nie do doświadczania innych przeżyć. W ich przypadku, więcej różnych sytuacji i osób jest w stanie „uruchomić" nieśmiałość i manifestuje się ona na więcej sposobów.
Wielu psychologów, psychiatrów, socjologów i innych badaczy próbowało zrozumieć złożone doświadczenie nieśmiałości. W ich bardzo różnych odpowiedziach na pytanie „Dlaczego jest się nieśmiałym?" można znaleźć szeroki wachlarz wyjaśnień:
1. badacze osobowości są przekonani, że nieśmiałość jest cechą odziedziczoną, podobnie jak inteligencja, czy wzrost;
2. behawioryści sądzą, że osoby nieśmiałe po prostu nie przyswoiły sobie umiejętności społecznych niezbędnych w kontaktach z innymi ludźmi;
3. psychoanalitycy twierdzą, że nieśmiałość jest zaledwie symptomem, uświadomionym przejawem nie uświadamianych konfliktów szalejących głęboko w psychice;
4. socjologowie i niektórzy psychologowie dziecięcy uważają, że nieśmiałość należy rozważać w kategoriach programowania społecznego - warunki życia w społeczeństwie sprawiają, że wielu z nas staje się nieśmiałymi;
5. psychologowie społeczni sugerują, że początkiem nieśmiałości jest tylko i wyłącznie skromna etykieta „nieśmiały". „Jestem nieśmiały, bo tak o sobie mówię, lub inni ludzie tak mnie nazywają".
Z pewnością tych pięć koncepcji nie w żadnym razie nie wyczerpuje wszystkich możliwości.
Nieśmiały od zawsze.
Wszystkie osoby chorobliwie nieśmiałe mają nerwowe usposobienie. Wywodzą się z gatunku ludzi, wśród których na porządku dziennym są szaleństwo, epilepsja, migrena, stany zawałowe, hipochondria i dziwactwa. Często można ustalić dziedziczne pochodzenie tej przypadłości - jest absolutnie pewne, że nieśmiałość jest charakterystyczna dla całych rodzin. Przestarzałym jest jednak pogląd, że nieśmiałość jest dziedziczna i nie można jej leczyć.
Behawioryści i uczenie się nieśmiałości
Współcześni behawioryści twierdzą, że nieśmiałość jest wyuczoną fobią, w reakcji na sytuacje społeczne. Jej przyczyną mogą być:
1. negatywne doświadczenia z ludźmi w pewnych sytuacjach, czy to w bezpośrednim kontakcie, czy przez obserwowanie;
2. nie nauczenie się „właściwych" umiejętności społecznych;
3. przewidywanie własnego niestosownego zachowania i spowodowany tym nieustanny lęk o to, jak się wypadnie;
4. wyuczone niedocenianie i upokarzanie samego siebie z powodu swojego „nieprzystosowania" - „Jestem nieśmiały", „Nie jestem nic wart", „Nie potrafię", „Chcę do mamy!".
Skoro źródłem nieśmiałości jest przyswojenie sobie „nieprawidłowych" reakcji w obecności innych ludzi, to powinna ona minąć, jeśli wzmacniane będą reakcje „prawidłowe". Według tej koncepcji, to właśnie zachowanie osoby nieśmiałej jest źródłem doświadczenia nieśmiałości. Skoro jest ono wyuczone, można się go też „oduczyć", tak jak jakiegokolwiek innego złego nawyku czy fobii, np. lęku przed wężami.
Skutecznemu i kontrolowanemu ćwiczeniu umiejętności społecznych towarzyszyć musi trening, mający na celu zmniejszenie lęku społecznego, ćwiczenia w podnoszeniu poczucia własnej wartości, a także lepszy wgląd w irracjonalne źródła nieśmiałości.
Dla niektórych skrajnie nieśmiałych osób, prawdziwie zdeklarowanych nieśmiałych, pewne sytuacje mogą być zagrażające raczej w sposób symboliczny niż dosłowny. W ich przypadku nieśmiałość nie ma źródła w osobistych trudnych przeżyciach ze szczególnymi osobami lub w szczególnych sytuacjach. Lęk, jaki odczuwają bierze się stąd, że te osoby i sytuacje kojarzą się z nie rozwiązanymi, stłumionymi konfliktami, które miały swój początek w dzieciństwie. Bez wątpienia wszyscy rozpoznali w tej koncepcji nieśmiałości posmak Freuda.
Oceny i etykiety
Nieustannie przydzielamy etykietki innym ludziom, naszym własnym odczuciom i samym sobie. Etykietka stanowi wygodne, uproszczone streszczenie złożonego doświadczenia: „Jest Norwegiem", „To niezła laska", „Są nudni", „Jesteśmy uczciwi", „Jestem niedobry". Etykiety jednak nie tylko zawierają obiektywną informację, lecz także często wiele mówią o systemie wartości tego, kto je przydziela.Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że często etykieta oparta jest na szczątkowych lub wręcz żadnych konkretnych informacjach, a dyktuje ją jakieś osobiste uprzedzenie. Co więcej, nawet dostępne informacje są najczęściej filtrowane przez subiektywnie przyciemnione szkła osoby oceniającej.
Ludzie są w stanie przyjąć i zaakceptować etykietę bez żadnych konkretnych dowodów na jej potwierdzenie, a następnie trzymać się jej niezależnie od tego, co właściciel etykiety robi i kim naprawdę jest.*
Co gorsza, przejawiamy także nadmierną skłonność do przylepiania etykiet samym sobie bez żadnego realnego uzasadnienia. Typowy scenariusz wygląda tak: dostrzegam, że pocę się gdy prowadzę wykład. Stąd wnioskuję, że jestem zdenerwowany. Jeśli zdarza się to często, mogę nawet określić siebie mianem „nerwowy". Skoro już mam etykietę, muszę odpowiedzieć sobie na pytanie: „Dlaczego jestem nerwowy?" I zaczynam poszukiwać stosownego wyjaśnienia. Być może zauważyłem, że niektórzy wychodzą z sali albo nie uważają. Jestem nerwowy, bo źle wykładam.
To sprawia, że robię się bardziej nerwowy. Skąd wiem, że moje wykłady są złe? Bo nudzę słuchaczy. Jestem nerwowy, bo nudzę swoich słuchaczy, a chcę być dobrym wykładowcą. Czuję, że się nie nadaję. Może zamiast wykładać powinienem otworzyć sklep spożywczy. I właśnie wtedy jakiś student mówi: „Strasznie tu gorąco, pocę się i trudno mi się skupić na tym, co Pan mówi". W jednej chwili nie jestem już ani „nerwowy", ani „nudny". Ale przypuśćmy, że wszyscy na sali są nieśmiali i nikt się nie odezwie? Kim bym wtedy wciąż był?
Obiektywnie sytuacje i doświadczenia nie różnią się od siebie. Różnica polega na tym, czy dana osoba użyje etykiety „nieśmiały". Ludzie nieśmiali obwiniają samych siebie, ludzie nie-nieśmiali obwiniają sytuację. „A kto lubi wygłaszać przemówienia, czy chodzić na randki w ciemno? To nic przyjemnego", powie zwykła osoba, opisując swoje uczucie skrępowania w tych sytuacjach. Natomiast osoba nieśmiała powie: „Źle reaguję, bo jestem nieśmiały, to coś takiego we mnie, co wszędzie się za mną wlecze, taki już jestem". Ten pierwszy skupia się na zewnętrznych przyczynach, które w logiczny sposób mogą wywołać reakcje podobne do tych, jakie wywołuje nieśmiałość. „To normalne, prawda?" Może więc spróbować zmienić sytuację. Nieśmiały przy powyższym założeniu już nie.
Rodzice, jako nieświadomi siewcy nieśmiałości.
Nie robią tego ptaki, nie robią tego pszczoły, a rodzice i wykształceni nauczyciele - robią. Popychają swoje dzieci i uczniów na drogę nieśmiałości. Czynią tak rozsiewając wokoło niezasłużoną etykietę „nieśmiały", będąc nieczułymi na autentyczną nieśmiałość, tworząc i umacniając otoczenie sprzyjające powstawaniu nieśmiałości. Czasem efekty są nie zamierzone.
Nawet bardzo skromny dom może zrobić z dziecka osobę nieśmiałą. O ile łatwo jest stwierdzić „nieśmiałość zaczyna się w domu", o tyle czynniki, które w środowisku domowym najbardziej przyczyniają się do powstawania nieśmiałości nie są oczywiste. Dla jednego dziecka jakieś wydarzenie lub przeżycie rodzinne z dzieciństwa może być znaczące i wywołać nieśmiałość, a na jego bracie, czy siostrze incydent ten może nie pozostawić żadnego śladu.
Wiele badań wskazuje, że kolejność narodzin dziecka w rodzinie ma kolosalny wpływ na jego rozwój psychologiczny, społeczny i zawodowy. Proporcjonalnie więcej pierworodnych idzie na studia. Jednak w sytuacjach wywołujących lęk, pierworodni bardziej się denerwują i mają większą potrzebę kontaktu z innymi ludźmi niż bardziej niezależne osoby urodzone w dalszej kolejności.
Rodzice bardziej się denerwują i troszczą o zdrowie i przyszłość swoich pierworodnych niż urodzonych w dalszej kolejności (łagodnieją stając się doświadczonymi rodzicami). Stawiają przed pierworodnymi wyższe cele i ideały niż przed młodszymi dziećmi i w efekcie są wobec nich bardziej wymagający. Jeżeli pierworodne dziecko ma w sobie „to coś" (kompetencję, umiejętności, inteligencję), wówczas ten zwiększony rodzicielski nacisk zaowocuje sukcesem społecznym i zawodowym. Dziecko będzie wtedy bardziej się starać, walczyć o różne nagrody i osiągnie sukces. Ale jeśli dziecko nie ma zdolności, a mimo to poddawane jest takim samym naciskom, efektem jest doznawanie niespełnienia oczekiwań i niskie poczucie własnej wartości. Dr Lucille Forer, psycholog kliniczny, twierdzi, że „pierworodni (tak dziewczynki, jak chłopcy) posiadający młodsze rodzeństwo przejawiają większą potrzebę akceptacji niż jedynacy i urodzeni w dalszej kolejności. Dlatego pierworodni mają na ogół niższe poczucie własnej wartości niż młodsze dzieci". Jest więc prawdopodobne, że bardzo wielu pierworodnych czuje, iż nie dorosło do celów stawianych przez mamę i tatę. Jak w świetle tego wszystkiego kolejność narodzin wiąże się z nieśmiałością? Skoro z reguły pierworodni mają poczucie niespełnienia oczekiwań, to być może są też bardziej nieśmiali niż osoby urodzone w dalszej kolejności.
Jest jeszcze jedno możliwe wyjaśnienie powstawania nieśmiałości u dzieci pierworodnych. Są one mniej popularne, gdyż w mniejszym stopniu niż dzieci urodzone w dalszej kolejności rozwinęły w sobie umiejętności społeczne. Mniej skuteczne w używaniu strategii społecznych w sytuacji klasy i zabawy, odsuwane są na margines grupy, co prowadzi to tego, że powoli zamykają się w swoim wewnętrznym świecie.
Jacy są rodzice nieśmiałych?
Jakich rodziców mają nieśmiałe dzieci? Wśród dzieci nieśmiałych ojców trzy czwarte z nich jest nieśmiałych. Podobna proporcja pojawia się w przypadku nie-nieśmiałych ojców i ich nie-nieśmiałych dzieci. Nie-nieśmiałe matki także mają więcej nie-nieśmiałych dzieci niż matki nieśmiałe. Ta sama relacja dotyczy nieśmiałych matek - 62% ich dzieci to dzieci nieśmiałe. Tak więc ogólnie rzecz biorąc, w około 70% przypadków rodzice i dzieci mają tę samą etykietę - przejawiają wspólną tendencję do bycia nieśmiałymi.
Choć tak wysokie podobieństwo skłaniałoby nas ku temu, by przyznać rację teoretykom cech osobowości i zgodzić się, że nieśmiałość dotyczy całych rodzin, musimy zachować ostrożność. Nieśmiałe dzieci rzadko zdarzają się w rodzinach, gdzie oboje rodzice nie są nieśmiali. Jeżeli jedno z rodziców jest nieśmiałe to zwiększa to prawdopodobieństwo, że dziecko także będzie nieśmiałe, lecz rodziny, w których oboje rodzice są nieśmiali nie mają więcej nieśmiałych dzieci niż te, w których tylko jedno z rodziców jest nieśmiałe.
W naszych badaniach nieśmiałość rodziców silnie korelowała z nieśmiałością dzieci. Ale gdy przyjrzeliśmy się rodzeństwu tych dzieci, okazało się, że raczej nie było ono nieśmiałe. Jedna z możliwych interpretacji jest następująca: istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że nieśmiali rodzice będą mieli przynajmniej jedno dziecko podobnie nieśmiałe jak oni. Prawdopodobnie będzie to ich pierwsze dziecko. Następne dzieci są nieśmiałe rzadziej, ze względu na stosunkowo niższe wymagania, jakie rodzice im stawiają. Ponadto, rodziny podświadomie przydzielają swoim członkom role do odgrywania - na przykład: „Jon to ten, co dużo mówi", a „Harold to ten co biernie słucha". Tak więc każde samookreślenie się dziecka jest częściowo modyfikowane przez oczekiwania, jakie przejawiają wobec niego inni. Jon więcej mówi przy obiedzie, żeby nadrobić brak reakcji nieśmiałego Harolda. To przyjmowanie ról nie jest świadome. Oczekiwania grupy mogą też oddziaływać w kierunku stłumienia nietypowego zachowania jednego z jej członków - np. cichy Harold, który nagle „za dużo mówi" zostanie zignorowany.
Jak już nasi rodzice, rodzeństwo, przyjaciele i wrogowie ustalą jacy jesteśmy, ich działania zmierzają do tego, żebyśmy się nie zmienili, bez względu na konsekwencje. Uzupełniają lub usprawiedliwiają nasze braki, tłumią nasze wyskoki i utrzymują nas na stałym kursie, żeby mieć pewność, że zachowujemy się w sposób dla nas typowy. Ich scenariusz i mapa nawigacyjna zbyt często dokładnie określają, co w naszym przypadku znaczy „typowy".
Szkoła i nauczyciele
Szkoła jest dla nieśmiałych dobrym ukryciem, jeśli tylko nauczyciele nie zdają sobie sprawy, że unikają oni brania udziału w zajęciach, a nie są ujmująco biernymi uczniami. Wizyty grupy badawczej dr Zimbardo w szkołach i rozmowy z nauczycielami szkół podstawowych potwierdziły dane uzyskane w poprzednich badaniach - nauczyciele z reguły nie dostrzegają nieśmiałości u swoich uczniów. Badania te wykazały brak korelacji między samoopisami dzieci i ocenami nauczycieli. Gdy dr Zimbardo prosił nauczycieli o wskazanie nieśmiałych uczniów, niektórzy twierdzili, że takich nie ma, a inni potrafili rozpoznać zaledwie kilkoro z dzieci okaleczonych przez nieśmiałość. Nauczyciele, którzy sami byli nieśmiali dostrzegali więcej nieśmiałych wśród swoich uczniów, co oznacza, że byli bardziej świadomi ich obecności.
Na podstawie dokonanych w klasie obserwacji dzieci, uważnej obserwacji studentów w sytuacjach eksperymentalnych i w klinice nieśmiałości założonej przez Zimbardo, on i jego współpracownicy wysunęli następujące wnioski na temat nieśmiałych uczniów i studentów:
1. niechętnie wyjaśniają sytuacje dwuznaczne;
2. zgodnie z oczekiwaniami, w trakcie większości kontaktów z kolegami, nieśmiali studenci mówią mniej niż inni, tolerują więcej okresów milczenia w rozmowie i mniej przerywają;
3. swobodne sytuacje bez wyraźnej struktury, jak np. zabawa taneczna, stawiają przed osobą nieśmiałą szczególne problemy, które nie występują w kontekstach, w których zasady stosownego zachowania są jaśniejsze, jak np. na wykładzie;
4. w sytuacjach, w których należy wykazać inicjatywę w kontakcie męsko-damskim, nieśmiali mężczyźni mają większe trudności z rozpoczęciem rozmowy niż nieśmiałe kobiety; mężczyźni mniej mówią i w mniejszym stopniu nawiązują kontakt wzrokowy;
5. nieśmiałe kobiety, gdy są niespokojne więcej się uśmiechają i przytakują;
6. w czasie oficjalnej rozmowy nieśmiali studenci rzadziej posługują się gestami rąk;
7. nieśmiałe dzieci więcej czasu spędzają na swoich miejscach, mniej chodzą po klasie i rozmawiają z niniejszą liczbą dzieci;
8. są posłuszne i rzadko sprawiają kłopoty;
9. nieśmiali są rzadko wybierani na specjalne funkcje, takie jak wykonywanie specjalnych, odpowiedzialnych poleceń nauczyciela;
10. nieśmiali są rzadziej nagradzani społecznie i odwzajemniają się mniejszą ilością ciosów niż nie-nieśmiali;
11. nieśmiali uczniowie i studenci rzadziej proszą swoich nauczycieli i wykładowców o pomoc w rozwiązywaniu napotkanych przez nich problemów podczas opracowywania zadanych ćwiczeń oraz nakazanych do zrobienia projektów.
Ta nieumiejętność proszenia o pomoc jest jednym z poważniejszych produktów ubocznych nieśmiałości. W skrócie rzecz ujmując, nieśmiali nie wchodzą w osobisty kontakt z nauczycielem, nie pozwalają mu służyć radą i fachową wiedzą, którą ten jest gotów zaofiarować, a także w nikłym stopniu reagują na jego wysiłki. Nic dziwnego, że nauczyciele są na nich nieczuli. Wygrali oni bowiem w bardzo niekorzystny sposób z systemem szkolnictwa i ten system pozwoli im ukryć się w miłej ciepłej klasie na następne dwanaście lub dwadzieścia lat, bez żadnej interwencji.
Nieśmiali i seks
Seks jest siłą, która wprawia świat w ruch, ale nieśmiałych ten ruch zwykle przyprawia o mdłości. Wszystkie czynniki, które wywołują codzienne ataki lęku, w przypadku seksu łączą się by uruchomić bombę zegarową nieśmiałości. Kontakt seksualny to sytuacja najbardziej dwuznaczna z możliwych. Nie istnieją jasne reguły zachowania, oboje partnerzy są nadzy, odsłonięci, pozbawieni swoich zewnętrznych warstw ochronnych, wielu nie posiada wymaganych umiejętności lub nie miało zbyt wiele okazji, żeby je doskonalić. A poza tym, wiele osób czerpie nierealistyczne wyobrażenia o seksie z hollywoodzkich romansów, pornografii, tasiemcowych seriali telewizyjnych, „Playboya" i „Playgirl". Tradycyjne wartości, w nadziei na powstrzymanie młodych żądz aż do czasu małżeństwa, uczyniły z przedstawicieli dwóch płci wrogów, a w najlepszym razie obcych. Nic więc dziwnego, że 60% badanych nieśmiałych twierdzi, że są niespokojni w obecności osoby odmiennej płci!
Akt seksualny najczęściej przedstawia się jako proces dwustopniowy: najpierw zaproszenie do tego, by „posunąć się do końca", a następnie, jeżeli propozycja zostanie zaakceptowana, „zrobienie tego". Jest to błędne i naiwne uproszczenie. Zanim wykona się krok pierwszy, trzeba pokonać liczne bariery. W miłosnym scenariuszu prowadzącym do tego wielkiego momentu podejmuje się tyle odrębnych decyzji, ile w partii szachów. Każdy kolejny krok na tej drodze pełen jest niepokoju i grozi możliwością odrzucenia. Jak blisko usiąść, kiedy i jak pocałować, kiedy przesunąć rękę z tego bezpiecznego miejsca w bardziej podniecające rejony tabu? W jaki sposób wykonać ruch stąd tam, w dół, czy w górę, pod, czy do środka, nie za szybko, nie za mocno, a „dokładnie tak, jak trzeba". Ale co to znaczy „dokładnie tak jak trzeba"? A podczas gdy człowiek myśli i działa, i planuje, i knuje, czy jest w stanie trafnie odszyfrowywać sygnały zwrotne? Kiedy odgrywanie „trudnego do zdobycia" jest po prostu prowokującą zachętą, a kiedy stanowi grzeczną odmowę?
Większość z nas czuje się nieśmiała w niektórych sytuacjach erotycznych. Nieśmiali jednak odczuwają skrępowanie, strach przed odsłonięciem, naruszenie prywatnej przestrzeni znacznie intensywniej. Kontakty seksualne stanowią dla osoby nieśmiałej bardzo poważne zagrożenie - z tych samych przyczyn, dla których zwykle osoby nieśmiałe czują się nieswojo w nowych sytuacjach społecznych, gdzie mogą być oceniane i gdzie są narażane na naruszenie swojej wspomnianej wcześniej prywatnej przestrzeni. W anonimowej ankiecie na temat seksu, którą wypełniło 260 studentów, okazało się, że nieśmiałość ma istotny wpływ na zachowania seksualne.
Tylko nieznacznie mniejszy procent nieśmiałych w porównaniu z resztą chodzi na randki i ma stałego chłopaka lub dziewczynę. Przepaść między tymi dwiema grupami pogłębia się jednak w miarę jak kontakt seksualny staje się bardziej intymny i głęboki. Z porównania stosunków płciowych 100 obecnie nieśmiałych osób i ich 160 nie-nieśmiałych rówieśników wyłania się spójny obraz różnic:
Nie-nieśmiali 87% 81% 60% 62%
Nieśmiali 73% 66% 39% 37%
Uprawiałem pieszczoty | Onanizowałem się | Uprawiałem seks oralny | Miałem stosunek(nki)
Wyniki te na ogół wyglądają podobnie dla nieśmiałych mężczyzn i nieśmiałych kobiet, z pewnymi interesującymi wyjątkami. Trzy czwarte nieśmiałych i tylko 38% nie-nieśmiałych kobiet przyznaje się do dziewictwa. Wśród mężczyzn 59% nieśmiałych i 38% nie-nieśmiałych twierdzi, że nigdy nie miało stosunków. Z rezultatów uzyskanych od kobiet wynika też, że wśród nieśmiałych jest o jedną trzecią mniej takich, które uprawiały seks oralny i, co dziwniejsze, kiedykolwiek się masturbowały. Niektóre osoby nieśmiałe piszą, że nie są w stanie oglądać się w lustrze, czy nawet patrzeć na swoje nagie ciało lub samemu je badać - mogą czuć się nieśmiałe nawet w samotności!
Nieśmiali mężczyźni nie różnią się od pozostałych pod tymi względami. Natomiast nieśmiali mężczyźni, którzy mieli różne doświadczenia seksualne, przyznają się do bardziej negatywnych, w porównaniu z mężczyznami nie-nieśmiałymi, przeżyć związanych z posiadaniem dziewczyny, onanizowaniem się, stosunkiem, czy seksem oralnym. Podobnie, nieśmiałe kobiety czerpią mniej przyjemności ze swoich doświadczeń z umawianiem się na spotkania, masturbacją i stosunkami. Ponad jedna czwarta nieśmiałych kobiet, które miały stosunki, ma niemiłe wspomnienia związane z tym intymnym przeżyciem. I choć badanie to przeprowadzono na niewielkiej próbie, pokazuje ono wyraźnie, że nieśmiali mężczyźni i kobiety mają mniej doświadczeń seksualnych i znajdują w nich mniej przyjemności.
Stosunek seksualny: prosto, szybko i po ciemku
Jeżeli kochankowie są szczególnie nieśmiali w sprawach seksu, można przewidzieć, że będą uprawiali miłość prostą, cichą, szybką i w ciemnościach. Śmiałe eksploracje i dyskusje o wzajemnych preferencjach wzbudzają często zbyt wiele lęku, nawet, jeśli osoby nieśmiałe są małżeństwem. Brak szczerej rozmowy na temat seksu jest przyczyną dezinformacji i błędnych rozwiązań zarówno w sferze celów, jak i środków. Na przykład, cicha pogoń za „kosmicznym jednoczesnym orgazmem" może doprowadzić do tego, że wiele świetnie funkcjonujących par poczuje się rozczarowanych swoim życiem erotycznym - nie zdając sobie sprawy z tego, że jednoczesny orgazm jest trudny do osiągnięcia z powodu psychologicznych różnic między kobietą i mężczyzną. Zdarza się on często w filmach miłosnych i w pełnych satysfakcji listach do redakcji pism erotycznych, ale w zwykłych łóżkach gości rzadko. Nierealistyczne oczekiwania, nie zweryfikowane w otwartej rozmowie między mężem i żoną, mogą prowadzić do utraty radości z uprawiania seksu.
Charakterystyczne dla nieśmiałych nadmierne przejmowanie się sobą wdziera się także w akt seksualny. U mężczyzn, koncentracja na tym, czy będzie się miało erekcję sprawia, że tam, gdzie powinny się pojawić doznania erotyczne, pojawiają się myśli lękowe. U kobiet, nacisk na to, żeby zadowolić partnera i samej odgrywać zadowoloną rujnuje spontaniczną przyjemność. Jeżeli miarą tożsamości płciowej jest dla nas seria uwieńczonych sukcesem aktów fizycznych, a nie szerszy zestaw uczuć i reakcji, sami prosimy się o klęskę.
Psychiatrzy George i Joseph Solomon ostrzegają lekarzy, że powinni być wyczuleni na nieśmiałość jako przyczynę zahamowań i nieprzystosowania seksualnego. Jako przykład związku między nieśmiałością i problemami seksualnymi, opisują oni przypadek Marshy:
„Marsha, dwudziestodziewięcioletnia panna, była esencją nieśmiałości i usuwania się w cień. Była bierna, nigdy się niczego nie domagała i często stawała się ofiarą agresywnych mężczyzn. Zawsze bała się mówić, a w dzieciństwie jąkała się. Bardzo się bała, że będzie brzydko pachnieć, kąpała się dwa razy dziennie i używała ogromnych ilości dezodorantów i perfum. W swoich doświadczeniach seksualnych była pełna niepokoju, zażenowana, oziębła i bała się, że puści gazy.
Niektórym osobom, takim jak Marsha, wszystko, co wiąże się z seksem wydaje się brudne i nie powinno się odbywać otwarcie, zwłaszcza z kimś, kogo się ceni i uwielbia. Niektórzy ludzie znajdują satysfakcję seksualną tylko w kontakcie ze zhańbionym, «brudnym» partnerem".
W niektórych przypadkach nieśmiałość może prowadzić do rozwiązłości. Trudniej może być powiedzieć „nie" i „musieć urządzić scenę" niż poddać się zalotom chłopca. Może się to zdarzyć także w ramach aktywnych starań o popularność, być fizycznym środkiem osiągnięcia celu, jakim jest iluzja bezpieczeństwa psychologicznego. Skoro wszyscy cię chcą, to znaczy, że uważają cię za atrakcyjną i pożądaną...
Dla wielu osób nieśmiałych uczucie nieprzystosowania seksualnego jest zbyt żenujące, żeby rozmawiać na jego temat nawet z terapeutą, nie mówiąc już o partnerze. Jednym ze sposobów postępowania jest w takich przypadkach po prostu lekceważenie lub umniejszanie wagi seksu: „Zostawmy go tam, gdzie jego miejsce, dobrze?" Inny sposób to niechętna decyzja pozostania kawalerem lub starą panną, co gwarantuje całkowite uniknięcie nieprzyjemności. Choć oczywiście wiele się w ten sposób traci.
Ideałem, jaki proponuje Zimbardo i jego współpracownicy, osobie nieśmiałej nie jest po prostu uprawianie seksu, lecz potraktowanie doświadczenia seksualnego jako jednego z najważniejszych ludzkich przeżyć. Wielki humanista Roiło May potwierdza to, co wszyscy wiemy intuicyjnie:
„Każdy człowiek, doświadczający na swój sposób samotności i odosobnienia, pragnie zjednoczenia z innym człowiekiem. Tęskni do udziału w związku większym niż on sam. Zazwyczaj dąży do przezwyciężenia swojego odosobnienia poprzez jakąś formę miłości".
Nie jest to jednak miłość bierna, która czeka na właściwy czas, miejsce i osobę, z którą się złączy. Jest to miłość wywodząca się z daimoniona:
„W swych właściwych proporcjach, daimonion to impuls polegający na wyciąganiu ręki do innych, na wzbogacaniu życia poprzez seks, na tworzeniu, na cywilizowaniu. Jest to radość i uniesienie, albo po prostu bezpieczeństwo płynące ze świadomości, że coś znaczymy, że możemy wpływać na innych, kształtować ich, korzystać z rzeczywistej władzy. Jest to sposób upewnienia się, że jesteśmy doceniani".
Zakończenie
Nieśmiali mężczyźni i kobiety zrzekli się odpowiedzialności za podejmowanie ryzyka wolności, za podtrzymywanie przepływu sił życiowych. Złapani w sieć egocentrycznych trosk, przestają dostrajać się do tego, co mówią i czują inni ludzie. Rzadko dostrzegają łzy i rany innych, ponieważ ich własne psychologiczne przetrwanie jest obsesją pożerającą całą ich energię. Gdy człowiek chce się ukryć za bezpieczną zasłoną biernej anonimowości, poświęca nie tylko wolność, ale także pasję życia. W takich warunkach łatwiej osiągnąć ślepe posłuszeństwo wobec autorytetu, a fanatyczne masowe ruchy znajdują gotowych i wiernych zwolenników.
Wszyscy chcemy wieść bogatsze, pełniejsze życie. Żeby jednak to osiągnąć, musimy być gotowi zaryzykować życie w wolności, chcieć wyrwać się z naszych więzień, zagrać o nowe przyjaźnie, spróbować zaangażować się w romans. Nie zawsze jest to łatwe, ale osiągalne.
*David Rosenhan, poddał się badaniom w pewnej liczbie szpitali psychiatrycznych w różnych rejonach USA. Podobnie postąpiła grupa jego studentów. Każdy z nich zgłaszał się do izby przyjęć uskarżając się na to, że słyszy głosy i złowieszcze dźwięki. I tylko tyle. To wystarczało, żeby zamknąć ich w szpitalu. Następnie, każdy z tych udawanych pacjentów zaczynał się zachowywać zupełnie normalnie. Pytanie badawcze było następujące: „Ile czasu upłynie zanim wykryty zostanie fakt, że są normalni i zostaną zwolnieni?" Odpowiedź brzmi: „Nigdy". Pierwotna etykieta „psychotyk" nigdy nie została zastąpiona etykietą „normalny". Wydostanie się ze szpitala wymagało pomocy żon, przyjaciół lub adwokatów.
Ta strona powstała 30.10.2011. Wizyt: 93.

