Komorowski ( http://pokazywarka.pl/komorowski/ ) od wielu lat broni Palikota, a Palikot odpłaca się tym samym.

Ostatnio zaciekle broni Komorowskiego na swoim blogu http://palikot.blog.onet.pl

Dlaczego?

531882



Otóż pewną tajemnicą jest fakt, iż od kilkunastu lat Panowie są bliskimi przyjaciółmi, znają się od 1994 roku, mają wspólną pasję: razem mordują zwierzęta dla przyjemności.



531883




komorowski jel 5513505739



komorowski jelonek537569317



531849



531846




Palikot sam opisał ciekawą historię:

"niezwykły był nasz wspólny pobyt w Rosji i polowanie na głuszca. To było dobre 300 km od Moskwy […] To było moje pierwsze polowanie. Nie jestem urodzonym myśliwym i bardziej ciągnęło mnie do przygody i towarzystwa, niż do strzelania. [..] Dawne KGB podesłało nam na wieczór jakiegoś niby-sąsiada, który raczył nas wódką i próbował wyciągać na debaty polityczne. W pewnym momencie powiedział prowokacyjnie: mówcie co chcecie, ale Polska to prostytutka! Jak Rosja była silna – to była z Rosją, kiedy silna stała się Ameryka, to poszła za Ameryką. I patrząc na nas dodał: tylko się nie gniewajcie, ja wam tylko prosto mówię, co myślę…

531880



Bronek czujnie nie dał się sprowokować, zaczął coś swoim zwyczajem mądrze i historycznie tłumaczyć. Ja zaś w pewnym momencie powiedziałem: to i ja ci coś powiem – Rosja to było, jest i będzie gówno. Gawno! Tylko się nie gniewaj, wiesz, bo ja tak tylko po prostu ci mówię… co myślę. I tak sobie we trójkę gaworzyliśmy, budując przyjaźń polsko-postradziecką. I popijając jakimś bimbrem z soku z sosny”.

http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/536620,Czego-boi-sie-bronislaw-komorowski.html

http://palikot.blog.onet.pl/1,CT44379,index.html



eminencja komor1



kom homilia 5



komorowski003



komor





komorowski








Palikot spotyka się z szefem sztabu wyborczego Komorowskiego i to jak...

598021




598022
598023




652699



652700



652701



652702



to nie tylko klaun...

652704





Bartoszewski wyśmiał Kaczyńskiego, że ma doświadczenia w dokarmianiu zwierzątek futerkowych...

Niech lepiej powie co z nimi robi Komorowski...




z http://rybitzky.salon24.pl/182893,kaczynski-komorowski-jedna-roznica

532242



Kopia blogu:

"03 lipca 2007

Nos Donalda Tuska

Kiedy w maju 2005 roku szedłem na pierwsze spotkanie z Donaldem Tuskiem, znałem tylko dwóch polityków: Henryka Wujca i Bronisława Komorowskiego...

Wujec i Biłgoraj

Wujca poznałem jeszcze w latach osiemdziesiątych w rodzinnym Biłgoraju, skąd obaj pochodzimy. Jak wielu moich kolegów, w liceum zapatrzony byłem w KOR, czyli w Kuronia, Michnika i Wujca właśnie. Nasze kontakty były sporadyczne i dopiero w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych zżyliśmy się bardziej. Z inicjatywy Henryka i przy współudziale wielu mieszkańców regionu tworzyliśmy wspólnie Biłgorajską Agencję Rozwoju Regionalnego i Fundusz Lokalny Ziemi Biłgorajskiej. Z tego wyrosły, choć już z innymi ludźmi, Kolegium UMCS, Towarzystwo Singera i w jakimś sensie - fundacja Szmitów Kresy 2000. Sukces Biłgoraja, miasteczka zamożnego z niskim bezrobociem, choć położonego na wschodzie Polski, to także sukces Wujca. Teraz rzadko się widujemy, co zauważam z wielkim smutkiem.

Komorowski i Rosja

Bronka poznałem bodaj w 1994 roku podczas sylwestra w leśniczówce w Lasach Janowskich. Byliśmy potem na wielu prywatnych wyprawach i spędziliśmy razem ostatnich pięć sylwestrów. Z tych wszystkich wydarzeń najbardziej niezwykły był nasz wspólny pobyt w Rosji i polowanie na głuszca. To było dobre 300 km od Moskwy, w kierunku na Białoruś, jak sobie przypominam - w marcu 1997 lub 1998 roku. Mieszkaliśmy wśród całkowitych moczarów w jakiejś pamiętającej drugą wojnę światową leśniczówce. Warunki straszne i na trzeźwo nie dało się położyć.

To było moje pierwsze polowanie. Nie jestem urodzonym myśliwym i bardziej ciągnęło mnie do przygody i towarzystwa niż do strzelania. Wśród prawdziwych myśliwych doświadczyłem swoistego rodzaju więzi i kultury, które mają niezwykle wiele uroku. Składają się na to różne obyczaje, pieśni i... nalewki, a nawet dobra tradycyjna kiełbasa. Dawne KGB podesłało nam na wieczór jakiegoś niby-sąsiada , który raczył nas wódką i próbował wyciągać na debaty polityczne. W pewnym momencie powiedział prowokacyjnie: mówcie co chcecie, ale Polska to prostytutka! Jak Rosja była silna - to była z Rosją , kiedy silna stała się Ameryka, to poszła za Ameryką. I patrząc na nas dodał: tylko się nie gniewajcie, ja wam tylko prosto mówię, co myślę...

Bronek czujnie nie dał się sprowokować, zaczął coś swoim zwyczajem mądrze i historycznie tłumaczyć. Ja zaś w pewnym momencie powiedziałem: to i ja ci coś powiem - Rosja to było, jest i będzie gówno. Gawno! Tylko się nie gniewaj, wiesz, bo ja tak tylko po prostu ci mówię... co myślę. I tak sobie we trójkę gaworzyliśmy, budując przyjaźń polsko-postradziecką. I popijając jakimś bimbrem z soku z sosny. Kiedy następnego dnia wyruszyłem z moim przewodnikiem na polowanie, miałem nie tylko kaca ale i najzwyklejszego pietra, czy aby nie zginę za karę gdzieś w tych bagnach.

Ale wtedy zdarzył się cud opisany później na łamach Łowca Polskiego. Ja, debiutant, zobaczyłem walkę kogutów o samicę głuszca. Rzecz, której prawie nie zdarza się widzieć i to najlepszym, najbardziej doświadczonym myśliwym. Głuszca podchodzi się wiele godzin od drugiej do czwartej-piątej nad ranem. Posuwać się można tylko w trakcie określonej fazy pieśni godowej, kiedy ptak głuchnie . Nazywa się ją szlifowaniem, w odróżnieniu do pierwszej fazy pieśni zwanej korkowaniem. Tak więc zmarznięty i zdumiony oglądałem walkę kogutów, a potem ustawiłem się do strzału do koguta, który przegrał. I wówczas zleciał mi pod lufę trzeci kogut, którego zastrzeliłem. I tak, jako jedyny, wróciłem z polowania - ja debiutant - z ptakiem na flincie.

Tusk i Sopot

Z takim to doświadczeniem politycznym szedłem stremowany na spotkanie z Donaldem Tuskiem do restauracji "Rozmaryn" w Sopocie. W maju 2005 roku, jeszcze przed wstąpieniem do Platformy Obywatelskiej. Pamiętam że wypiliśmy butelkę czerwonego Lange z Piemontu. Donald miał wówczas 4-6 procent poparcia jako kandydat na prezydenta. Pamiętam, że powiedziałem mu wówczas, iż w mojej ocenie wygra i zostanie prezydentem.

W trakcie rozmowy zaproponował, abyśmy przeszli na Ty. Odpowiedziałem, że to nie ma sensu, gdyż za parę miesięcy będzie Prezydentem RP i znów będziemy musieli ponownie przechodzić na Pan. Odparł: to wówczas przejdziemy ponownie na Pan...

Wyszedłem z tego spotkania zauroczony. Z wielu powodów. Byłem pod wrażeniem jego dowcipu, lekkości, skromności i charme'u. Ale przede wszystkim z powodu... jego nosa! Donald Tusk zna się na winach! Ma nosa! Odróżnia nie tylko dobre i złe, co wbrew pozorom, nie jest łatwe ale opisuje bukiet , chwyta niuanse leżakowania i trafia w sedno, jeśli chodzi o pochodzenie. To w Polsce całkowita rzadkość, a w polityce poza nim prawie nie występuje.

Nieraz myślę o tamtym Donaldzie, który z dystansem patrzył na to, co mu los przyniesie. I był jeszcze wolny od tej konieczności, jaka jest dziś jego mozołem. Choć wciąż jest na fali z trzydziestoprocentowym poparciem dla swojej partii, choć wciąż jest w grze, jako punkt odniesienia dla milionów Polaków - ja nadal postrzegam go bardziej przez pryzmat tamtej elegancji, skromności i luzu niż dzisiejszego przywództwa. Piszę to, świadom trudności jego wyborów i jego rozdarcia pomiędzy nosem do wina a obowiązkami wobec Państwa. I myślę, że wówczas było mu łatwiej, lżej, że miał wokół siebie zwartą grupę nastawionych na wspólny sukces przyjaciół, że w tym wszystkim było mniej kunktatorstwa, a więcej ducha, aspiracji oraz - mówiąc slangiem - ikry. Tamten Donald i ówczesny "Rozmaryn" były dla mnie cichym synonimem nadziei - podobnie jak dla młodego myśliwego pierwszy ustrzelony głuszec i dla lokalnego działacza samorządowego znajomość z "samym" Henrykiem Wujcem.

Nostalgicznie wyszło. Ale to wszystko wina oddalenia. Im dalej od Warszawy, tym mniej głupich myśli. Może właśnie dlatego - wbrew opinii publicznej - dobrze by było, gdybyśmy już pojechali z Sejmu na zasłużone (lub nie) wakacje. Przecież im dalej od Warszawy, tym mniej głupich myśli...

Pora powiedzieć - PiSoTVP STOP! (Janusz Palikot; 16.05.2010)

Co zrobi Jarosław Kaczyński? (Janusz Palikot; 15.05.2010)

Chwyty w kampanii Kaczyńskiego – krótka anal... (Janusz Palikot; 14.05.2010)

Jedność Platformy (Janusz Palikot; 13.05.2010)

Czyja to kampania? (Janusz Palikot; 12.05.2010)

'

osoby odwiedzające 8404022

liczba komentarzy 80598

Copyright 1996-2010 Grupa Onet.pl SA (system) Pan P.(treść i ilustracje);

"



531851






544960

Komentarze

  • nie_kaczorom nie_kaczorom (*.vrtx.com)

    powystrzelać wszytskie kaczki, zwłaszcza kaczory !!!

  • kily_the_bill kily_the_bill (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    Dajcie spokoj. Albo dalej beda robili z ludzi glupkow albo na tym polega demokracja albo za jakis czas zawisna na drzewach.

Dodaj komentarz

Dodajesz komentarz anonimowo. Zaloguj się.

Autor:
Treść:

Aby przesłać formularz, musisz mieć włączony w przeglądarce Javascript. Jeżeli nie masz, przepisz wspak tekst 33rsyduuia:

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2012 INTERIA.PL Sp. z o.o., wszystkie prawa zastrzeżone.