10. Na miejscu dziesiątym Beluga. Kiedy po raz pierwszy, jako dziecko, zobaczyłem zdjęcie tego samolotu, myślałem, że to jakiś żart. Później wytłumaczono mi, że ten kształt kadłuba ma bardzo konkretne uzasadnienie, musi pomieścić takie ogromne ładunki jak na przykład sekcje kadłubów samolotów pasażerskich.
Wyobraźcie sobie, że jego oficjalna nazwa to Airbus A300-600ST Super Transporter.
9. Jeszcze jeden dowód na to, że uroda urodą, ale czasami trzeba ją poświęcić na rzecz funkcjonalności. Pod tym względem A-10 Thunderbolt II to mistrzostwo świata. Potężnie uzbrojony, świetnie opancerzony, z silnikami chronionymi przez skrzydła przed ogniem broni przeciwlotniczej. Niemniej jednak, po prostu brzydki.
8. Szwedzi są słusznie dumni z rodzimego przemysłu lotniczego. Praktycznie od zakończenia II wojny światowej sami (lub tylko przy nieznacznym wsparciu państw trzecich) sami produkują dla swojego lotnictwa maszyny myśliwskie. Najnowszą w tej serii jest JAS 39 Gripen. Jego pradziadkiem, pierwszym szwedzkim odrzutowcem, był Saab 29, znany jako „Flygande tunnan” – „Latająca beczka”.
7. Wracamy za Atlantyk. Trudno uwierzyć, że coś tak brzydkiego jak Boeing P-26 Peashooter mogło się znacząco zapisać w historii lotnictwa. A jednak, była to maszyna pod wieloma względami przełomowa. Był pierwszym amerykańskim myśliwcem o całkowicie metalowej konstrukcji, a zarazem pierwszym myśliwcem jednopłatowym. W Gwatemali służył aż do połowy lat 50.
6. Na miejscu szóstym Vickers Velos (zbudowany przez kanadyjski oddział Vickersa), zwany „Latającym tramwajem”. Mnie bardziej przypomina wagonik kolejki linowej ze skrzydłami i pływakami. Nie dość że brzydki, okazał się też diablo nieprzyjazny wobec pilotów. Wybudowano na szczęście tylko jeden egzemplarz. O jeden za dużo.
Poza klasyfikacją warto przypomnieć w tym miejscu o samolocie, który zwał się Siebel Si 201. Również widać inspirację kolejkami linowymi. To pudło miało być samolotem obserwacyjnym dla artylerii, konkurowało z legendarnych Storchem z wytwórni Fieselera.
5. Amiot 143 słynął z brzydoty, przednia i dolna część kadłuba uczyniły zeń obiekt żartów w połowie lat 30., kiedy to wchodził do służby. Niemniej jednak, zasługuje na dość wysoką ocenę jako narzędzie walki. Amiot 143 nie był wybitną konstrukcją, ale kiedy nadeszła wojna, z naddatkiem spełnił pokładane w nim nadzieje. Inna sprawa, że te nadzieje nigdy nie były szczególnie wysokie.
4. To właściwie jedyny samolot pasażerski na tej liście. Caproni Ca.60 miał być samolotem transatlantyckim (istniały takie, np. Boeing 314 Clipper). Dlatego też stworzono go jako łódź latającą, na wypadek awarii nad oceanem. Niemniej, jedyny egzemplarz rozbił się w dziewiczym locie w roku 1921. Warto podkreślić, że samolot w tym układzie konstrukcyjnym prawdopodobnie nie byłby w stanie osiągnąć wymaganego zasięgu.
3. Najpierw zdjęcie.
Przyznaję, że dobrane trochę tendencyjnie. Lockheed XFV miał bowiem być samolotem pionowego startu i lądowania, operującym z jednostek płynących w konwojach. Nie miałby wtedy tych pokracznych przednich kółek, stawałby na ogonie, śmigłem do góry. Ale brak rzeczonych kółek wcale nie pomógłby jego urodzie.
2. Ten samolot równie dobrze mógłby być „Latającą beczką”, jak i „Latającą trumną”. Nie dość, że był paskudny, to jeszcze niebezpieczny. Gee Bee Model R Super Sportster powstał jako samolot wyścigowy, rozwijał świetną jak na pierwszą połowę lat 30. prędkość maksymalną 474 km/h, ale ze względu na małe skrzydła i niewystarczający rozmiar powierzchni sterowych łatwo wymykał się spod kontroli. Wielu pilotów przypłaciło to życiem.
1. Podobno jedno zdjęcie mówi tyle co tysiąc słów. Oto esej na sześć tysięcy słów dowodzący, że najbrzydszym samolotem wszech czasów jest XF-85 Goblin, przedstawiciel gatunku tak zwanych myśliwców pasożytniczych, to jest startujących z innego samolotu (w tym wypadku z komory bombowej Convaira B-36; drugie zdjęcie przedstawia obie maszyny razem):
Ta strona powstała 03.04.2011. Ostatnia edycja 03.04.2011. Wizyt: 20676.










powiększ obrazek







