Relacje jakie panują na lini SN – PPL to nic innego jak stare żale, i krzyki dziecka z którym nikt nie chce się bawić w piaskownicy. W większości przerost formy nad treścią.
http://www.erepublik.com/en/article/wydanie-i-poprawione--1374139/1/20
Problem PPL z mojego punktu widzenia nie leży w Partii tylko kilku członkach, którzy wytaczają kult własnych przekonań.
Ok. niech Wam będzie:
1. SN rozwaliło doszczętnie koalicję – bo z niej wyszło, jak widać musiało być niezbędnym ogniwem skoro miało tak wielki wpływ na jej dalsze losy.
2. To my wywaliliśmy PPL z koalicji w której nas już nie było – to nieważne że wasz prezes sam z niej wyszedł
3. To My jesteśmy zachłannymi egoistami – po prostu nie chcieliśmy się dzielić miejscami na listach kongresowych (pomimo iż ponad połowa list była oddana osobom z innych Partii i bezpartyjnych)
4. To my zrobiliśmy flejm na kanale po podpisaniu koalicji z PPP - kto twierdzi o sobie, że szanuje wszystkie idee, ten ogłasza gotowość zdrady swoich przekonań.
Przyznaję się do wszystkiego co jest SN zarzucane.
Istota konfliktu opiera się głównie na atakach kilku członków PPL na każdy przejaw istnienia mającego logo SN i pomarańczowy kolorem .. oraz kontratakach ze strony SN. Jak powiedział kiedyś Masterton: jednostka nie może niszczyć życia innej jednostki, drzeć jej na drobne kawałki i oczekiwać, że nie będzie próbowała zemsty.
Mam nadzieję że czytelnik potraktuje moje słowa z odpowiednią dawką humoru. Miał być flejmik – nie wiem czy udało mi się sprostać zamówieniu.
Ta strona powstała 01.06.2010. Wizyt: 73.

