Ostatnio: nigdy

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Wróciłam...

I tak oto skończyły się wakacje. Drzewa zaczynają się czerwienić, ptaki odlatują tak jak nakazuje natura, powietrze zaczyna mieć mroźny posmak, a poranki i wieczory mają do siebie coraz bliżej... Czas na jesień.

A wraz z nią nawał pracy i powrót tak dobrze utartych obowiązków.

jesien 20tapety 20 cztery 20pory 20roku



Najwyższy jednak czas by napisać co się działo gdy mnie nie było. Krótko mówiąc wiele... Pozostała masa wspaniałych wspomnień, jak i trochę tych, o których należy zapomnieć ale do rzeczy.

Cóż w lipcu... Praca! Ku mojemu zdziwieniu zostałam zdegradowana:( Tzn. posadzona na strzelnicy... Szefowa zrobiła to z troski gdyż sezon był słaby a to była praca stała (przewodnicy wzywani byli na telefon) mimo wszystko byłam niepocieszona i nie będę tego miło wspominać... Jedyną radością były jazdy konne, które mogłam odbywać po godzinach... Chociaż coś:)

W sierpniu przyjechała do mnie Daria więc wzięłam na ten czas wolne i oddałam się tak utęsknionej funkcji przewodnika (pokazałam jej miasto, plażę, zapewniłam parę atrakcji). Później wróciłam do pracy by z niecierpliwością czekać na ostatni weekend sierpnia. Dlaczego? Jak co roku jest to czas biwaku:) Tak więc pojechaliśmy na dwie noce i plan był taki: jedna noc w Monarze, druga w lesie. Dla chłopaków z ośrodka przygotowaliśmy kurs pierwszej pomocy a na drugi dzień terenowe zaliczenie po czym poszliśmy w las. Po długim marszu nocowaliśmy nad jeziorem. Co śmieszne było deszczowo i tak zimno, że spaliśmy w 8osób w 3osobowym namiocie;) Po biwaku do pracy już nie wróciłam... Pomagałam mamie ogarnąć w domu i szykowałam się do kolejnego wyjazdu - tym razem w Bieszczady. Na trekkingi i kurtkę wydałam połowę wypłaty ale było warto... Po przeszło 20godzinnej wyprawie ja i 2koleżanki dotarłyśmy na miejsce. Okazało się, że z tego zadupia ciężko się ruszyć więc cały, 8dniowy pobyt przejeździłyśmy na "stopa". Było wspaniale!!! Piękne widoki, świeże powietrze... Pogoda byłą w kratkę ale ciągnęłyśmy z każdego dnia ile się dało. Dołączam zdjęcie z Tarnicy.

Do akademika wróciłam 23września i zabrałam się za przygotowanie pokoju bo przeniosłam się od tej (hmm). Pokój pomalowałam na lawendowo i jagodowo więc jest przytulnie i fioletowo:) Będę mieszkać z koleżanką z roku, wprowadza się w niedzielę wraz z moim nowym kolegą - Tuptusiem... Kim jest? To kiedy indziej, narazie idę spać...

Komentarze

Dodaj komentarz

Dodajesz komentarz anonimowo. Zaloguj się.

Dodajesz komentarz anonimowo. Aby komentować pod własnym pseudonimem włącz profil publiczny w ustawieniach.

Autor:
Treść:

Aby przesłać formularz, musisz mieć włączony w przeglądarce Javascript. Jeżeli nie masz, przepisz wspak tekst 0wdj6q5nzs:

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.