<------ POWRÓT DO METAMORFOZ

TAK BYŁO:

Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika

Felix został znaleziony jako malutki kociak w Porcie Szczecin. Czy to szczury, czy to ludzie okaleczyli go na resztę życia - nie wiadomo. Faktem było to, że kociak miał ogon obdarty ze skóry. Konieczna była amputacja ogona. Kociak bardzo dobrze zniósł zabieg i szybko wracał do zdrowia. Okazał się radosnym, ciekawskim stworzeniem, które uwielbiało towarzystwo człowieka oraz innych kotów. Feliks był również małym szkodnikiem, który z ogromnym wdziękiem potrafił psoci w całym domu. Brak ogonka nie przeszkadzał mu w szybkim bieganiu i we wskakiwaniu na parapety. Kiedy kociak doszedł do zdrowia odbył się swoisty „casting” na nowy, idealny dom. Felix pojechał do przemiłego małżeństwa i do dwójki ich kotów-białej kotki i rudo-białego kocura. W nowym domu otrzymał nowe imię: Tymoteusz.





TAK JEST:

Relacja po pierwszym miesiącu pobytu w nowym domu: „Witam serdecznie, oczywiście, że pamiętam o adopcji Felixa (obecnie Tymka), ciężko byłoby o nim zapomnieć - mały nie odstępuje nas na krok (nawet teraz śpi na moich kolanach). Tymek został pierwszy raz odrobaczony; ogonek goi się raczej wolniutko (aplikowanie jodyny to rzeczywiście uciążliwa czynność), ale p. weterynarz nie miała zastrzeżeń. Mąż rzeczywiście wspominał o NK, ale tylko on ma tam konto, a mamy inne nazwiska.. Jak zrobimy jakieś ładniejsze zdjęcie, to podeślę na maila.

Proszę się nie martwić o Tymka, nie miał żadnych objawów choroby. I chyba czuje się coraz pewniej, bo już wielokrotnie atakował starsze koty skacząc im na główki:) Postaram się przesłać kilka zdjęć. Pozdrawiam serdecznie, Joanna.”

Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika







A to już po kilku miesiącach:

„Witam serdecznie, przepraszam, że odpowiadam tak późno. Tymek czuje się całkiem dobrze, jest już po szczepieniu i poza brakiem ogonka nic jemu nie dolega. Nadal jest malutki, ale to już kwestia drobnej budowy, bo tyje całkiem normalnie:) Z jego ranką po ogonku nadal czekamy - oglądała go p.weterynarz z TOZu - ta która robiła jemu zabieg (samej rany po zabiegu oczywiście już nie ma, ale śluzówka odbytu nadal jest na zewnątrz. Z jakimkolwiek kolejnym zabiegiem, czekamy aż kot podrośnie - według zaleceń weterynarza. Poza tym kot jest radosny i wszędzie go pełno. Oczywiście kradnie z blatu kuchennego wszystko, co się da (to pierwszy kot który zjada dosłownie wszystko: marchewka, kapusta czy nawet pieczarki - co ukradnie, od razu zostaje zjedzone!).

Nie ma też problemów z innymi kotami (to bardziej one z nim mają, bo zadręcza je na każdym kroku). Kiciuś jest bardzo kochany, uwielbia dawać całusy, w nocy śpi z nami ..i szkoda tylko, że chyba ujawniła się choroba sieroca, bo namiętnie ssie rękawy moich ubrań, ale znając jego dzieciństwo nie widzę w tym nic dziwnego.

Na razie Tymek jest za malutki na kastrację, ale za kilka miesięcy oczywiście dojdzie do tego - wtedy dam znać jak zniósł zabieg. Dorzucam kilka zdjęć Tymka, pozdrawiam serdecznie, joanna.”

Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Obrazek użytkownika
Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.