Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Ostatnio: wczoraj

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

profesor Grażyna Cichosz o roli tłuszczów rośœlinnych i zwierzęcych w zagrożeniu miażdżycą i nowotworami.

Obalamy mity! http://nowadebata.pl/2011/04/23/nie-bojmy-sie-cholesterolu/

"Cztery lata pracy, przestudiowałam ponad 600 publikacji z różnych ośœrodków naukowych z całego śœwiata. I aktualnie nie mam cienia wątpliwośœci, że hipercholesterolową teorię miażdżycy wymyœślono w celu zdyskredytowania tłuszczów zwierzęcych i wprowadzenia do diety ludzi znacznie tańszych olejów rośœlinnych oraz margaryn."

Rakotwórcze właściwości oleju słonecznikowego znane są od 1983 roku, czyli prawie od 30 lat. W badaniach na zwierzętach udowodniono, że głównym "winowajcą" rosnącej zachorowalności na nowotwory jest spożywany w nadmiarze kwas linolowy omega-6, główny składnik olejów roślinnych. Potwierdzają to wyniki licznych badań epidemiologicznych z różnych regionów świata.


prof grazyna cichosz



- Masło jest do jedzenia, a margaryna na sprzedaż.

To margaryna nie nadaje się do jedzenia?

- Nie ma w niej nic zdrowego.

A codziennie w reklamach słyszę, że margaryna jest zdrowa.

- Mówi się, że margaryna jest źródłem niezbędnych dla organizmu człowieka nienasyconych kwasów tłuszczowych. Owszem, ale nie mówi się, że w procesach technologicznych, jakim jest poddawana, zanim trafi na nasze stoły, te nienasycone kwasy są przekształcane w nasycone. W dodatku powstają sztuczne izomery trans, które są obce dla organizmu człowieka. Nie tylko więc nie ma z nich żadnego pożytku, lecz wręcz przeciwnie - szkodzą.

Nie ma zalet?

- Nasze zmysły smaku i zapachu nie wyczuwają procesów starzenia się margaryny i to jest jej największą "zaletą". W przeciwieństwie do masła, które dość szybko jełczeje, margarynę można znacznie dłużej przechowywać. Swoją popularność margaryna zawdzięcza niesłychanie zyskownej produkcji: tańszej 5-7-krotnie od masła, podczas gdy cena w sklepie jest tylko 2-3 razy niższa. Dla producentów jest to więc niesamowity biznes.

Czym więc jest margaryna?

- Margaryna to utwardzony olej roślinny. Podczas uwodornienia lub estryfikacji zamienia się konsystencję oleju z płynnej na stałą. Nienasycone kwasy zawarte w olejach, które teoretycznie mają służyć naszemu zdrowiu, w procesie utwardzania przekształcają się w coś, co nam szkodzi.

Izomery trans, o których pani wspomniała.

- Tak, kwasy nienasycone o izomerii trans. W sytuacji kiedy mamy niedobór w organizmie kwasów omega-3, izomery trans wbudowują się w błony naszych komórek. A błona komórkowa jest jak balonik. Żeby ten balonik mógł dobrze pracować, czyli przyjmować do wnętrza potrzebne substancje i wydzielać na zewnątrz zbędne, musi być jakby podziurawiony. Jeżeli w te miejsca wbudowane są kwasy omega-6 i omega-3, komórka może normalnie funkcjonować. Przy ich braku wbudowują się tu izomery trans i usztywniają tę błonę komórkową. Zaczynają się dysfunkcje - najpierw na poziomie komórki, potem tkanki, organu i w końcu w całym organizmie.

Te procesy są szczegółowo zbadane, głównie przez Skandynawów. Od 30 lat wiadomo, że im większe spożycie margaryn zawierających sztuczne izomery trans, tym większe zagrożenie otyłością, cukrzycą typu 2, miażdżycą, udarami mózgu i nowotworami. Jeszcze dziesięć lat temu naukowcy twierdzili, że izomery trans nie powodują raka, teraz już wiadomo, że jest przeciwnie.

Duńczycy już w 1994 roku - jako pierwszy kraj na świecie - wprowadzili ograniczenia w spożyciu izomerów trans do 2 proc. w dziennej dawce energii. I te przepisy są przestrzegane. Z materiałów prezentowanych na Europejskim Kongresie Otyłości w Budapeszcie w 2007 roku wynika, że w fast foodach z sieci KFC sprzedawanych w Danii zawartość izomerów trans nie przekracza 2 proc. Tymczasem w próbkach żywności tej samej sieci sprzedawanych w Polsce, na Węgrzech, w Bułgarii, Czechach, Ukrainie i Białorusi było od 29 do 34 proc. izomerów trans.

Czy to znaczy, że oleje roślinne są zdrowe, a stają się niezdrowe po przekształceniu w margarynę?

- Po pierwsze, wszystkie stają się niezdrowe, kiedy spożywamy je w nadmiarze. Całodobowe zapotrzebowanie człowieka na nienasycone kwasy z tłuszczów roślinnych pokrywa zaledwie 5,5 grama oleju, czyli jedna łyżeczka od herbaty. Wszystko, co w nadmiarze, jest szkodliwe. Podobnie jak z lekarstwem - dawka zapisana przez lekarza nam pomoże, ale jej kilkakrotne przekroczenie to zagrożenie dla zdrowia.

A po drugie, oleje zawsze szkodzą po poddaniu ich jakiejkolwiek obróbce termicznej. Smażenie na olejach jest bardzo szkodliwe, to duże zagrożenie dla zdrowia.

Zaraz, nie należy smażyć na oleju!?

- Oleje, podobnie jak margaryna, traktowane są jako źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, ale liczba mnoga jest tu nieuprawniona. Owszem, zawierają kwas omega-6, ale zaledwie śladowe ilości kwasu omega-3. Optymalne dla zdrowia proporcje kwasów omega-6 do omega-3 wynoszą 4 do 1. Tymczasem w olejach roślinnych proporcje te są wyjątkowo niekorzystne, zawartość kwasu omega-6 w oleju słonecznikowym, kukurydzianym, z pestek winogron jest odpowiednio: 335, 140 i 173 razy większa niż zawartość kwasu omega-3.

Optymalne proporcje tych kwasów występują w oleju rzepakowym oraz lnianym i te oleje w niewielkich ilościach powinny znajdować się w naszej diecie. Pod warunkiem że będą świeże i stosowane wyłącznie na zimno, bez jakiejkolwiek obróbki termicznej.

Co się dzieje, gdy podgrzejemy olej?

- Obecne w olejach nienasycone kwasy tłuszczowe są bardzo podatne na utlenianie, zwłaszcza w wysokich temperaturach. Powstające wówczas związki są bardzo szkodliwe dla zdrowia. Organizm człowieka potrafi neutralizować ich działanie, ale nie zawsze. Długotrwałe spożywanie utlenionych tłuszczów roślinnych obecnych w żywności tzw. wygodnej...

...w batonikach?

- ...tak, w słodyczach, wyrobach garmażeryjnych czy odżywkach dla niemowląt grozi nowotworami. Istnieje wyraźna zależność zachorowalności na nowotwory od spożycia olejów roślinnych. Potwierdzona w badaniach epidemiologicznych.

Ale ponieważ oleje są źródłem kwasów omega-6 i omega-3 uważanych za budulec mózgu, to spożywane na zimno, w sałatkach, są dla nas korzystne?

- Oleje nie są źródłem biologicznie aktywnych kwasów tłuszczowych. ródłem długołańcuchowych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych EPA i DHA o wysokiej aktywności biologicznej są tłuszcze ryb i ssaków morskich. Właś-nie te kwasy tłuszczowe są naturalnym budulcem mózgu, stymulują pamięć, koncentrację, chęć do nauki, koordynację ruchową oraz układ odpornościowy. Ich niedobór powoduje nadpobudliwość psychoruchową dzieci, czyli ADHD, depresję, demencję starczą, a prawdopodobnie także inne choroby neurologiczne.

Kwasy tłuszczowe omega-6 i omega-3 obecne w olejach mogą być biologicznie aktywne dopiero po przekształceniu w organizmie człowieka. Jednak te przekształcenia najczęściej nie są możliwe.

Z jakich względów?

- Istnieją różne uwarunkowania. Wszechobecne w naszej diecie sztuczne izomery trans pochodzące z margaryn hamują przemiany zarówno kwasów omega-6, jak też omega-3. Niezależnie od tego nadmiar kwasów omega-6 hamuje przemiany kwasów omega-3. Dlatego tak ważne są ich wzajemne proporcje w naszej diecie.

Nadmiar kwasów omega-6 prowadzi do miażdżycy, zakrzepów, alergii, nowotworów sutka, prostaty, jelita grubego. Jeśli ta proporcja będzie większa niż cztero-, pięciokrotna, a tak jest w większości olejów, to najcenniejsze kwasy omega-3 nie będą przekształcane do biologicznie aktywnych.

Ponadto powszechne w naszej diecie niedobory magnezu, cynku, witamin, a także przyjmowanie leków na nadciśnienie albo przeciwzakrzepowych jest przyczyną tego, że enzymy odpowiedzialne za przemiany kwasów omega-6 i omega-3 są mało lub wcale nieaktywne.

Wywraca pani wszystko do góry nogami. Ciągle słyszę, że najzdrowsza dla człowieka jest dieta śródziemnomorska, a Grecy czy Włosi nie chorują na miażdżycę i nowotwory, bo jedzą dużo tłustych ryb i oleju.

- Tajemnicą diety śródziemnomorskiej są optymalne dla zdrowia proporcje kwasów tłuszczowych omega-6 do omega-3. Oliwa z oliwek zawiera tylko ok. 10 proc. kwasu omega-6, a głównym jej składnikiem (ponad 70 proc.) jest kwas oleinowy. Jest on 10-krotnie bardziej podatny na utlenianie niż tłuszcze zwierzęce, ale też 10-krotnie mniej podatny niż kwas linolowy omega-6, który jest głównym składnikiem olejów roślinnych.

Oliwa z oliwek - tak. Oleje roślinne - nie!?

- Smażenie dań z oliwą z oliwek stanowi zdecydowanie mniejsze zagrożenie zdrowotne niż obróbka termiczna na oleju słonecznikowym lub rzepakowym.

Charakterystyczne dla diety śródziemnomorskiej jest także wysokie spożycie ryb i tzw. owoców morza, które są najlepszym źródłem biologicznie aktywnych wielonienasyconych kwasów omega-3. Poza tym prawie trzykrotnie większe niż w Polsce spożycie warzyw i owoców zawierających mnóstwo różnorodnych przeciwutleniaczy gwarantuje zachowanie równowagi pro- i antyoksydacyjnej organizmu. Zastąpienie oliwy olejem słonecznikowym eliminuje wszystkie pozytywy diety śródziemnomorskiej.

Czyli butelkę z olejem muszę wybierać świadomie.

- Jak najbardziej. Oliwy z oliwek nie można utożsamiać z jakimkolwiek innym olejem roślinnym. Dowodem tego jest tzw. paradoks izraelski. Izraelczycy eksportują drogą oliwę z oliwek, natomiast w swojej diecie stosują znacznie tańszy olej słonecznikowy. Dzięki temu przy niskim poziomie cholesterolu mieszkańcy Izraela mają najwyższy wskaźnik nowotworów.

Rakotwórcze właściwości oleju słonecznikowego znane są od 1983 roku, czyli prawie od 30 lat. W badaniach na zwierzętach udowodniono, że głównym "winowajcą" rosnącej zachorowalności na nowotwory jest spożywany w nadmiarze kwas linolowy omega-6, główny składnik olejów roślinnych. Potwierdzają to wyniki licznych badań epidemiologicznych z różnych regionów świata.

Głównym argumentem przeciwników masła i smalcu, czyli tłuszczów zwierzęcych, jest zawarty w nich cholesterol. Jedzenie masła podwyższa nam cholesterol w organizmie, a to oznacza gorszą pamięć, miażdżycę itd.

- To nieprawda.

Po pierwsze, cholesterol jest niezbędny do funkcjonowania organizmu. Prawdą jest, że spożycie tłuszczów zwierzęcych może powodować wzrost cholesterolu. Jeżeli jednak w diecie obecne są biologicznie aktywne kwasy omega-3 obecne w tłuszczu rybim, to nawet przy wysokim spożyciu tłuszczów zwierzęcych nie istnieje żadne zagrożenie miażdżycą - to tzw. paradoks grenlandzki. Jest zatem sprawą oczywistą, że nie tłuszcze zwierzęce, lecz niedobory w diecie kwasów omega-3 są przyczyną - bynajmniej nie jedyną - miażdżycy.

Przeciwnicy spożywania tłuszczów zwierzęcych pomijają fakt, że przy spożyciu masła czy smalcu wzrasta poziom zarówno złego LDL, jak też dobrego HDL cholesterolu. Podczas gdy przy spożyciu sztucznych izomerów trans, czyli margaryn, wzrasta poziom złego LDL i maleje poziom dobrego HDL cholesterolu.

Spożycie margaryny aż 10-krotnie zwiększa prawdopodobieństwo miażdżycy w porównaniu ze spożyciem tej samej ilości masła lub smalcu. Dodatkowo margaryna stanowi zagrożenie otyłością, cukrzycą typu 2 i nowotworami.

To skąd ta popularność margaryny, także wśród lekarzy?

- Pieniądze, pieniądze, pieniądze.

Œrodowisko lekarskie jest podzielone na dwa fankluby: masła i margaryny. Z tą różnicą, że fanklub margaryny dostaje ogromne środki na propagowanie swoich idei, natomiast fanklub masła nie ma tych środków i nie ma siły przebicia.

Producentów margaryn stać na marketing. Stać ich na to, by urządzać "pranie mózgu" lekarzom. W wielu szpitalach organizowane są comiesięczne sympozja poświęcone przekonywaniu do prozdrowotnych właściwości olejów i margaryn.

Gdyby rzeczywiście oleje roślinne i margaryny wykazywały reklamowane prozdrowotne właściwości, to przy 6-, a nawet 10-krotnym wzroście ich spożycia w różnych krajach problem miażdżycy dawno już i definitywnie byłby rozwiązany. Tymczasem zachorowalność na miażdżycę nie maleje, ale za to ponad 4-krotnie w ciągu ostatnich 40 lat wzrosła zachorowalność na nowotwory. Poza tym lawinowo wzrasta zachorowalność na schorzenia neurologiczne. Wyniki badań epidemiologicznych są nie do podważenia. Wszystkie wymienione schorzenia to cena za ogromne zyski firm produkujących oleje i margaryny.

Dziwi mnie, że środowiska medyczne całkowicie ignorują te zagrożenia. Większość lekarzy jest święcie przekonana o prozdrowotnych właściwościach tłuszczów roślinnych.

Co potwierdza pani teorię?

- Badania epidemiologiczne realizowane w kilku bardzo obszernych międzynarodowych projektach badawczych: Euranic, Transfair, Nurses Health Study i inne. Poza tym mnóstwo badań na zwierzętach. I tak się dziwnie składa, że lekarze nie oponują przeciwko wynikom badań na zwierzętach, ale nie chcą uznać, że na ludziach wynik może być taki sam.

Pracuję nad tym problemem od 2003 roku. Badania różnych ośrodków naukowych, krajowych i zagranicznych, nie pozostawiają wątpliwości, że nowotwory są generowane przez wtórne produkty oksydacji olejów roślinnych oraz przez margaryny. Oczywiście to niejedyna przyczyna nowotworów, ale moim zdaniem podstawowa.

Jakie są dowody?

- Kiedy postanowiłam w 2003 roku zająć się tym problemem, to na dzień dobry zebrałam ponad 300 publikacji na ten temat. Po trzech tygodniach postanowiłam odrzucić pisma branżowe z dziedziny technologii żywienia i żywności, ponieważ uznałam, że za tymi publikacjami stoją producenci. I zajęłam się tylko publikacjami medycznymi. Wynika z nich, że zachwiane proporcje nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-6 i omega-3 są przyczyną większości schorzeń metabolicznych, m.in. miażdżycy.

Z nowszych opracowań naukowych wynika, że zaburzenia gospodarki lipidowej w organizmie człowieka są również przyczyną schorzeń neurologicznych. W badaniach francuskich (trwały 17 lat i dotyczyły 6000 osób) oraz holenderskich (trwały 25 lat i dotyczyły 30 tysięcy pacjentów) udowodniono, że podwyższona skłonność do depresji, lęków, agresji, a także wyższy wskaźnik samobójstw ma związek z niskim poziomem cholesterolu. Ludzie w sile wieku, u których poziom cholesterolu był niski - poniżej 200 mg na litr krwi - kilkakrotnie częściej korzystali z poradni i szpitali psychiatrycznych.

Po opublikowaniu wyników tych badań Francuzi wyszukali grupę ludzi długowiecznych - od 85 do 107 lat. Okazało się, że średni poziom cholesterolu u sędziwych Francuzów wynosił 360 mg na litr krwi! I to jest logiczne, bo z wiekiem, kiedy przestajemy wytwarzać hormony płciowe, to poziom cholesterolu wzrasta. Cholesterol jest niezbędny dla każdej komórki naszego organizmu, zwłaszcza dla mózgu i układu nerwowego. Jeśli go za wszelką cenę obniżamy, to niestety ryzykujemy zdrowie psychiczne.

Uważa pani za bzdurę obniżanie cholesterolu?

- Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jest spora grupa osób - średnio 1 osoba na 500 - z genetycznie uwarunkowanym defektem receptora LDL cholesterolu. Oczywiście te osoby bezwzględnie muszą kontrolować poziom cholesterolu, bo w sposób szczególny są narażone na miażdżycę. Podobnie jak osoby otyłe oraz chore na cukrzycę typu 2.

Natomiast znakomita większość - zwłaszcza szczupli, nienarażeni na cukrzycę - nie musi obawiać się cholesterolu. Tym bardziej że istnieją inne czynniki ryzyka, jak wysoki poziom homocysteiny, trójglicerydów, niedobory przeciwutleniaczy i nie tylko. Czynników ryzyka miażdżycy jest kilkanaście, a podwyższony cholesterol jest jednym z wielu i wcale nie najważniejszym. Od 30 lat wiadomo, że 70 proc. osób po udarach mózgu oraz co drugi pacjent po zawale miał normalny, a nawet niski poziom cholesterolu. Wiadomo także, że przyczyną miażdżycy są stany zapalne naczyń krwionośnych będące skutkiem różnorodnych zaburzeń metabolizmu.

Na wyjaśnienie roli tłuszczów roślinnych i zwierzęcych w zagrożeniu miażdżycą poświęciłam cztery lata pracy, przestudiowałam ponad 600 publikacji z różnych ośrodków naukowych z całego świata. I aktualnie nie mam cienia wątpliwości, że hipercholesterolową teorię miażdżycy wymyślono w celu zdyskredytowania tłuszczów zwierzęcych i wprowadzenia do diety ludzi znacznie tańszych olejów roślinnych oraz margaryn.

Nie boi się pani wygłaszać tak jednoznacznie ostrych teorii? W końcu nie zna się pani na medycynie.

- Nie jestem lekarzem, ale potrafię analizować szczegółowe dane, kojarzyć fakty, poza tym znam się na biochemii i to wystarczy. Stosuję dietę wysokobiałkową, co sprzyja aktywności mózgu. A czy lekarze na pewno znają się na diecie, na wartości biologicznej żywności przechowywanej tygodniami i miesiącami? Nie sądzę.

Podważa pani ich kompetencje?

- Zapewne kompetencje lekarzy co do żywności i żywienia są podobne do moich kompetencji w zakresie leczenia. Zwłaszcza że w programie studiów medycznych przewidziano zaledwie kilka, może kilkanaście godzin dydaktycznych poświęconych diecie i dietozależnym schorzeniom metabolicznym. Powstaje co prawda kierunek dietetyka na różnych uczelniach, przewidziany dla dietetyków i pielęgniarek. Obawiam się, że wykłady prowadzone będą według stereotypów. W końcu przez pół wieku producenci olejów i margaryn poprzez swoich ekspertów wyrobili u konsumentów "właściwe" zachowania. Komu będzie się chciało studiować zalecenia Duńskiej Rady Żywieniowej, a tym bardziej kilkaset anglojęzycznych publikacji?

Mam wrażenie, a bardzo chciałabym się mylić, że lekarze mają za zadanie generowanie zysków dla farmacji, a nie leczenie pacjentów.

Gdyby było inaczej, to na szeroką skalę realizowane byłyby różne programy profilaktyczne. Przecież profilaktyka to najtańszy, najbezpieczniejszy i najskuteczniejszy sposób leczenia. Tylko czy ktokolwiek w tym kraju, a także na świecie, ma w tym interes?! Ponieważ lekarze niewiele wiedzą o żywności, tak bardzo podatni są na sugestie tzw. ekspertów, którzy za pieniądze reklamują szkodliwe dla zdrowia oleje i margaryny.

Co lekarze na pani poglądy?

- Coraz częściej spotykam się nie tylko z dużym zainteresowaniem, ale też aprobatą moich poglądów. Mój wykład dla kardiologów, prezentowany w październiku 2007 roku w Tarnowie, przyjęto z aplauzem. Został opublikowany w "Przeglądzie Lekarskim". Również Uniwersytet Stanforda umieścił skrót tego wykładu na swojej stronie internetowej adresowanej do lekarzy i dietetyków. Podobne wykłady były prezentowane na tzw. Uniwersytecie Otwartym przy AGH w Krakowie, a ostatnio na sesji naukowej Polskiego Towarzystwa Technologów Żywności, również w Krakowie, oraz na kilkunastu innych spotkaniach. To chyba najlepszy dowód na to, że nie jestem jakimś oszołomem. Tym bardziej że inni profesorowie z różnych ośrodków naukowych w kraju podzielają te opinie.

Kto na przykład?

- Całkiem spore grono. Z ośrodka olsztyńskiego profesorowie: Zofia Żegarska, Daniela Rotkiewicz, Roman Cichon, Bogusław Staniewski oraz nieżyjący Witold Kozikowski. Poza tym panowie Henryk Gertig i Juliusz Przysławski z Poznania oraz Henryk Rafalski z Łodzi. Najciekawsze prace naukowe dotyczące szkodliwych dla zdrowia produktów utlenienia nienasyconych kwasów tłuszczowych w odżywkach dla niemowląt realizował prof. Andrzej Stołyhwo z SGGW w Warszawie.

W dyskusji po jednym z wykładów zarzucono mi, że przecież umieralność z powodu miażdżycy maleje. Owszem, warto jednak zapytać o cenę tego sukcesu. Ceną są gigantyczne nakłady na całodobowe dyżury kardiologiczne, na by--passy, udrażnianie tętnic, transplantacje. Dyrektor szpitala w Tarnowie przyznał, że tylko na koronarografię, a jest to najmniej inwazyjny zabieg, który nie zawsze wymaga hospitalizacji, jego szpital wydaje rocznie 10-12 mln zł. To oznacza, że w skali kraju na walkę z miażdżycą przeznacza się miliardy złotych. Czyli ani oleje, ani margaryny nie zapobiegają miażdżycy. Œmiertelność spadła, bo są lepsze możliwości diagnostyczne, bo skuteczniej walczymy z konsekwencjami miażdżycy, wydając przy okazji gigantyczne pieniądze. Pieniądze, których brakuje na edukację, na naukę, czyli na inwestycje w przyszłość.

To jak się zdrowo odżywiać?

- Zachowywać zdrowy rozsądek, a przede wszystkim nie wierzyć reklamom. Niestety, aż 85 proc. Polaków wierzy reklamom. Ja również wierzyłam w prozdrowotne właściwości olejów roślinnych i margaryn - ciasta pieczone były oczywiście na margarynie, smażyło się na oleju słonecznikowym. Nie mając czterdziestki, musiałam walczyć z nadciśnieniem. Póki nie nabawiłam się zakrzepicy, co groziło mi amputacją nogi. I póki nie zmarło sześcioro moich przyjaciół i współpracowników, którzy też wierzyli, że margaryna jest zdrowsza od masła. Ludzie w pełni sił, wysportowani, szczupli zmarli na nowotwory w ciągu kilku miesięcy od zdiagnozowania.

W tej chwili nie mam cienia wątpliwości, że główną przyczyną tego były oleje roślinne i margaryny.

Ale masło też bywa udawane.

- Niestety, trzeba uważnie studiować etykiety produktów, które kupujemy. Od niedawna również producenci jogurtów, masła, nawet serów żółtych w pogoni za obniżeniem kosztów coraz chętniej dodają oleje roślinne do swoich produktów. Mamy np. śmietanę, na której jest napisane, że zawiera 36 proc. tłuszczu. Ale trzeba jeszcze przeczytać, jakiego tłuszczu, bo się może okazać, że połowa to tłuszcz roślinny. W ofercie handlowej są tzw. sery twarde, zawierające głównie olej palmowy. Tymczasem w tłuszczu mlekowym obecnych jest kilkanaście związków o właściwościach antynowotworowych. Jednym z wielu jest witamina E. Masło zawiera mniej witaminy E niż oleje czy margaryny. Tylko że obecne w tłuszczach roślinnych formy witaminy E nie są aktywne w temperaturze ciała człowieka. Natomiast witamina E obecna w produktach zwierzęcych jest biologicznie aktywna. Czy lekarze na pewno o tym wiedzą?

Tyje się od zwierzęcych tłuszczów. To chyba prawda?

- Totalna bzdura.

Wartość energetyczna 1 g tłuszczu: masła, smalcu, oliwy z oliwek, każdego oleju czy margaryny, jest zawsze taka sama i wynosi 9 kcal.

W odróżnieniu od cukrów tłuszcze zmniejszają apetyt, bo sycą. Kiedy jemy tłusto, to jemy mało. Tłuszcze są trawione w jelicie cienkim, powstają z nich wolne kwasy tłuszczowe, potem ciała ketonowe, które przechodzą do układu krwionośnego. Ich poziom we krwi odczytywany jest przez receptory w mózgu jako jeden z sygnałów sytości.

Przyczyną otyłości i cukrzycy typu 2 jest obecność sztucznych izomerów trans oraz nadmiar cukrów w diecie, a nie tłuszcze zwierzęce. Zaletą cukrów jest to, że łagodzą stres, ale też blokują wchłanianie aminokwasów do mózgu.

http://pokazywarka.pl/tluszczetrans/

To, że dzieci w szkołach kiepsko kojarzą, mają kłopoty z koncentracją, to w mojej opinii efekt objadania się chrupkami, batonami popijanymi coca-colą. Podstawą sprawności intelektualnej jest dieta bogata w białko: mleko, jogurty, sery twarogowe i dojrzewające, jajka, mięso, ryby. Krótko mówiąc, bez właściwej podaży pełnowartościowego białka oraz biologicznie aktywnych kwasów omega-3 (z ryb albo tranu) centralny układ nerwowy nie funkcjonuje prawidłowo.

Obserwuję to od dawna wśród moich studentów, zresztą technologii żywności. Gdy zaczynają realizację prac magisterskich, to pracujemy razem w laboratorium od rana do wieczora i widzę, co jedzą. Przed południem: drożdżówka. Po godzinie czy dwóch: następna drożdżówka, chrupki, baton. A po południu zupa - gorący kubek, potem drugi i trzeci. Po dwóch tygodniach stwierdzam, że niewiele rozumieją, wykonują bezmyślnie analizy, popełniają błędy, których sami nie są w stanie znaleźć. Kończy się krótkim wykładem, zakazem kupowania żywności wygodnej i zmianą diety: serki twarogowe - najczęściej ziarniste, bo niesłodzone, jogurty zagęszczane białkami mleka, sery dojrzewające, owoce. Efekt jest niemal natychmiastowy, zresztą magistranci sami dochodzą do wniosku, że zaczęli kumać. To jest moment, kiedy role się odwracają, nie ja ich, ale oni mnie mobilizują do pracy.

A co z teorią, że mleko u dorosłych ludzi wypłukuje wapń z kości? Z tego powodu lekarz zakazał picia mleka mojej 80-letniej matce.

- Kolejna absolutna bzdura. Jest dokładnie odwrotnie.

Jest jedna, dosłownie jedna publikacja na świecie, z której wynika, że siarczanowa woda mineralna powoduje zwiększony poziom wapnia w moczu. Autorzy tej pracy wyciągają wniosek, że identycznie działają aminokwasy siarkowe obecne w białkach mleka i mięsa.

Prac zaprzeczających tej kłamliwej teorii znalazłam ponad 30, może być ich więcej.

Nie sposób uwierzyć, że lekarze nie znają tych prac, że nie wiedzą, iż najlepszym źródłem biodostępnego wapnia jest mleko i produkty mleczarskie. Regularna konsumpcja dwóch-trzech porcji nabiału dziennie zapobiega otyłości, cukrzycy typu 2, osteoporozie, nadciśnieniu tętniczemu, nowotworom - niezależnie od wieku, płci, aktywności fizycznej. Żaden suplement wapnia nie wykazuje tak wszechstronnego działania. Albowiem w mleku oprócz wapnia obecne są inne składniki o działaniu prozdrowotnym.

To dlaczego lekarze nie zalecają picia mleka?

- Lekarze odbywają cykliczne szkolenia organizowane przez tych, którzy mają gigantyczne pieniądze: przemysł farmaceutyczny, który produkuje różnorodne suplementy diety, m.in. preparaty wapnia. I lekarze te suplementy zapisują pacjentom. Tak to się kręci. Nieważne, że suplementy wapnia są mniej biodostępne niż wapń z mleka, zwłaszcza przy niedoborach witaminy D. Nieważne, że w mleku obecne są komponenty zwiększające absorpcję wapnia w kościach. Nie chodzi przecież o zdrowie, lecz wyłącznie o biznes.

Pani teorie to rewolucja dla przemysłu i dla naszego myślenia o zdrowiu.

- Dla przemysłu nie. Nie ma co liczyć na zmiany, bo w przemyśle liczy się tylko zysk. Zresztą nie tylko u nas, tak jest na całym świecie.

Ale warto zadbać o edukację społeczeństwa. Ogłupiające reklamy margaryn powinny raz na zawsze zniknąć z czasopism, a zwłaszcza z telewizji publicznej.

Powinno się przeprowadzić szeroką edukację w szkołach. W większości państw europejskich w przedszkolach i szkołach przekazywana jest dzieciom wiedza na temat zdrowej żywności i właściwej diety. Skandynawowie żartują, że mleka nie trzeba reklamować, bo każdy głupi wie, że jest zdrowe.

Spożycie mleka oraz produktów mleczarskich w Polsce jest trzykrotnie mniejsze niż w Skandynawii i ponad dwukrotnie mniejsze niż w Niemczech czy Francji. I to jest moim zdaniem główną, zapewne niejedyną, przyczyną otyłości, cukrzycy typu 2, osteoporozy, epidemii nadciśnienia, schorzeń neurologicznych, a nawet nowotworów - zwłaszcza przewodu pokarmowego.

To - oprócz smacznego jajka - smacznego mleka!

Serwis Nowa Debata wprowadził nową kategorię materiałów: „Wywiady Nowej Debaty.” Pierwszego wywiadu udzieliła w kwietniu 2011 roku prof. dr hab. Grażyna Cichosz z Wydziału Nauki o Żywności Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. W kwietniu 2010 roku na łamach „Gazety Wyborczej” ukazała się głośna rozmowa z prof. Cichosz pt. „My chcemy masła a nie margaryny,” która cieszyła się wielkim zainteresowaniem czytelników w całej Polsce.

W naszej rozmowie pytamy Panią Profesor m.in. o genezę i konsekwencje dla zdrowia antytłuszczowych mitów dietetycznych, o zasadność hipercholesterolowej teorii miażdżycy, o tzw. dietę Kwaśniewskiego oraz o fundamentalne zasady zdrowego odżywiania. Zapraszamy do lektury!


W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” powiedziała Pani, że hipercholesterolową hipotezę miażdżycy wymyślono i upowszechniono, żeby zdemonizować tłuszcze zwierzęce i wprowadzić do diety tanie oleje roślinne oraz margaryny. Stanowisko takie podziela na świecie coraz więcej badaczy i publicystów zajmujących się na poważnie tą problematyką. Jak doszła Pani do takiego przekonania?

Z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że aktualnie nie mam wątpliwości co do przyczyn wylansowania tzw. hipercholesterolowej teorii miażdżycy. Całą tę teorię sformułował w latach 50-tych i wylansował (ciekawe na czyje zamówienie?) Ancel Keys, dobierając wyniki badań epidemiologicznych z 7 krajów, mimo, iż dysponował wynikami z 22 krajów. Dobrze genezę obowiązujących antytłuszczowych poglądów dietetycznych prezentuje film Toma Naughtona pt. Fat Head (pl.Grubi, nie głupsi)

W latach 2001-2004 przestudiowałam dostępną wówczas literaturę, głównie medyczną, z której wynika, że istnieje dodatnia korelacja pomiędzy spożyciem tłuszczów zwierzęcych, a ogólnym wzrostem zawartości cholesterolu i cholesterolu LDL w osoczu krwi. Dokładna analiza wyników badan epidemiologicznych dowodzi, że tłuszcze zwierzęce powodują również wzrost cholesterolu HDL (o czym autorzy większości publikacji z reguły nie informują), dzięki czemu proporcje cholesterolu LDL do cholesterolu HDL pozostają niezmienione.

Z licznych badań klinicznych wynika, że zależność między poziomem cholesterolu ogółem i frakcją cholesterolu LDL, a zachorowalnością na miażdżycę nie jest oczywista. W niektórych publikacjach korelacja była istotna, w innych nieistotna. Odniesienie tych zależności do przemian biochemicznych cholesterolu w organizmie człowieka prowadzi do wniosku, że przyczyną hipercholesterolemii nie są tłuszcze zwierzęce bogate w nasycone kwasy tłuszczowe i cholesterol, ale niedobory, zwłaszcza długotrwałe wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3. Pierwsza przemiana biochemiczna cholesterolu to estryfikacja wielonienasyconych kwasów tłuszczowych o konfiguracji cis. Przy braku odpowiednich kwasów tłuszczowych metabolizm cholesterolu jest zablokowany. Nie bez powodu wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega-6 i omega-3 traktowane są jako niezbędne. Ponieważ nie mogą być syntetyzowane w organizmie człowieka, musimy regularnie dostarczać je w diecie. Z samej definicji wynika, że ich niedobory w diecie są dla zdrowia człowieka szkodliwe.

Warto też wiedzieć, że enzymy odpowiedzialne za metabolizm cholesterolu są całkowicie blokowane przez wszechobecne w naszej diecie sztuczne izomery trans, które powstają podczas produkcji margaryn, zwłaszcza twardych, kostkowych. Krótko mówiąc, margaryny, nie tylko nie zmniejszają zagrożenia miażdżycą, ale stanowią ogromne zagrożenie zdrowotne.

Z różnych badań epidemiologicznych wynika, iż 75% pacjentów po udarze mózgu i ponad 50% zawałowców ma normalny albo niski poziom cholesterolu. To najlepszy dowód na to, że hipercholesterolemia nie jest jedyną przyczyną miażdżycy. A zatem, nie ma i nigdy nie było żadnych wiarygodnych dowodów naukowych świadczących o szkodliwym działaniu tłuszczów zwierzęcych. Rzeczywistą przyczyną hipercholesterolemii są niedobory w diecie niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (obecnych w rybich tłuszczach), które intensyfikują metabolizm cholesterolu, a także obecność sztucznych izomerów trans, blokujących enzymy odpowiedzialne za przemiany cholesterolu.

Skąd więc ten powszechny strach przed cholesterolem?

W dużej mierze odpowiedzialna jest za to agresywna reklama. Zafundowano nam, konsumentom skuteczne „pranie mózgu” i aktualnie każdy bez względu na wiek, płeć, wykształcenie, miejsce zamieszkania po prostu boi się cholesterolu. Wiem to, ponieważ recenzowałam ostatnio pracę dyplomową z wynikami badań konsumenckich na ten temat.

Od ok. 30 lat wiadomo, że przyczyną miażdżycy są stany zapalne naczyń krwionośnych, jednak dziwnym trafem nikt teorii hipercholesterolowej nie dementuje, bo nikt nie ma w tym interesu. Straszenie cholesterolem jest na rękę producentom olejów i margaryn, a także branży farmaceutycznej, który zarabia krocie na sprzedaży statyn, czyli leków obniżających poziom cholesterolu. Każdy lekarz twierdzi, że cholesterol należy obniżać poniżej 200 (w USA bardziej „postępowi” lekarze zalecają nawet obniżanie poziomu cholesterolu poniżej 100). Tymczasem w pewnym wieku, kiedy przestajemy wytwarzać hormony płciowe, poziom cholesterolu w sposób naturalny rośnie. U francuskich staruszków (90-104 lata) stwierdzono średni poziom cholesterolu 360 i to właśnie dzięki temu dożyli oni sędziwego wieku, zachowując wysoką sprawność intelektualną. Oczywiście o skutkach ubocznych statyn (np. zanik mięśni, upośledzenie funkcjonowania mózgu) nawet się nie wspomina. Najważniejszy jest biznes, wszystko inne się nie liczy.

Czy można według Pani Profesor zidentyfikować ośrodki naukowe w Polsce, które jako pierwsze zaczęły propagować teorię hipercholesterolową?

W Polsce propagowaniem spożycia olejów roślinnych i margaryn zajmowali się głównie, choć nie tylko, autorzy Polskiego Konsensusu Tłuszczowego (1996) oraz tzw. Nowego Polskiego Konsensusu Tłuszczowego (1999). W pierwszej wersji Konsensusu dotyczącej małych dzieci, kobiet w ciąży i karmiących zalecano jeszcze spożywanie masła, ale w drugiej, bardziej „postępowej” wersji i z tego się wycofano, prawdopodobnie dlatego, żeby co bardziej domyślni konsumenci nie skojarzyli masła ze zdrowiem.

Nie wydaje się prawdopodobnym, aby autorzy obu tych dokumentów nie znali Raportu Duńskiej Rady Żywieniowej opublikowanego w 1994 roku. W raporcie tym przedstawiono wyniki badań pokazujące wszystkie możliwe zagrożenia zdrowotne (otyłość, cukrzyca, miażdżyca, nowotwory) w związku z konsumpcją kwasów tłuszczowych o izomerii trans obecnych w margarynach. Konsekwencją tego dokumentu było ograniczenie zawartości izomerów trans w żywności oferowanej Duńczykom. Podjęta kilkakrotnie przez Danię na forum UE inicjatywa opracowania regulacji prawnych zmierzająca do ograniczenia spożycia szkodliwych dla zdrowia izomerów trans, nie uzyskała aprobaty. Zdrowy rozsądek i uczciwość przegrywają z lobbingiem, a bezpieczeństwo zdrowotne żywności pozostaje iluzją.

Czy od lat 90. sytuacja uległa poprawie?

Nie, antytłuszczowe zalecenia nadal obowiązują. We wszystkich sanatoriach, szpitalach, przychodniach lekarskich dostępne są plakaty oraz ulotki, z których wynika, że należy ograniczać spożycie tłuszczów. Oczywiście nie ma informacji jakich, bo przecież nie można pisać o rakotwórczych właściwościach olejów roślinnych, zwłaszcza tych poddanych obróbce termicznej, a także o szkodliwym działaniu wszechobecnych w naszej diecie sztucznych izomerach trans.

Ponieważ tłuszcze działają sycąco, ograniczają apetyt, to i branża spożywcza ma interes w ograniczaniu ich spożycia. Najtańszym składnikiem żywności jest woda, wystarczy związać ją poprzez zastosowanie odpowiednich hydrokoloidów. Najcenniejszym, ale też najdroższym składnikiem jest białko, którego zawartość w żywności (nie tylko w Polsce) stale maleje. W konsekwencji w diecie statystycznego Polaka białko stanowi zaledwie 12% wartości energetycznej. Niedobór białka w diecie powoduje niedożywienie mózgu, zwłaszcza przy nadmiarze cukrów. Zachowania chuliganów stadionowych czy osiedlowych to niekoniecznie charakteropatia, lecz najprawdopodobniej wygłodzone mózgownice. Oczywiście takie poglądy jak moje są źle widziane nie tylko w środowisku uniwersyteckim, chociaż muszę przyznać, że do lekarzy –być może dzięki większej wiedzy z biochemii czy fizjologii – tego typu zastrzeżenia o tzw. żywności masowego rażenia docierają. Co gorsza, rzekomo w trosce o konsumenta w zaleceniach dietetycznych zmniejszono ostatnio rekomendacje co do potrzebnej ilości białka w diecie z 1,0-1,5g/kg masy ciała do zaledwie 0,8g/kg masy ciała. No cóż, przygłupkiem zawsze łatwiej manipulować.

Mówi się, że dieta wysokobiałkowa stanowi zagrożenie dla wątroby i nerek. Jednak czytając opinie dietetyków nt. modnej ostatnio „ diety Dukana” odnoszę wrażenie, że tzw. specjaliści od żywienia 1kg mięsa, sera, ryb czy twarogu utożsamiają z 1 kg białka. Tymczasem zawartość białka w wysokobiałkowych produktach wynosi średnio ok. 20%. Krótko mówiąc, 1kg białka znajduje się w ok. 5 kg wymienionych produktów. Dieta wysokobiałkowa to powyżej 2,5g białka na kg masy ciała. Człowiek o wadze 70kg powinien (przy diecie wysokobiałkowej) zjadać codziennie 175 g czystego białka czyli 875g wysokobiałkowych produktów, co rzeczywiście obciążałoby nerki i wątrobę. Tylko czy takie ilości białka są rzeczywiście konsumowane?

Czyli lepiej jeść więcej białka czy węglowodanów?

Oczywiście białko w diecie jest bardziej istotne niż węglowodany. Pełnowartościowe białka, bogate w aminokwasy siarkowe, obecne są w produktach pochodzenia zwierzęcego. Ich odpowiednia podaż warunkuje nasze zdrowie, a także sprawność intelektualną. Nie bez powodu w diecie sportowców stosowane są najcenniejsze białka. A przecież w diecie każdego z nas, a zwłaszcza w diecie dzieci i młodzieży powinno być obecne wszystko to co wspomaga zdrowie, czyli odpowiednia ilość białka, tłuszczu, witamin i związków mineralnych.

Od dawna wiadomo, że zastąpienie tłuszczu w diecie węglowodanami powoduje pogorszenie profilu lipidowego poprzez: duży wzrost poziomu trójglicerydów, cholesterolu ogółem i frakcji LDL cholesterolu przy znacznym spadku HDL cholesterolu. Mimo to, lansowana jest wysokowęglowodanowa, niskotłuszczowa dieta light, która jest główną przyczyną otyłości i cukrzycy typu 2. Większość produktów dla najmłodszych, reklamowanych w czasopismach i telewizji (również publicznej), słodzona jest syropem glukozowo-fruktozowym. Fruktoza w organizmie człowieka hamuje wytwarzanie energii i w całości przetwarzana jest na tkankę tłuszczową. Jest główną przyczyną tzw. jelita nadwrażliwego oraz zaćmy. Przemysł spożywczy stosuje syrop glukozowo-fruktozowy wszędzie tam, gdzie to możliwe (napoje chłodzące, soki, desery, produkty dla dzieci, pieczywo cukiernicze) ze względu na niższą cenę (uprawa kukurydzy w USA jest dotowana) oraz większą słodkość. Konsekwencją nadmiaru cukrów diecie jest tzw. reaktywna hipoglikemia, która prowadzi do insulinooporności, tzw. zespołu metabolicznego oraz cukrzycy typu 2. Poziom insuliny we krwi wzrasta proporcjonalnie do ilości spożywanych cukrów. Cukry trawione są bardzo szybko (w ciągu 1 godz.), natomiast wysoki poziom insuliny utrzymuje się przez 3-4 godz. i skutkuje wzmożonym łaknieniem. Przy diecie wysokowęglowodanowej jesteśmy bez przerwy głodni i może właśnie o to chodzi. Faktyczne zapotrzebowanie na cukry w przypadku osoby dorosłej wynosi ok. 40g dziennie (ok. 10 łyżeczek). Taka ilość cukru może znajdować się w 1 puszce napoju soft drink.

Paradoksalnie dieta niskotłuszczowa wysokowęglowodanowa, która powinna działać odchudzająco, jest główną przyczyną problemu otyłości i cukrzycy typu 2.

Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, które tłuszcze są zdrowsze: roślinne czy zwierzęce. Jaka jest Pani opinia na ten temat?

Tłuszcze zwierzęce, w odróżnieniu od olejów roślinnych, nie są podatne na utlenianie dzięki wysokiej zawartości nasyconych kwasów tłuszczowych a także obecności bardzo aktywnych antyoksydantów. Smalec wieprzowy, przechowywany w warunkach chłodniczych jest oksydacyjnie stabilny przez 12 miesięcy. Jeszcze bardziej stabilny jest łój wołowy. Masło natomiast podatne jest na hydrolizę, a uwalniany wówczas kwas masłowy (nieszkodliwy dla zdrowia, za to o odrażającym zapachu) informuje nasze zmysły, że produkt jest nieświeży. Zepsutego mięsa, ryby, smalcu nikt nie zje, bo nasze zmysły węchu i smaku dzięki ewolucji potrafią zidentyfikować zagrożenie. Odwrotnie jest z olejami roślinnymi, produkty utlenienia nienasyconych kwasów tłuszczowych nie są przez nasze zmysły identyfikowane, albowiem oleje obecne są w diecie człowieka tylko od ok. 100 lat . Dzięki temu produkty spożywcze wyprodukowane z zastosowaniem tłuszczów roślinnych (np. odżywki dla niemowląt) mogą być magazynowane nawet 2 lata.

Liczne antyoksydanty (m.in. witaminy A,D,E,K) obecne w tłuszczach zwierzęcych, aktywne są zarówno w żywności jak też w organizmie człowieka .W odróżnieniu od antyoksydantów obecnych w warzywach i owocach są one aktywne w fazie tłuszczowej organizmu, działają ochronnie na mózg, błony komórkowe, wspomagają układ immunologiczny. Niestety tłuszcze zwierzęce zawierają zbyt mało wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Dlatego konieczna jest regularna konsumpcja tłustych ryb morskich, które są najlepszym źródłem biologicznie aktywnych kwasów omega-3.


Czy w Polsce środowisko krytyczne wobec panujących poglądów dietetycznych umacnia się i kto jest największym przeciwnikiem rewizji?

Na pewno problematyką tą zajmują się lekarze diabetolodzy i dietetycy. Oczywiście przeciwnikiem rewizji obowiązujących poglądów jest przemysł spożywczy oraz farmaceutyczny. Podstawowym zagrożeniem dla zdrowia jest jednak tzw. prawo żywnościowe, które podobnie jak zalecenia dietetyczne sporządzane jest dla biznesu, przez „niezależnych ekspertów” – w mojej opinii niezależnych od rozumu, przyzwoitości i skrupułów. Bezpieczeństwo zdrowotne żywności to iluzja dla naiwnych, nie znających problemu.

Na świecie rośnie oddolne poparcie na rzecz niepasteryzowanego mleka i produktów mlecznych. Szczególnie aktywna w tym zakresie jest np. Fundacja Westona A. Price’a, która prowadzi intensywną działalność edukacyjną i lobbingową w USA i Wielkiej Brytanii. Z drugiej strony pojawiają się informacje, że np. władze USA próbują prawnie zakazać produkcji i dystrybucji tych pokarmów. Jakie jest Pani zdanie na ten temat?

Nie do końca rozumiem krytykowanie procesu pasteryzacji mleka. Przecież w warzywach, rzadziej owocach, poddanych obróbce termicznej straty witamin są niemal 100% i nikt się tym nie przejmuje. Ponadto gotowanie mleka w warunkach domowych (przy dostępie tlenu i światła) skutkuje znacznie większymi (80-90%) stratami witamin. Mleko zawiera kilkanaście biologicznie aktywnych termostabilnych tzn. niewrażliwych na obróbkę termiczną składników o działaniu antymiażdżycowym i antynowotworowym,. Witaminy rozpuszczalne w wodzie, które częściowo traci się w procesie pasteryzacji, wcale nie są najcenniejszymi składnikami mleka.

Mleko niepasteryzowane nie jest najlepszą ofertą dla konsumenta, nie tylko ze względu na ograniczoną trwałość. Nigdy bowiem nie można wykluczyć obecności w mleku mikroflory chorobotwórczej nawet przy rzeczywistym, rzetelnym nadzorowaniu stanu zdrowia bydła mlecznego przez lekarza weterynarii.

Proces pasteryzacji a nawet sterylizacji UHT powoduje straty 30-35% witamin, ale wyłącznie tych rozpuszczalnych w wodzie. Tak niskie straty witamin możliwe są dzięki odpowiedniej aparaturze, umożliwiającej obróbkę termiczną bez dostępu światła i tlenu dodatkowo w bardzo krótkim czasie. Witaminy rozpuszczalne w tłuszczu – znacznie cenniejsze dla naszego zdrowia – są termostabilne i zachowują wysoką aktywność niezależnie od obróbki termicznej. Niestety, wszystkie witaminy i inne związki biologicznie aktywne ulegają biodegradacji podczas długotrwałego magazynowania mleka UHT, nawet w temperaturach chłodniczych. Praktycznie po 2 miesiącach magazynowania w temp 4º C w mleku UHT nie stwierdza się obecności związków biologicznie aktywnych. Ustaliłam to w badaniach, które przeprowadziłam wspólnie z prof. Hanną Czeczot z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w 2003 roku. W większości krajów UE z tego właśnie powodu przydatność do spożycia mleka UHT jest znacznie krótsza niż w Polsce i wynosi 2 miesiące.

Najlepszym rozwiązaniem jest konsumpcja mleka poddanego mikrofiltracji obejmującej proces filtracji przez odpowiednie membrany, który powoduje usunięcie baterii z mleka. Mimo usunięcia bakterii mleko to poddawane jest niskiej pasteryzacji a jego trwałość wynosi 3 tygodnie. Taki produkt zachowuje wszystkie walory prozdrowotne – nawet immunoglobuliny zachowują swoją aktywność.

Środowisko lekarskie i naukowe jest według Pani podzielone na dwa obozy – zwolenników i przeciwników pokarmów zwierzęcych. Jednak ten drugi obóz, tzw. zwolenników margaryny, otrzymuje znaczące finansowania od przemysłu. Czy w związku z taką sytuacją możliwa jest w ogóle czysto naukowa dyskusja na ten temat?

Naukową dyskusję nt. tłuszczów roślinnych i zwierzęcych z różnymi ośrodkami naukowymi zainicjowałam w 2004 roku. Jednak w czasopismach, w których redakcja zdominowana jest przez autorów Polskiego Konsensusu Tłuszczowego, moje publikacje oczywiście odrzucano, a jedynym zarzutem była za każdym razem sprzeczność z Polskim Konsensusem Tłuszczowym. Dyskusji merytorycznej nigdy nie podejmowano. Najczęściej moje prace odrzucano na trzecim, czwartym posiedzeniu kolegium redakcyjnego, choć zdarzało się – co pocieszające – że tylko 1 głosem.

Do środowisk medycznych (Tarnów, Kraków, Łódź) moje argumenty trafiały od razu. Referat z Tarnowa (2007) opublikowano w Przeglądzie Lekarskim. Na prośbę Uniwersytetu Stanforda skrót tej publikacji umieszczono na portalu internetowym dla dietetyków i lekarzy.

Dwie prace , w opinii amatorów olejów i margaryn kontrowersyjne, których współautorką jest prof. H. Czeczot z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, są aktualnie drukowane w czasopiśmie „Bromatologia i Chemia Toksykologiczna”. Dwie o podobnej tematyce wkrótce zostaną przesłane do redakcji. Po kilku latach zmagań z oporem materii mogę ze smutkiem stwierdzić, że kwestie merytoryczne są najmniej istotne, liczy się niemal wyłącznie biznes. Dlatego tak ważne jest to, aby popularyzować prawdziwą wiedzę wśród konsumentów.

s c5 82ynne 20mas c5 82o 20ro c5 9blinne 1

W Polsce od ponad 40 lat dominującym poglądom dietetycznym przeciwstawia się Jan Kwaśniewski. Jak ocenia Pani jego poglądy i działalność?

W opinii dietetyków i lekarzy tzw. dieta optymalna dr Jana Kwaśniewskiego nie zapewnia odpowiedniej ilości związków mineralnych i witamin. Oczywiście nie jest to prawdą, bowiem w wysokobiałkowych produktach spożywczych oprócz białka i tłuszczu obecne są wszystkie witaminy i minerały, w dodatku w formie biodostępnej. W mięsie (świeżym, nieprzetworzonym) a także w twarogach , serach dojrzewających, jajach obecne są wszystkie witaminy rozpuszczalne w wodzie oraz bezcenne dla zdrowia, biologicznie aktywne witaminy rozpuszczalne w tłuszczu (A, D, E, K).

Dieta Kwaśniewskiego zapewnia wszystkie składniki niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Jej zaletą jest to, że ogranicza apetyt, jest bardzo sycąca dzięki tłuszczom. Tłuszcz po strawieniu w jelicie cienkim, przetwarzany jest w wątrobie na tzw. ciała ketonowe, których poziom we krwi odczytywany jest przez mózg jako jeden z kilku sygnałów sytości. Właśnie dlatego, stosując tę dietę, je się bardzo mało. W USA w jednej z klinik neurologicznych dzieci ze schizofrenią, padaczką, depresją leczy się dietą wysokotłuszczową tzw. ketogenną/ketogeniczną.

Prawdą jest, że dieta Kwaśniewskiego na dłuższą metę obciąża wątrobę, ale też prawdą jest, że doskonale reguluje metabolizm. Proporcje kwasów tłuszczowych nasyconych, jedno- i wielonienasyconych w tkance tłuszczowej człowieka i w smalcu wieprzowym są niemal identyczne a skład aminokwasowy mięsa wieprzowego i białka z mięśni człowieka też jest taki sam. Nie bez powodu prof. Religa sztuczną zastawkę otrzymywał z tkanek świnki.

Trzeba pamiętać, że zarówno białka, jak i tłuszcze ograniczają apetyt. I właśnie dlatego zaleca się ograniczanie spożycia białka (bo syci) i tłuszczu ( jest jeszcze bardziej sycący). Przecież przemysł spożywczy ma interes w tym, żebyśmy jedli jak najwięcej. Dieta wysokowęglowodanowa to biznes dla branży spożywczej, a przy okazji farmaceutycznej. Stosując w diecie tzw. żywność masowego rażenia nie obejdziemy się bez suplementów. Skutki diety wysokowęglowodanowej to nie tylko otyłość i cukrzyca typu 2. To także zagrożenie dla funkcjonowania centralnego układu nerwowego (rosnąca zachorowalność na schorzenia neurologiczne i neurodegeneracyjne).

Często słyszy się, że człowiek nie może funkcjonować bez cukrów, ponieważ są niezbędnym i zdrowym źródłem energii. Czy to prawda?

Cukry są dobre na stres, ograniczają wnikanie aminokwasów do mózgu, zmniejszają aktywność hormonów stresu (adrenalina, noradrenalina). W sytuacjach ekstremalnych automatycznie sięgamy po słodycze. Niestety, cukry nie sprzyjają aktywności mózgu i sprawności intelektualnej. Być może problemy młodzieży szkolnej (kiepskie kojarzenie, zapamiętywanie, dysleksja, dysgrafia itp.) są konsekwencją nadmiaru węglowodanów i niedoborów białka w diecie.

Praktycznie, bez żadnej szkody dla zdrowia cukry z diety można całkowicie wyeliminować. Moi adwersarze podnoszą argument, że dla mózgu jedynym źródłem energii jest glukoza. Oczywiście mają rację, ale organizm człowieka na drodze przemian metabolicznych wytwarza glukozę i z tłuszczów i białek, zatem dostarczanie w diecie glukozy pochodzącej z jakichkolwiek węglowodanów wcale nie jest konieczne.

Na przełomie XIX i XX wieku spożycie cukrów przez statystycznego mieszkańca globu ziemskiego było 10-krotnie mniejsze niż na przełomie wieku XX i XXI. Poza tym dawniej ludzie byli bardziej aktywni fizycznie, zjadali więcej błonnika, mniej tłuszczów dzieki czemu cukrzyca i otyłość były rzadkością.

Pamiętajmy, że wszystkie diety odchudzające, dieta Dukana, kopenhaska, optymalna, Atkinsa i inne, bazują na białku, albo na białku i tłuszczu. Wszystkie są skuteczne, bo są niskowęglowodanowe.

Pani Profesor, na koniec pytanie w imieniu czytelników Nowej Debaty: co jeść, a czego nie jeść, żeby być zdrowym?

Szczegółowa odpowiedź na to pytanie zabrałaby 15 godz. wykładów. Warto stosować kilka fundamentalnych zasad:

Zasada 1: nie bać się cholesterolu (!); nie ufać reklamom, ponieważ najczęściej reklamowane są produkty, które zapewniają ogromne zyski, a to z reguły nie idzie w parze z ich wartością biologiczną (np. odżywki dla niemowląt, tzw. mleko o unikalnej formule, które zawiera mniej niż 2,5% składników mleka);

Zasada 2: pamiętać, że żywność tradycyjna, o niskim stopniu przetworzenia i krótkim okresie przydatności do spożycia, jest źródłem biologicznie aktywnych składników, które dzięki ewolucji aktywne są także w organizmie człowieka;

Zasada 3: nie tylko owoce i warzywa są źródłem witamin i związków mineralnych.

Najcenniejsze składniki diety człowieka to mięso, jaja, mleko i produkty mleczarskie, ryby (najlepiej tłuste zimnowodne), owoce i warzywa. One wszystkie wspomagają nasze zdrowie a także intelekt. Należy regularnie spożywać owoce i warzywa (codziennie w ilości ok. 500g). Na przykład jeżyny, borówki, aronia, czarna porzeczka, czerwone buraki, ciemne winogrona, pomarańcze, jabłka i inne owoce zawierają witaminę C i bardzo skuteczne antyoksydanty (bioflawonoidy) o działaniu ochronnym na naczynia krwionośne i układ nerwowy. Cenne antyoksydanty rozpuszczalne w tłuszczu (chroniące mózg i błony komórkowe) znajdują się także w tłuszczu mlekowym.

Unikajmy produktów zawierających margarynę oraz utwardzone/ uwodornione oleje roślinne, takich jak: wafle, batony, niektóre czekolady, ciasta, fast foody, a nawet wyroby garmażeryjne.

Dziękujemy za rozmowę

Rozmawiał: Mateusz Rolik, współpraca: Tomasz Gabiś


Fakt, że niektóre tłuszcze powodują i stymulują powstawanie najgroźniejszych odmian raka jest zwykle nieznany. Jest to jednak fakt naukowy. Cytat za wikipedią (http://pl.wikipedia.org/wiki/T%C5%82uszcze) :

"Tłuszcze wielonienasycone omega 6 (oleje roślinne z soi, kukurydzy, słonecznika i innych olejach z nasion, w margarynie), sprzyjają rozwojowi raka piersi. W 2001 stwierdzono, że obecność tłuszczów jednonienasyconych typu omega 9 (oliwa) oraz niektórych wielonienasyconych typu omega 6 w erytrocytach sprzyjają rozwojowi raka piersi u kobiet po menopauzie, a obecność tłuszczów wielonienasyconych typu omega 3 (oleju rybny, lniany) - przeciwdziała.

Tłuszcze wielonienasycone omega 6 przy niedostatku tłuszczów wielonienasyconych omega 3 stymulują wzrost nowotworów prostaty, przyśpieszają postęp histopatologiczny i zmniejszają przeżywalność pacjentów z rakiem prostaty, podczas gdy tłuszcze wielonienasycone omega 3 (w oleju rzepakowym) mają odwrotne, pozytywne działanie."

http://pokazywarka.pl/soja/

Jak przygotować potrawy nie smażąc na niezdrowych olejach?

1) pieczenie w piekarniku bez tłuszczów

2) grillowanie bez tłuszczów

3) smażenie na wodzie bez tłuszczów

4) masło klarowane / smalec

5) stosować polecane drogie oleje lub małe ilości olejów nie wsiąkających o wysokiej temp dymienia jak ryżowy - nie jest taki drogi

6) a jak już musisz frytki z oleju to od biedy lepszy rzepakowy niż słonecznikowy czy roślina frytura... ale nie warto oszczędzać na zdrowiu... Chociaż oliwa z oliwek nie jest najlepsze do smażenia

Natomiast chleb zamiast masła lepiej smarować avokado.

więcej o jedzeniu:

Olej Palmowy http://pokazywarka.pl/olejpalmowy/

http://pokazywarka.pl/jedzenie

http://pokazywarka.pl/jablko-2/

http://pokazywarka.pl/cebula/

http://pokazywarka.pl/czosnek-lek/

http://pokazywarka.pl/jedzenie/

http://pokazywarka.pl/margaryna/

Komentarze

  • Anonim Anonim (*.internetdsl.tpnet.pl)

    @diabeł - sam piszesz,że nadmiar białka niszczy nerki, to nie jedz nadmiaru, tylko tyle ile trzeba

  • Logoś Logoś (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    To, co mówi ta kobieta o mleku, to jakaś masakra jest. Mleko krowie jest dla cielaków, owcze dla jagniąt... a dla ludzi dobre jest jedynie mleko matki i to tylko do momentu, gdy mały człowiek jest w stanie przyjmować pokarmy stałe. Koniec, kropka, amen. Wyniki badań mnie nie zaskakują kiedy widzę, gdzie szanowna pani pracuje.

  • Forum Radunia G Forum Radunia G (*.dynamic.chello.pl)

    Dobry materiał, trzeba go linkować i wklejać, gdzie tylko się da.

    Pozdrawiam Myślących Polaków.
    Vitalog Darek z Gdańska.

    Ps. Jest Pani podobna do mojej siostry Wandy...

  • Niezależny Niezależny (109.77.195.*)

    Szkoda że Pani Profesor nie napisała nic o prozdrowotnych właściwościach oleju kokosowego, który jest najlepszym olejem stosowanym przy obróbce termicznej (ma najwięcej naturalnych tłuszczów nasyconych ) i nadaje się do wielokrotnego użycia.Olej ten nie ma szansy "spalić się" na brąz i po smażeniu pozostaje biały tzn. taki jaki był przed smażeniem. Olej ten nie posiada także zapachu po smażeniu.

  • bbb bbb (193.80.22.*)

    To co Pani Grazyna opowiada to nie sa jakies nowatorskie teorie. To wszytsko sprawdzone i znane od kilkudziesieciu lat fakty. 100 lat temu Warburg dostal Nobla za odkrycie mechanizmu powstawania i rozprzestrzeniania sie nowotworow. I co? I g***o. Do tej pory wali sie chemie a zaden lekarz czy MZ nie wspomni o zaprzestaniu zarcia cukrow. Ponad 100 lat temu leczono CUKRZYCE bez zadnych lekarstw. I co? I to samo. To nie sa teorie spiskowe, to fakty znane od wielu lat. Ja np codziennie jem na sniadanie 7 jajek z warzywami, na obiad tluste miesa z warzywami, na drugi obiad to samo, na kolacje domowej roboty kefir. W miedzyczasie kanapeczka z domowej roboty smalcem. Wyniki badan na poziom cholesterolu, cukru, trojglicerydow sa idealne.

  • Randomstuff Randomstuff

    No właśnie, zawsze wiedziałem że coś jest nie tak z tą margaryną...

  • agata agata (*.static.ip.netia.com.pl)

    Niestety ale przyczyną obecnych chorób jest nie zla dieta ale nadmiar pożywienia, tyle ile ludzie obecnie żrą, bo trzeba nazwać rzecz po imieniu to nie mieści się w głowie. Kiedyś były posty ludzie tego przestrzegali, słodycze były od święta a teraz???????? Na co dzień mamy bardziej wypasione jedzenie niż kiedyś na Boże Narodzenie. I tu trzeba szukać problemu.

  • Gość Gość (2.26.153.*)

    @Tomala - Miłość wykształconych ludzi do tzw. spiskowych teorii wzięła się stąd, że wszystkie te teorie można sprawdzić i udowodnić. Tak więc nie są teoriami, tylko faktami. Zbyt mało wgłębiłeś się w kwestie spisku, żeby wiedzieć o co chodzi, a zwłaszcza kto, kogo i co sponsoruje i dlaczego na jedne działania wydawane są miliardy, a na inne nie. Poza tym temat jest zbyt obszerny i zaczepia o przeróżne dziedziny życia, żeby wyłuszczać je w komentarzach. Wystarczy jednak pogrzebać w dobrych źródłach, a wszystko się pięknie układa.

  • absolwent absolwent (*.internetdsl.tpnet.pl)

    Pani Grażyna Cichosz,

    To moja promotorka, mentorka. Osoba, którą poznałem, jako bezkompromisowa, walcząca o zdrowie dzieci. Nie patrząca na wielkość grantów, tylko, kto za nimi stoi. Czytając powyższe komentarze stwierdzam, że za 50% niekorzystnych dla Pani Profesor przemysł olejowy, a za 30% to pro prostu utrwalony stereotyp. 20% z nich to brak umiejętności czytania ze zrozumieniem. Tu bije rekordy takiej jednej Pani wpis o 1g tłuszczu i tabelach kalorycznych - wiedza z kolorowego pisma, staje się substytutem ciężkich studiów. 1g czystej formy tłuszczu, to 1 g czystej formy tłuszczu nie obchodzi nas czy masło ekstra zwiera 82% tłuszczu. Pozdrawiam Panią Pani Profesor, taki jeden co się na Pani postawie życiowej wychował i idzie pod prąd z zasady, gdy wierzy, że coś jest dla dzieci, który zauważył, że tam gdzie idą wszyscy bo oglądają fajnie nakręcone reklamy, tam idą stadnie i pokornie barany. Często idąc na własną rzeź. Bo jak społeczeństwo nie myśli z troską o dzieciach, o przyszłych pokoleniach, lecz o własnych wygodach (gotowe kaszki, gotowe posiłki, fastfoody) to nie społeczeństwo, to zlepek ludzi na wymarciu. Niczego nie osiągnięto drogą na skróty, jesteś tym co jesz - więc popatrz sobie na to co jesz, jakbyś patrzył w lustro ;). Gratuluję odwagi, środowisko lekarzy musi być bombardowane, gdyż wierzy i tu cytat jednego takiego, jak miałem dostać wypis ze szpitala "na świecie panuje Bóg, w szpitalu panuje JA" - pokory, więcej pokory bo wasza "wiedza z zakresu" żywienia, to jest ziarenko, tego co my żywieniowcy musieliśmy przyswoić w ciągu 5 lat studiów. Co do publikacji zagranicznych, słuszna decyzja, czasem trzeba uciec się do niej bo swoje podwórko jest zatęchłe. Dlatego dbajmy o to by w naszej kuchni było jak najmniej tłuszczy roślinnych, gotowych dań i o to byśmy posiadali znajomość języków, by jak nie wierzycie,to sobie poszukajcie źródeł opracowania. Pozdrawiam

  • leon leon (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Ilość komentarzy świadczy jak wiele osób ten tekst przeczytało. Ja nie mogłem "dojechać" do końca. To jest kompetentna dysertacja naukowa, za długa jak na WP.
    Pozdrawiam Panią Profesor - AL

  • diabeł diabeł (*.31-7-41.tkchopin.pl)

    Super bajki dieta białkowa mięsno-mleczna stosowana przez dłuższy okres niszczy nerki i wątrobę koniec i kropka niejedna osoba załatwiła się już dietą dukana dużo bardziej bezpieczniejsze są węglowodany a nadmiar białka właśnie idealnie sprzyja nowowtworom a w dodatku zakwasza organizm, oliwa z oliwek nie nadaje się do dłuższego smażenia bo robi się toksyczna dla organizmu

  • basik basik (*.mikemi.net)

    co do wypowiedzi użytkownika "Głos", pani dobrze Cię nauczyła, bo izomery trans i cis rzeczywiście istnieją w przypadku wiązań podwójnych a nie pojedynczych,tylko nie wspomniała, ze margaryna jest wzbogacana właśnie o izomery trans. Ponadto uwodornienie nie musi być całkowite, tzn. nie wszystkie wiązania podwójne muszą przekształcić się w pojedyncze. Z resztą co ja będę mówić, o jajkach też mówili, że niesamowicie niezdrowe i niepotrzebne, a tu proszę co się okazało.

  • basik basik (*.mikemi.net)

    Pani ma 100% racji. Zauważmy, że kiedyś ludzie jedli tylko masło, nawet nie słyszeli o margarynie, a byli o wiele zdrowsi. Należy też wspomnieć o tym, że procesy produkcji margaryny są reakcjami katalizowanymi metalami ciężkimi, których nie da się całkowicie usunąć z produktu końcowego. Wiec skoro żyjemy już w czasach gdzie tak popularne jest bycie "fit" , zwróćmy jeszcze uwagę żeby czasem pomyśleć nad tym co się promuje, bo mam wrażenie, że czym większa jest nasza wiedza, tym większe stereotypy panują wśród ludzi. Prawda jest taka, że nikt kto zje codziennie bułkę z masłem miażdżycy nie dostanie, pod warunkiem, że ma rozum i żyje zdrowo

  • xmd xmd (*.sta.asta-net.com.pl)

    cholesterol jest niezbędny, tylko że organizm człowieka wytwarza go sam w odpowiedniej ilości, każdy cholesterol dostarczany z zewnątrz jest niepotrzebny do jeg funkcjonowania. tylko produkty odzwierzęce (nabiał, jajka i mięso) wnoszą do naszego organizmu cholesterol. to że człowiek sam go produkuje jest przystosowaniem do pozostawania człowieka w głównej mierze na diecie roślinnej, a nie jak to się odbywa dzisiaj - parówki czy mleko na śniadanie, kotlet na obiad i szynka z jajkami na kolację. debata nie powinna być na temat masło czy margaryna - tylko czy skoncentrowane tłuszcze w ogóle. tak się zapędziliśmy że zapominamy że tak jak olej roślinny to sztucznie skoncentrowany tłuszcz z roślin, tak samo masło to sztucznie skoncentrowany tłuszcz mleczny. skoncentrowanych tłuszczów trzeba unikać jeśli już chcemy być tacy zdrowi, bo i jeden i drugi nam zaszkodzi. W mojej opinii Pani "znawczyni" przytacza tylko popularną pseudonaukę i nie jest kompetentna w temacie.

    - kompetentna w temacie zdrowe vs złe tłuszcze, czy w temacie vegetarianizm vs dieta "zwierzeca".

    1. i tylko dlatego ze organizm produkuje wlasny cholesterol, nie przesadza to ze dostarczany z zewnatrz od razu bedzie "zly", zwlaszcza biorac pod uwage mase funkcji jaka spelnia cholesterol.
    2. tylko dlatego ze organizm produkuje cholesterol, "wystarczajaca na swoje potrzeby" nie oznacza ze mowimy o "potrzebach optymalnch" a nie potrzebach "minimalnych". to dwie rozne rzcezy w kwestii zdrowia, minimalne zapotrzebowanie, a optymalna. czesto mylone ze soba.
    3. niektore witaminy organizm tez potrafi sam syntetyzowac, czy to oznacza ze nie maja byc dostarczane z pozywienia z tego powodu?
    4. "w głównej mierze na diecie roślinne" to uproszczenie. ewolucyjnie, duzo grup etnicznych ludzi spozywalo mase tluszczu i miesa. wiec duzo zapewne zalezy od typu metabolicznego.

    nie mowie ze to co napisales jest pozbawione jakiegos sensu, ale ze przedstawiasz jedna strone medalu. zeby stwierdzic co jest prawdziwe potrzebna uczciwszej debaty w tym temacie a nie z gory stwierdzenie "cholesterol be, bo produkujemy go dosc'. a raczej "dieta vege" jest zawsze lepsza! ;)

  • mać mać (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    @Ona - Wydaje mi się, że źle to zinterpretowałaś. Ta Pani nie miała na myśli 1g masła/margaryny, ale o 1g tłuszczu zawartego w tych produktach. Dajmy na to w maśle w 100g jest około 80g tłuszczu, a w 100g margaryny jest 30g tłuszczu. A 1g tłuszczu = 9 kcal. Seems legit xD

  • ryba ryba (*.pl)

    zamiast ryby wystarczy jeść świeżo zmielone siemię lniane i problem omega3 rozwiązany

  • natural natural (*.pl)

    @lovelylady - odstawiłaś wszystko co białe ? - męża też może dlatego jesteś zdrowsza ?

  • Ona Ona (*.pl)

    Dietetecy powinni mowic nam co jesc, nie profesorowie poszczegolnych katedr, ktorzy ucza sie jedynie jednej czesci zywnosci. Profesorowie z przemyslu roslinnego beda zapewne chwalic oleje itp. I komu tu wierzyc.

    Pani Grazyna napisala ze 1g tluszczu nie wazne czy to masla czy margaryny zawiera 9kcal. Kompletna bzdura, biorac pod uwage ze to jeden gram czystego tluszczu ma 9kcal, a maslo ma 80%tluszczu w sobie, a margaryny czasem nawet do 30%tluszczu w masie produktu. CO jest oczywistoscia ze te dwa produkty beda dostarczac innej ilosci kalorii, ale pani profesor nie potrafi czytac tabel kalorycznosci zywnosci, a mowi nam co jesc.

    Szkoda ze ta pani dostosowuje nauke pod swoje badania.
    A co z ludzmi nie jedzacymi ryby? Wychodzi na to ze oni nie powinni jesc ani masla ani margaryn i olejow. Bo przyczyna miazdzycy i innych chorob jest zbyt mala podaz omega 3.

  • omg omg (*.pl)

    cholesterol jest niezbędny, tylko że organizm człowieka wytwarza go sam w odpowiedniej ilości, każdy cholesterol dostarczany z zewnątrz jest niepotrzebny do jeg funkcjonowania. tylko produkty odzwierzęce (nabiał, jajka i mięso) wnoszą do naszego organizmu cholesterol. to że człowiek sam go produkuje jest przystosowaniem do pozostawania człowieka w głównej mierze na diecie roślinnej, a nie jak to się odbywa dzisiaj - parówki czy mleko na śniadanie, kotlet na obiad i szynka z jajkami na kolację. debata nie powinna być na temat masło czy margaryna - tylko czy skoncentrowane tłuszcze w ogóle. tak się zapędziliśmy że zapominamy że tak jak olej roślinny to sztucznie skoncentrowany tłuszcz z roślin, tak samo masło to sztucznie skoncentrowany tłuszcz mleczny. skoncentrowanych tłuszczów trzeba unikać jeśli już chcemy być tacy zdrowi, bo i jeden i drugi nam zaszkodzi. W mojej opinii Pani "znawczyni" przytacza tylko popularną pseudonaukę i nie jest kompetentna w temacie.

  • xmd xmd (*.pl)

    "@xmd - czy możesz wytłumaczyć czym różni się temperatura oksydacji od temperatury dymienia? wg Wikipedii (http://pl.wikipedia.org/wiki/Punkt_dymienia) to to samo. "

    - luk ktore konkretnie slowa w tym linku na to wskazuja?

  • Vea Vea (*.pl)

    kwas linolowy omega-6 w lecytynie w tabletkach też jest szkodliwy?

  • luk luk (*.pl)

    @xmd - czy możesz wytłumaczyć czym różni się temperatura oksydacji od temperatury dymienia? wg Wikipedii (http://pl.wikipedia.org/wiki/Punkt_dymienia) to to samo.

  • lovelylady lovelylady (*.pl)

    Pijmy mleko, jedzmy masło, dużo nabiału, owoców, warzyw, musli, płatków owsianych, ryb i skorupiaków. Ja odstawiłam biały chleb, biały cukier, przeszłam na chrupki chleb pełnoziarnisty, odstawiłam majonez, jem słodycze ( bo uwielbiam do kawy i tego nie porzucę) i schudłam 6 kg.

  • działus działus (*.pl)

    przedstawione w artykule zdjęcie billbordu z margaryną Ramą wprowadza czytelnika w błąd, bo Rama jest chyba jedyną margaryną w Polsce, która zawiera znikomą ilość tłuszczów Trans. Pozostałe nawet te bardzo drogie i udające zdrowe np. Ben...ol są z tłuszczów Trans (uwodorawianych)

  • xmd xmd (*.pl)

    Jak przygotować potrawy nie smażąc na niezdrowych olejach?
    1) pieczenie w piekarniku bez tłuszczów
    2) grillowanie bez tłuszczów
    3) smażenie na wodzie bez tłuszczów
    4) masło klarowane / smalec
    5) stosować polecane drogie oleje lub małe ilości olejów nie wsiąkających o wysokiej temp dymienia jak ryżowy - nie jest taki drogi
    6) a jak już musisz frytki z oleju to od biedy lepszy rzepakowy niż słonecznikowy czy roślina frytura... ale nie warto oszczędzać na zdrowiu... Chociaż oliwa z oliwek nie jest najlepsze do smażenia

    - a te "podsumowanie" jest totalnie bezmyslne i ma sie nijak do tego co mowi prof
    1) ze puenty prof cichosz wcale nie jest to zeby nie smazyc na tluszcach, tylko odpowiednich 2) ze nie mowi nic o temp dymienia i stosowaniu takich olejow 3)ze niby juz lepszy rzepakowy od oliwy z oliwek ktora nie jest najlepsza dla zdrowia? pliiiz. oliwa ma o wiele mniej wnkt od rzepakowego i duzo wiecej kwasow mono od niego, ktorymi w koncu tak sie wychwala(!) rzepakowy. a frytury na olejach palmowych powinny byc spoko (lub kokosowym) bo sa trwale oksydaycjnie.

    bezmyslnosc bezmyslnosc bezmyslnosc.

  • xmd xmd (*.pl)

    dlaczego tutaj wszyscy bezmyslenie posluguja sie temperatura dymienia jako temp odpowiednia do smazenia?
    profesor cichosz jasno powiedziala ze szkodliwosc smazenia na olejach roslinnych bogatych w WNKT polega na ich łatwosci oxydacyjnej.
    wiec nie liczy sie temperatura dymienia, ale temperatura oxydacji (utleniania)! to NIE JEST to samo. temperatura dymienia to temperatura w ktorej olej traci wlasciwosci FIZYCZNE. interesuja nas wlasciwosci chemiczne za ktore odpowiada temperatura utleniania.
    wiele olejow ma wysoka temperature dymienia ale sa latwo podatne na oxydacje - np z pestek wingronowy.
    WIECEJ MYSLENIA LUDZIE!

  • nemo nemo (*.pl)

    witam! musiałam mieć szczęście, bo już w liceum nauczycielka z chemii przestrzegała nas przed margarynami jako wysyconymi w sztucznym procesie nienasyconymi kwasami tłuszczowymi... dodatkowo teraz na studiach też wręcz trąbią, żeby do obróbki cieplnej stosować jedynie olej rzepakowy, bo zawiera mononienasycone kwasy tłuszczowe nie ulegające oksydacji do szkodliwych substancji jak olej słonecznikowy czy absolutnie zły do tego olej z oliwy z oliwek

  • dmocho dmocho (*.pl)

    A ja polecam dietę Polską - dzień 1: sniadanie piwko i jajka, drugie śniadanie hod dog z Orlenu, kolacja - wódeczka ze śledzikiem z biedry. Dzień 2- sniadanie piwko i jajka....

  • gall gall (*.pl)

    @galernik - jeśli musisz już smażyć na tłuszczu, to smaż na smalcu, mała ilość nie zaszkodzi. Poza tym smalec można rozgrzać do wyższej temperatury. Polędwica smażona na smalcu, pycha .

  • ciusia ciusia (*.pl)

    zgadzam się z tym, iż margaryna jest baaardzo niezdrowa, jednak uważam, iz wypowiedzi na temat dobroczynnego działania mleka są nieprawdziwe
    radzę obejrzeć wykład dr Waltera Veitha i zastanowić się nad tym co mówi...
    linki do wykładu w treści wpisu na blogu http://leczenieraka.blogspot.com/2012/10/filmowa-niedziela-pij-mleko-nie-bedziesz.html

  • romzyg1@gmail.c romzyg1@gmail.c (*.pl)

    prawdziwe masło jest zdrowe i jeszcze zdrowsza jest tłusta śmietana ( im bardziej tłusta tym zdrowsza ) , ale nie można jej łączyć z cukrami , by nie powstawał śluz obciążający wagowo ciało. Trzeba pamiętać o witaminie C , E i B17 ( amygdalina ). warto wiedzieć , że podstawą zdrowia są aktywne komórki macierzyste ( regeneracyjne ) w organizmie , których jest około 200 razy więcej niż w szpiku kostnym , a które znakomicie zastępują dowolne komórki niewydolne lub obumierające. Najprostszym sposobem , aby te komórki namnażać i uaktywniać do regeneracji organizmu to stosowanie suplementu "AM/PM" razem z suplementem "Finiti" i " Reserve" poprzedzonymi Nagrodami Nobla w dziedzinie medycyny. Każdy z tych suplementów niestety kosztuje około 200 euro i dlatego na świecie tylko około trzysta tysięcy ludzi zamożnych z tego korzysta. To wielka niesprawiedliwość. Tak czy owak ja i kilka rodzin z tych suplementów korzystamy i efekty są wspaniałe. Postanowiłem pomagać ludziom w ich zdobywaniu z USA. Pozdrawiam , Zygmunt

  • Golski Golski

    @Golski - otrzymana odpowiedź:

    Witam,
    Opinie jakoby żywność pochodzenia zwierzęcego była odpowiedzialna za
    choroby cywilizacyjne są CAŁKOWICIE bezzasadne -tu chodzi o biznes sojowo
    -kukurydziany. Gatunek Homo-Sapiens mógł powstać dzięki wprowadzeniu do
    diety ryb, mięsa (gotowanego) i mleka. Dzięki temu objętość czaszki
    Homo-Sapiens zwiększyła się 3-krotnie w porównaniu do pra-praprzodków. Od
    około 100 lat objętość czaszki człowieka maleje, antropolodzy nie wiedzą
    czemu.

    Bez odpowiedniej podaży pełnowartościowego białka ZWIERZĘCEGO ani układ
    immunologiczny ani centralny system nerwowy nie funkcjonują prawidłowo
    (deficyt glutationu i tauryny, które powstają z aminokwasów siarkowych).
    Modna ostatnio dieta light (wysoko węglowodanowa- niskotłuszczowa), rzekomo
    zdrowe margaryny i oleje roślinne OTO PRAWDZIWA PRZYCZYNA DIETOZALEŻNYCH
    SCHORZEŃ METABOLICZNYCH.

    Na przełomie roku umieszczę na stronie internetowej UWM publikację
    autorstwa Grażyna Cichosz, Hanna Czeczot pt.: "Kontrowersje wokół
    białek diety" z Polskiego Merkuriusza Lekarskiego.
    Polecam również inne nasze prace http://www.uwm.edu.pl/kmizj/?page_id=297

    Niestety i zalecenia dietetyczne i tzw. Prawo Żywnościowe tworzone są przez
    lobbystów z myślą o biznesie a nie konsumentach.
    I stosowanie się do tychże wymaga uzupełniania diety w różne suplementy
    (niekoniecznie biologicznie aktywne).

    Pozdrawiam
    Grażyna Cichosz

  • ja124 ja124 (*.pl)

    robią nam wodę z mózgu. każdy twierdzi co innego. To stek bzdur. Nasze babcie jadły i masło i piekły ciasta z margaryną. ludzie dożywali późnej starości. A teraz propaguje się co róż to nowe poglądy, a i tak co byśmy nie jedli to dziś syf i chemia. i stąd te choróbska cywilizacyjne.

  • ja123 ja123 (*.pl)

    A ostatnio inna pani doktor przekonywała że jak smażyć to tylko na oleju rzepakowym, pod żadnym pozorem ie oliwa z oliwek.

  • Przemo Przemo (*.pl)

    @Tomala - Zobacz sobie właścicieli zakładów na margarynach i na większości środków chemicznych typu proszki, zdziwisz się, że często są ci sami, a to dla tego że część składników jest ta sama zarówno w proszku jak i w margarynie, jak bardzo dobrze poszukasz to znajdziesz dokładny skład chemiczny margaryny utwardzonej i proszku, a wtedy zmienisz zdanie. Zakłady produkujące masło, są to w większości małe spółdzielnie mleczarskie, nie mające takich pieniędzy i wpływów jak np Unilever.

  • Marta Marta (*.pl)

    @galernik - Moja dietetyczka poleciła mi smażenie mięsa i ryb na plastrach pomidorów. Tak samo można przyrządzić niektóre warzywa, np. cukinię. Można też tak usmażyć pieczarki, chociaż je można usmażyć też zupełnie bez niczego. Wiem, że nie da się w ten sposób usmażyć wszystkiego, ale może lepiej zacząć gotować w wodzie/na parze? Milion razy zdrowiej.

  • Marta Marta (*.pl)

    "Pani teorie to rewolucja dla przemysłu i dla naszego myślenia o zdrowiu."

    Wcale nie. W mojej rodzinie i w moim bliskim otoczeniu takie rzeczy wie się już od dawna, w szczególności te o margarynie. Do dziś pamiętam jak nauczycielka chemii w gimnazjum (a było to prawie 10 lat temu) tłumaczyła nam na czym polega rakotwórczość margaryny. Prosty schemat: płynny tłuszcz musi być czymś utwardzony, a tym utwardzaczem jest jakiś pierwiastek, czy substancja bardzo szkodliwa dla zdrowia.

  • Mati Mati (*.pl)

    Nieprawdą jest, że każda margaryna zawiera tłuszcze trans. Dobrej jakości margaryny zawierają śladowe ilości takich tłuszczów - de facto mniej niż masło. Jest to kwestia procesu produkcji - droższe są wytwarzane przez estryfikację, tanie przez uwodornienie. To oczywiście nie rozstrzyga, co lepiej jeść, ale jest faktem i na pewno w tej konkretnej kwestii jest tu przekłamanie.

    Argumentacja o "zyskach koncernów" pojawia się zawsze, kiedy ktoś staje w opozycji do popularnych twierdzeń. I nie należy tego wykluczać, ale warto pamiętać, że często to samo mówią osoby stojące po przeciwnych stronach barykady. Np. całkiem niedawno popularny był w sieci film z amerykańskim weganinem, który dawał wykład o tym, jak tłuszcze zwierzęce rujnują nasze zdrowie i mleko nie tylko nie pomaga, ale bardzo szkodzi - a popularność mięsa i nabiału tłumaczył spiskiem dążących do zysku koncernów oczywiście.

    I dlatego warto podchodzić z dystansem do wszelkich informacji o "spiskach chciwych koncernów", bo zwykle na każdy z nich ma konkurencję, która przecież też chce utrzymać swój udział w rynku.

  • JoSuper JoSuper (*.pl)

    @he he - Reklama masła ot co... ciekawe ile tej pani zapłacili :)

    Dokładnie :)

    Osobiście polecam olej lniany, proporcje omega 3 do omega 6 są odpowiednie, oczywiście nie opijać się nim, wystarczy łyżka dziennie, lub 4 orzechy włoskie na dzień. Natomiast smażone zastąpić gotowanym jedzeniem lub surowym.

  • cc cc (*.pl)

    to prawda ze margaryna i oleje sa niezdrowe.

  • galernik galernik (*.pl)

    z tego artykułu zrozumiałem że mam nie jeść margaryny, OK ale czy ktoś mi może powiedzieć na jakim tłuszczu można smarzyć

  • Danka Danka (*.pl)

    Pani doktor zapomniała dodać w przypadku nabiału, że powinien być naturalny. Dostępne w sklepach mleko (szczególnie UHT), twarogi, sery i jogurty to wysoko przetworzona żywność, bez odpowiednich i niezbędnych do odpowiedniego trawienia kultur bakterii i enzymów... Pachnie mi tu artykułem sponsorowanym przez przemysł mleczarski... :(

  • Tomala Tomala (*.pl)

    Zawsze mnie zastanawia miłość wykształconych ludzi do spiskowych teorii dziejów.

    Dlaczego to producentów masła nie stać na propagandę, a margaryny tak?

    Czyżby przemysł margarynowy był tak potężny i tajny, że potrafi przekupić tak wielką ilość naukowców, po kryjomu?

    Nieco z innej beczki. Jeszcze 10 lat temu istniało "potężne lobby naftowe, blokujące rozwój ekologicznej energii". A tu proszę, sytuacja się odmieniła i okazało się, że tak naprawdę mamy spisek lobby ekologicznego, które "pompuje miliardy na propagandę".

    Jedna sprawa to wyniki badań i dyskusja nad nimi. Inna to szukanie spisków.

  • Iwan Iwan (*.pl)

    Obszerny tekst ale wart przeczytania. W świecie komercyjnego bullshitu dobrze poczytać coś, co jest spójne i przekonujące. Szkoda, że tak mało rozsądku jest w naszym życiu.

  • agata agata (*.pl)

    xexwa - jeszcze jedno apropos węglowodanów. Chodzi o to, żeby nie łączyć ich z dużą ilością tłuszczy. Po prostu jeśli jemy tłusto unikajmy węglowodanów, natomiast jeśli jemy węglowodany (ale z tych dobrych źródeł - nie zapychanie się chlebem) to nie jedzmy tłusto. A białko zawsze w niewielkich ilościach - dlatego wywody Pani profesor i popieranie przemysłu mleczarskiego ...no cóż, każdy ma prawdo do swoich przekonań.

  • agata agata (*.pl)

    >> k.k.g. - samo odstawienie węglowodanów z ciast, chleba jest dobre i pewnie dlatego działa. Natomiast polecam jak najwięcej surowych warzyw i owoców.
    >> xexwa - też po doświadczeniach z dietą Kwaśniewskiego bałam się węglowodanów, ale poczytajcie sobie o raw food. Ludzie zanim zaczeli gotować, to przez miliony lat przystosowywali się do jedzenia w stanie surowym, żadne zwierze nie gotuje, a nasz kod genetyczny niewiele się różni. To są miliony lat przystosować vs. relatywnie niewielki czas z użyciem ognia, a już nie mówiąc o hodowli zwierząt dla mięsa i mleka - co wydarzyło się jeszcze później.
    Nie boję się węglowodanów z owoców, bo to cukry proste i szybko się rozkładają, a ponieważ nie podgrzewane powyżej 42 stopni zachowują naturalne enzymy i całą masę wszelkich delikatnych, niezbędnych organizmowi składników. Prześledźcie sobie karierę biegacza - ultramaratonisty Scotta Jurka, który 7 lat z rzędu wygrał bardzo trudny bieg na 160 km i wiele innych - a funkcjonuje tylko na diecie warzywnej, nie jedząc nic pochodzenia zwierzęcego. Przeczytajcie sobie książkę Terapia Gersona.
    Ja jem bardzo mało mięsa, ale jem, nie jem całkiem raw food, ale staram się, żeby każdy posiłek w przynajmniej 50% składał się z surowych warzyw i owoców. Podjadam rodzynki, migdały, orzechy, daktyle itp. Jestem bardzo aktywna, pracuję, biegam itd.
    Poza tym poczytajcie sobie o tym że białko to aminokwasy, organizm po zjedzeniu białka zwierzęcego zawsze na początku traktuje je jak obce, musi je najpierw z użyciem dużych dawek energii rozłożyć na aminokwasy żeby poskładać z tego swoje białko. Lepiej więc dostarczać aminokwasy, które organizm składa w białko. Zresztą białka organizm nie potrzebuje aż tak wiele.
    No i najważniejsze - najprostrze jedzenie jest najlepsze. Im bardziej przetworzone, tym gorzej. Jedzenie przetworzone można nazwać martwym, nie ma w nim składników odżywczych w odpowiednich ilościach, dlatego ludzie sięgają ciągle po nowe przekąski bo organizm chce się odżywić!!! Dlatego ludzie są otyli. Poza tym trzeba unikać glutaminianu i wielu innych syfów, które nie wiedzieć czemu ciągle są dokładane do pożywienia.
    Kurczaki, które dostępne są w sklepach były szczepione już w jajku. Masakra... Nie na wszystko mamy wpływ, ale starajmy się jeść zdrowo i dużo się ruszać.

  • KingUla KingUla (*.pl)

    ale odkrycie!! wiadomo to juz od dawna!! Dieta optymalna opracowana kilkanascie lat temu przez doktora Jan Kwasniewskigo, ktory cale zycie poswiecil badaniom na temat zdrowego zywienia...

  • Marynia Marynia (*.pl)

    Popieram u nas w Jarocinie przyjmuje lekarz z Ukrainy , od trzech lat jem masło i smalec cieniutko smaruję ,margaryna całkowicie znikła z mojej kuchni ,jest olej rzepakowy .Wyniki mam same dobre , brak cholesterolu , trójglicerydy w normie samopoczucie wspaniałe ,ciśnienie w normie .POLECAM

  • Baltazar Baltazar (*.pl)

    Mozna jeszcze dodac, ze jednym wyjatkiem sposrod olejow roslinnych jest olej kokosowy, ktory zawiera duza ilosc naturalnych tluszczow nasyconych tzw. -cis (w odroznieniu od szkodliwych dla zdrowia - sztucznie sprocesowanych izomerow -trans: jak np. margaryna). Olej kokosowy ma takze wysoki punkt dymienia i mozna (a nawet trzeba) go uzywac do smazenia.

  • he he he he (*.pl)

    dzieki Ana za link dobrze wiedziec dla kogo pani Cichosz pracuje i nie dziwie sie ze takie wyszly wyniki badan

Dodaj komentarz

Dodajesz komentarz anonimowo. Zaloguj się.

Dodajesz komentarz anonimowo. Aby komentować pod własnym pseudonimem włącz profil publiczny w ustawieniach.

Autor:
Treść:

Aby przesłać formularz, musisz mieć włączony w przeglądarce Javascript. Jeżeli nie masz, przepisz wspak tekst govz4xdfgu:

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2012 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.