Ostatnio: 20.10.2017

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Sezon grillowy czas zacząć. Najlepiej w wielkim stylu. Proponuję azjatycki klasyk w wydaniu luksusowym. Sos orzechowy wywodzi się z Indonezji, ale rozpowszechnił się w całej południowo-wschodniej Azji i spotkać go można w Tajlandii i Wietnamie, oraz w Holandii, ponieważ Indonezja długo była największą holenderską kolonią. Holendrzy stosują go głównie jako sos do frytek, ale w Azji towarzyszy on przede wszystkim satayom- małym szaszłykom z wołowiny albo kurczaka. Są one tam grillowane przez ulicznych sprzedawców na każdym kroku. Dodają go też do warzyw (sztandarowe indonezyjskie danie gado gado to gotowane warzywa, tofu i jajka polane tym sosem), albo nawet po prostu do gotowanego ryżu bez niczego. Zwykle występuje w wersji najprostszej, ze zmielonych orzeszków, chilli i lokalnych przypraw, ale w domu na specjalne okazje i w lepszych restauracjach robi się wersję bogatą, którą tutaj prezentuję. Uświetniła ona pierwszomajowego grilla inaugurującego sezon ogródkowy.

Ilość trudnych do zdobycia składników jest w tym przepisie spora, ale bez bardzo dużej straty dla smaku można wiele z nich pominąć albo zastąpić.

Szalotki to małe cebulki które można kupić np. w kerfurze. Jak ktoś trochę gotuje to koniecznie powinien je posiadać, ale dają się zastąpić zwykłą cebula bez jakiejś wielkiej różnicy i jak mi się skończą to często tak robię.

Tamarynda to kolejna rzecz którą warto mieć. Jest to jeden z "sekretnych składników" kuchni azjatyckiej. Daje przede wszystkim kwaśny smak, z takim specyficznym tonem, który trudno czymś zastąpić, ale od biedy można ją zastąpić sokiem z połowy cytryny. Do kupienia w internecie.

Trawę cytrynową i liście limonki kaffir dostać chyba najtrudniej. W Warszawie jest stoisko na bazarze przy Hali Mirowskiej, gdzie facet ma wszystkie azjatyckie ingrediencje w tym trawę cytrynową i liście limonki, świeże nie mrożone. Na Marywilskiej w hali u Wietnamczyków też jest. Trawę cytrynową świeżą można też kupić w Makro, ale chyba nie zawsze jest. Mrożone są w Kuchniach Świata i droższych delikatesach typu Piotr i Paweł. Zdecydowanie nie polecam kupować mielonej trawy cytrynowej w słoiczkach. Jest coś takiego w supermarketach na półkach z żywnością orientalną, ale to oszustwo zupełnie pozbawione smaku, podobnie zresztą jak pasta ze świeżej kolendry. Starta skórka z cytryny w dużym stopniu naśladuje aromaty trawy cytrynowej i liści limonki.

Galangal to korzeń podobny do imbiru w kuchni południowo wschodniej Azji galangal jest znacznie częściej stosowany niż imbir. Własnie świeżym imbirem można go zastąpić uzyskując bardzo zbliżony efekt, zwłaszcza że z tych wszystkich składników świeży galangal dobyć najtrudniej. W tym miejscu również ostrzegam przed mielonym w słoiczkach z supermarketów.

Jeśli chodzi o resztę przypraw są do kupienia w każdym dużym hipermarkecie, podobnie jak mleko kokosowe, brązowy cukier i masło orzechowe.

Mam nadzieję że trochę wyjaśniłem. Przejdźmy do oryginalnej listy składników i sposobu przyrządzenia.

5 szalotek

1 ząbek czosnku

3-5 papryczek chilli

1/2 cm świeżego imbiru

1/2 łyźeczki zmielonej kolendry

1/4 szklanki oleju

30 g brązowego cukru (oryginalnie palmowy cukier gula melaka / gula merah, zamiast niego użyłem bardzo podobnego ciemnego cukru moscovado ale w zasadzie każdy brązowy cukier się nada, albo miód)

1/2 łyżki pulpy tamaryndowej, rozpuszczonej w pół szklanki gorącej wody

3 łyżki ciemnego sosu sojowego

5 liści limonki kaffir

30 g pokrojonego świeżego galangalu

1 łodyga trawy cytrynowej

1/4 gałki muzkatołowej

3 goździki

2 cm kory cynamonu

1/4 anyż gwiazdkowy

1 strączek kardamonu

1/4 łyżeczki ziaren anyżu

250 ml mleka kokosowego

100 g masła orzechowego

Szalotki, czosnek, chilli, imbir i mieloną kolendrę zmiksować w blenderze na pastę, albo utrzeć w kamiennym moździerzu.

Rozgrzać olej na patelni na największym ogniu. Smażyć pastę przez 3-5 minut.

Dodać cukier, sos sojowy i tamaryndę (przecedzoną przez sito i dobrze odciśniętą). Smażyć jeszcze minutę.

Dodać liście limonki kaffir, galangal i łodygi trawy cytrynowej. Smażyć jeszcze 2 minuty.

Wlać mleko kokosowe i zmniejszyć ogień. Ciągle mieszając gotować 5-7 minut.

Wrzucić resztę przypraw, gotować przez minutę.

Dodać masło orzechowe i zdjąć z ognia.

Gotowe. Podaje się na ciepło.

Na naszym pierwszym tegorocznym grillu zrobiłem dwa rodzaje sataya. Mieloną wołowinę wymieszałem z dużą ilością świeżej kolendry z korzeniami i czerwonym proszkiem curry (może być inna przyprawa tego typu, np ras el hanout albo zwykłe curry zmieszane z mielonym kuminem i proszkiem chilli). Uformowałem z tego kiełbaski i każdą nabiłem na bambusowy patyczek. Pokrojoną w paski pierś z kurczaka zamarynowałem w sosie sojowym, chińskim winie ryżowym i świeżym imbirze (godzina w takiej marynacie w zupełności wystarczy), a następnie również nadziałem na bambusowe patyczki.

A jeśli już wspomniałem Holandię, to może coś na apetyt (zamiast kota;)

Jak kogoś interesują inne azjatyckie (i nie tylko) przepisy to na koniec nieśmiało zapraszam na bloga. http://trzyposilkidziennie.blogspot.com/2013/05/indonezyjski-satay-wersja-bogata.html

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.