Ostatnio: nigdy

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Nr 222 - BOLESŁAWIEC NIEPLANOWANA WYCIECZKA

Do miasta zajechaliśmy w porze obiadowej. Lubię program KUCHENNE REWOLUCJE, więc miałam okazję odwiedzić jedno z miejsc przemienionych przez Magdę Gesler. Zajrzałam jednak do internetu. Menu uznałam

za niedostosowane do naszych potrzeb i postanowiłam znaleźć coś zwyczajnego. Opinie różnych miejsc były nieciekawe. Ale gdzieś przecież trzeba zjeść. Nasz wybór padł na Anticę koło dworca PKP. I tu wielkie zaskoczenie. Jedzenie doskonałe, porcje duże, ceny strawne. Oprócz normalnego obiadu oczywiście zamówiłam pierogi ruskie. Pierwszy raz w życiu jadłam je z ciasta drożdżowego, pieczone. Bardzo dobry farsz. Od dawna nie jadłam tak smacznych ruskich. Zdecydowanie polecam więc wszystkim restaurację ANTICA.

Z obiadu ruszyliśmy do Muzeum Ceramiki. Z wystawy fajansu i ceramiki zrobię oddzielną gazetkę, a teraz wyjawię czym najbardziej ucieszył mnie Bolesławiec tego dnia. Otóż po drodze były sklepy z materiałami. Włodek wszedł do jednego, ja do drugiego. Szukałam materiałów ze wzorami ludowymi. Były!!!! W obu sklepach można było płacić kartą, więc nie musiałam sie ograniczać. Tuż przede mną robiła zakupy pani dla zespołu ludowego, więc materiały były akurat wyłożone. Kupiłam kawałek czerwonej łączki na spódniczki dla lalek, białą żorżetę na kilka obrusów i zwykłą bawełnę na poduchy. Wisienką na torcie okazał się komplet pościeli z kory

z tym samym wzorem. Minął już tydzień, a ja wciąż nie mogę się nią nacieszyć.

Zobaczcie moje zdobycze:





Z poprzedniego pobytu Włodek zapamiętał, że istnieje w Bolesławcu drugie miejsce z fajansem. W muzeum wskazano nam kierunek. Tam miały być rzeczy ciekawsze i tańsze. Z tym można polemizować, bo obie wytwórnie mają ciekawe propozycje, a ceny? Zdecydowanie są z kosmosu. Ja wiem, że to ręczna robota,

ale przecież we Włocławku też panie malują każdą rzecz. I to jak!!! Fajans włocławski jest wypracowany, każda sztuka jest objawieniem artyzmu, talentu malarek. Fajans z Bolesławca to przecież tylko stempelki. Czyli nawet ja mogłabym je poprzybijać i nikt by nie wiedział czy jestem uzdolniona artystycznie w jakikolwiek sposób. Zdecydowanie uważam, że producenci z Bolesławca jadą na modzie i turystach zagranicznych. Polak ich wyrobów nie może kupić. Pamiętacie z poprzednich relacji Studio Borowiec? W tamtej hucie szkła artystycznego Polacy mogą kupić tylko szklane kule, nie stać nas na jakiekolwiek ich wyroby.

Na zdjęciu wytwórnia, którą chciał poznać mój Mąż:

CERAMIKA ARTYSTYCZNA w Bolesławcu


1a




Wytwórnia mieści się nieco na uboczu, wszystkie autokary z turystami zajeżdżają tam gdzie my dwa lata temu. Tymczasem sklep firmowy Ceramiki Artystycznej w niczym nie ustępuje temu bardziej popularnemu.

A nawet jego otoczenie jest ciekawsze :-)

Poniżej zobaczcie arcy-rzadkie drzewko owocowe z fajansowej bajki.





Od niego obramowana talerzami droga prowadzi do ogródeczka.

Płotek obwieszono ceramicznymi bibelotami. Na podwyższeniu skomponowano fajansową dekorację.








Pokażę Wam dokładnie każdy kącik. Na pierwszy ogień znany Wam już komplet ceramiczny, taki, jakimi Bolesławiec jest udekorowany w wielu miejscach. Z tego co pamiętam, to cena dzbanuszka przekracza tysiąc złotych. Czy chciałabym mieć taki w Falbowie? I tak i nie. Tak, bo mi się podoba jako ładna ciekawostka.

Nie, bo nie jest z Włocławka i nie, bo nie pasuje do ludowego wystroju naszego obejścia.





Resztę dekoracji proponuję Wam obejrzeć sobie dokładnie bez moich komentarzy. Poza jednym: wyraźnie widać, że w Bolesławcu zaczęli malować również kwiaty. A więc mają już nie tylko stempelki. Z poprzedniej wycieczki pamiętam fiołki. Teraz zwróciliśmy uwagę na wysyp maków.











1i




Po wejściu do sklepu zobaczyliśmy ścianę z zegarami.

Zdjęcie jest wyjątkowo słabe, ale przyznaję, że kilka mi się spodobało i powiesiłabym jeden u siebie.





Inny model czasomierza to zegar stojący w kształcie czajnika.





Teraz pokażę zwierzątka. Najpierw stado kotów. Niżej są klasyczne stempelki. Wyżej nietypowe dla Bolesławca kotki kwiatowe. Może wypatrzycie też kilka figurek z drobiem i ślimaka?





Kilka wesołych świnek...





i krówek...





Tak, jednego motylka kupiłam. To zdjęcie już jest zrobione w domu.

Na półce dwa nowe naparstki. Kobaltowy z Bolesławca, a liska kupiłam sobie niedawno z powodu sentymentu.

Dwa żółwiki w rogu fotki kupiłam w Bolesławcu poprzednio.





W tej gazetce zamierzam pokazać wszystkie artykuły niezwiązane z kuchnią. Bardzo zaintrygował nas tym razem zbiór fajansów łazienkowych. Dozowniki na mydło, pojemniki na szczoteczki do zębów, stojaki na ręczniki papierowe...





Kolejny fajansik użytkowy, a nie kuchenny, to pojemniki na świeczki.








Nie minęłam obojętnie dzwonków. Fotka z koszami jest ze sklepu, a drugie zdjęcie jest już z wiejskiego pokoju. Na nim widzicie część moich dzwonków. Wszystkie kobaltowe są z Bolesławca.








Półka z doniczkami i wazonami.





Nie sfotografowałam tym razem najładniejszych wazonów w Bolesławcu. A były :-)

Żebyście mogli zobaczyć, które uważam za warte grzechu, to pokażę taki wazon z mojej kuchni.





Często wspominam wystawę ze 140-lecia produkcji fajansu włocławskiego. Poza mega-kolumną drugim najbardziej intrygującym wyrobem był stołek. Cały czas twierdzę, że nie odważyłabym się na nim usiąść. Tym razem w Bolesławcu znalazłam stołek zaprojektowany tak, że można go śmiało używać. Jest bardzo, bardzo drogi, ale ponieważ stał w sklepie w wielu miejscach, to znaczy, że klienci są nimi zainteresowani. Ja też byłam. Bardzo długo i starannie wybierałam malowanie. Najpierw chcieliśmy kupić maki, ale potem poszłam w kierunku kobaltu. Nie wzięłam klasycznych stempelków, bo nie cenię Bolesławca. Wolałam kwiaty. Wybraliśmy w końcu fiołki. A Wy, który byście wybrali?








Z przedmiotów pozakuchennych mam w tej gazetce jeszcze do pokazania dewocjonalia. Nie ze względu na ich kształt, a wzory. Tutaj bowiem mamy doskonały przekrój kolorystyki i wzornictwa. Stempelki i kwiatki we wszystkich kombinacjach. Myślę, że nie wszystkie połączenia są szczęśliwe, ale gusta nie podlegają dyskusji.

W przypadku tych krzyżyków wygląda na to, że sprzedają się bardzo dobrze, bo wystawiono ich bardzo dużo,

a i ceny były nawet do przeżycia.

















Następna będzie gazetka o fajansowych naczyniach z Bolesławca. Zapraszam.

Dodaj komentarz

Dodajesz komentarz anonimowo. Zaloguj się.

Dodajesz komentarz anonimowo. Aby komentować pod własnym pseudonimem włącz profil publiczny w ustawieniach.

Autor:
Treść:

Aby przesłać formularz, musisz mieć włączony w przeglądarce Javascript. Jeżeli nie masz, przepisz wspak tekst 2frgjz0j4h:

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.