Ostatnio: 21.03.2013

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Serce pilota

Był bohaterem wojennym. Brytyjczycy przyznali mu swoje najwyższe odznaczenie. Ale we własnym kraju miał być wymazany z ludzkiej pamięci. Władze uznały, że nie powinien mieć nawet nagrobka.


Lekarz przeprowadzający sekcję zwłok zdumiał się, kiedy otworzył klatkę piersiową zmarłego. Czegoś takiego nigdy wcześniej nie widział. Jakby ktoś przeciął serce skalpelem. Pękło. Nie wytrzymało, a jego właściciel miał tylko 41 lat.

Za bronią

W styczniu 1940 roku porucznik Josef Bryks postanowił, że będzie walczyć. Jego ojczyzna była okupowana. Niespełna rok wcześniej Niemcy zajęły Czechy. Adolf Hitler utworzył z nich marionetkowe państwo: Protektorat Czech i Moraw. Niemcy przejęli koszary, uzbrojenie, lotniska. Czescy żołnierze z dnia na dzień stali się cywilami.

Porucznik Bryks nie uciekł do Polski wiosną 1939 roku, jak to uczynili jego koledzy. Współorganizował te ucieczki, ale postanowił zostać, bo jego żona była w ciąży. Czekał na poród. Dziecko żyło tylko dwa dni. Po kilku miesiącach pozostawił żonę pod opieką jej ojca i ruszył do Jugosławii. Udało mu się poprzez Słowację dotrzeć na Węgry. Tam został złapany przez węgierskich żandarmów.

Madziarzy nie mieli wątpliwości, że jest uciekinierem z Czech. Po trzech miesiącach aresztu postanowili wydać go Słowakom. Bryks wiedział, że kolejnym etapem będzie niemieckie więzienie. Uciekł Węgrom z konwoju wiozącego go na granicę. Przedarł się do Jugosławii. W Belgradzie zgłosił się do francuskiej ambasady. Przez Grecję, Turcję, Syrię trafił nad Loarę. Nim zdążył przejść przeszkolenie na nowych samolotach zaatakowana przez Niemców Francja poddała się. Został ewakuowany do Anglii.

Wstąpił do RAF – Królewskich Sił Powietrznych. Znał język angielski, więc został przydzielony do brytyjskiego dywizjonu myśliwskiego. W połowie czerwca 1941 roku poleciał wykonać kolejne zadanie: osłona bombowców, których zadaniem był nalot na cele w północnej Francji.

Po wojnie napisał:

W drodze powrotnej zauważyłem grupę Messerschmittów 109. Zaalarmowałem przez radio dowódcę a kiedy trzy Me 109 zbliżyły się zaatakowałem najbliższy samolot (…) podczas drugiego nalotu na ten samolot zauważyłem na jego skrzydle czarny dym. Dlatego powtórzyłem atak i w tym momencie zobaczyłem na swoim lewym skrzydle ślady po kulach i wyciekającą benzynę. Usłyszałem też wybuch tuż za siedzeniem. (…) Pociski lewych działek zaczęły wybuchać a w wyniku uszkodzenia skrzydła samolot miał przechył na lewą stronę. (…) jeszcze raz zaatakowałem Me 109, który zbliżył się do mnie, ale kilka minut później w kabinie pojawił się czarny dym, który nie pozwolił mi kontrolować przyrządów. Po chwili pojawił się ogień.


Nie pamiętam dokładnie jak wydostałem się z samolotu. Po otwarciu spadochronu poczułem piekący ból lewego oka i łuku brwiowego. Palący się olej trysnął mi na twarz. Podczas skoku przejrzałem kieszenie, czy nie mam przy sobie jakichś dokumentów. Buty lotnicze straciłem albo w kabinie albo po wyskoczeniu, kombinezon był częściowo spalony pod kolanami.

Wylądował na polu. Dobiegli do niego francuscy wieśniacy. Ukryli spadochron i dali mu cywilny płaszcz. W najbliższej wiosce, w pierwszym napotkanym domu poprosił o spodnie, przebrał się i schował w stodole. Słyszał warkot silników samochodów. To Niemcy poszukiwali strąconych pilotów.

Ból oka się wzmagał. Bryks poprosił gospodarza o pomoc. Francuz obiecał, że sprowadzi lekarza, kazał pilotowi czekać w ogrodzie. Tuż przed północą znaleźli go tam niemieccy żołnierze.

Został pobity. Oficer rozkazał mu odszukać mundur ukryty w sianie. Niemcy przewieźli jeńca do najbliższego miasteczka. Jego kolega z dywizjonu, który również został wzięty do niewoli zrobił bardzo zdziwioną minę, kiedy Bryks powiedział Niemcom, że nazywa się Joseph Ricks. Anglik nie wiedział, że Niemcy odmawiali Czechom praw jenieckich. Traktowali ich jako zdrajców, a rodziny pozostawione w okupowanym kraju zsyłali do obozów koncentracyjnych.

Uciekinier

Niemcy uznali Bryksa za Polaka. W jego samolocie znaleziono kamizelkę ratowniczą z nazwiskiem Henryk Skalski. Przesłuchujący go oficer powiedział, że czeka go sąd. Zostanie oskarżony o strzelanie do pilota, który wyskoczył na spadochronie z płonącego Messerschmitta. To była próba zastraszenia, aby Bryks poszedł na współpracę i podał Niemcom informacje wojskowe. Nie uległ. Po krótkiej tułaczce po szpitalach i obozach jenieckich Czech trafił do oflagu Warburg.


Szybko znalazł podobnych sobie, którzy nie mieli zamiaru czekać na koniec wojny za drutami. Przez kilka miesięcy kopali tunel przy pomocy łyżek, noży i tego, co udało się im ukraść Niemcom.

Powojenny raport Bryksa:

W nocy z 19 na 20 kwietnia 1942 z obozu VIB Warburg była przeprowadzona ucieczka tunelem. Zorganizowałem ją razem z porucznikami Otakarem Czernym, Zdeńkiem Prochazką i trzema Polakami. Czerny został złapany po ośmiu dniach w Hamburgu. Ja jeszcze przez jeden dzień uciekałem pieszo, w nocy ukradłem rower na dworcu kolejowym nieopodal miasteczka Giessen. Kierowałem się do granicy szwajcarskiej przez Offenbach i Stuttgart, tam do mnie strzelała niemiecka policja podczas przejazdu przez most. Zostałem wydany przez członka Hitlerjugend, znalazł mnie w lasach na południowy zachód od Stuttgartu, kiedy byłem już ciężko chory. Z braku pożywienia i wody dostałem dyzenterii.

Bryks odsiedział kilka tygodni w więzieniu i wrócił do obozu. Minęły dwa miesiące i znów uciekł. Zrobił podkop i ruszył w kierunku neutralnej Szwajcarii. Dwukrotnie podczas tej eskapady omal nie zginął od niemieckich kul. Pierwszy raz, kiedy próbował porwać z lotniska niedaleko Frankfurtu niemiecki samolot. Drugi, kiedy policjanci dostrzegli, jak kradnie owoce w sadzie. Wpadł przypadkowo. Na zabiedzonego uciekiniera zwrócili uwagę niemieccy żołnierze. Niemcy uznali, że czas go przenieść. Z grupą innych krnąbrnych pilotów z RAF, w konwoju pod specjalnym nadzorem, przewieziono go do Schubina (dziś Szubin).

Zimą nie było sensu uciekać. Bryks szybko zauważył, że na teren obozu mają wstęp osoby cywilne, w tym również Polacy wykonujący prace zlecone przez Niemców. Dogadał się z robotnikami wywożącymi szambo. 4 marca 1943 roku wraz z innym angielskim pilotem wyjechał za bramę w wielkiej beczce na gnojówkę. W majątku ziemskim, w którym go ukryto spotkał porucznika Czernego, towarzysza ucieczki z Warburga.

Miejscowa Armia Krajowa planowała przerzucić pilotów do Szwecji. Nic z tego jednak nie wyszło i obaj Czesi znaleźli się w Warszawie. AK ukryła pilotów. Mieli czekać, aż przyleci po nich brytyjski samolot.


Ktoś zdradził. Po trzech miesiącach od ucieczki piloci trafili na Pawiak. Polka, u której mieszkali została powieszona. Przesłuchanie przez gestapowców zakończyło się skatowaniem Czecha. Na Pawiaku był 63 dni, później obaj z Czernym zostali przewiezieni do Stalagu w Sagan (dziś: Żagań) i od razu trafili do szpitala. Bryks przeszedł operację, bo stwierdzono u niego obrażenia wewnętrzne na skutek pobicia. Do końca życia miał kłopoty ze słuchem. Jeden z ciosów gestapowca uszkodził mu bębenek w uchu.

Wielka ucieczka

Stalag Luft III Sagan przeznaczony był dla alianckich pilotów. Niemcy przemyśleli jego lokalizację. Do granicy szwajcarskiej było 600 km, piaszczysta gleba miała uniemożliwić kopanie tuneli. Do obozu trafiali „recydywiści”, którzy mieli już za sobą próby ucieczki. Kiedy Bryks i Czerny pojawili się w obozie, jeńcy kopali trzy tunele. Nazwano je „Dick”, „Tom” i „Harry”. Plan zakładał, że ucieknie ok. 200 pilotów. Przygotowano fałszywe dokumenty, mapy, cywilne ubrania.

Chętnych było ponad 500, więc dowódcy przeprowadzili losowanie. Obaj czescy piloci początkowo nie byli brani pod uwagę jako kandydaci do ucieczki. Argumentem „przeciwko” było to, że w odróżnieniu od innych byli kilka miesięcy poza drutami. Dostali się jednak na listę z numerami poza pierwszą setką.

„Tom” został odkryty przez Niemców przypadkowo podczas rutynowej rewizji baraków. Z „Dicka” trzeba było zrezygnować, bo jeńcy nie wiedzieli o rozbudowie obozu, a kolejna część Stalagu powstała właśnie nad tym tunelem. Został tylko „Harry”.

W nocy z 24 na 25 marca 1944 roku w baraku, gdzie było zejście do tunelu zebrali się uciekinierzy. Okazało się, że 111 metrów tunelu to za mało. Kończył się on kilka metrów przed linią lasu, który miał być schronieniem dla uciekinierów. Niemcy odkryli ucieczkę, kiedy uciekał 76 jeniec. Bryks i Czerny nie zdążyli nawet wejść do tunelu.


Akcja alianckich pilotów zakończyła się tragicznie. Tylko trzem – dwóm Norwegom i Holendrowi – udało się ujść pościgowi. Rozwścieczony Adolf Hitler rozkazał rozstrzelać wszystkich złapanych. Interwencja dowódcy lotnictwa Hermanna Göringa spowodowała, że część uciekinierów oszczędzono. Zamordowano jednak 50 pilotów, w tym sześciu Polaków.

Ten epizod wojny rozsławił na świecie film Johna Sturgesa „Wielka ucieczka” w gwiazdorskiej obsadzie. Jeńców grali w nim m.in.: Steve McQueen, James Garner, Richard Attenborough, Charles Bronson, Donald Pleasence i James Coburn.

Być Czechem w niewoli

Przez trzy lata Bryks skutecznie ukrywał swoją tożsamość. Latem 1944 roku został zdekonspirowany i zrobili to sami… Anglicy. W Londynie podjęto decyzję, że Bryksowi należy się awans. Dokumenty za pośrednictwem Czerwonego Krzyża trafiły do obozu. W rubryce narodowość napisane było: Czech.

Został przekazany Gestapo. Przewieziono go do Pragi, a tam okazało się, że Niemcy zebrali większą grupę czeskich pilotów i postanowili ich postawić przed sądem oskarżając o zdradę. Wyrok mógł być tylko jeden: kara śmierci. Pilotów jednak nie stracono. Kanałami dyplomatycznymi Londyn ostrzegł Berlin, że jeśli Czechom spadnie włos z głowy, to Anglicy nie będą zważać na konwencje międzynarodowe i podobny los spotka niemieckich lotników będących w brytyjskiej niewoli. Podobno była to decyzja premiera Winstona Churchilla

Renesansowy zameczek w Colditz był ostatnim obozem jenieckim w jakim się znalazł Bryks. Niemcy trzymali tu nie tylko notorycznych uciekinierów, ale też szczególnie ważnych jeńców m.in.: bratanka Churchilla, a po upadku powstania w Warszawie trafili tu jego dowódcy. Bryks wspominał, że spotkał gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego. Zapytał wtedy dlaczego nie udało się go wywieźć z Warszawy w 1943 roku. Bór wyjaśnił, że był to okres bardzo słabej łączności z Londynem, dodał też, że prawdopodobnie Bryksa i Czernego wydał Gestapu oficer, który miał się nimi opiekować.

16 kwietnia 1945 roku, do Colditz dotarły wojska amerykańskie. Jeńców przerzucono do Wielkiej Brytanii.

Miłość


Bryks był przystojnym blondynem. Kiedy zaczął służyć w RAF podczas przepustki zwrócił uwagę na drobną brunetkę - Gertrudę Rose. Zaprosił ją na piwo. Zakochał się. Zwracał się do niej pieszczotliwie „Trudie”. Randek nie było zbyt wiele, bo trafił do niewoli. Z obozów pisywał do niej listy. Odpowiadała. Po prawie czterech latach niewoli, już w Anglii dowiedział się, że jego czeska żona tuż przed końcem wojny popełniła samobójstwo. Wcześniej nie sprawdzając, czy Bryks żyje wyszła po raz drugi za mąż. Krążyły plotki, że współpracowała z Gestapo.

Bryks wrócił z niewoli i zanim trafił do szpitala, by przejść porządną kurację, pojawił się w domu angielskiej ukochanej.

– Pracowałam w ministerstwie lotnictwa – wspominała Gertruda Rose. – Wróciłam wieczorem z pracy, a mama mi powiedziała, że przez kilka godzin czekał na mnie jakiś cudzoziemski pilot a przed chwilą wyszedł. Pobiegłam na przystanek autobusowy. Był tam. Odprowadził mnie do domu. To jakieś dwieście metrów. Po drodze mi się oświadczył.

Wzięli ślub. Postanowili, że zamieszkają w Czechosłowacji. W 1945 roku powracających pilotów witano z należytym im szacunkiem. Na lotnisku prezydent i minister obrony, uroczyste parady, awanse i odznaczenia. Byli bohaterami.

Powrót do domu?

Bryksowie zamieszkali w Ołomuńcu, w służbowym oficerskim mieszkaniu. Urodziła im się córka – Sonia. On nie mógł już latać. Zdrowie nie pozwalało. Wykładał młodym pilotom teorię latania i angielski.

Atmosfera w kraju zmieniała się na gorsze. Komuniści po wygranych wyborach zajmowali najważniejsze stanowiska. Dla nich żołnierze, którzy walczyli na Zachodzie byli wrogami. Pozbywano się ich z armii lub przenoszono na niższe stanowiska. Podporządkowana partii służba bezpieczeństwa śledziła ich i na sygnał swoich przełożonych była gotowa rozpocząć aresztowania. Agenci pisali o Bryksie, że jest politycznie niepewny, podburza podwładnych, ma negatywny stosunek do państwa, w armii jest nieużyteczny.

W lutym 1948 roku komuniści przejęli pełną władzę. W nocy 3 maja do drzwi ich mieszkania ktoś zapukał. Bryks wstał z łóżka i poszedł otworzyć. Po chwili wrócił do żony, powiedział, że jest aresztowany i że pozwolono mu ucałować ją na pożegnanie. Był spokojny. Pewnie wierzył, że jeśli trzeba to ucieknie. Przecież uciekał już tyle razy.

Zawieziono go do Pragi, do tego samego wiezienia, w którym trzymali go Niemcy. Żonie pozwolono go kilka razy odwiedzić. Nalegał, aby wyjechała z córką do Anglii. Posłuchała.

Skazany w imię ludu


W połowie czerwca Bryks z grupą wyższych oficerów (wśród których był jego przyjaciel Czerny) stanął przed sądem. Głównym oskarżonym był gen. Karel Janouszek, bohater z okresu I wojny światowej a podczas drugiej wojny dowódca czeskiego lotnictwa w Anglii. Brytyjczycy tak cenili jego zasługi dla RAF, że awansowali go na stopień marszałka lotnictwa!

Janouszek został usunięty z armii przez komunistów. Podejrzewał, że lada moment trafi do więzienia. Postanowił zatem uciec z kraju. Komuniści podesłali swojego agenta, który Janouszka i jego dwóch towarzyszy wprowadził w zasadzkę. Rozpoczęły się aresztowania wśród pilotów.

Prokurator oskarżył oficerów o zdradę, nielegalną próbę ucieczki i spisek. Planując proces komuniści nie wzięli jednak pod uwagę, że nie wszyscy sędziowie wyżej cenią sobie wierność partii komunistycznej niż sprawiedliwość. Sąd uznał, że Janouszek jest winny i zasądzono mu 18 lat ciężkich robót, ale zarzuty wobec pozostałych zostały uchylone.

Prokurator zażądał apelacji. Podczas kolejnego „procesu” wszystko było już przygotowane po myśli partyjnych aparatczyków. Janoszukowi podwyższono wyrok o rok, Bryks miał odsiedzieć w ciężkim wiezieniu 10 lat. Pozostali od 15 do 3 lat. Wszystkich zdegradowano i pozbawiono praw obywatelskich.

Każdy skazany musiał w więzieniu wypełnić kwestionariusz. Funkcjonariusz zadawał pytania, Bryks odpowiadał:

– Dlaczego chciałeś wyjechać za granicę?

– Pragnąłem życia między sprawiedliwymi ludźmi, którzy poważają bohaterstwo i ofiarę, jaką poniosłem dla ojczyzny, chciałem szczęśliwie żyć ze swoją rodziną.

– Jak oceniasz swój czyn?

– Jako uprawnione ludzkie działanie przeciwko czynionemu bezprawiu. Swoją karę uważam, za całkowicie niesprawiedliwą.

Trudie Bryksova próbowała pomóc mężowi. Z Anglii słała listy do prezydenta Czechosłowacji i szefa partii komunistycznej prosząc o łaskę. Nigdy nie dostała na nie odpowiedzi. Losem męża i jego uwięzionych przyjaciół starała się zainteresować brytyjskich polityków. I tu odzew był niewielki. Kiedy znajomi pytali za co siedzi jej mąż, a ona odpowiadała, że chciał wyjechać z kraju, by być z rodziną, patrzyli na nią z niedowierzaniem.

Więzień Bryks

Bryks przerzucany był z więzienia do wiezienia. Wreszcie trafił do Pilzna. Do osławionego kryminału Bory. Kolejni komendanci zyskiwali sobie wśród więźniów zasłużoną opinię sadystów.

Bryks planował ucieczkę. Ktoś doniósł. W więziennym raporcie zapisano:

„…wstąpił do tzw. grupy wyzwoleńczej, która miała opanować więzienie Bory, zdobyć broń, zlikwidować komendantów i lojalnych strażników…”

Spisek i zbrojne powstanie było wymysłem agentów komunistycznych. W pokazowym procesie zapadły bardzo surowe kary. Miały na celu zastraszyć nie tylko więźniów, ale i strażników, którzy zachowywali się przyzwoicie.


Trzech ze strażników, którym zarzucono udział w zmowie z więźniami powieszono, pozostali dostali od 6 do 25 lat. Czeski historyk napisał, że miała to być przestroga i ostrzeżenia dla innych, aby nie wykazywali ludzkich odruchów wobec więźniów.

Bryksowi dołożono mu kolejne 20 lat odsiadki.

– Był strasznie twardy. Sam wobec siebie. Było w nim coś niezłomnego. W więzieniu w Leopoldowie walczył ze strażnikami, prowadził głodówki, chciał przeniesienia. Karali go karcerem, ale nie przestawał. W końcu posłali go do Jachymova, chyba aby mieć z nim spokój – wspominał po latach współwięzień.

W okolicach Jachymova znajdowały się kopalnie uranu. Do pracy w nich kierowano więźniów. Był rok 1955. Bryksa objęły dwie amnestie. Pierwszy, 10-letni wyrok skrócono mu o trzy lata. Żył nadzieją, że jednak zobaczy ukochaną żonę i córkę. Podporządkował się regulaminowi. Powód był prozaiczny. Więźniom wypłacano za pracę niewielkie pieniądze. A on pieniądze wysyłał 80-letniemu ojcu i córce w Anglii. Kiedy władze zmieniły przepisy dotyczące wynagrodzeń i zakazały wspierania rodziny, Bryks napisał w liście do ojca: życie już mnie nie cieszy.

Jego stan zdrowia się pogarszał. 11 sierpnia 1957 serce pilota nie wytrzymało.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zadecydowało, że doczesne szczątki pilota, jako wroga ludu, nie zostaną wydane rodzinie. Trzykrotny kawaler Czechosłowackiego Krzyża Walecznych, Orderu Imperium Brytyjskiego i wielu innych odznaczeń miał być skazany na zapomnienie.

O tragicznych losach pilotów można było przypomnieć dopiero po upadku komunizmu w 1989 roku. Proces rehabilitacji Bryksa trwał 17 lat! W 2006 roku uznano, że jego aresztowanie było bezprawne.

Pośmiertnie przyznano mu awans na pułkownika i najwyższe czeskie odznaczenie: Order Białego Lwa.

Trzy lata później w krematorium w Karlowych Warach, w którym skremowano jego ciało znaleziono zapis, że w urnie nr 6394 były prochy majora Bryksa. Inne dokumenty dopowiedziały pośmiertną historię pilota. Przez osiem lat prochy tułały się po więziennych magazynach. Wreszcie w 1965 roku wraz z innymi 78 urnami skrycie zostały zakopane na praskim cmentarzu Motol.

Na wieść, że po ponad półwieczu odnalazło się miejsce pochówku 90-letnia Trudie Bryksowa przyleciała do Pragi. Na cmentarzu pojawiła się z wieńcem i pożegnała męża.

Mariusz Surosz





Korzystałem m.in. z następujących publikacji:

BRYKSOVÁ, T.: Naděje a beznaděje. Příběh o tom, co mohlo být, bylo a na co by se nikdy emělo zapomenout. Praha 2003.

KUDRNA, L.: „Útěkář“ Otakar Černý, plukovník letectva v záloze. Jeden český osud na pozadí dvou totalitních režimů. Praha 2008.

KUDRNA, L.: Život za ostnatým drátem. Tragický osud majora letectva Josefa Brykse. In: Fakta & Svědectví, č. 6/2009.

RAJLICH, J.: Plukovník letectva in memoriam Josef Bryks. w: Historie a vojenství č. 2/2003.

A także filmu dokumentalnego czeskiej telewizji Muž, který přecenil českou duši aneb Útěky Josefa Brykse.

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.