Fundacja KCK od lat obdarza nas przyjemnością oglądania co jakiś czas setek billboardów w ślicznych, różowych barwach, z wieloma znanymi osobami, które lubią fotografować się ze swoimi dziećmi.

I osoby te z uporem maniaka uczą mnie, jak wychowywać moje dziecko. W końcu występują w TV, więc muszą wiedzieć lepiej ode mnie.

Mam nie bić, nie krzyczeć, mieć czas, no i przede wszystkim, reagować.

To niniejszym reaguję mając trochę czasu.

Osobiście wkurza mnie, gdy ludzie patrzą na mnie, jak na przestępcę, gdy podniosę głos na moje dziecko (że podkreślę - "moje") lub, gdy stwierdzę, że czasem trzeba klepnąć go w tyłek.

Twórcy akcji namawiają mnie na swojej stronie, bym zamiast tego powiedział - "złości mnie, jak przeklinasz. Nie chcę, abyś tak mówił...". Well... it's not always working...


I dlatego postanowiłem zrobić kontrakcję - http://KochamNIEwychowuje.pl

Jako, że nie wspiera mnie ani Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, ani Zdrowia, ani Edukacji Narodowej, ani co ciekawe również nie Ministerstwo Sprawiedliwości, jestem zdany na własne zdolności i dystrybucję wśród internautów.

No to może najpierw dwa moje billboardy:



Obrazek użytkownika




Na czym polega akcja?

Nie będzie żadnego podpisywania petycji, wysyłania maili, dzwonienia, czy zapisywania się na listy.

Jako, że celem kampanii Kocham nie krzyczę jest "zmiana postaw społecznych wobec przemocy w rodzinie", to moim celem będzie: przywrócenie normalnego wychowania w normalnych rodzinach.

Wbrew temu, co wmawiają nam organizatorzy różnych akcji, większość rodzin w Polsce NIE jest patologiczna i zwykle jednak rodzice swoje dzieci bardzo kochają. Moją akcją chciałbym pokazać, co się stanie, gdy ludzie zaczną słuchać celebryckich ćwierćinteligentów, którzy mają wrażenie, że każdy rodzic to sadysta i z tego powodu najlepiej przestać wychowywać dzieci w ogóle.

Jednak mam nadzieję, że są w Polsce i tacy, którym na wychowaniu wciąż zależy.

Ci bardziej wierzący trzymają się przy tym słowa niejakiego Salomona (który był ponoć mądrzejszy nawet od pani Przybylskiej):

Nie kocha syna, kto rózgi żałuje,

kto kocha go - w porę go karci.



Nie trzeba być Salomonem, żeby dojść do wniosku, że coś w tym jest.

I dopiero wielkie telewizyjno-radiowo-billboardowe akcje mają nas przekonać, że dotąd źle myśleli i, że teraz nie mamy prawa narażać swoich dzieci na jakikolwiek stres. Bo inaczej przyjdzie dobra pani kurator na zlecenie dobrej pani sędziny i zabierze dziecko do dobrego domu z setką innych, podobnych jemu, dzieci.

Pozwolę sobie z tym nie zgodzić i po to jest niniejsza akcja.

By przywrócić to co normalne w rodzinie.

Wychowanie!

By mały po to dostał rózgą, by potem nie dostał od kogoś innego na serio.

Jak się zgadzasz to wyślij linka:

http://kochamNIEwychowuje.pl

znajomym.

A jak nie, to wpadnij na stronę oryginalnej akcji. No bo z którymś z nas musisz się zgadzać...



PS. Co ciekawe, gdy odwiedzałem stronę, kochamniekrzycze.pl na dole licznik głosił, że "stronę odwiedzono 5997 razy". Hmm.... jak na kampanię, którą widziała połowa ludzi w tym kraju...

Ciekawe, czy tu będzie więcej.




Zrobiłem też małe wersje (300 px), jakbyś chciał wkleić na stronę:

Obrazek użytkownika



Obrazek użytkownika








Obrazek użytkownika

http://www.KonteStacja.com

(tu czasem pojawia się autor akcji)

Komentarze

  • stefan stefan (*.axelspringer.pl)

    Popieram! Precz od mieszania się w sprawy rodziny! Precz z ograniczaniem praw rodzica!

  • leszlo leszlo (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Popieram. Nie będzie żaden komuch mi dzieci odbierał i wychowywał po państwowemu.

  • Kajkacz Kajkacz (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Popieram!Mam 16 lat i jestem rodzicom wdzięczny za wychowanie

  • BOB BOB (213.170.41.*)

    Chamstwo w ryj trza bić i wytykać palcami i obśmiewać. Każda metoda jest dobra jak się nie sprzeciwimy to będą nam dzieci odbierać.

  • na_wrotki na_wrotki (*.man.poznan.pl)

    Hmmm... A może by tak licznik zamieścić...?

  • cybs cybs (*.lhsystems.pl)

    Im mniej bite dziecko, tym większa szansa wylądowania za kratkami za bicie dziecka.
    (Tym mniej będzie miało hamulców, by kłamliwie donieść na rodziców.)

  • Superniań Superniań (*.lhsystems.pl)

    Ależ konstruktywna rozmowa to podstawa! Należy szanować zdanie 2-latka, gdyż ma on już w pełni ukształtowany światopogląd! I należy chronić przed stresem, to na pewno w dorosłym zyciu nie będzie się stresował!

  • raz "zbity" raz "zbity" (*.wtt.altkom.pl)

    raz dostalem od tatki, porzadnie, i juz potem nie bylo potrzeba, i teraz ustepuje starszym osobom w autobusie i w ogole staram sie byc mily ;)

  • Tomek Tomek (*.ssp.dialog.net.pl)

    Dziś z okna tramwaju zobaczyłem bilbord "Kocham, nie krzyczę". Wściekłem się na tą nachalną antyrodzinną propagandę.
    Postanowiłem, że jak zarobie trochę kasy, to wykupie w tym miejscu bilbord "Kocham, więc krzyczę i biję".
    Twoja akcja w poprawnym politycznie kraju to dla mnie bardzo miła niespodzianka.

  • YatzeK YatzeK (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Łomatko, w końcu ktoś mądry! Większość z nas za dzieciaka nieraz w skórę dostała i jak sobie porównam swoje zachowanie w wieku wczesnych -nastu lat z tym co widzę na codzień to się boję co z moich dzieci wyrośnie w takim towarzystwie. Jedyna nadzieja, że zanim w to towarzystwo wpadną, to od ojca trochę w skórę dostaną i będą wiedziały co czarne, co białe...

  • LMPW LMPW (*.safecomp.com)

    Jakiś czas temu jadąc z kolegą autobusem zobaczyliśmy nowy plakat z cyklu "Kocham nie krzyczę". Od razu powiedziałem, że jak tak dalej pójdzie, to niedługo będziemy mogli wyczytać hasła "Kocham nie wymagam". A tu proszę... A ja powiem: "Kocham, wymagam, egzekwuję, ofiaruję, uczę, bawię......"

  • LMPW LMPW (*.safecomp.com)

    Oczywiście popieram akcję

  • buku buku (*.adsl.inetia.pl)

    ROFL. Axelspringer.pl?

  • młoda młoda (*.olsztyn.vectranet.pl)

    Mam 15 lat.
    Gdyby było tak jak pierwotna akcja mówiła, to moja rodzina jest wzorcem patologicznej.
    Dziękuję.

  • Rumcajs Rumcajs (*.atman.pl)

    Popieram w 100%.

  • stefan stefan (*.static.szczecinek.net.pl)

    Comic Sans jest fantastyczną czcionką i nadaje się do wszystkiego.

  • kolo kolo (193.0.242.*)

    Jak to dobrze, że jeszcze są normalni ludzie w tym kraju. Popieram akcję.

  • Symbolic Symbolic (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Popieram autora w swym działaniu, aczkolwiek nie jestem ojcem. Chciałem tylko powiedzieć, że jednak potrzebna jest "ręka" do wychowania swej pociechy. Dlaczego? Dlatego żeby dziecko w wieku 13 lat nie biegało z kolegami i nie jarało fajek albo nie piło browarów, bo to jest "fajne". Czasami aż chcę plasknąć takiego małego gnojka, który stoi obok z kumplami i co drugie jego słowo to kur*a. Czasami warto wiedzieć co Twoje dziecko robi kiedy jest poza domem, ale nie przesadzajmy z inwigilacją.

  • Beata Beata (*.146.87.43.nat.umts.dynamic.eranet.pl)

    Popieram. Na moje 7-miesięczne niemowlę co prawda jeszcze nie krzyczę, ale jak mnie próbuje gryźć, albo szarpać za kable, to nieznoszącym sprzeciwu głosem upominam. Za kilka mięsięcy dziecko nie będzie próbowało podnieść na mnie ręki.

  • Korzonek Korzonek (*.magma-net.pl)

    Podpisuję się obiema rękami ;)

  • Primrose Primrose (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Jeżeli rodzic jest dobrym rodzicem, to niezależnie od tego, czy bije dziecko, czy nie, wychowa je dobrze. Do dzieci trzeba się dostosować: jednych należy uderzyć i skarcić, jeśli robią coś źle, a drugich wystarczy z uśmiechem pouczyć.

  • coxa coxa (195.205.146.*)

    nie popieram - wychowanie niema nic wspólnego z biciem dzieci. Moi rodzice nigdy mnie (ani nikogo z mojego rodzeństwa) nie uderzyli. Skoro MUSISZ bić dziecko... to coś z Tobą nie tak! Możesz to sobie oczywiście tłumaczyć wychowaniem... AAA... i jeszcze jedno - bardzo mi się podoba podkreślanie, że dziecko jest MOJE ... tak jak pies? czy tak jak telewizor? Miłość jest mieszanką egoizmu i altruizmu - Tylko miłość Boga (list do Koryntian, skoro już tak trzymamy się Pisma) jest idealnie altruistyczna, tylko przeraża mnie ilość egoizmu w stosunku do miłości niektórych ludzi do dzieci :( Przykro mi, że tworzysz taką "normalną" polską rodzinę :(

  • fanzonun fanzonun (*.internetdsl.tpnet.pl)

    było!

  • antonio211 antonio211 (*.konstantynow.mm.pl)

    W pelni zgadzam sie z autorami akcji KOCHAMNIEWYCHOWUJE.PL choc sam nie mam jeszcze dzieci. Na dziecko TRZEBA czasami krzyknac i dac przyslowiowego "klapsa". Choc z drugiej strony w naszej "KOCHANEJ" POLSCE od kilku ladnych lat jest "pogon za pieniadzem" wiec nie kazdy zwykly Polak moze NORMALNIE WYCHOWYWAC DZIECI.

  • AGA AGA (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Popieram, ze względu na trzeźwe spojrzenie.
    Rozsądny człowiek potrafi określić jakie czyny wywołają zamierzony efekt. Ja ze swoim synem rozmawiam, z reguły nie muszę krzyczeć. Dostał klapsa - i burę na forum rodzinnym - kiedy wyrwał się na ulicy i o mały włos nie wpadł pod samochód. Dla czepialskich - nie, nie plotkowałam z koleżanką, nie rozmawiałam przez komórkę, szłam i trzymałam go za rękę - po prostu w jednej chwili ją puścił, w następnej był jedną nogą na asfalcie. Wolę dać mu tego klapsa, niż zeskrobywać z jezdni.
    A co do modelu bezstresowego - chcecie wiedzieć jak wygląda to w praktyce po 10 latach? Zapraszam na przerwę do pobliskiej podstawówki. Słownictwo rynsztokowe, zachowania które w "dorosłym" świecie są karalne, i rozanielonych rodziców bo ich dziecko "tak dobrze sobie radzi".
    Mam nadzieję że dobrze zrozumiałam zamysły autora akcji - nie popadajmy w skrajności, w żadną stronę. Już dawno określono to mianem "złotego środka".

  • Sizar Sizar (*.chello.pl)

    Dobry pomysł. Popieram akcję. Już rozsyłam po ludziach.

  • Sizar Sizar (*.chello.pl)

    faktycznie - kochamniekrzycze.pl ma troche ponad 6000 odwiedzin w tej chwili
    Ale kochamniebije.pl ma 10x tyle. To jużcoś ;D
    Chętnie bym zobaczył ile kosztowała kampania i przeliczył ile złotych trzeba było wydać żeby pozyskać jednego odwiedzającego.

  • ŻABA77 ŻABA77 (188.33.160.*)

    POPIERAM,POPIERA,,NIE MOZEMY SOBIE POZWOLIC WEJŚĆ NA ,,GLOWE,,TRZYMANIE W RYZACH NIKOMU JESZCZE NIE ZASZKODZILO,A MALY KLAPS TEZ NIE,sama mam takiego ancymonka,

  • Mitch_Buchannon Mitch_Buchannon (188.33.191.*)

    To ja może odpowiem osobom, którym nie podoba się określenie "moje dziecko"
    Odpowiedz mi tumanie jeden z drugim - jeśli dziecko nie jest MOJE, to czyje jest?? PAŃSTWOWE, ku*wa?????
    Wbijcie sobie do łbów - jeśli coś nie jest moje to dbam o to mniej (albo wcale)!!!

    Od początku ludzkości rodzice biją dzieci i jakoś kuźwa jeszcze żyjemy.

  • mich mich (*.zax.pl)

    popieram i podpisuja sie po nia obiema rekami i nogami!

  • Kowal lat 32 Kowal lat 32 (*.chello.pl)

    Fajna reakcja, podoba mi się. Wydaję mi się jednak że ta cała akcja z nie biciem, nie krzyczeniem itd. odniosła ogromny sukces marketingowy o co chodziło jej twórcom. Jeśli odniosła - to przyniosła pewnie konkretne zyski - a o to się liczy. Słuszna, politycznie i społecznie sprawa zawsze da zamierzone efekty, a że nikt nic za darmo nie robi - pełen sukces i kropka. A dupa nie szklanka... Pozdrawiam.

  • janka janka (*.static.tvk.wroc.pl)

    to za póżno, poprawni idioci mają wejście do MEN-u, a i cała UE to jedna i ta sama banda dzikich s...ynów.

  • Morf3usz Morf3usz (213.231.192.*)

    Popieram. Jestem ciekaw, jakimi rodzicami, małżonkami są ci, którzy na siłę mnie pouczają. No bo rozumiem, że wszyscy mają stałe rodziny, rozwody są rzadkością, a dzieci po prostu do rany przyłóż. Ups... czy może się mylę?

  • janka janka (*.static.tvk.wroc.pl)

    popieram, trzymam kciuki za powodzenie akcji, bo to jest w interesie młodych ludzi.

  • kebab kebab (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    W końcu jakiś głos normalności...

  • benek benek (*.wroclaw.vectranet.pl)

    a juz myslalem ze w tym kraju zwichrowali juz wszyscy, a tu, prosze!
    tak trzymac! chcemy normalnosci!

  • mickawa mickawa (*.chello.pl)

    Hehe, następna akcja bezdzietnych psychologów będzie Kocham_idę_siedzieć_za_synka. Teoria do praktyki do często zestawienie seksu i masturbacji

  • eRoS eRoS (*.beaconarch.com)

    Nie mylmy BICIA dziecka z klapsem zapobiegawczym. Ustawienie dziecka do pionu to podstawa normalnego wychowania. Dzieci musza nie tylko znac, lecz rowniez szanowac granice wyznaczone im przez rodzicow. Brak granic wywoluje u dziecka nie tylko wrazenie braku zainteresowania ze strony rodzicow, ale rowiez oslabia poczucie bezpieczenstwa (wierzcie badz tez nie).. Pomiedzy tolerancja a znieczuleniem i zobojetnieniem jest bardzo nikla granica - podpowiedziec powinien Wam zdrowy rozsadek.
    Jezeli przed wystaw sklepowa widze tarzajace sie 6 letnie dziecko, dostajace spazmatycznego ataku na odmowe kupna zabawki - to wiem jedno .....nie jest to moj zaden z moich cudownych chlopakow.
    Popieram tworce akcji w 100%.
    Dziekuje

  • Pawelkow Pawelkow

    Popieram oczywiście, lecz pamiętajmy o tym, żeby nie przesadzać w żadną stronę. Każda tego typu akcja ma swoje racje (słuszne lub nie, ale przekonujące do siebie niektórych) , jednak należy znaleźć ten przysłowiowy "złoty środek".
    Pomimo tego cieszę się, że ktoś pamięta, żeby pokazać, że ten model rodziny promowany w akcjach typu www.kochamniebije.pl nie jest jedynym słusznym i akceptowalnym sposobem wychowania dzieci (a do tego jest chyba nierealny do wprowadzenia w sensowny sposób).
    P.S. Na pierwszym bilboardzie logo www.martinlechowicz.com jest praktycznie nie do przeczytania, można by było przenieść je na górę.

  • Onlinemaster Onlinemaster (*.rybnik.vectranet.pl)

    Podpisuję się nie tylko dwoma rękami ale i do tego nogami, w tym popierdolonym ustroju jaki mamy w tym naszym porąbanym państwie którym żądzą popierdoleni idioci, totalne kapuściane łby, którym odpierdala taka palma że człowiek ma ochotę wyjść z siebie i stanąć obok, POPIERAM AKCJĘ !!!

  • B B (*.chello.pl)

    Nie popieram.
    Nie uważam 'klapsa' za coś skandalicznego.
    Ale są różne klapsy. Nie dawajmy przepustki tym, którzy naprawdę krzywdzą SWOJE dzieci.

  • Darius Darius (94.254.175.*)

    Zamiast tych śmiesznych serii mogliby rozszerzać wiedzę pedagogiczną, polecać seminaria, a nie, że powiedzą ci w spocie reklamowym 2 słowa, a kowalski i tak nie zrozumie i będzie następna fala bezstresowego wychowania. Pomysł akcji nawet, nawet, ale wykonują to w sposób niepełnosprytny. Mydlą oczy, że niby próbują coś poprawić w mentalności społecznej =/

    W pierwszej kolejności powinny być ostrzeżenia w teledyskach, że były modyfikowane komputerowo żeby młodzi nie wpadali w kompleksy i nie mieli koślawych wzorców, w drugiej kolejności obowiązkowe dla nauczycieli szkół podstawowych seminaria odświeżające wiedzę z zakresu pedagogiki, oraz nieobowiązkowe seminaria dla młodych rodziców. Wszystkie te akcje są tylko po to, żebyśmy się nie buntowali.

    Rozróżniacie "Działanie" od "Gadania", te ich akcje mówią "Musicie dbać o dzieci, one są dobre, kochajcie je", a tak w rzeczywistości i tak chuja robią.

    Jak mi ktoś mówi: Ale ja się starałem, tak często o tym mówiłem, a robi zupełnie co innego to mam ochotę strzelić go w ryj i w sumie mam ochotę strzelić w ryj jakąś kaczke czy kogoś kto za tym stoi za to, że robi z mojego narodu bandę idiotów. Ja im nie popuszcze za te szczepionki, za GMO, za rosnącą ilość kamer, za masową ilość kłamstw i tajemnic. Nie będzie okupant pluł mi w twarz.

    Za dwa lata co 3 osoba będzie homoseksualna, a rodzice będą dostawali łopatą po głowie od swoich 14-letnich dzieci.... PO MOIM TRUPIE !!

  • Yogi Yogi (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Popieram w 100%! Precz z upaństwowieniem dzieci, przymusem edukacji i niszczeniem rodziny!!

  • Dzyszla Dzyszla

    Kocham - nie chcę dzieci! (ktoś pomoże z bilbordami?)

  • meteor34 meteor34 (*.48.115.38.ltv.pl)

    Zapraszam organizacje wskazującą, bardzo mądrze zresztą, jak mam wychowywać dzieci do współdzielenia kosztów wychowania. Na dzień dzisiejszy przy ok. 3 tyś na rodzinę nie mogę brać nawet zasiłku na rodzinę (pracując w niemczech kindergeld dostawałem na dwoje w sumie za która moglem opłacić przedszkole). Zatem zapraszam, jestem otwarte na nowe rady....

  • Gniii Gniii (*.eltronik.net.pl)

    W pełni zgadzam się z akcją - owszem, "Kocham, nie biję" było w 100% dobre, ale i tak z własnego doświadczenia wiem, że jak się do mnie nie wrzaśnie to nic mnie nie ruszy. Dlatego życzę sobie, żeby rodzice na mnie krzyczeli i mnie dobrze wychowali.

  • Tomasz Tomasz (*.bartnet.pl)

    Nie reagujmy gdy dziecko coś przeskrobie nie krzyczmy z czasem będzie robić gorsze rzeczy bo kto nauczy go odróżniać co jest dobre a co złe? zacznie się od dupereli a później skończy na rozbojach bo skoro nikt nic nie powiedział tzn. że tak chyba można.
    Oryginalna kampania jest żałosnym sposobem lansowania się "gwiazd rodziców"

  • misiafaraona misiafaraona (*.centertel.pl)

    Nie mam dzieci, ale może lepiej czasem dac klapsa niz wychowac takie jak ja "niebieskie ptaki"

  • pararara pararara (*.chello.pl)

    wreszcie kącik dla ludzi, którzy biciem i krzykiem okazują własną bezsilność i ograniczenie, i w dodatku się tego nie wstydzą. tak, brakowało tego miejsca w ciasnej przestrzeni internetu.

  • maniek maniek (*.sileman.net.pl)

    Podpisałbym się dwoma rękoma ale jestem praworęczny tak więc podpiszę się tylko jedną ręką

  • Krzysiek Krzysiek (*.adsl.inetia.pl)

    Popieram jestem wdzieczny rodzicom za wychowanie w karnosci bo to wyprowadzilo mnie na ludzi, i cytat Salomona idealnie pasuje.

  • Sypek Sypek

    Powtórka z rozrywki Martin ;)?
    Tak jak kiedyś w audycji tak i teraz się zgadzam w pełni ;)

  • Izolda Izolda (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Bicie nie, ale klaps na pewno nikomu nie zaszkodził i nie zaszkodzi. Sama nie mam jeszcze dzieci, ale wiem z doświadczenia ze jak się nie da dziecku klapsa to czasami nie zrozumie...

  • rox rox (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    rozwaliła mnie wypowiedź że dziecko nie będzie się stresować jeżeli rodzice na niego nie będą krzyczeć i nie przyleją mu raz na jakiś czas....
    jestem teraz w liceum i widzę jak te "twory" (już sama nie wiem jak ich nazwać...) się zachowują nie mają szacunku do niczego popisują się swoim chamstwem bo wiedzą że od strony rodziców nie grozi im nic a nawet będą chronieni przez swoje bezstresowe wychowanie bo przecież jedno pouczające zdanie i całkowita ignorancja dalszych problemów załatwia sprawę...

  • Ziutek Ziutek (*.prod-infinitum.com.mx)

    Popieram.

  • Rekord Rekord

    @Rekord -
    http://codziennie.org/node/961

  • cavalinha cavalinha (*.chello.pl)

    popieram akcje!! tym bardziej ze czesto sie czyta o agresji dzieci w strone rodziców!!

  • M M (*.chello.pl)

    Bardzo fajny pomysł :) Słyszałam historyjkę o bezstresowym wychowaniu.
    Jedzie autobusem matka z dzieckiem. Dziecko siedzi na wprost starszej kobiety i kopie ją. Matka nie zwraca na to uwagi. Powtarza się to co chwilę, dziecko nie przestaje. Na reakcję starszej pani "Niech pani spojrzy co pani dziecko robi?! Niech mu pani zwróci uwagę!" - kobieta odpowiada "Ja swoje dziecko wychowuje bezstresowo". W tym momencie przyglądający się całemu incydentowi student pluje na owego rozpieszczonego dzieciaka, na co matka z oburzeniem "Co pan robi?!". Student jej na to "Nic. Mnie mama też wychowywała bezstresowo".
    :)

  • Mr Mr (*.chello.pl)

    Banery - świetne! Gratuluje gustu i życzę powodzenia!

  • BONEYMMMMM BONEYMMMMM (*.rudaslaska.vectranet.pl)

    ciezko sie nie zgodzic ;)
    ja dostawałem za młodu lanie ze tak powiem nierzadko ale jakos mi to nie zaszkodziło :)

    jak to kiedys slyszalem
    do 10roku zycia dziecko obserwuje, 10-18 ocenia a pozniej juz tylko wybacza ;)

  • 21- latek 21- latek (*.siedlce.domtel.com.pl)

    ja nie jestem ani za biciem ani przeciwko bo to zależy od dziecka jak na to zareaguje, niektóre zrozumie a niektóre może za kilka lat znęcać się nad innymi a czasem podnieść rękę na rodzica. W jednym i drugim wypadku dziecko może nam wejść na głowę. Złoty środek to chyba najlepsze co może być w tym przypadku. Chyba po prostu trzeba od najmłodszych lat wiedzieć jakie jest nasze dziecko czy trzeba przyłożyć i trzymać krotko czy lepiej wytłumaczyć.

  • J. J. (*.polsl.pl)

    Ciekawa inicjatywa, ale najpierw popraw wszystkie błędy w swoim tekście, bo momentami czytać się tego nie da. Pozdrawiam.

  • Biggie Biggie (*.mobile.playmobile.pl)

    Przypomina mi się cytat z filmu "King Sajz" kiedy na bazarze mama mówi do córeczki: "nie kop pana bo się spocisz". Oto bezstresowe wychowanie. A za oknem mam obrazek takich dwóch nastolatków co to bezstresowo byli wychowywani a matka nie raz i nie dwa wykłócała się z innymi matkami że jej synowie to aniołki i jak te inne matki śmią w ogóle źle o tych aniołkach myśleć a co dopiero mówić. No to aniołki teraz zajebały ojcu furę i po pijaku ją rozbiły a gdy stary się wkurwił to jeszcze wpierdol dostał od aniołków a matka wyzwana od kurew i dziwek siedzi przed wejsciem na klatkę schodową i ma podkrążone oczy od płaczu albo też z piąchy dostała... Trudno wyczuć.

  • kwak kwak (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Kamień z serca mi spadł. Myślałem, że już wszyscy powariowali. A tu taka niespodzianka - witaj normalność. Brawo za akcję.

  • ojciec ojciec (*.finemedia.pl)

    Nie rozumiem co ludzi tak oburza w tej kampanii... Ja w pełni zgadzam się z jej przekazem. Kocham swoje dziecko i na niego nie krzyczę, kocham i na pewno na myśl mi nie przyjdzie, żeby je uderzyć... kocham i dlatego staram mu się poświęcić całą swoją energię i czas... Ze swojego dzieciństwa pamiętam, że żadne lanie, które dostałem nie przyniosło "efektu" - nigdy nie poczułem, że dostałem słusznie - raczej był to akt odreagowania rodziców i manifestacja ich dominacji nade mną. Ponosiłem konsekwencje ich wcześniejszych zaniedbań i błędów wychowawczych. Bo niestety trzeba sobie spojrzeć w oczy "oburzeni rodzice" - dziecko, które się was nie słucha, robi po swojemu nie szanując was - dokładnie tak jak na tych bilbordach powyżej, to wasza porażka - a bicie, czy krzyczenie, to tylko ostatni podryg bezradności z waszej strony.

  • ojciec ojciec (*.finemedia.pl)

    przejrzałem komentarze i zastanawia mnie ile osób, które popierają tą akcje ma dzieci - widać, że bardzo niewiele - często pojawia się "nie mam dzieci, ale popieram" - nie wiem jak można wypowiadać się w sprawie, o której się nie ma pojęcia? Ja w tej kampanii nie słyszałem nic o "bezstresowym" wychowaniu dzieci - o pozwalaniu im na wszystko - słyszałem tylko hasła "apelujące" o wykluczenie przemocy z procesu wychowania - jest wiele innych sposobów na to, żeby dziecko wychować na dobrego człowieka - dobrego i szczęśliwego, okazującego szacunek swoim rodzicom za to, że okazują mu miłość i troskę.

  • synek synek (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Ale wszyscy codziennie musimy obcować z tą wychowywaną "bez przemocy" młodzieżą, chamską, wulgarną, agresywną... Ja w tej antykampanii nie widzę nawoływania żeby lać dziecko z byle powodu czy ciągle na niego wrzeszczeć. Ale rodzic musi mieć w zanadrzu silniejsze środki wychowawcze niż tylko "Jasiu bądź grzeczny". A Ty ojczulku nie bądź taki mądry bo Twoje dziecko jest pewnie jeszcze malutkie i za słabe żeby Ci spuścić łomot :) Poczekaj aż dorośnie i wtedy się wypowiadaj bo nie należy się wypowiadać się w sprawie, o której się nie ma pojęcia :D

  • ojciec ojciec (*.finemedia.pl)

    Warto nie tylko czytać, ale czytać ze zrozumieniem. I warto coś wiedzieć na temat wychowywania dzieci, kiedy chce się zabierać głos w dyskusji :)

  • SA SA (*.chello.pl)

    Nie chcę nikogo oceniać. Sam nie mam dzieci i zgadzam się z ojcem, że nie mogę zabrać tu stanowiska, bo się nie znam na tym.
    Pojawiają się tu komentarze, że codziennie mamy do czynienia z chamską młodzieżą itp. Czyli moherowe babcie mają rację! Młodzież jest zła! A do tego ta młodzież, którą rodzice stresowali w dzieciństwie, bo przecież akcje typu "Kocham nie biję" są stosunkowo młode, więc ich efekty będziemy widzieli za kilka, kilkanaście lat.
    Zastanawiają mnie jeszcze założenia strony - chwilę wcześniej powstała "ocenzurowano.pl" (którą w pełni popieram), zainteresowanie spadło i pojawia się nowa strona. Mam nadzieję, że nie jest to robione pod publikę...

  • mama mama (*.146.219.174.ip.abpl.pl)

    W pełni popieram! Jeżeli będziemy wychowywać dzieci bezstresowo to nie poradzą sobie one w dorosłym życiu...

  • nerina nerina (*.echostar.pl)

    @fanzonun - wszystko już było!

  • majku majku (*.54.16.94.static.telsat.wroc.pl)

    Popieram!!

  • Eqes Eqes (*.chello.pl)

    Popieram. Moim zdaniem trzeba widziec różnice miedzy katowaniem dziecka, a klapsem jak również między permanentnym wydzieraniem się, a dosadnym podkreśleniem swojego zdania. Jeszcze raz POPIERAM Twoja akcje.

  • Kuba Kuba (62.233.225.*)

    Całkowicie popieram ojca.
    Podnoszenie ręki na dziecko jest wyrazem bezradności wychowawczej rodzica i zazwyczaj odreagowaniem złości. Niewielu jest ludzi, którzy stosują przemoc (choćby w postaci klapsa) jako rzeczywisty środek wychowawczy. Zwykle po prostu zdarzy im się uderzyć swoje dziecko w przypływie złości, a potem się tłumaczą (przede wszystkim sami przed sobą) że się mu należało.
    Brakuje nam akcji w stylu jakiejś masowej "Super niani", gdzie uczyłoby się jak wychowywać dzieci. Nie wystarczy powiedzieć "Nie bij", bo większość ludzi nie zrozumie i będzie twierdzić, jak np. synek, że rodzicom potrzebne są "silniejsze środki wychowawcze".

  • pantofelek38 pantofelek38 (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    współczuję Twoim dzieciom i dzieciom wszystkich rodziców dla których bicie i dawanie klapsów jest metodą wychowawczą. Twoje banery są okropne, a zdjęcia do nich pewnie ukradłeś!

  • virago535 virago535 (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    @coxa - piszesz tak, bo kochająca mamusia nie dała klapsa we właściwym czasie, czy być może dlatego, że ktoś Ci zapłacił?

  • virago535 virago535 (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    @ojciec - Na 100% nie chciałbym takiego ojca, zapewniam Cię... moje dorosłe dzieci też nie... :(

  • Autor Autor (*.interia.pl)

    @pantofelek38 - Pantofelku mój drogi. Na przyszłość oskarżając kogoś o kradzież zastanów się trzy razy. Bo gust gustem, a bezpodstawne oskarżenie już swiadczy o małości jego autora.

  • Młoda Mama Młoda Mama (*.e-point.pl)

    Brawo

  • dracov6664 dracov6664 (*.internetdsl.tpnet.pl)

    W 100% popieram akcję KNW

  • tomsiw tomsiw (*.19.165.28.osk.enformatic.pl)

    Popieram oczywiście

  • Jaro1971 Jaro1971 (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Dlaczego zwykły policjant na ulicy ma więcej prawa do mojego dziecka niż ja. Otóż ten policjant ma prawo tak zwanego „przymusu bezpośredniego” (czyli może legalnie spałować moje dziecię) a ja nie mam takiej możliwości. Czy może On lepiej zna mojego syna/córkę?

  • hiena hiena (62.233.165.*)

    niestety jak powiedział autor "nie da się".

    popieram.

  • ona21 ona21 (*.elektron.com.pl)

    @eRoS - Jak najbardziej popieram. Akcja o ile zrozumialam nie jest o katowaniu dzieci ale o daniu w tylek raz czy drugi zeby zapamietalo co wolno a czego nie. Na mnie osobiscie dzialalo kiedy mama mowila, ze sie na mnie zawiodla i to bylo dla mnie bardzo stresowe wychowanie:P, chociaz nie raz ani nie dwa pozadnie dostalam:) Ale moi bracia musieli miec "obity tylek" zeby czegos sie nauczyc:) Moja sasiadka wychowywala bezstresowo dzieci: jedno zrezygnowalo ze szkoly bo "nie dawalo rady", a corka jest znana w calym moim miescie ze swoich przygod z chlopakami chociaz ma 16 lat:) Niestety samo "Nie wolno tego robic" powiedziane stoickim glosem nie wystarczylo:) W 100% popieram

  • Yadis Yadis (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Widzę, że Twoją akcję popiera znacznie większy odsetek ludzi niż KochamNieBiję/ KochamNieKrzyczę i inne tego typu.
    Podejrzewam ze powodem jest WięcejZdrowegoRozsądku, który zawiera twoje przesłanie w porównaniu z naszymi JaśnieOświeconymi Celebrytami :)

  • tomsiw tomsiw (*.19.165.28.osk.enformatic.pl)

    Co do tez stawianych przez "ojca". Ja również mam dzieci i również nie zdarza mi się ich bić czy nawet krzyczeć ale to jest sprawa moja i mojej rodziny. Po prostu w moim wypadku, "zakaz słodyczowy" jest lepszy od każdej innej kary. Ale z tego, że ja (czy też "ojciec") obywam się bez klapsów nie wynika to, że wszyscy powinni się obywać bo dzieci są różne. I to rodzice, a nie urzędnicy, wiedzą najlepiej jak należy je wychowywać. Dlatego ręce urzędników precz od naszych dzieci.
    Inną sprawą jest to czy Państwo w ogóle ma prawo do organizowania takich akcji. Ja się nigdy nie zgadzałem na to aby moje podatki były przeznaczane na tzw. kampanie społeczne. Nie wiem skąd pochodzą pieniądze na tego typu akcje - podejrzewam, że z podatków. Jeżeli tak jest to dlaczego - skoro mógłbym przeznaczyć swoje pieniądze na znacznie pożyteczniejsze dla mnie rzeczy - państwo w moim imieniu wydaje je na takie bzdury?

  • mencel.net mencel.net (*.web.vodafone.de)

    Ja też raz brudną ścierką od mamy w łeb dostałem, i zrozumiałem, że to błąd żeby podglądać dziewczynki :D
    Pozdro, mencel.net

  • xtc xtc (195.117.97.*)

    Dziwne! Ja ostatnio byłem z moim 2,5 letnim synkiem u pani psycholog (stres z powodu pójścia do przedszkola oraz inne zachowania które mnie, jako młodego ojca niepokoiły). Usłyszałem od niej, że na dziecko trzeba czasem krzyknąć, trzeba także w pewnych przypadkach dać w tyłek (na przykład jeśli dziecko ma atak spazmów i rzuca się po podłodze w pobliżu deski do prasowania z żelazkiem, lub wyrywa się przed ulicą ), aby przerwać pewną akcję która by mogła doprowadzić do wydarzenia, którego skutki będą już nieodwracalne. Podobnie kiedy przychodzę po malca do przedszkola, słyszę że panie uzywają badrzo donośnego głosu aby zaprowadzić porządek w sali.
    Ponoć jest tak, że dziecko słyszy dopiero za trzecim, czwartym razem a zapomina po kilku minutach. Czy może się tu wypowiedzieć jakiś psycholog czy to prawda?

    POPIERAM WYCHOWYWANIE DZIECI Z GŁOWĄ a nie z bilbordami i telewizją. Głównym czynnikiem który pozwoli mi dać w tyłek synkowi jest moja wyobraźnia, umiejętność przewidywania co może się wydarzyć i wybierania czasami między większym a mniejszym złem. Trudno, takie życie! A traktowanie mnie jak potencjalnego tetę-psychopatę przez te całe akcje reklamowe tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że nie powinienem czuć się winny.
    Sprawa następna:
    NIGDY, w żadnej szkole nie było lekcji typu "JAK WYCHOWAĆ DZIECI", ani podstaw psychologii dziecięcej. Tego trzeba się nauczyć samemu z książek oraz doświadczalnie.
    Czemu więc najpierw wymaga się "poprawnego" wychowywania skoro nikt tak naprawdę nie nauczył jak powinno ono wyglądać?

  • momis momis (*.12.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl)

    popieram! Mam absolutnie najlepszych rodziców na świecie - wyrozumiałych, kochających i mądrych co nie zmienia faktu że też parę razy jako dziecko oberwałam klapsa. Będąc osobą dorosła nie mam o to żadnych pretensji, gdyż sama dobrze wiem że zasłużyłam. No przepraszam ale jeśli tłumaczysz dziecku że czegoś nie wolno 3 razy i nie skutkuje to ten klaps naprawdę potrafi być zbawienny.

  • asd asd (*.chello.pl)

    Bardzo fajna akcja. Przydają się ludzie, którzy potrafią samodzielnie myśleć. Wystarczy zobaczyć program : "Super niania" (swoją drogą prowadząca nie potrafiła swojej rodziny powstrzymać przed rozpadem :D ), żeby się przekonać czym się kończy bezstresowe wychowanie. A w dorosłym życiu takie coś pewnie płacze, jak mu telefon odcinają bo ludzie z telekomunikacji są tacy źli... .

  • t t (*.is.net.pl)

    bardzo popieram! nie bedzie mi laickie panstwo mowic jak mam wychowywac dzieci i co mi wolno a co nie. kocham to wiem,ze czasem trzeba i krzyknac i dac klapsa- a kazdy normalny czlowiek wie, ze klaps to nie znecanie sie fizyczne, tylko wlasnie troska i milosc. na zachodzie widzialem jak pieknie wychodzi im bezstresowe wychowanie. o 2 w nocy 12 latki pala papierochy na ulicy. szok. nigdy czegos takiego nie chce w Polsce!

  • Edyta Edyta (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Zdziwisz się pewnie ale można wychowywać dzieci bez wrzasków i klapsów i wyrastają z nich pewni siebie, inteligentni, fajni ludzie bez kompleksów. Mam nadzieję,że ta strona szybko zostanie usunięta.

  • grrrr grrrr (*.nplay.net.pl)

    @leszlo - komuch??? a co ma piernik...

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    Genialna akcja! Sam chciałem taką stronkę założyć, ale raczej na jakimś blogu. Zresztą nic straconego - chyba to zrobię.

    Dzieci wychowywane bez zasad, kar i nagród w większości stają się rozwydrzonymi bachorami, które włażą rodzicom na głowę, albo mazgajami, które o wszystko jęczą myśląc, że rodzice mają im wszystko załatwiać. Znam wiele dzieci i wielu rodziców i wiem o czym mówię - większość jest wychowywana tradycyjnie i zachowuje się normalnie, natomiast ponad tłum wystają zdziczałe pupilki swoich kumpli [bo rodzicami tego nazwać się nie da]. Nadto, bezstresowe wychowanie powoduje u chłopców syndrom Piotrusia Pana, chyba nie muszę pisać o co chodzi.

    Moje dzieci mają jasno wytyczone zasady i co prawda idealnie się nie zachowują, ale wystarczy jedno słowo lub groźba klapsa i nagle okazuje się, że potrafią zachowywać się grzecznie i przypominają sobie zasady kultury. Ja tak wychowywany nie byłem, nad czym boleję :D

    Jak to ujął mój brat...

    "Na własnym przykładzie przekonałem się, że wychowanie bezstresowe nic nie daje."

    Pozdrawiam wszystkich trzeźwo myślących!

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    Swoją drogą skombinowałem kiedyś na naszą-klasę parodię plakatu "kocham nie biję" po hasłem "kocham więc biję", z cytatami z Biblii oraz zdjęciem mojej uśmiechniętej rodziny :)

  • SA SA (*.chello.pl)

    Skoro cytaty z Biblii, to czemu klaps nie rózga?
    Karać można na wiele sposobów, a ktoś już pisał, że szlaban na komputer jest dla dziecka w tych czasach gorszy (i zdrowszy) niż klaps. Myślę, że o to chodzi wszystkim ludziom, którzy się nie zgadzają z założeniami akcji.
    Chociaż... w sumie racja jest mocno po środku. Jak się pomyśli to klaps jest nieporównywalnie lepszy do braku wychowania jakiegokolwiek. Ale gdy rodzice nie umieją inaczej sobie poradzić to jest ich wina.

    Mam pytanie, co dalej?
    Akcja jest, dużo osób popiera, a klaps jak był tak jest nielegalny. Brakuje też opinii psychologów. Tylko w jednym komentarzy jest mowa o jakimś psychologu.

  • piernikwiatrak piernikwiatrak (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    LOL Wizyt tutaj już 25 000, czyli 4 razy więcej niż na kochamniekrzycze.pl ! ;]

  • as as (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    SA a czy wszystko w tym kraju musi być opiniowane przez psychologów? Wymyślone przez nich "nowoczesne" metody wychowawcze chyba już wystarczająco się skompromitowały

  • Marta Marta (*.chello.pl)

    dla mnie jesteś idiotą, jeśli bijesz swoje dziecko po tyłku jak coś zrobi źle i tyle, ale to Twoja sprawa, każdy wychowuje jak chce

  • Paweł Paweł (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Dla mnie jesteś idiotką, jeśli myślisz, że zwolennicy normalnego karcenia "biją swoje dzieci po tyłku jak coś zrobią źle". Niestety, to nie tylko Twoja sprawa - swoje płytkie podejście do rzeczywistości możesz narzucić swoim dzieciom.

  • emas emas (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Marta moze to ty jestes idiotka, zeby wychowac dziecko czasem trzeba krzyknac cz uderzyc zeby zapamietalo co jest dobre a co zle, co mozna robic, a co nie.
    moze troche przesadze tu z porownaniem ale sprobuj oduczyc psa zlego zachowania tylko mowiac do niego, czasem trzeba uderzyc po ogonie cz krzyknac.

  • emas emas (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    PS autor wg mnie mysli jak zdrowy czlowiek, bo ludzie ktorzy wychowuja swoje dzieci "bezstresowo" mysla ze ich dzieci to aniolki, ale to wilki w owczej skorze,

  • flashbak flashbak (*.ondraszek.ds.polsl.pl)

    Osobiscie bylem wychowywany twarda reka matki :) za co jej dziekuje. "Terapia wstrzasowa" jakos skutkowala dobrze od tysiecy lat to czemu nagle teraz stala sie zla ? nie popadajmy w skrajnosc - to ze skarcisz pociechę to nie znaczy ze codziennie je lejesz do krwi i przypalasz na nim papierosy. Lanie pasem po tylku to nie jest patologia -_-' poza tym, to jest tylek - poboli i przestanie - wielka krzywda sie nie dzieje. Dla rodzicow wychowujacych dziecko bez stresowo : POZWALAJCIE IM NA WSZYTKO, w koncu zabronienie czegos to juz jest znecanie sie - maluch sie moze poplakac (a ta trauma) -_-'

  • zawodowa mama zawodowa mama (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Ja bym jeszcze dodała : "Kocham - wymagam". Wychowanie bez wymagań to jak spacer po stepie - "nigdzie drogi ni kurhanu", jak pisał poeta :). Trzeba dać dzieciakom wewnętrzny kompas. Ostatnio moja córka (16 lat) przeczytała, że bunt nastolatków nie jest rzeczą normalną, ale wołaniem o pomoc. Zadowolona stwierdziła: "Mamo, a już myślałam, że jestem nienormalna, bo jakoś nie chce mi się buntować". Kochać i wymagać - w imię miłości.

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    Zgadzam się, wymagania są bardzo ważnym czynnikiem w wychowaniu.

    A co do mojego "okrucieństwa"... z jednej strony dzieci mają przede mną respekt, bo gdy ja zdzielę po tyłku, to naprawdę boli, a z drugiej strony poświęcam im dużo czasu, przez co zupełnie się mnie nie boją, tulą się do mnie i cały czas chcą się ze mną bawić, czy wręcz leją mnie po głowie swoimi zabawkami i się z tego śmieją. Gdyby były sterroryzowane, nie odważyłyby się na taką bliskość.

    Tak więc KLAPS nie wyklucza MIŁOŚCI, a wręcz z nią współgra, gdyż pokazuje, że rodzicowi zależy.

    Co do walenia dzieci rózgą - jest ona bezpieczniejsza od ręki, gdyż ręka jest ciężka, zaś rózga lekka. Ręką można połamać kości, rózgą nigdy. Dlatego dawać klapsy należy ZANIM dzieci człowieka wyprowadzą z równowagi. Będąc wkurzonym lepiej krzyczeć, niż uderzać :) Chyba, że mamy rózgę - nie ważne jak mocno nią walniemy, kości nie połamiemy.

    Dlatego nie rozumiem obiekcji co do karania rózgą czy pasem.

  • SA SA (*.chello.pl)

    To może akcja "Biję, żeby okazać miłość" ? :P
    Karać trzeba, wymagać trzeba, bić nie trzeba.

    Widać tu chyba też "nawyki" - jak mnie tak i ja. Ludzie, którzy dostawali od rodziców klapsy chcą robić tak samo. A że nikt nie powie źle o sobie uważają, że jest to dobre :D

  • ajkes ajkes (*.kliknet.pl)

    najbardziej śmieszne jest to, że w akcji "kocham-nie biję" bierze udział Piotr Adamczyk , który .......w ogóle nie ma dziecka:-D .Zagrał za to Ojca Świętego ,więc może mysli ,że to wystarczy.

  • anonim anonim (*.tvteletronik.pl)

    Popieram. Sam widzę do czego prowadzi wychowanie bezstresowe... Dyscyplina musi być.

  • Aga Aga (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Ja nie byłam bita jako dziecko i jakoś jestem normalną osobą. Ale zgadzam się, że od dzieci trzeba wymagać, karcić w sposób odpowiedni do wieku i przewinienia, czasami krzyknąć... Mam w rodzinie takiego 6-cioletniego "ananasa" i choć jestem przeciwniczką bicia, to sama czasami, jak się nim zajmuję, jestem zmuszona dać mu klapsa, bo nic innego na niego nie działa...

  • kray17 kray17 (*.visnet.pl)

    może i dzieci lać się nie powinno ale czasem trzeba. wiem po sobie ^^
    wg mnie rozmawiać się powinno. tylko, że nie z 3-latkiem w sklepie, który za wszelką cenę chce cukierka...
    jestem za

  • STF STF (*.acn.waw.pl)

    Yeah, yeah, yeah. Precz z komuną!

  • zwykła mama zwykła mama (*.adsl.inetia.pl)

    tłumaczyć, uczyć, rozmawiać - to wszystko tak tak tak! Ale klaps, kara, konsekwencja, zasady - to też miłość! MĄDRA MIŁOŚĆ! Żeby ukarać trzeba bardzo kochać a kochać to wymagać i uczyć szacunku do innych. O tym nie ma ani słowa w dzisiejszych wychowawczych pseudo-mądrościach

  • parvuselephantu parvuselephantu (188.33.207.*)

    Mdli mnie, jak w radiu słyszę te obrzydliwie przesłodzone dżingle. A do tego jeszcze to kretyńskie przesłanie 'biedne bite dziecko'. Popieram tą stronę!

  • Ojciec Ojciec (188.33.148.*)

    P O P I E R A M - Walczmy o normalność w tym kraju!!!

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    Amen. Często obserwuję też inny problem - rodzice nie potrafią rozkazywać. Zamiast tego proszą i negocjują jak równy z równym. Przykład: dzisiaj pewna dziewczynka buntowała się wobec mamy, gdyż mama chciała zostawić w przedszkolu plecaczek z rzeczami na zmianę. Matka, zamiast powiedzieć spokojnie "wychodzimy", chwycić dziecko za rękę i wyprowadzić na dwór, klęknęła do poziomu wrzeszczącego dziecka [symptomatyczne!], po czym tuląc je tłumaczyła, prosiła i negocjowała.

    Jest to, najkrócej mówiąc, proszenie się o kłopoty. Pamiętajmy przykład rodziny bodajże z Niemiec, gdzie syn zabił rodziców za to, że nie kupili mu jego ukochanego motoru.

  • Miaowi Miaowi (78.8.105.*)

    za komuny akurat można było dać klapsa i żadna dewota nie dzwoniła po policję.
    Ale popieram akcję!! Mnie też raz grożono policją jak pociągnęłam ryczące dziecko za rękę na ulicy.

  • matka podwójna matka podwójna (*.b-ras3.mvw.galway.eircom.net)

    Jeśli normalnością w Polsce jest bezmyślne karanie dziecka klapsem i krzykiem, to tym bardziej się cieszę, że już mnie tu nie ma.
    Myślenie boli. Dlatego dalej dawajcie tzw. klapsy swoim dzieciom, które jak ww. pies, niewiele przecież rozumieją.

  • Miaowi Miaowi (78.8.105.*)

    Czytaj uważniej, matko podwójna. Wszystko byle z rozsądkiem.
    Jeżeli krzyknę na dziecko albo wezmę na ręce i siłą wyniosę ze sklepu, bo ryczy, to NIE ZNACZY że się nad nim znęcam.
    Ale zawsze znajdzie się ktoś, kto pomyśli, że lepiej dziecku będzie w placówce opiekuńczej. Bo tam przecież ciocie są jak anioły.

  • My My (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Matko podwójna my też się cieszymy, że już Cię tu nie ma.

  • ap ap (94.75.121.*)

    Rewelacja, wreszcie ktoś mądrze pisza

  • toms toms (*.adsl.inetia.pl)

    100 lat temu takie same bzdurne apele pisano tyle że w sprawie dawania kobietom praw wyborczych! Gratuluje cofania się w rozwoju.

  • deer deer (*.pools.arcor-ip.net)

    Mam 20 lat i byłem lany w tyłek przez mamę, za co jej teraz dziękuję. Z perspektywy czasu wstydzę się, że byłem takim upierdliwym, płaczkowatym dzieckiem nie ustępującym rodzicom i za wszelką cenę chcący rózne zabawki mimo posiadanej wiedzy o niewielkim budżecie rodzinnym. Ale to normalne, dzieci takie sa i trzeba przywalić w tyłek. Natomiast niejednokrotnie byłem świadkiem jak rodzic bił swoje dziecko w głowę, to uwazam już za chore. Jestem za przyzwoleniem bicia w tyłek od tego jeszcze nikt nie umarł, dupa nie skzlanka za to w glowę nie wolno, takim rodzicom nalezałoby w beret oddawać podwójnie.

  • niemiec niemiec (*.aster.pl)

    TAK! nie ma to jak tradycyjne wychowanie! zwłaszcza polecam wzór niemiecki z przełomu XVIII i XIX wieku! próbka tutaj:

    "Jest rzeczą zupełnie naturalną, że każda ludzka istota chce mieć własną wolę, i jeśli się temu odpowiednio nie zaradzi w pierwszych dwóch latach życia dziecka, to potem trudno będzie coś tu osiągnąć. Te pierwsze lata mają między innymi tę dobrą stronę, że można wtedy używać siły i przemocy. Dzieci z upływem lat zapominają, czego doznały w tym wczesnym okresie. Jeśli się odbierze dzieciom wolę, to potem nawet nie pamiętają, że ją kiedykolwiek miały, i dlatego surowe środki, jakie należy w tym celu zastosować, nie mają żadnych złych następstw.
    Należy tedy już od samych początków, skoro tylko dzieci mogą cokolwiek zrozumieć, ukazywać zarówno słowami, jak czynami, że mają się podporządkować woli rodziców. Posłuszeństwo zaś polega na tym, że dzieci, po pierwsze, chętnie spełniają to, co im nakazano; po drugie, chętnie rezygnują z tego, co im zakazano, i po trzecie, rade są z zarządzeń, jakie się im wydaje" (J. Sulzer, Versuch von der Erziehung und Unterweisung der Kinder, 1748, cyt. w: Alice Miller, Zniewolone Dzieciństwo. Ukryte źródła tyranii, 1999, s. 33).

    "(…) jest rzeczą słuszną i godziwą bić je [dzieci] za wszystkie takie wykroczenia, a także nawet za drobnostki, jeśli popełniły je ze złośliwości. Jeśli wasz syn nie chce się uczyć, bo taka była wasza wola, by się uczył, jeśli uderza w płacz, aby wam dokuczyć, jeśli wyrządza szkody, by zrobić wam na złość, krótko mówiąc, jeśli robi wszystko, by postawić na swoim:
    Wtedy pierzcie go, póki nie wrzaśnie:
    „Oj, nie, tato, nie, nie!”
    Nieposłuszeństwo syna znaczy tyle, co wypowiedzenie wam wojny. On chce wam wyrwać władzę, a wy winniście odpowiedzieć na przemoc przemocą, by potwierdzić wasz autorytet, bez którego nie ma mowy o żadnym wychowaniu. Chłosta zaś, jaką mu wymierzycie, niech nie będzie jedynie czczą igraszką, ale ma go przekonać, że to wy jesteście panem" (J.G. Krüger, Gedanken von der Erziehung der Kinder, 1752, cyt. w: Alice Miller, Zniewolone Dzieciństwo. Ukryte źródła tyranii, 1999, s. 35).

  • deer deer (*.pools.arcor-ip.net)

    oczywiscie miało być "dupa nie szklanka" :)
    a akcję popieram, rząd wciska się w sprawy najmniejszej, najwazniejszej komórki społecznej, jaką jest rodzina - chce odebrać im autonomii. Niedługo to może dzieciaki będą "wytwarzane" w probówkach, a naturalny rozród będzie zabroniony?

  • Jacenty Jacenty (*.static.akk.net.pl)

    Czytam te komentarze i ręce opadają... Oburzacie się jak dzieci i młodzież: palą, pija i przeklinają. To was oburza. I bardzo dobrze. Ale skąd dzieci znaja słowa i kontekst ? Kto daje im przykład klnąc, paląc i pijąc ? <Symbolic> pisze "Czasami aż chcę plasknąć takiego małego gnojka.." a <Mitch_Buchannon > " Odpowiedz mi tumanie ... ku*wa.."
    Czyj to słownik, dzieci? Nie, WASZ ! Tych wszystkich którzy tu usprawiedliwiacie swoje błędy wychowwcze tym że wobec was też takie popełniano.
    Jeszcze raz <Mitch_Buchannon >: "Od początku ludzkości rodzice biją dzieci i jakoś kuźwa jeszcze żyjemy."
    Ano żyjemy i dajemy przykład... Tu jak przeklinać, w domu jak krzyczeć i bić swoich bliskich. Przecież tak było od poczatku świata....
    Jest dokładnie odwrotnie. Dlaczego dzieci tak często powielaja los rodziców? Bo ich podpatrują od urodzenia. I wbrew wszystkiemu rodzice stanowią dla nich wzór do naśladowania.
    Więc zacznijcie od siebie. Bądźcie prawdomówni, dotrzymujcie obietnic. Nie przeklinajcie, nie krzyczcie i nie bijcie. Rozmawiajcie. Wymagajcie. Stosujcie kary, ale nie cielesne. Nie znęcajcie się też psychiczne. Nagradzajcie i motywujcie do wysiłku. Biciem i krzykiem nie zbudujecie swojego autorytetu. Zaprowadzicie co najwyżej "porządek" oparty na strachu.

    To prawda że każdy powinien móc wychowywać własne dzieci wg swojego widzimisie. Chcesz krzyczeć, dawać klapsy, bić - proszę bardzo. Granicę pomiedzy wychowaniem a znęcaniem każdy wyznacza sam. Ale za patologiczne znęcanie należy karać pozbawieniem praw rodzicielskich.
    Teza - krzyczę i biję a więc mi zależy na dobrym wychowaniu dziecka jest zwykłym kłamstwem.
    Krzyczę i biję bo nie potrafię inaczej wychowywać - taka jest smutna prawda.
    Tak samo smutne jak staczanie się dzieci pozostawionych samych sobie przez rodziców usprawiedliwiających się "bezstresowym" wychowaniem.
    Kampania medialna też niczego nie zmieni, może jedynie wywołać poważniejszą dyskusję w rodzinach, wśród znajomych albo choćby tutaj.

    Cała ta strona i "akcja" ma chyba na celu pokazać jaki wsród nas panuje ciemnogród i ma za zadanie dostarczyć kolejnych argumentów akcji KOCHAM NIE BIJĘ

  • Kocham. Nie bij Kocham. Nie bij (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Jacenty, dkoładnie o to chodzi, w moich kampaniach nie mówię nic o bezstresowym wychowaniu, bo nie o to mi chodzi, zależy mi na wychowaniu bez przemocy zarówno fizycznej jak i psychicznej

    pozdrawiam

    Konrad Wojterkowski

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Jacenty, dawniej dorośli też przeklinali, pili i palili na potęgę ale każdy dobrze wychowany dzieciak wiedział, że "co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie". A dzisiaj doszło już do tego, że smrodowi wolno więcej niż wojewodzie. I w tym własnie tkwi problem.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Konradzie zapomniałeś chyba jeszcze o "przemocy ekonomicznej" (np. niekupienie dziecku lizaka). To najnowszy wynalazek psychologów i trzeba czym prędzej zrobić o tym kampanię :)

  • Kocham Nie biję Kocham Nie biję (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Miecio, problem w tym, że te dzieciaki (smrody), o któych piszesz po prostu wychowywały się same lub wychowało je podwórko, a nie rodzice. Gdyby poświęcili im czas i dali trochę z siebie pokazując i ucząc co jest w żciu ważne to nie musiałyby artykułować siebie agresją ...

  • Kocham Nie biję Kocham Nie biję (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Miecio, z przemocą ekonomiczną nie chodzi o to, żeby nie kupić dziecku lizaka tylko o to, że rodzice np. głodzą swoje dzieci za karę lub nie kupią nowego ubrania zamiast zniszczonego i starego, bo chcą mu pokazać kto rządzi w domu. Wychowanie nie polega na tym, żeby kimś rządzić tylko na zbudowaniu partnerstwa z dzieckiem i fajnej relacji dzięki, której dziecko będzie się czuło bezpiecznie i wyrośnie na mądrego i dobrego człwieka

  • Kocham Nie biję Kocham Nie biję (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Chciałbym jeszcze dodać jedną rzecz organizacyjną; wszystkie kampanie zostały sfinansowane za moje pieniądze a instytucje rządowe zaprosiłem po to, żeby również włączały się we wspólne działania na rzecz dobrego wychowania i z pieniędzy podatników nie zostały wydane pieniądze

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Konradzie książek się naczytałeś i za przeproszeniem g... wiesz. Sam byłem jednym z tych smrodów i zapewniam Cię, że nie wychowywało mnie podwórko tylko rodzice. Kiedy trzeba przytulili, kiedy trzeba przylali, czyli było normalnie. Nie to co teraz ;)

  • Jacenty Jacenty (*.static.akk.net.pl)

    Miecio, dawniej nikt w sklepie albo kiosku nie sprzedałby flaszki czy fajek nieletniemu. Nawet nie byłoby dzieciaka stać na takie zakupy. Moi rodzice nie palili i ja nie palę. Moi rodzice nie przeklinali i ja nie przeklinam. Niezależnie czy w miejscu publicznym czy prywatnym. Moje dziecko ( nastoletnie ) nawet pisząc na gg z rówieśnikem używającym wulgaryzmów samo ich nie używa. ( ma na kompie Keylogera którego nie jest świadome ). Przykład idzie z góry. Jeśli rodzic korzysta z "przywilejów dorosłości" to dziecko chcąc poczuć się dorosłe go naśladuje. Słownictwem, zachowaniem.
    Nie potępiam alkoholu - nie ukrywam przed dzieckiem wina do kolacj, ale nigdy nie widziało mnie pijanego. I nie będzie pozwolenia nawet na sylwestrowego szampana.
    Nie łudzę się - pewnie kiedyś zaeksperymentuje na imprezie z procentami przed osiemnastką, ale musi wiedzieć że postępuje źle.

  • Kocham Nie biję Kocham Nie biję (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Wybacz Stary, ale nie będę dyskutował gdy zaczynasz obrażać. Być może gdybyś sam trochę poczytał zmieniłbyś zdanie. Bicie czy przylanie nie jest potrzebne i świadczy tylko i wyłącznie o bezradności rodziców i nieumiejętnym podejściu do dzieci. Jeżeli komuś na ulicy nie spodoba się Twoje zachowanie to też powinien Ci przylać?

  • Olo Olo (*.adsl.inetia.pl)

    Popieram. Sam nieraz w zad dostałem, na ludzi wyszedłem. Oczywiście mówię tu o klapsie czy nawet spraniu pasem, a nie o katowaniu.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Wybacz Młody ale skoro niezgadzanie się z Tobą jest dla Ciebie obraźliwe to chyba nie masz tu czego szukać. Ty i tobie podobni nie chcecie uznać oczywistych faktów tylko coraz bardziej brniecie w tą swoją bzdurną ideologię. Ja też nie będę z tobą dyskutował bo zaczynasz obrażać moich rodziców, których bardzo szanuję pomimo, że stosowali wobec mnie "przemoc fizyczną i psychiczną".

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Jacenty ja często kupowałem ojcu fajki i flit i jakoś mi sprzedawali i to w różnych sklepach. Ale kiedy to niosłem do domu to nawet nie pomyślałem żeby wypić czy zapalić i zgadnij dlaczego. Z tym keylogerem to mnie rozśmieszyłeś do łez :) Ty lepiej sprawdź czy syn Tobie czegoś nie zainstalował na kompie bo w te klocki dzieci są na ogół lepsze od rodziców. No i przykład (inwigilacji) idzie z góry ;) A skąd wiesz czy on nie przeklina kiedy jest poza domem? Wszyłeś mu "pluskwę" do majtek? :D Mnie nigdy nikt nie kontrolował. Sam się pilnowałem a jak się czasem nie upilnowałem to było kiepsko :( Ale wyrobione wtedy nawyki samodyscypliny procentują w dorosłym życiu.

  • Jacenty Jacenty (*.static.akk.net.pl)

    Nie próbowałeś, jak niosłeś, ze strachu. Bo byś dostał. A czy próbowałeś jak ktoś częstował? Twoja sprawa. Czasy sie jednak trochę zmieniają. Posłałbyś teraz swoje dziecko po browar do sklepu?
    Mam nadzieję że moja córka też dyskretnie bedzie swoje dzieci kontrolować. Bo gdybyś widział tyle takich zawartości dysków co mnie się zdarza oglądać łzy nie byłyby spowodowane śmiechem...
    A w "te" klocki mam nadzieję, że mi dorówna i przewyższy. Wtedy będę mógł przekazać jej coś jeszcze. Mój "klockowy" biznes.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Owszem dostałbym ale nie za spróbowanie tylko za naruszenie pewnych zasad które obowiązywały w naszym domu. Jesli tatuś mnie wysłał do sklepu to miałem kupić, przynieść i nic nie kombinować. Papierosów nie palę i nigdy nałogowo nie paliłem ale smak alkoholu znam od dzieciństwa. Piwa spróbowałem już jako kilkulatek i to wcale nie w tajemnicy przed ojcem. On nigdy nie bronił mi spróbować ale tylko spróbować. Upijanie się było zabronione i kończyło się "maltretowaniem". Dzięki temu nauczyłem się pić kulturalnie a upijanie się nie było dla mnie tak wielką atrakcją jak dla niektórych moich kolegów. Przez cały okres dorastania miałem dosłownie tylko kilka "chwil słabości" :). Gdyby nie te bzdurne przepisy o niesprzedawaniu alkoholu nieletnim to moje dzieci śmigałyby po piwo kilka razy dziennie.
    Twoją córkę nazwałem "synem" ale to żadna tragedia bo wg feministek płeć to tylko "zjawisko społeczne" :D Jesteś pewien, że kiedy ona się dowie że przez całe dzieciństwo ją szpiegowałeś to powie "dziękuję tatusiu, że tak się o mnie troszczyłeś"? Naprawdę śmieszy mnie jak czasem różni "fachowcy od wychowania" najpierw mówią że trzeba budować u dziecka zaufanie a chwilę potem radzą żeby dziecku czasem "dyskretnie" przeszukać komputer czy tornister. Paranoja! Ja swoich dzieci nie szpieguję i wiem że one to doceniają. Już są (prawie) dorosłe i nic im się jakoś złego nie stało. W moim domu również obowiązują pewne zasady których nauczyli mnie moi "brutalni" rodzice.

  • pejot pejot (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Nie kop pana, bo się spocisz.

  • Roman Roman (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Ciekawe czy Twoje dzieci Ci oddadzą na starość "klapsy"? Ja pamiętam do dzisiaj lanie i nie zapomnę tego ojcu! Swoich synów nie biję. Zacznij zmiany w wychowaniu od siebie. Rodzic jest pierwszym wychowawcą i przykładem dla swoich dzieci a nie bilbord. Ale też trzeba mieć otwarty umysł a nie jak "ja byłem bity to też będę bił.."

  • GM GM (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Niestety o wychowaniu to mało wiesz ...

  • T.W. (26 lat) T.W. (26 lat) (188.33.232.*)

    Klaps nie oznacza, że się dziecka nie kocha!
    Ważne, by nie robić tego w furii lub złości.

    Wtedy dziecko czuje i rozumie, że to dla jego dobra.
    Wie, że jak zmieni swoje zachowanie, może uniknąć klaps w przyszłości.
    Sam nie raz widziałem jak w taki zrównoważony sposób skarcone dziecko biegnie i przytula się do rodzica zaraz po klapsie.. (Coś w rodzaju: 'Przepraszam mamusiu - będę już grzeczny').

    Bicia w krzyku i złości oczywiście nie popieram..

    P.S.
    Moja kuzynka wychowała się w Szwecji (bez klapsów!!!) i dziś do matki jest w stanie powiedzieć:
    "Ty polska świnio!".
    Model skandynawski wyklucza wszelkie kary cielesne. Tam rządzi dziecko - przecież może na policję zadzwonić w każdej chwili, jak będzie tylko chciało "uciszyć" rodzica..

  • Marek Marek (*.comarch.com)

    Nie popieram akcji! Ma na celu tylko kontrofensywę w stosunku do czegoś co ma sens. Żadnych merytorycznych podstaw, tylko mitologiczne przesłania salomonowe, nie stanowiące szeroko uznanego autorytetu. WYCHOWANIE NIGDY NIE MOŻE OPIERAĆ SIĘ NA PRZEMOCY! Skoro czyjeś dziecko przejawia postawy agresywne lub nie zachowuje standardów zachowań, to znaczy, że wyrządzono mu już wcześniej krzywdę, a dalsze karcenie fizyczne czy psychiczne tylko pogorszy problem.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    W wychowaniu "mitologia biblijna" sprawdza się doskonale, w przeciwieństwie do "mitologii psychologicznej" :)

  • carlos carlos (*.120.225.195.static.bait.pl)

    popieram cie rekami, nogami i wszystkim co mam! nie mam jeszcze dzieci ale wiem jak sam zostalem wychowany i uwazam ze moi rodzice to najwspanialsi rodzice na swiecie! mimo ze mnie karcili, karali, podnosili na mnie glos to wiem ze zawsze na to zaslugiwalem...

  • SA SA (*.chello.pl)

    Żałosne to jest. Nikt nie umie się przyznać, że rodzice robili źle (albo mogli lepiej). A że każdy uważa się za super dobrego człowieka to wniosek jeden - skoro ja jestem dobry i moi rodzice dobrzy to też będę bił(a) dzieci! Podanie przykładu kogoś, kto wychował się bez przemocy i mówi tak do rodziców nic nie udowadnia. Dziecko trzeba wychować! Dziecko źle wychowane (czy z przemocą czy bez) może zachowywać się źle. Dziecko dobrze wychowane (znów z przemocą lub bez) będzie dobrym człowiekiem.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Czyli jak ktoś dostawał w dzieciństwie lanie to teraż MUSI się przyznać, że jego rodzice robili źle? A jak się nie przyzna to co? Obóz resocjalizacyjny? Totalitaryzm bezstresowców zaczyna być niebezpieczny :)

  • SA SA (*.chello.pl)

    Najpierw trzeba czytać ze zrozumieniem.
    Nie potępiam dania klapsa dziecku, ale to nic dobrego nie jest i świadczy tylko o bezsilności. Ból to sygnał organizmu, że coś jest nie tak.
    Przypominam, że jeszcze kilkanaście lat temu w szkołach nauczyciele bili linijkami po rękach itp. Może to też powinno wrócić?
    Wychowanie dzieci bez bicia (nie powiedziałbym, że bezstresowe, bo czasem kary muszą być, ale nie musi to być bicie) to przejaw postępu.
    Może wróćmy do publicznych chłost, egzekucji? Przestępców nabijajmy na pal, wieszajmy. Tak też ludzie robili kiedyś!
    Jeśli ktoś był bity jako dziecko to nie znaczy, że musi bić swoje dzieci!

  • Arwil Arwil (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Popieram.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Postęp, postęp, postęp... Niedawno protestanci w ramach postępu ochrzcili konia a Hiszpanie przyznali specjalne prawa szympansom :) A ja kiedy patrzę na postępy "postępu" to jestem coraz bardziej dumny ze swojego "zacofania".
    A lanie lineałem po łapach oczywiście powinno wrócić. Ja nie raz tak dostałem i zadna krzywda mi się jakoś nie stała. Za to w czasie lekcji siedziałem grzecznie w ławce a nie tańczyłem na środku klasy czy zakładałem nauczycielowi śmietniczkę na łeb :)

  • Mat Mat (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Nie jestem ojcem i nie chce być. Nie chcę bo jestem samolubem, który myśli tylko o tym by było MNIE dobrze. Dziecko by mnie stresowało, trzeba by się poświęcać i niektóre rzeczy po prostu przełknąć. Nie chcę tego. Dlatego nie chcę dzieci. Nie cierpię również kampanii typu "Kocham - nie biję", ale jeśli ktoś zaliczył wpadkę, bo jest kapuścianym głąbem, dziecko go wk....a, a potem to, że mu przywali próbuje usprawiedliwić przez umieszczanie takich stron w sieci to jest po prostu hipokrytą.

  • Luk z Altanki Luk z Altanki (*.net.pbthawe.eu)

    Korwin w Vademecum pisze, że dziewczynkę powinna karcić wyłącznie matka, natomiast dla chłopca damska ręka jest zawsze szkodliwie litościwa

  • SA SA (*.chello.pl)

    Zaczynam się bać:
    dzieci - bić
    uczniów - bić
    może pracowników pracodwaca miałby bić? Nie? Czemu? Bo dziećmi nie jesteśmy, do szkoły nie chodzimy, ale pracować pracuje się?

  • Maverick Maverick (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Kontrakcje oczywiscie popieram. Byc moze i ow klaps czy krzyk jest jedynie dowodem bezsilnosci rodzica, ale juz wolalbym zastosowac ow "dowod bezsilnosci" niz doprowadzic do sytuacji w ktorej dziecko przestaloby sie przejmowac tym co mowie. I nie chodzi tutaj o jakies drobne sprawy pokroju "duma", co po prostu o desperacka probe zachowania jakiejs kontroli nad dzieckiem. Co prawda sam nie posiadam dzieci, ale doskonale pamietam jakie akcje osobiscie odstawialem swoim rodzicom. Zakaz korzystania z komputera - zaden problem, wystarczy z niego korzystac wtedy, gdy rodzicow nie ma w poblizu (oboje pracuja), zakaz jedzenia slodyczy - do zoladka mi nie zajrza, a ciastek przeciez nie beda liczyc tuz po zakupie. Kreatywne dziecko potrafi najwyrazniej zadziwiajaco szybko obejsc "kulturalne" metody wychowywania, a wtedy rodzic moze albo siegnac po pas za zlamanie zakazu, albo zrobic smutna mine, wymamrotac ze mu przykro (taaa, bo sie czyms takim przejmowalem przez czas dluzszy niz 20 minut, majac te kilkanascie lat) i pobiec wyplakac sie do telefonu zaufania.
    Prywatnie przez bardzo dlugi czas mialem dosc napiete relacje z ojcem, wiele rzeczy moge mu zarzucic (jest gderliwy i zmierzly niemilosiernie), ale jakos nigdy nie mialem do niego pretensji o te badz co badz sporadyczne chwile, kiedy obrywalem pasem.
    Analogicznie powiem takze, ze nie mam tez pretensji (i nigdy nie mialem) do nauczycieli, ktorzy potrafili przylac linijka, czy rzucic chwycic za ucho i wyrzucic z klasy. Oni przynajmniej przekazali mi jakas wiedze (paradoksalnie ci wyjatkowo surowi byli zarazem tymi, ktorzy najwiecej wszelakich kol zainteresowan w szkole prowadzili), bo tych "nowoczesnych" to kojarze bardziej ze wzgledu na bezradnosc wobec rozgrywanego na ich lekcjach przy uzyciu prezerwatywy meczu pilki siatkowej, niz ze wzgledu na jakies szczegolne zdolnosci wychowawcze.
    Podsumowujac - cale to mowienie o wychowywaniu bez krzykow czy klapsu to moze i fajna idea, ale odnosze wrazenie (zwlaszcza obserwujac co poniektorych rodzicow probujacych wlasnie "rozmawiac" z dziecmi chociazby w sklepie), ze w wielu przypadkach nierealizowalna. Nader czesto dziecko nawet nie zwraca uwagi na to, co mowi rodzic (czesto przywolywane tutaj ataki "drgawek") i twardo obstaje przy swojej zachciance bedac w stanie urzadzic przy tym scene chociazby na srodku drogi. Sam zas mam do takich scen nader niewiele cierpliwosci i odnosze wrazenie, ze kiedys w koncu cos we mnie peknie od wysluchiwania wszelakich wrzaskow i wspomoge terroryzowana matke (a przede wszystkim swoj sluch i me zdrowie psychiczne) obdarzajac wrzeszczacego wnieboglosy dzieciaka solidnym kopniakiem w tylek. I nie bede mial z tego tytulu jakichs wyrzutow sumienia (no chyba, ze wyladuje za to przed sadem, wtedy beda sie one sprowadzaly do czegos w stylu: zaluje, ze kopnalem go tak lekko) - sadze, iż jezeli formowanie zwiazku partnerskiego jest z jakichs przyczyn chwilowo niemozliwe, to w imie dyscypliny, wychowania, czy czesto nawet zwyklej troski o bezpieczenstwo pociechy wprowadzenie tej odrobiny despotyzmu jest calkowicie uzasadnione.
    Poza tym zwracam uwage na jedna rzecz - rozumiem, ze dzieci ucza sie od swoich rodzicow pewnych zachowan. Mimo tego smiem watpic, iz owi rodzice na co dzien sadza takimi wiazankami jak ich pociechy. Precyzujac - odnosze wrazenie, iz nasilenie zjawisk niepozadanych u dzieci, jakie zostaly zaobserwowane u rodzicow, ma raczej przyrost geometryczny. Jezeli jest to prawda, a jednoczesnie naturalnym wydaje sie stwierdzenie, iz calkowite odciecie sie od zjawisk niepozadanych w swym zyciu (kazdemu zdarzy sie przeklac chociazby, czy wrocic w imprezy w nieco gorszym niz zwykle stanie) jest niemozliwe, to wynika stad, iz niemozliwym jest wytworzenie u dziecka prawidlowych postaw wylacznie poprzez dawanie pozytywnego przykladu. Nawet jesli wyeliminowalibysmy wplyw ze strony "srodowiska zewnetrznego" (starsi koledzy chociazby), to dzieci wciaz beda prezentowaly gorsza postawe, niz my sami.

  • darqha darqha (*.mielec253.tnp.pl)

    Karcenie, a bicie to dwie różne sprawy. Ja jestem wdzięczny i za "ścierę mamy" i "ględzenie ojca" (to drugie znacznie gorsze). Jestem wdzięczny rodzicom, ze mnie wychowywali. A jak się komuś klaps (i szlaban na TV, komputer, wyjście na podwórko, itp) kojarzy z sadyzmem to powinien jakąś terapię przejść, a nie wtrącać się do normalnych rodzin.

  • randal randal (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    jak najbardziej za !!!

  • Konrad'91 Szcze Konrad'91 Szcze (*.globalconnect.pl)

    Popieram. Chciałem też zauważyć, że niektóre osoby biorące udział w tej kampanii nie wstydzą się publicznie obnażać swoich wdzięków, a o wychowaniu nie mają żadnego pojęcia, gdyż mają zaledwie jedno czy maksymalnie dwójkę dzieci.
    Pozdrawiam ludzi zdrowo myślących!!

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Jest już ponad 30 tysiecy wizyt. Niech żyje normalność !
    A Ty SA będziesz się bał naprawdę kiedy Twoje własne, wychowywane "bez przemocy" dziecko spuści Ci łomot za to, że mu nie dasz kasy na jakąś zachciankę :)

  • SA SA (*.chello.pl)

    Mogę napisać Ci, że Ty będziesz się bał, gdy Twoje własne, wychowane z przemocą dziecko Ci odda. I będzie to tak samo uzasadnione stwierdzenie jak Twoje.
    Różnica, jakie ja widzę, to w szczególności fakt, że Twoje dziecko przemocy nauczy się od Ciebie - zobaczy, że jak Ci się nie podoba jego zachowanie, to je bijesz, więc chcąc brać z Ciebie przykład zrobi to samo, gdy Twojemu dziecko nie będzie się podobało co Ty robisz...

  • anonim anonim (*.jmdi.pl)

    Czy bić dzieci? Odpowiedź jest banalnie prosta.... tak tak i jeszcze raz tak
    http://kochamwychowuje.pl/

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    SA kiedy moje dziecko dostawało w skórę to nie dlatego, że jego zachowanie mi się nie podobało ale dlatego, że zachowało się tak jak dobrze wychowany człowiek zachowywać się nie powinien i ono dobrze o tym wiedziało. Dla bezstresowego fanatyka zrozumienie takich subtelnych różnic jest nieosiągalne ale ja o swoje bezpieczeństwo jestem spokojny :)

  • SA SA (*.chello.pl)

    Nie jestem fanatykiem i osobiście nikogo nie oceniam - przekonany nie jestem w żadną stronę i pewnie przez dobre kilka lat się nie przekonam, więc argumentuję za tą, która jest argumentowana gorzej.
    Twoje wypowiedzi nie są jednak spójne. Skoro Twoje dziecko dobrze wiedziało, że zachowuje się źle i że dostanie to po co to robiło? Żeby dostać lanie? :P
    Moim zdaniem dzieci zachowują się źle, żeby pokazać, że z czymś się nie zgadzają. Gdy rodzice nieumiejętnie wychowują dzieci to później mają problemy. Ale dziecku powinno się tłumaczyć, czemu to co robi jest złe, żeby dobrze wiedziało, dlaczego ma tego nie robić (bynajmniej nie przed strachem przed pasem).
    Interesuje mnie także skąd takie Twoje zaangażowanie Miecio skoro z tego co rozumiem Twoje dzieci są już dorosłe :)

  • UFOlubek UFOlubek (*.ssp.dialog.net.pl)

    Popieram normalność.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    SA Ty się chyba urodziłeś od razu jako dorosły i w ogóle nie wiesz jak to jest być dzieckiem :D Dzieci (także nastoletnie) łatwo się zapominają, ulegają namowom... i dopiero po fakcie uświadamiają sobie, że "wdepnęły". Czasem też świadomie podejmują ryzyko czynu zabronionego karą np. żeby się popisać przed kolegami albo koleżankami. Jak się nie wyda to fajnie ale jak się wyda to tzreba ponieść karę. A ściślej mówiąc trzeba było kiedyś bo dzisiaj często jedyną konsekwencją jest wypowiadane przez rodzica błagalnym tonem: "aniołku nie rób tego więcej" :)
    Mam kilkoro dzieci, jedne są pełnoletnie a inne nie. Moje zaangażowanie bierze się stąd, że nowoczesne wychowanie uważam za bzdurę i chciałbym aby moje wnuki również miały szansę wychować się w normalnych rodzinach.

  • chatu chatu (87.192.134.*)

    "Łebki trza rżnąć jak barany..." tak powtarzał mój dziadek... no i moi rodzie i ja wyszliśmy na ludzi :)

  • sokrates sokrates (*.80.hawknet.pl)

    Mnie czasem ojciec bił i katował psychicznie i za to mu jestem wdzięczny bo wyrosłem na normalnego człowieka......

  • ozrabal ozrabal (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    te plakaciki są zupełnie niezrozumiałe dla przeciętnego ludzia :P, fail jak dla mnie

  • zdegustowana:( zdegustowana:( (*.chello.pl)

    Jak czytam Wasze komentarze ciarki mi przechodzą po plecach a włosy stają dęba. Jest mi strasznie smutno i jestem bardzo zawiedziona tym, iż w XXI wieku ludzie mają tak nikłą wiedzę o dzieciach i ich rozwoju. Gdy czytam "moje dziecko" to zbiera mi się na wymioty przecież dziecko to nie buty, żeby można było je sobie przywłaszczyć! Dlaczego piszecie, że dzieci wychowywane bez bicia będą w przyszłości przestępcami itp. macie na to jakieś dowody?! Czy ktoś z Was zastanawiał się kiedyś nad tym, że wychowywać bez bicia i w wolności nie oznacza tego, iż tylko dziecko ma prawa ale również rodzic, który szanując prawa dziecka oczekuje poszanowania własnych praw (chociaż czytając Wasze wypowiedzi jestem pewna, iż nie uznajecie żadnych praw dziecka). Dziecko to człowiek, który ma swoją godność, uczucia, które przez poniżanie (czytaj bicie) mu się zabiera. Nie wyobrażam sobie podnieść ręki na człowieka, który kocha mnie miłością bezgraniczną. Przecież dziecko nie ma się bać rodzica, autorytet zbudowany na lęku to fałszywy autorytet. Uważam, iż można wychować dziecko bez bicia, a bicie to nie jest metoda wychowawcza a jedynie słabość rodzica i jego nieumiejętność poradzenia sobie w danej sytuacji. Przeraża mnie to, że w tym kraju kiedy kopie się psa ludzie są oburzeni no bo jak można kopać zwierzę. A gdy bije się dziecko nikt nie zwraca uwagi tylko większość stwierdza, że mu się należało. Smutne...

  • Zdegustowana:( Zdegustowana:( (*.chello.pl)

    I tak dla wyjaśnienia kampanie Kocham nie biję itp. nie są organizowane z pieniędzy z Waszych kieszeni!!! Więc moja rada następnym razem najpierw trzeba zebrać prawdziwe informacje a dopiero później się oburzać.

  • Rafal Rafal (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Jestem zdegustowany wypowiedzia panny (pani?) Zdegustowanej. Wiekszosc tych akcji antyrodzinnych wspolpracuje z MSWiA w ramach programu "Razem Bezpiecznej", wiec raczej wyciagaja MOJE pieniadze.

  • Martin Martin (*.home.aster.pl)

    Jeżeli Zdegustowana uważasz, że można wychować dziecko bez bicia - to je tak wychowuj.
    Ale własne.
    A nie moje.
    Ani nikogo innego.
    Z jednej strony nawołujesz do szanowania praw rodziców, a z drugiej zmuszasz ich żeby wychowywali dziecko tak jak ty chcesz, a nie tak jak oni chcą. Nie wtrącaj się do spraw obcych rodzin jeżeli cię nikt nie zapraszał. Pomagaj, jak się ktoś do ciebie zwróci o pomoc, a nie pomimo tego, że nikt tej pomocy nie chce.

    I niech się raz wszyscy odczepią od nie-swoich dzieci!

  • Koniu87 Koniu87 (*.217-171-50.tkchopin.pl)

    Popieram. Jako człowiek mieszkający koło szkoły gimnazjalnej popieram całym sercem :D Mam przykłady takich niedolanych bachorów nawet na swojej uczelni. (jestem studentem) znam pokolenie gimnazjalne od podszewki. I uwierzcie mi wychowanie pokolenia szalonych dzieci lat 90-tych zawiodło. :D:D

  • Zdegustowana:( Zdegustowana:( (*.chello.pl)

    Ja nikogo nie zmuszam, żeby wychowywał dziecko w taki czy inny sposób. Przeraża mnie to, że Wy bijący dzieci jesteście tak strasznie agresywni, gdybyście mogli najchętniej ukamienowalibyście każdego, kto nie uznaje bicia dzieci. Współczuje tylko dzieciom, które mają rodziców tak zamkniętych na krytykę i którzy odmienne poglądy traktują jako ZŁO.
    Ja się nie wtrącam do spraw obcych rodzin. Wyrażam tylko swoją opinię w podjętym temacie.

  • Maciej Gnyszka Maciej Gnyszka (*.arch.pw.edu.pl)

    Brawo! :)

  • Koniu87 Koniu87 (*.217-171-50.tkchopin.pl)

    -Zdegustowana:(
    zapraszam cię do siebie wypijemy kawę po czym przejdziemy się 70 metrów pod gimnazjum jak będziesz miała farta to zobaczysz taką o to sytuację jak ja (teraz nastąpi długi nudny opis)
    przed głównym wejściem do szkoły stało sobie 2 podlotków wiek wyceniam na 2 klasę gimnazjum bardzo roześmianych i radośnie popychających i szarpiących dziewczynę która płakała i prosiła ich żeby przestali. Niewiele myśląc podszedłem do tej że bezstresowej dziatwy. I w pełen szacunku bezstresowy sposób wyjaśniłem im że takie zachowanie nie przystoi mężczyźnie. w odpowiedzi usłyszałem dość długą wiązankę słów uważanych potocznie za obraźliwe. więc złapałem jednego z nich i odciągnąłem od dziewczynki reakcja rezolutnej dziatwy była natychmiastowa. Straciwszy zainteresowanie dziewczynka zaczęli zabawę zemną skończyła się dla nich dość przykro. Ale zmierzając do sedna.

    Gdyby tatuś wlał gnojkowi za w czasu ja nie musiał mym tego robić, a że jestem dość leniwy to proszę wszystkich rodziców albo lejcie albo kochajcie róbcie co chcecie ale niech to będzie skuteczne!!!!!

  • Gorg Gorg (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Dupa nie szklanka - karcić, tylko z wyczuciem, tłumaczyć, dawać dobry przykład - Ot całe wychowywanie.

  • uchel uchel (*.rzeszow.mm.pl)

    Popieram wielkie BRAVO!!!

  • kali kali (91.198.177.*)

    Mam dziesięcioro rodzeństwa, (z jednej Mamy i jednego Taty :) w tym momencie większość z nas kończy studia (w Polsce i zagranicą). Rodzice bardzo nas kochają i całe życie poświęcili (nadal poświęcają) na to, żebyśmy "wyszli na ludzi". Zdarzyło mi się parę razy dostać klapsa, ale zawsze wiedziałam dlaczego. Do tej pory wiem, że pewne rzeczy są złe i nie mogę ich robić, żeby nie krzywdzić innych. Jestem wdzięczna, że pokazał mi to ojciec ( boleśnie, ale z miłością), a nie obcy ludzie (boleśnie i z nienawiścią).

    Karcenie jest częścią wychowania. I nie mieszajmy od razu zdrowego wychowania z patologicznym biciem!

  • zwykła mama zwykła mama (*.wcm.opole.pl)

    Szanowna Zdegustowana! Nie krytykujesz, nie wymagasz, nie zmuszasz - jednym słowem jesteś dobra i wyrozumiała tak...? ale jak widać wyrozumiała TYLKO i WYŁĄCZNIE - dla własnych poglądów które uznałaś za właściwe i prawidłowe. Ok - postępuj jak chcesz ale jednocześnie szanuj poglądy innych (to też świadczy o dobrym wychowaniu). Dzieci są różne ale przecież wszystkim nam chodzi o to żeby wychować je "na ludzi" . Klaps to nie tyrania a konsekwencja nie sadyzm - nie obrażaj innych mówiąc że są agresywni tylko dlatego że mają inne spojrzenie na ten sam problem

  • misiak1983 misiak1983 (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Podpisuję się pod tym obiema rękoma, nogami i... no chyba rękoma i nogami wystarczy ;-)

  • Sasanka Sasanka (*.rzeszow.vectranet.pl)

    Ja również jestem za. Przy tym całym 'bezstresowym wychowaniu' to nam sami kibole i 'Dody' rosną. Jak ten kraj będzie wyglądał jak to pokolenie dorośnie... chyba wolę tego nie dożyć

  • Zdegustowana:( Zdegustowana:( (*.chello.pl)

    Zwykła mamo czytaj moje wypowiedzi ze zrozumieniem!!! Ja nie krytykuję poglądów innych osób, to Wy traktujecie moje poglądy jako krytykę Waszych. I powtarzam jeszcze raz ja tylko wyrażam swoją opinię na podjęty tu temat. Rozmowa z Wami to trochę jak walka z wiatrakami, nie czytacie ze zrozumieniem i źle interpretujecie treści zwarte w moich wypowiedziach. Droga "zwykła mamo" wychowanie bez bicie nie równa się wychowaniu bez krytyki czy wymagań. Radze poczytać trochę książek i pogłębić swoją wiedzę i wtedy ze mną polemizować (tu przybrałam już ton Waszych wypowiedzi:). Szanuje Wasze poglądy, a szanowanie nie jest droga zwykła mamo równoznaczne ze zgadzaniem się na to co Wy uważacie. Szkoda tylko, że wymagacie poszanowania własnych poglądów i jednocześnie nie szanujecie odmiennego zdania:(

  • wychowana wychowana (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    uważam, że rodzic nie musi krzyczeć na dziecko, aby je wychować. Istnieją inne metody zwrócenia uwagi i budowania autorytetu.
    Na mnie rodzice, a właściwie ojciec (wychowywałam się w wielopokoleniowej rodzinie) i dziadek krzyczeli, może i mnie to wychowało. Potrafię być grzeczna, uprzejma i miła, ale nie potrafię uzewnętrzniać swoich uczuć. Jestem zamknięta w sobie i nie umiem wyrazić swojej dezaprobaty niemalże nikomu. Dlaczego? Ponieważ jeszcze nie potrafię odegnać przyzwyczajeń z dzieciństwa i nadal głęboko w podświadomości tkwi mi slogan: "dzieci i ryby głosu nie mają". Autorowi strony radzę się więc zastanowić, czy na pewno chce na swoje dziecko krzyczeć i wychować przymilną każdemu chorągiewkę na wietrze, która żyje tak, by nikt już więcej na nią nie krzyczał.

  • asior asior (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Ja tam dostałem hohoho... nie wiem ile razy,jak byłem mały,problem w tym że chyba bylo za co...;) dziś mam 24 lata, studia techniczne skonczone, a rodzice jak byli tak są kochani, i chyba z wzajemnością.
    pozdr.

  • dachowiec dachowiec (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    @ojciec - mam 63 lata dwie córki, piątkę wnuków od 1 -do 18 lat. Nie mam jeszcze reumatyzmu bo tyle razy dostałem pokrzywami od swojego tatki,ALE NIGDY ZA DARMO, ANI Z WŚCIEKŁOŚCIĄ. Taką miałem zasadę i u siebie w rodzinie. Córki też brały klapsy choc b.rzadko, i we wczesnej młodości. Wnuków nigdy nie klapnąłem, ani nie "skrzyczałem", bo to nie moje dzieci, no i autorytet tak ugruntowany, że wystarczyło okazac zdziwienie na nieposłuszeństwo. Klaps dany z pełnym szacunkiem i miłością, ma naprawdę ogromną wymowę pedagogiczną . W "samochodówce" w maturalnej klasie braliśmy po łbach, i nikomu nawet nie przyśniło się poskarżyc w domu.

  • jesiotr jesiotr (217.153.242.*)

    szczerze mówiąc, akcja bardzo ciekawa i warta poparcia.
    Mnie nurtuje troszkę inny problem. Czy lepiej dać dziecku klapsa jednocześnie tłumacząc mu co zrobiło źle, czy też bezstresowo stosować terror psychiczny oparty na sformułowaniach typu "ja i matka zawiedliśmy się na tobie" itp.? I co na ten temat mówią statystyki, dotyczące prób samobójczych wśród młodzieży?
    A może wybiegłem za daleko? Jeżeli tak to przepraszam...

  • dachowiec dachowiec (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    @zdegustowana:( -
    dużo tekstów dobrych i złych, świadczących o ważności tematu.
    Prawda, że nie wszyscy są dobrymi pedagogami.
    Poprawiło by sytuację konsekwentne przestrzeganie istniejącego prawa: za dzieci odpowiedzialni są rodzice. Jestem przekonany, że 99% rodziców zaczęło by się zastanawiac, kiedy przyłożyc klapsa, a kiedy lizaka. Po tygodniu pracy rodziców przy sprzątaniu kopalni "Halemba, za wyskoki dzieci, efekty w spadku przestępczości były by zdumiewające. Dotyczy to całości wychowania, postępów w szkole itp. A klaps może mniej poniżyc niż obojętnośc.Tylko nikomu, poza przeciętnymi obywatelami, na tym nie zależy. Etaty dla szefów w więziennictwie, psycholodzy, ogromna rzesza pracowników socjalnych itp. to wszystko pewny elektorat.
    To jest tylko wycinek problemów, oczywiście, ale bardzo ważny. ODPOWIEDZIALNOŚĆ.

  • Szymon Szymon (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Świetna inicjatywa, ale może warto byłoby się zastanowić nad tym, żeby billboardy były proste w wymowie, jednoznaczne? Bo obawiam się, że te część społeczeństwa odbierze jako zachętę do kochania i niewychowywania. Pozdrawiam i przesyłam wyrazy poparcia.

  • szymo1871^^ szymo1871^^ (94.42.109.*)

    rodzice moga kochac dziecko ale moze tez dostawac od nich codziennie obie sprawy sie nie wykluczaja

  • Moher Moher (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    i o to chodzi!

  • Szyszak Szyszak (*.adsl.inetia.pl)

    Ta… Przypomniała mi się sytuacja, która miała miejsce tego lata, kiedy to sąsiadka sprała dzieci tak ( ponoć za nic – w co szczerze wątpię ), że aż mojej mamie się ich żal zrobiło. Cóż… i tak bywało ale…! Następnego dnia albo dwa później, kiedy owa „zła” matka oddaliła się trochę z podwórka dzieci z płaczem za nią pobiegły!!! Opcje są dwie:
    1.szprycuje je jakimiś stymulantami , żeby ją kochały
    2.Naturalne chyba , że dzieci kochają swoich rodziców. Nawet najgorsza matka jest lepsza niż obcy urzędas , dom dziecka i dwóch pedałów.

    Osobiście stawiałbym na 2 opcję. ;)

  • Lucky_one Lucky_one (*.toya.net.pl)

    100% popieram akcję!!!

    Jak ktoś słusznie zauważył, jest złoty środek - a przynajmniej trzeba do niego dążyć. Skarcenie, to nie katowanie, krzyknięcie, to nie krzyczenie przez cały czas. Ja byłem pewnie dość wyjątkowym dzieckiem, ponieważ mama wiele rzeczy jak mi wytłumaczyła, to zrozumiałem i robiłem tak jak mi powiedziała - z reguły nie trzeba było ani krzyczeć, ani mnie bić. Ale swoje jazdy też miałem - rzucanie się na plecy na środku mieszkania, a i na środku ulicy, jak coś mi nie pasowało. Czasem jakieś inne dziecięce wyskoki. A czasem wyskoki już mniej dziecięce, które stanowczo wymagały kary. I od czasu do czasu dostałem lanie. Ale na pewno katowany nie byłem. I wiem że lanie było zasłużone. Da się połączyć jedno i drugie - i myślę że o to chodzi organizatorowi akcji, a nie o to, żeby jedynym środkiem wychowawczym było bicie - tylko że ktoś kto nie umie myśleć samodzielnie, nie jest w stanie tego dostrzec.

    Mam IQ=148 (należę do polskiej Mensy), także niech ktoś nie mówi, że karcenie (nie mylić z katowaniem) obniża zdolności dziecka. Politechnikę Łódzką skończyłem ze średnią >4,5, dwa razy miałem średnią 5,0 z semestru.

    Dla porównania - moja siostra, która była rozpieszczana przez ojca (jak tylko się rozpłakała, bo coś chciała, to miała natychmiast kupowane czy dawane; a nauczyła się rozpłakiwać na zawołanie), nie szanowała mojej mamy, która później wychowywała nas samotnie.
    Potrafiła pod drzwiami pokoju mamy stać i bębnić w nie do 1-2 w nocy, żądając pieniędzy na zachcianki, mimo że mama musiała wstać o 4:30 żeby zdążyć do pracy, w której harowała po 12 godzin, żeby było co do garnka włożyć. A wszystko zaczęło się od gimnazjum, w którym zaczęła odwalać numery jakie się w głowie nie mieszczą - nabiła na telefon taki rachunek, że mama musiała sprzedać samochód żeby to spłacić, zadawała się z osiedlową menelią, pozyskała sobie opiekę kuratora, z gimnazjum zwykłego po trzech latach powtarzania klas trafiła do takiego dla młodzieży opóźnionej, jakoś skończyła, choć z tym też był problem, bo wymagali żeby chociaż być obecnym na zajęciach.. Mimo że ma 23 lata, to jeszcze nie skończyła matury - buja się w jakichś liceach dla dorosłych, w których już też kilka razy skreślali ją z listy słuchaczy bo nie chciało jej się na zajęcia chodzić.

    I dlaczego to wszystko? Dlatego, że była rozpieszczana we wczesnej młodości - później wychowanie mojej mamy już jej nie naprostowało.. Fakt, że różnimy się zupełnie charakterem i zdolnościami, ale gdyby odpowiednio wcześnie jej wpoić szacunek do innych, a nie że wolno na nich wymuszać swoją wolę, to prawdopodobniej zachowywała by się mniej wrednie. Teraz, jak musi sama pracować na swoje mieszkanie, powoli zaczyna do niej docierać przez co musiała przechodzić nasza mama, ale stare nawyki ciągle pozostały, i jak coś jej nie pasuje to reaguje agresją i fochami.

    I w przypadku mojej siostry rady różnych psychologów szkolnych, którzy kontaktowali się z mamą, kompletnie nie pomogły. Także prosiłbym o nie przeginanie z wychowaniem bezstresowym, bo nie wszystkie dzieci są na nie podatne - mali przestępcy i terroryści muszą być wychowywani hardziej, aby w przyszłości nie stać się dużymi przestępcami.

  • SA SA (*.chello.pl)

    Popieram Zdegustowaną.
    Wypowiadanie się tu z krytyką zamiast poparcia skutkuje natychmiastowym atakiem. Wszyscy uważają, że nie bić to nie wymagać, nie karać, nie wychowywać. Wyobraźcie sobie, że mnie można zmotywować/zniechęcić do czegoś bez bicia! Naprawdę! Myślę, że dzieci też!
    Podajecie też przykłady, że gdzieś pod gimnazjum młodzież źle się zachowywała. Skąd wiecie jak byli wychowywani? Ile lat ma akcja kocham nie krzyczę, kocham nie biję? Kilkanaście? I wszyscy od początku się dostosowali? Nie sądzę...
    Pisaliście, że nie da się wyegzekwować szlabanów, a to samo mówi za siebie.
    I słowa typu nie czepiajcie się mojej rodziny, nie wtrącajcie się są niepoważne. Tu nie chodzi o zachcianki tylko o dobro dzieci. Ciekawe ilu z was nie poszłoby na policję, gdyby słusznie dostało za coś: Nie ustąpiłeś miejsca staruszce, widzi to policjant i zostajesz spałowany. Przeszedłeś nie na pasach narażając życie swoje i innych, zobaczyły to "drechy" i dostajesz. A chodzi przecież tylko o dobre wychowanie!

  • Koniu87 Koniu87 (*.217-171-50.tkchopin.pl)

    SA

    Przeinaczasz moją wypowiedz nikogo nie zlałem by go wychować od tego są rodzice. Jak napisałem oni sami się na mnie rzucili bo próbowałem im przerwać katowanie dziewczynki. Polecam jakiś kurs czytania ze zrozumieniem. Przytaczamy przykłady? poczytaj gazety otwórz oczy i zobacz co wyprawia współczesna "młodzież" no chyba ze jesteś jedną z tych osób które spuszczają głowę i idą dalej bo to nie im dzieje się krzywda pseudo-społeczniku

  • SA SA (*.chello.pl)

    @Lucky_one:
    Wychowanie bezstresowe to nie jest rozpieszczanie. Nie rozumiem, czemu wszyscy uważają, że jak się nie bije to się na wszystko pozwala. Przez to wygląda to tak, jakby bicie było jedynym sposobem. Wychowanie - bicie = brak wychowania, czyli bicie to całe wychowanie wg was. Gratuluję.

  • SA SA (*.chello.pl)

    Koniu87
    Mi chodzi tylko o to, że zakładasz, że jak młodzież źle się zachowuje to była wychowywana bezstresowo. Całkowicie bezpodstawnie!
    Ja mogę teraz powiedzieć, że [tu opis całej Twojej sytuacji] jak przykład, że bite w domu dzieci są później agresywne na ulicy. I byłbym pewnie bliżej prawdy niż Ty, bo jak widać po komentarzach, mało kto zgadza się z ideą wychowywania bez bicia.

  • Koniu87 Koniu87 (*.217-171-50.tkchopin.pl)

    SA
    uważam że każda metoda wychowawcza jest dobra czasem lanie (nie mylić z katowaniem, pobiciem) jeśli twoje dziecko jest grzeczne miłe sympatyczne i osiągasz to bez klapsa to masz u mnie piwo. O to chodzi, ale każdy człowiek jest inny i czasem ani rozmowa ani nawet lanie nie jest w stanie skutecznie wychować małego zwyrodnialca. nie mam dzieci jestem z tego dumny bo masa nieodpowiedzialnych i niedojrzałych ludzi w moim otoczeniu (ludzi młodych) już je ma i podejrzewam ze lanie będzie jedynym sposobem żeby w jakiś sposób opanować dziecko i to tez jest tragedia. Ja po prostu chcę żeby Dziatwa znów była normalna a nie żebym musiał zawsze chodzić obok tej szkoły w pozycji bojowej. Czasem klaps to nic złego a może bardzo pomóc mi pomogły :D dostałem 4 razy w życiu i do dziś pamiętam za co i wiem ze były słuszne.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    SA, Zdegustowana:( a może Wy spróbujcie przeczytać ze zrozumieniem własne wypowiedzi :) To Wy oczekujecie od nas adoracji własnych poglądów a kiedy to nie następuje to stroicie fochy. Czyli zachowujecie się jak typowi bezstresowcy ;) Wasze poglądy opierają się wyłącznie na ideologii a nasze są efektem życiowych doświadczeń więc płaszczyzny porozumienia raczej nie znajdziemy.

  • Lucky_one Lucky_one (*.toya.net.pl)

    @SA

    Napisałem, że nie uważam iż bicie jest jedyną metodą - w sprawie wielu zakazów mama ze mną rozmawiała i tłumaczyła, i to wystarczyło. O dziwo, byłem w stanie to zrozumieć już jako 4-6-letnie dziecko. Ale parę razy dostałem lanie za to, że albo mimo tłumaczeń postanowiłem sprawdzić na własnej skórze, albo dlatego żebym więcej nie próbował, bo mogło się to źle skończyć. Wtedy, owszem, byłem czasem wściekły - ale teraz, będąc 20 lat starszy, wiem że moja mama robiła chyba najlepiej jak można. I jestem jej za to wdzięczny. Choć nie powiem, mam wyrzuty o niektóre sprawy, ale nie dotyczą one metod wychowawczych a bardziej kilku niedociągnięć - ale nikt nie jest idealny.

    Dla przykładu chciałbym podać, że mam w rodzinie świeżo upieczonego gimnazjalistę, którego mama jest pedagogiem, z czego jest wielce dumna; pouczała moją mamę w sprawie mojej siostry, swoje dziecko próbowała wychowywać właśnie bezstresowo i w tej chwili ma ono nadwagę od jedzenia codziennie chipsów już od wieku ok 4 lat, ponadto bluzga dużo gorzej jak niejeden dorosły (oczywiście gdy rodziców nie ma w pokoju) a sytuacje stara się rozwiązywać oszukiwaniem - bo tego się nauczył w grach komputerowych, że wystarczy wpisać kod i już nikt go nie ruszy i wszystko jest do zrobienia bez wysiłku. Po co mieć ambicję, jak można mieć kody? Oczywiście przełoży się to na życie - po co się starać, jak można pocwaniakować?

    I podkreślę jeszcze raz, to jest syn pedagoga, który czuje się autorytetem w sprawie wychowywania dzieci.

    Zatem z tym wychowaniem bezstresowym coś chyba jest nie tak, prawda? Zauważ - my tu (zwolennicy wychowywania nie-bezstresowego) nie dywagujemy o ideologii i psychologii, tylko podajemy przykłady z życia wzięte. O czymś to chyba świadczy.

  • stachu1962 stachu1962 (*.rev.pro-internet.pl)

    Popieram w całej rozciągłości. Znęcanie się nad dziećmi to podłość, ale zdrowe lanie przyłożone bez gniewu we właściwą część ciała we właściwym wieku - to dowód troski o przyszłość dzieciaka (i przy okazji rodzica). Zawsze powtarzałem dziaciom, gdybym się o ciebie nie troszczył, to by mi było wszystko jedno - ale jak karcę to znaczy, że zależy mi na tobie do tego stopnia, że gotów jestem zaryzykować twoje chwilowe niezadowolenie z oddolnego dyskomfortu (eufemizm).

  • edemar edemar (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    @leszlo - puknij się w "główkę"jesłi ją posiadasz i nie zabieraj głosu w sprawach o ,których nie masz zielonego pojęcia.Co tutaj ma do rzeczy słowo "komuch".W jakiej Polsce Ty żyjesz?Od przeszło 20-u lat mamy upragnioną demokrację.Unikaj używek bo z Twego tekstu czuć na odległosć.Pozdrawiam

  • SA SA (*.chello.pl)

    I tu się mylisz - rodzice wcale nie wychowywali mnie bezstresowo. Po efekcie końcowym uważam, że bardzo dobrze sobie poradzili i nie mam żadnych pretensji do nich.
    Co do pani pedagog - często ludzie, którzy doradzają innym (nawet idealnie) sami nie umieją z tego skorzystać. Co innego powiedzieć ludziom zrób to i to, a co innego robić to wszystko.
    Najważniejsze jest dobro dziecka i lepsze są klapsy niż brak wychowania, a wychowanie bezstresowe jest na pewno bardzo trudne, ale wg mnie możliwe.

  • Arti Arti (*.elblag.vectranet.pl)

    Popieram jak najbardziej. Zobaczcie co zrobili w Szwecji. Po wprowadzeniu tam zakazu dawania klapsa i uczeniu dzieci już w podstawówce i przedszkolu, że jak rodzic podniesie na nie rękę to mogą pójść z tym do sadu - tam jest tragedia i wiele rodzin jest rozbitych, gdyz dzieci posłały swoich rodziców do sądu. TO JEST DOPIERO PATOLOGIA, WYWOŁANA PRZEZ WŁADZE. http://crusadenr.com/index.php?option=com_hwdvideoshare&task=viewvideo&Itemid=300&video_id=40

  • Zdegustowana:( Zdegustowana:( (*.chello.pl)

    Miecio chłopaku (bo już nie wiem jak do Ciebie dotrzeć) ja nikogo nie atakuję, potrafię czytać ze zrozumieniem i nikomu nie narzucam swojego sposobu myślenia o wychowaniu. To Ty masz problem z tym, żeby nie tyle zgodzić się ze mną ale uznać moje prawo do własnego zdania. Nie oczekuję adoracji, tylko przedstawiam swoje zdanie za które np. Ty stroisz fochy!

  • Lucky_one Lucky_one (*.toya.net.pl)

    @SA

    No, i w końcu doszliśmy do jakiegoś konsensusu. Cieszę się, że to powiedziałaś (Twój ostatni komentarz) ;)

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Zdegustowana:(, dziewczynko jeszcze raz Ci radzę - przeczytaj uważnie własne wypowiedzi, może jednak coś wtedy zrozumiesz. :)
    SA, wychowanie bezstresowe jest jak najbardziej możliwe i jest bardzo łatwe, tylko że przynosi opłakane skutki dla samego dziecka, jego rodziców i dla społeczeństwa.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Niestety "druga Szwecja" zbliża się wielkimi krokami. Zobaczcie jaką "poezją" karmi się polskich ośmiolatków:
    http://www.anikino.pl/dzieci.php?s=czytanki&id=47

  • SA SA (*.chello.pl)

    Przesada, te wiersze są chore ;D
    A odnośnie wychowania z opłakanymi skutkami: jak mówię o wychowaniu to mam na myśli dobre wychowanie, które da oczekiwane skutki. I wtedy wychowanie bez klapsów jest bardzo trudne (ale możliwe wg mnie)

  • Vomito.pl Vomito.pl (*.ghnet.pl)

    Popieram i linkuję: http://vomito.pl/2009/11/kocham-nie-wychowuje/

    Nie komentuję, czy akcje do których "pijecie" są w porządku, czy nie...
    Ale na pewno tyczą się skrajnych przypadków - kurwa... jeśli ktoś BIJE dziecko (a nie "sprzedaje" mu klapsa) to sam jestem za tym, by go nawet powiesić...
    Argumenty autora są wręcz zaeiste i w pełni się zgadzam. Ważna kontrowersja i zmuszenie czytelnika do myślenia :P

    Pozdrawiam!

  • heops heops (*.cable-modem.tkk.net.pl)

    ooo w tym kraju są jeszcze normalni ludzie... kto by pomyślał

  • putek putek (*.tvk.torun.pl)

    Jak najbardziej jestem za siedziałem co nieco na wyspach i tam bezstresowe wychowanie doprowadziło do tego że nastoletnie dzieci potrafią dać w twarz własnej matce gdy ta czegoś im zabroni ciekawe jak będzie z następnym pokoleniem to dopiero patologia a w szwecji to już w ogóle polecam film postęp po szwedzku

    http://www.youtube.com/watch?v=EFIwFnrNX1M

  • Koniu87 Koniu87 (*.217-171-50.tkchopin.pl)

    Miecio
    http://www.anikino.pl/dzieci.php?s=czytanki&id=47 Nie no ten wiersz to jakaś porażka fajnie ze to pokazałeś kolega pisze pracę licencjacką o indoktrynacji :D

  • kroepkona kroepkona (79.139.94.*)

    jeżeli już to: na zlecenie dobrej pani sędzi a nie "na zlecenie dobrej pani sędziny". Sędzina to żona sędziego. Popieram tę akcję, bachorki należy zacząć wychowywać.

  • gruby gruby (*.chello.pl)

    bardzo dobrze! nic do dodania...

  • moni moni (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    dla mnie klaps jest ostatecznością:jeśli,po długich tłumaczeniach i karach typu siedzenie w kącie,dziecko nadal robi to samo i zachowuje się nagannie,wtedy dostaje klapsa ; uważam jednak,że częste bicie rodzi w dziecku agresję i przez to staje się ono bardziej nerwowe,więc kochani wszystko z umiarem;Pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości dla własnej "pociechy" :)

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    W wolnej chwili zerknijcie na to: http://www.biciejestglupie.pl/
    Dawno się tak nie uśmiałem :D Najzabawniejsze chyba są "dowody naukowe".

  • bercik bercik (*.gazownia.poznan.pl)

    Mnie wisza takie akcje za czy przeciw. Wychowuje dzieci po swojemu i nie slucham sie nikogo. Aczkolwiek nie powiem ze pewne elementy sa fajne ale podkresle to tyllko niektore elementy. Nie dajmy sie zwariowac robmy po swojemu.
    Generalnie jestem przeciwnikiem kultury zachodniej a z tamtad to przyszlo i powiem ze nic dobrego to nie wrozy. Juz powoli mamy mala ameryke - burdel jakich malo.
    Wiec apeluje do wszystkich normalnych - trzymajmy sie i robmy po swojemu tak jak my chcemy i nam pasuje. Byle dawalo efekty

  • Mat Mat (*.vl728.renfri.lubman.net.pl)

    Popieram, swietna akcja.

  • sober sober (*.static.espol.com.pl)

    Aha... czyli brak bicia, to brak wychowania hmm... no... błyskotliwe, nie powiem.

  • Andrzej J. Andrzej J. (*.home.aster.pl)

    Czolem,

    Ja rowniez w 100% popieram akcje! Co wiecej, wydaje mi sie, ze nalezaloby nawet rozszerzyc jej zakres, po polskie panstwo od dawna za bardzo miesza sie w sprawy rodziny, w ktore nie powinno wsadzac nosa. Chodzi mi mianowicie o to, ze tak jak przemoc psychiczna i fizyczna jest sprawa miedzy potomstwem a rodzicami i nikomu nic do tego, tak samo panstwo ani sponsorowani przez niewiadomokogo celebryci nie powinni (nie maja prawa!) mieszac sie do przemocy seksualnej w rodzinie. Moje dziecko to _moje_ dziecko i mam prawo z nim robic co chce. Poza tym molestowane dzieci sa zazwyczaj ciche i zamkniete w sobie, co od razu eliminuje czesc problemow wychowawczych, bo takie dzieciaki nie krzycza i nie brykaja za bardzo, dzieki czemu przemoc fizyczna wlasciwie przestaje byc potrzebna.

    Na marginesie, osobiscie uwazam tez, ze to samo dotyczy kobiet. O zonie mowi sie przeciez "_moja_ zona", co ewidentnie implikuje stosunek wlasnosci, w tym sensie, ze kobieta jest wlasnoscia meza, tak samo jak dziecko jest wlasnoscia rodzica, czy sie to podoba feministkom i lewakom, czy nie. Zreszta nie od dzis wiadomo, ze "jak sie baby nie bije, to jej watroba gnije" (chyba Salomon), a z permisywizmu w rodzinie biora sie potem takie postawy jak komunizm, feminizm i postmodernizm.

    To tyle moich uwag. Mam nadzieje, ze okaza sie inspirujace i zycze powodzenia!
    Andrzej

  • Wsn Wsn (*.toya.net.pl)

    Popieram. Metod wychowawczych nie należy utożsamiać z patologią. Mam 22 lata i nie czuję, żeby "dawne" metody wychowawcze mi zaszkodziły, raczej dostrzegam patologię bezstresowego wychowania dookoła siebie...

  • Koniu87 Koniu87 (*.217-171-50.tkchopin.pl)

    Andrzej J.
    Człowieku chyba pomyliły ci się fora swoją pseudo chorą ironię wsadź sobie w kieszeń.
    Walka jest o samą idee tego ze mam prawo dać dzieciakowi klapsa jak sobie na to zasłuży. A nie o to że mogę go napierdzielać do nieprzytomności nie popadaj w skrajność bo jej poziom cię tylko ośmieszył. Podziwiam twoją odwagę że pod tak dalece posuniętym ideologicznym wybiegiem potrafisz podpisać się własnym imieniem nawet w charakterze ironii. Wątpię żeby ktoś z obecnych na forum ludzi miał aż tak wybujałe dążenia więc proszę cię nie obrażaj to nikogo porównując go do pedofila. Bo to jest po prostu chore.

    To tyle moich uwag. Mam nadzieje, ze okaza sie inspirujace i zycze powodzenia!
    Grzegorz ;)

  • Adek Adek (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Moim zdaniem autor słusznie sprzeciwia się tzw. bezstresowemu wychowaniu, niesłusznie jednak dorabia ideologię do "klapsa", a ponadto sam stawia się w konfrontacji do - wydawać by się mogło trafnych haseł - "Kocham, mam czas" czy "Kocham, reaguję".

    Chciałbym jednak uzyskać odpowiedź na pytanie: jak wg Was działa klaps? Dlaczego źle zachowujące się dziecko, które dostanie klapsa, staje się (albo przynajmniej ma się stać) dobrym dzieckiem? Kojarzy sobie np. plucie na kogoś z bólem zadanym przez rodzicielską dłoń (no chyba, że klaps ten ma być bezbolesny)? Jak to jest? Bo odnoszę wrażenie - być może mylne - że dziecko dostające klapsa funkcjonuje trochę jak "pies Pawłowa", na zasadzie reakcji na bodźce: nie robi czegoś złego, bo pamięta (boi się?) o klapsie, a nie dlatego, że jest to złe. Pozdrawiam

  • kriss kriss (*.80.datacomsa.pl)

    Również popieram.

    Są chwile kiedy klaps a nawet lanie są potrzebne.

    Pytanie kiedy następuje taka chwila?

    No i jak oddzielić bicie na wyczucie i zachowania sadystyczne od klapsa czy lania w momencie gdy jest to potrzebne.

  • Marek Marek (*.idg.com.pl)

    Popieram. Moja opinia na blogu:

    http://blogwszystkichblogow.blog.onet.pl/Karze-nie-bije,2,ID393828508,n

    Pozdrawiam

  • sirangel sirangel (*.Martel.Biz)

    Popieram, choć dzieckiem dfopiero co przestałam bić i nie żałuję, że rodzice mnie nie bili, to jednak... widząc to co rośnie z mojego rozpuszczonego braciszka załamuję ręce... rodzicie naoglądali się, żeby wszystko tłumaczyć, jednak do niektórych dzieci samo tłumaczenie nie dociera, a mój braciszek juz dążył zauważyć, ze czego by nie zrobił to i tak potem będzie musiał tylko posiedzieć cierpliwie az rodzice się wygadają, a on potem i tak zrobi co będzie chciał

  • Maciek Warszafa Maciek Warszafa (*.acn.waw.pl)

    Sam jestem ojcem 3 chłopaków (4te w drodze :) ) i śmiać mi się chce na te "metody wychowawcze" bezstresowe oraz "kampanię społeczną". Dzięki za doskonały pomysł :)

  • margot70 margot70 (*.b-ras2.bbh.dublin.eircom.net)

    W pełni popieram!!!

  • Lufekk Lufekk (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    "PS. Co ciekawe, gdy odwiedzałem stronę, kochamniekrzycze.pl na dole licznik głosił, że "stronę odwiedzono 5997 razy". Hmm.... jak na kampanię, którą widziała połowa ludzi w tym kraju..."

    Nie wiem czy to błąd autora czy też manipulacja ;>
    Twórcy tamtej kampanii pozakładali więcej stron (kochammamczas.pl, kochamreaguje.pl).
    kochamniebije.pl jest chyba taką główniejszą i ma 65 000 wizyt (wiem, i tak mało

  • takaTAM takaTAM (89.229.50.*)

    @Beata -
    Taaa, jasne. Łudź się tak dalej.

  • syn syn (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    tyłek boli, ale na ludzi wychodzę...

  • kasia2409 kasia2409 (*.chello.pl)

    Gdyby moi rodzice nie byli "patologiczni" nie wiem jakim człowiekiem bym teraz była.
    Jestem im bardzo wdzięczna, że mimo że mnie bardzo kochają, mieli w sobie na tyle siły żeby na mnie nawrzeszczeć kiedy robiłam idiotyzmy.

  • Bialas920 Bialas920 (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Zgadzam się, zdrowo przesadzają z tymi akcjami. Na siłę starają się zrobić z nas społeczeństwo super grzeczne, poprawne, posłuszne, zupełnie jakby socjalizm wracał do obiegu. Jestem wciąż uczniem i rodzice bili mnie w dzieciństwie jak coś zmajstrowałem i dzisiaj nie mam im tego za złe, bo wiem że nie opłaca się po prostu znowu tego robić. Taka jest definicja kary.

  • IS-2 IS-2 (*.tktelekom.pl)

    Brawo! Bardzo Słuszna inicjatywa!!!

  • Nyczek Nyczek (*.adsl.inetia.pl)

    @leszlo -
    Komuch... raczej pseudo post komunistyczny demokrata.
    W czasie socjalizmu, o ile czytałeś lub żyłeś w tym czasie to zwrócę Ci uwagę że kara Cielesna była na porządku dziennym nawet w szkole.

    Co do samej akcji i jeszcze paru wypowiedzi których nie chce mi się cytować.
    Popieram po części ( taki konformizm pomiędzy 2 akcjami. ) Co to znaczy?
    Owszem jestem za tym żeby wydrzeć się na młodego albo mu strzelić jak już przekracza granice. Ale imbecyle, bo inaczej nazwać się tego nie da, którzy drą się wniebogłosy na ulic bo dziecko wolniej idzie albo coś tam gada za dużo, powinni się uspokoić bo nie wiem jak reszcie społeczeństwa to odpowiada, ale idąc ulicą skupiając się na mijaniu młodej i starej patologi oraz odchodów zwierzęcych, podnoszenie głosu na ten poziom uznaje za akt terroryzmu na mojej osobie.
    Tak samo nie można zrobić czegoś takiego jak pełne prawa rodzica ( czytaj samowola ). Dlaczego?
    Bo za każdą pierdołę nie można strofować. W mojej sytuacji niekompetentni nauczyciele napiętnowali mnie w podstawówce, przez co stan emocjonalny moich rodziców znacząco się zmienił i postępowali podobnie bo myśleli że tak trzeba. Na chwilę obecną po około 11 latach, jestem spokojnym człowiekiem, ale mam zszarpane nerwy i niepewną psychikę w sytuacjach podnoszących ciśnienie.
    Także o ile stres i napiętnowanie w formach kary może przynieść skutki o tyle trzeba zobaczyć kiedy potomek przyjmuję postawę ignorancką do naszych uwag. W tej sytuacji nie podnosimy głosu jeszcze bardziej i nie zadajemy 2x dłuższych kar, lecz chyba rozmowa i przedstawienie sytuacji i próba osiągnięcia rozwiązania jest ważniejsza niż ryczenie i trzepanie dupska które nie będzie miało skutków ?
    A czym grozi postawa ignorancka? Spójżmy na gimnazja, młodzież jest tak bezczelna że dziwie się nauczyciela że nie złapią takiego delikwenta masakrując go w jednym momęcie.


    Do dalszej dyskusji ( o ile ktoś będzie chciał ją zawiązać ) zapraszam na mail nyczek1@wp.pl

  • yeah ]:-> yeah ]:-> (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    :)

  • ziutkowaty ziutkowaty (*.net83.citysat.com.pl)

    Nie jestem w szoku. Zauważam wśród większości komentujących kompletną ignorancję w sprawach wychowania. Swoją wiedzę psychologiczną opierają na jednostkowych obserwacjach, często wiedza o wychowaniu dzieci rodzi się u tych osób z obserwacji własnej osoby i kogoś z rodzeństwa. Często wiedza wychowawcza rodzi się z obserwacji rozwydrzonej młodzieży - na pewno lanie by im pomogło. Sąsiad bije dziecko tzn. daje klapsy wychowawcze, jest z wykształcenia pedagogiem. Jest fanem tej metody. Żonie również daje klapsy, oczywiście odpowiednio mocniejsze, stosownie do wieku żony.
    Co do meritum:
    1) tzw. wychowanie bezstresowe - niestety się nie sprawdziło, psychologowie już dawno stwierdzili, że wychowanie bezstresowe nie przynosi właściwych efektów wychowawczych

    2) wychowanie dziecka powinno się opierać na partnerstwie i wzajemnym szacunku, oraz miłości, przyjaźni, czułości, życzliwości, najlepiej uczyć własnym przykładem, pokazywać właściwe relacje międzyludzkie na przykładzie partnerstwa między rodzicami, uczyć dzieci szacunku do innych, uczyć przestrzegania zasad, nauczyć tych zasad
    Jedną z potrzeb dziecka - i to już bardzo małego - jest potrzeba wyznaczenia granic. Dziecko potrzebuje wyraźnego zdefiniowania - co wolno, a co nie wolno.
    Jeżeli rodzice tego nie potrafią to rzeczywiście pozostanie tylko walić
    głową w ścianę.

    3) ogólnie rzecz biorąc nie wolno stosować przemocy fizycznej i psychicznej - to niszczy charakter dziecka,
    zostało udowodnione, że najskuteczniejszą i najefektywniejszą metodą wychowawczą są wzmocnienia pozytywne, wzmacnia poczucie własnej wartości
    kara jest nieefektywna - żeby wywołać efekt musi być powtarzana wielokrotnie, powoduje obniżenie samooceny, jest po prostu poniżaniem drugiego człowieka
    Jeżeli ktoś tego nie rozumie, tym gorzej dla niego.
    Jakoś tak jest, że każdy usprawiedliwia swoich rodziców, którzy stosowali kary cielesne, jest to normalne zjawisko - psychika człowieka w ten sposób broni się przed traumą. Jednak nie może to być usprawiedliwieniem własnego zachowania. Fakt że rodzice mnie bili nie usprawiedliwia bicia dziecka przeze mnie.

    I nie pokazujmy rozwydrzonych, klnących dzieci jako przykład wychowania bez bicia - prawda jest taka, że w większości polskich rodzin dzieci są bite. Efekty są takie jak widzimy na podwórkach.
    Jaka jest różnica między biciem z miłości (co za absurd) a katowaniem? różnica ilościowa... Gdzie jest ta granica? i od czego zależy? od uznania rodzica? od jego sumienia? do pierwszej krwi?
    nie jestem święty. Zdarzyło mi się w nerwach dać klapsa dziecku. Bardzo nieprzyjemne uczucie dla mnie. Ten klaps nie wpłynął na zachowanie mojego dziecka (5 lat). Może klaps był za słaby. Może ktoś m doradzi: czy miałem go walnąć tak żeby się przewrócił? O wiele lepsze efekty wychowawcze dają rozmowy z moim dzieckiem i wspólne zajęcia domowe. Kary np. stanie w kącie, stosuję bardzo rzadko, bo rzadko jest to potrzebne. Zwykle stosuję pozytywną motywację: nagrodę - pochwałę itp.

  • baloo baloo (*.ekspres.net.pl)

    Bez rozpisywanie się... Generalnie popieram!
    Miło, że są jeszcze normalnie podchodzący do życia ludzie=)
    Miłość i odpowiedzialność. Nie bezmyślność.

  • Lechosaw Lechosaw (95.108.29.*)

    Na wstępie pragnę podziękować autorowi akcji za jej zorganizowanie. Serdecznie dość już mam kolejnego pokolenia celebrytów będących dziećmi lewactwa z poprzedniego ustroju tak na prawdę to im właśnie należało by się porządne lanie bo to oni w dzieciństwie łomotu nie dostawali i teraz im się we łbach poprzewracało (np dzieci zapatero. btw. fotka z rodzinka zapatero i obamą gdzieś krąży jeszcze na google :D) ale wracając do tematu, to jestem wdzięczny Ojcu za to że mnie tłukł kiedy było trzeba. Pamiętam zawsze ,że tylko jego się słuchałem bo tylko On był mnie w stanie do "czci i wiary" przywrócić matki niegdyś nie poważałem, gdyż sama nie uciekała się do przemocy nawet jak próbowała to jej nie wychodziło (ręce miała za słabe a wieszak to się złamał mi na tyłku, a ja się tylko śmiałem) nawet babcia czasem mi ścierką przez łeb dała ale nic nie zastąpiłoby chyba niedźwiedziej łapy ojca i czasem też pasa. Wiadome też jest że takich metod nie stosuje się do małych dzieci a surowość kary powinna być proporcjonalna do wieku nicponia także niemowlaka to się przecie nie bije, małe dziecko co najwyżej klapsa bądź "surową naganę ustną" natomiast rozwydrzone bachory powinno się traktować nieco lżej niż mnie onegdaj. Mimo wszystko i tak żałuje, że Ojciec nie prał mnie więcej jak byłem młodszy, może bym się nauczył więcej pokory w życiu, bo ulica za ojca mi tego nie uczyni<hehehe> ( and stop them silly acusations 'Cause 'ya haven't seen ME yet boys :D <cwaniak2><faja>)
    aa.. bym był zapomniał pozdrawiam
    TheBill X7

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Ziukowaty, wnioski wyciągnięte z rzeczywistych zdarzeń są bez wątpienia cenniejsze niż jakieś książkowe dyrdymały psychologów które nam tu z wielkim wysiłkiem przepisałeś. A co do Twoich metod to może bądź łaskaw wyjaśnić dlaczego klaps jest "zły" a stanie w kącie "dobre"? Czyżby stanie w kącie nie poniżało dziecka i nie obniżało jego samooceny? No i co zrobisz kiedy Twoje dziecko podrośnie i na polecenie udania się do kąta odpowie Ci: "pocałuj mnie w d..."?

  • Matix Matix (*.brzesko212.tnp.pl)

    I tak i nie. Bicie czy krzyczenie nic nie da (podobnie jak naiwny pacyfizm tu się zgadzam). Ja zawsze jak widzę: "Kocham, nie biję" to myślę, że lepszy byłby "kocham, nie piję" or something. Bo dobre wychowanie dzieci bierze się najpierw z samowychowania dorosłego. Jak będzie samokrytyczny, będzie szlifował swoje człowieczeństwo to 1) dziecko przez sam przykład dużo się nauczy 2) będzie wiedział, jak ukarać by nie zrobić krzywdy. W innym wypadku zrobi dziecku krzywdę albo nadmierną reakcją, albo brakiem reakcji.

  • Koniu87 Koniu87 (*.217-171-50.tkchopin.pl)

    @Matix - 100% Racja

  • Elo Elo (*.neospot.pl)

    Popieram

  • qqq qqq (*.internetdsl.tpnet.pl)

    @coxa - widze ze nie zrozumiałeś co on napisał... typowe :)

  • euterbe euterbe (*.aster.pl)

    popieram, mając 17 lat cieszę się że zostałem wychowany w taki sposób, sprawiło to, że nie jestem neandertalczykiem żyjącym w XXI wieku, chodzącym w najkach za kostkę, raybanach i kolorowych bluzach, wiem co jest na prawdę ważne i przy okazji reprezentuję jakąś ideologię, trochę większą niż tylko 'lans za wszelką cenę'


    ode mnie jeszcze tylko:
    "Dziękuję mamie i tacie za opiekę
    Za ciepło rodzinne i kłótnie przy kolacji
    Dziękuję szkole za pierwsze kontakty
    Na dzikie wakacje i nerwy w ubikacji

    Ojczyznę kochać trzeba i szanować
    Nie deptać flagi i nie pluć na godło
    Należy też w coś wierzyć i ufać
    Ojczyznę kochać i nie pluć na godło

    (...)"
    'T.Love - To wychowanie'

  • córka córka (*.netcity.pl)

    Konia z rzędem rodzicom, którzy serwując dziecku bezstresowe wychowanie ZAPEWNIĄ MU, że reszta życia też będzie bezstresowa!!!!!!

    A nuż, pojawi się jakiś stresik (niezdany egzamin, ktoś mu zwróci uwagę, zostanie wylany z pracy etc... ) I CO WTEDY??

  • Peter Wiggin Peter Wiggin (*.bydgoska.ds.uj.edu.pl)

    Jako student pedagogiki - ZGADZAM SIĘ W 100%

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Z takimi "wywrotowymi" poglądami kariery w pedagogoce raczej nie zrobisz :D

  • Jasiu Jasiu (*.dynamic.gprs.plus.pl)

    ojoj, i po co ze skrajnosci w skrajnosc???
    Wychowujmy nasze dzieci, ale nie przez bicie
    nie ma klapsa i klapsa. klaps za kare = jest uderzenie

    o tak, jakby nas szef w firmie uderzyl w dupe za to, ze zle wyslalismy maila, nie przeslalismy oferty w terminie etc.

    nie chodzi o zaprzestanie wychowywania dzieci, lecz alternatywa do bicia niech jest wyjasnianie i tlumaczenie
    to duzo trudniejsze i niestety bardziej angazujace. Dla dzieci trzeba mniec czas. Sa w zyciu rzeczy wazne i Wazniejsze.
    Bicie dziecka to oznaka braku wlasnej sily i brak umiejetnosci panowania nad soba. Przylozyc umie kazdy debil. Zeby czegos nauczyc wyjasniajac a nie dajac kapsla trzeba sie wysilic.
    Poniewaz chodzi o nasze dzieci, czastke nas, to jednak starajmy sie wyjasniac.

    Jezeli tego zaprzestaniemy i bedziemy budowac autorytet sila. Jezeli sami akceptujemy bicie dzieci, to badzmy tez gotowi, ze ona moga uderzyc nas. Tez jestesmy tylko ludzmi.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Jasiu ale swoich rodziców biją głównie bezstresowcy!

  • Uruziel Uruziel (*.static.korbank.pl)

    Mnie matka nie wychowywała (tak mi się wydaje). Poprostu tłumaczyła, tłumaczyła i jeszcze raz tłumaczyła. I bardzo kochała. Miała dużo cierpliwości. Jakoś zawsze wiedziałęm co mi wolno a co nie i to bez jakiejkolwiek przemocy. pewnie, że czasem podniosła głos i mówiła bardziej stanowczym tonem ale to chyba normalne. Mi się wydaje, że podstawą msi być miłość a z niej wszystko wynika. teraz z perspektywy czasu gdy mam swoją rodzinę wiem, że zrobiła dobrze i jak zrobię tak samo z moim synem (za 3 tygodnie termin porodu). Wyrosłem (tak mi się wydaje) na dobrego człowieka i to bez "wychowywania" bo nie poto ma się dzieci żeby je wychowywać tlyko po to aby kochać.

  • Uruziel Uruziel (*.static.korbank.pl)

    I teraz odp. do Miecia:
    Nie prawda, że biją głownie bezstoscy. Wszystko powraca ze zdwojoną siłą - klaps jak i całus na dobranoc. W pełni zgadzam się z Jasiem i popieram to co pisze.

  • SA SA (*.chello.pl)

    @Miecio, co chwila piszesz, że jak ktoś się źle zachowuje to był wychowany bez klapsów. Skąd masz takie informacje?

  • Ekowaty Ekowaty (*.net.pbthawe.eu)

    Słuchacze Kontestacji robią zrzutkę na prawdziwy billboard Kocham, więc nie wychowuję.
    Zainteresowanych odsyłam na forum:
    http://www.nieprofesjonalisci.com/thread-291-post-6512.html#pid6512

    Wystarczy, że zbiorą się 23 osoby deklarujące wpłatę 50zł i mamy prawdziwy billboard i sławę.

  • motoholica motoholica (*.nplay.net.pl)

    ta akcja z aktorami i z innymi tzw. znanymi, czy raczej rozpoznawalnymi twarzami, to kampania medialna służące czemu? albo raczej komu? Konflikt pokoleń i tak będzie trwał, bo kiedyś była walka z rock'n'rollem i jego wyznawcami, bigbitowcami, później rockowcami, metalami, pukami, poppersami, itd itd. W świecie sterowanym przez merketingowców zawsze będzie coś kontrowersyjnego dla ludzi w różnym wieku.
    Ad rem jestem zwolennikiem "normalnego" wychowywania własnych dzieci i tak je wychowuję - nie biję i nie biłem. I pomimo iż niektóre są już pełnoletnie, nie otarły się jakoś o różne patologie, subkultury. A co robię? po prostu dzieciom poświecam czas. Jak są małe - bawię się z nimi, jak są większe - jeżdżę z nimi na rowerze i wygłupiam się. Bo jeśli nie ja poświęce im czas, jesli nie ja przytulę własne dzieci , to z pewnością "przytuli" je ulica - co jest już zjawiskiem patologicznym w naszym kraju i stąd właśnie takie akcje. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

  • AntekM AntekM (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Właśnie pokazali akcje na Superstacja;]

  • sabufer sabufer (*.chello.pl)

    Popieram!
    Dzieci trzeba wychowywać silną ręką. W żadnym wypadku bezstresowo!

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    Proszę autorów strony o podanie na stronie numeru konta na który należy wpłacać pieniądze na billboard.

  • wolny_katolik wolny_katolik (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Na pewno własny przykład jest najlepszą metodą wychowawczą.... ale co zrobić, jak dziecko nałogowo gra w "jednorękiego bandytę", albo kradnie w sklepie?
    Dać przykład czy w dupę?
    My daliśmy w dupę. Porządnie. Pomogło. Więcej ekscesów nie było.
    Teraz ma 21 lat, o ile wiem, nie ma pretensji, na policje nie doniesie.

  • wolny_katolik wolny_katolik (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Zdecydowanie popieram akcję! Sam byłem bity, czasem uważałem, że niesłusznie, ale i tak nigdy nie miałem pretensji do matki za bicie.

    Ale opowiem wam prawdziwą anegdotę: Jak miałem ok. 24 lata, kończyłem studia, zapytaliśmy kolegę, który był strasznie zahukany, przepraszający za to, że żyje, dlaczego taki jest?

    On odpowiedział, że rodzice go nigdy nie uderzyli, ale jeśli zrobił coś nie po ich myśli, czasem na kilka dni się "obrażali". Więc woli być uprzedzająco grzeczny, żeby nikt się na niego nie obraził.

    Reakcja nas, pozostałych dwóch "byków" była zgodna: NO, TO NIESZCZĘŚLIWY JESTEŚ!!! Dobre lanie, to po prostu super ROZGRZESZENIE, można zaraz broić dalej!

    My dwaj byliśmy przebojowi, odważni w stosunkach z ludźmi, nie bojący się konfliktów, podchodzący do wszystkiego zadaniowo... i zawsze do przodu!

    Nie widzieliśmy problemów, raczej pożytki z dobrego lania w przeszłości.

  • Ice Ice (*.41.pxs.pl)

    No i w pyte... jestem z Wami!

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    @Uruziel: Polecam lekturę: http://www.rp.pl/artykul/27,198843.html
    @SA: Te "informacje" to głównie efekt moich własnych obserwacji. I nie wydaje mi się żebym pisał o tym "co chwila". Chyba jesteś przewrażliwiony :)

  • kglibow kglibow (*.adsl.inetia.pl)

    Ludzie bija dzieci nie żeby im pomoc lub ochronić ale żeby ułatwić życie sobie.
    Poprzez bicie zwyczajnie "łamie" się dzieci (i dorosłych). Nie buntują się i słuchają silniejszych: rodziców, policjantów, klawiszy, polityków, urzędników, morderców, gwałcicieli... wszystkich, którzy występują na pozycji siły. Biciem uczy się dziecko aby nie było niezależne tylko posłuszne, bez względu kto ma racje.

    Poza tym:
    - bite dzieci maja mniejsze IQ (badania)
    - stalin hitler byli bici przez rodziców
    - agresja rodzi agresje, znacie to?
    - prostytutki "robi się" z normalnych kobiet bijąc je (wymuszając posłuszeństwo)
    - im większy poziom konserwatyzmu (zachowawczość, obawa przed zmianą) tym większa szansa ze dany człowiek byl bity przez rodziców (badania)

    Na koniec zagadka:
    Co zwiększa szanse na to że wasza córka obroni się przed gwałcicielem: bicie czy nie bicie? Podpowiedz: co by sie stalo gdyby wasze dziecko zechcialo sie aktywnie bronić przed atakującym rodzicem, inaczej mówiąc, jakiej reakcji na agresje uczycie swoje dziecko?

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Kglibow, ale z Ciebie filozof od siedmiu boleści :D Skoro AGRESJA RODZI AGRESJĘ to przed gwałtem lepiej obroni się córka bita. Ta niebita będzie czekała biernie przeświadczona o swojej nietykalności cielesnej :) Stalin i Hitler byli bici tak jak większość ówczesnych dzieci. Lolek Wojtyła też dostawał w skórę i chyba wyszło mu to na dobre :) A badania prowadzone przez psychologów nie mają żadnej merytorycznej wartości.

  • kryha kryha (*.dynamic.gprs.plus.pl)

    Jestem pedagogiem. POPIERAM. Wychowywać, nie chować pod kloszem. Kochać. Kochać. Kochać.

  • kryha kryha (*.dynamic.gprs.plus.pl)

    Miecio, agresja RODZI agresję. Bita przez rodziców da się bić silniejszemu, ale wyładuje na slabszym. Zatem ostatecznie i na sobie.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Tylko, że rodzicielskie karcenie to nie jest żadna agresja !

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    Tak czytam i nasuwa mi się pytanie - a może tak po prostu wszyscy odwalą się od tego jak inni ludzie wychowują swoje dzieci? Może by wszyscy po prostu zajęli się własnymi dziećmi, a jak swoich nie mają, to nie wtrącali się w życie innych? MOJE DZIECKO = MOJE METODY WYCHOWAWCZE. Jeśli nie mam prawa wychowywać MOJEGO dziecka tak, jak uważam za właściwe, to znaczy, że żyjemy w FASZYSTOWSKIM kraju.

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    I pozdrawiam Lechosława. Mnie rodzice nie dyscyplinowali - byłem grzecznym dzieckiem, które lania może nie potrzebowało. Ale dzisiaj brakuje mi samodyscypliny.

  • SA SA (*.chello.pl)

    Co do "mojego dziecka" polecam lekturę "Listy starego diabła do młodego"

  • Paweł Paweł (*.171.204.121.awakom.net)

    Nie należy mylić wychowania z przemocą. Bicie jest złe, bez względu na to kto tego dokonuje. Jeśli wolno bić dziecko to wolno bić każdego.

  • Lucky_one Lucky_one (*.toya.net.pl)

    A ja bym chciał zwrócić uwagę jeszcze na jedną rzecz, która po części przewinęła się w jednym poście. I oprócz tego zrobić małą dygresję.

    Jeśli będziemy dziecko wychowywać bezstresowo, to właśnie co będzie, gdy np wyśmieją je w szkole, bo czymś się będzie różniło (dzieci są bezwzględne) ? Albo jak zawali na studiach, czy jak zwolnią je z pracy? Jak niesłusznie opieprzy je szef? STRES JEST WSZECHOBECNY W ŻYCIU KAŻDEGO CZŁOWIEKA I CZĘSTO JEST SIŁĄ NAPĘDOWĄ DO DZIAŁANIA. Jeśli dziecko od małego nie nauczy się co to stres, nie będzie umiało sobie z nim poradzić, to w przyszłości będzie niezaradne, nieszczęśliwe, a może nawet popełni samobójstwo - bo Ci, którzy święcili same sukcesy, bardzo dotkliwie przeżywają porażki.. To raz.

    A dwa. Może w takim razie powinniśmy powypuszczać bandytów z więzień i tłumaczyć im cierpliwie, że nie wolno zabijać innych ludzi, że nie wolno ich okradać, że nie wolno bić innych ani gwałcić, bo to jest złe? Bo oni na pewno potrzebują miłości, i już wszystko będzie dobrze? Może zorganizujemy wielką akcję, w której będziemy nawoływać rząd do zaprzestania kar na obywatelach, którzy zbłądzili? Może komuś, kto przejechał pijany matkę z dzieckiem na przejściu dla pieszych też cierpliwie będziemy tłumaczyć, że źle zrobił i że tak nie wolno? Może panu, którego obowiązkiem było pilnowanie parametrów procesu w fabryce, ale wolał sobie iść spać, i przez to wyleciała ona w powietrze lub produkt finalny zatruł/zabił ileś tysięcy ludzi będziemy cierpliwie tłumaczyć, że źle zrobił? Może wreszcie jak ktoś zniszczy sprzęt biurowy w swoim miejscu pracy, będziemy cierpliwie tłumaczyć że tak nie wolno, zamiast odjąć mu wartość sprzętu od pensji? KARY SĄ WSZECHOBECNE. I lepiej, żeby dziecko uczyło się od młodości, że jak się robi coś złego, to grozi za to kara. Jak jest małe może to być klaps, stanie w kącie czy srogi opieprz od któregoś z rodziców. A jak jest starsze, to już nie ma tak różowo - zabranie nawet do 2/3 pensji, i nikt się nie będzie pytał czy wystarczy na życie czy nie, kara pozbawienia wolności, odebranie pojazdu, prawa jazdy, prawa wykonywania zawodu itd...

    Uważam że wychowywanie tylko pozytywnymi bodźcami też jest przereklamowane - potrzebny jest wachlarz bodźców - zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Metoda kija i marchewki. Poza tym, nie zawsze da się dziecku wytłumaczyć, dlaczego czegoś nie wolno (czasem może tego nie zrozumieć lub nie wyczuwać powagi sytuacji, bo jest za młode). Więc lepiej żeby nie robiło tego, bo będzie się bało klapsa, niż żeby nasze kazanie sobie wsadziło w buty - i na przykład wysadziło dom w powietrze lub poparzyło sobie pół twarzy, bo uznało że jednak w bawieniu się kuchenką gazową nie ma nic złego.. A za te klapsy i zakazy dziecko podziękuje nam w przyszłości, gdy podrośnie i zrozumie dlaczego czegoś nie było mu wolno..

    Podsumowując - uważam że dziecko powinno być zarówno nagradzane za dobre, jak i karane za złe (tak samo będzie w dorosłym życiu, choć czasem niestety zdarza się na odwrót, no ale to jest patologia naszego państwa i prawa, i wielu innych też) - a kary i nagrody powinny mieć szerokie spektrum: od bardzo małych, do bardzo dużych, stosownie do kalibru czynu dziecka. Karą wcale nie musi być klaps, ale brałbym też go pod uwagę. Podobnie nagrody mogą być różne - od pochwał do jakichś małych niespodzianek, aż po wycieczki/wyjazdy..

    Jeszcze dodam, że jeśli chodzi o klapsy, to uważam je za dobrą metodę wychowawczą tylko do pewnego wieku - powiedzmy 12-14 lat. Bo później dziecko dostanie w dupę, a i tak będzie robić swoje. Dużo dotkliwszą i skuteczniejszą karą będzie: szlaban na internet, komputer, telewizor, wyjście na dwór, wyjście do kolegi/ów, zabranie kosmetyków (nie mydła i dezodorantu, ale powiedzmy szminki, lakieru do paznokci i błyszczyka) albo kieszonkowego. Wreszcie utrata prawa do zabawy z rodzicem na jakiś czas (zakładam że normalnie rodzic ma czas i bawi się często ze swoim dzieckiem) - aczkolwiek tą karę uznałbym za dyskusyjną i wyjątkowo trudną do zastosowania we właściwy sposób.

  • kasia kasia (83.238.240.*)

    ja tez popieram!! no i gratuluje odwagi :)

  • lei n lei n (150.254.222.*)

    Gratuluje AKCJI: przyłączam się do niej...

  • iza iza (*.adsl.inetia.pl)

    Dlaczego mamy bić dzieci??? to może dorośli też zaczną siebie nawzajem okładać za złe zachowanie. Czy kiedy mamy szesnaście, osiemnaście lat też rodzic ma prawo nas uderzyć?? małe dziecko też rozumie i na pewno o wiele więcej zrozumie z rozmowy z rodzicem niż z ''przysłowiowego'' klapsa. Ja nigdy nie uderzyłam własnego dziecka, nigdy nie uderzyłam żadnego człowieka.

  • crazy crazy (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Ludzie, co Wy za bzdury opowiadacie??? Az trudno uwierzyć, że tyle Was się tu zebrało! Zapewne sami byliście w dzieciństwie bici i inne metody wychowawcze Wam po prostu do głowy nie przychodzą. PO co się trudzić, rozmawiać, po co w kilkulatku budować szacunek do niego samego - żeby rozumiało to słowo w ogóle przez doświadczenie szacunku we własnym domu. Wytworzenie w dziecku poczucia kompetencji, ciekawość świata, wiara we własne możliwości - po co? Lepiej w dupę dać i po kłopocie. Cicho będzie siedzieć i nie zakłóci tatusiowi oglądania telewizji! Troglodyci. W końcu po to się ma siłę i jest się dziesięć razy cięższym, żeby te przewagę wykorzystywać i udowadniać gnojowi, gdzie jego miejsce! Potem tacy ludzie w pracach odreagowują swoją niekompetencje na niżej usytuowanych w strukturze i mówią, że stras to rzecz normalna, że to tamci, maltretowani psychicznie przez bitych w dzieciństwie przełożonych, niby sobie nie radzą z emocjami. Że za delikatni. Świat byłby lepszy bez takich jak Wy, bitych w dzieciństwie. Bo wy nawet nie zdajecie sobie sprawy ze spustoszenia jakie użycie siły wobec dziecka robi w jego psychice. Utwierdzajcie się w przekonaniu, że nic złego nie robicie, ale to nie zmienia faktu, że krzywdzicie swoje dzieci. Nieudolnością wychowawczą, niekompetencją. Szczerze im współczuję takich rodziców. Takich jak wy powinni zawczasu sterylizować. W Szwecji za uderzenie dziecka są konsekwencje prawne i porównajcie tamtą kulturę pracy z polską patologią i niekompetencją managerów. Psychiczni analfabeci. Do książek ignoranci, do książek! Zgrozą powiało.
    Moje dzieci nie wymagają bicia. Potrafię tak z nimi postępować, że nawet nie przychodzi nikomu do głowy, by dziecko uderzyć! To wy, dorośli doprowadzacie swoje dzieci do takich sytuacji, żeby potem móc je uderzyć, nie odwrotnie...

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Następny książkowy fachowiec się odezwał :D

  • crazy crazy (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Bo ty Mieciu, jak rozumiem w życiu się lekturą żadną nie zhańbiłeś, co? Jeszcze refleksja jakaś by cię naszła, empatię byś odczuł z bohaterem literackim. Nie, nie ma co ryzykować. Lepiej pozostać troglodytą.

  • Yogurt Yogurt

    kglibow, ja mam 17lat i bardzo konserwatywnych rodziców, kiedy bylem brzdącem i zrobiłem coś złego, np. zbiłem drogi talerz z meblościanki, bo mimo zakazu bawienia się w tym miejscu ja bawiłem się na całego i za to spotkała mnie kara w postaci lania. Bardzo często byłem bity w wieku szkraba i wyszło mi to na dobre bo już wiedziałem jakie są granice różnych czynności.

    Później lanie już mnie kompletnie nie ruszało wiec rodzice zaczęli krzyczeć (lecz kłótnia z rodzicami zdarzała się już znacznie rzadziej bo klapsy w młodszym wieku zrobiły swoje :P) i podczas tej napiętej atmosfery posiadłem sztukę trafnego argumentowania moich zachowań. Umiem zachować spokój gdy się z kimś kłócę.

    Teraz mam zaje...fajny stosunek z rodzicami i wcale (wbrew temu co ci twoi wielcy uczeni napisali) nie jestem głupszy od innych. Chodzę to jednego z lepszych LO w Wielkopolsce, umiem się zorganizować, i nie twierdze ze bite dzieci mają mniejsze IQ tylko dlatego ze były bite. kglibow chyba nigdy nie robiles testu IQ. Ten test jest robiony gównie pod tzw. "wzrokowców".

    A jeśli chodzi to tą samoobronę to ja jako to "bite, gorsze dziecko" miałem 2 sytuacje kiedy miałem sytuację podbramkową. A wiedząc co to znaczy klaps w tyłek i mnożąc to obie przez nogi i pięści 2-óch "dresów" wiedziałem że trzeba uciekać!!! - to było za pierwszym razem. Za drugim razem byłem już sprytniejszy i zaopatrzyłem się w gaz pieprzowy i o dziwo mała puszeczka udowodniła ze spryt bierze górę nad mięśniami.

    ...a to wszystko że od małego wiedziałem co to kara i umiałem albo ją przyjąć, albo od niej uciec, albo się jej przeciwstawić!!!

    I NIKT MI NIE WMÓWI ŻE KARANIE ZA COŚ CO JEST ZŁE JEST KOMPLETNIE NIEUZASADNIONE!!!

    Wszystko również zależy od podejścia rodzica, ważne aby karał słusznie, nie tylko dlatego ze miał gorszy dzień w pracy.

    uuu ale się rozpisałem :P to tylko dlatego ze wkurza mnie jednostronność osób, osobiście zawsze staram się być neutralną postacią :P (pisałbym jeszcze ale komu się będzie chciało przeczytać tak długi komentarz :P

  • Legionista Legionista (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Tak jasne dajmy dzieciakom wolną rękę, niech robią co chcą - ulica i internet na pewno sprowadzą go na "właściwą" drogę. Brawo dla autora

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    MOJE dziecko = MOJE metody wychowawcze.

    Kto tego NIE ROZUMIE, jest FASZYSTĄ.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Crazy, dla mnie lektura nie jest hańbą tylko po prostu ja, w przeciwieństwie do Ciebie, nie "łykam" bezmyślnie wszystkiego co przeczytam. No i starannie dobieram lektury bo np. o "szwedzkiej kulturze pracy" to można przeczytać chyba tylko w ulotkach propagandowych ze szwedzkiej ambasady :P

    Yogurt, przeczytałem do końca i w pełni popieram. Z rozsądnymi ludźmi przyjemnie się rozmawia, nie to co z "szaleńcami" :)

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    Utopijny bełkot przeciwników kar cielesnych przypomina mi pewną książeczkę, jak to się nazywało... bodajże "Związek zawodowy w życiu zakładu pracy - radziecka demokracja w praktyce". Był tam opisany utopijny kraj o nazwie ZSRR, niestety, nie mogę go znaleźć na mapie. Tak samo jest z wychowaniem bezstresowym - teoria brzmi genialnie, praktyka nieco odstaje. Jak każda lewacka próba naprawiania świata zresztą.

  • crazy crazy (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Miecio, a co TY o mnie wiesz, żeby mi imputować, że "łykam" bezmyślnie, albo że lepiej ode mnie dobierasz lektury? Nie wiesz nic, więc twoje gadanie, to bezwartościowe gołosłowie. Ulotek o których piszesz z taką pewnością nie czytałam (jak mniemam to Twoje główne źródło informacji o Szwecji, skoro się na nie powołujesz) , ale pracuję w szwedzkim banku i mam tę kulturę na co dzień, od 4 lat, w dodatku w wersjach zmodyfikowanych do kilkunastu innych krajów, gdzie koncern ma filie. Chciałoby się napisać: a lej swoje dzieci, skoro są twoją własnością jak meble i uważasz, że to najlepsza metoda wychowawcza. Niestety, nie ma we mnie zgody na taką bezmyślność.
    Oczywiście na takim forum, nie liczę na zrozumienie moich poglądów, bo nie po to się tu Państwo spotkali. Ale przyznam, że link ten dostałam od znajomego i mnie zbulwersował. Teraz z całą pewnością ograniczę kontakty z ludźmi propagującymi takie poglądy. Tym bardziej, że świadczą one o dość płytkim i powierzchownym traktowaniu tematów wychowania dzieci. Prostackim wręcz.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Crazy a co Ty wiesz o mnie i innych tutaj piszacych, że nam coś imputujesz? Zgrywasz wielką inteligentkę a tak naprawdę sama jesteś intelektualną troglodytką, która wszystkich myślacych cokolwiek inaczej najchętniej potraktowałaby maczugą :P
    Kultura pracy w Twoim banku bierze się od pracujących tam obcokrajowców. Większość szwedzkich firm jeszcze trzyma się kupy tylko dlatego, że Szwedzi stanowią w nich mniejszość :)

  • nika nika (*.chello.pl)

    we mnie obie akcje nie wywołują aż tak skrajnych emocji... zgadzam się z tym, że tak zwane bezstresowe wychowanie jest totalnym błędem i porażką, o czym już wiedzą Amerykanie, którzy już nieco dłużej w tym siedzą, a u nas jak zwykle połykamy z zachodu, czy ze Stanów wszystko, co u nich się nie udało, ale po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach przychodzi do nas jako ekstra nowość. przemiana społeczna rodziców, którzy są zupełnie podporządkowani swoim dzieciom i nie maja żadnego autorytetu z pewnością nie jest dobra. Ale trzeba wziąć pod uwagę też fakt, iż mówienie o karaniu dzieci, bądź też o nie wtrącaniu się społeczeństwa w wychowanie, może być źle zrozumiane przez tych, którzy tego sposobu "wychowywania" nadużywają. Stąd może ostre reakcje przeciwników tej akcji. Szczerze mówiąc we mnie też tutejsza akcja wywołuje mieszane uczucia, dlatego, że byłam dzieckiem bitym i mam do tego emocjonalne odniesienie. Dopiero głębsze zastanowienie pozwala mi poprzeć tą stronę, a nie koniecznie tą reklamowana na bilbordach. Myślę, że reakcje emocjonalne wielu mogą być związane z tym właśnie, że bicia nie utożsamiają z zasłużoną karą, lecz upokorzeniem.

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    Upokorzenie to doskonała kara.

  • nika nika (*.chello.pl)

    tu wydaje mi się, ze trzeba podkreślić, fakt, ze w wychowaniu innym niż to osławione "bezstresowe" nie chodzi o lanie w dupę dla zasady, tylko o możliwość użycia równie osławionego "klapsa". Bo może być beznadziejnym rodzicem ten, który dziecka nigdy nie zbił, ale notorycznie upokarza je słownie, albo jest zimny i obojętny, i nie wykazuje żadnego zainteresowania swoim dzieckiem. A rodzic, który raz na 2 miesiące użyje klapsa, albo klepnie po łapach jak dziecko wsadza rękę do kontaktu, albo krzyknie, gdy dzieciak chce złapać za garnek z wrzątkiem, wcale nie musi oznaczać kogoś kto blokuje rozwój dziecka, jego kreatywność... Trzeba rozróżnić dwie różne rzeczy - czym innym jest dawanie dziecku reprymendy, karanie go za złe zachowanie, a czym innym bicie w celu karania za swój stan psychiczny, upojenie alkoholowe, bądź w celu zdewartościowania kogoś słabszego, bo nie ma się powodu, żeby samemu poczuć się wartościowym.
    Trzeba też być ostrożnym w mówieniu "moje dzieci- moje metody", bo tego argumentu mogą używać również ci, którzy stosują przemoc, bynajmniej nie w celach wychowawczych.

  • nika nika (*.chello.pl)

    upokorzenie to nie jest doskonała kara - to jest właśnie sposób myślenia osób bitych, którzy nie znają innego sposobu na przekazywanie informacji swoim dzieciom. To mi właśnie powiedział mój ojciec kilka lat temu: "ja nie wiedziałem, że można inaczej", bo umiał przekazać tylko strach zamiast miłości, słuchał rodziców nie dlatego, że ich kochał, ale dlatego, że się ich bał... Więc nie mogę się zgodzić, że bicie jest dobre, choć przeciwnikiem "bezstresowego wychowania" jestem od zawsze. Upokorzenie powoduje, że pamiętasz tylko karę, a nie za co ona była. To jest właśnie ta śliska granica między wychowawczym klapsem, a przemocą.

  • marcepani marcepani (*.autocom.pl)

    wspaniały sposób na zrobienie sobie "dobrze" w materii dawania dziecku klapsa...

    chciałabym zobaczyć reakcję Autora gdy żona tłumaczy Mu konieczność prania swoich skarpetek lub też nie przeklinania w domu wychowawczym klapsem - i nie mam tu na myśli tzw. gry wstępnej


    p.s.: kobieta - Sędzia!!!!!! nie sędzina !! sędzina to żona sędziego !

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    Nika - gada Pani bzdury. Nigdy nikt mnie nie bił, choć nie byłem wychowywany bezstresowo.

    Dlaczego upokorzenie jest dobrą karą? Bo towarzyszy klapsowi, a klaps jest dobrą karą. A jeśli nie towarzyszy, jeśli dziecko śmieje się po klapsie albo ma na niego zwis, to znaczy, że dziecko jest butne i należy ubytki wyrównać większą energią kinetyczną.

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    Może się Pani Nice przedstawię - jestem ojcem dwójki dzieci, które co prawda wariują i często dostają po tyłku, ale w ogóle się mnie nie boją, często też się ze mną bawią - bo poświęcam im dużo czasu. Jak to jest, że tak mnie lubią, pomimo silnych klapsów? I jeszcze jedno - tylko mnie słuchają, żona i dziadkowie jakoś wydają im się nieprzekonujący.

  • CARMEN CARMEN (*.lublin.mm.pl)

    Uważam że akcja kocham reaguje lub kocham nie bije ma swoje zalety. Autor tej strony skupia się tylko na tym że "wielka akcja telewizyjno-radiowo-billboardowa" reklamuje bezstresowe wychowanie -ok to może nie jest do końca takie dobre-dzieci można karcić za ich złe zachowanie ale z rozsądkiem i nie zawsze bo klaps w pupe różni się od uderzenia w głowę , bicia pasem gdzie popadnie itp to zostaje w psychice dziecka . Niestety są rodziny w których dzieci bije się notorycznie, matka lub ojciec wręcz znęcają się nad dzieckiem i często zdarza się że nikt nie reaguje bo to nie jego sprawa ; i właśnie ta akcja telewizyjna ma na celu przekonanie ludzi aby jednak coś z tą przemocą robili a nie byli głusi na krzyk bitego dziecka uważam że to jest duuuży plus dla tej akcji. Poza tym akcja ta daje do myślenia dla nas żebyśmy pomyśleli nad tym zanim podniesiemy rękę na dziecko jak ono to odbierze i czy faktycznie jest to potrzebne , czy nie zrobimy dziecku krzywdy. Ja byłam karcona jako małe dziecko i ciągle krytykowana i do tej pory to pamiętam- nie jest to dobre wspomnienie, że rodzice dobrze mnie wychowywali- nie podziękuje im za to ...mam tylko żal do nich niestety , uraz, kompleksy......nie każdy rodzić wie co to znaczy karcić dziecko z rozsądkiem ...... niektórzy przekraczają granice może nieświadomie i wtedy zaczyna się tragedia...dziecka tragedia więc- kocham reaguje -jak najbardziej się za tym podpisze. Więc czy faktycznie należy krytykować akcje "celebryckich ćwierćinteligentów"??? A może ćwierćinteligentem jest autor który chyba nie do końca zrozumiał "wielką akcje telewizyjno-radiowo-billboardową", wychwycił jakiś jeden z wielu aspektów tej akcji i na tym bazuje nie wykorzystując wiedzy w pełni...... zanim zaczniecie krytykować to najpierw miejcie pełną wiedzę na dany temat. POZDRAWIAM

  • maciuniu maciuniu (*.ds2.agh.edu.pl)

    Co to jest "pełna wiedza na ten temat"? Sama nie rozumiesz, co piszesz. Nie każda rodzina w tym kraju jest patologiczna. Wielu rodzicom zdarza się przesadzać, zależy od środowiska i mimo wszystko to jest mały procent. Akcja ma na celu przemówić do ogółu, a nie trafić do każdego przypadku z osobna. Ćwierćinteligentem jest rodzic, który wychowuje swoje dziecko tzw. bezstresowo. Mnie osobiście, gdy słyszę "bezstresowe wychowanie", krew zalewa. Jestem synem nauczycielki, teraz studiuję, ale nadal często bywam w szkole i mam kontakt z dzieciakami z podstawówki. Za moich czasów ich zachowanie było nie do pomyślenia, dostał taki łobuz linijką po łapach i więcej ciężkimi klockami w kolegów nie rzucał... a teraz? Przylatuje mamuśka na drugi dzień, bo synek się poskarżył, że pani w szkole na niego nakrzyczała. To jest dobre wychowanie? Nic tylko wpieprzyć. Dzieciakowi i mamuśce. Dlatego ja mówię - reagować (tu akurat się z przedmówczynią zgodzę, reagować z głową, nie w głowę). To najlepsze wychowanie, żeby dziecko wyszło na człowieka. W pysk, gdy pyskuje, w dupkę, gdy broi. Tak samo byłem wychowywany i absolutnie nie mam żalu do rodziców. Szacunek się należy tak samo im, jak i innym ludziom, a wszystkie akcje "bezstresowego wychowania" uczą właściwie odwrotnie. "Po co mam kogoś szanować, skoro i tak nie spotka mnie za to żadna kara". Mądre to? Pełne poparcie z mojej strony dla twórcy całej akcji, link wędruje na opis gg. Pozdrawiam

  • KTOŚ KTOŚ (*.chello.pl)

    Popieram :)

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    Cios pasem jest o wiele bezpieczniejszy od ciosu ręką - pas nie połamie dzieciakowi kości, ręką można to zrobić.

    Mimo to, ja lanie daję ręką - i to od razu, nie proszę tysiąc razy, bo nie chcę wymierzać klapsów w gniewie, żeby przypadkiem dzieciaka nie uszkodzić.

  • Lesminster Lesminster (*.ZSB.man.koszalin.pl)

    Rekami i nogami się podpisuję pod kampanią. Fajnie, że ktoś miał czas i ochotę aby to wszystko napisać. Mi po prostu odbiera mowę jak ktoś chce ze mną dyskutować i starać się przeforsować bezstresowe wychowanie. Może dlatego, że po prostu denerwuje mnie ta głupota i z nerwów nie potrafię znaleźć odpowiednich słów.
    Tak czy siak, ludzie po tej całej kampanii "kocham nie robię tego i tamtego" mają najzwyczajniej mówiąc "pierdolca" ze słowem "bicie", bo kojarzy im się to od razu ze znęcaniem się i zadawaniem nieuzasadnionego bólu.
    Posłużę się swoim własnym przykładem i napiszę, że żadna kara cielesna jaką stosował na mnie ojciec(a czasami i matka jeśli przegiąłem pałę wyjątkowo) nie wyszła mi bokiem i nie mam z tego powodu żadnego urazu psychicznego ani nie staram się teraz wypychać ze świadomości żadnych faktów aby uniknąć traumy jak to śmiał określić jeden domorosły psycholog w komentarzach. Na zachowanie dziecka wpływa wiele czynników i nie jesteśmy w stanie kontrolować każdego aspektu życia dziecka. Jeśli pewnego dnia coś ukradnie to wcale nie musi oznaczać, że to jest nasza wina jako rodziców, dziecko ma przecież jeszcze kolegów którzy dość szybko stają się autorytetami w oczach dziecka(dziecko to też 14-letni chłopak czy dziewczyna) a wtedy łatwo aby zszedł na niewłaściwą drogę. Wówczas dobitne danie mu do zrozumienia, że to było złe daje o wiele lepszy efekt niż szantaż emocjonalny na zasadzie "mama się na Tobie zawiodła" czy tam "tata". Właściwie przedstawiona sytuacja trochę jednak oddaje moment gdy jest już za późno na jakiekolwiek inne reakcje tylko brać pasa i po dupie aż zrozumie, że kradzież boli.
    Podświadomość ludzka często działa totalnie bez naszej wiedzy(ba, zawsze bo w końcu to podświadomość) i na zasadzie głęboko zakorzenionych skojarzeń. A chyba lepiej mieć wpojone, że coś jest złe niż "za to nie miałem batona" czyli najprościej mówiąc przekupstwo.
    Moja siostra jest psychologiem, ma 33 lata i dwójkę dzieci... kompletnie sobie nie radzi w wychowaniu. Dlaczego ? Bo odmawia ojcu tych dzieci(który wciąż o dziwo jest jej mężem) aby realizował swoje zadanie jako ojca czyli był prawem w domu i zaprowadzał porządek.
    Dzieci ją biją, zawsze się źle zachowują(ZAWSZE[no chyba, że śpią co następuje po 2 godzinnym usypianiu]) i pomimo, iż starsze ma już bodaj 5 lat nie potrafią się zachować przy stole(nie chodzi o nieumiejętność posługiwania się sztućcami bo to można wybaczyć, ale o kompletny brak świadomości jakie zażenowanie wywołują w gościach siedzących z nimi przy stole swoim zachowaniem i jedzeniem jakby z chlewa wyszły wczoraj).
    Niechże mi ktoś wytłumaczy, jak to możliwe, że osoba no wręcz idealnie pasująca do wzorca wychowywania bezstresowego(psycholog rodzinny w poradni dziecięcej) nie jest w stanie sobie poradzić z wychowaniem swoich dzieci?
    I niech mi nikt kitu nie wciska, że za parę lat się to zmieni. W dodatku siostra moja wypięła się na moją matkę i ojca ponieważ "ośmielili się" oni zwracać jej uwagę odnośnie wychowania dzieci(bo to przecież ona jest psychologiem więc wie lepiej) a oni wychowali już 4 dzieci i uważam, że żaden z nas nigdy nie uderzy swojego dziecka bez powodu aczkolwiek zdarzało się każdemu z nas kiedyś oberwać jeśli faktyczne były ku temu powody.
    Ogólnie rozpisałem się a chodzi o to, aby nie wpadać w panikę na samo słowo "bicie" bo wcale pod nim nie kryje się "przemoc"... w ogóle słowo "PRZEmoc" oznacza za dużą siłę czyli patologię w stosowaniu siły, innymi słowy stosowanie jej zbyt mocno bądź zbyt często itd. Zwykłe karcenie czyli bicie za coś za co trzeba skarcić NIE JEST przemocą.
    Pozdrawiam moich rodziców których bardzo kocham(i nie wypieram ze świadomości faktu, że dostałem parę razy :P) i wszystkich ludzi którzy myślą trzeźwo i nie dadzą się zmanipulować wszechobecnej głupocie(niemalże czuć jej zapach w powietrzu w poradniach dziecięcych);
    Na koniec takie spostrzeżenie. Otóż może zauważyliście ale psychologowie to są najczęściej ludzie którzy sami mają problemy a próbują nas wyleczyć z naszych własnych ? :> W poradni mojej siostry jest takich na pęczki kobiet które wiedzą lepiej jak wychować dzieci a jednak większość z nich ma ze swoimi problem. Te, które nie mają po prostu nie mają dzieci :D

  • klaudia klaudia (*.lublin.mm.pl)

    Nie jestem z patologicznej rodziny, ale mnie mama "tłukła". Dzis mam problemy z akceptacją siebie i chodze sesje do psychologa, bo poprzez bicie sie poniza! Mam nadzieje, ze w przyszlosci nie podniose reki na moje dizecko

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    Pani Klaudio, z opisu wynika, iż Pani matka tłukła Panią regularnie i chyba bez powodu, a do tego nie wychowała Pani, gdyż wychowanie obejmuje zbudowanie u dziecka wiary we własne siły. Natomiast my tutaj bronimy starej jak świat idei, że za zły czyn dziecku należy się kara [także cielesna], a za dobry czyn nagroda. Jest to tak oczywiste, że trudno z tym dyskutować.

    A jeśli nie była Pani lana regularnie i bez powodu, a tak Pani skończyła, to jest Pani zapewne zbyt wrażliwą i bezwolną jednostką aby w tym stresogennym świecie dawać sobie radę. Wiem coś o tym, bo też nie jestem przebojowym typem. Po prostu trzeba wziąć się w garść, alleluja i do przodu! Życzę wytrwałości, a do psychologów lepiej nie chodzić, bo są to największe ciamajdy nie potrafiące wychowywać własnych dzieci [przynajmniej 100% przypadków mi znanych tak właśnie wygląda]. Pozdrawiam!

  • nie bije nie bije (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    aby kogoś ukarać, trzeba być od niego lepszym. Bijesz bo jesteś silniejszy. ale jest coś potężniejszego. Kara psychologiczna, ale by ją zastosować musisz być INTELIGENTNIEJSZY niż dziecko.

    Mam szacunek do ludzi mądrych, ale nie mam szacunku do ludzi głupich i silnych. Uważaj, by kiedyś Twój syn nie wyrósł na silniejszego od Ciebie.

    Nie popieram Twojej akcji.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Sam jesteś głupi bo karmisz się bzdurnymi teoriami a ignorujesz fakty. A fakty są takie, że swoich rodziców biją najczęściej bezstresowcy. A "skuteczność" kar psychologocznych najlepiej widać w Szwecji. Szwedzkie dzieciaki w skali europejskiej są najbardziej rozwydrzone i najczęściej popełniają samobójstwa.

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    Ze znanych mi przypadków, od rodziców odwracają się po uzyskaniu samodzielności te dzieci, które były katowane i te, które w ogóle nie były bite. Te dzieci, które okazjonalnie dostały klapsa za coś złego, wyrastają na normalnych ludzi, którzy mają czas zajmować się swymi starzejącymi rodzicami.

    Ale ja posiadam swoją wiedzę z życia, a nie z mądrych książek, więc co ja tam wiem.

  • Robado Robado (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Historia „jednego klapsa”

    Przeczytałem z ciekawością i dowiedziałem się że bije to jestem jednostką niedowartościowaną, sfrustrowaną, właśnie straciłem pracę, źle układają się relacje z żoną, karmię się iluzjami przewagi i władzy jaką daje przemoc, jestem samotnym rodzicem a dziecko jest apatyczne bądź niespokojne, zamknięte w sobie i traci chęć do działania.

    Artykuł wpisuje się w ogólną tendencję krytyki „tradycji” w procesie wychowania. Wiele podobnych możemy spotkać na Onecie, wybiórczej itd. promujących wychowanie bez stresu, wychowanie bez wychowania. Tu pojawia się dodatkowo element teologiczny, dotyczący budowy sumienia. Nie mnie rozmawiać o teologii ale większość rodzin szanuje tradycje i wie że to przede wszystkim dobry przykład idący od kochających się, rodziców, to wspólne niedzielne wyjścia do kościoła i wieczorny pacierz, to rozmowy przy kolacji i niedzielne wspólne obiady.

    Sam jestem ojcem dwójki dziewczynek i zdaję sobie sprawę że osobowość moich dzieci dopiero się buduje, że brakuje w niej właściwej oceny rzeczywistości, że zabawa dla nich może trwać do rana bo jeszcze nie mają poczucia czasu i opierają się oceniając wydarzenia w ciągu upływającego dnia. Kolacja i dobranocka to sygnał do wieczornej toalety, wyciszenia się a w końcu snu. Zaburzenie tych codziennych rytuałów powoduje niesamowite konsekwencje w postępowaniu dzieci.

    Wczoraj taki rytuał został zaburzony przez wyjście do lekarza. Po dość późnym powrocie dziewczynki dosyć sprawnie zaczęły powracać do codzienności lecz tu rytuał musiał zostać z braku czasu skrócony i Weronika zamiast ubierać pidżamkę zaczęła fikać koziołki i sprawdzać na jak wiele pozwolą jej rodzice w spontanicznym rozrabianiu. Zły przykład zaraża dużo szybciej niż dobry więc młodsza córka po powrocie z kąpieli rozpoczęła swój własny chocholi taniec. Rozpoczęły się wychowawcze negocjacje, najpierw próba zastąpienia i zaciekawienia dziewczynek nową formą ekspresji.
    - dziewczynki ubieramy się i zaczynamy rozwiązywać zadania z nowej książki
    (uwielbiają to ) i jeszcze pamiętajcie że musimy wspólnie nakarmić rybkę.
    Zazwyczaj taki sposób wystarcza - dzieciaki szybko porzucają rozrabianie i wracają do grzecznej codzienności.Tym razem zmęczenie ( nie spały przez cały dzień ) nie pozwoliło tak szybko uporać się z rozrabiakami.Krzyczały i skakały po wersalce i powoli „zabawa” stawała się dla nich niebezpieczna.

    Nie pomogła zwyczajowa „kara” stosowana ostatecznie a mianowicie minutowy pobyt na specjalnie wyznaczonym fotelu ( Weronika – siedzimy spokojnie na fotelu przez minutę bo za bardzo się rozbrykałaś ) to środek który rozwiązuje „mocniejsze” nasilenie ekspresji, po minucie tłumaczymy dziecku co było niewłaściwe, przytulamy i z powrotem w naszym domu świeci słoneczko.

    Tym razem tak nie było, a dwoje rozbrykanych dzieci zaczęło stanowić dla siebie zagrożenie. Z pełną świadomością zaproponowałem układ. Weronika albo spróbujemy się uspokoić albo będę musiał dać ci klapsa. W konsekwencji zakończyło się klapsem który bolał i boli tylko mnie.

    Dziewczynki uspokoiły się, a po chwili były ubrane i uśmiechnięte, gotowe do wspólnego czytania książek. Chwila rozmowy o tym że tacie jest przykro jak dziewczynki rozrabiają i martwi się by nie zrobiły sobie „kuku”. Dziewczynki przepraszają a później wtulone w tatę słuchają bajki.

    Morał z tejże opowiastki

    Pewnie według autorki Kocham Nie bije! jestem degeneratem potrzebującym konsultacji MOPSU by sprawdzili czy mam właściwe relacje w rodzinie i czy łóżko spełnia unijne normy bezpieczeństwa, pewnie internetowy śledczy namierzy moje IP i przyśle do mojego domu pracownika socjalnego.
    Kocham swoje córki ponad wszystko - pewnie napiszecie że mogłem szukać innych rozwiązań, że to mnie nie usprawiedliwia a bicie jest niehumanitarne w każdej formie nawet w formie wychowawczego klapsa.
    Statystycznie upadek z wysokości 80 centymetrów pewnie skończyłby się drobnymi siniakami, czy siniaki byłyby bardziej wychowawcze ? Gdyby jednak upadek, zakończył się poważniej ?
    Dyscyplinowanie czy to w formie stanowczego podniesienia głosu czy w ostateczności klapsa jest tylko formą, nikt nie używa jej na co dzień a kampanie społeczne na ulicach naszych miast sprowadzają wszystko do powszechnej patologii.

    "Kto żałuje swojej rózgi, nienawidzi swojego syna, lecz kto go kocha, karci go zawczasu". – Przypowieści Salomona 13:24. 4.

    MAsz moje poparcie

  • Pvsc Pvsc (*.internetdsl.tpnet.pl)

    I bardzo słusznie!! Popieram z głębi serca. Nie mam dzieci, ale sam kiedyś byłem dzieckiem i pamiętam jak wychowywał mnie mój ojciec.. w rodzinie nigdy nie brakowało miłości, a jak coś przeskrobałem to dokładnie wiedziałem że pasek na tyłek od ojca się należy. Wolałem to od "gderania" i wysłuchiwania wrzasków mojej matki. Do całego zagadnienia podchodzę jednak trochę inaczej niż się o tym mówi..

    Ludzie są istotami, coby nie obrazić niektórych słowem "zwierzętami",... stadnymi.
    Wystarczy spojrzeć na stadko Wilków, czy psów, kotów.. i innych gromadek.. hierarchia musi być!! Jest osobnik Alpha .. i cała podległe jemu dzieci. Proszę mi wyjaśnić czy Tata Wilk sili się na Delikatne tłumaczenie swojej pociesze, ze coś zrobiło źle? .. Jasne że nie!
    Warknie raz a dobrze i sprawa załatwiona... szybko i efektywnie!

    Trudno jest wytłumaczyć 6-cio letniemu dziecku, ze to co robi jest złe.. bo niestety taki młody człowieczek trochę inaczej spostrzega świat i żadne argumenty do niego nie trafią..
    Metodą jest ..zwykły,prosty,sympatyczny i niezastąpiony .... klaps !

    Po pierwsze: nasza pociecha poczuje delikatne swędzenie na siedzisku
    Po drugie: zapamięta sytuacje na wiele dłużej niż.. za pomocą proby jakichkolwiek tłumaczeń werbalnych
    Po trzecie: dokładnie zrozumie, ze jego miejsce w hierarchii jest niższe od rodzica.

    Ład i porządek... jeden zwykły klaps - nie maltretowanie!

    Pozdrawiam myślących i popieram akcję!

  • nie popieram nie popieram (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Niemieckie badania pokazują, że bite dzieci rzadziej się śmieją, a Argentyńskie badania pokazują, że ze wszystkich zwierząt, najlepiej to bije się konia. Z własnego doświadczenia wiem, że jak się coś bije to potem ręka boli..

    Mogę tak pisać w nieskończoność i wspierać się tysiącami badań, z których 70% nie było nigdy przeprowadzone, a 30% znało wyniki zanim je rozpoczęto. Sam miałem laboratoria na studiach i wiem jak się robi badania i jak się one mają do wyników.

  • Martin S Martin S (*.aster.pl)

    @Superniań - tak, wytłumacz w 3 sekundy 2-latkowi, że ma nie wchodzić na ulicę bo go coś przejedzie - bez mocnego złapania go za rękę i bez krzyknięcia (bo dziecię akurat jest na ciebie złe i odstawia "scenę" nie zważając na samochody).

  • Yogurt Yogurt

    niepokoi mnie jeszcze jedna sprawa, mianowicie:

    "MOJE dziecko"

    takie pisanie podkreśla to ze uprzedmiotawiacie własne dzieci. piszecie o nich jak o własności, a to przecież ŻYWE osoby które czuja, a nie tylko wyglądają i pachną!!!

    może się mylę, ale ja to tak odbieram.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Yogurt nie rozumiem dlaczego się czepiasz. Mówimy "moje dziecko" dlatego, że je kochamy i czujemy sie za nie odpowiedzialni. I z tych samych powodów chcemy sami decydować o jego wychowaniu i edukacji. Pamietam, że jako dziecko byłem dumny kiedy tata albo mama rozmawiając z kimś mówili o mnie "mój syn" i to z wyraźnym akcentem na "mój". Gdyby zamiast tego mówili np. "ten młody obywatel który mieszka w naszym domu" to na pewno bym się poczuł niekochany :) To lewacy traktują ludzi przedmiotowo i uwazają, że wszystkie dzieci są państwowe i tylko warunkowo są oddane pod opiekę rodzicom, dlatego tak ich drażni to "moje dziecko"

  • karolek karolek (*.adsl.inetia.pl)

    Moim zdaniem każda akcja ma swoje racje. Trzeba reagowac kiedy dzieciakom dzieje sie krzywda a co njwazniejsze nie mozna do niej dopuscic, dlatego taki spoty reklamowe typu "kocham nie bije" sa dobre bo przypominaja rodzicom, ze sa inne sosoby na wychowywanie dzieci jednak zgadzam sie z tym, ze danie dziecku klapsa czy posadzenie w kat za kare jest dobre bo ciezko zdzialac cos samym slowem. Jezeli rodzice potrafia rozsadnie ukarac swoje dziecko za zla rzecz jaka zrobilo to maja do tego prawo... bo nikomu nie satnie sie krzywda od stania 5min w kacie, tylko trzeba pamietan ze oprocz karania dzieci trzeba chwalic za rzeczy ktoe zrobia dobrze, trzeba je tulic i okazywac milosc, aby mogly sie w taki sposob uczyc okazywania DOBRYCH uczuc.

  • CARMEN CARMEN (*.lublin.mm.pl)

    dla mnie ta cała akcja jest bez sensu- a dlaczego? Drogi autorze tej kampanii napisz mi gdzie w akcji kocham nie bije - kocham reaguje- kocham nie krzyczę pisze coś o bezstresowym wychowaniu?? o ile mi wiadomo "ćwierćinteligenci" prowadzą akcje, której celem jest przeciwdziałanie przemocy w rodzinie i ograniczenie jej skutków , podniesienie wrażliwości społeczeństwa na przemoc w rodzinie, poszerzenie poziomu wiedzy na temat przemocy domowej oraz promowanie wartości rodzinnych- to jest takie złe?? Piszesz, że sławne osoby z tv z "uporem maniaka uczą jak wychowywać Twoje dziecko" - uczą??? a że niby jak?? gdzie w tej akcji jest wzmianka o wychowaniu przez te osoby???one tylko promują akcje; akcja dotyczy chyba reagowania na przemoc w rodzinie -owszem chodzi tu o rodziny patologiczne , które w Polsce są .... gdyby były same normalne rodziny o jakich piszesz drogi autorze nie było by żadnych akcji - jeśli wszyscy rodzice umieliby wychowywać swoje dzieci z rozsądkiem. Akcja prowadzona przez tv skupia się na rodzinach patologicznych a nie rodzinach gdzie tylko stosuje się klapsy w pupe - TAKA FORMA KARCENIA NIE JEST KRYTYKOWANA- akcja nie skupia się na takim karceniu- tu chodzi o przemoc , bicie , znęcanie się fizyczne i psychiczne nad dzieckiem!!!!!!!!!! Społeczeństwo jest bardzo często niewrażliwe na takie rzeczy, głuche na krzyk dziecka, na tragedie , która rozgrywa się obok....... akcja chce uzmysłowić ludziom aby nie bali się zadzwonić na policje i poinformować o tragedii, że od tego telefonu może zależeć nawet życie dziecka, aby nie bali się reagować !!!! Uważasz, że "Ci bardziej wierzący skupiają się na słowach Salomona" ok bardzo dobrze jak tylko klaps w tyłek to ok . A Ci mniej wierzący to nie umieją wychowywać dzieci , są jacyś gorsi? uważam że mniej czy bardziej wierzący ale normalny i dobry człowiek będzie umiał wychować dziecko nie ma reguły i nie musi bazować na słowach Salomona sam z siebie , wychowując dziecko kierując się rozsądkiem i sercem będzie umiał wychować je dobrze.....więc ta kampania jest BEZ SENSU- krytykujesz a sam nie wiesz co ... lepiej stwórz stronę poświęconą DOBREMU WYCHOWANIU gdzie klaps w pupe, stanie w kącie przez 5 min, danie "z liścia" jeśli dziecko naprawdę obraża i przeklina itp - takie lekkie metody karcenia są dopuszczalne i każdy normalny rodzic się zgodzi ..jestem pewna, że wtedy żaden kurator nie przyjdzie na zlecenie pani sędziny i nie zabierze dziecka!!!

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    A właśnie, że przyjdzie. Pani CARMEN, może nie interesuje się Pani polityką, więc opowiem: niedawno pewni ludzie w polskim parlamencie napisali ustawę o ZAKAZIE STOSOWANIA KAR FIZYCZNYCH I PSYCHICZNYCH wobec dzieci. Propozycja ta wywołała jednak tak powszechne oburzenie wielu środowisk, że ją wycofano. Zaraz po niej wypłynęły te akcje billboardowe - kocham nie biję i kocham nie krzyczę.

    PRZYPADEK???

    Nie sądzę. Po prostu urabia się ludzi, żeby za 10 lat te same rozwiązania wprowadzić przy mniejszym sprzeciwie społecznym. Proszę poczytać np. Goebbelsa na temat jak się robi skuteczną propagandę.

    I jeszcze raz powtarzam - moje dzieci to MOJE DZIECI. I wara od nich, wy faszyści!

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Carmen jest niestety przykładem skuteczności tej propagandy :)

  • Paweł Paweł (*.171.204.121.awakom.net)

    W końcu powinna w Polsce wejść w życie konwencja praw dziecka i Ustawa o zakazie stosowania kar fizycznych, o ile rzeczywiście jest przygotowywana. Przykład Goebelsa i faszystów chyba nietrafiony, bo na surowych metodach i pruskim drylu wychowano największych zbrodniarzy w dziejach ludzkości. To byli grzeczni, posłuszni chłopcy, w większości ministranci. Wiemy z historii co było dalej. Akcja "Kocham nie wychowuję" jest nie tylko głupia. Jest materiałem dla prokuratury, bo promuje przemoc domową.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Tak, tak i jeszcze faszyzm, pedofilię, homofobię... twórca antykampanii nie wyjdzie z pierdla do emerytury :D

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    Panie Pawle! Wie Pan jaka jest definicja faszyzmu? To ustrój totalitarny wciskający się z buciorami w życie obywateli. Jeśli zakaz kar fizycznych i psychicznych pod groźbą odebrania dzieci nie jest wciskaniem się z buciorami w życie obywateli, to ja nie wiem co jest. Prawda jest taka - ZWOLENNICY ZAKAZU BICIA DZIECI TO FASZYŚCI.

  • tadekslo tadekslo (*.wlnet.com.pl)

    Jak najbardziej popieram akcje!!

  • micky micky (*.dynamic.dsl.as9105.com)

    @coxa - Jehowym wstęp wzbroniony!!!

  • Yogurt Yogurt

    Miecio, jak już mówiłem, ja to osobiście tak to odbieram i mogę się mylić :)

  • marcepani marcepani (*.autocom.pl)

    czytam to, co Państwo tu wypisuje i powiem jedno:
    dopóki będzie przyzwolenie społeczne na bicie dzieci (w tym wychowywanie klapsem) dopóty nasze tzw. cywilizowane społeczeństwo będzie takie, jak na załączonym obrazku - vide cała ta dyskusja


    klapsy, szturchnięcia, machanie mokrą szmatą to lżejsza wersja pasa kabla i tzw, dyscypliny
    efekt jest ten sam
    dziecko robi bo sie boi ale nie rozumie

    autorze-ponawiam pytanie: czy jak żona zacznie Cię bić to nauczysz sie wykonywać jej polecenia?

    dlaczego chcesz traktować swoje dzieci inaczej niż chciałbyś zostać potraktowany sam?
    i dlaczego uważasz, ze wymuszanie siłą na młodszym słabszym i mniejszym zachowań preferowanych przez Ciebie jest wychowawczo uzasadnione?


    moim zdaniem to brak umiejętności społecznych do wychowywania dziecka powoduje chęć bicia w celach powyższych

  • Yogurt Yogurt

    Ja widzę, że cały czas, (mimo licznych komentarzy) wypowiadają się ludzie, który mylą klapsa z katowaniem.

    Co do tych Największych Światowych Faszystów. Paweł chyba z podręcznika od historii czytałeś tylko to co chciałeś przeczytać. W tamtych czasach nie tylko solidne zlanie dziecka było na porządku dziennym, było uważane za fundament dobrego wychowania. Również ogólna sytuacja polityczna Europy nie była taka "różowa".

    Bicie dziecka to nie jest główny czynnik przejawianej prze niego późniejszej agresji. Chodzi o to, kiedy dziecko po "ostatecznym" klapsie się już uspokoi, rodzic umiał usiąść obok swojej pociechy i już na spokojnie wytłumaczyć co zrobiło źle. To daje naprawdę dobry efekt... :)

    ...wiem po sobie :P

  • Kocham Nie biję Kocham Nie biję (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    thebill_X7 - rozumiem, że nie masz nic przeciwko, żeby podszedł do Ciebie ktoś na ulicy i po prostu Cię uderzył skoro jesteś przeciwko "zakazowi bicia"

    Konrad Wojterkowski
    Organizator "Kocham. Nie biję"

  • Yogurt Yogurt

    marcepani, żona to nie dziecko!!! Jej już się nie wychowuje bo ma w pełni rozwinięty tzw. zmysł samozachowawczy. Ją już ktoś inny wychował. W tym temacie chodzi o dzieci, a nie o zupełnie dorosłe osoby!!!

    A jak jesteś taki cwaniak, to spróbuj wytłumaczyć 1,5 rocznemu dziecku żeby, np. nie wkładało palców do kontaktu. Życzę powodzenia w rozmowie z człowiekiem, który umie wymówić ok. 30 słów. A całą sytuacje można rozwiązać tak:
    1. odsuwamy dziecko od kontaktu i lekko je unosimy;
    2. klepniemy w tyłek mówiąc stanowcze "NIE WOLNO"
    3. 100% skuteczności :P

    jest to chyba bardziej humanitarny sposób niż zamęczanie dziecka zdaniami, których i tak nie rozumie.

  • Kocham Nie biję Kocham Nie biję (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Yogurt, a pomyślałeś, że gdyby zabezpieczyć kontakty, żeby nie stanowiły zagrożenia to dziecku nic by nie groziło? Nie trzeba dawać klapsa ... bez niego "stanowcze nie wolno" też pomoże. Pamiętaj, że dając dziecku klapsa uczysz go, że jest to sposób na wszystko ...

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    No tak, można przecież wyłączyć w domu prąd i siedzieć przy świecy. Tylko co będzie jak dziecko przewróci świecę?

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    Panie Konradzie! Moja religia nakazuje mi wychowanie dzieci w pewien określony sposób - włącznie z karami cielesnymi. Pan jako faszysta popierający wchodzenie państwa z butami w życie rodzin najchętniej zakazałby tych elementów chrześcijańskiej nauki, gwałcąc tym samym moją wolność wyznania. Niech Pan się wstydzi!

    Nadto, jest Pan krótkowzroczny jeśli chodzi o te kontakty. W domu mam wszystkie zabezpieczone, ale mimo to za każde dotknięcie takowego dzieci dostają lanie. Dlaczego? Bo w supermarketach, urzędach, przychodniach i innych domach gniazdka NIE SĄ ZABEZPIECZONE. Śmiało - pozwól Pan bawić się dziecku zabezpieczonym gniazdkiem w domu, ale nie płacz Pan, jeśli usmaży się gdzie indziej.

    Na koniec apel:

    STOP FASZYZMOWI

    STOP INGERENCJI PAŃSTWA W ŻYCIE OBYWATELI

    STOP PRZEŚLADOWANIU RELIGII CHRZEŚCIJAŃSKIEJ

  • thebill_X7 thebill_X7 (*.icpnet.pl)

    A co pytania, czy chciałbym, aby ktoś mógł mnie na ulicy bezkarnie uderzyć, to powiem tak - typowo goebbelsowskie, kłamliwe i oszczercze włożenie mi w usta czegoś, czego nie powiedziałem.

    Nie jestem przeciw "zakazowi bicia", tylko przeciw zakazowi bicia dzieci - i to WŁASNYCH. Nikt nie ma prawa uderzać osób, nad którymi nie sprawuje opieki [i nie mówię o opiece w znaczeniu kulawego prawa-lewa stanowionego, tylko w znaczeniu Prawa naturalnego].

    Żądam przeprosin.

  • Kocham Nie biję Kocham Nie biję (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Mamy troszeczkę niezrozumienia tematu; ingerencja potrzebna jest tylko tam, gdzie dziecko jest katowane a tam gdzie są klapsy należy pokazywać, że można postępować inaczej i dawać inne rozwiązania. Cóż za religia pozwala na poniżanie, którym niewątpliwie jest bicie? Czy nie można inaczej? Mnie religia chrześcijańska uczy miłości wobec bliźniego a tym bardziej dzieci jako istot słabszych, mniejszych i bardziej kruchych; tak fizycznie jak i psychicznie. Rozumiem, że lanie jest profilaktyczne! To jest dopiero krótkowzroczne! Przypomina mi się mroczna anegdota "... jak bym wiedział za co to dostałby dwa razy" Czy o to nam chodzi, żeby uczyć dzieci agresji i stosując przemoc uczyć ich, że agresja jest sposobem na rozwiązywanie problemów. Ewidentnie takie postępowanie świadczy o bezradności, bo proszę mi wierzyć ... można inaczej ... Mój syn ma 7 lat, nigdy go nie uderzyłem i nigdy nie krzyknąłem i wiem, że tego nie zrobię, bo nie ma takiej potrzeby. Jeżeli będzie taka chęć to napiszę jak to zrobić, żeby nie było to potrzebne a proszę mi wierzyć nic złego mojemu synkowi się nie przytrafiło pomimo tego, że kontakty w domu mam normalne

    pozdrawiam i życzę refleksji

  • Kocham Nie biję Kocham Nie biję (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Moment! Czyli dzieci swoje można bić, tak??? A jakie prawo na to pozwala, ludzkie, moralne czy boskie? Nie znam takiego prawa! O to mi właśnie chodzi, nie wolno traktować dzieci jako kogoś gorszego, bo co? Bo jest słabsze, mniejsze to można je bić??? To nie jest fair! A czy jak podrośnie i zapragnie oddać to będzie miało prawo to zrobić???

  • Kocham Nie biję Kocham Nie biję (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    A co do argumentu ze świecami, to nawet jeżeli zupełnie nieracjonalnie pójdziemy w tę stronę ... nie można świecy położyć na tyle wysoko, żeby nie stanowiła zagrożenia? Proszę pamiętać, że dziecko ze wszystkiego wyrasta i nie trzeba wiecznie chronić go przed wszystkimi zagrożeniami tylko tymi adekwatnymi do wieku. Czy nie powinniśmy chronić swoich dzieci zamiast stwarzać im zagrożenie wewnątrz naszej rodziny? Nasze rodzicielstwo powinno być mądre i przede wszystkim nastawione na miłość wobec własnych dzieci a wrogość ...

  • Kocham Nie biję Kocham Nie biję (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    I dodam jeszcze jedno dzisiaj, bo już późno; prawo naturalne kiedyś stanowiło, że silniejszy podbijał słabszego ... czy do tego mamy wrócić, bo wtedy teza o uderzeniu na ulicy ma solidne podstawy ...?

  • Martinez Martinez (*.zone3.bethere.co.uk)

    Popieram w 100%. Tylko raz otrzymalem "ruzgi" od mamuski i naprawde jestem jej za to bardzo wdzieczny, zrobila to bo zachowalem sie jak rozpieszczony bachor. Teraz chca wychowywac dzieci kwiaty i wyrosna nam przestepcy i debile, ale wladza chyba tego wlasnie chce, bo latwiej sie takim spoleczenstwem steruje. Przepraszam za brak polskich czcionek, ale nie pisze z PL. Pozdrawiam i popieram. Oby wiecej takich akcji!

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Konradzie Twój syn, jak rozumiem jedynak, ma DOPIERO 7 lat. A Ty wymądrzasz się tutaj jak byś już odchował siedmiu synów i siedem córek do wieku dorosłego. Więcej pokory Towarzyszu ! Widziałem wśród znajomych wiele przypadków dzieciaków, które do 10 czy nawet 12 roku życia były prawdziwymi aniołkami a najciekawsze zaczęło się dopiero później :)

  • ionen ionen (*.whb.pl)

    Współczuje waszym dzieciom, które traktujecie jak przedmioty. Ciekawe czy autor tej strony też wychowuje w taki sposób żonę? Bo to jest właśnie obraz prawdziwej katolickiej rodziny. Głowa domu która może robić wszystko.
    Z dziećmi i rodziną jest jak z zarządzaniem. Albo podchodzisz do tego autorytatywnie (przez rózgę) albo partnersko. Z tym, że nie licz na to, że jak będziesz lał dziecko to będziesz miał z nim dobry kontakt w przyszłości. Rodzic ma być przyjacielem, a czy chciałbyś mieć przyjaciela który podnosi na Ciebie rękę?
    Zresztą to kwestia wychowania. Bicie to najłatwiejszy sposób na wychowanie, dla leniwych rodziców bo dużo nie kosztuje wysiłku. Natomiast wytłumaczyć w taki sposób aby dziecko zrozumiało to już jest sztuka, której niestety wielu nie jest w stanie posiąść.

    W dodatku mam wrażenie, że nie rozumiecie akcji. Nie chodzi o danie klapsa dziecku, ale o patologiczne notoryczne bicie dzieci.

  • teodor teodor (*.MAN.atcom.net.pl)

    ionen

    > Nie chodzi o danie klapsa dziecku, ale o patologiczne notoryczne bicie dzieci.
    Niestety właśnie do tego się sprowadza, danie klapsa jest do tego stopnia piętnowane, że traktowane na równi z patologią, to właśnie akcje typu "kocham nie krzyczę" tworzą chory stereotyp że klaps jest złem i patologią, nie krzycz na własne dziecko, jak pcha się pod samochód, dyskutuj z nim gdy wkłada palce do kontaktu, nie reaguj gdy notorycznie męczy zwierzęta (w końcu jak piesek go chapnie to zrozumie o czym były rozmowy że nie powinien) masz do tego prawo, bo nie dajesz klapsów .
    Ja będę reagował tak jak czuję, bo kocham swoje dzieci.
    Kocham- uczę -wychowuję

  • smutny smutny (*.wroclaw.vectranet.pl)

    Byłem wychowywany praktycznie bezstresowo, w przyjemnej i miłej atmosferze. Na szczęście matka była trochę ostrzejsza niż ojciec, ale nie dość (w końcu to matka). Udało mi się nie wyrosnąć na kompletnego kretyna, ale przyznam, że w życiu bardzo często brakuje mi bodźców do porządnej pracy nad sobą, mam kłopoty z motywacją itp. Generalnie mogę to nazwać brakiem celów w życiu, nieumiejętnością radzenia sobie w trudnych sytuacjach, zbytnią "miękkością" w konfrontacji z rzeczywistością.
    Chciałbym, żeby rodzice zmuszali mnie do pracy nad sobą, gdy byłem mały. Żeby podsycali moje zainteresowania, a nie stosowali zasadę "zajmie się tym, co mu będzie odpowiadać", która przerodziła się w przerzucanie się z tematu na temat i nieumiejętnością znoszenia negatywnych bodźców zbyt długo. Wolę szybsze nagrody niż karę w postaci czekania na owoce cierpliwości. Nic dziwnego, wystarczy spojrzeć na kulturę amerykańskich inteligentów wychowujących swoje dzieci na Spocku - depresje, brak stałości u dzieci to normalka.
    Nie mam dobrych stosunków z rodzicami, lepsze z matką niż z ojcem, który teraz czuje na własnej skórze problemy, które odstawiał na bok przez całe lata, nie zajmując się nimi, pozwalając im rosnąć gdzieś pod dywanem.
    Zmądrzałem bardzo późno dzięki kontaktom z normalnymi, myślącymi ludźmi. Fakt, że byłem nienajgorzej nastawiony do życia, ale to była moja własna praca nad sobą, która nie wszędzie mi się udała (brakowało mi punktu odniesienia, musiałem sam przemyśliwać wszystko (bo na to miałem ochotę, nikt nade mną nie stał, nie pomagał mi w tym), nie mogłem się odwołać do mądrzejszych ode mnie rodziców, choć fakt, że dzięki temu nie zabrnąłem też w ich błędy). Zawsze czuję się samotny. Są oczywiście pozytywne strony. Jestem bardzo samodzielny (może trochę do przesady), indywidualistyczny i podchodzę krytycznie do tego, co się do mnie mówi. Podchodzę też bardzo krytycznie do siebie. Z jednej strony jestem niezadowolony z tego, co robię, bardzo krótko cieszą mnie sukcesy, ale też nie zadowalam się byle czym.
    Mój brat wyszedł na tym podobnie, ale powoli liże rany po "tolerancyjnym" i "bezstresowym" wychowaniu. Łatwo się denerwuje, wpada w złość, ale trochę pomógł mu związek z żoną wychowaną w bardziej tradycyjnej rodzinie.
    Nie uważam, żeby bicie dziecka było dobrym rozwiązaniem, dobrym motywatorem. Moim zdaniem nie jest to metoda wychowawcza. Ale mimo wszystko jest potrzebna w sytuacjach krytycznych. Nie można jej z góry wykluczać, nie można twierdzić, że dziecko jest zbyt delikatne. Wcale nie jest - w tym wieku jest odporne fizycznie, za to cholernie delikatne psychicznie. Nie dajcie się nabrać na płacz dziecka, ale słuchajcie i obserwujcie. Wychowujcie dziecko tak, żeby rozumiało granice własności i nietykalności cielesnej. Handlujcie z nim (np. na przysługi), pokazując, że macie swoje preferencje i wolę. Tłumaczcie. Ale nie dajcie się dziecku opanować. Niech wie, że są granice tłumaczenia i w pewnym momencie zaczyna się słuchanie mądrzejszego. Potem możecie próbować tłumaczyć. Chyba najpotrzebniejszy jest rodzic, który chce się na poważnie zajmować wychowaniem dziecka i nie traktuje go jak zabawki, która ma ładnie wyglądać. Widziałem mnóstwo dzieci skrzywdzonych nonszalanckim, niedorosłym podejściem do życia młodych rodziców. Dzieci te zachowywały się agresywnie (wszystko wolno) i były wyraźnie mniej inteligentne (trudności z wymową (tak, rodzice teraz pozwalają mówić dziecku brzydko - później okaże się, że dzieci będą miały problemy gramatyczne i ortograficzne) oraz inicjatywą) od swoich rówieśników wychowywanych w warunkach jasno wytyczonych granic. To, co napisałem, może być chaotyczne - ale to tylko kilka myśli, nic więcej.

  • Thebillx7 Thebillx7

    Panie Wiktorze!

    Pokazywanie, że można postepować inaczej i dawanie innych rozwiązań to właśnie jest INGERENCJA, ale obaj wiemy, że na tym się nie skończy. Skończy się na

    penalizacji kar fizycznych i psychicznych wobec dzieci, jak zakładał projekt pewnej posłanki.

    Religią pozwalającą na bicie dzieci jest niewątpliwie chrześcijaństwo. Ma Pan opaczne rozumienie miłości bliźniego, podobne tzw. progresistom kościelnym,

    którzy np. akceptują czynnych homoseksualistów w imię miłości. Gdyby ich kochali, to by ich odwodzili od homoseksualizmu, aby ułatwić im wejście do Nieba.

    Utwierdzając ich w grzechu świadczą, że mają zwis na ich życie wieczne, czyli ich nie kochają. To jest miłość bliźniego.

    Biblia mówi wyraźnie:

    15 Rózga i karcenie udziela mądrości;
    chłopiec pozostawiony sobie jest wstydem dla matki.

    [Prz 29]

    1 Kto miłuje swego syna, często używa na niego rózgi,
    aby na końcu mógł się nim cieszyć.
    2 Kto wychowuje swego syna, będzie miał z niego pociechę
    i dumny będzie z niego między znajomymi.
    3 Kto kształci swego syna, budzi zazdrość u wroga,
    a wobec przyjaciół będzie nim się cieszył.
    4 Skończył życie jego ojciec, ale jakby nie umarł,
    gdyż podobnego sobie zostawił.
    5 W czasie życia swego widział go i doznał radości,
    a i przy śmierci swej nie został zasmucony.
    6 Przeciwnikom zostawił mściciela,
    a przyjaciołom tego, który im okaże wdzięczność.
    7 Rozpieszcza syna swego ten, kto opatruje każdą jego ranę
    i komu na każdy jego głos wzruszają się wnętrzności.
    8 Koń nieujeżdżony jest narowisty,
    a syn zostawiony samemu sobie staje się zuchwały.
    9 Pieść dziecko, a wprawi cię w osłupienie,
    baw się nim, a sprawi ci smutek.
    10 Nie śmiej się razem z nim, abyś nie został wraz z nim zasmucony
    i abyś na koniec nie zgrzytał zębami.
    11 W młodości nie dawaj mu zbytniej swobody,
    12 okładaj razami boki jego, gdy jest jeszcze młody,
    aby, gdy zmężnieje, nie odmówił ci posłuchu.
    13 Wychowuj syna swego i używaj do pracy,
    abyś nie został zaskoczony jego bezczelnością.

    [Syr 30]

    Cieszę się, że Pana syn jest normalny, mimo, iż nigdy Pan go nie musiał karać fizycznie. Ale taka jest między nami różnica - ja aprobuję Pański styl

    wychowania, bo uważam, że nikt nie ma prawa się Panu wtrącać w wychowanie Pańskich dzieci. Natomiast Pan, rzecz znamienna dla wszelkiej maści faszystów,

    pragnie pod pretekstem naprawiania świata odgórnie ingerować w wychowanie moich dzieci. Co tam moich, wszystkich dzieci!

    Nie zastanawiał się Pan kiedyś nad takim pojęciem jak "wolność"?

    Odpowiem też na pytania:

    "Czyli dzieci swoje można bić, tak???"

    Tak.

    "A jakie prawo na to pozwala, ludzkie, moralne czy boskie?"

    Ludzkie ciągle się zmienia, a moralne, czyli boskie, jak już udowodniłem, zaleca bicie.

    "nie wolno traktować dzieci jako kogoś gorszego, bo co?"

    Ale ma Pan stereotypowe myślenie. Bicie nie świadczy o uznaniu za kogoś gorszego, tylko o trosce wychowawczej.

    "A czy jak podrośnie i zapragnie oddać to będzie miało prawo to zrobić???"

    Prawo Boże zakłada karę śmierci za uderzenie rodzica. Nawet Jezus w NT się aprobująco o tym przepisie wypowiedział.

    Co do świecy postawionej wysoko - dziecko może wziąć kij od szczotki i próbować ją strącić. Zacznie Pan wtedy negocjacje? Ja bym takie lanie dał dzieciakowi, że drugi raz o podobnej rzeczy nawet by nie pomyślał.

    "Czy nie powinniśmy chronić swoich dzieci zamiast stwarzać im zagrożenie wewnątrz naszej rodziny?"

    Dobre lanie najlepiej chroni przed głupimi pomysłami. Jednocześnie, przeprowadzone na chłodno i bez gniewu - nie jest zagrożeniem, gdyż klapsy obliczone są na zadanie bólu, nie zaś uszkodzeń ciała.

    "Nasze rodzicielstwo powinno być mądre i przede wszystkim nastawione na miłość wobec własnych dzieci a wrogość"

    Mój 2,5-letni syn kilka minut po laniu zawsze przychodzi przeprosić i namawia mnie do zabawy. Nie ma mi niczego za złe, nie ma między nami żadnej wrogości. Córka po klapsie troszkę się obraża, bo nauczyła się już buntowniczej postawy w przedszkolu, ale z racji starszego wieku nie obrywa zbyt często.

    "prawo naturalne kiedyś stanowiło, że silniejszy podbijał słabszego ... czy do tego mamy wrócić, bo wtedy teza o uderzeniu na ulicy ma solidne podstawy ...?"

    Mówi Pan o prawie dżungli? To prawo cały czas panuje. Nie zauważył Pan nigdy policji i wojska? Wszyscy pozostajemy pod władzą silniejszego [państwa]. Natomiast Prawo Naturalne to inna nazwa na moralne aspekty Prawa Bożego, które min. zakazuje napaści na drugiego człowieka, a nakazuje bicie dzieci za przewinienia. I to bicie rózgą, nie ręką - gdyż rózga jest bardziej humanitarna. Rózgą nikt nie połamie kości, ręką tak.

    Ponawiam też swój apel...

    STOP FASZYZMOWI

    STOP INGERENCJI PAŃSTWA W ŻYCIE RODZIN

    STOP PRZEŚLADOWANIU RELIGII CHRZEŚCIJAŃSKIEJ

  • Thebillx7 Thebillx7

    Panie Smutny - mam podobne doświadczenia.

    Panie/Pani Ionen - niechżę zacytuję, bo to woła o pomstę do Nieba...

    "Rodzic ma być przyjacielem, a czy chciałbyś mieć przyjaciela który podnosi na Ciebie rękę?"

    BŁĄD. Rodzic nie ma być przyjacielem, tylko RODZICEM. Dzieci podświadomie poszukują autorytetów. Gdzie mają je znaleźć, jeśli rodzice zniżają się do ich poziomu i udają kumpli? Nie dziwmy się, jesli takie dzieci za największe autorytety wezmą sobie zdanie jakiegoś kumpla, jakąś subkulturę, czy modę lansowaną w tv, albo nawet groźną sektę.

    "W dodatku mam wrażenie, że nie rozumiecie akcji. Nie chodzi o danie klapsa dziecku, ale o patologiczne notoryczne bicie dzieci."

    A o projekcie ustway mającej zakazać jakichkolwiek kar fizycznych i psychicznych Pani nie słyszała? Niedługo będzie prokurator za klapsa, czy ofuknięcie dzieciaka.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Smutne ale prawdziwe. Dziś już mało kto wie co tak naprawdę znaczy (a raczej powinno znaczyć) słowo "rodzic". To tylko pokazuje jakiego spustoszenia w świadomości społecznej już dokonali rozmaici "fachowcy od wychowania" z telewizora i kolorowych pisemek.

  • rd rd (*.interpc.pl)

    debile jesteście i tyle

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Wychowywany "bez przemocy" się odezwał :D

  • Thebillx7 Thebillx7

    Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że próby poprawiania świata zwykle przynoszą konsekwencje odwrotne do zamierzonych. Od reformacji [w imię wzmocnienia autorytetu Biblii dokonano jego zniszczenia poprzez wprowadzenie jej indywidualnej interpretacji], poprzez zawracanie rzek na Syberii [chęć nawodnienia pustyń, wynik - katastrofy ekologiczne], aż do edukacji seksualnej [reklama seksu powodująca wzrost liczby ciąż i chorób wenerycznych u nastolatków] - skutki działań wszelkiego rodzaju postępowców jedynie pogarszają stan rzeczy.

  • D.N. D.N. (*.resetnet.pl)

    jak rany! tyle razy myślałem o czymś podobnym - ale ja bardzo niekomputerowy jestem!
    dziękuję :)

    a faszystom, feminazistkom i innym ckliwym ,,miłostkowcom" mówię stanowcze nie! to moje dziecko! powody i argumenty wymienili moi poprzednicy.

    dziękuję jeszcze raz za tę akcję!

    pozdrawiam serdecznie

    dominik

  • Thebillx7 Thebillx7

    Ale jaja, pisząc do Pana Konrada napisałem "Panie Wiktorze". Jest taki jeden Wiktor na NK, z którym często polemizowałem. To znaczy w zasadzie ja polemizowałem, a on bredził. I tak mi się przez to pomyliło.

  • CARMEN CARMEN (*.lublin.mm.pl)

    hmmm tak się przyglądam dyskusji i doszłam do wniosku, że prowadzi ona donikąd.... każdy ma swoje zdanie na temat wychowywania dzieci i go nie zmieni... każdy będzie przy swoim i żadne argumenty go nie przekonają, żadne apele itp.... jedni uważają , że stosowanie kar cielesnych typu klaps, rózga jest potrzebne a inni uważają ,że można zastąpić to czymś innym..każdy słowo klaps rozumie inaczej... dla mnie klaps oznaczać będzie lekkie klepnięcie w pupe ,które nie jest bolesne ale daje dziecku sygnał mojej dezaprobaty....oczywiście nie zawsze należy go stosować - na pewno nie często...trzeba wiedzieć kiedy i w jakich sytuacjach ...trzeba znać granice...przykładowo- jeśli dziecko jest rozhisteryzowane nie docierają do niego żadne tłumaczenia, dzieje się to w miejscu publicznym np supermarket, plac zabaw można dziecku dać klapsa i zabrać do domu tyle...żadnych krzyków, bicia po głowie, szarpania itp....bo to już przekracza granice dobrego wychowania -klaps nie ma dawać bólu tylko sygnał, że dziecko źle robi-sygnał stanowczy ale nie bolesny...bolesne karcenie wywołuje w dziecku strach, agresje, niską samoocenę i same złe rzeczy za tym idące....chciałabym zaznaczyć , że codzienne klapsy pod każdym pretekstem też są formą znęcania się - po prostu trzeba znać granice , umiarkowanie...oczywiście wiek dziecka też należy brać pod uwagę....jego rozwój psychiczny i fizyczny itp....jak mamy dziecko niepełnosprawne umysłowo to jeśli coś źle zrobi- nie po naszej myśli od razu "zdzielimy" mu rózgą?????rocznemu dziecku, które wsadza paluszki do kontaktu też damy klapsa żeby się rozpłakało?-ale wtedy będzie wiedziało , że źle robi...??? no prosze was!!!!! wiele jest podobnych przykładów, można pisać bez końca... także dla mnie to temat rzeka ....i wiecie co? zdania na ten temat będą podzielone będą krytycy i zwolennicy....także każda ze stron neguje się nawzajem...i to będzie trwało bez końca...a co do pana thebilla( debila-to bardzie pasuje)- drogi panie piszesz stop faszyzmowi- wie pan co to faszyzm ??? gdzie ma pan faszyzm?? proszę wyjaśnić bo dla mnie to niedorzeczne !!! pisze pan:"MOJE dziecko = MOJE metody wychowawcze.

    Kto tego NIE ROZUMIE, jest FASZYSTĄ."- dziecko to pana własność???? czy wolny człowiek?? uważa pan ,że może pan robić z dzieckiem co pan chce?? dziecko to pana niewolnik , który musi podporządkować się panu -władcy- a inaczej to ja ci pokaże gdzie twoje miejsce gówniarzu tak ??Kogo nazywa pan faszystami??Wie pan w ogóle kim byli faszyści??? Jest pan za upokarzaniem własnych dzieci?? dla mnie to już jakieś zboczenie....rodzice zrobili panu wielką krzywdę musieli pana upokarzać bardzo karami fizycznymi i psychicznymi ...jak mi przykro, że ma pan teraz taki spaczony umysł....skoro jest pan za upokarzaniem drugiego człowieka nawet tego malutkiego..... to za upokarzaniem Jezusa Chrystusa też się pan opowie?????"STOP INGERENCJI PAŃSTWA W ŻYCIE OBYWATELI

    STOP PRZEŚLADOWANIU RELIGII CHRZEŚCIJAŃSKIEJ"- hmmm panie "debil" -ingerowanie państwa w życie obywateli jest szeroko pojętym pojęciem.... gdyby nie ingerencja państwa to pana dzieci nie chodziłyby do szkoły, nie uczyłyby się , nie byłoby ogólnie obowiązującego prawa, sądów , więzień , przestępcy byliby na wolności....itp więc uważa pan że tak właśnie powinno być - przykładowo żeby jakiś pedofil wydymał pańskie dziecko... a państwu by to zwisało?? niech pan pisze na temat a nie rzuca ogólnikowymi hasłami mającymi szeroki zakres znaczenia ....stop prześladowaniu chrześcijan- niech pan sobie przeczyta o prześladowaniu chrześcijan ok?? a nie rzuca hasła bez sensu i nie na temat!!! bo mi się nie chce już pisać ..... uważam tę akcje- kocham nie wychowuje- jako bezsensowną i bezpodstawną -nie na temat....i nie zamierzam się już więcej na ten temat wypowiadać bo to do niczego nie zmierza..... dyskusja może ciągnąć się w nieskończoność.....szkoda czasu ... zdanie będą podzielone, ludzie będą robić wedle uznania...no cóż zostaje nam czekać na sąd ostateczny i wierzyć, że kiedyś będzie sprawiedliwość i miłość ale nie tutaj na Ziemi... pozdrawiam wszystkich ;)

  • Matka Matka (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Ja co prawda jestem mama dopiero niemowlaka ale na podstawie zachować wielu innych znanych mi i bardzo bliskich dzieci wyrobiłam sobie opinie: podstawa wychowania to DYSCYPLINA. Jeśli ma się "łatwe" dziecko to da sie nauczyć życiowej dyscypliny bez klapsów - tu gratuluję wszystkim którym się to udało. Ale niektóre dzieci są po prostu trudne, cięzko poddają sie procesom wychowawczym - takie sie po prostu rodzą! - i z takimi czasem trzeba krótkim argumentem - klapsem, który ma być tylko"klepnięciem" w pupę a nie żadnym biciem!!! przecież nie chodzi nam w wychowaniu o zadawanie bólu!!!

  • Thebillx7 Thebillx7

    Pani Matko! Moja żona daje dzieciom delikatne klapsy i raczej jej nie słuchają. Syn się śmieje po klapsie mojej żony. Po moim klapsie nie zaobserwowałem u niego radości, ale zwykle słucha się bez wahania tego, co powiem. Bo wie, że ja walę na serio, a nie dla pieszczoty.

    Pani Carmen! A kto będzie wyznaczał granicę pomiędzy klapsem, który nie bolał, a klapsem, który bolał? Ustawodawca zdecyduje Ile Newtonów ma mieć siła uderzenia? Najgorsze, że Państwa faszystowskie pomysły są nie tylko śmieszne, ale też straszne.

    Skoro - jak sama Pani pisze - tyle rzeczy trzeba przy dobieraniu kary odpowiedniej dziecka brać pod uwagę, to czemu nie zostawić wyboru kary w rękach rodziców? Proszę o odrobinę konsekwencji!

    "rocznemu dziecku, które wsadza paluszki do kontaktu też damy klapsa żeby się rozpłakało?"

    Tak.

    "ale wtedy będzie wiedziało , że źle robi...???"

    Tak! Ma Pani dzieci za głupków?

    "a co do pana thebilla( debila-to bardzie pasuje)-"

    Typowy brak kultury cechujący osoby o poglądach lewicowo-faszystowskich.

    "wie pan co to faszyzm ??? gdzie ma pan faszyzm?? proszę wyjaśnić bo dla mnie to niedorzeczne !!!"

    Faszyzm to ustrój polityczny, którego jedną z cech jest, cytuję "pełna kontrola partii rządzącej nad dużą częścią aspektów życia społecznego i gospodarczego". Kontrola rządu nad dziećmi obywateli poprzez ustalanie programu przymusowej edukacji [cokolwiek by tam uczyli!] oraz ustalanie zakresu dozwolonych i niedozwolonych kar wobec dziecka - W PEŁNI WYCZERPUJE ZNAMIONA KONTROLI RZĄDZĄCYCH NAD DUŻĄ CZĘŚCIA ASPEKTÓW ŻYCIA SPOŁECZNEGO. Jest to więc faszyzm. Pani zapewne wie z telewizji, że nie mamy faszyzmu, tylko demokrację i wolność. Problem w tym, że etykietka często odstaje od zawartości.

    "dziecko to pana własność???? czy wolny człowiek??"

    Ani jedno, ani drugie. Dziecko to nie przedmiot, tylko człowiek, ale nie człowiek wolny. Wolny będzie, jak będzie się mógł sam utrzymać, do tego czasu jest na łasce rodziców i powinien się ich słuchać, bo nie je własnego jedzenia, nie śpi we własnym łóżku i nie żyje pod własnym dachem. Nawet dzisiejsze prawo stanowione posiada instytucję małoletności, chociaż ta kategoria nie do końca pokrywa się z niesamodzielnością.

    "uważa pan ,że może pan robić z dzieckiem co pan chce??"

    Nie mogę go okaleczyć, zabić, głodzić, itp.

    "dziecko to pana niewolnik , który musi podporządkować się panu -władcy- a inaczej to ja ci pokaże gdzie twoje miejsce gówniarzu tak ?"

    Lepiej bym tego nie ujął. Dopóki żyje za moje pieniądze i mieszka pod moim dachem, jest mi winne posłuszeństwo. Pani ma w głowie kompletnie namieszane. Skąd w Pani takie pokłady nienawiści do hierarchii i miłości do buntu? Przez taką rebeliantkę, jak Pani [miała na imię Ewa], siedzimy teraz w tym syfie, a nie w raju.

    "Kogo nazywa pan faszystami??"

    Min. Panią.

    "Wie pan w ogóle kim byli faszyści???"

    Z historii zawsze miałem piątki, a faszyści nie "byli", ale "są". Na tej stronie jest ich mnóstwo.

    "Jest pan za upokarzaniem własnych dzieci??"

    Jestem za tym, żeby się dobrze zachowywały, co zwykle robią - dlatego, że za złe uczynki dostają lanie.

    "rodzice zrobili panu wielką krzywdę musieli pana upokarzać bardzo karami fizycznymi i psychicznymi ...jak mi przykro, że ma pan teraz taki spaczony umysł...."

    Byłem wychowywany dość bezstresowo, nie pamiętam ani jednego przypadku bycia uderzonym przez rodzica. I boleję nad tym, bo przez to jestem strasznie leniwy i niezdyscyplinowany.

    "skoro jest pan za upokarzaniem drugiego człowieka nawet tego malutkiego..... to za upokarzaniem Jezusa Chrystusa też się pan opowie?????"

    Pani rzeczywiście nie rozumie hierarchii. Ma Pani nawalone do głowy sloganów o równości i nie potrafi Pani zrozumieć, że dziecko jest podwładnym rodzica, tak samo jak rodzic [chrześcijanin] jest podwładnym Jezusa Chrystusa. W końcu Jezus jest naszym Królem, a my chrześcijanie jesteśmy Miles Christi, żołnierzami Chrystusa.

    "hmmm panie "debil" -ingerowanie państwa w życie obywateli jest szeroko pojętym pojęciem.... gdyby nie ingerencja państwa to pana dzieci nie chodziłyby do szkoły, nie uczyłyby się , nie byłoby ogólnie obowiązującego prawa, sądów , więzień , przestępcy byliby na wolności....itp"

    Znów pokazuje Pani swój brak kultury i brak rozeznania w sprawach polityki. W Europie szkoły istniały na długo przed przejęciem szkolnictwa przez państwo, co nastąpiło dopiero w ciągu ostatnich 200 lat, ich istnienie nie jest więc zasługą państwa. Pani postawa uwielbienia wobec państwa ma nawet nazwę - "statolatria". Prawda jest taka, że państwo potrzebne jest tylko do utrzymania porządku, a potrzebuje do tego tylko wojska, policji i sądów. Niczego więcej. Państwo to zło konieczne i nie powinno się zwiększać jego kompetencji ponad te kilka niezbędnych spraw.

    I jaka ironia! W średniowieczu, gdy państwo nie było biurokratycznym molochem, przestępcy byli przykładnie karani, a dzisiaj - gdy niby państwo czuwa nad wszystkim - mordercy i gwałciciele są wypuszczani, w imię tej samej filozofii tolerancji, która nakazuje Pani sprzeciw wobec karania dzieci.

    "więc uważa pan że tak właśnie powinno być - przykładowo żeby jakiś pedofil wydymał pańskie dziecko... a państwu by to zwisało??"

    Gwałt, niezależnie na kim, według Prawa Naturalnego powinien być przez władze karany śmiercią.

    "niech pan pisze na temat a nie rzuca ogólnikowymi hasłami mającymi szeroki zakres znaczenia "

    Problem w tym, że wszystkie szczegółowe sprawy "na temat" wynikają właśnie z tych ogólnych haseł, gdyż IDEE MAJĄ KONSEKWENCJE. Pani idee - zakazywanie ludziom dawania klapsów dzieciom - są prostą konsekwencją statolatrii i poprawiania życia wszystkich ludzi na siłę, konsekwencją wiary, iż urzędnicy wiedzą lepiej od obywatela, co ten obywatel potrzebuje. Przecież to jakiś absurd.

    "niech pan sobie przeczyta o prześladowaniu chrześcijan ok?? a nie rzuca hasła bez sensu i nie na temat!!!"

    Czytam regularnie, a moje hasła są na temat, o czym świadczy Pani zdenerwowanie i obrzucenie mnie obelgami, za które jednak nie domagam się przeprosin, gdyż nie jest Pani w stanie mnie obrazić.

    "zdanie będą podzielone, ludzie będą robić wedle uznania..."

    Nie będą - bo ludzie tacy, jak Pani, głosują na faszystowskich polityków, którzy ZAKAZUJĄ ludziom "robić wedle uznania".

    "no cóż zostaje nam czekać na sąd ostateczny i wierzyć, że kiedyś będzie sprawiedliwość i miłość ale nie tutaj na Ziemi... pozdrawiam wszystkich ;) "

    Wyczekuję go codziennie. I gdzie można znaleźć sprawiedliwość, jak nie w klapsie danym urwisowi? Gdzie można znaleźć miłość, jak nie w wychowywaniu dziecka na porządnego, karnego, zdyscyplinowanego, szanującego starszych ludzi człowieka?

    Pozdrawiam wszystkich ludzi, którzy nie mają politpoprawnej propagandy we łbach! :)

  • CARMEN CARMEN (*.lublin.mm.pl)

    hmmm panie the bill.... które czyta się jak de bil .....ja pana nie obrażam ani wcale nie próbuje pana obrażać ... po prostu sam pan narzuca takie skojarzenie;) bawi mnie bardzo pana wypowiedź ... zresztą jak każda.... podejrzewam iż to pan może być autorem tej całej akcji....ale to tylko moje przypuszczenia;) prowokuje pan strasznie swoimi dość kontrowersyjnymi wypowiedziami....jest pan taki mądry, oczytany, dobry z historii, wie pan jak postępować z dziećmi, zna pan odpowiedź na każde pytanie- po prostu ideał.....:D a otóż ideałów wśród ludzi nie ma -mogą być pseudoideały jak pan ;) panie the bill;) "Faszyzm to ustrój polityczny, którego jedną z cech jest, cytuję "pełna kontrola partii rządzącej nad dużą częścią aspektów życia społecznego i gospodarczego". Kontrola rządu nad dziećmi obywateli poprzez ustalanie programu przymusowej edukacji [cokolwiek by tam uczyli!] oraz ustalanie zakresu dozwolonych i niedozwolonych kar wobec dziecka - W PEŁNI WYCZERPUJE ZNAMIONA KONTROLI RZĄDZĄCYCH NAD DUŻĄ CZĘŚCIA ASPEKTÓW ŻYCIA SPOŁECZNEGO. Jest to więc faszyzm."- nie wiedziałam,że definicja faszyzmu mieści się w dwóch zdaniach ....jakieś jedno zdanie zacytowane, wyrwane z kontekstu i zinterpretowane (w drugim zdaniu )na swój własny sposób i użytek nie świadczy wcale o pana wiedzy na temat faszyzmu.....niech pan przeczyta o ideologii faszyzmu dokładnie i dopiero się mądruje , niech nie uważa mnie pan za idiotkę;) i niech mnie pan nie rozśmiesza nazywając tv faszystami... czyżby faszyści robili jakieś kampanie na rzecz przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, czy byli przeciwko dawania klapsa dziecku w pupe??? hmmm tzn ,że osoba która jest autorem akcji kocham nie wychowuje również jest faszystą bo ingeruje w życie społeczeństwa i narzuca swój pogląd ,że bicie dzieci jest na porządku dziennym i jest normalne i tak naprawdę nie ma rodzin patologicznych -są te nienormalne-które nie stosują kar cielesnych i normalne- gdzie powinno się bić dzieci -co jest jednoznaczne z przemocą...niestety- takie jest moje zdanie...to , że faszyści pełnili kontrolę nad dużą częścią aspektów życia społecznego i gospodarczego to nie znaczy, że ustalała ona tylko program przymusowej edukacji oraz zakres dozwolonych i niedozwolonych kar wobec dziecka... czyżby to jedno zdanie tylko o tym mówiło i czy w ogóle o tym mówi???o ile mi wiadomo faszyści gloryfikowali terror i przemoc oraz wytwarzali atmosferę strachu w społeczeństwie...nikt nie miał prawa sprzeciwić się ideologii państwa...czyżby krytykowali kary cielesne??? ha! dobre sobie ....raczej sami byli jej zwolennikami...to może pan jest wyznawcą faszyzmu ??? poza tym gdyby państwo nie miało kontroli nad społeczeństwem to wie pan co by się działo- jedna wielka anarchia... niestety czy się to panu podoba czy nie, ale w Polsce panuje demokracja a pan może sobie ją nazywać jak chce w końcu jest wolność słowa ale porównywanie faszystowskich rządów do kampanii tvp jest troszkę niedorzeczne....kampania ma tylko ludzi zachęcić do przeciwdziałania przemocy w rodzinie i uwrażliwić aby zaczęli reagować ....a to jak ludzie postąpią to ich sprawa-państwo w to nie wnika , nie stoi nad nimi z kijem i nie patrzy co ludzie zrobią- to jest sprawa ich sumienia...
    "Dziecko to nie przedmiot, tylko człowiek, ale nie człowiek wolny. Wolny będzie, jak będzie się mógł sam utrzymać, do tego czasu jest na łasce rodziców i powinien się ich słuchać, bo nie je własnego jedzenia, nie śpi we własnym łóżku i nie żyje pod własnym dachem."- hmmm brak wolności a uzależnienie finansowe się troszkę różni...człowiek wolny to mający prawo do godności- bicie i upokarzanie tej godności pozbawia-bite dziecko nie dość ,że potem ma problemy z akceptacją własnej osoby to często zaczyna stosować przemoc wobec bliskich...bo taki przykład dali mu rodzice..., wolny oznacza też wolność wyboru- nie zawsze dziecko musi się zgadzać z rodzicem i to nie znaczy, że rodzic ma zawsze racje (chodzi mi tu o dzieci starsze...)przykład: rodzic zamarzył sobie zrobić z dziecka wielkiego skrzypka- dziecko uczyć się nie chce woli taniec - nie gówniarzu masz uczyć się grać na skrzypcach bo ci przyleje jak nie zaczniesz!!! nie dostaniesz kieszonkowego!!! jesteś na mojej łasce więc słuchaj!!! ciągłe krzyki również są formą znęcania się psychicznego nad dzieckiem uznawane przez niektórych jako normalne wychowanie....poza tym wolność to temat rzeka ....
    Nie mogę go okaleczyć, zabić, głodzić, itp.
    hmmm ale bić pan może ciekawe.....
    Dopóki żyje za moje pieniądze i mieszka pod moim dachem, jest mi winne posłuszeństwo. Pani ma w głowie kompletnie namieszane. Skąd w Pani takie pokłady nienawiści do hierarchii i miłości do buntu? Przez taką rebeliantkę, jak Pani [miała na imię Ewa], siedzimy teraz w tym syfie, a nie w raju.
    - ok dziecko jest winne posłuszeństwo wobec rodzica ale rodzic mimo wszystko bić dziecka nie ma prawa.... bić w sensie patologicznym...
    -jaką hierarchię ma pan na myśli?- ja mam swoje zasady oparte na naszej wierze chrześcijańskiej i postępuje zgodnie z nimi..tak samo pan postępuje -pan chyba ma też jakieś zasady ...
    -o jakim buncie pan mówi ? ja się nie buntuje tylko wypowiadam swoje zdanie tak jak pan to robi... mam pana nazwać buntownikiem...ok;)
    -rebeliantka Ewa :D a Adam niewiniątko.... tylko jakoś dał się skusić Ewie ;p-oboje wylecieli z raju o ile mi wiadomo...szowinista się znalazł....
    "dziecko jest podwładnym rodzica, tak samo jak rodzic [chrześcijanin] jest podwładnym Jezusa Chrystusa."- pierwszy raz słyszę ,że jesteśmy podwładnymi Jezusa... dla mnie Jezus jest Przyjacielem, Towarzyszem w codziennym życiu, Najukochańszym Oblubieńcem.....czy Jezus pokazywał swoją wyższość nad nami- chyba raczej uniżył samego siebie co dowodem jest jego śmierć krzyżowa.....dziecko nie jest podwładnym rodzica - rodzić ma obowiązek wychowania w duchu chrześcijańskiej miłości ale nie ma prawa nim rządzić stosując przemoc czyli bicie.....ma mu tylko pokazać jak ma postępować, pokazywać co jest dobre a co złe....
    "Pani postawa uwielbienia wobec państwa ma nawet nazwę - "statolatria""- bzdury... to że popieram kampanie tvp nie znaczy ,że uprawiam kult władzy państwowej....ja tylko mówię, że państwo i obowiązujący w nim porządek są potrzebne i tyle....
    "Gwałt, niezależnie na kim, według Prawa Naturalnego powinien być przez władze karany śmiercią."- hmmm taki z pana chrześcijanin a opowiada się za karą śmierci??
    "Pani idee - zakazywanie ludziom dawania klapsów dzieciom - są prostą konsekwencją statolatrii i poprawiania życia wszystkich ludzi na siłę, konsekwencją wiary, iż urzędnicy wiedzą lepiej od obywatela, co ten obywatel potrzebuje. Przecież to jakiś absurd"
    - czy ja w swojej wypowiedzi zakazywałam ludziom dawania klapsów w pupe??- niech pan uważnie czyta i ze zrozumieniem.....na temat klapsów powiedziałam swoje zdanie ...- nie krytykuje klapsów dawanych z rozsądkiem i umiarkowaniem....więc co ma do rzecz statolatria??? i nie uważam wcale ,że urzędnicy wiedzą lepiej od obywatela, ale chciałam zaznaczyć , że urzędnik jest również obywatelem.....
    "zdanie będą podzielone, ludzie będą robić wedle uznania..."

    " bo ludzie tacy, jak Pani, głosują na faszystowskich polityków, którzy ZAKAZUJĄ ludziom "robić wedle uznania".-panu już się coś miesza.... żyjemy w państwie demokratycznym a nie faszystowskim- obowiązuje wolność słowa, wolność wyboru tip - więc ludzie będą wypowiadać się jak chcą i postępować jak chcą....
    "I gdzie można znaleźć sprawiedliwość, jak nie w klapsie danym urwisowi? "- klaps czyli klepnięcie w pupe owszem z umiarem jak najbardziej sprawiedliwy;) .... pozdrawiam i tak nie zmienię swojego zdania..

  • Haron Haron (*.acn.waw.pl)

    Ja tam już wychowałem paru młodych bezstresowo chowanych batonem teleskopem co mi przed budynkiem kurwili i piwsko chlali bez opamiętania odsiadując ławki. Potencjometry wyregulowały się spożycie piwska spadło drastycznie Generalnie kultura się zrobiła i nawet da się pogadać ciekawie z młodzieżą. Tate jednego też musiałem wychować jak przyszedł pieprzyć farmazony.
    Generalnie działa tylko niestety nie w późniejszym wieku nie kończy się na niewinnym klapsie trzeba naprawdę przypierdolić bo potem to już żarty się kończą i rośnie bandyta jak hamulcowego nie spodka.

  • wmichals wmichals (*.128.14.110.static.crowley.pl)

    Absolutnie popieram! Włos mi się jeży na głowie (jeszcze trochę mam) kiedy słucham tych "nowych" euro-wychowawców.

  • 21-latka! 21-latka! (*.mobile.playmobile.pl)

    Taka akcja jest potrzebna...!!! Jestem ZA!!! Wystarczy już spojrzeć na 'patologiczną' dzisiejszą młodzierz w wieku gimnazjalnym i licealnym... Oni chyba byli już wychowywani 'bezstresowo'... I co?? Wyrosło już młode zdemoraliowane społeczeństwo... Zastanówmy się co będzie za parę lat... Nie pozwólmy na niszczenie rodzin i więzi rodzinnych przez "panie i panów" sędziów, kuratorów i podobnym im 'patologicznym ludziom'!!

  • 18-latek 18-latek (*.osiedle.net.pl)

    A już myślałem, że w Polsce nie istnieje wychowanie. Telewizja kłamie !

  • Przedszkolanka Przedszkolanka (*.wejherowo.vectranet.pl)

    Hmmm... biedni bezradni ludzie! Ten kto twierdzi, że bicie to rozwiązanie jest widocznie na tyle nierozwinięty emocjonalnie i nie ma zasobu argumentów, że musi się do tego odnosić na codzień. Dzieciom wystarczy wprowadzić zasady i przypominać je przed rozpoczęciem każdej aktywności. Wystarczy przewidzieć to, że np. dziecko lubi używać krzyku w swojej zabawie i przed nią uprzedzić "mówimy normalnym głosem", jeśli je podnosi uprzedzić je, że jeśli słychać krzyk to znak, że zabawa się kończy i tylko być konsekwentnym i poprostu przerwać zabawę gdy okazuje się krnąbrne. Zasada prosta rzecz, można ją określić do wszystkiego. Dla zainteresowanych polecam książkę: "Każde dziecko może nauczyć się reguł"

  • zlo zlo (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Przedszkolanka, masz dzieci? Ile mają lat?

  • Asik Asik (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    według mnie to strasznie głupia akcja! Dziecko to nie przedmiot!

  • Zdzichu Zdzichu (*.chello.pl)

    Akcje popieram!

  • Zdzichu Zdzichu (*.chello.pl)

    W sumie to jeszcze coś napiszę - gdyż jest to ważne!
    System w którym żyjemy jest typowym nie w pełni ukształtowanym systemem TOTALITARNYM.
    Takowy system - żeby zdobyć pełnie władzy musi mieć 100% wpływ na rozwój przyszłych niewolników - dzieci. Tak więc gdyby rodzice chcieli wychowywać swoich potomków w sposób niezgodny z odgórnym nakazem - dzieci będzie można łatwo zabrać, np: pod pozorem klapsów, czy innego 'znęcania się' - czyli np: ograniczenia czasu dostępu do komputera....

    PS: Radze ludziom zacząć się dokształcać - świńska grypa, globalne ocieplenie, globalny terroryzm, globalny kryzys... - same kłamstwa, tylko... PO CO? Tylko po to, żeby nas OKRADAĆ (najlepsza możliwość), czy może po coś jeszcze......

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Jakby Przedszkolanka miała swoje własne dzieci to te jej "mądre" książki już by leżały na śmietniku :)

  • Ewa Ewa (188.33.207.*)

    Nie popieram, a raczej się buntuje przeciwko płytkiemu i dość nielogicznemu pomysłowi/ poglądowi, który jest prezentowany na tej stronie.

  • Kocham Nie biję Kocham Nie biję (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Do wszystkich, którzy twierdzą, że kochają swoje dzieci i dlatego je biją, żeby wyrosły na porządnych ludzi. Ona też twierdzi, że kocha ... i zagłodziła dziecko na śmierć

    (z dzisiejszego Onetu) Z akt sądowych, zeznania Marty:
    "Ja jako matka nie mam sobie nic do zarzucenia. Dzieci karmiłam i przytulałam. Bardzo kocham moje dzieci. Były całym moim światem.

    pomyślcie zanim skrzywdzicie do końca życia

    Konrad Wojterkowski - organizator "Kocham. Nie biję ... Reaguję"

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    No ale co głodzenie ma wspólnego z biciem? Niedawanie kolacji to jedna z "nowoczesnych" kar "bezprzemocowych" ponoć bardzo popularna w USA. Zaczyna się od niedawania kolacji a kończy... no właśnie!

  • Kocham Nie biję Kocham Nie biję (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Ma bardzo wiele ... wielu tutaj się wypowiadających też pisze, że kocha ... tak jak ona ...

  • Thebillx7 Thebillx7

    Pani Carmen!

    "podejrzewam iż to pan może być autorem tej całej akcji....ale to tylko moje przypuszczenia;)"

    W istocie, po ujrzeniu akcji "kocham nie krzyczę" wpadłem na pomysł założenia takiej strony, ale ktoś mnie uprzedził.

    "zna pan odpowiedź na każde pytanie"

    Tezy, które wygłaszam, nie są moje. To mieszanka poglądów konserwatywnych i chrześcijańskich. Nic z tego sam nie wymyśliłem.

    "nie wiedziałam,że definicja faszyzmu mieści się w dwóch zdaniach ...."

    To nie była definicja, tylko jedna z cech. Proszę czytać ze zrozumieniem.

    "niech mnie pan nie rozśmiesza nazywając tv faszystami..."

    Media to nie faszyści, tylko po prostu fachowi specjaliści od urabiania ludzkiej opinii. Są tylko narzędziem.

    "czyżby faszyści robili jakieś kampanie na rzecz przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, czy byli przeciwko dawania klapsa dziecku w pupe???"

    Cały czas nie potrafi się Pani wznieść ponad myślenie w kategoriach osobowych. Zakaz klapsa jest faszystowskie nie z powodu stosunku do tej kwestii jakiegoś konkretnego faszysty, czy ich grupy. Jest on faszystowski dlatego, że wynika z ideałów faszyzmu - totalitarnej kontroli nad życiem obywateli. Tak samo faszystowski byłby nakaz mycia zębów.

    Swoją drogą - jeden polityk w Wielkiej Brytanii proponował, aby rodziny będące pod opieką pracowników socjalnych były obserwowane kamerami we własnych domach - czy dzieci myją zęby, dobrze jedzą i odrabiają zadania domowe. To też faszyzm - nie dlatego, że faszyści byli za odrabianiem prac domowych, tylko dlatego, że jest to wkraczanie z państwowymi buciorami w życie rodzin.

    "hmmm tzn ,że osoba która jest autorem akcji kocham nie wychowuje również jest faszystą bo ingeruje w życie społeczeństwa i narzuca swój pogląd"

    Chyba rzeczywiście nie umie Pani myśleć logicznie. Państwo są faszystami dlatego, że chcą, aby państwo kontrolowało najdrobniejsze aspekty życia ludzi. Autor tej strony pragnie, aby państwo tego nie robiło. I nie ważne o jaką sprawę chodzi! Ciągle Pani tego nie rozumie? To nie jest spór o jakąś konkretną sprawę, to jest spór o sposób widzenia świata.

    "o ile mi wiadomo faszyści gloryfikowali terror i przemoc oraz wytwarzali atmosferę strachu w społeczeństwie...nikt nie miał prawa sprzeciwić się ideologii państwa...czyżby krytykowali kary cielesne??? ha! dobre sobie ....raczej sami byli jej zwolennikami...to może pan jest wyznawcą faszyzmu ???"

    KOLOSALNY BŁĄD MYŚLOWY. Analogia - czy w Chinach jest komunizm? Według Pani - tak, bo mają czerwony sztandar, nazywają się partią komunistyczną, gadają to co komuniści zawsze gadali, sadzają dysydentów, itd. A tak naprawdę w Chinach jest autorytarny kapitalizm. Proszę Pani! Faszyzm nie polega na konkretnym sposobie totalnej ingerencji, ale na istnieniu tejże totalnej ingerencji! A to jaka jest, nie ma znaczenia. Czy rozkazy mówią o myciu zębów, nie myciu zębów, biciu dzieci, nie biciu dzieci - NIE WAŻNE. To i tak jest faszyzm, bo chodzi o mechanizm.

    "poza tym gdyby państwo nie miało kontroli nad społeczeństwem to wie pan co by się działo- jedna wielka anarchia..."

    My ją nazywamy wolnym rynkiem. Ma Pani coś przeciwko wolnemu rynkowi? O to chyba Pani chodzi, bo jak już wspomniałem - jeśli chodzi o zapewnienie porządku, to państwo jak najbardziej powinno to czynić.

    "niestety czy się to panu podoba czy nie, ale w Polsce panuje demokracja a pan może sobie ją nazywać jak chce w końcu jest wolność słowa"

    Jeśli jest wolność słowa, to czemu za badania historyczne nad ilością ofiar holokaustu grozi kara więzienia? Jeśli jest demokracja, to czemu partia, na którą głosowałem [UPR, wynik koło 1%] nie ma 1% posłów w kilkusetosobowym sejmie? Prawda jest taka: jest PRAWIE wolność słowa i PRAWIE demokracja, a to tylko na razie. W Szwecji już wsadzają do więzienia za stwierdzenie, że homoseksualizm to grzech, w Hiszpanii pozywają do sądów za odmowę posłania dziecka na edukację seksualną, a w Brukseli przygotowują ustawy do kontroli nad Internetem oraz wybierają Prezydenta UE w zakulisowych targach, o których nie mamy pojęcia. Proszę Pani, proszę się obudzić. To są ostatki demokracji i wolności słowa.

    "ale porównywanie faszystowskich rządów do kampanii tvp jest troszkę niedorzeczne....kampania ma tylko ludzi zachęcić do przeciwdziałania przemocy w rodzinie i uwrażliwić aby zaczęli reagować ....a to jak ludzie postąpią to ich sprawa-państwo w to nie wnika , nie stoi nad nimi z kijem i nie patrzy co ludzie zrobią- to jest sprawa ich sumienia..."

    Jak to nie stoi z kijem? Przecież jeśli ta ustawa, której projekt na razie został odłożony na później, zostanie przegłosowana, to ZA FIZYCZNE LUB PSYCHICZNE UKARANIE DZIECKA PÓJDĘ DO WIĘZIENIA!!! CO TO BĘDZIE JAK NIE FASZYZM???? Cały czas powtarzam - kampania w TV to nie faszyzm, faszyzmem jest to, że politycy niedługo jej hasła nakażą pod karą odebrania dziecka czy pozbawienia wolności, albo obu naraz.

    "człowiek wolny to mający prawo do godności- bicie i upokarzanie tej godności pozbawia"

    Człowiek wolny to mający prawo do godności? To jakiś frazes z Wyborczej? Logicznie nie trzyma się kupy. Człowiek wolny to człowiek mający prawo wyboru.

    "wolny oznacza też wolność wyboru-"

    Otóż to! A dziecko, nawet w Pani wypaczonej wizji rodzicielstwa, nie ma zupełnej wolności wyboru. A więc nawet według Pani nie jest człowiekiem wolnym.

    "nie zawsze dziecko musi się zgadzać z rodzicem"

    Ale zawsze ma się słuchać. Nieposłuszeństwo wobec rodziców to bardzo ciężki grzech, tak samo jak nieposłuszeństwo wobec prawowitego Monarchy.

    "przykład: rodzic zamarzył sobie zrobić z dziecka wielkiego skrzypka- dziecko uczyć się nie chce woli taniec - nie gówniarzu masz uczyć się grać na skrzypcach bo ci przyleje jak nie zaczniesz!!! nie dostaniesz kieszonkowego!!! jesteś na mojej łasce więc słuchaj!!!"

    W takim układzie rodzic rzecz jasna nie zachowuje się najlepiej, ale to i tak nic nie zmienia. Dziecko winno jest mu posłuszeństwo, a nam nic do tego. Z drugiej strony - większość np. wielkich tenisistek była przez ojców przymuszana do strasznie ciężkich treningów. Ich ojcowie tak je właśnie traktowali. Czy ktoś ma to im za złe, na czele z córkami, które zarabiają teraz miliony?

    "ciągłe krzyki również są formą znęcania się psychicznego nad dzieckiem uznawane przez niektórych jako normalne wychowanie"

    Ja akurat nie krzyczę, tylko raz spokojnie proszę, a gdy to nie jest wykonane, leję. Po co mam czekać, aż mnie zdenerwują? Zdenerwowanie bardzo szkodzi zdrowiu i życiu rodzinnemu. Dzieci wiedzą, że granica jest zaraz za tą spokojną prośbą. I krzyczeć w ogóle nie muszę. Polecam, mocno oszczędza nerwy.

    "ok dziecko jest winne posłuszeństwo wobec rodzica ale rodzic mimo wszystko bić dziecka nie ma prawa.... bić w sensie patologicznym..."

    Za bicie w sensie patologicznym rozumiem skatowanie będące zagrożeniem dla zdrowia i życia wymagające hospitalizacji poszkodowanego. To nie tylko złamanie Prawa Naturalnego, ale nawet w naszym prawie stanowionym już jest nielegalne, po co więc wprowadzać dodatkowe przepisy jako wyszczególnienie tego samego w relacji rodzic-dziecko?

    Odpowiem od razu: bo państwo chce otworzyć sobie furtkę do całkowitej kontroli nad dzieckiem. Żeby wychować je na dobrego europejczyka... proszę spojrzeć, każdy totalitaryzm zaczynał od dzieci: sowieccy pionierzy, hitlerjugend... a teraz w szkołach są podobno jakieś Kluby Europejskie. Skąd my to znamy?

    "-jaką hierarchię ma pan na myśli?-

    Na przykład władzę ojca nad rodziną, która wynika wprost z kart Biblii [Św. Paweł pisał, że żona musi być posłuszna mężowi, jak Kościół Chrystusowi], albo władzę Boga, od którego kiedyś pochodziła wszelka władza - królów, książąt, itd. Dzisiaj rządzą złotouści bajkopisarze o lepkich palcach, bo ludziom spodobał się pomysł, że "wszelka władza wywodzi się z woli ludu". Demokracja jest prostym rozwinięciem pierwszego buntu z ogrodu Eden. Demokracja polega na tym, że ludzie, zamiast być ślepo posłuszni Bogu, stwierdzili, że sami wiedzą lepiej od Boga co dobre, a co złe.

    Z czym wiąże się ciekawe stwierdzenie: "chrześcijańsko-demokratyczny". To coś jak "posłusznie-buntowniczy", albo wręcz "dobro-zły". Suche gacie na dnie morza.

    "ja mam swoje zasady oparte na naszej wierze chrześcijańskiej i postępuje zgodnie z nimi..tak samo pan postępuje -pan chyba ma też jakieś zasady .."

    Promowanie ingerencji państwa w życie rodzin jest oparte na wierze chrześcijańskiej? Chyba Pani się coś pomyliło. Pani poglądy [jak i większości dzisiejszych ludzi] wywodzą się wprost z idei po raz pierwszy wprowadzonych podczas rewolucji antyfrancuskiej, idei, które były wrogie wobec Kościoła - księży mordowano, zakonnice topiono w rzekach, a kościoły zamieniano na magazyny. Prawda jest taka, że w życie rodzin zawsze ładowały się reżimy ateistyczne - Republika Francuska, ZSRS, III Rzesza, Stany Zjednoczone Meksyku [na pocz. XX wieku], a ostatnio tzw. Unia Europejska i USA.

    Zresztą, co Bóg sądzi o karach cielesnych już zacytowałem. Każdy domagający się zakazu bicia dzieci buntuje się przeciwko Bogu.
    .
    "-o jakim buncie pan mówi ? ja się nie buntuje tylko wypowiadam swoje zdanie tak jak pan to robi... mam pana nazwać buntownikiem...ok;)"

    Jak to się Pani nie buntuje? Przecież chcąc zakazu kar cielesnych buntuje się Pani przeciwko Słowu Boga. Tak, Pani Carmen. W tej kwestii mam za swoimi plecami autorytet Stwórcy. Z ateistą trudno byłoby tak argumentować - ale Pani przyznała, że jest Pani chrześcijanką.

    "-rebeliantka Ewa :D a Adam niewiniątko.... tylko jakoś dał się skusić Ewie ;p-oboje wylecieli z raju o ile mi wiadomo...szowinista się znalazł...."

    Nie ma jak użyć argumentu "a u was Murzynów biją".

    "pierwszy raz słyszę ,że jesteśmy podwładnymi Jezusa... dla mnie Jezus jest Przyjacielem, Towarzyszem w codziennym życiu, Najukochańszym Oblubieńcem.....czy Jezus pokazywał swoją wyższość nad nami- chyba raczej uniżył samego siebie co dowodem jest jego śmierć krzyżowa....."

    Pierwszy raz? To znaczy, że Pani Biblii nigdy nie czytała. Jezus jest tam określony Panem Panów i Królem Królów, którego przykazań mamy się słuchać. Apostołowie nie klepią go po plecach, tylko spełniają Jego nakazy i nazywają Go "Pan mój i Bóg mój". Pani słowa ujawniają pewien zatrważający problem ludzi uważających się za chrześcijan. Ludzie kompletnie wywrócili świat do góry nogami. Nawet chrześcijanie odnoszą wszystko do swojej osoby zamiast do Boga. Pani uważa, że bicie jest złe, więc automatycznie ignoruje Pani nakazy biblijne dotyczące bicia dzieci. Ergo, nie wieży Pani w Boga takiego, jakim jest, ale modyfikuje Go sobie Pani tak, by przystawał do Pani własnych poglądów. Ergo, czci Pani własnoręcznie uczynionego bożka, nie zaś Boga z Biblii. Ta herezja wynika wprost z antropocentryzmu - poglądu, że to człowiek, nie Bóg, jest centrum wszechrzeczy.

    Ja w pełni przyjmuję nauki Boga takimi, jakimi są - wraz z kwestiami, które budzą sprzeciw u dzisiejszego człowieka. Bo nie jestem dzisiejszym człowiekiem.

    "dziecko nie jest podwładnym rodzica"

    Można albo być podwładnym, albo równym, albo przełożonym. Dziecko nie jest przełożonym rodzica, nie jest też mu równym. A więc jest jego podwładnym.

    "rodzić ma obowiązek wychowania w duchu chrześcijańskiej miłości ale nie ma prawa nim rządzić stosując przemoc czyli bicie....."

    Jak rodzic ma wychowywać, jeśli nie może rządzić? Rozkazywać, karać i nagradzać wedle własnego rozeznania? Jak rodzic ma wychowywać w duchu chrześcijańskiej miłości, jeśli nie ma prawa stosować metod wychowawczych zalecanych przez świętą księgę chrześcijan? Pani poglądy pełne są kompletnych sprzeczności. Poza tym nie rozumie Pani biblijnego terminu miłość. Tam nie oznacza ona robienia drugiemu człowiekowi dobrze. Tam oznacza ona ofiarowanie się dla drugiego człowieka oraz starania, by dostąpił on zbawienia. Teologia katolicka np. karę śmierci uznawała za przejaw miłości bliźniego - zabójca miał okazję bowiem odpokutować grzech, a nieuchronność wyroku powodowała szczere nawrócenie i spowiedź. Przypominam - mordercy nie da się wybaczyć, gdyż osoba, której wyrządził krzywdę, już nie może mówić. Może to zrobić jedynie Bóg.

    "ma mu tylko pokazać jak ma postępować, pokazywać co jest dobre a co złe...."

    Pokazywać, a potem za złe nie karać? Musi stosować kary i nagrody. Jak ma to robić, jeśli zakazane będzie karanie fizyczne i psychiczne? Przypominam - TAKI PROJEKT USTAWY JUŻ PRÓBOWANO PRZEPCHNĄĆ, TERAZ CZEKA ON NA LEPSZE CZASY.

    "to że popieram kampanie tvp nie znaczy ,że uprawiam kult władzy państwowej....ja tylko mówię, że państwo i obowiązujący w nim porządek są potrzebne i tyle...."

    Przez Pani wypowiedzi przebija poczucie, że państwo wszystkim się zajmie, państwo ma prawo nas wyręczać, bo wie lepiej co dla nas dobre, a co złe. Jest to nadawanie państwu cech bóstwa, czyli statolatria. Ustnie głosi ją nurt tzw. piłsudczyków [PiS], ale w działaniach wszystkie główne partie równo ją popierają.

    "Gwałt, niezależnie na kim, według Prawa Naturalnego powinien być przez władze karany śmiercią."- hmmm taki z pana chrześcijanin a opowiada się za karą śmierci??"

    Biblia w dziesiątkach miejsc nakazuje wykonywanie kary śmierci za przeróżne przewinienia [zabójstwo, gwałt, itd.]. Jezus wypowiedział się aprobująco o karze śmierci za złorzeczenie rodzicom. Za dużo się Pani kościelnych postępowców nasłuchała. Kościół przez ok. 1950 lat popierał karę śmierci, dopiero od Soboru Watykańskiego II częśc hierarchów gada o jej niehumanitarności. Wie Pani - żeby przypodobać się światu. Bo taka moda nastała. Z samym Bogiem tego jednak nie konsultowali.

    "- czy ja w swojej wypowiedzi zakazywałam ludziom dawania klapsów w pupe??"

    Nie ma Pani takiego prawa, ale państwo już ma [choć niesłusznie]. I niedługo z niego skorzysta.

    "nie krytykuje klapsów dawanych z rozsądkiem i umiarkowaniem....więc co ma do rzecz statolatria???"

    To ma do rzeczy, że dzięki głosom takich ludzi, jak Pani, do władzy dochodzą formacje obiecujące, że państwo poprawi nasze życie za nas. Chodzi mi min. o 4 partie obecne w tej chwili w parlamencie. A poprawianie tegoż życia to min. pomysł wprowadzenia zakazu klapsów, wdzięcznie popierany przez takich ludzi, jak Pani, którzy wcześniej zostali gustownie urobieni przez media realizujące linię swoich właścicieli, których zależność od polityków jest duża, szczególnie poprzez system koncesji na nadawanie.

    "i nie uważam wcale ,że urzędnicy wiedzą lepiej od obywatela, ale chciałam zaznaczyć , że urzędnik jest również obywatelem....."

    Urzędnik jest przede wszystkim pasożytem, bo żyje za zrabowaną mi [i innym] forsę.

    "panu już się coś miesza.... żyjemy w państwie demokratycznym a nie faszystowskim- obowiązuje wolność słowa, wolność wyboru tip - więc ludzie będą wypowiadać się jak chcą i postępować jak chcą...."

    Pani chyba siebie nie słyszy. Jeśli za klapsy wprowadzona zostanie kara więzienia, to jak ludzie mają postępować jak chcą? Nie będą mogli. Bo pójdą do paki. I jaka wolność słowa? Niech Pani spróbuje zakwestionować ilość ofiar holokaustu, dowie się Pani jaką mamy wolność słowa. A tendencja wcale nie jest w stronę powiększania wolności, tylko w stronę jej ograniczania. Proszę poczytać np. portal konserwatyzm.pl albo tygodnik Najwyższy Czas - tam bardzo często opisywane są przeróżne lewackie pomysły "naprawiania świata", które zabierają nam wolność i pieniądze.

    "klaps czyli klepnięcie w pupe owszem z umiarem jak najbardziej sprawiedliwy;) .... pozdrawiam i tak nie zmienię swojego zdania.."

    Dla mnie "z umiarem" oznacza, że dziecko po ciosie nie ma krwiaków i połamanych gnatów.

    Pani Przedszkolanko!

    "Ten kto twierdzi, że bicie to rozwiązanie jest widocznie na tyle nierozwinięty emocjonalnie i nie ma zasobu argumentów, że musi się do tego odnosić na codzień."

    Nie ma jak wysublimowane obelgi zamiast rzeczowych argumentów.

    "Dzieciom wystarczy wprowadzić zasady i przypominać je przed rozpoczęciem każdej aktywności. Wystarczy przewidzieć to, że np. dziecko lubi używać krzyku w swojej zabawie i przed nią uprzedzić "mówimy normalnym głosem", jeśli je podnosi uprzedzić je, że jeśli słychać krzyk to znak, że zabawa się kończy i tylko być konsekwentnym i poprostu przerwać zabawę gdy okazuje się krnąbrne. Zasada prosta rzecz, można ją określić do wszystkiego. Dla zainteresowanych polecam książkę: "Każde dziecko może nauczyć się reguł"

    Pani metoda dla sukcesu wychowawczego wymaga ciągłych nerwów i pilnowania dziecka cały czas. Moja metoda dla sukcesu wychowawczego wymaga jedynie trochę energii kinetycznej. EFEKT OSIĄGAM TEN SAM, ALE SZYBCIEJ I MNIEJSZYM KOSZTEM. Dziecko zamiast walczyć godzinami, testować nasze granice, czy tłuc głową o podłogę, nie traci czasu na takie bzdury, bo od razu wie co jest dobre [nie boli], a co złe [boli]. Dobro nie boli, zło boli. A my oszczędzamy nerwy, energię i czas.

    Zresztą, jak już mówiłem - niech inni ludzie wychowują dzieci jak chcą, ale WARA OD MOICH DZIECI, WARA OD MOJEJ RODZINY. Banda faszystów...

    Pani Ewo!

    "Nie popieram, a raczej się buntuje przeciwko płytkiemu i dość nielogicznemu pomysłowi/ poglądowi, który jest prezentowany na tej stronie."

    Według Pani Ewy wolność jest nielogiczna. Dobre! 10/10! Czy też nielogicznym wydaje się Pani też karanie za zło i nagradzanie za dobro?

    Zresztą, kto spodziewa się logiki po Córze Buntu? Zachęcałem Panią Carmen do uznania swej wielkiej poprzedniczki-buntowniczki Ewy, ale Pani nawet nosi jej imię! Cóż za zabawny zbieg okoliczności.

    PANIE KONRADZIE! PAN JESTEŚ NIEZŁY UCZEŃ GOEBBELSA!

    No jak można takie zagranie dawać? Szantaż emocjonalny ma być argumentem w dyskusji? Tfu, wstydź się Pan, propagandziarzu jeden!

    Jaki wpływ ma na święte prawo rodziny do wychowania dzieci to, że jakaś wyrodna baba zagłodziła dziecko? ŻADEN.

    Idąc Pana ścieżką rozumowania należy pozabierać wszystkie dzieci z wszystkich rodzin, zakazać sprzedaży noży i odciąć wszystkim prąd - bo w rodziny, noże i prąd zabijają.

    JESTEŚ PAN, PANIE KONRADZIE, DEMAGOG DO POTĘGI.

    I jak Pan "reagujesz", co? Karami psychicznymi? Przecież takie też będą zakazane. Jak Pan ukarzesz dziecko za przewinienie? Karnym jeżykiem? Przecież to "poniża godność dziecka", używając Państwa ogłupiającej nowomowy.

    "pomyślcie zanim skrzywdzicie do końca życia"

    Pan weź pomyśl zanim zaszantażowani przez Pana i Panu podobnych politycy odbiorą mi i milionom innych ludzi WOLNOŚĆ WYCHOWANIA DZIECI ZGODNIE Z WŁASNYMI PRZEKONANIAMI.

    "Ma bardzo wiele ... wielu tutaj się wypowiadających też pisze, że kocha ... tak jak ona ..."

    A Pan to zupełnie jak ten Józef Stalin - też lubisz plakaty z przytulaniem dzieci, więc uważaj Pan, bo jeszcze Pan wymordujesz miliony ludzi!

    Był to pseudoargument o mniej-więcej takiej samej bezsensowności, jak Pański.

    Pozdrawiam! STOP FASZYZMOWI !!! NIECH ŻYJĄ RODZINY !!!

    W mordę, która to godzina??? Idę spać...

  • duszek* duszek* (*.edica.pl)

    Jestem za tą akcją w 100%

  • Hmmm... Hmmm... (*.chello.pl)

    Do Carmen czytam Twoje wypowiedzi i zastanawiam się nad tym jak można być przeciwko stosowaniu przemocy wobec dziecka i jednocześnie pisać "dla mnie klaps oznaczać będzie lekkie klepnięcie w pupe ,które nie jest bolesne ale daje dziecku sygnał mojej dezaprobaty....oczywiście nie zawsze należy go stosować - na pewno nie często...trzeba wiedzieć kiedy i w jakich sytuacjach ...trzeba znać granice...przykładowo- jeśli dziecko jest rozhisteryzowane nie docierają do niego żadne tłumaczenia, dzieje się to w miejscu publicznym np supermarket, plac zabaw można dziecku dać klapsa i zabrać do domu tyle...żadnych krzyków, bicia po głowie, szarpania itp....bo to już przekracza granice dobrego wychowania -klaps nie ma dawać bólu tylko sygnał, że dziecko źle robi-sygnał stanowczy ale nie bolesny...bolesne karcenie wywołuje w dziecku strach, agresje, niską samoocenę i same złe rzeczy za tym idące...." a czym się różni klaps który nie boli od tego który boli? Dla mnie naruszenie nietykalności cielesnej następuje w przypadku zarówno lekkiego uderzenia i mocnego klapsa. W Pani rozumieniu "bolesne karcenie wywołuje w dziecku strach, agresje, niską samoocenę i same złe rzeczy za tym idące...." a leciutki klaps tego nie robi??? Jestem osobiście zwolennikiem wychowania bez przemocy jakiejkolwiek bo dla mnie czy klaps lekki czy silny nie robi różnicy jeden i drugi jest dla mnie brakiem szacunku dla drugiego człowieka (w tej sytuacji dziecka). Niech Pani nie odbiera tego jako ataku na swoją osobę ja tylko wyrażam swoją opinię:) ciesze się, że podała Pani dużo argumentów świadczących, że przemoc w wychowaniu nie jest dobrym aspektem.
    Co do ogólnej dyskusji ciężko mi się czyta wypowiedzi forumowiczów chciałam tylko napisać, że prawie 100% rodziców, którzy doświadczali przemocy w dzieciństwie bije potem swoje dzieci. Dlatego czytając wypowiedzi typu mnie matka nie biła i dlatego jestem leniwy budzi się we mnie przekonanie, że nie dlatego jest leniwy bo go nie biła, ale dlatego, że go nie wychowywała. Czy naprawdę wychowanie musi się = bicie? Rozumiem to, że dziecko czasami może wyprowadzić człowieka z równowagi, ale to rodzic jako dorosły potrafi panować nad swoimi emocjami i biciem pokazuje swoją słabość, gdyż w inny sposób nie jest w stanie poradzić sobie z własnym dzieckiem. Dla mnie bicie to najprostsza metoda bo wymaga najmniej wysiłku jedynie użycia siły fizycznej, ale czy w wychowaniu o to właśnie chodzi? Przeczytałam również wypowiedź mówiącą o tym, że dziecko mimo, iż dostanie lanie to za chwilę przeprasza i chce się bawić owszem chce i wybacza rodzicowi ból i upokorzenie bo kocha mamę czy tatę miłością bezgraniczną. Poza tym myślę, że biciem rodzic nie uczy dziecka szacunku ale stosowania przemocy w sytuacjach konfliktowych, i przez przemoc dziecko nie tyle rozumie ile boi się rodzica. A przecież w wychowaniu nie chodzi o strach lecz o miłość i wzajemny szacunek:)

  • ona ona (*.welnowiec.net)

    Bardzo przykry jest fakt, że ktos taką "akcję" wymyslił. Dziecko nie jest "twoje". To nie jest twoja własność. To odrębna istota, której nalezy sie szacunek. Sam chcesz szacunku, prawda? Dlaczego nie lubisz gdy pan w autobusie na ciebie krzyczy? Dlaczego byłbys oburzony gdyby pani zza lady dała ci w tyłek klapsa tylko dlatego, że sie na ciebie zdenerwowala bo za bardzo wybrzydzales przy wybieraniu towaru?
    Kots kto uważa, że bicie/klapsy to niezła metoda wychowawcza niestety nie jest dobrym czlowiekiem. I tyle. Zale mi dzieci tych, ktorzy niby kochają, ale bija tych, których kochaja. Ciekawe czy tatusiowie bijacy dzieci bija tez swoje zaony jak sie zdenerwuja? A mamy bijace swoje dzieci bija tez męzów bo pozniej wrocikli z pracy?

  • Asik Asik (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Cżyżby ktoś skasował mój komentarz?
    Baner bardzo mi się podoba, ale cała ta akcja jest głupia. Bicie i krzyki to nie jest dobra metoda. W ten sposób zastrasza się człowieka i uczy podporządkowania komuś silniejszemu. I to niby jest dobre?

  • Seren Seren (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    @Thebillx7

    Chciałbym Ci zadać pytanie - jak, wg Ciebie, działa "klaps"? Podajesz przykład Twoich dzieci, które jak zrobią coś złego, dostają klapsa w połączeniu z komunikatem "nie wolno" i zachowują się jak przystało. W czym ten klaps pomaga? Wzmacnia reakcję - dzieci złe zachowanie kojarzą z bólem? Jak to widzisz? Bo przecież nie nazwa "klapsa" albo ręka mówi dzieciom, że tak bądź inaczej nie powinny się zachowywać, prawda?

    Pozdrawiam

  • CARMEN CARMEN (*.lublin.mm.pl)

    do hmmm i ona: zdecydowanie zgadzam się z waszymi wypowiedziami:) chciałam tylko jeszcze raz wytłumaczyć moją wypowiedź odnośnie klapsa ....dla mnie klaps oznacza lekkie klepnięcie a nawet dotknięcie(i proszę nie kojarzyć tego z pedofilią bo nie o to mi chodzi...) w pupe dziecka -chodzi mi oto - że jeśli np przytulamy dziecko to dajemy mu znak, że go kochamy a jeśli klepniemy lekko w pupe i powiemy-nie wolno - dajemy znak, że źle postępuje I TYLE.. poza tym klaps klapsowi nie równy - dla każdego będzie oznaczał co innego.....jestem przeciwko przemocy.. moim zdaniem klaps zinterpretowany przeze mnie nie jest przemocą i żadnym zaprzeczeniem tego co mówię....bez przesady, nie popadajmy ze skrajności w skrajność, że klaps= patologii, katowaniu ..... -lekkie klepnięcie w pupe a bicie to chyba jest jakaś różnica... klepnięcie nikomu nie uwłacza -nigdy by mi nie przyszło do głowy jak mama by mnie klepnęła w pupe mówiąc (nie krzycząc!!): "skarbie tak nie można robić :)" -że chce mnie poniżyć .... natomiast gdyby podeszła zaczęła mnie bić w pupe(dla niektórych to właśnie znaczy klaps) krzycząc:" coś ty narobiła gówniaro!!! głupia jesteś???!!!! a masz za kare !! nauczysz się dobrze robić !!!!"- no to wtedy poczułabym się jak nic nie warta rzecz...poniżona....poza tym każdy i tak będzie miał swoje zdanie na ten temat...
    A co do pana the bill-a.................. brak mi słów..... ręce opadają.......śmiać mi się chce z pana wypowiedzi ....może i ma pan jakąś tam wiedzę z historii i polityki a nawet trochę z Biblii ale tłumaczy pan sobie ją na swój sposób tak jak panu pasuje...także chwilami pisze pan bzdury....i obraża...nie chcę mi się tego nawet komentować.... jedno wiem.. nie jest pan dobrym wychowawcą swoich dzieci- raczej ma pan cechy kata i despoty .... który nie potrafi dotrzeć do dziecka inaczej jak przez upokarzanie=bicie=przemoc=katowanie....ale to pana sprawa... żal mi tylko dzieci.. może pan cytować i komentować kolejne moje wypowiedzi i innych osób ale to nie zmieni moich poglądów....nikogo zresztą, kto jest na nie...Jestem stanowczo NIE za tą akcją... pozdrawiam wszystkich, którzy są podobnego zdania ;)

  • Zdzichu Zdzichu (*.chello.pl)

    Ja po raz kolejny akcję popieram!

    PS(tak troszkę odbiegając od tematu): Zawsze moja matka mówiła mi coś takiego - jeśli ktoś Ci pomoże to może Ja, może Twój ojciec, ogólnie ktoś z rodziny - na obcych ludzi nie licz - jeśli będą chcieli Ci pomóc to jest niemal pewne, że będą widzieli w tym jakiś swój interes.
    100% racji !!!

  • kuuki kuuki (*.gdynia.mm.pl)

    @na_wrotki - licznik jest w stopce... "Ta strona powstała 16.11.2009. Ostatnia edycja 18.11.2009. Wizyt: 43560"

  • Dudek Dudek (*.chello.pl)

    hmm... jak najbardziej jestem za w/w akcja.

  • asia asia (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    popieram

  • kuba kuba (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    W 100% popieram nie wiem kim bym był teraz gdyby mnie ojciec w odpowiedniej chwili nie zkarcił

  • Nanka Nanka (*.0.fullrate.dk)

    Ja chcialabym zwrocic uwage na to , ze istnieje zespol dziecka maltretowanego , a gdzie zespol rodzica maltretowanego ? Czy w dobie dzisiejszego systemu pracy i pogonii za pieniadzem mamy czas na relaks kiedy szkola dzwoni z pretensjami ? Jak delikatnie wytlumaczyc dziecku , ze nie wolno mu tego czy owego , jezeli nie ma nas przy dziecku 24 h ? I co z nami rodzicami ? Jedni uwazaja to za sluszne inni za niesluszne , brak spojnosci , bo nikt nie nazwal tego co wolno rodzicom , jak to robic , kiedy miec na to czas itd ...
    To jest temat rzeka ... Skoro jednak jestes rodzicem , a masz problemy z dzieckiem , i nie decydujesz sie na branie odpowiedzialnosci za wlasne dziecko , bo klaps zniszczy mu psychike , bo nie wiem czy dostal go slusznie , zawsze sa instytucje i lekarze chetni do pomocy ... W koncu za to im placimy .

  • ta-ra ta-ra (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Są różne dzieci i różne metody wychowawcze, nie każde dziecko przejmie się słownym argumentem, jak i nie każde przejmie się klapsem (na mnie np nie działał ;)
    Nie widzę przeciwwskazań do stosowania klapsów w wychowaniu. Jak koś chce tak bardzo się wtrącać w wychowanie rodzinne to powinien się skupić na przemocy psychicznej w "normalnych" rodzinach a nie uważać, za patologię zwykłe wychowawcze spranie tyłka.

    Jestem przeciwna przemocy w rodzinie, ale od klapsa do patologi daleka droga.
    Zaczyna panować model bezstresowego wychowywania i to jest dopiero patologia...

  • Qb Qb (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Żałosna akcja. Kultywujemy patologię. ,,Moje dziecko mogę robić z nim co chcę." Każdy dobry pedagog i psycholog wymieni wam tysiące lepszych sposobów karania, niż bicie. Dziecko musi wiedzieć, że postąpiło źle, ale nie trzeba go bić. Kara na komputer, młodsze posiedzi samo w kącie. Naczelna zasada agresja rodzi, agresję. Współczuję waszym dzieciom.

  • lolek lolek (*.lublin.mm.pl)

    jak dziecko jest malutkie to rodzice je rozpieszczają ...jest ich "oczkiem w głowie" , na wszystko mu pozwalają,kupują itp a jak dorasta jest większe to wtedy nie jest już takie słodkie... wtedy jak coś chce to już jest źle bo rodzice uważają że próbuje na nich wymuszać różne rzeczy --chociaż sami go tego nauczyli a teraz wielce się dziwią ..... , robi co chce bo rodzice sami mu na to pozwalali jak było malutkie .... a teraz trzeba mu pokazać gdzie jego miejsce bo już jest duże ...jak coś źle zrobi nie po myśli rodziców dostaje lanie zaczyna być bite....dziecko wtedy nie wie co jest grane nie rozumie postępowania rodziców i czuje się krzywdzone....to wpływa na jego psychike rodzice wyrabiają w nim agresje złe samopoczucie później wyrasta na takiego agresora dokucza rówieśnikom bije sie z nimi wszystko go drażni ...dla rodziców jest owszem grzeczne ale ze strachu ...a w głębi serca ich nie nawidzi... poźniej jak jest dorosłe i założy rodzine własną bije żone i dzieci ...... nawe t najmniejszy klaps nie jest konieczny są inne sposoby na wychowanie dziecka... a bezstresowe wychowanie czyli metody bez bicia też uczą dziecka grzeczności i to z powodzeniem!!! na szczęście w telewizji takie wychowanie reklamują a ta strona i kampania jest do bani .... autorze tej strony wstydz się że proponujesz stosowanie przemocy w rodzinie--- wielki minus!!! trochę masz staroświeckie poglądy.....

  • IRo IRo (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    lolek, lolek.. co ty pieprzysz... Nic dziwnego, że Lublin jest jednym z najniebezpieczniejszych miast w kraju...

  • mnbv mnbv (*.adsl.inetia.pl)

    thebill - trafna ksywa :)

  • NIE NIE (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    NIE

  • IRo IRo (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Do Pani CARMEN (też z Lublina :)), uważam że Thebillx7 ma jak najbardziej zdrowe podejście do życia, prawda jest taka, że daleko idąca amerykanizacja naszego życia tak wrosła w świadomość społeczeństwa, że tylko niewielki procent młodego pokolenia zauważa absurdy jakie są nam fundowane.
    Z mojego punktu widzenia (a staram się być jak najbardziej obiektywny) Europa - oraz my mieszkamy na świecie absurdów regulowanych przepisami i dyrektywami co czyni nas społeczeństwem sterowanym.
    Nie zgadzam się na to, aby państwo decydowało o metodycznych aspektach wychowania dzieci, które uważam za próbę ingerencji w moją wolność wyboru.
    Od wieków dzieci wychowywane były "klapsem" w dupę za grube przewinienia nie bez powodu.
    "Terapia szokowa" jest jedynym rozwiązaniem kiedy nie pomaga normalne tłumaczenie... i co mam z tego zrezygnować ? Mam się poddać... mam powiedzieć rób tak dalej aż będzie za późno... dziękuję ale nie skorzystam !
    Nie raz widzę w sklepie matki z dziecmi.. (może i nawet Panią CARMEN gdzieś widziałem)... dziecko .. raczej diabeł nieposłuszny.. zamiast przypieprzyć w dupę cacka się i łamie przed terroryzującym ją gówniarzem.
    Powiem do czego to prowadzi to Pani bajdurzenie... do tego: http://www.youtube.com/watch?v=TTwgNhX4BSo i jeszcze to http://www.youtube.com/watch?v=zV2y4sUQ2tM aż się prosi aby przypieprzyć za głupotę ! Proszę oglądać do końca i się delektować....

  • moerafe moerafe (94.254.166.*)

    Precz z normalnością! Niech żyje pedalsko-pedofilsko-lesbijsko-pseudoeuropejska kampania na rzecz rozpieprzenia wszystkich wartości!!!!!

  • moerafe moerafe (94.254.166.*)

    oczywiście ironizowałem... Jestem ojcem czwórki dzieci i jak dotąd nikt mi się jeszcze nie wpieprzył w ich wychowywanie. Jeśli ktoś kiedyś ZAREAGUJE to i ja nie pozostanę dłużny takiej "oświeconej' osobie uprzejmie zachęcając żeby spieprzała do swojego światka...
    BARDZO DOBRA AKCJA

  • NIE NIE (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    spokojnie, bo żyłka wam pęknie.


    do Pana IRo:

    http://www.youtube.com/watch?v=TTwgNhX4BSo ->>>
    ten link który Pan zapodał - niestety ale to dziecko sobie robi jaja, ale wy tego nie czujecie. Zapomnieliście jak sami byliście dziećmi? Sam przesadzałem w pewnych reakcjach czasem, dla żartu, a dorośli się na to dawali nabierać.

    Poza tym wole, żeby dziecko nie było bite. Żeby wyrósł z niego pożądny egoista, który się buntuje, przynajmniej wie czego chce i jest szczęśliwy. Idzie własną drogą i może się przynajmniej przysłużyć czymś dla świata poprzez samorealizację. Jak często widzimy dziś w młodych Polakach: atrofię woli, nieśmiałość, brak odwagi, brak jasno określonych dążeń i pomysłu na życie (ide na studia, bo wszyscy idą itp). Wolę świadomego człowieka, niż o niskim poczuciu wartości, zastraszonego i oszukiwanego przez życie (bicie dzieci).

    Wszystkim polecam na rozluźnienei zwieraczy: Za chwilę dalszy ciąg programu - "czy bić dzieci".

    pozdrawiam
    blabalblaba

  • BatoryTM BatoryTM (*.insite.pl)

    POPIERAM tę akcje, ci ćwierćmózgowce z naszego rządu sami niszczą nasz naród zarządzeniem, aby bezstresowo wychowywać nasze dzieci...to głupota...co z takiego bachora wyrośnie?? kolejny ćwierćmózgowiec, co zarządzi inną głupote(albo i nie wyrośnie nawet na tego ćwierćmózgowca). Nie mówie tego, aby dzieci katować dzień w dzień bez powodu, ale jak sobie zasłuży, krochmal powinno dostać, w taki sposób, aby rozróżniło czy robi dobrze czy źle:-).

  • CARMEN CARMEN (*.lublin.mm.pl)

    nie rozumiem tej aluzji -"też z Lublina" ale ok;) że ktoś z Lublina inny pisze to nie znaczy że to ja- tak na marginesie jest wiele osób mających przy nickach np (*.neoplus.adsl.tpnet.pl) albo chello itp. a tak w ogóle to czytam te wpisy i śmiać mi się chce niedługo zaczniecie się wszyscy wyzywać a jak dyskusja toczyłaby się na żywo co niektórzy chętni byliby się bić.... a co do bicia to mam pytanie jeśli na ulicy panu the bill -owi albo panu iro ktoś dałby mocno w "ryja" albo kopnął za to że zaparkowali w miejscu dla inwalidy przez przypadek (przykładowo) to założę się że od razu poczuliby się skrzywdzeni i chętni aby wzywać policje i się sądzić....i wtedy ingerencja państwa jak najbardziej potrzebna ...wtedy to już nie jest sprawa między nami tylko między nami i policją wtedy nie ma gadki do policji wara ode mnie moja sprawa ... a jeśli chodzi o dzieci to całkiem odwrotnie - wara od moich dzieci!!...mam prawo je bić bo są moje... to chore... żaden człowiek nie jest własnością drugiego...i żaden człowiek nie ma prawa robić z drugim człowiekiem co chce nawet jeśli to jego dziecko!!! także jeśli ktoś jest za biciem własnych dzieci może nazwać się katem...patologią...a co do filmików pana iro... co to w ogóle ma być??a gdzie są pokazani rodzice na tym filmiku ? jakieś nagranie z nieznanego źródła -sam pan mógł to nakręcić ze swoim dzieckiem... pokazane jakieś dziecko które wyżywa się na komputerze ok... bite dziecko przez rodziców może się tak zachowywać i być tak sfrustrowane... a tak w ogóle czy dorośli się czasem podobnie nie zachowują?nie przekona mnie pan tym śmiesznym filmikiem...a ten drugi filmik to samo- gdzie są rodzice ??? jakiś chłopiec nagrał się sam na kamerę i robi sobie ewidentne żarty bez wiedzy swoich rodziców... skąd pan wie jak pana dziecko zachowuje się jak jest samo....moim zdaniem ośmieszył się pan z tymi filmikami...a ja i tak nie zmienię swojego zdania - jestem na nie ...poza tym bezstresowe wychowanie jest jednak wychowaniem....i to nie ulega wątpliwości... lepiej dziecko wychować nie narażając go na stres który jest chorobą cywilizacyjną - stres jest bardzo szkodliwy dla zdrowia.. niż wychować dziecko na zestresowanego furiata.....uważam że dziecko które nie jest bite, wychowane bez stresu jest o wiele spokojniejsze i weselsze, ma lepsze samopoczucie i lepszą samoocenę -od tego które jest bite i żyje w ciągłym stresie i strachu przed następną karą fizyczną i psychiczną rodzica-kata.....pozdrawiam:)

  • luk luk (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Brawo! Popieram! Świetna akcja.

  • przeciwny przeciwny (*.static.tvk.wroc.pl)

    a mnie bił ojciec
    teraz mogę z nim gadać jedynie o pogodzie i to jak najkrócej
    nie chcę robić tego moim dzieciom,
    jak je zastraszę to i one będą mnie w przyszłości unikać

  • WR WR (82.116.77.*)

    Co do filmiku z komputerowcem - jak na YouTube to rewelacja, nawet się pośmiałem. Szkoda, że twórcy tłumacząc go na angielski nie umieli wyjść poza Present Simple, cóż, taki poziom.

    A dla Carmen (3 wpisy wyżej) podpowiedź: choroba cywilizacyjna to nie stres, ale nazywa się pustogłowie. I żeby jej chociaż odrobinę zaradzić pozwolę sobie przytoczyć cytat:

    "Osoba bowiem nie powinna być dla drugiej osoby li tylko środkiem do celu. Jest to wykluczone z uwagi na samą naturę osoby, z uwagi na to, czym każda osoba po prostu jest. Jest ona przecież podmiotem myślącym i zdolnym do samostanowienia - te dwie przede wszystkim właściwości odnajdujemy we wnętrzu osoby. Wobec tego zaś każda osoba z natury swej jest zdolna do tego, aby sama określała swe cele. Gdy ktoś inny traktuje ją wyłącznie jako środek do celu, wówczas osoba zostaje pogwałcona w tym, co należy do samej jej istoty, a równocześnie stanowi jej naturalne uprawnienie. Rzecz jasna, że trzeba wymagać od osoby jako od jednostki myślącej, ażeby te cele były prawdziwie dobre, dążenie bowiem do celów złych jest przeciwne rozumnej naturze osoby. Tym się tłumaczy również sens wychowania, zarówno wychowywania dzieci, jak też w ogóle wzajemnego wychowywania się ludzi; chodzi właśnie o szukanie celów prawdziwych, czyli prawdziwych dóbr jako celów działania, oraz o znajdowanie i pokazywanie dróg do ich realizacji.

    Ale w tej działalności wychowawczej, zwłaszcza gdy chodzi o wychowanie małych dzieci, nie wolno nigdy traktować osoby jako środka do celu. Zasada ta ma zasięg jak najbardziej powszechny; nikt nie może posługiwać się osobą jako środkiem do celu: ani żaden człowiek, ani nawet Bóg-Stwórca. Właśnie, że strony Boga jest to najzupełniej wykluczone, gdyż On, dając osobie naturę rozumną i wolną, przez samo to już zdecydował, że będzie ona sama sobie określała cele działania, a nie służyła jako narządzie cudzym celom. Skoro więc Bóg zamierza człowieka do jakichś celów skierować, to przede wszystkim daje mu te cele poznać, tak aby człowiek mógł je uczynić swoimi i samodzielnie do nich dążyć. W tym leży m.in. najgłębsza logika objawienia: Bóg daje człowiekowi poznać cel nadprzyrodzony, ale decyzja dążenia do tego celu, jego wybór, jest pozostawiony wolności człowieka. Dlatego też Bóg nie zbawia człowieka wbrew jego woli.

    Ta elementarna prawda: osoba nie może być środkiem działania w odróżnieniu od wszystkich innych przedmiotów działania, które nie są osobami - jest więc wykładnikiem naturalnego porządku moralnego. Dzięki niej porządek ten nabiera właściwości personalistycznych: porządek natury, w ramach której mieszczą się również byty osobowe, musi posiadać takie właściwości. Może nie od rzeczy będzie dodać w tym miejscu, że przy końcu w. XVIII I. Kant sformułował tę elementarną zasadę porządku moralnego w następującym imperatywie: <<Postępuj tak, aby osoba nigdy nie była tylko środkiem twego działania, ale zawsze celem>>. W świetle poprzednich wywodów zasada ta nie tyle winna być sformułowana w brzmieniu nadanym jej przez Kanta, ile raczej w brzmieniu następującym: <<Ilekroć w twoim postępowaniu osoba jest przedmiotem działania, tylekroć pamiętaj, że nie możesz jej traktować tylko jako środka do celu, jako narzędzia, ale liczyć się z tym, że ona sama ma lub bodaj powinna mieć swój cel>>. Zasada ta w takim sformułowaniu stoi u podstaw wszelkiej właściwie pojętej wolności człowieka, a zwłaszcza wolności sumienia".
    (Karol Wojtyła, "Miłość i odpowiedzialność").

    Proszę o komentowanie powyższego dopiero po zastosowaniu przez całe dzieciństwo swoich pociech.
    Wojtek

  • '91 rocznik '91 rocznik (*.globalconnect.pl)

    Zgadzam się z wami, ale pierwej to ja bym z patologii cały rząd wyleczył!!!

  • krolmrowek krolmrowek (*.chello.pl)

    Full support :).

  • Kużymiś Kużymiś (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Carmen, posłuchaj mnie, bardzo proszę.

    Gdy nasram komuś na wycieraczkę, zwyzywam żone od kurew, albo bezczelnie zgasze peta na czole, to nie będę krzyczeć gdy słusznie dostanę po twarzy. Są pewne granice, których przekraczać się nie powinno. Jeżeli dostane kiedyś w ryj za własne chamstwo czy perfidie, to mogę mieć jedynie pretensje do siebie.

  • Kużymiś Kużymiś (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Pamiętam zresztą sytuacje na swoim przykładzie - swego czasu, mając zaledwie lat sześć czy siedem, ignorowałem słowa ojca, abym nie wchodził do pewnego sztucznego zalewu, będącego nieopodal miejsca mojego zamieszkania. Wtedy jeszcze często chodziłem z ojcem na ryby, zatem byłem tam częstym bywalcem. I zdażyło się tak, że będąc u swojego kolegi - sąsiada, wybiegłem z jego mieszkania, wprost do swojego (będącego notabene dokładnie naprzeciw). Niestety na klatce schodowej spotkałem innego koleżkę, który w jakiś dziwaczny sposób zachęcił mnie do tego, abym poszedł z nim nad ów zalew. I poszliśmy. Mało tego, zaczeliśmy wchodzić do owego stawiku, który, jak stwierdziłem po latach, był pełen mułu, który wciągnąłby pod wodę nawet i mnie. Zważywszy na to, że od owego czasu troche mi się jednak urosło (niewiele, bo niewiele, ale zawsze coś), nie dziwie się, że ojciec zlał mnie pasem tak, że moje darcia słychać było zapewne na całym osiedlu. Przestrogi o utonięciu były dla mnie wtedy śmieszne, irracjonalne, a taki koniec mojego żywota na dobrą sprawę nie do wyimaginowania. Ale przez conajmniej pięć lat od tego feralnego wypadku, do stawiku się nie zbliżałem. Najwyraźniej swojej własnej śmierci bałem się mniej, niż ojcowskiego paska. Nic dziwnego zresztą, skoro śmierć była dla mnie jedynie pustym słowem.

    Moja droga koleżank o(bo nick Twój sugeruje jednak płeć nadobną), do czego zmierzam? Otóż z całego serca Ci życzę, abyś była w stanie wytłumaczyć kilkuletniemu dziecku, którego sposób pojmowania świata jest z goła odmienny od Twojego, iż pewne jego zachowania mogą być dla niego, jak i dla otocznienia, niebezpieczne. Życze Ci, abyś pozbawiając swoje dziecko stresu i lęków, wychowała je w taki sposób, aby jego psychika uboższa o te elementy, nie okazała sie umysłowością kaleką.

  • x. Rafał Trytek x. Rafał Trytek (*.ip.netia.com.pl)

    Popieram Waszą inicjatywę w 100 %!!

  • prezio prezio (*.um.warszawa.pl)

    Myślę, że Pan Konrad Wojterkowski nie powinien wypowiadać się na tym forum. W jego sytuacji to trochę śmieszne. A miało być tak pięknie.... ba, nawet niektórzy porównywali go do papieża, a to zwykły .... no, ale tym to już sąd się zajmuje. Pozdrawiam :-)

  • CARMEN CARMEN (*.lublin.mm.pl)

    hmmmmm co do pana WR...... niezły z pana cwaniaczek...każdy potrafiłby skopiować i wkleić fragment książki JPII - a swoimi słowami to nie łaska napisać co pan uważa na temat wychowania? troche wygodnie pan postąpił...tak jak ja bym wkleiła jakiś artykuł bądz fragment książki poświęcony tematyce wychowania jakiegoś znanego pedagoga.....a co do pana kużymisia to powiem że wychowanie dziecka zaczyna się od malutkiego nie wiem jak pana rodzice wychowywali...może nie wychowywali i pozwalali na wszystko... rozpieszczali i niczego nie zabraniali....dlatego poźniej pan nic sobie nie robił ze słów taty... dziecko należy wychowywać od maleńkiego...trzeba wyrobić sobie autorytet w oczach dziecka... pokazać że to rodzic rządzi- mowić dziecku NIE jak źle robi i jeśli dobrze się zachowa to go nagradzać ....może to nie będzie jakieś najlepsze porównanie ale podobnie jest z tresurą szczeniaków.... szczeniaków też się nie bije tylko się im tłumaczy i pokazuje jak mają postępować wszystko co malutkie szybko sie uczy i później wyrastają na mądre posłuszne psy... czasem może zdarzyć się że jeszcze jakiś pasiak nasra w domu i normalny człowiek zbije takiego psa??? nie.... posprząta nakrzyczy ale nie zbije........więc przepraszam bardzo ale dziecko ma być gorzej traktowane od psa???? uważam że te lanie nie było konieczne są inne sposoby na karanie dziecka ale nie kary cielesne...pas nie jest gwarancją bezpieczeństwa dziecka .... że dziecko jest bite to pan uważa że nie popełni w życiu żadnej głupoty?? że to uchroni je przed niebezpieczeństwami?bicie dziecka świadczy tylko o słabych nerwach rodzica i o jego nieumiejętności radzenia sobie ze swoimi nerwami.... jest oznaką słabości psychicznej... ograniczone myślenie -zbije dziecko i będzie mi posłuszne bo będzie sie bało..... tak samo jak myslenie - zbije psa żeby wiedział że sranie w domu jest złe to potem taki piesek nasra w domu i ze strachu zje swoje odchody a jak pan przyjdzie to będzie machał ogonkiem....że niby taki grzeczny jest..... jeśli rodzic tłumaczy dziecku biciem co mu wolno a co nie to nie nawiąże z dzieckiem bliskiej relacji... będzie łączył ich tylko ten przysłowiowy "pas".....dziecko będzie rodzica unikało ..... dziecko takie może się zbuntować ..... a jak dziecko nie ma dobrego kontaktu z rodzicami najczęściej popełnia różne głupstwa w życiu....więc kocham nie bije jest bardzo trafnym sformułowaniem :) jestem przeciw karom cielesnym i koniec kropka ... pozdrawiam :)

  • behemot behemot (*.tvk.torun.pl)

    Amerykańska moda na relatywizm (którego przejawem jest także tzw. bezstresowe wychowanie, nie wspomnę już o edukacji) doprowadzi nas do rychlej zagłady. Jako ludzkość, sami podcinamy gałąź, na której siedzimy.

  • WR WR (82.116.77.*)

    Pani Carmen, moja córka ma dopiero 8 miesięcy. Wklejenie cytatu oznaczało tyle, że póki co nadal szukam wzorców postępowania wychowawczego i staram się przyjmować te, w których dostrzegam intencje dbania o Dobro człowieka, to dobro pisane przez duże "D", które ma na uwadze przyszłość człowieka, a nie tylko tu i teraz. Za jakieś 18 lat może będę w stanie napisać coś od siebie.

    Pani negatywne nastawienie nawet do tych, którzy się z Panią zgadzają rodzi podejrzenia, że jest Pani współtwórcą kochamniewychowuje albo, co gorsza, osobą tylko zatrudnioną do podgrzewania atmosfery na forum, a tym samym podbijania stanu licznika, jak to na wszelkich forach ma miejsce. Mam nadzieję, że się mylę.

    Pozdrawiam,
    WojtekR

  • CARMEN CARMEN (*.lublin.mm.pl)

    Panie Wojtku !! ja wcale pana nie atakuje niech pan tego tak nie odbiera:) po prostu byłam zmęczona jak to wczoraj pisałam i w ogóle miałam ciężki dzień ...po prostu pisząc to miałam na myśli że lubię jak ktoś po prostu wypowiada własne zdanie na jakiś temat i tyle ...ale powiem jedno że powinien pan już teraz pomyśleć jak pan będzie wychowywał swoją córeczke:)okres wczesnego dzieciństwa jest naprawde baaaardzo ważny jeśli chodzi o kształtowanie psychiki dziecka ... a to stwierdzenie że jestem autorką tej akcji to mogę jedynie powiedzieć że NIE jestem i naprawde nie mam na celu podgrzewania atmosfery na forum :) po prostu lubię być aktywna na forach jeśli temat mnie interesuje -nie tylko na tym :) bardzo pana pozdrawiam mam nadzieje że pan znajdzie te dobre wzorce i nie będzie pan stosował kar cielesnych, które naprawde mogą zostawić bolesny ślad na psychice dziewczynki:) pozdrawiam jeszcze raz .

  • Kochający Tato Kochający Tato (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Brawo, nareszcie, wszyscy czekaliśmy na tę akcję.

    Celem ustawowego zakazu karcenia dzieci nie jest obrona dzieci przed przemocą, ale zastosowanie przemocy wobec rodziców przez państwo, które wie lepiej jak należy wychowywać dziecko. Kiedyś rodzic karcił dzieci, odpowiednio do winy, sprawiedliwie i z miłością. Nadchodzą czasy, gdy rodzica będzie karcił pan urzędnik i pan sędzia, odpowiednio do procedur, bezdusznie i bezlitośnie.

    Moje dziecko nie zasłużyło ani razu na fizyczne karcenie. Ale wie, że jeśli zasłuży to kara go nie minie. Kochamy syna bardzo i dlatego wpajamy mu posłuszeństwo wobec nas, dziadków i opiekunów. Jest ważny, ale nie najważniejszy w rodzinie. Jeśli będzie nieposłuszny, kara - włącznie z cielesną - go nie minie.

  • WR WR (82.116.77.*)

    No i dostało mi się lanie za „w ogóle ciężki dzień” ;)
    A za to (za karę;) zdecydowałem się jednak napisać coś od siebie. Sama się Pani prosiła.

    Zastanawiałem się, dlaczego nigdy nie dostałem pasem? (Od mamy jakiś mocniejszy klaps ze dwa razy pamiętam, ale bez przesady). Skąd się wzięło to, że nadal rodzice powtarzają, że zawsze byłem grzecznym dzieckiem? Bo gdybym nie był, to bym zapewne dostawał od czasu do czasu, jak mój brat. Czy to, że rodzice nigdy nie krzyczeli na siebie? Podnosili głos jak coś robiłem nie tak, ale w ramach stanowczości i nigdy z ich ust nie usłyszałem przekleństwa (co nie uchroniło mnie od nie-przeklinania w dorastaniu, ale nie stawiałem oporu gdy potem płeć piękna mnie z tego leczyła). Czy to, że ojciec-złota rączka zachęcał mnie do przebywania z nim, gdy coś majstrował? I uczył mnie używać jego narzędzi, dzięki czemu mógł położyć we mnie swoje zaufanie pozwalając używać je bez nadzoru? Ale skąd wiedziałem, które już mogę, a które jeszcze nie? Dostępne były wszystkie i nigdy nic złego się nie stało. Czy to, że był raczej stoikiem rzeczywiście spowodowało, że i ja jestem? Czy to od niego nauczyłem się racjonalnej oszczędności? Nie była wcale jakaś chorobliwa, a jednak gdy miałem może z 5 lat i mama w sklepie chciała mi kupić paczkę cukierków, to pamiętam jak coś we mnie mówiło, że nie mam na nie jakiejś ogromnej ochoty więc spróbuję „być dorosły” i sobie odmówić. Czy to od ojca przejąłem cierpliwość, zaradność, logiczne (czyt. techniczne) myślenie? Czy to przez to, że zawsze pomagał w lekcjach? (Zacząłem wychodzić poza jego wiedzę dopiero w późniejszych klasach technikum, ale w podstawówce pomagał we wszystkich). Czy to przez to, że rodziców wiara była słaba i z czasem „niepraktykująca” spowodowało, że w okresie dorastania Bóg nie zmieścił się mojej technicznej wizji świata? I musiałem po wielu latach sam go odnaleźć?

    Jak to jest, że bez krzyków i bicia, nawet klapsów, gdy robiłem coś nie tak, wystarczyła taty pochmurzona twarz, zmarszczone czoło, obniżony głos, co najwyżej kiwanie palcem i nie tylko wiedziałem, ale wracałem na swoje miejsce? A jak gdzieś w początkach podstawówki poszliśmy z sąsiadem rzucać kamieniami do samochodów, bo nas taki jeden namówił, to wystarczyła rozmowa z mamami i sam przed sobą zawsze miałem kaca, że się dałem wciągnąć. Dopiero później pojawiły się kary typu „szlaban na komputer”, ale co z tego, jak z bratem wyczailiśmy inny kabel, na którym też działało.

    Gniazdka w domu nigdy nie były zabezpieczone, było powiedziane, żeby nic do nich nie wpychać, a prąd poczułem dopiero, gdy majstrowałem z oświetleniem choinkowym mając, hmm, nie więcej niż 10 lat (zapowiadający się elektryk). Jak to jest, że uniknąłem bliskiego kontaktu z prądem zanim jeszcze rozumiałem ich przestrogi? Myśląc w tym momencie o swoich dzieciach wyobrażam sobie, jak trudno będzie przedłożyć zaufanie nad ryzyko tragedii, jakie mają możliwość się wydarzyć. Ale moje dzieciństwo mi pokazuje, że będzie trzeba. Będzie trzeba zrobić wszystko, aby je przygotować do samodzielności.

    Dlaczego przy tym samym wychowaniu ja byłem grzecznym dzieckiem, a mój starszy brat już mniej? Czemu mi wystarczyło wytłumaczyć, a on musiał (?) obrywać? Co spowodowało, że samo ich niezadowolenie, rozczarowanie itp. było dla mnie wystarczająco przemawiającą karą?

    Póki co, gdy córka ma, przypomnę, dopiero 8 miesięcy, staramy się być przede wszystkim wytrwali i systematyczni. Wytrwali, aby nie zostawała sama gdy płacze, aby wiedziała, że jesteśmy blisko, mimo że jest 4 rano a to już ósmy raz tej nocy. Systematyczni, aby czuła bezpieczeństwo wieczornych kąpiel-jedzenie-zasypianie … ale od narodzin we własnym łóżeczku. Staramy się spędzać z nią czas, na ile się da ograniczać „podrzucanie babciom”, bawić się z nią jak najczęściej, gram jej na gitarze. Z własnych spraw załatwiać tylko te obowiązkowe. Do tego zacząłem doświadczać z nią „zabraniania”: gdy sięga ręką aby ściągnąć moje okulary obniżonym głosem powtarzam „nie wolno”, odsuwam jej rękę i w kółko kilka razy. Czasem poskutkuje, a czasem widzę, że ją to raczej bawi – i wtedy „pukam” parę razy palcem w jej dłoń, żeby wskazać, czego się to „nie wolno” tyczy. Wtedy zawsze się zastanawiam, czy słusznie, czy to było konieczne? Przecież może jeszcze słów nie rozumieć, ale czy aby na pewno? A nawet jeśli nie, to czy to nie jest odpowiedni moment, aby jej znaczenie tych słów właściwie przekazać i utrwalić… bezboleśnie właśnie?

    Jak widać pytań jest wiele, na które nie znam odpowiedzi i dlatego cytowałem zamiast sam pisać. Bo kto szuka, ten przecież znajdzie.
    Pozdrawiam,
    WojtekR

  • Jakub Jakub

    Pamiętacie taki serial "Ballada o Januszku"?

    Próbka tego jak dwie krople przemocy temperują Januszka: http://patrz.pl/filmy/ballada-o-januszku-523405

  • moi moi (*.hsd1.pa.comcast.net)

    zenujace i straszne co wy tu piszecie. niesety polska bedzie na szarym koncu zawsze - dlatego ze czlowiek nie umie sie odniesc do czlowieka - tym bardziej! - tego najmiejszego z szacunkiem. katolicka milosc sie szerzy. jest w piekle specjalne miejsce dla takich jak wy!

  • ananke ananke (*.chello.pl)

    Żenujące. Nigdy w życiu nie podniosę ręki na moje dziecko. Jak nie chce Ci się normalnie tłumaczyć mu świata, bez podnoszenia głosu i stosowania agresji, to nie powinieneś być rodzicem.

  • Lesminster Lesminster

    Chciałbym napisać tylko tyle, że szacunek nie bierze się z wolności bo i niewolnik może odczuć szacunek ze strony swojego właściciela.
    Dziecko będąc własnością ojca i matki wcale nie traci szacunku tylko dlatego, że jest ubezwłasnowolnione. BO JEST. Nie ma prawa wyborczego i nie może pić alkoholu itd. Jest dzieckiem a wniosek z tego prosty, ktoś podejmuje za niego decyzje! W tym przypadku ojciec ponieważ chce dla niego jak najlepiej.
    Także witki opadają, gdy przychodzi Mnie czytać argumenty w stylu "bicie to odbieranie godności dziecku i brak szacunku doń".
    Lubie dyskutować ale jeśli mój kontrrozmówca ma coś faktycznie do powiedzenia i wynika to z logiki a nie z głupich emocji. Jecie mięso ale świni nie ubijecie bo wam jest jej żal...
    Czy to nie hipokryzja ? Oddawanie praw do wychowania dziecka państwu i niech ono robi to za nas.
    Super Niania to tylko iluzja, nie da się wychować dziecka nie karcąc go, gdy na to zasługuje.
    I szlag mnie trafia, gdy ktoś próbuje precyzować co rozumie pod terminem "bicie".
    No już mnie po prostu wykręca jak czytam "dla mnie dopuszczalny jest lekki klaps blablabla", czy naprawdę jesteśmy tak upośledzeni, że trzeba na każdym miejscu zaznaczać "ja swojemu dziecku nie robię krzywdy" ?!?! To właśnie rezultat kampanii, której twórcy patrzą nam na ręce i musimy się tłumaczyć nawet jak nie robimy nic złego.
    Powstają z tego same wątpliwości.

  • banjo banjo (*.polcard.com.pl)

    Lesminster - mimo rozbudowanego wywodu zdyskwalifikowałes się już na początku. "Dziecko będąc własnością rodziców"
    Jak takie farmazony sie wypisuje to naprawde nie ma z czym polemizować.

    A swoją droga 90% wypowiadaczy nie ma kompletnie pojęcia o tym czym jest tzw. bezstresowe wychowanie. Biorąc tylko pod uwagę pierwszy składnik znaczeniowy zapomina, że całe clue sprawy skupia sie na drugim - wychowaniu.
    Brak kar fizycznych nie oznacza, ze rodzic w ogóle dzieckem sie nie interesuje albo nie zajmuje. Aż przykro patrzeć jaka ignorancja występuje w społeczeństwie.

  • Tata Tata (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Tak sobie czytam komentarze i powiem do osób zniesmaczonych tą akcją, że nie jest to akcja promująca patologie w stylu wrzaski na dziecko i bicie go za byle co, albo jak ktoś napisał jakiś niemieckie wychowanie z przed wieków. Jeśli ktoś tak to rozumie to chyba nie umie czytać tego co autor napisał na początku. W tej akcji chodzi o uświadomienie co poniektórych osób że są nieraz sytuacje (oby było ich jak najmniej) gdzie po prostu trzeba dziecko skarcić i proszę nie mylić tego z maltretowaniem.
    Bardzo dobry przykład dał ktoś z tym zbiornikiem wodnym nieopodal domu.
    Ja tutaj dodam swój - sam mam 4 letnie dziecko to mogę coś powiedzieć. Otóż jakiś czas temu pojawił się pewien problem: dziecko zaczęło mi notorycznie podczas spacerów uciekać - tak dla zabawy. Nie pomagało absolutnie nic: ani tłumaczenie, ani to że kiedyś się schowaliśmy z żoną (podziałało ale tylko na chwile), krzyki też nie skutkowały. Któregoś razu gdy poszedłem wyrzucić śmieci, ani się nie obejrzałem a mała była już z drugiej strony bloku, a tam jest ruchliwa ulica. A kilka dni wcześniej wydarzył się u mnie w mieście tragiczny wypadek 6 letnie dziecko zginęło pod kołami autobusu. Pobiegłem czym prędzej za blok i zdjąłem z nogi klapka i dałem małej dwa razy tyłek. Oczywiście miała wytłumaczone za co dostała itd. I co? - do tej pory jak ręką odjął problem się zakończył. Jak mówię że ma iść za rękę to idzie, wiadomo biega śmieje się ale jak pobiegnie za daleko i na nią krzyknę to się zatrzyma i poczeka na mnie. Jak zobaczy krawężnik to stoi bo wie że przez ulicę idzie się za rękę z kimś dorosłym. Wiecie ja bardzo kocham swoją córkę i najważniejsze jest dla mnie jej bezpieczeństwo i właśnie dla tego dostała klapkiem w tyłek. Powiem tak: jak potrzeba to idę z córką na spacer, bawię się, kiedy potrzeba wezmę na ręce i przytulę, ale i kiedy jest taka potrzeba to skarcę, bo na tym polega wychowanie. Wiem jedno jeżeli pozwolimy dziecku na wszystko to wychowamy małego bandytę i wyrządzimy dziecku wielką krzywdę o wiele większą niż ten przysłowiowy klaps, czy podniesiony głos.
    Według mnie, zamiast jakiś durnych regulacji prawnych czy akcji w stylu: nie wolno dać dziecku klapsa, czy na nie krzyknąć powinni się wziąć za naprawdę patologiczne rodziny gdzie dzieci są naprawdę maltretowane i bite, ale tak jak wcześniej pies z kulawą nogą się tymi dziećmi się nie interesował tak i teraz nikt się nie zainteresuje:( A te akcje w stylu kocham nie krzyczę to dla mnie puste frazesy skierowane nie przeciw patologii, a przeciw normalnym ludziom którym zależy na dobru ich dziecka.
    Myślę że najważniejszy jest tutaj jak wszędzie zdrowy rozsądek.
    Pozdrawiam :)

  • olencja1987 olencja1987 (*.chello.pl)

    Mój synek klapsów ani nic nie dostaje, ale ma inne kary. Ma narazie 4 latka i największą karą jest ja nie dostanie ciuciu, bajki itp rzeczy. Czasem trzeba na dziecko krzyknąć. musi wiedzieć, że robi źle i że ktoś sie gniewa.
    Nikt by nie chciał chyba rozwydrzonego gówniarza który ma wszystko w dupie i zero szacunku dl;a starszych...

  • Nie tata Nie tata (*.chello.pl)

    @Tata - Moja mama zawsze mówiła "Lepiej bite niż zdechłe"... TYle tylko , że klapsa dostałam tylko 2 razy w życiu...
    Nie znaczy to,że jestem osobą źle wychowaną. Wręcz przeciwnie... Jedyny kłopot ze mna polegał na braku chęci do szkoły ;P

  • Tata Tata (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Generalnie ja uważam że taki klaps to ostateczny środek wychowawczy i powinno się go stosować jak najrzadziej. Cóż mogę powiedzieć tylko tyle że od tamtego czasu (a było latem) nie było takiej potrzeby żebym musiał zastosować ten środek wychowawczy i całe szczęście bo dla rodzica to wcale fajne nie jest. I tak jak napisała olencja1987 jeśli chodzi o kary to w większości przypadków wystarczy albo krzyknąć albo zabronić np.oglądania bajek. Z tym krzyczeniem to też uważam że nie można przesadzać, ale litości są sytuacje kiedy rodzic po prostu musi tak zareagować.
    Pozdrawiam :)

  • olencja1987 olencja1987 (*.chello.pl)

    @Tata - no, nikt nie mówi o wrzeszczeniu o byle co. Takiemu maluchowi należy najpierw tłumaczyć, ale czasem dla bezpieczeństwa dzieciaka przyda sie krzyknąć, czasem tłumaczenie nie dotrze. Dziecko nie zdaje sobie sprawy jak więlką krzywdę może zrobic samochód, a tłumaczenie w spokojny sposób jak maluch ucieka i sie go w ostatniej chwili złapie może zostać potraktowane jako "marudzenie" rodzica. A jak sie podniesie głos (nawet odrobinę) to samo to , że mama lub tata krzyczy, jest zły działa na dzieciaka.

  • Tata Tata (*.internetdsl.tpnet.pl)

    @olencja1987 - wiesz ja się tak zastanawiam czy Ci co wymyślają takie durne akcje w stylu kocham nie krzyczę czy te osoby mają dzieci? Owszem mogę się zgodzić z tezą: kocham - staram się nie krzyczeć , ale kocham nie krzyczę to jakiś bezsens , tak samo jak całe to bezstresowe wychowanie.
    Pozdrawiam :)

  • anka anka (*.rtk.net.pl)

    hmm, żeby zostać kucharzem - uczysz się 2 lata.
    Żeby zostać rodzicem - nie musisz się uczyć wcale.
    Fajnie..

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Kucharz to zawód a rodzicielstwo to powołanie :) To tylko różne "autorytety" wmawiają nam, że wychowania dzieci można się nauczyć z książek albo oglądając telewizyjne show pt.: "Superniania".

  • WR WR (82.116.77.*)

    Z działu "Na czy polega akcja?" (początek tej strony):
    "Ci bardziej wierzący trzymają się przy tym słowa niejakiego Salomona (który był ponoć mądrzejszy nawet od pani Przybylskiej)" - przepraszam, której pani Przybylskiej?
    Cytuje Pan Salomona, oczywiście słuszne ukierunkowanie, jednak ten prorok żył tysiąc lat przed Chrystusem, a cywilizacja poszła trochę naprzód od jego czasów. Przytoczę tu odpowiedź uzyskaną od znajomego księdza, bardzo skromnego, mądrego, "rozbijającego się" pociągami drugiej klasy, współredaktora "Najnowszego przekładu Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu", Juliana Warzechy:

    PYTANIE:
    "Możliwe, że moje rozumowanie ma w sobie jakiś błąd ale nie umiem go wykryć. Jeżeli nie, to jakie jest wyjaśnienie (stanowisko) Kościoła w takiej sprawie:
    mówi się, że Bóg jest niezmienny, zawsze ten sam, nie zmienia danego słowa ani swych praw. I tak, w Starym Testamencie podaje (już przysłowiową) zasadę "oko za oko (...); należy uczynić mu to samo, co on uczynił bliźniemu", a potem przychodzi Jezus Chrystus - TEN SAM BÓG - i zamienia to prawo na przykazanie miłosierdzia. Zamienia - bo chyba nie da się stosować obu, albo wybierać w zależności od sytuacji."

    ODPOWIEDŹ:
    "To nie Bóg się zmienia, lecz człowiek. Bóg zaś dostosowuje się do możliwości człowieka. Gdyby zaczął od "poprzeczki", jaką postawił Chrystus, ci dawni ludzie pewnie by powiedzieli, że to ponad ich siły, więc nie dla nich. Sobór Watykański II mówi o przedziwnym zniżaniu się Boga do człowieka, co po grecku nazywa się synkatabasis, a po łacinie condescendentio."

    Niniejszym, nawiązując do poprzedniej mojej wypowiedzi na tym forum, pytam, czy istniejeją metody wychowania, które pozwolą skutecznie przyswoić i utrwalić dzieciom zasady, że nie dostaje się wszystkiego, po co wyciągnie się rękę? I żeby zrobić to bezboleśnie? Mam przekonanie, że musi się to odbyć jeszcze przed pierwszym rokiem życia dziecka. Równocześnie mam wrażenie, że należałoby zwrócić się z tym pytaniem na jakieś inne forum, ale nie tracę nadzieji.

    Pozdrawiam,
    WojtekR

  • stilgar20 stilgar20 (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    mam bratową, niesamowicie opanowana kobieta. Potrafiła dziecku tłumaczyć długo i cierpliwie,ale dzieci mają to do siebie że sprawdzają granicę, którą mogą przekroczyć i wtedy od mojej opanowanej bratowej usłyszałem przekleństwo i dźwięk klapsa. Nie wierzę że jest na tej ziemi uczciwy i zdrowy człowiek który w dzieciństwie nie dostał klapsa. A tak na marginesie, to jest więcej takich bzdurnych akcji, choćby ta w której wmawia się nam jakimi to jesteśmy piratami drogowymi i podpiera się statystykami wypadków( należy oddzielić te po alkoholu ). Śmiem twierdzić Ze przy tym stanie dróg to my jesteśmy mistrzami kierownicy(jeśli spowodujemy wypadek przez dziurę to jest niedostosowanie prędkości do warunków jazdy). zachowanie ograniczeń prędkości przez każdego kierowcę przy naszym braku autostrad spowodowało by tworzenie ogromnych korków i w efekcie blokadę ruchu.

  • krzysiek krzysiek (*.2.245.200.novanet.pl)

    całkowicie sie zgadzam mam 19 lat i byłem wychowywany tkzw twardą reką jestem teraz za to wdzięczny rodzicom bo nie wyrosłem na bandytę itp. mam styczność z osobami wychowywanymi bezstresowo i uwierzcie mi 99.9% z nich skończy w więzieniu. nie można mylić karcenia dzieci w celu ich wychowania z maltretowaniem to jest nasz problem ludzie nie potrafią tego oddzielić wszyscy nagłaśniają jak ojciec zmasakruje kilku miesięczne dziecko oczywiście popieram i dał bym mu dożywocie, ale dlaczego nikt nie nagłaśnia gdy dzięki wychowaniu stresowemu dziecko wyrosło na ludzi nad tym się zastanówmy,

  • Limonka Limonka (*.adsl.inetia.pl)

    O, ta pani, co najpierw krzyczała "zabij się, zabij się, nikt nie lubi tutaj cię", teraz słodko mnie przekonuje, że nie krzyczy na swoje dziecko. Taaa, ona się zna najlepiej.

  • martuchna3 martuchna3 (*.magma-net.pl)

    I ja również popieram ;-) Jestem bardzo wdzięczna rodzicom za wychowanie, za to , że argument "mamo, ale moje koleżanki mogą, ale moje koleżanki mają, wszyscy mają" do nich nie przemawiał, że nie mogłam oglądać BigBrothera i innych śmieci (co było głównym tematem na przerwach w PODSTAWÓWCE. dzięki nim choć mam 19 lat i się jeszcze "miotam" w stworzeniu własnego światopoglądu, wiem co jest dobre a co złe, bo w moim domu było to jasno określone, pozdrawiam serdecznie ;-)

  • blackcurrant82 blackcurrant82 (*.ar.krakow.pl)

    Zgadzam się. Tylko ci nasi prześwietni politycy nie umieją odróżnić klapsa wychowaczego/na otrzeźwienie od regularnego maltretowania i dlatego organizowanych jest tyle bzdurnych akcji. Patologia i tak się billboardami nie przejmie.

    Ja, jak coś konkretnego przeskrobałam to dostawałam pasem w dupę - bardziej bolał wstyd niż tyłek :) I jakoś nie wyrosłam na bandziora odreagowującego swoje frustracje na innych. A teraz jak widzę rozdartego bąka, który wrzaskiem, tupaniem i rzucaniem się na podłogę wymusza na rodzicach, to się ma ochotę trzepnąć i mamuśkę i dzieciaka.

  • Joasienka Joasienka (*.static.sitel.net.pl)

    popieram akcje , chociaż sama byłam wychowywana bez stresowe uważam, że wychowanie ostrzejszą ręką w niektórych przypadkach jest niezbędne

  • Zycie Zycie

    jestem szczęśliwy

  • kira kira (77.222.245.*)

    Nie mam dzieci, ale uważam, że należy wychowywać dzieci według modelu: Kochanie przez wychowanie. Życie nie składa się z samych przywilejów, ale też z obowiązków. Rodzic jest po to, aby mówić dziecko co mu wolno, a czego mu zabrania. Błędem rodziców jest to, że nie argumentują, skoro nie mogę to powiedz mi dlaczego??

  • Polak Polak (*.chello.pl)

    Akcję popieram, chociaż zapewne z zupełnie innych powodów - nie podoba mi się to, że państwo (a dokładniej mówiąc ZSRR bis czyt. unia europejska) narzuca mi to, co mam robić...

    Liczba odwiedzin - niespełna 50.000 - coś mało...

  • Dobry Tata Dobry Tata (*.chelmnet.pl)

    Nie moge patrzeć na te reklamy...osobiście uwarzam że bez podniesienia głosu na dziecko lub klepnięcia go w tyłek nie ma wychowania bo np.dziecko wrzeszczy na środku ulicy przed kioskiem że chce ten samochodzik po odmowie zaczyna płakać i sie fochować nie można dopuścić aby nasze dzieci sie mazały jak tylko nie dostana jakieś żeczy którą chcą. czasami potrzebny jest wyższa reakcja podniesiony ton lub klaps w tyłek....pozdrawiam wrzystkich dobrych rodziców KOCHAM WYCHOWUJE!!!

  • Thebillx7 Thebillx7

    Pani Carmen! Trochę długo mnie tu nie było, awaria internetto. Odpowiadam na Pani pytanie!

    "a co do bicia to mam pytanie jeśli na ulicy panu the bill -owi albo panu iro ktoś dałby mocno w "ryja" albo kopnął za to że zaparkowali w miejscu dla inwalidy przez przypadek (przykładowo) to założę się że od razu poczuliby się skrzywdzeni i chętni aby wzywać policje i się sądzić....i wtedy ingerencja państwa jak najbardziej potrzebna ...wtedy to już nie jest sprawa między nami tylko między nami i policją wtedy nie ma gadki do policji wara ode mnie moja sprawa ..."

    Zgadza się, policja jest od utrzymywania porządku publicznego, choć z drugiej strony czasem prawo przegina, np. zamykając na 10 lat faceta, który zabił złodzieja w swoim mieszkaniu, zamiast dać mu medal.

    "a jeśli chodzi o dzieci to całkiem odwrotnie - wara od moich dzieci!!...mam prawo je bić bo są moje... to chore..."

    Jak to chore? Przecież właśnie na tym to polega - inny obywatel nie jest "mój", nie mogę mu więc dać klapsa [chyba, że jest to obywatelka i bardzo tego chce, bo twierdzi, że była niegrzeczna], ale dziecko jest moje, mogę je więc karać klapsem.

    "żaden człowiek nie jest własnością drugiego...i żaden człowiek nie ma prawa robić z drugim człowiekiem co chce nawet jeśli to jego dziecko!!! także jeśli ktoś jest za biciem własnych dzieci może nazwać się katem...patologią..."

    Moje dziecko nie jest moją własnością? Przecież jest MOJE. Jest to oczywiście specjalny rodzaj własności, nie przedmiotowy - dziecko jest pod moją opieką, czyli jest niejako moim podwładnym. I zgoda - nie mogę robić z dzieckiem co chce, np. zabić, zgwałcić, połamać nóg, itd., ale czemu nie mogę mu dać klapsa? Bo będę katem? Czyli klaps = obcięcie głowy? Pani słowa trącą brakiem logiki i poglądami faszystowskimi.

    "jedno wiem.. nie jest pan dobrym wychowawcą swoich dzieci- raczej ma pan cechy kata i despoty .... który nie potrafi dotrzeć do dziecka inaczej jak przez upokarzanie=bicie=przemoc=katowanie....ale to pana sprawa... żal mi tylko dzieci.."

    Wie to Pani? Zna mnie Pani? Moje dzieci bez oporów tulą się do mnie, bawią się ze mną i często nic sobie nie robią z tego, co mówię... dopóki nie spojrzę na nie w odpowiedni sposób i nie użyję szczególnego tonu głowu. Wtedy wiedzą, że za moment oberwą i nagle zachowują się porządnie. Jeśli wychowanie dzieci w ten sposób, że w czasie zabawy się bawią, a w czasie wymagającym porządku zachowują się porządnie, jest upokarzaniem, jeśli zwyczajny klaps, po którym nawet nie ma czerwonego śladu, jest katowaniem, to znaczy, że jestem straszliwym zwyrolem.

    Na szczęście wiem, że jestem normalny, a zwyrolami są ludzie, którzy próbują ustanowić totalitarne państwo tolerancji, które zakaże mi dawać klapsy moim własnym dzieciom, a w przyszłości zapewne będzie kontrolowało za pomocą kamer, czy myją one zęby, dobrze się odżywiają i odrabiają prace domowy [w Wielkiej Brytanii jeden polityk takie rozwiązanie ostatnio proponował].

    Ponawiam więc swój apel...

    STOP FASZYZMOWI !!!

    STOP INGERENCJI PAŃSTWA W SPRAWY RODZINY !!!

    STOP PRZEŚLADOWANIU RELIGII CHRZEŚCIJAŃSKIEJ !!!

    [dla niezaznajomionych z moimi wcześniejszymi postami - Biblia nakazuje wychowywać dzieci w sposób daleki od bezstresowego, bardzo zaleca karcenie rózgami, czego Pani Carmen, podająca się za chrześcijankę, nie chce przyjąć do wiadomości]

  • hszmajda- kocha hszmajda- kocha (*.dsl.emhril.sbcglobal.net)

    (brak mi polskiej czcionki wiec przepraszam za forme)
    Pragnę podziekowac za to FORUM - jesli nawet czesc z Was nie zgadza sie dzisiaj z Konradem Wojterkowskim (Kocham Nie Bije) to wierze w to ze "kropla drązy skaly" i kiedy nadejdzie czas zobaczycie ze takie wychowanie tez owocuje wspanialymi efektami.
    Mam syna i wychowujemy go z zona w kochajacej spokojnej atmosferze. Prosze Was abyscie sprobowali negocjowac z dzieckiem i tlumaczyc powody dla ktorych nie spelniacie zachcianek.. Dziecko juz od pierwszych dni uczy sie rozumienia rodzicow porzez sluchanie intonacji glosow. Pamietajcie ze dziecko jesli nie mowi to nie znaczy ze nie rozumie. Rodzic musi poswiecic czas na tlumaczenie a dziecko to zrozumie.
    Prosty test: :dzicko powinno isc spac :
    1 opcja - mozna sila zaprowadzic do spania = placzace dziecko ktore mysli zle o nas

    2ga opcja - mozna zaproponowac ze jesli sie umyje i przygotuje do spania to pozwolicie na 1-2 minutki ulubionej zabawy lub bajki i nastepnie konieczne bedzie pojscie do spania. ( u nas negocjacja zawsze dziala - dziecko uczy sie ze trzeba dotrzymywac slowa)

    3cia opcja - zaproponujcie ze nastepnego dnia rano pozwolicie sie dalej bawic / ogladac od rana i koniecznie dotrzymajcie slowa.. Dzieci bardzo pamietaja.. nawet 20 - 24 miesieczne dzieci rano beda pamietaly ze obiecaliscie zabawe..(jesli synek rozpoczyna jakas dluga zabawe lub bajke - zawsze proponuje ze dokonczy nastepnego dnia rano - zawsze sie udaje bo ON wie ze tak bedzie..
    Pamietajmy o potrzebach / pragnieniach dzieci - nawet jesli mamy inne zdanie .
    A Wy nie mieliscie pragnien lub marzen? - byliscie szczesliwi jak Wam zabraniano slowami "BO JA TAK POWIEDZIAL(EM) (AM)" Pokazcie ze jest inna droga, dluzsza ale..LEPSZA
    pozdrawiam,
    Hubert Szmajda -

  • HSzmajda- kocha HSzmajda- kocha (*.dsl.emhril.sbcglobal.net)

    (brak mi polskiej czcionki wiec przepraszam za forme)
    Pragnę podziekowac za to FORUM - jesli nawet czesc z Was nie zgadza sie dzisiaj z Konradem Wojterkowskim (Kocham Nie Bije) to wierze w to ze "kropla drązy skaly" i kiedy nadejdzie czas zobaczycie ze takie wychowanie tez owocuje wspanialymi efektami.
    Mam syna i wychowujemy go z zona w kochajacej spokojnej atmosferze. Prosze Was abyscie sprobowali negocjowac z dzieckiem i tlumaczyc powody dla ktorych nie spelniacie zachcianek.. Dziecko juz od pierwszych dni uczy sie rozumienia rodzicow porzez sluchanie intonacji glosow. Pamietajcie ze dziecko jesli nie mowi to nie znaczy ze nie rozumie. Rodzic musi poswiecic czas na tlumaczenie a dziecko to zrozumie.
    Prosty test: :dzicko powinno isc spac :
    1 opcja - mozna sila zaprowadzic do spania = placzace dziecko ktore mysli zle o nas

    2ga opcja - mozna zaproponowac ze jesli sie umyje i przygotuje do spania to pozwolicie na 1-2 minutki ulubionej zabawy lub bajki i nastepnie konieczne bedzie pojscie do spania. ( u nas negocjacja zawsze dziala - dziecko uczy sie ze trzeba dotrzymywac slowa)

    3cia opcja - zaproponujcie ze nastepnego dnia rano pozwolicie sie dalej bawic / ogladac od rana i koniecznie dotrzymajcie slowa.. Dzieci bardzo pamietaja.. nawet 20 - 24 miesieczne dzieci rano beda pamietaly ze obiecaliscie zabawe..(jesli synek rozpoczyna jakas dluga zabawe lub bajke - zawsze proponuje ze dokonczy nastepnego dnia rano - zawsze sie udaje bo ON wie ze tak bedzie..
    Pamietajmy o potrzebach / pragnieniach dzieci - nawet jesli mamy inne zdanie .
    A Wy nie mieliscie pragnien lub marzen? - byliscie szczesliwi jak Wam zabraniano slowami "BO JA TAK POWIEDZIAL(EM) (AM)" Pokazcie ze jest inna droga, dluzsza ale..LEPSZA
    pozdrawiam,
    Hubert Szmajda -

  • Magda Magda (*.ip.netia.com.pl)

    Tak trochę obok tematu, ale zjawiskowo. Chciałabym aby wszystkie, mniej lub bardziej zafascynowane działalnością KCK i KW osoby, wyobraziły sobie sytuację, w której ten oto człowiek, osoba już publiczna, występujący w mediach, angażujący znane (z tego że są znane) twarze do swoich kampanii, jeżdzący z kwiatami do premiera i w ogóle cud miód i orzeszki nie płaci pracownikom swojej drugiej firmy mcsi pensji, a sam wciąż żyje jak ch wie kto. Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie o czym my tu w ogóle rozmawiamy. Jego pracownicy nie mają za co żyć, jeść, kupić dzieciom prezenty pod choinkę (jaką choinkę), oczywiście również płacić rachunków. On pozostaje niewzruszony, nie umie nabrać pokory i zacząć żyć jak "normalny" człowiek. W całym internecie pojawia się masa komentarzy na ten temat. Polecam lekturę.

  • Thebillx7 Thebillx7

    Konrad Wojterkowski? Ten faszysta, który chce, aby nasi okupanci wciskali się butami w życie rodzin, aby zamykali nas do więzień za wychowanie naszych własnych dzieci zgodnie z religią chrześcijańską?

    Panie HSzmajda!
    Nigdy nie zgodzę się z jakimś faszystą :) [no, może jeśli chodzi o kulinaria...]

    Z drugiej strony, Pana opis sytuacji kładzenia dziecka spać jest poniekąd dobry. Dziecku należy tłumaczyć przeróżne sprawy, inaczej będzie ignorantem, a za posłuszeństwo [udanie się spać] należy wyznaczyć jakowąś nagrodę. Sprawiedliwość jest ważna - za dobre nagradzamy, za złe karzemy.

    Z drugiej strony, takie czyste targowanie się z dzieckiem uważam za rzecz niekoniecznie słuszną. Przechodzimy wtedy z relacji władza - poddany w relację władza demokratyczna - wyborca ;). Coś takiego w rodzinie może spowodować w przyszłości niezły burdel. Rodzina to nie demokracja, ani targ, żeby się targować. Pisze Pan...

    "1 opcja - mozna sila zaprowadzic do spania = placzace dziecko ktore mysli zle o nas"

    Ja co wieczór zaprowadzam z żoną dzieci do spania siłą, są do tego tak przyzwyczajone, że zwykle nie protestują. Gdy zaczynają narzekać, wystarczy stanowczy ton, żeby siedziały cicho i poszły spać. Czasem jednak zaczynają wariować i konieczna jest kara fizyczna. Wtedy zaczynają beczeć, ale przestają, gdy dowiadują się, że za wycie zaraz dostaną kolejnego klapsa. Taka operacja pacyfikacji dziecięcego pokoju trwa zwykle ok. 20 sekund.

    Skuteczność, cisza, a rankiem wyspane dziecko. Polecam i pozdrawiam.

  • Wdzięczny wycho Wdzięczny wycho (188.33.245.*)

    Popieram!!!
    Jest to zdrowy apel o "normalność" w rodzinach.
    Nie rozumiem, dlaczego przeciwnicy sądzą, iż koniecznie chcemy bić swoje dzieci? Nie, nie chcemy bić swoich dzieci. My tylko twierdzimy, że czasami krzyk, a nawet klaps jest wychowawczy.
    Bicie dzieci jest patologią - i jestem przekonany, że wszyscy popierający tą akcje się z tym zgadzają i tę patologię zwalczają.
    Bezstresowe wychowywanie jest skrajnością w drugą stronę i pewnie nieraz również PATOLOGIĄ.
    Ja osobiście uważam, ze z patologiami należy walczyć - tyle, że w naszym kraju (podobnie jak w całej europie i tak zwanym cywilizowanym świecie promowanie "bezstresowego wychowywania:" jest politycznie poprawne. A ja się pytam dlaczego?? Dlaczego patologię mamy zwalczać inna patologią??

    Co do akcji KochamNieKrzyczę uważam, że jest to bardziej promowanie "bezstresowego wychowywania", niż walka z przemocą w rodzinie - uwierzcie: zwyrodnialec katujący swoje dziecko naprawdę nie przejmie się jakimś tam bilbordem.
    A tak naprawdę, to sposób na promowanie się "gwiazdek" i pewnie dla niektórych pomysł na biznes. MARNOWANIE PIENIĘDZY PODATNIKA
    Naprawdę
    Bilbordami i spotami w telewizji nie zapobieżemy przemocy w rodzinie.

  • blitzkrieg blitzkrieg (*.adsl.inetia.pl)

    zacytuję, że tak powiem, klasyka - podupcyło was dokumentnie? Faszyzm, patologia ingerencja państwa... po obu stronach barykady jest masa ludzi co mają naszurane pod kiblem ale może bez skrajności.

    To że ktoś promuje wychowanie bez bicia - prosze bardzo, jego sprawa, ale dlaczego od razu piana na ryju że ma na mysli brak wychowania?

    A to, że ktoś promuje wychowanie z biciem - prosze bardzo, jego sprawa, ale dlaczego od razu piana na ryju że chodzi mu o tresurę i dręczenie?

    Mało to stresów na codzień, podatki trzeba płacić co w Polsce jest bardzo stresujące, z klientami się trzeba użerać co bywa stresujące niemożebnie, po co jeszcze dokładać sobie stresów.

    I'ts all about common sense...

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Blitzkrieg, wychowanie bez bicia nie jest promowane tylko narzucane przy pomocy państwowego aparatu represji. Obetrzyj sobie pianę z ryja i spróbuj to zrozumieć :)

  • Thebillx7 Thebillx7

    Panie blitzkrieg, ja właśnie o tym mówię - powinno być tak, by każdy mógł wychowywać dziecko jak chce, a nie jak nakazuje mu państwo. Ja chcę dawać swoim dzieciom klapsy za przewinienia. I wara euro-faszystom od mojej rodziny.

  • Europa nie dla Europa nie dla (*.neokartgis.com.pl)

    Większość z Was nadaje się bardziej do Azji niż do Europy.
    Jak dla mnie powinniście tam wyjechać, aby współtworzyć tamże tak bliską Wam "normalność", zanim Was tam w końcu z ulgą odeślemy.
    Powaga. ;)

  • rochadziug rochadziug (195.117.239.*)

    COXA, ILE MASZ DZIECI ???
    Masz alienację w główce :) Św. Paweł NIGDY nie pisał w listach, że dziecie nie należy karcić. Teolog z ciebie marny ;) Polecam pismo św. w CAŁOŚCIOWYM kontekście, a nie wybiórczo- jeśli zadasz sobie trochę trudu, to doczytasz, jak sam JEZUS korzystał z narzędzia jakim jest BAT :)

  • rochadziug rochadziug (195.117.239.*)

    Oczywiście, Pismo Święte- z dużych liter, przepraszam za błędy w pisowni.

  • jurciopan.com jurciopan.com (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Witam,
    Gratuluję odzewu. Jest to temat bardzo mi bliski, sam kilkakrotnie do niego wracałem u siebie na blogu. Zapraszam na jurciopan.com i pozdrawiam.
    A oto konkretne linki:
    http://tiny.pl/hqgtf
    http://tiny.pl/hxsmc
    http://tiny.pl/hxsmd
    http://tiny.pl/hqfrb

  • rochadziug rochadziug (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Powaga! Przypomnę Ci się, jak będziesz starszy(a) i twoje bezstresowo wychowane dzieci wyślą Cię do "Azji" o nazwie Eutanazja (poprzedzonej pobytem w np. DPS lub hospicjum) bo nie będą sobie mogły poradzić z stresem, jaki im wytworzy potrzeba nieustannej opieki nad twoją osobą w stanie terminalnym- czego Ci oczywiście nie życzę :) może umrzesz nagle ;)

  • rafał rafał (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    popieram

  • Dirk Dirk (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    w pełni popieram !!

  • kater kater (*.internetdsl.tpnet.pl)

    kater tu był

  • Marek Marek (*.chello.pl)

    Tu - http://blogwszystkichblogow.blog.onet.pl/Rozmowa-o-wychowaniu,2,ID396236530,n
    na blogu wywiad z Konradem Wojterkowskim, twórcą i fundatorem kampanii społecznych „Kocham. Nie biję” i „Kocham. Nie krzyczę”.

  • Thebillx7 Thebillx7

    Przeczytałem. Pan Konrad Wojterkowski to mieszanka europejskiej słodyczy, komunistycznej nowomowy i faszystowskiego totalniactwa. Jest wspaniałym dowodem na to, że demokracja zawsze dąży do tyranii. A gdy tyranem jest anonimowa ustawa, zwolennik demokracji czuje się wolny.

    A dla Pana, który twierdzi, że nadajemy się do Azji, a nie do Europy - MA PAN ABSOLUTNĄ RACJĘ, EUROPA ZAMIENIA SIĘ W DYKTATURĘ POLITYCZNEJ POPRAWNOŚCI, NORMALNI LUDZIE BĘDĄ EMIGROWAĆ NA INNE KONTYNENTY :)

  • D.S. D.S. (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Panie Thebillx7...Trudno mi ocenić na ile skuteczna jest kampania Pana Konrada W.,ale na pewno zamierzenie NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z FASZYZMEM ,który co jakis czas pan wymienia.Pana język jest nie tylko nieelegancki,ale po prostu nie na miejscu.Prędzej pana narzucanie wlasnego toku myślenia innym forumowiczom przypomina mi styl faszystowski.Cel kampanii jest szczytny,choć zdaję sobie sprawę,że nie tak łatwo dotrzeć do ludzi z takim przesłaniem.Trochę by pan (panie Thebillx7 ) ruszył mózgownicą z głupimi swoimi określaniami,bo nie da się tych głupot spokojnie czytać.Powinien pan tutaj przeprosić za takie niesmaczne określenia,jeśli nie,to nie masz pan klasy,nawet tej podstawowej...

  • Thebillx7 Thebillx7

    Zamierzenie zakazu dawania klapsów dzieciom nie ma nic wspólnego z faszyzmem? Przecież Pan Konrad przyznał, że do tego dąży, a faszyzm to właśnie to - kontrola państwa nad wszelkimi aspektami życia obywateli. Żyjemy w państwie na wpół faszystowskim, chce się Pan przekonać? Proszę bez ukorzenia się przed urzędasami założyć firmę albo zbudować dom lub ściąć drzewo na WŁASNEJ ziemi. Załatwiał Pan kiedyś decyzję o warunkach zabudowy, albo pozwolenie na budowę? Nikt, kto przez to przeszedł, nie może mieć wątpliwości - nie żyjemy w wolnym kraju.

  • Darek K. Darek K. (*.korbank.pl)

    Popieram. Te akcje tworza iluzje jakiegos dziwnego swiata. Po pierwsze dziecka nie wolno stresowac - a co jak dorosnie dostanie od zycia pierwszy raz po czterach literach to sie bedzie zbieralo pol zycia. Ja w mlodosci dostalem moze ze trzy razy pasem od mojego ojca i musze powiedziec ze na mnie to zadzialalo i po latach musze powiedziec ze jestem mu za to wdzieczny. Drugi argument ze to uczy dzieci ze w pewnych sytuacjach przemoc jest najsilniejszym atutem i ze tak nie powinno byc. A nie jest? Mamy XXI wiek i wciaz gdy ludzie sie nie moga porozumiec wybuchaja wojny. A ta dziwna akcja wstrzyna trwoge ze ktos da klapsa dziecku. Nie wiem czy sie smiac czy plakac. Ci ludzie zyja w tym samym swiecie co ja, gdzie co chwila slysze o wojnach, zabojstwach czy w jakiejs mitycznej krainie wiecznego szczescia?
    Jak ktos uwaza ze nawet klaps jest zly w wychowaniu to niech to sobie realizuje, ale niech nie zmusza mnie do swoich pogladow. Niech w koncu przestana bombardowac mnie ze wszystkich stron jedynym sluszym modelem wychowania - ich modelem. Oni uwazaja, ze moj jest bledny, ja ze ich. Tyle ze ja nie wrzeszcze z tego powodu na lewo i prawo. Nie wymuszam na nich zmiany.
    Skoro wiele osob (przynajmniej wiekszosc moich znajomych) twierdzi ze na nich w dziecinstwie czasami pasek ojca wywarl zdecydowanie dobry wplyw to czemu wmawia sie nam ze nie mamy racji? Jezeli na nas zadzialalo powinno na nasze dzieci.

  • MD MD (*.chello.pl)

    Nie popieram. Przykre, że wiele osób tutaj rozumie normalność poprzez ojczulka prostaka lub mamusię idiotkę, którzy wychowanie rozumieją poprzez bicie i agresję. Takie zachowania więcej wspólnego mają z kryminałem niż z rodziną. Gdzie wyście się ludzie chowali? W jaskini? Wychowanie nie wiąże się w żaden sposób z ręką i pasem, za to wasze pojmowanie miłości do dziecka ma bliski związek z prokuraturą. Wiele postów zamieszczonych tutaj świadczy tylko i wyłącznie o tym, że jesteście ludzie nieudolnymi rodzicami.

  • CARMEN CARMEN (*.lublin.mm.pl)

    na nasze szczęście państwo jest przeciw takim rodzicom którzy nie potrafią rozwiązywać problemów z dziećmi inaczej niż przez bicie i baaaardzo dobrze że powstała kampania kocham nie bije :)...

  • CARMEN CARMEN (*.lublin.mm.pl)

    wesołych świąt wszystkim życzę :)

  • Thebillx7 Thebillx7

    Panie MD, dobrze Panu z byciem politpoprawnym faszystą wyznającym statolatrię? Pani CARMEN się nie pytam, bo odpowiedź już znam :)

  • matka_dziecka matka_dziecka (*.adsl.inetia.pl)

    Hm...chyba jednak ci ludzie na billboardach, których tak się Pan czepia wiedzą lepiej, jak wychowywać dzieci. Szczerze współczuję iż jest Pan miłośnikiem kar cielesnych. Współczuję także Pańskim dzieciom, iż traktuje je Pan jak WŁASNOŚĆ, ("podkreślam, moje", a nie indywidualne jednostki. Generalnie - marny z Pana prowokator i nie najlepiej świadczy to o Pańskim rodzicielstwie.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    O tak! Dzieci celebrytów są wyjątkowo grzeczne i posłuszne, nie chleją, nie ćpają tylko bardzo pilnie się uczą :D

  • Zasada Zasada (*.icpnet.pl)

    Taka sama zasada psychologiczna obowiazuje zarowno dla alkoholikow, jak i osob bitych. Kto był bity będzie bił swoje dzieci. Więc Drodzy Bijacy - jestescie ofiarami błędów własnych rodziców, które bezmyślnie powtarzacie. Przykro mi, że byliście bici i do dziś macie z tym problem. Ale dlaczego Wasze dzieci maja przez to cierpieć? Jeśli popełnicie bład to sami się walnijcie we własne łby - zgodnie z Wasza zasada!

  • Bita Bita (*.tejot.com.pl)

    Jestem załamana postawą większości osób wypowiadających się tutaj. Dla mnie bicie dziecka to bezdyskusyjne zło i krzywda. Szkoda, że mimo kampanii społecznej "kocham - nie biję" nie zmieniliście swojego myślenia.
    Ja sama dzięki psychoterapii przypomniałam sobie niedawno jak okropne uczucia towarzyszyły mi gdy tata bił mnie pasem, lub mama dawała "tylko klapsa". Nie mówiąc już o krzyku i przemocy psychicznej, poniżaniu, straszeniu krzykiem. Byłam dzięki temu "grzecznym" dzieckiem, cichutkim, spełniającym wszelkie wymagania dorosłych, z dobrymi stopniami w szkole - bo po prostu BYŁAM ZASTRASZONA. A przecież byliśmy taką "normalną " rodziną, jak większość w tym kraju.
    W dorosłym życiu nie umiałam się odnaleźć - stworzyć bliskiej relacji z innymi. Miałam toksyczne związki z facetami. A najgorsze było dla mnie poczucie niższości, że wszystko robię gorzej niż inni, że jestem nieładna.
    To jest właśnie efekt takiego wychowania. Wychowywania dziecka jako "twoja własność", z którą możesz zrobić co ci się podoba, nawet walnąć żeby odreagować na słabszym TWÓJ STRES.
    Podejrzewam, że większość z Was(łącznie z założycielem strony) doświadczyli tego samego w dzieciństwie , ale boją się do tego przyznać, albo wolą tego nie pamiętać. I to samo powtórzą na swoich dzieciach.
    Na szczęście dzięki psychoterapii wychodzę na prostą i umiem cieszyć się życiem, ale to są lata pracy :) Teraz mam 28 lat, nie mam jeszcze dzieci, ale wiem, że dziecka NIGDY nie uderzę, wystarczy z nim porozmawiać, wysłuchać go, wymagać od niego , stworzyć jakiś system zasad, może też kar, ale na pewo nie cielesnych. Ale do tego trzeba dojrzałości emocjonalnej. Większości się nie chce, wolą przyłożyć lub wrzasnąć.
    Współczuję bitym dzieciom, bo sama wiem jakie to straszne.

  • Zasada Zasada (*.icpnet.pl)

    Fajna w tej dyskusji powyżej jest jasna i wyraźna tendencja:

    - Na początku tego forum dominują głosy popierające akcję, czyli kumple pomysłodawcy o podobnie przykrych poglądach
    - Pod koniec dominują głosy większości, czyli osób, do których dotarł ten adres www nieco później, a które sprzeciwiają się tej pseudoprowokatywnej akcji.

    Wniosek - pomysłodawcę popiera tylko jego bliska i nieliczna świta Sadystów i ludzi nie panujących nad sobą. To cieszy :)

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Zasada, dwa komentarze napisałeś i już Ci się wydaje, że dominujesz :D Odrobinę pokory !

    @Bita: Wzorcowe zwierzenia "bitego dziecka" jakby żywcem wyjęte z psychologicznej książki. Fachowa terminologia i przekonanie o tym, że wszyscy którzy dostawali lanie w dzieciństwie mają identyczne przeżycia tylko boją się do tego przyznać. No bo przecież inaczej by nie pasowali do teorii. Widać, że pranie mózgu na "psychoterapii" przebiega zgodnie z planem ;)

  • Zasada Zasada (*.icpnet.pl)

    Miecio, z ciekawości zupełnej i na marginesie dyskusji - jaki jest Twój stopień pokrewieństwa z pomysłodawcą akcji? Kumpel, namiętny czytelnik, partyjniak, zaangażowany w któryś z promowanych tutaj portali, spotkaliście się na jakimś blogu, forum, w knajpie...? Czy wcale nie kojarzysz pomysłodawcy?

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Wcale nie kojarzę pomysłodawcy.

  • magda magda (*.adsl.inetia.pl)

    w klasie mojej córki (12 lat) dziewczynke matka nie chciała puscic na dyskoteke, ta mimo zakazu - poszła. Po powrocie dostała ( SŁUSZNE!! ) lanie . Poszła więc na posterunek policji i powiedziala, ze matka ja pobiła, a oni zmuszeni zgłaszac takie sprawy ( bo tez maja niestety chore wytyczne ) zrobili to. Teraz matka ma ograniczone prawa, a dziecko robi sobie co chce!! Matka zastraszona sytuacja pozwala jej teraz na wszystko- do czego to doprowadzi !?!??!
    Bez komentarza...

    Ps. Moje dziecko spytało mnie : Mamusiu, a co bys zrobiła, gdybym ja tak postąpiła ?
    odpowiedziałam: Dostałabys taki wp... ze tydzien bys na tyłku nie usiadła!

    Więcej pytań nie było...

  • Bita Bita (*.tejot.com.pl)

    Hej Mieciu
    nawet mnie rozśmieszył Twój komentarz :))))
    Spisek psychoterapeutów i pranie mózgu ...ta..... zawsze coś podejrzewałam, że oni mi tą moją radość i to , że wyglądam teraz zupełnie inaczej(nawet fizycznie) tylko wmawiają ;)
    dzięki za to, że mnie oświeciłeś ;)

  • rochadziug rochadziug (195.117.239.*)

    Czytając komentarze ZASADY czy wcześniej Zdegustowanej :( widzę doskonale jak działa mechanizm prania mózgów w współczesnej, zmanipulowanej przez "psychologów" i "pedagogów" rzeczywistości. Podoba mi się wypowiedź dachowca.
    W szkole podstawowej do której chodziłem był nauczyciel, który bił a ja go dziś wspominam z mieszanymi uczuciami- ale nie za to że używał liniału czy ciągnął za pejsy- tylko za to że potrafił być niemiłosiernie cyniczny i ironiczny W SŁOWACH.Przy tym wszystkim był niezwykle skutecznym (bez bicia) przekazicielem wiedzy z zakresu nauczanego przedmiotu- i za to jest do dziś szanowany nawet prze BITYCH uczniów.

  • rochadziug rochadziug (195.117.239.*)

    Bita
    Jaki "system zasad zamierzasz stworzyć" swoim dzieciom w przyszłości??

  • Thebillx7 Thebillx7

    Proszę Państwa przeciwników bicia! Ja również jestem przeciwnikiem bicia! Gdyż bicie to kara dla dziecka, a ja chcę, żeby zachowywało się dobrze - ergo, nie chcę go bić.

    Poza tym, na dłuższą metę, w szerokich masach społecznych, karanie dzieci klapsem skutkuje normalnymi dziećmi, a wychowanie bezstresowe skutkuje rozpuszczonymi bachorami. Zrozumcie Pańśtwo - typowy Kowalski nie zna psychologicznych sztuczek i metod potrzebnych do wychowania dziecka bez klapsów. I bez klapsów tego nie zrobi, nie ważne jak dużo w telewizji będziemy edukować i jak wiele rozdamy ulotek. Dlatego klapsy są potrzebne.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    A myślisz, że ci co znają psychologiczne sztuczki potrafią wychowywać bez klapsów? Ja nie raz natknąłem się na wywiady z różnymi psychologami, którzy oczywiście zachwalali "nowoczesne" wychowanie ale przyciśnięci przez dziennikarza przyznawali, że sami swoje dzieci czasem klapsnęli. Oczywiście natychmiast składali głęboką samokrytykę, mówili że to była ich najwieksza życiowa porażka itp.... ale fakt pozostaje faktem - ono też nie potrafią. A pomimo to chcieliby zakazać dawania klapsów wszystkim rodzicom. To jacyś fanatycy :)

  • Ania Ania (*.adsl.inetia.pl)

    Jako paroletnie dziecko dostałam kiedyś "szału" na środku ulicy, zaczęłam krzyczeć/płakać i powiedziałam, że dalej nie pójdę - mama mi wtedy dała klapsa i zawlekła siłą na chodnik - powodzenia życzę rodzicom wychowującym "bezstresowo", a mamie dziękuję za uratowanie życia bardzo NIE bezstresowo.

  • Mamalicja Mamalicja (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Jestem pedagogiem, przyznaję się bez bicia :) Mam też 4 własnych dzieci w wieku od 20 do 6 lat, więc braku doświadczenia nikt mi tu nie zarzuci. Nie znoszę zarówno bicia dzieci, jak i bezstresowego wychowania. Jedno i drugie krzywdzi dzieci.

    Pomysł na to Forum moim zdaniem oparty jest na fałszywym założeniu. Nie zawsze jest tak, że kto nie bije, ten nie wychowuje - może tak być, ale nie musi.

    Ja staram się nie bić - jeśli dawniej zdarzało mi się uderzyć dziecko, przeważnie wynikało to z mojej bezsilności, braku lepszego pomysłu, jak wyznaczyć granice bez klapsa. Najbardziej lubię czuć, że panuję nad sytuacją, ale bez przemocy. Zapewniam, że jest to możliwe, choć niełatwe.

    WR zadał tu jakiś czas temu pytanie: "czy istnieją metody wychowania, które pozwolą skutecznie przyswoić i utrwalić dzieciom zasady, że nie dostaje się wszystkiego, po co wyciągnie się rękę? I żeby zrobić to bezboleśnie? Mam przekonanie, że musi się to odbyć jeszcze przed pierwszym rokiem życia dziecka. Równocześnie mam wrażenie, że należałoby zwrócić się z tym pytaniem na jakieś inne forum, ale nie tracę nadziei. Pozdrawiam, WojtekR ".

    WR! Jeśli tu jeszcze jesteś, chciałabym Ci odpowiedzieć, bo znam takie metody. Polecam na przykład książki napisane przez dwie matki wsparte przez psychologa: autorki nazywają się Faber i Mazlish. Książek jest kilka, dobrze jest zacząć od "Jak mówić do dzieci, żeby nas słuchały, jak słuchać, żeby do nas mówiły". Dla rodziców rodzeństw ratunkiem może być ich "Rodzeństwo bez rywalizacji. Jak pomóc własnym dzieciom żyć w zgodzie, by samemu żyć z godnością". Są to książki lekko, łatwo napisane, częściowo w formie komiksu. Nie ma ich już na rynku, ale można spróbować kupić u wydawcy (Media Rodzina of Poznań) albo wypożyczyć w bibliotece. W wielu miejscach w Polsce (przy przedszkolach, poradniach psychologicznych, kościołach) prowadzone są też według tych książek warsztaty - są to tzw. warsztaty umiejętności wychowawczych.

    I książki, i warsztaty polecam każdemu, kto nie chciałby, żeby mu dziecko weszło w łyżwach na głowę, kto chciałby wyznaczać mu granice, ale w miarę "bezboleśnie". Nie chodzi o to, żeby nie fundować dziecku stresu, to byłoby i niepotrzebne i niemożliwe. Chodzi o to, żeby robić to naprawdę skutecznie - dziecko wychowywane za pomocą klapsów i kar często uczy się kłamać i oszukiwać rodziców, dziecko wychowywane metodą tych pań ma dużo lepszą motywację. I chodzi też o to, żeby nie stracić dobrej więzi z dzieckiem, żeby miało prawdziwy szacunek dla rodziców, a nie strach przed nimi. Wypróbowałam, stosuję od wielu lat, działa rewelacyjnie.

    I jeszcze jedno. Bardzo cenię u ludzi kierowanie się motywami religijnymi, także w wychowywaniu dzieci. Znam dobrze Biblię, jestem chrześcijanką. O ile wiem, nie wszystkie zasady Starego Testamentu zachował Jezus (np. inaczej potraktował cudzołóstwo). Nie znalazłam w Nowym Testamencie ani jednej zachęty do klapsów czy krzyków w wychowaniu, wręcz przeciwnie - św. Paweł zaleca ojcom łagodność, by dzieci "nie traciły ducha" (cytuję z pamięci, może niedokładnie). A warsztaty, które polecam, bywają organizowane przy kościołach katolickich.

    Popieram kampanię "Kocham, nie biję". Poparłabym chętnie akcję "Kocham, wychowuję", uświadamiającą, jaką krzywdę wyrządza dzieciom tzw. bezstresowe wychowanie i w ogóle wszelkie zaniedbanie - gdyby taka akcja istniała.
    Pozdrawiam wszystkich, którym leży na sercu dobro dzieci.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Dawniej "zdarzało" Ci się uderzyć dziecko a teraz zapewniasz, że wychowanie bez klapsa jest możliwe. To mniej wiecej tak jak byś zdradziła męża a potem zapewniała go, że byłaś mu wierna :D

    Ja również pozdrawiam wszystkich, którym leży na sercu dobro dzieci.

  • Bita Bita (94.75.121.*)

    Odechciało mi się tutaj przekrzykiwać kto ma rację :)
    Bardzo podoba mi się to, co napisała Mamalicja. Super, pozdrawiam Cię.
    Podpisuję się pod tym , co mówisz.
    Sama nie mam dzieci, ale gdy będę miała na pewno będę szła w takim kierunku.Wnerwia mnie, że przeciwnicy bicia są tutaj wielokrotnie opisywani jako zwolennicy nic nie robienia, nie reagowania, gdy dziecko zakłada ci kosz ze śmieciami na głowę. Przecież nie o to chodzi. Ja się opowiadam za wychowywaniem dzieci, ale w sposób mądry. A bicie to najbardziej prymitywna z metod jakie znam. To w ogóle nie jest wychowywanie, tylko zastraszanie, jak już wspominałam. I daje pole do działania rożnym bestialcom, którzy potem się tłumaczą, że dali "tylko klapsa".
    Podsumowując moje stanowisko - BICIE DZIECI JEST ZŁE. WYCHOWYWANIE DZIECI, REAGOWANIE, TŁUMACZENIE IM, ROZMOWA, DAWANIE MIŁOŚCI, SŁUCHANIE, MÓWIENIE DO NICH, TRAKTOWANIE JAK CZŁOWIEKA, MÓWIENIE CO MI SIĘ NIE PODOBA/A CO MI SIĘ PODOBA W ICH ZACHOWANIU - JEST DOBRE.
    pozdrawiam Wszystkich

  • Sytuacjajestpow Sytuacjajestpow (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Przeczytałam sobie cały wątek prawie od początku i podpisuję się zdecydowanym POPIERAM.
    Wiem, że dotychczasowe wypowiedzi nie sprzyjały pozytywnej ocenie tzw. fachowców z obszaru psychologii i pedagogiki, a raczej obnażały niejedną głupotę w ich wykonaniu. Ja też jestem jednym z fachowców i do tego pracuję w poradni dziecięcej. Ponadto: wychowuję i wychowałam 7 dzieci (i do tego z jednym mężem i tym samym ojcem dzieci), niektóre już są dorosłe, najmłodsze ma 9 lat. Mam więc dużo do powiedzenia w tym temacie jako teoretyk i praktyk.
    Muszę ze wstydem przyznać, że niejeden raz czerwienię się, jak słyszę wypowiedzi moich koleżanek (głównie) po fachu i ich pomysły na wychowanie dzieci. (Na szczęście, są też zdrowo myślący psycholodzy i pedagodzy). Ubolewam nad tym, że znikome doświadczenia wychowawcze ograniczonej grupy bezdzietnych lub małodzietnych kobiet mają obecnie taki wpływ na kształtowanie podstaw prawnych w Polsce. Co za amok na umysły ludzi spadł?
    Lanie na pupę to znęcanie się? Klaps niszczy psychikę? Nie - niszczy ją głupota rodzica, który zamiast kształtować swoje (tak- swoje, bo nie-swoje to obce) dziecko w miłości, odpowiedzialności i karności, jak robili to jego rodzice, idzie za przykładem odmóżdżających programów telewizyjnych i gazetek będących wstępem do pornografii.
    Niejeden raz przychodzą do mnie po poradę matki 12-to, 10-cioletnich i coraz młodszych dzieci, które nie dają sobie z nimi rady. Po przeprowadzeniu wnikliwego wywiadu rodzinnego i przyjrzeniu się stylowi wychowania w domu coraz częściej stwierdzam, że matki, bo to są głównie one, dają się swojemu dziecku zupełnie wodzić za nos. Dziecko ma wszystko: całkowicie poświęconą mu matkę, pełną najnowszych pomysłów psychologiczno-pedagogicznych, oddanego ojca - kumpla, babcię i dziadka, często zwierzątko, obfitość dóbr materialnych, różnorodność zajęć. Nie ma natomiast zdrowego stylu wychowania i umiaru wraz z mądrą dyscypliną. Robi w domu, co chce, a wszyscy go słuchają. Ma w pokoju telewizor i komputer, korzysta z nich bez ograniczeń. Uczy się, kiedy chce (czyli często wcale), bawi, kiedy chce (czyli zazwyczaj ciągle). I coraz gorzej odnosi się do swojej matki-przyjaciółki, która nie umie mu stawić granic ani go skutecznie skarcić, a uniemożliwia to ojcu, który zrobiłby to wiele razy lepiej od niej. Ale ona się boi tak potrzebnej stanowczości swojego męża, która jest jedyną zbawienną rzeczą mogącą uratować tę rodzinę.
    Gdybyśmy mieli tak z mężem postępować to obecnie nasza rodzina byłaby w rozsypce, bo mamy energiczne i lubiące stawić na swoim dzieci. Dobrze, że nigdy nie dałam się nabrać na to papkowate gadanie psudospecjalistów od siedmiu boleści, że trzeba wieczne negocjować z dzieckiem i zawsze mu wszystko wyjaśniać oczekując aprobaty, a nigdy nie żądać posłuszeństwa. I że skarcenie fizyczne dziecka co najmniej zrani jego duszę, a na pewno odsunie je ode mnie.
    Bzdura. Najlepszy kontakt mam z dzieckiem, które w wieku przedszkolnym było najczęściej karcone za swoje złe zachowania. Jest to obecnie kilkunastolatek bardzo energiczny, pomysłowy i opiekuńczy wobec rodzeństwa. Ale wymaga nadal mocnego kierowania nim. Niemniej jego wzrost psychiczny i duchowy jest dla mnie wielką zachętą, bo umie się sam ograniczać, by być przydatnym dla innych i troszczyć się o nich. Ma coraz bardziej wrażliwe wnętrze na potrzeby innych ludzi (m.in. dzięki dyscyplinie i zwracaniu uwagi, że nie tylko on jest ważny) i bywa szlachetny - to słowo już prawie nie istnieje we współczesnych określeniach stosowanych wobec ludzi, a jest piękne.
    Polacy, do czego wy chcecie dojść? Nie widzicie przewrotności tych, co pod płaszczykiem obrony mniejszości chcą zarządzać większością? Polecam też obejrzenie Postępu po Szwedzku na You Tube (link był powyżej), możemy dojść do tego za parę lat, co Szwedzi już mają. Jednym z elementów rozkładu rodziny w Szwecji (70% dzieci jest wychowywanych przez jednego rodzica) jest ingerencja państwa w wychowanie dzieci i kary więzienia z klapsy czy krzyk. Za pierwszą ingerencją przychodzą następne, zawsze tak było, widać to z historii.
    I jeszcze jedno, przeklinania nie lubię, czasem niektórzy piszą tu za mocno, ale te 50.000 wejść w ciągu 3 dni jest imponujące w obliczu 6.000 wejść w ciągu trwania kampanii na stronę przeciwników. Chyba wreszcie wszyscy widzą czarno na białym, gdzie jest mniejszość, co chce rządzić większością?

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Nie bój się, nie jesteś sama :) W psychologicznej sekcie jest coraz wiecej "heretyków".
    http://www.fronda.pl/news/czytaj/kampania_antyklapsowa_niezgodna_z_faktami

  • Mamalicja Mamalicja

    To ciekawe, że obie z Sytuacjajestpow mamy kilkoro własnych dzieci i pracujemy w środowisku psych.-ped., a mamy tak inne stanowiska. A nawet obserwacje! Napisałaś o "papkowatym gadaniu psudospecjalistów od siedmiu boleści, że trzeba wieczne negocjować z dzieckiem i zawsze mu wszystko wyjaśniać oczekując aprobaty, a nigdy nie żądać posłuszeństwa" - owszem, zdarzają się tacy. A nigdy nie spotkałaś prawdziwych specjalistów, którzy mówią, że należy żądać posłuszeństwa, ale można i trzeba robić to bez bicia i wrzasków? Ci, co biją swoje dzieci, pewnie rzadko przychodzą do poradni. Ale spotkałaś może rodziców, którzy najpierw pozwalają dziecku na wszystko, a potem, jak już dzieciak nieźle narozrabia, a im nerwy puszczą, to leją? Z moich obserwacji wynika, że taki "typ mieszany" niestety dominuje we współczesnym polskim wychowaniu :(((

    Mieciu, przyznam Ci się do czegoś, co może znowu zechcesz wykorzystać do ataku ad personam - nie potrafię dyskutować z kimś, kto nie myśli logicznie. To, co napisałeś, kupy się nie trzyma. Miała to być jakaś analogia, ale nie wyszło, nie ma jej. Wybacz, szkoda mydła i powidła.

    Bita - cieszy mnie to, co piszesz. Może nie wszyscy, którzy dostawali klapsy w dzieciństwie albo nawet i lanie pasem płacą za to tyle co Ty, ale takich osób jak Ty jest bardzo dużo. A przecież nie byłaś katowana, tylko wychowana "tradycyjnie". "Tradycyjne" zastraszanie dzieci jest wciąż bardzo częste - nawet niekoniecznie biciem, tylko np. dziadem, który przyjdzie i zabierze, pielęgniarką z zastrzykiem itp. Ostatnio jednego dnia w trzech placówkach służby zdrowia usłyszałam trzy dorosłe osoby straszące swojego brzdąca, że go zostawią w szpitalu czy przychodni i pójdą sobie! Brak wyobraźni i brak lepszych pomysłów, bezsilność. Podziwiam, że Ty miałaś odwagę zmierzyć się ze swoimi problemami i cieszę się, że wychodzisz na prostą :D Tobie również bardzo polecam te książki i warsztaty, chociaż nie masz jeszcze dzieci. Łatwiej uporządkujesz swoje stare sprawy i zaplanujesz nowe.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Mamalicja, Ty po prostu nie potrafisz dyskutować z kimś kto ma inne poglądy od Ciebie. A przecież tylko taka dyskusja naprawdę ma sens. Moja "analogia" w wersji dla słabszych brzmi: Jeśli najpierw piszesz, że biłaś swoje dzieci a potem zapewniasz, że można wychować dzieci bez bicia to te Twoje zapewnienia są równie wiarygodne jak zapewnienia o wierności po dokonanej zdradzie (oczywiscie hipotetycznej a nie ad personam). Teraz załapałaś?
    I jeszcze uwaga o rodzicach "typu mieszanego". To są często ludzie, którzy ulegli iluzji "nowoczesnego" wychowania. Przeczytali jakieś książki i zaczeli eksperymentować. A kiedy po jakimś czasie uświadomili sobie, że dzieci im "włażą na głowy" to wpadli w panikę i zaczeli dzieci lać, często w nerwach i bez sensu. Takim laniem faktycznie można dziecku zrobić krzywdę ale gdyby tacy jak Ty nie mącili ludziom w głowach to "typów mieszanych" byłoby zdecydowanie mniej.

  • Bita Bita (94.75.121.*)

    No i widzisz Miecio,
    wreszcie dochodzisz do słusznej konkluzji - że bicie dzieci to robienie im krzywdy.
    :)))))
    Cieszę się, że dałeś się przekonać.

  • Mamalicja Mamalicja

    Tak, Mieciu, będę to wiedziała na przyszłość: jeśli ktoś nauczył się wreszcie jeździć na łyżwach i już się nie przewraca, niech nie waży się powiedzieć, że na łyżwach można się nie przewracać, bo jest niewiarygodny - przecież się kiedyś przewracał! Mieciu, Twój brak logiki jest równie porażający jak Twój poziom agresji. Ale to nic, i tak udało Ci się wreszcie napisać coś rozsądnego, mamy happy end :D
    Idę przygotować się na jutrzejsze zajęcia, żeby porządnie namącić w głowach moich studentów...

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Bita a ja się bardzo smucę bo widzę, że na skutek tej "psychoterapii" tracisz pomału zdolność czytania tekstów ze zrozumieniem. Ja wcale nie zmieniłem poglądów ! Szkodliwe czy nawet niebezpieczne dla dziecka jest bicie go w nerwach i bez związku z jego zachowaniem np, w efekcie frustracji po uświadomieniu sobie nieskuteczności "nowoczesnych" metod wychowawczych. Lanie za karę, stosowane z umiarem i wg jasnych zasad i wymierzane na spokojnie jest jak najbardziej OK. Przepraszam, że Cię znowu zasmuciłem :(

    Mamalicjo, jak się nie ma argumentów do dyskusji to jedynym ratunkiem jest zarzucenie oponentowi braku logiki albo wysokiego pozomu agresji. Nie ma na świecie łyżwiarza, który by się nie przewracał na lodzie. Jeśli doszukiwanie się logiki w wypowiedziach jest Twoim hobby to może już czas, żebyś podwyższyła sobie stopień trudności i zaczęła analizować wypowiedzi własne. A na jutrzejsze zajęcia nie musisz się przygotowywać. Twoi studenci na pewno nie będą "agresywni", nie będą Ci się sprzeciwiać ani zadawać trudnych pytań. No bo pewnie żadnemu z nich nie widzi się powtarzanie roku :)

    Pozdrawiam Panie serdecznie i jak najbardziej ad personam !

  • Artur Artur (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Hym! Mam dylemat bo ja kocham i wychowuję. Czasami krzyknę i dam klapsa. To czy ja tu pasuję?

  • Tymon Tymon (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Jak najbardziej, po to jest ta akcja, aby rodzic mógł krzyknąć czy dac klapsa kiedy trzeba :)

  • Thebillx7 Thebillx7

    "Klaps" pomaga, a nie szkodzi

    Amerykańskie badania dowodzą, że fizyczne dyscyplinowanie dzieci wcale im nie szkodzi. Wręcz przeciwnie, dzieci, które w wieku od dwóch do sześciu lat dostawały czasami klapsa są szczęśliwsze i odnoszą większe sukcesy w wieku szkolnym. Jest także wielce prawdopodobne, że po ukończeniu szkoły średniej będą chciały studiować i będą bardziej skłonne do pracy jako wolontariusze, w przeciwieństwie do dzieci, które nigdy nie były w ten sposób dyscyplinowane za złe zachowanie.

    Badania przeprowadziła psycholog z Calvin College w Gran Rapids (stan Michigan) dr Marjorie Gunnoe, pod patronatem Portraits of Amercian Life Studies (PALS). Stwierdziła ona, że rozważne korzystanie z kar cielesnych, stosowanych w przypadku niewłaściwego zachowania, jest korzystne dla dzieci.

    – Twierdzenia utrzymujące, że należy zrezygnować z metody fizycznego dyscyplinowania dzieci nie znajdują uzasadnienia w danych – zauważyła dr Gunnoe.

    Dr Gunnoe przebadała grupę 2600 nastolatków pod kątem skutków fizycznego dyscyplinowania. Autorka badania zadawała młodzieży pytania dotyczące powodzenia na studiach, optymizmu co do przyszłości, antyspołecznego zachowania, przemocy i napadów depresji. Okazało się, że najlepszym zachowaniem wykazywali się ci nastolatkowie, których dyscyplinowano fizycznie w wieku od dwóch do sześciu lat.

    Ci, którzy dostawali czasami klapsa w wieku późniejszym tj. od siódmego do jedenastego roku życia, mieli gorsze wyniki jeśli chodzi o zachowanie, ale wciąż istniało duże prawdopodobieństwo osiągania przez nich dobrych wyników na studiach.

    W przypadku osób, które były dyscyplinowane fizycznie w wieku późniejszym, tj. powyżej dwunastego roku życia oraz w przypadku osób, które nigdy nie były karane fizycznie, odnotowano gorsze wyniki.

    Spośród 2600 osób jedna czwarta stwierdziła, że nigdy nie otrzymała klapsa.

    Amercian College of Pediatrician (ACP) uważa, że fizyczne dyscyplinowanie dzieci przez rodziców może być skuteczne, tylko wtedy, kiedy jest właściwie stosowane. W oficjalnym stanowisku na ten temat możemy przeczytać: „Oczywistym jest, że rodzice nie powinni wyłącznie polegać na fizycznym dyscyplinowaniu dzieci w celu sprawowania kontroli nad ich zachowaniem. Jednak dowody pokazują, że może ono stanowić przydatną i niezbędną część skutecznego planu dyscyplinowania”.

    Zgodnie ze stanowiskiem ACP skuteczna dyscyplina składa się z trzech elementów: opartych na miłości relacjach miedzy rodzicem a dzieckiem; wykorzystywaniu pochwał, gdy dziecko zachowuje się właściwie i stosowaniu kar, gdy dziecko zachowuje się źle.

    Za piotrskarga.pl

  • Thebillx7 Thebillx7

    Pani Mamalicjo!

    Chciałbym odnieść się do kilku Pani uwag.

    "Bardzo cenię u ludzi kierowanie się motywami religijnymi, także w wychowywaniu dzieci. Znam dobrze Biblię, jestem chrześcijanką. O ile wiem, nie wszystkie zasady Starego Testamentu zachował Jezus (np. inaczej potraktował cudzołóstwo)."

    Tak, zaostrzył to przykazanie rozszerzając je na pożądliwe gapienie się na kobietę. Hmmm... wspaniała myśl! Idąc tym torem możemy dojść do wniosku, że powinniśmy jeszcze bardziej przykładać się do biblijnego nakazu stosowania kar cielesnych wobec dzieci. Jezus pewnego razu nawet wspomniał z aprobatą o starotestamentowej karze śmierci za złorzeczenie rodzicom. Ten fragment też Pani znała?

    "Nie znalazłam w Nowym Testamencie ani jednej zachęty do klapsów czy krzyków w wychowaniu, wręcz przeciwnie - św. Paweł zaleca ojcom łagodność, by dzieci "nie traciły ducha" (cytuję z pamięci, może niedokładnie)."

    Kazał nie drażnić dzieci, łagodności bynajmniej nie zalecał. Dzieciom zaś i KOBIECIE nakazywał bezwzględne posłuszeństwo ojcu rodziny. Święty Paweł, jak każdy Żyd, zapewne był gorącym zwolennikiem mądrości biblijnych NAKAZUJĄCYCH lanie dzieci rózgami.

    "A warsztaty, które polecam, bywają organizowane przy kościołach katolickich."

    Podobnie jak inne heretyckie imprezy, typu "msze" techno [celują w nich hierarchowie austriaccy], tyrady wspierające teorię ewolucji oraz obrona agentów komunistycznych i kurwiarzy [abp Życiński], wspólne modły z poganami [te to nawet nasz ukochany JP2 organizował], itp. W dzisiejszym, posoborowym kościele, pełno jest niezgodnych z nauczaniem Biblii dziwactw.

    Pani Bita!

    Napisała Pani: "Wnerwia mnie, że przeciwnicy bicia są tutaj wielokrotnie opisywani jako zwolennicy nic nie robienia, nie reagowania, gdy dziecko zakłada ci kosz ze śmieciami na głowę."

    Ma Pani rację! Prawda wnerwia. Przecież gdyby nauczyciel miał dyscyplinę i mógł nią tych gówniarzy sprać, żaden nawet by o wsadzaniu mu kosza na głowę nie pomyślał.

  • Mamalicja Mamalicja

    Panie Thebillx7, widzę, że bliżej Panu do Świadków Jehowy niż do chrześcijan... Jak się uprzeć, w Biblii można wyczytać wszystko, co się chce - nawet, że Ten, który ocalił jawnogrzesznicę przed ukamienowaniem, popierał karanie śmiercią. Można sobie też wymyślić, że św. Paweł był zwolennikiem chłostania dzieci, chociaż napisał, żeby ich ojciec nie drażnił (bicie przecież nikogo nie drażni).

    Nie twierdziłam, że Jezus wszystkie zasady ST zaostrzył, tylko że nie wszystkie zachował. Po prostu dużo zmienił - jedno zaostrzył, inne złagodził (np. "łuskanie kłosów w szabat"). A przede wszystkim dodał przykazanie miłości. Tyle, że nie tak łatwo się zorientować, co się pod tym kryje, jak tę miłość realizować. Ludzie właśnie w imię czegoś, co nazywają miłością, robią nieraz najgorsze rzeczy: "Kocham ją/go, więc muszę odejść" - i rozpada się małżeństwo. Tak go kocham, że nie mogę mu odmówić" - mówi babcia, dając otyłemu wnuczkowi słodycze. "Tak cię kocham, nie możesz mnie opuścić!" - matka nie chce usamodzielnienia syna. "Kochamy cię, więc musimy cię bić!" - czy to naprawdę może pasować do miłości, jakiej chciał nas nauczyć Jezus? Sam jakoś nikogo nie uderzył, a przecież był Wychowawcą, miał uczniów... Marnotrawny syn w przypowieści Jezusa też nie dostał w skórę, jak Pan sądzi, dlaczego?

    Ciekawi mnie jeszcze jedno - co Pan ma przeciwko proponowanym przeze mnie warsztatom? Wie Pan może o nich coś więcej niż ja, żeby mieć podstawy zaliczyć je do "heretyckich imprez" i "niezgodnych z nauczaniem Biblii dziwactw"? Czy może to się Panu w nich nie podoba, że uczą, jak skutecznie wychowywać bez bicia?

  • Mamalicja Mamalicja

    I jeszcze co do wyników badań - z tym jak z Biblią, można w nich znaleźć, co się chce. Dla równowagi:

    • Im częściej dziecko jest bite tym częściej ono samo bije inne dzieci oraz rodzeństwo (Straus, Gelles, 1990; Wolfe, 1987)

    • Wyniki badań jasno pokazują, że dzieci w wyniku kar fizycznych mają większe problemy ze zdrowiem psychicznym (Gershoff, E. T. (2008).

    • Znaleziono bardzo mało dowodów które wskazywałyby, że bicie dzieci trwale poprawia ich zachowanie (Gershoff, E. T., 2008).

    • Istnieje duża ilość dowodów mówiących, że dzieci, które otrzymują kary cielesne przejawiają więcej zachowań agresywnych i zachowań antysocjalnych (Gershoff, E. T., 2008).

    • Stosowanie kar fizycznych zwiększa ryzyko powstawania urazów fizycznych i chorób (Gershoff, E. T., 2008).

    • Dorośli, którzy w dzieciństwie otrzymywali lanie w dorosłości częściej chorują na depresję i częściej stosują przemoc (Berkowitz, 1993; Strassberg, Dodge, Pettit, & Bates, 1994; Straus, 1994; Straus & Gelles, 1990; Straus & Kantor, 1992).

    • Istnieje stały wzór powstawania zjawiska znęcania się, który zaczyna się od uderzenia, a potem wymyka się spod kontroli (Kadushin & Martin, 1981; Straus & Yodanis, 1994).

    • Im częściej dziecko dostaje klapsy tym bardziej jest prawdopodobne, że jako dorosły będzie biło swoje dzieci, partnera lub innych ludzi (Julian & McKenry, 1993; Straus, 1991; Straus, 1994; Straus & Gelles, 1990; Straus & Kantor, 1992; Widom, 1989; Wolfe, 1987).

    • Kary cielesne zwiększają prawdopodobieństwo, że dziecko w odwecie będzie obrażało swoich rodziców, szczególnie gdy podrośnie (Brezina, 1998).

    (ze strony: www.biciejestglupie.pl)

  • Mariusz Orzelsk Mariusz Orzelsk (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Brawo za anty-akcję, choć antyakcja też jest schematem, który "zautomatyzowany" wyrządzi tak samo wiele krzywdy bitym i bijącym (kto przecież poniesie konsekwencje?). Jak rozumiem chodzi o ŚWIADOMOŚĆ kiedy karcić a kiedy nie. A może jeszcze inaczej: jak wychowywać żeby nie było potrzeby karcenia, karania, itp. Do tego zachęcam! Z mojego rozeznania wynika, że BYCIE rodziców z dziećmi (dużo więcej niż w dzisiejszych czasach!) jest kluczem i średnio rozgarnięty i KOCHAJĄCY rodzic nie zgodził by się na wiele i wiedziałby co robić... gdyby BYŁ. On tymczasem siedzi w robocie i zakłada (i ma nadzieję?), że szkoła, telewizja i jego rodzice+teściowe wychowają jego dzieci. Nie ma się co dziwić. Trzeba się koncentrować na robocie żeby zarabiać pieniądze... na życie rodziny. Choć można nauczyć się inaczej... Na koniec przestrzegam idealistów nie-bicia i nie stresowania dzieci, żeby powstrzymali robienie krzywdy swoim dzieciom, tj. nie oddziaływania i warunkowania dzieci. Łatwo jest kiedy od początku robisz dobrze. Im dalej w czas tym bardziej... za późno.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    To chyba jest najfajniejsze: "Znaleziono bardzo mało dowodów które wskazywałyby, że bicie dzieci trwale poprawia ich zachowanie (Gershoff, E. T., 2008).". Mało czy dużo ale jednak znaleziono! Skoro nawet fanatyczni przeciwnicy bicia znajdują dowody na to, że lanie pomaga w wychowaniu to prawda jest oczywista :)

  • Thebillx7 Thebillx7

    Pani Mamalicjo! Setnie się uśmiałem, bo Pani nie ma zielonego pojęcia jaki jest nasz Kościół Katolicki! :)

    Oświecę Panią na samym początku - nie jest mi blisko do Świadków Jehowy, tylko do Katolików Tradycyjnych, np. do Bractwa Św. Piusa X. W wielkim skrócie - są to katolicy zauważający rozdźwięk pomiędzy tym, co Kościół nauczał przez jakieś 1950 lat i tym, co naucza przez ostatnie pół wieku. Otóż przed Soborem Watykańskim II herezją herezji był tzw. modernizm, czyli postępowość, zawierający w sobie akceptację demokracji, praw człowieka, dialogu międzyreligijnego, równości religijnej, a także sprzeciw wobec kary śmierci (czyli wszystko to, co dzisiaj w Kościele się forsuje jako normę).

    Tak! Przez prawie 2000 lat Kościół Katolicki gorąco popierał karę śmierci jako narzędzie ratowania dusz zbrodniarzy! I ma Pani rację, w Biblii czarno na białym, w dziesiątkach miejsc napisane jest, iż Bóg NAKAZUJE karać śmiercią. V przykazanie w oryginale brzmi "nie morduj", na zabijanie podczas bitwy i karę śmierci Żydzi mieli inne czasowniki, na Wiki to jest klarownie wytłumaczone. I nie tylko Izrael w Prawie Mojżeszowym jest zobowiązany do karania śmiercią, cała ludzkość również, dzięki przymierzu Noego:

    "Jeśli kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego, bo człowiek został stworzony na obraz Boga." [Rdz 9,6]

    A Jezus, Ten którego Pani ma za jakiegoś hipisa w stylu Owsiaka, powiedział tak:

    "On im odpowiedział: "Dlaczego i wy przestępujecie przykazanie Boże dla waszej tradycji? Bóg przecież powiedział: Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. Wy zaś mówicie: "Kto by oświadczył ojcu lub matce: Darem [złożonym w ofierze] jest to, co dla ciebie miało być wsparciem ode mnie, ten nie potrzebuje czcić swego ojca ni matki". I tak ze względu na waszą tradycję znieśliście przykazanie Boże."" [Mt 15, 3-9]

    JEZUS TONEM AKCEPTACJI WYRAŻA SIĘ O KARZE ŚMIERCI ZA ZŁORZECZENIE RODZICOM... <szok?>

    Św. Paweł pisał zaś, że nie bez powodu władca nosi miecz. Ojciec jest władcą rodziny, więc też ma pewne obowiązki w tym zakresie. Natomiast pod "drażnienie dzieci", za przyczyną którego miałyby "tracić ducha", to - szczerze mówiąc - chyba prędzej może być ich rozpieszczanie :)

    PANI RÓWNIEŻ GŁOSI HEREZJE. Jak to Jezus nikogo nie uderzył? BICZEM POWYPĘDZAŁ PRZEKUPNIÓW ZE ŚWIĄTYNI, CHŁOSTAŁ ICH W ŚWIĘTYM GNIEWIE. To nie był jakiś hipis.

    Również ma chyba Pani problem z pojęciem chrześcijańskiej miłości. Nie jest to, wbrew pozorom, łagodność i tolerancja (tolerancja dla czego, dla błędu, dla zła?). Chrześcijańska miłość jest staraniem, by bliźni żył w Chrystusie, a potem trafił do Nieba. Z miłości głosimy Słowo, z miłości pomagamy biednym aby mogli żyć na jako-takim poziomie, bo łatwiej być chrześcijaninem mając pełny żołądek, niż głodując :) Ale chodzi tylko o jedno - aby ludzie byli chrześcijanami. Stąd kara śmierci, przed którą nawracało się 90% zbrodniarzy, jest wyrazem miłości bliźniego. Stąd akceptacja dla homoseksualnego stylu życia jest wyrazem nienawiści bliźniego - bo utwierdzając gejów w ich grzechach posyłamy ich ku wrotom piekieł.

    Jeśli tak pojmujemy chrześcijańską miłość, tedy widzimy, że stosowanie czy niestosowanie klapsów nie ma nic do rzeczy - ważne jest tylko wychowanie dobrego chrześcijanina. A to jak który rodzic chce sobie tego dokonywać, zależy od niego i od jego Wiary. Ja Biblii wierzę, a tam jest napisane, że mogę dawać kary cielesne i że jest to dobry pomysł.

    Dlaczego marnotrawny syn nie dostał w skórę? Bo u dzieci powyżej 11 roku życia bicie powoduje więcej szkody, niż korzyści? Klapsy są dla małolatów, na nastolatki najlepsze jest zakręcenie kurka z kasą. Widać, jak marnotrwanemu wyschło źródełko, od razu do kolan ojcu się rzucił, he he he :D

    Jeśli chodzi o owe warsztaty, to chciałem tylko dowieść, że nie wszystko przykościelne jest Katolickie. Przecież te zorganizowane przez JP2 modły międzyreligijne w 100% odpowiadają temu, co przedsoborowi papieże, np. Św. Pius X, określali mianem najgorszej herezji. Proszę poczytać ich encykliki, gdzie zamiatają ziemię demokracją, prawami człowieka i dialogiem międzyreligijnym. Dla nich jedynym dopuszczalnym ekumenizmem było nawracanie innowierców na katolicyzm. I Kościół był silny. A dzisiaj, po pół wieku soborowego eksperymentu, w takiej Francji mamy 3% frekwencji na Mszach i 90 święceń rocznie na 50-milionowy naród. W pozostałych krajach zachodniej Europy jest podobnie, albo ku temu idzie, z wyjątkiem "ciemnogrodzkich" Włoch. U nas jest nieco lepiej, niż na zachodzie, bo jednoczyła nas komuna, ale niedługo będzie jak tam. Skoro hierarchowie gardłują za ewolucją i agentami SB, padają w objęcia buddystów, biją czołem przed rabinami, etc. - to jak ma być?

    Teraz co do wyników badań.

    "• Im częściej dziecko jest bite tym częściej ono samo bije inne dzieci oraz rodzeństwo (Straus, Gelles, 1990; Wolfe, 1987)"

    To akurat dobry argument za tym, by dzieci bić.

    "• Wyniki badań jasno pokazują, że dzieci w wyniku kar fizycznych mają większe problemy ze zdrowiem psychicznym (Gershoff, E. T. (2008)."

    Np. boją się ojca, cechuje je karność i zdyscyplinowanie, co w dzisiejszych, spedalonych czasach za psychologów brane jest za skrzywienie psychiczne.

    "• Znaleziono bardzo mało dowodów które wskazywałyby, że bicie dzieci trwale poprawia ich zachowanie (Gershoff, E. T., 2008)."

    Kiepsko szukano, a wystarczyło przylać niegrzecznemu dzieciakowi. Jego zachowanie poprawia się wprost proporcjonalnie do włożonej w klaps siły.

    "• Istnieje duża ilość dowodów mówiących, że dzieci, które otrzymują kary cielesne przejawiają więcej zachowań agresywnych i zachowań antysocjalnych (Gershoff, E. T., 2008)."

    Ja natomiast widziałem sporo agresji ze strony dzieci, które nigdy nie dostały klapsa. Np. w programie "Superniania".

    "• Stosowanie kar fizycznych zwiększa ryzyko powstawania urazów fizycznych i chorób (Gershoff, E. T., 2008)."

    Chyba raczej zmniejsza! Gdy dziecko chce wsadzać palce do kontaktu, skakać z piętrowego łóżka, walić obcego psa po nosie, czy ściągać garnek z wrzątkiem - wystarczy klaps, by je powstrzymać. Negocjacje i słowne zakazy mają z pewnością mniejszą moc oddziaływania.

    "• Dorośli, którzy w dzieciństwie otrzymywali lanie w dorosłości częściej chorują na depresję i częściej stosują przemoc (Berkowitz, 1993; Strassberg, Dodge, Pettit, & Bates, 1994; Straus, 1994; Straus & Gelles, 1990; Straus & Kantor, 1992)."

    Dziwne z tą depresją, bo klapsy utwardzają ludzki charakter, czynią go bardziej odpornym na problemy w późniejszym życiu. Na depresję, tak przynajmniej wynika ze zdrowego rozsądku, winni chorować przede wszystkim wychowywani pod kloszem, którzy nagle spotykają się z całą nawałą problemów, jakie serwuje normalne życie.

    "• Istnieje stały wzór powstawania zjawiska znęcania się, który zaczyna się od uderzenia, a potem wymyka się spod kontroli (Kadushin & Martin, 1981; Straus & Yodanis, 1994)."

    Istnieje, ale w mózgach postępowców, którzy go wymyślili. Idąc ich tokiem rozumowania, winna wszelkiego zła w rodzinie jest instytucja rodziny, a przede wszystkim instytucja małżeństwa, którą w ramach zapobiegania znęcaniu się należy jak najszybciej znieść.

    "• Im częściej dziecko dostaje klapsy tym bardziej jest prawdopodobne, że jako dorosły będzie biło swoje dzieci, partnera lub innych ludzi (Julian & McKenry, 1993; Straus, 1991; Straus, 1994; Straus & Gelles, 1990; Straus & Kantor, 1992; Widom, 1989; Wolfe, 1987)."

    Czyli im rzadziej dziecko dostaje klapsy, tym bardziej prawdopodobne, że jako dorosły będzie bite przez swoje dzieci, partnera, lub innych ludzi? Nie oszukujmy się, świat bez przemocy nie istnieje.

    "• Kary cielesne zwiększają prawdopodobieństwo, że dziecko w odwecie będzie obrażało swoich rodziców, szczególnie gdy podrośnie (Brezina, 1998)."

    To chyba jakiś idiota napisał, za przeproszeniem. Ze wszystkich znanych mi przypadków obrażania rodziców przez dzieci, dotyczyło to dzieci, którym pozwalano na wszystko i nie karano cieleśnie. Natomiast znane mi dzieci karane cieleśnie, choćby wyrosły na drabów mogących ojcu spuścić lanie, potulnie się swoich ojców słuchają. Siebie tutaj nie liczę, bo ani mi na wszystko nie pozwalano, ani nie byłem karany cieleśnie [rezultaty są takie, że co prawda rodziców szanuję, ale za grosz nie mam samodyscypliny].

    "(ze strony: www.biciejestglupie.pl)"

    Bicie jest głupie? Bóg w Biblii mówi, że bicie jest mądre. To Bóg jest głupi?

    A co do badań, niedawno czytałem artykuł o badaniach jakiegoś naukowca, który eksperymentalnie wykazał, że bicie dzieci do 7 roku życia zwiększa ich inteligencję, między 7 a 11 nie ma na IQ wpływu, a powyżej 11 roku życia wpływa na IQ niekorzystnie. Coś w tym jest.

  • Thebillx7 Thebillx7

    Rozprawmy się z resztą tych zabobonów...

    "• Uderzenie dziecka daje mu jasny sygnał, że stosowanie przemocy to akceptowalny sposób rozwiązywania problemów (Straus, Gelles, & Steinmetz, 1980; Straus, Sugarman, & Giles-Sims, 1997)."

    A nie jest? Policja używa przemocy wobec przestępców, rządy demokratyczne używają przemocy do tzw. szerzenia demokracji, itp. - więc o co chodzi?

    "• Karcenie cielesne jest poniżające, przyczynia się do poczucia bezradności i upokorzenia, pozbawia dziecko poczucia własnej wartości i szacunku do samego siebie i może prowadzić do wycofywania się dziecka bądź do agresji (Sternberg et al., 1993; Straus, 1994)."

    Czyli wszyscy wielcy ludzie Cywilizacji Europejskiej, od jej powstania na początku Średniowiecza aż do jej zidiocenia po II wojnie światowej, byli bezradni, upokorzeni, pozbawieni poczucia własnej wartości i szacunku dla samego siebie?

    "• Kary fizyczne niszczą zaufanie miedzy rodzicem a dzieckiem, a jako narzędzi wychowawcze nie zmniejszają zachowań agresywnych i przestępczych (Straus, 1994)."

    Jak to nie zmniejszają? Przestępczość nieletnich jest plagą dzisiejszych czasów, gdy przestano dzieci lać pejczami. Kiedyś, gdy w każdym domu wisiała dyscyplina, przestępczości nieletnich niemal nie było.

    "• Dzieci, które regularnie dostają lanie są bardziej skłonne do oszukiwania i kłamania, nieposłuszeństwa w szkole, częściej znęcają się nad innymi i są mniej wrażliwe na zło (Straus, Sugarman, & Giles-Sims, 1997)."

    A Z TYM MUSZĘ SIĘ ZGODZIĆ, ale zdanie jest napisane od tyłu, tzn. odwrócono w nim kota ogonem. Otóż jasne jak słońce jest, iż dzieci kłamliwe, nieposłuszne i złe będą dostawać lanie częściej, niż dzieci grzeczne. Bo ogromna większość rodziców nie leje dzieci bez powodu, ale właśnie dlatego, że zrobiły coś złego.

    "• Kary cielesne mają niekorzystny wpływ na rozwój poznawczy dziecka. Dzieci, których rodzice stosują kary fizyczne mają gorsze wyniki w szkole (Straus & Mathur, 1995; Straus & Paschall, 1998)"

    Ja tam nie wiem, ale moja karana fizycznie córka [5 lat] podpisywała swoje przedszkolne rysunki pół roku przed innymi dziećmi z jej grupy, mówi też płynnie po angielsku. I jak już pisałem, czytałem wypociny jakiegoś naukowca, który zarzekał się, że karanie fizyczne do 7 roku właśnie pomaga, a dopiero od 11 roku szkodzi.

  • Thebillx7 Thebillx7

    A poza tym, prawne wtrącanie się w metody wychowawcze rodzin to faszyzm. Jeśli popiera Pani prawny zakaz klapsów, to znaczy, że jest Pani faszystką. Pozdrawiam serdecznie.

  • zertaul zertaul (*.wroclaw.vectranet.pl)

    Gratuluję pomysłu i odwagi - w końcu jakaś normalność, a nie tylko polityczne i salonowe promowanie się "elit". Sądząc po komentarzach, nasze społeczeństwo jeszcze nie dało się do końca zwariować.
    Baner umieszczam na swojej stronie.

  • mama mama (*.chello.pl)

    Jestem matką dwójki dzieci, które nie doświadczyły ze strony rodziców żadnej formy przemocy. Nie stosujemy z mężem klapsów, ale traktujemy nasze dzieci jako partnerów w procesie wychowania, od których uczymy się tak samo dużo, jak one od nas. Traktujemy nasze dzieci z takim samym szacunkiem jak osoby dorosłe, owszem w naszym domu obowiązują zasady, które respektujemy wszyscy. Każdy z członków naszej rodziny ma swoje prawa, które inni szanują i respektują. Bardzo kochamy swoje dzieci i uważamy się za "normalną" (używając określenia niektórych forumowiczów) rodzinę, dlatego nie rozumiem jak Pan Thebillx7 może uważać nas za faszystów tylko dlatego, że nie uznajemy w wychowaniu bicia dzieci i zachęcamy innych rodziców do stosowania innych metod wychowawczych, które więcej uczą aniżeli bicie.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    A "zachęcacie" zapewne słowami: "jak dacie dziecku klapsa to doniesiemy na policję" :D
    Mamo, jeśli to nie tajemnica, to w jakim wieku są Twoje dzieci?

  • Thebillx7 Thebillx7

    Pani Mamo, nie nazywam faszyzmem zachęcania innych ludzi do wychowania dzieci bez klapsów, tak samo jak nie nazywam faszyzmem zachęcania innych ludzi do ubierania się na fioletowo, czy mycia zębów 15 razy dziennie.

    NATOMIAST NAZWĘ FASZYZMEM PRAWNE ZMUSZANIE LUDZI DO NIESTOSOWANIA KLAPSÓW, UBIERANIA SIĘ NA FIOLETOWO, CZY MYCIA ZĘBÓW 15 RAZY DZIENNIE.

    Oczywiste jest też, iż faszyzm wspierają faszyści. A więc każdy popierający zamordyzm państwowy wchodzący z buciorami w życie rodziny jest faszystą. Nawet jeśli nie lubi tego słowa. 2+2=4, a kontrola państwa nad zbyt wieloma aspektami życia obywateli to faszyzm. I żadne zaklęcia tego nie zmienią.

  • Papi Papi (*.INTELINK.pl)

    To co pokazują w telewizji przekracza ludzkie pojęcie... dlatego nie oglądam niczego w TV ;)...
    Tylko od nas zależy jak wychowamy nasze latorośle, a dzięki temu jak wychowali nas rodzice podobnie będziemy wychowywać swoje dzieci.
    Jestem za akcją ;)... Dobry klaps czasem jest dobry... Musimy wiedzieć kto 'rządzi' w domu... Bo dzieciaki mogą się rozbestwić i dopiero jest katastrofa...

  • szatek szatek (82.160.130.*)

    A napierniczajcie te swoje pociechy ile wlezie, nie moj problem. Ja wychowam je po swojemu, nie wiem jeszcze dokladnie jak, bo takie rzeczy wychodza ze tak powiem " w praniu"

  • mat mat (188.33.189.*)

    nie chodzi o lanie. a kochajacy twardziele niech przejda sie do gimnazjum, czy podstawówki i popatrza na swoje 'wychowywanie', a pozniej za garaze pod szkoła. I nie zdziw się jak kiedyś wyleci na Ciebie z pięścią bo dychy na browara mu nie dasz.

  • MM MM (*.toya.net.pl)

    1. przemoc nie jest rozwiązaniem
    2. używając siły fizycznej pokazujesz, że nie kontrolujesz sytuacji, jesteś za słaby
    3. kto wie, że nie będzie mieć czasu dla dzieciaka, że nie będzie umiał wychować i poradzić sobie bez krzyków i lań - niech nie planuje dzieci.
    4. dziwisz się, że w gimnazjach jest, jak jest? Pamiętaj, że zachowanie dzieciaków nie bierze się znikąd. Rodzice zwalają obowiązek wychowania na szkołę, a jak coś nie idzie po ichniemu, reagują podnosząc łapę. To NAPRAWDĘ nie jest rozwiązanie.

  • ona. ona. (*.telpol.net.pl)

    popieram!
    wychowanie z rozsądkiem to podstawa i najważniejsze, aby w tym całym procesie, to dobro dziecka było na pierwszym miejscu (z myślą o przyszłości, o bezpieczeństwie, o jego poczuciu własnej wartości itp... ) i tak myślę, że tylko prawdziwa miłość do dziecka może utorować dobrą drogę do wychowania...

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    @MM po kolei:
    1. Powiedz to policjantom, którzy ciągle pałują tych biednych kiboli
    2. A pozwalając sobie założyć śmietniczkę na głowe pokazujesz dziecku, że kontrolujesz sytuację i jesteś spoko gość.
    3. Gdyby wszyscy sumiennie stosowali się do tej zasady to ludzkość by wymarła.
    4. Nie rodzice zwalają obowiązek na szkołę tylko państwo poprzez szkołę coraz mocniej wchrzania się w sferę wychowania tradycyjnie zarezerwowaną dla rodziny. A spora część rodziców widząc, że państwo bardzo chce ich wyręczać w wychowaniu godzi się na to bo człowiek jest istotą z natury leniwą. Kiedy nie istniała jeszcze pedagogika nie było też problemów z zachowaniem młodzieży w szkołach.

    @ona: Prawdziwe poczucie własnej wartości dziecko może zbudować w sobie jedynie poprzez samodzielne pokonywanie różnych przeciwności i trudności a nie poprzez to, że rodzice wmówią mu, że jest najpiękniejsze, najmądrzejsze itd. a na tym w dużej mierze polega "nowoczesne" wychowanie.

  • drd drd (*.chello.pl)

    rencyma i nogami i całą resztą jestem za tą akcją !!!! sam o czymś takim myślałem ale widze że jesteś pierwszy. super.

  • kozioljozef@wp. kozioljozef@wp. (*.adsl.inetia.pl)

    Zgadzam się,dość bez stresowego wychowywania dzieci,co nie znaczy że popieram przemoc wobec dzieci,chodzi tu o zdroworozsądkowe podejście do sprawy.........
    KTO KOCHA TEN WYMAGA,NAJPIERW OD SIEBIE POTEM OD DZIECI,z miłością ale nie małpią!!!!!!!!!!!!!!!

  • Ewa Ewa (*.adsl.inetia.pl)

    Jak najbardziej ,popieram tą akcję !!! dzieci należy wychowywać a nie hodować ...

  • MM MM (*.toya.net.pl)

    @Miecio:
    1. nie tego dotyczy temat. temat kiboli nie jest tematem tu obowiązującym.
    2. nie wiem, do jakiej szkoły chodziłeś - w mojej była para nauczycieli, którzy nigdy nie stosowali przemocy, a każdy chodził jak w zegarku na ich lekcjach. to się nazywa mieć autorytet i szacunek, proszę Pana.
    3. może i lepiej
    4. myślę, nie nie wiesz o czym mówisz. jako argument podaję swoje doświadczenie z punktu drugiego - to była szkoła już z czasów pedagogiki, czy wiesz w ogóle, co jest desygnatem tego słowa?

    co do wartości - mylisz się. dzieciak powinien mieć wsparcie ze strony rodziców, by mieć siłę na pokonanie tych trudności, bez takiego wsparcia na nic się zda Twoja teoria. jeśli rodzic nie jest przekonany o wartości swojego dziecka, to co to za rodzic? rodzic to ten, który zna tę wartość i w związku z tym ma prawo wymagać.

  • dawid dawid (*.tktelekom.pl)

    Wychowując mojego brata rodzice przestali być "patologiczny" To co z niego wyrasta mnie przeraża. Dzieciak robi wszystko co chce, mówi do rodziców po imieniu, przeklina, slucha durnego hip-hopu z telefonu który mu kupili (typu peja, Ostry jest ok ;))) i chodzi na bójki do dystkoteki :| poza tym w gimnazjum jedzie na samych 2, dla mnie to jest nie do pomyślenia...

  • marta marta (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    pełny głos poparcia! (licznik na dole mówi sam za siebie ;])

  • www.g3code.com www.g3code.com (188.33.163.*)

    100% poparcia!

  • grzeczny grzeczny (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    wy popjerdoleni idioci, myślicie ze jak będziecie tłuc waszego dzieciaka na każdym kroku to będzie was słuchało? Myślicie, że waszą pseudo gadką o kościele coś w jego życiu zmienicie? Co najwyżej was znienawidzi i jak dorośnie nawet się do was nie odezwie. Dla dziecka macie dawać wszystko co najlepsze z tego świata, i pokazać mu jak żyć by być wielkimi niezależnym człowiekiem.

  • grzeczny grzeczny (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    aa i tacy zbuntowani nastolatkowie pojawiaja się dla tego, że widzą że ich rodzice to po prostu nieudacznicy, i to dla tego się buntują! Powiem po swoim przykładzie. Mój ojciec jest bardzo bogatym człowiekiem, i pokazał mi jak robić pieniądze. Pokazał, jak żyć aby być bogatym i dojrzałym człowiekiem. Nie tłumaczył mi tego nigdy w sensie mozolnych rozmów, a o biciu nawet nie było mowy! On mi pokazywał jak można zniszczyć innego człowieka nawet go nie dotykając! A rówieśnicy którzy chodzili w dresach i bluzie z kapturem słuchając peji śpiewającego o szacunku ulicy mnie śmieszyli, i nadal śmieszą.

  • grzeczny grzeczny (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    thebill_X7 pisałeś że o uzyskaniu pozwolenia na budowę i innych dokumentów. Wcale nie trzeba się ukorzyć, wystarczy mieć znajomości których ja np. jestem spadkobiercą po ojcu, i to jest najlepsze wychowanie. Ludzie mnie traktują jak mojego ojca, czyli szanują, liczą się z moim zdaniem i oczekują konkretnego człowieka. To jest najlepsza motywacja do życia, a nie bicie i tłumaczenie co ktoś kiedyś gdzieś napisał i że tak trzeba robić.

  • OLIMPICUS OLIMPICUS (188.33.107.*)

    Ja mam 19 lat i pamiętam jak czasem rodzice dali mi klapsa ręką, bądź skórzanym paskiem (och, tego się bałam), ale oczywiście to było symboliczne. Teraz jestem wdzięczna, że jestem wychowana jak jestem.
    I też nie znosze, kiedy ludzie krzywo się patrzą na matkę, która dla przywrócenia porządku, krzyknie albo da klapa swojemu dziecku.
    A bezstresowe wychowanie, przynajmniej w moim przypadku, w życiu by nie wyszło. I zręsztą nie zgadzam się z tym, bo należy dziecko ukierunkować i wykształtować w jakiś sposób. Nie mówie, że trzeba lać i używać przemocy. Ale bezstresowe wychowanie?? To chyba jeszcze nie wyszło nikomu, a jak wyszło i dany rodzic jest zadowolony z efektów swojej pracy to szczerze gratuluję.

    Do wychowania należy wielkiej mądrości, którą możemy dostać tylko od Pana Boga.

  • ktoś ktoś (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Zgadzam się z przedmówczynią, ale u mnie obyło się bez paska.

  • Miecio Miecio (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    @grzeczny: Ludzie nie szanują Ciebie tylko Twoje pieniadze. Jeśli kiedyś Ci ich zabraknie to w jednej chwili staniesz się nikim a ci, którzy teraz Cię "szanują" pierwsi dadzą Ci kopa w d...

  • grzeczny grzeczny (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Miecio, pewnie masz rację bo na tym świecie są tylko 2 typy ludzi, mianowicie korwy i złodzieje. Ale puki co to ja rozdaję karty, i robię co mi się podoba.

  • Wojtek z Kutna Wojtek z Kutna (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Popieram!!

  • hanio.k hanio.k (*.ssp.dialog.net.pl)

    popieram!

    Między klapsem a biciem nie można postawić znaku równości, tak jak nie można postawić znaku równości między zabijaniem a mordowaniem.

    mój Syn ma 19 miesięcy i nie raz klapsa dostał. Cóż na zdrowie mu wyszło... Mogłam oczywiście czekać, aż się obleje wrzątkiem i sam przekona, że to boli i nie wolno. A mogłam dać mu klapsa, żeby w ten sposób nauczyć go, że z kuchenki nic nie wolno ściągać. Patologia czy miłość? Mogłam pozwolić, aby uciekając wpadł pod samochód i w ten sposób nauczył się, by tego nie robić. Z pewnością nigdy w życiu nie zrobiłby tego ponownie.... Ale zamiast tego dostał klapsa, aby nauczyć się, że nie wolno się wyrywać mamie. Patologia czy miłość? Przykładów mogę podać wiele. Cóż, efekt jest taki, że mój Syn jest bardzo posłusznym dzieckiem, nie wymusza na mnie krzykiem lub płaczem, nie bije innych (wie już, że to boli). Jestem z siebie dumna!

    Zadziwiające jest to, że można wychować bandytę, ale nie wolno go uderzyć...

    Gdzieś wyżej ktoś napisał, że pisząc "moje dziecko", określa się tę zasadę własności podobnie jak posiadanie telewizora... Cóż, człowiek nie jest przedmiotem i nie posiada się go na tych samych zasadach. Jednak nikogo nie dziwi, kiedy mówią "mój mąż". W ten sposób się określa relację między dwojgiem ludzi, a nie kwestię własności. I w ten sam sposób mówi się o dziecku - być może nawet z większym prawem, przecież to krew z mojej krwi, człowiek uformowany przez Boga WE MNIE. To JEST moje dziecko! Wychowuję je nie dla siebie, nie sobie na własność, wychowuję je dla Boga i dla świata. ale ono jest moje!

  • St St (*.dyn.luxdsl.pt.lu)

    Buc.

  • Mamalicja Mamalicja

    Jakiś czas temu Thebillx7 zaszczycił mnie baaaardzo długimi wywodami w odpowiedzi na mój głos. Na razie chciałabym zareagować tylko na jedną rzecz, którą Pan napisał: "prawne wtrącanie się w metody wychowawcze rodzin to faszyzm. Jeśli popiera Pani prawny zakaz klapsów, to znaczy, że jest Pani faszystką". Jak wobec tego nazwiemy zwolenników kary śmierci, do których Pan, zdaje się, należy? I osoby takie jak Pan, które chcą prawnie wtrącać się w zbawienie czyjejś duszy (o ile zrozumiałam, temu miałaby ta kara śmierci służyć)?

  • Anhonime Anhonime (*.swidnica.mm.pl)

    @hanio.k "dla Boga i dla świata" dla świata, może tak, ale dla boga raczej nie ;)
    Jestem za :)

  • xXx xXx (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Muszę szczerze przyznać, że czasem nawet żałuję, że nie dostałem pasem albo porządnego klapsa, a mam dopiero 18 lat. Kara taka jak uderzenie ręką dziecka po tyłku nie jest obcięciem ręki i nie grozi kalectwem, a widząc co teraz dzieje się z polską młodzieżą, jestem skłonny powiedzieć tylko jedno - zdezelowana, splamiona świetna polska młodzież :)

  • Cyrus Cyrus

    Brawo Grybas! Oby więcej takich ludzi. SIC!!!

  • Ezekiel Ezekiel (*.chello.pl)

    Z jednej strony akcja ma na celu obronę pewnych podstawowych dla naszej cywilizacji wartości, z drugiej jednak jest na swój sposób chora, jak każda akcja propagandowa o "wychowaniu". Otóż normalny rodzic nie potrzebuje żadnych porad na temat wychowania, bo on doskonale wie jak ma dziecko wychowywać i robi to konsekwentnie, skutecznie i bez poczucia, że ciąży na nim jakiś trudny obowiązek. Tam gdzie tę naturalną więź między rodzicem a jego dzieckiem zastępują porady, jak skutecznie rugować niechciane i wszczepiać pożądane zachowania, za pomocą systemu kar i nagród (bez względu na to na ile stresowe lub bezstresowe one będą), kończy się wychowanie a zaczyna tresura, oparta nie na miłości i moralności, a na poczuciu obowiązku i strachu przed odpowiedzialnością. Tak "wychowani" ludzie nie szanują swoich rodziców, a jeśli w przyszłości się o nich troszczą (wyłącznie materialnie), to tylko dlatego, że uważają, że tak po prostu trzeba, że to taki sam obowiązek, jakim było "wychowywanie" dzieci. Podobny stosunek mają oni i do innych ludzi, oraz do samych siebie. Stają się posłusznymi, "dobrymi" obywatelami, pozbawionymi sumienia i zasad moralnych, a kierujących się jedynie regulaminami i rozkazami. Nie mają oni później możliwości rozróżnienia rzeczy z gruntu złych, godzących w podstawowe wartości cywilizacji, od "złych" tylko dlatego, że jakiś faszysta tak zarządził jakąś ustawą czy rozporządzeniem.

  • 5000sor 5000sor (*.sta.asta-net.com.pl)

    Chora akcja. Nastepnie autorzy strony wezma sie za obalenie demokracji i wprowadzenie anarchii.

  • Otto_23_lata Otto_23_lata (*.159.23.146.static.crowley.pl)

    Oczywiście popieram, bezstresowe wychowanie, a później mamy to co mamy w szkołach, że 170 przypadków znęceń nad nauczycielami. Jak mnie rodzice wychowywali, to mama i ścierą skarciła i nawrzeszczała - fakt nigdy nie byłem bity ani niC takiego, ale w tej chwili, nie mam ani problemów z prawem, ani nie mam nałogów, nie piję, nie palę, nie ćpam, jestem osobą pracowitą a do tego odpowiedzialną i dziękuję swoim rodzicom za wychowanie w ich stylu, a nie stylu bezstresowego wychowania.

  • mackoMM mackoMM (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    @5000sor - Przeciez wlasnie demokracja i wolnosc to prawo do wychowywania wlasnie tak jak chcesz - chyba ze twoim zdaniem demokracja ma wlasnie dac prawo jakiejs wiekszosci baranow zdecydowac jak ty mozesz wychowywac dzieci... bo co bo wszyscy sa patologiczni i trzeba bronic biednych dzieci? jak pisze autor wiekszosc zdecydowana rodzicow kocha dizeic i chce dla nich dobrze - popelnia czasami bledy - jak kazdy
    jak ktos zlamie kodeks zrobi krzywde etc to sa sądy i wtedy trzeba interweniowac ale to nie standard to patologia

  • Leszek Leszek (*.236.spine.pl)

    cytat z "niejakiego Salomona" to mądrość Biblii, warto to podkreślać, bo to moze pomoc osobom zagubionym w chaosie swiatopogladowym

  • rochadziug rochadziug (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Leszku! Przecież cytowanie Biblii to raczej ciemnogrodzka metoda ;) Szanujący się "pedagog" czy "psycholog" wie lepiej niż Biblia, on ma "szersze spojrzenie", "całościowy ogląd sytuacji", "jest na bieżąco"- a ty...? Przecież Ty nie jesteś "kompetentny, żeby się wypowiadać w tej kwestii"...
    Przypomina mi się pewna coitka, która za komuny miała na uczelni wykłady z marksizmu i była przekonana, że zna filozofię, bo "miała ją na studiach". Dzisiejsi "specjaliści" od wychowania, też mi tę ciotkę, niestety przypominają. Zupełnie, niczym marksiści, lekceważą dorobek poprzednich pokoleń, skupiając się tylko na błędach z przeszlości- jakby żadnych POZYTYWÓW wówczas nie wypracowano... Dopiero Oni, teraz "muszą naprawiać chorą przeszłość".

  • ha! ha! (217.153.112.*)

    brawo! nareszcie zaczyna się coś zmieniać.

  • Michał Michał (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Bicie nie zrobi z Twojego dziecka lepszego człowieka. Możesz dać mu przykład swoją wzorową postawą. Rozróżniłbym tylko bicie od klapsa - klaps jako gest mający przypisane znaczenie kary jest w porządku, ale jakoś zbyt często przeradza się to w wyładowywanie agresji niespełnionego dorosłego. Ktoś podał przykład dziecka biegnącego pod samochód - przytrzymam go za rękę, powiem mu, czym to grozi. Że niby nie zrozumie? A połączy sobie w ciąg logiczny, że klaps oznacza, że samochody są niebezpieczne? Nie bijcie i nie krzyczcie na swoje dzieci. Moi rodzice wyszli z tego samego przekonania co autor tej strony, podpierając to biblijnym światopoglądem, ale nie wpłynęło to wcale na moje życie (tylko zrozumiałem, że nie potrafili sobie poradzić inaczej). Zestaw środków wychowawczych - w tym kar - jest znacznie szerszy od walenia płaską ręką po pośladku, tylko trzeba umieć z niego mądrze skorzystać.

    I tak, rozumiem niechęć autora do pouczających celebrytów i wychowania bezstresowego. Jednak nadal nie rozumiem, czemu zachęca od do bicia i krzyczenia na swoje dzieci.

  • Ann Ann (82.160.24.*)

    Sama akcja- "nie wtrącaj się" jest ok ale nie popadajmy w skrajności- bezstresowe wykonanie to głupi wymysł ale lanie dziecka pasem nie wychowa go raczej nauczy go dyscypliny, Nie jesteśmy w wojsk. Dzieci nie powinno się bić. Krzyczeć mamy prawo.

  • pani_wonka pani_wonka (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Bicie i krzyki to oczywisty dowód bezsilności rodzica.
    Jeśli dopuszczanie bicia i krzyczenia na dziecko to ma być Państwa metoda wychowawcza, to strach się bać. Jest spora rozpiętość zachowań między tzw. "bezstresowym wychowaniem" (cokolwiek Państwo przez to rozumiecie), a biciem i krzykami, i zachęcam by tu skanalizować Państwa kreatywność i energię, a nie kierować ją na tworzenie tak pełnych zajadłości postów, jak te, które miałam okazję przeczytać wyżej, i to jeszcze z powołaniem się na Pismo Święte.

    Wychowuje się nie tylko przez słowa, wychowuje się także przez własny przykład, przez szybkie i nieuchronne konsekwencje. Warto zadać sobie trud, by wymyślić inny ich rodzaj, niż klapsy i krzyki.

  • buleczka buleczka (*.astral.lodz.pl)

    zdecydowanie popieram!!

Dodaj komentarz

Dodajesz komentarz anonimowo. Zaloguj się.

Autor:
Treść:

Aby przesłać formularz, musisz mieć włączony w przeglądarce Javascript. Jeżeli nie masz, przepisz wspak tekst 9mr87gcvdz:

© 2010 Pokazywarka.pl