<------ POWRÓT DO METAMORFOZ

W grudniu 2009r. dostaliśmy następujące zgłoszenie: "Zgłoszenie dotyczy suczki - mix owczarka niemieckiego, która jest w wieku około 2 lat. Suczka jest pod opieką osób, które bardzo mocno nadużywają alkoholu. Właściciele nie karmią regularnie suczki, w ogóle nie wyprowadzają jej na dwór - suczka załatwia się w domu. Podczas libacji

alkoholowych dochodzi do przemocy fizycznej wobec suni. Wg osoby zgłaszającej właściciele nie rokują na poprawę w opiece nad zwierzęciem. Prośba jaka jest do nas kierowana to odebranie zwierzęcia nieodpowiedzialnym właścicielom."

Obrazek użytkownika



Inspektorzy udali się na miejsce interwencji. Właścicielki nie było, zastali jej starszego syna, który potwierdził, ze pies jest bity podczas libacji alkoholowych i najlepiej by było jakbyśmy go zabrali. Ponadto właścicielki czasami nie ma kilka dni. Wtedy psem się nikt nie zajmuje, bo dwaj synowie pracują a konkubenta nic to nie obchodzi. Matka nie ma pieniędzy na jedzenie dla psa więc go nie karmi. Jak ma pieniądze to czasem coś kupi, ale generalnie pies chodzi głodny. Nie było wątpliwości - psa trzeba było jak najszybciej zabrać.

Obrazek użytkownika



Tejsi trafiła do domu tymczasowego a wolontariuszka ta opisuje pierwszy dzień: "Noc ciężka. Po spacerze wieczornym, na którym sucz nie załatwiła się, raczyła swe potrzeby fizjologiczne zrobić w domu. Po północy dorodny kupal na środku dużego pokoju, około 3 siku jakby wiadro rozlane, całą noc dreptanie, stękanie, popiskiwanie, spałam na raty a dziś 12 godz pracy. Będzie ciężko, ale muszę wytrzymać. Rano poszłam z całą trójką na długi spacer do lasu. Sunię puściłam, biegała jak dziecko, cieszyła się wolnością, trzyma się ładnie i pilnuje, gorzej z podchodzeniem, ale dajemy radę. Po 40 minutach biegów i dreptania raczyła zrobić kupala a potem siku. Była cholernie dumna z suki. Wróciłam do domu a tam chodzi za mną krok w krok, popiskuje i stęka. Z ciężkim sercem zostawiłam ich samych w domu, boję się trochę co zastanę po powrocie. Uraczyłam sąsiadkę kluczami i ma się co 4 godziny pojawiać w domu. Mam nadzieję ze po nieprzespanej nocy suka będzie spać a moje zwierzaki całe i zdrowe dotrwają do mojego powrotu."

Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika



Czas mijał a Trejsi robiła postępy: "Wczoraj suka została przedstawiona całej mojej rodzinie, byłam u siostry z cała trzodą i zrobiła rewelacyjne wrażenie. W kontakcie z dziećmi super, nie przejawia żadnych nieprzyjemnych zachowań, dała się głaskać przez małą. Zdecydowanie mniej boi się kobiet, mój tato i szwagier wkleili ją w ścianę, przestraszyła się ich i uciekła w malutki kąt gdzie przez parę minut udawała niewidoczną. Jak siedzieliśmy przy stole zaczęła nieśmiało do nas zaglądać, po czym podeszła i skusiła się na małe frykasy serwowane przez wszystkich ;) Suka jest rewelacyjna, do mnie jest już mało zdystansowana, na spacerze chodzi ładnie bez smyczy, ładnie podchodzi nie ma już problemów z jej zapięciem. Ładnie przesypia całą noc, rano witają mnie merdając ogonami. Wczoraj była mała wpadka i rano zastałam kałużę, ale nawet najlepszym się zdarza ;)"

Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika



Czas mijał a Trejsi zmieniła się nie do poznania:

Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika



15 stycznia 2010r. Trejsi znalazła idealny dom! "W sobotę odwiozłam Truśkę do nowego domu. Trafiła do raju!! Nie koloryzuję!! Cała rodzina, siostra, szwagierka wraz z całą rodziną oczekiwała na przyjazd nowego członka rodziny. Z nową towarzyszką zabaw rewelacyjnie się zgadza, po chwili figlowały razem na śniegu. Ludzie mega rewelacyjni, przywitali nas i psa iście po królewsku, kawa, obiadek, gadka o wszystkim ;) Poczuliśmy się jak członkowie rodziny, zapewne kontakt będzie utrzymywany, dostaliśmy zaproszenie do odwiedzenia ich i Truśki na wiosnę, lato, wraz z psami. Leśniczówka malowniczo położona, maja 2 konie i mogą przyjąć jeszcze kilka sztuk, gdyż zwierzaki w niedługim okresie czasu trafią do szwagerki, która mieszka obok. Nie uroniłam łzy, bo pies ma rewelacyjnie i z czystym sumieniem odjeżdżałam. Rozmawiałam już z niemi kilka razy od przyjazdu do Szczecina, suka przespała pięknie noc, je, bawi się, chodzi bez smyczy, czyli rewelacja. Godzinkę, dwie za mną piszczała, ale potem figle wzięły górę i jest spoko. Będę dostawać zdjęcia, więc na pewno będą się tu pojawiać. Tyle na teraz, jestem bardzo szcześliwa!"

W nowym domu ma się tak:

Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika



6 maja 2010r., relacja tymczasowej opiekunki Truśki z życia suczki w nowym domu: "Truśka nabrała na wadze. Nie ma prawa nikt wejść do domu. Pies stoi w drzwiach i warczy, czyli prawidłowo. Zakochana po uszy w swoim panu, z reszta ze wzajemnością (przypominam, że bała się mężczyzn). Jest już bardziej leniwa, nie chce jej już się tak biegać. W domu generalnie ona wiedzie prym, a ze szwagierki suką, której na początku unikała, bo się troszkę bała teraz tworzą istny dream team;) Nadają na podobnej fali, maja podobne charakterki, obie zadziorne i temperamentne. I jak są we dwie a psów razem w obu domach jest chyba 8 czy 9 to nie ma siły na nie. Rządzą;) Także Truśka ma mega raj a ja bardzo spokojne sumienie."

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.