Ostatnio: 05.09.2017

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

O edukacji, technikach i reformach słów kilka.


Prolog

Ostatnimi czasy można natknąć się na wiele artykułów i artykulików mówiących o systemie edukacji i przerażeniu jakie wywołują kolejne w nim zmiany. Chodzi tu głównie o protesty przeciwko wycofywaniu historii i religii ze szkół czy też nieustające lamenty nt. gimnazjów oraz propozycji ich likwidacji.

Z mojego punktu widzenia wygląda to zupełnie inaczej (za dużo historii, za dużo religii, ...), ale przerażenie nadchodzącymi zmianami jest chyba nawet większe.

Kim jestem?

Jestem trybem maszynerii występującej pod szyldem edukacja. Jako wciąż jeszcze młody człowiek pamiętam dobrze swoje licealne lata, a jako belfer obserwuję to teraz z drugiej strony. Z racji swej pracy i wykształcenia znam setki nauczycieli z różnych regionów i typów szkół, a z racji swego hobby mam wielu kolegów w wieku swych uczniów. Dzięki temu wciąż mogę spoglądać na system, którego jestem częścią z wielu punktów widzenia.

Jako iż jestem obecnie nauczycielem przedmiotów zawodowych czuję się zobligowanych do przedstawienia Wam jak trwająca reforma edukacji wygląda z perspektywy kształcenia zawodowego.


Gimnazjalne grzechy

W dyskusjach nt. gimnazjów najczęściej spotykam się z tezą iż jest to zły pomysł ze względu separację grupy młodzieży w najtrudniejszym wieku tj. w czasie gdy buzują im hormony etc., czasem jeszcze ktoś wspomni o cięciu na kawałki długiego procesu kształcenia. Trudno się z tym nie zgodzić chociażby w części, ale jednak jest jeszcze coś ważniejszego w mym odczuciu. Jednym z argumentów za gimnazjami było przedłużenie kształcenia ogólnego, wyrównanie szans młodzieży z mniejszych ośrodków niż duże miasta.

Wydłużenie kształcenia ogólnego jest właśnie największym błędem tego systemu!

Inwestujemy duże pieniądze w śmieciową wiedzę marnując czas młodzieży, a co za tym idzie czas i pieniądze nas wszystkich.

W tym roku szkolnym moja koleżanka na sprawdzianie z geografii dała uczniom zadanie dopisania do europejskiej stolicy odpowiadającego jej państwa, było oczywiście wiele zmyślnych odpowiedzi jak chociażby do miasta Londyn jedna z uczennic dopisała Paryż, tak moi drodzy Londyn jest stolicą Paryża (przynajmniej dla niektórych). Sam pamiętam jak w 8 klasie podstawówki koleżanka była odpytywana na ocenę dopuszczającą (a może to była mierna jeszcze wtedy, swoją drogą ciekawe, że ze zmieniono nazwę "2," to co kiedyś mierne teraz jest dopuszczające :)) i mimo wysiłków stojąc przy mapie świata nie była w stanie wskazać Afryki(!). Ktoś powie, że to jednostkowe przykłady, ale tych jednostek jest wiele i to więcej niż jednostek wybitnych.

Osoby, które mogłyby być wartościowymi członkami społeczeństwa są zmuszane do dalszego kształcenia w gimnazjach do wkuwania dat i wzorów i bezmyślnego ich odtwarzania. Bezmyślnie jest marnotrawiony ich czas i nasze pieniądze.

Znajomy nauczyciel dostał dodatkowo do prowadzenia lekcje techniki w gimnazjum, obawiał się bardzo jak to będzie z dyscypliną, jak uda mu się ją utrzymać na niezbyt poważanym wśród uczniów przedmiocie zwłaszcza, że w owym gimnazjum różnych gagatków było sporo. Jednak spotkało go spore zaskoczenie, uczniowie którzy wagarowali notorycznie, bili innych uczniów, powtarzali kolejny raz klasę itd. w większości nie tylko zachowywali się przyzwoicie na jego zajęciach, ale także przychodzili na nie z dużą przyjemnością, bardzo się w nie angażując. Autentyczną przyjemność sprawiały im nawet robótki ręczne i byli szczęśliwi, że mogą zrobić coś dobrze. Ich radość mąciło jedynie to że zaraz szli na lekcję gdzie znów byli tymi gorszymi, gdzie oczekują od nich znajomości faktów i formułek, których nigdy nie wykorzystają.

Życzyłbym sobie by nie marnotrawiono potencjału młodych ludzi i naszych wspólnych pieniędzy, by każdy człowiek mógł rozwijać się w odpowiednim dla niego kierunku, a nie był zmuszany to przyswajania niepotrzebnych mu treści.

Innymi słowy "nie" dla sztucznie wydłużanej ogólnej edukacji i "tak" dla rozsądnego kształcenia zawodowego!

Utrzymanie szkół spada bezpośrednio na gminy, a dla nich już nie liczy się przyszłość miasta czy kraju, liczy się to że kształcenie zawodowe jest droższe, a więc wolą upychać ludzi po ogólniakach. Jednak niszczenie kształcenia zawodowego to nie tylko ich wina, to wina społecznych stereotypów, po co być "robolem" po "zawodówce" skoro można być "panem" i to panem "magistrem". Powinniśmy dodawać, że alternatywa często wygląda tak: fachowiec i pożyteczny obywatel kontra człowiek bez przydanych umiejętności i bezrobotny.


Meritum czyli na co technikowi historia i religia.

Gdy wokół słychać lament i głosy protestów o usuwaniu historii i religii z liceów to w technikach sytuacja wygląda jeszcze bardziej tragikomicznie.

Religii w technikum jest 240 godzin w cyklu kształcenia tj. 2 godziny tygodniowo przez 4 lata, prawdopodobnie ta liczba się nie zmieni, a nawet gdyby ją obniżono to przyjrzyjmy się przedmiotom bardziej ścisłym, a więc w domyśle niezbędny w kształceniu technicznym.

Fizyki, biologii, chemii czy geografii jest po 30 godzin w cyklu kształcenia, a więc tylko jedna godzina przez jeden rok!

Fizyki więc będzie 8 razy mniej niż religii, chemii będzie 8 razy mniej niż religii, biologii będzie 8 razy mniej niż religii, geografii będzie 8 razy mniej niż religii!

Religii w technikum będzie dwa razy tyle co fizyki, biologii, geografii i chemii razem wziętych!

Mowa tutaj o przedmiotach ogólnokształcących w technikum w tzw. zakresie podstawowym, jest jeszcze dodatkowa pula godzin na przedmioty ogólnokształcące w zakresie rozszerzonym i przedmioty uzupełniające. Będą to większości techników trzy przedmioty w wypadku mojego zespołu szkół jest to matematyka (dodatkowo 180 godzin, w podstawowym zakresie jest to 300, a więc mniej niż języka polskiego, którego jest 360) jakiś przedmiot/przedmioty do wyboru na 240 godzin u mnie w technikum informatycznym będzie to język angielski i na końcu jako obowiązkowy przedmiot uzupełniający historia i społeczeństwo (120h). Jeśli gmina jest bogata może poszerzyć nieco ilość godzin na przedmioty rozszerzone, jednak nie będzie to oszałamiająca liczba chociażby ze względu na limit godzin w tygodniu.

Tak więc technicy w mojej szkole będą mieli 120+60 godzin na historię i społeczeństwo, czyli 6 razy tyle co geografii, 6 razy tyle co chemii, 6 razy tyle co biologii, 6 razy tyle co fizyki.

Myślicie, że to dobry kierunek zmian w edukacji?

Niejako na deser dodam ciekawostkę o przedmiotach zawodowych, otóż zlikwidowano je i dano pulę godzin na szkołę, którą sami nauczyciele maja podzielić między wymyślone samodzielnie przedmioty! Nie chciałbym być w skórze ucznia, który będzie przenosi się między szkołami i różnice programowe będą mu sięgać 100%. Jestem też wzruszony wiarą ministerstwa w wysokie kompetencje nauczycieli, ja jakoś nie wierzę że w każdej szkole będą na tyle genialne osoby by samodzielnie wymyślić przedmioty i programy.

Gdy to piszę coraz trudniej powstrzymać mi nerwy i coraz trudniej formułować zdania, nie jestem w stanie do dzisiaj uwierzyć w głupotę tych zmian.

Pogrążony w irytacji belfer.

Antros

ps - fragment nowego planu nauczania w technikum:

Dodaj komentarz

Dodajesz komentarz anonimowo. Zaloguj się.

Dodajesz komentarz anonimowo. Aby komentować pod własnym pseudonimem włącz profil publiczny w ustawieniach.

Autor:
Treść:

Aby przesłać formularz, musisz mieć włączony w przeglądarce Javascript. Jeżeli nie masz, przepisz wspak tekst 8e1d40j9d6:

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.