<------ POWRÓT DO METAMORFOZ

METAMORFOZA RUFIEGO

15597994

Rufi miał pecha. Miał nieodpowiedzialnego właściciela, który znudził się nim i chciał zostawić go w schronisku. Przyniósł go do siedziby TOZ w plecaku, bez żalu umieścił w metalowej klatce i wyszedł. Z pomocą przyszła wol. Gosia Jesse, która stworzyła Rufiemu dom tymczasowy.



beztytuuiz

Relacja z dnia 7 marca 2010r.: "Opis naszego wzajemnego bytowania - bo póki co nie da się tego inaczej nazwać. W mojej ocenie to kot, który nigdy nie mieszkał z innymi zwierzętami. Stresuje go wszystko. Ludzie, telewizor, kroki, otworzenie drzwi - dosłownie wszystko. Zakładam, że nigdy nie miał prawdziwego opiekuna - co przez to rozumiem? To, że kot pozwala się głaskać tylko wtedy, kiedy ma na to ochotę. W innych przypadkach fuka, warczy i gryzie jak zupełnie dziki. Zakładam, że było to przyczyną oddania go do TOZ. Drugą przyczyną prawdopodobnie jest to, że kot nie korzysta z kuwety. Załatwia się na łóżko. Przy jakichkolwiek próbach nauki ponownie fuka warczy i gryzie. Już byłam pewna, że się oswaja gdy po długim głaskaniu udziabał mnie mocno w rękę i odskoczył fukając. Moje koty go tolerują, w drugą stronę niestety sympatii brak. Prawdopodobnie nie dość, że facet nie miał czasu. to jeszcze za przeskrobanie czegoś go bił. Stąd jego zachowanie, jest u mnie od piątku i w ogóle nie ma poprawy..."



30617853

Relacja z dnia 16 marca 2010r.: "Fifi - tak na niego wołamy i tak reaguje:) Szczerze mówiąc sądziłam, że go wygonię :) Ale oswoił się. Kuweta już nie jest mu obca a jeśli chodzi o mizianie, kizianie i inne takie kocie tulaski to nie ma sobie równych. Ostatnio wpakował się mojej bratowej na kolana, po pół godzinie chciała go zestawić na ziemię, on się nie dał. Zaparł się zjeżył i na nią nafukał, że chce go odstawić. Przy kolejnej próbie było 1:0 dla bratowej, udało się, zestawiła go. Kocio jednak nie dał za wygraną, bratowa położyła się na brzuchu, a on jej na plecy:) Szkoda, że nie mam zdjęcia! Świetny widok. Jest już w 100% domowy, myślę jednak, że ktoś mu coś robił, bo kot nie daje sobie dotknąć ogona, bardzo nerwowy jest w tej kwestii. Za to jest bardzo tulaśny, nasz niuniuś, dodam tylko, że strasznie chrapie i śpi już dzielnie od kilku dni z moimi na przedpokoju."

Rufi wyjechał na adopcję zagraniczną, gdzie błyskawicznie znalazł nowy dom. Nie był już zamknięty w sobie, zrozumiał, że człowiek może być dobry...

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.