Kilka sukcesów rządu PO z lat 2007 - 2011 i perspektywy zmian na 2011-2015
1. Niszczona gospodarka
Obecnie dług publiczny wynosi ponad 820 mld zł i jest jedną z największych barier dla rozwoju gospodarczego Polski. Obietnice PO to przede wszystkim relatywnie tanie projekty, wyjątkiem jest zapowiedź znacznych podwyżek w sferze budżetowej. Potencjalny koszt jej realizacji w ciągu całej kadencji może wahać się od kilku do nawet kilkudziesięciu miliardów złotych. Obiecująco brzmi zapowiedź docelowej reguły budżetowej, jednak brak konkretów na jej temat.
Łączny szacunkowy koszt realizacji obietnic wyborczych w latach 2012-2015, w warunkach cen i PKB z 2011 roku w mld zł:
Suma kosztów wynikająca z wprowadzenia programu w życie:
Możliwe najmniejsze nowe zadłużenie: 13.3 miliarda
Możliwe największe nowe zadłużenie: 46.1 miliarda
Obietnice dotyczące potencjalnych oszczędności zawarte w programie wyborczym PO są na tyle niekonkretne, że niemożliwym jest wyliczenia realnej wartości tych oszczędności. Zwraca tylko obiecująca propozycja docelowej reguły wydatkowej, niestety brak konkretów.
Załącznik 2 - Szczegółowa analiza kosztów i oszczędności poszczególnych obietnic wyborczych [PDF, 1.2 MB] (dla PO, PiS, PJN, PSL, SLD, RP)
W ciągu roku, który minął od uruchomienia licznika długu, według szacunków FOR zadłużenie sektora finansów publicznych wzrosło o 95,8 mld zł. Z tej kwoty tylko 20 mld zł wynika z osłabienia się złotego względem euro, dolara, jena i franka szwajcarskiego. 75 mld zł to skutek wydatków sektora finansów publicznych znacznie przekraczających jego dochody.
Dług publiczny (% PKB). Konstytucyjny próg to 3/5 wartości rocznego PKB.
Źródło: Międzynarodowy Fundusz Walutowy
W przeliczeniu na jednego mieszkańca od 28 września 2010 r. do 28 września 2011 r. dług publiczny wzrósł z 19 013 zł do 21 533 zł. Można powiedzieć, że w przeciągu ostatniego roku władze zadłużyły każdego Polaka na dodatkowe 2520 zł.
Spłata długu publicznego w przyszłości będzie oznaczała albo wyższe podatki albo ograniczenia innych wydatków publicznych, spowodowane koniecznością znalezienia pieniędzy na spłatę długu. Koszty obsługi długu są odczuwalne już teraz. Według prognoz Komisji Europejskiej w 2011 roku obsługa długu publicznego obliczonego według metodologii ESA95, będzie kosztowała polski sektor publiczny ponad 42 mld zł. Dla porównania w tym samym roku na program budowy dróg krajowych rząd planuje przeznaczyć o 8 mld zł mniej, bo 34 mld zł.
Donald Tusk wprowadzając VAT 23% informował, że jest to jedynie zmiana czasowa i podatek ten może zmaleć, ale też i wzrosnąć w razie zwiększenia się zadłużenia. Informacja ta została zredefiniowana jako obietnica wyborcza, dodając że PO obniży VAT do 22% w 2014 roku. Skoro podwyżka i tak miała być okresowa, to za nieuczciwość uważam wmawianie ludziom, że coś co powinno być naturalnym następstwem będzie "nagrodą" za oddany głos.
Tak czy inaczej ostatnie 4 lata rządów "państwa minimum" to systematyczne zadłużanie obywateli bez istotnych reform. Donald Tusk także dolewał oliwy do ognia np. przedłużając życie emerytur pomostowych, które bez jego interwencji zwyczajnie by wygasły.
Niestety, ale ani polityka tej kadencji ani obietnice zadłużenia kraju na dodatkowe 13.3 mld - 46.1 mld nie prognozują obniżki VAT-u w 2014 roku. Jest to raczej zapowiedź expose Donalda Tuska, który ze smutną twarzą wypowie (kolejny już raz): "byłem za słaby, nie dałem rady"i "dla dobra Polski podnosimy okresowo VAT do 25%". Możliwe jest nawet pójście ścieżką Węgier, które planują wdrożyć najwyższy VAT w Europie - 27% .
*
Przeniesienie znacznej części składki emerytalnej z OFE do ZUS należy ocenić zdecydowanie negatywnie. Działanie to nie ograniczyło tempa narastania długu, a tylko je ukryło. Jawny dług publiczny wykazywany w oficjalnych statystykach rzeczywiście będzie teraz rósł wolniej, szybciej jednak będą rosły zobowiązania ukryte w ZUS, już dziś szacowane na ponad 2070 mld zł (więcej o ukrytych długach w Dobrowolski, 2009 ).
Działania podjęte przez rząd powoli zmniejszają deficyt sektora finansów publicznych, a w konsekwencji tempo narastania długu publicznego. Nie podejmowane są jednak strukturalne reformy, które obok ograniczenia deficytu sektora finansów publicznych, sprzyjałyby szybszemu wzrostowi gospodarczemu.
Źródła: FOR Balcerowicza
http://www.for.org.pl/pl/a/1944,Analiza-102011-Szacunkowe-koszty-obietnic-wyborczych
http://www.for.org.pl/pl/a/1938,Rok-z-licznikiem-dlugu-publicznego
Rząd Tuska również systematycznie i całkowicie bez powodzenia zmniejsza liczbę urzędników.
2010 r.: zwolnienia, skracanie czasu pracy, obniżenie pensji, DZIESIĄTKOWANIE URZĘDNIKÓW
Efekty jego działań:
Od stycznia do września 2010 r. przybyło w Polsce 40 tys. urzędników. (...) Od grudnia 2007 do grudnia 2009 r. urzędnicza armia wzrosła z 382 do 428 tys. osób, z czego 16 tys. stanowili urzędnicy państwowi - mówi Dominika Staniewicz, ekspert Monopolizacja dostępu do informacji i ds. rynku pracy. (...) Eksperci BCC, opierając się na danych GUS, policzyli koszt rozrostu biurokracji, licząc wyłącznie koszty wynagrodzeń. Przyjmując jako przeciętne wynagrodzenie brutto w 2010 r. kwotę 3400 zł, oznacza to, że miesięcznie wydajemy ok. 136 mln zł więcej (40 000 etatów x 3400 zł). W skali roku daje to ponad 1,6 mld zł dodatkowych wydatków. Do tego dochodzą jeszcze trzynaste pensje, premie, nagrody itp. Jak przyznaje Staniewicz, ciężko oszacować wszystkie koszty zatrudnienia takiej liczby urzędników.
Kwiecień 2011: Tusk o 80 tys. nowych urzędników: "Byłem za słaby. Nie dałem rady". - Porażka jest bezdyskusyjna. Nie dałem rady - mówił premier Donald Tusk, odpowiadając na pytanie widzów TVN24 dotyczące nieudanej redukcji liczby urzędników"
Ps. Tak wygląda likwidacja zadłużenia i państwo minimum:
1.(Na Łotwie) mimo przeprowadzenia najdrastyczniejszych oszczędności budżetowych w Europie - w tym obcięcia emerytur o 10 proc., a pensji w budżetówce o co najmniej 20 proc. - rządząca koalicja wygrała wybory parlamentarne. I to pomimo że w kampanii zapowiedziała dalsze cięcia! [źródło]
2. Płace najwyższych urzędników (Słowacji) będą co roku zależeć od stanu finansów publicznych i kondycji państwa. Im większy deficyt, tym mniej pieniędzy dostaną członkowie rządu i deputowani. Ponieważ tegoroczny deficyt wyniesie pod koniec roku 7,8 proc. PKB, w przyszłym roku uposażenia polityków zostaną zmniejszone o trzykrotną wartość deficytu, czyli o 23 proc. [źródło 1] [źródło 2]
2. Łamanie konstytucji i monopolizacja dostępu do informacji
W ~ pierwszym kwartale 2011 r. Bronisław Komorowski pełniący funkcję prezydenta zdecydował się "przepchnąć" ustawę rządu Tuska o uszczupleniu zasobów OFE i przekazaniu pieniędzy obywateli (które jak obiecywały poprzednie rządy, miały być nie do ruszenia). Projekt rządu zakładał zmniejszenie (oczywiście czasowo jak w przypadku VAT-u 23%) składki emerytalnej przekazywanej z ZUS-u do OFE, z 7,3 do 2,3 proc, czyli pozbawienia Polaków 5% ich emerytury. Jednak zanim to się stało, Bronisław Komorowski zorganizował debatę ekspercką na temat zalet i szkodliwości rządowej ustawy. [źródło]
Debata się odbyła, eksperci Komorowskiego wydali swoją opinię, a sam prezydent zataił dostęp do tychże danych! Z prośbą o dostęp do ekspertyz wychodziły różne osoby i stowarzyszenia, a Komorowski konsekwentnie odmawiał ich udostępnia.
W końcu Bronisław Komorowski został pozwany przez e-Państwo (Fundację Batorego), FOR Balcerowicza oraz osobę prywatną. Sprawa swój finał znalazła na sali Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który wyjaśnił prezydentowi Komorowskiemu, że ekspertyzy dotyczące państwa, sfinansowane z podatków są informacją publiczną! [źródło 1] [źródło 2] [źródło 3]
I teraz uwaga! Dostęp do informacji publicznych jest zagwarantowany przez konstytucję (Art. 61). Oznacza to, że prezydent piastujący funkcję strażnika konstytucji sam ją złamał, z czego dalej wynika prosty wniosek, że zwyczajnie jej nie zna.
Na pewno wielu z Was bulwersują przypadki, gdy strażnicy prawa sami je łamią. Np. w Opolu pijana policjantka (2.6 promila) prowadziła samochód, za co została..... ułaskawiona (przez prokuratora samarytanina). Na ten przypadek łamania kodeksu karnego i "urzędniczej przyjaźni" zareagowano słusznym oburzeniem (jeśli nie wrogością i agresją za nepotyzm). A co się dzieje jeśli prezydent łamie ustawę zasadniczą (konstytucję)? Wybucha skandal? Poddaje się do dymisji? Nic z tego. Ale też nie oczekujmy niczego po człowieku, który będąc w polityce od ponad 23 lat, informacje o Radzie Bezpieczeństwa Narodowego czerpie z Wikipedii, a po obcowaniu z językiem polskim przez 59 lat, robi byki ortograficzne w księgach kondolencyjnych u ambasadorów.
3. Polska to państwo policyjne
Być może to niektórych zdziwi, zwłaszcza że w latach 2005 - 2007 to właśnie z ust Tuska czy innych posłów PO padały takie oskarżenia wobec ówczesnego rządu.
Jak informuje Gazeta Wyborcza, Polacy są najczęściej inwigilowanym narodem w Unii Europejskiej.
Polska w ilości danych pobieranych od teleoperatorów zdecydowanie wyprzedza wszystkie kraje UE. W 2009 r. operatorzy w Polsce odnotowali 1,06 mln zapytań od służb, prokuratury i sądów dotyczących danych z billingów i internetu. Większość kierują służby (w tym policja).
To 27,5 zapytania na tysiąc dorosłych mieszkańców! Dla porównania drugi kraj w tej klasyfikacji - Czechy - odnotował 10 zapytań na tysiąc mieszkańców. Wielka Brytania i Francja - ok. 8,5. W Niemczech takich zapytań było tylko 0,2 na tysiąc mieszkańców, czyli 35 razy mniej niż w Polsce.
(...) Z badań wynika, że to brak jakichkolwiek ograniczeń korzystania z billingów sprawił, że Polska stała się europejskim liderem w inwigilacji obywateli.
- W innych krajach są ograniczenia - mówi Katarzyna Szymielewicz, szefowa fundacji Panoptykon. - Np. we Włoszech służby muszą prosić o dane od teleoperatorów za pośrednictwem sądu. W Czechach policja musi prosić o zgodę sąd i wykazać, że podejrzewa "poważne przestępstwo". Tylko w sprawach o terroryzm może sama pytać operatorów. W Wielkiej Brytanii służby muszą płacić operatorom za każde zapytanie. Jeśli chodzi o dostęp do danych internetowych, to np. wywiad MI5 potrzebuje zgody ministerstwa spraw wewnętrznych. A policja musi mieć każdorazowo zgodę specjalnego komisarza ds. nadzoru.
Polskie służby pobierają, co chcą, kiedy chcą i nikogo nie muszą pytać o zgodę. Jak informowaliśmy niedawno ("Parszywa dziesiątka", 8 października), na dużą skalę robią to w stosunku do dziennikarzy, by ustalić ich kontakty. W ten sposób obchodzą tajemnicę dziennikarskich źródeł informacji - zagwarantowaną w kodeksie postępowania karnego i w prawie prasowym. [źródło 1] [źródło 2]
*
Funkcjonariusze ABW (Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego) o 6 rano weszli do mieszkania 25. letniego studenta, właściciela satyrycznej strony antykomor.pl i zarekwirowali jego mienie. Podobno działali na mocy ustawy o przeciwdziałaniu obrazy prezydenta. Jednak za czasów państwa policyjnego Kaczyńskich nikt nie odwiedzał obywateli chociaż było wiele podobnych stron satyrycznych poczynają od chomiks.com czy spieprzajdziadu.com, po strony z grami gdzie strzelano do Lecha Kaczyńskiego lub obrażano go wulgarnymi wyzwiskami. [źródło 1] [źródło 2]
4. Upolitycznienie mediów
Donald Tusk przez 4 lata rządów nie sprywatyzował TVP. Co więcej, KRRiT (Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji) oraz TVP została obsadzona politykami z PO (co wynika z ustawy; z sejmu, senatu i z nadania prezydenta) i politycznymi dziennikarzami typu Tomasz Lis. Telewizja nadaje coraz mniej misyjnych programów, coraz mniej edukacyjnych bajek, a nowe programy tworzone są na zagranicznych licencjach i tak powstają "Gwiazdy tańczą na lodzie" czy "Voice of Poland". Ostatniemu edukacyjnemu programowi towarzyszyła atmosfera wielkiego skandalu, gdyż rząd (w 2010) za 113 milinów złotych kupił program promujący matematykę, który został wyemitowany w niepopularnych godzinach w niszowym i prywatnym kanale TV4 należącym do telewizji Polsat. [źródło 1] [źródło 2]
Ponadto trwały prace mające zastąpić abonament przez podatek audiowizualny, co zwiększyłoby wpływy do budżetu TVP. Podatek byłby obligatoryjny dla wszystkich obywateli. Do 2007 r. Donald Tusk nawoływał, aby go nie płacić (abonamentu). Miała to być forma "obywatelskiego nieposłuszeństwa" przeciwko tubie propagandowej PiS.
5. Cenzura Internetu i wypaczenie gier (online)!
Mirosław Drzewicki (PO) nadużywał nadanych mu praw lobbując (lub też nie :X) za dopłatami dla właścicieli lokali z grami hazardowymi. Ze stenogramów z podsłuchu wiemy, że powiedział on "Blokuję tę sprawę dopłat od roku, to wyłącznie moja zasługa" i "na 90 procent, Rysiu, załatwimy", jednak sejmowa komisja ds. afery hazardowej zdominowana przez członków PO (przewodniczący Mirosław Sekuła) i PSL, w demokratyczny sposób zdecydowała o niewinności Drzewickiego. [źródło]
Donald Tusk próbując ratując wizerunek, zdecydował się zdelegalizować hazard wliczając w to gry losowe oraz hazard online.
W konsekwencji skarb państwa stracił 4 mld złotych (2010 r.) przez delegalizację pokera online, a zyskały oczywiście zagraniczne firmy. Przypomnę, że VAT 23% miał zwiększyć wpływy o 5 mld złotych.
Rykoszetem dostało miasto Poznań, gdzie od 13 lat organizowano święto z okazji dnia patronów (Pawła i Piotra). Szybko okazało się, że lokalna impreza podpada pod ustawę antyhazardową i po ponad dekadzie została zamknięta. [źródło]
Następnie rząd (przy okazji pokera online) wpadł na pomysł ochrony dzieci przed pedofilią i innymi ciemnymi stronami Internetu. Tusk zaproponował stworzenie rejestru stron niedozwolonych rodem z komunistycznych Chin. Chociaż nikt właściwie nie popierał tego pomysłu (nawet fundacja kidprotect.pl walcząca z pedofilią w sieci) to po debacie z internautami premier zrezygnował z tego pomysłu, zaznaczając, że wysłuchał ludzi.
Jakiś czas później temat wrócił, tym razem jako unijna dyrektywa dotycząca „blokowania dostępu do stron internetowych, zawierających obrazy seksualnego wykorzystywania dzieci”. Rząd premiera Tuska, który rok wcześniej obiecał rezygnację z pomysłu filtrowania treści, teraz cenzurę poparł. Potwierdza to oficjalne stanowisko rządu, ogłoszone na Radzie Unii Europejskiej 3 grudnia 2010 r. (przeczytaj w PDF). [źródło 1] [źródło 2] [źródło 3] [źródło 4]
Inne próby "zabawy z Internetem" dotoczyły kontroli publikowanych materiałów audiowizualnych poprzez KRRiT. [źródło]
6. PO ma w sobie coś z mafii
Paweł Miter, 24-latek, dziennikarz i członek KSD (Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy) na początku 2011 roku dokonał prowokacji i kompromitacji TVP oraz kancelarii prezydenta Komorowskiego.
Miter założył sobie e-maila "jacek.michałowski@prezydent.pl" i przedstawiając się jako szef Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego napisał do ówczesnego, nieżyjącego już prezesa telewizji Włodzimierza Ławniczaka.
Ten zaś, przed pójściem do szpitala, niczego nie sprawdzając, czym prędzej zarekomendował Mitera swoim współpracownikom. W efekcie z podrobionego konta oszust załatwił sobie w jeden dzień intratny kontrakt na autorski program, a na dodatek uchodził w TVP za dobrego znajomego prezydenta.
Władze TVP podpisały z nim wstępną umowę na łączną kwotę 39 tys. zł. Produkcja miała wystartować zamiast programu Jana Pospieszalskiego "Warto rozmawiać".
Po publikacji reportażu w Rzeczpospolitej o powiązaniach prezydenta z TVP, Paweł Miter zaczął otrzymywać SMS-y z pogróżkami, aż w końcu w dniu 24 marca został dotkliwie pobity na zamkniętym osiedlu we Wrocławiu. Wybito mu ząb i ostrzeżono przed kontaktami z prasą. Ws. napadu Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich interweniowało u Jerzego Millera z MSWiA. [źródło 1] [źródło 2] [źródło 3]
7. Niszczenie mediów nieprzychylnych władzy
O ile TVP zamiast zostać sprywatyzowane zostało upolitycznione, o tyle sprawa z mediami komercyjnymi wyglądała inaczej. Media komercyjne przez znaczną większość kadencji pomagały rządowi nieraz np. atakując stary rząd lub inne partie. I tak np. Monika Olejnik o sprawy TVP wypytywała 5. letnią córką Giertycha, a Komorowski "bul i nadzieja" stał się bohaterem dla dyslektycznych dzieci w oczach Żakowskiego [źródło].
W opozycji do tego nurtu stała Presspublica z gazetą Rzeczpospolita, w której angielskie wydawnictwo Mecom miało 51%, a rząd RP 49%. PO próbowało rozwiązać spółkę argumentując to słabą sprzedażną, chociaż "Rzepa" okazała się być najstabilniejszą gazetą na rynku, do której klienci byli mocno przywiązani i która odnotowywała najmniejsze straty spośród wszystkich dzienników. [źródło] Większościowy udziałowiec nie chciał zgodzić się na rozwiązanie spółki. Według zawartej umowy, w razie jej likwidacji, całość akcji trafiłaby do Skarbu państwa czyli do rządu PO. [źródło]
W listopadzie Europejska Federacja Dziennikarzy wysyła list otwarty do premiera Donalda Tuska w obawie, że działania kontrolowanej przez Ministerstwo Finansów [w rzeczywistości: resort skarbu – red.] PWR SA są motywowane politycznie i zmierzają do zlikwidowania “Rzeczpospolitej” – gazety, która była wielokrotnie krytyczna wobec rządu. Uznajemy takie działania za poważne zagrożenie dla wolności mediów i pluralizmu w Polsce. [źródło]
Następnie brytyjski The Economist krytykuje rząd za próby przejęcia Rzepy. [źródło]
Już w grudniu Zarząd Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w wydanym oświadczeniu zwrócił się "o uszanowanie pluralizmu informacji i opinii w debacie publicznej". Oświadczenie wydano w związku z wnioskiem państwowego udziałowca o rozwiązanie Presspubliki - wydawcy dziennika. [źródło]
8. Polska w rankingach:
Doing Business 2009 (Bank Światowy): 76 / 181 na świecie [źródło]
Doing Business 2011: 28 miejsce wśród 30 państw OECD; 70 na 183 na świecie. Maciej Grabowski (PO) uznaje ranking za "niepotrzebny i szkodliwy". [źródło 1] [źródło 2] [dane ogólny]
Economic Freedom: 68 miejsce na 179. Przed nami są Rumunia, Bułgaria, Panama (pół dyktatura), Jamajka, Łotwa, Trynidad i Tobago, Węgry, Meksyk, Gruzja, Czechy.... [źródło]
Index Nędzy: najwyższy do 5 lat (od 2006 r.) [źródło]
Wskaźnik Demokratyzacji: Polska krajem demokratycznie upośledzonym. [źródło 1] [źródło 2]
The Economist (UK): Tusk nie wykonuje niezbędnych reform [źródło 1]
9. Inne
http://www.wykop.pl/link/605241/grom-sie-rozpada/
http://www.wykop.pl/link/614859/tusk-po-rozmowie-z-putinem-zakazal-klichowi-kontaktow-z-nato/
http://www.wykop.pl/link/623179/gen-bryg-slawomir-petelicki-o-kondycji-polski/
http://www.wykop.pl/link/623179/gen-bryg-slawomir-petelicki-o-kondycji-polski/
http://www.wykop.pl/link/656351/biznesman-inwiligowany-przez-sluzby-twierdzi/
Ps. Głosowanie na PiS, PSL, SLD czy inne znane i nielubiane partie nie jest lepszym wyborem. Jest równie złym co oddanie głosu na PO. "Nowa jakość" która ma się rzekomo kryć za Ruchem Palikota to kolejna ułuda. Jak informuje FOR: "(...) w programie (Palikota - przypis mój) istotnie zawyżono oszczędności związane z likwidacją Funduszu Kościelnego, czy ograniczeniu wydatków na armię,
Ta strona powstała 08.10.2011. Ostatnia edycja 16.10.2011. Wizyt: 385.

powiększ obrazek


