Ostatnio: 24.05.2017

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Filozof, który chce zabawić się w boga

Dlaczego jest zbyt późno na etyczne sprzeciwy dla ingerowania w naturę

Australijski bioetyk Julian Savulescu ma talent do prowokowania – twierdzi on, że większość z nas z łatwością zaakceptowałaby klonowanie, gdyby przynosiło korzyści, wg niego mamy też obowiązek stosować zaawansowane technologie by tworzyć mądrzejsze, silniejsze i piękniejsze dzieci. Ten uczeń Petera Singera i czołowy filozof moralności na Uniwersytecie w Oxfordzie nie widzi też niczego złego w stosowaniu dopingu ułatwiającego cyklistom pokonanie Tour de France.

Poniżej zapis wywiadu przeprowadzonego przez pismo Nautilus.

TEIDecb

- Jakie etyczne wyzwania przyniosły nowe technologie jak inżynieria genetyczna i klonowanie ludzi?

Gdy te technologie zaczną przynosić znaczne korzyści, ludzie będą głosować nogami. Teraz mają obawy co do natury lub Boga, lecz to się zmieni, jeśli będzie można podwoić długość czyjegoś życia za pomocą inżynierii genetycznej, co już udało się u zwierząt (vide [1], [2] ~ dop. ff). Ludzie będą mogli zapewnić swojemu dziecku wolność od choroby Alzheimera, Parkinsona czy cukrzycy.

- Klonowanie ludzi jest na razie poza rozważaniami. Czy to się zmieni?

Klonowanie zwierząt gospodarczych jest codziennością, a klonowanie ludzi jest używane do uzyskiwania komórek macierzystych w celu leczenia chorób. Obecnie jest możliwe sklonowanie istoty ludzkiej. Można podzielić wczesny ludzki embrion tworząc bliźnięta jednojajowe. Jest to bezpieczne i efektywne. Można zamrozić jedno z nich i wszczepić je lata później, tak że powstaną bliźniaki między którymi jest 10 lat różnicy. Technologia jest już dostępna, nie robi się tego, bo nie ma jasnego celu, prócz ciekawości naukowców. Lecz jeśli pojawi się potrzeba, ludzie dostrzegą korzyści.

- Dlaczego mielibyśmy tego potrzebować?

Wyobraźmy sobie kobiety mające dzieci coraz później, niemogące nawet zajść w ciążę dzięki procedurze in vitro. Powiedzmy, że mamy jeden dodatkowy embrion, a drugi zostaje wszczepiony. Niech teraz ciężarna ma wypadek samochodowy, w wyniku którego poroni. Możemy sklonować ten zapasowy embrion i nadal mieć szansę na własne dzieci. Jedna z lekcji etyki mówi, że nie można tworzyć ogólnych orzeczeń, np. że klonowanie jest zawsze nieetyczne i musi być zakazane w każdych okolicznościach.

- Więc nie widzisz żadnych etycznych obiekcji co do klonowania?

W rzeczywistości niemal nikt ich nie ma. Pamiętajmy, że 1 na 300 ciąż zawiera klony. Bliźnięta jednojajowe są klonami. One są genetycznie bliżej spokrewnione niż klony stworzone za pomocą przeniesienia jądra komórki somatycznej (somatic cell nuclear transfer – SCNT ~ dop. ff), gdzie bierze się komórkę skóry jednego osobnika i z niej tworzy klona.

- Ale bliźnięta nie są czymś, co konstruujemy. One się po prostu zdarzają.

Jednym z największych błędów w etyce jest myślenie, że środki robią jakąś różnicę. Faktycznie to, czy my to robimy, czy natura, jest nieistotne dla jednostki i w dużej mierze dla społeczeństwa. Co za różnica czy para identycznych bliźniąt pochodzi z naturalnego podziału embrionu, czy lekarz podzielił embrion in vitro trzeciego dnia po zapłodnieniu? Czy powinniśmy nagle traktować je inaczej? To, że powstały z wyboru, a nie przypadkiem, jest moralnie nieistotne.

- Więc pomysł, że możemy bawić się w boga i ingerować w prawa natury tworząc rzeczy, które inaczej by nie zaistniały, jest tematem zastępczym?

Bawimy się w boga każdego dnia. Jak powiedział angielski filozof Thomas Hobbes, stanem naturalnym dla człowieka jest życie paskudne, brutalne i krótkie. Bawimy się w boga, kiedy się szczepimy, kiedy podajemy kobietom środki przeciwbólowe podczas porodu. Wyzwaniem jest zdecydowanie jak zmieniać bieg natury, nie czy go zmieniać. Nasze całe życie jest całkowicie nienaturalne. Leczenie niepłodności jest ingerowaniem w naturę. Antykoncepcja jest wtrącaniem się w najbardziej podstawowy aspekt natury.

- Ale w używaniu prezerwatyw nikt nie widzi takich etycznych komplikacji jak w genetycznym poprawianiu przyszłego dziecka.

Zmieniamy genetyczną charakterystykę naszych przyszłych dzieci kiedy palimy papierosy lub pijemy alkohol. Wirusy zmieniają nasz genom. Dlaczego więc wyróżniać to jedno intencjonalne działanie mające na celu poprawę rezultatu spośród tylu innych zdarzeń mających o wiele mniej korzystny wpływ? W mojej opinii, powinniśmy nie tylko sprawdzać czy dziecko nie jest narażone na choroby genetyczne takie jak talasemia, mukowiscydoza czy zespół Downa, ale też szukać genów skorelowanych z większymi atutami w życiu. Moim argumentem jest, że powinniśmy wybierać dzieci, które mają szanse na lepsze życie. Większość ludzi mówi, że jest w porządku wykluczać choroby, ale nie powinniśmy wtrącać się w naturę jeśli chodzi o aspekty poza-zdrowotne.

- To rodzi widmo majstrowania przy naszych genach. Można stworzyć mądrzejsze, silniejsze, piękniejsze dzieci.

Zaiste, można. W mojej opinii powinniśmy wybierać geny jeśli to wpłynie na szczęście danej osoby. Coraz większy odsetek dzieci bierze Ritalin na ADHD. Ale to nie dlatego, że nagle nastała jakaś epidemia ADHD. To dlatego, że jesteś ułomny jako istota ludzka, jeśli masz słabą kontrolę impulsów i nie możesz się wystarczająco długo koncentrować, jeśli nie możesz odroczyć teraźniejszej małej nagrody, by zyskać większą nagrodę w przyszłości. Samokontrola jest szalenie ważna dla planowania strategicznego, a Ritalin wzmacnia tę cechę u dzieci. Jeśli moglibyśmy sprawdzać siłę kontroli impulsów u zarodka, myślę, że powinniśmy wybierać te, które mają szansę mieć więcej możliwości w życiu.

- Kontrola impulsów to jedno, ale zwiększanie inteligencji dziecka to coś nieco innego. Nie stwarza to nowego poziomu problemów etycznych?

Stwarza, lecz my już zwiększamy inteligencję poprzez edukację. Komputery i Internet także są poznawczymi wzmacniaczami. Podajemy dzieciom suplementy i zdrowsze pożywienie, by zwiększyć ich możliwości kognitywne. Dlaczego więc mielibyśmy traktować mechanizmy genetyczne inaczej niż suplementy diety lub zewnętrzne technologie, np. Internet? Jedyną różnicą jest to, że terapia genowa jest bardzo ryzykowna i dlatego jej nie używamy. Lecz jeżeli stanie się bezpieczna, to nie ma różnicy (w etycznym znaczeniu) między terapią genową a każdą inną biologiczną lub społeczną interwencją. Jeśli nauka daje nam sposobność polepszenia ludzkiego życia, powinniśmy z niej korzystać.

- Czy bogaci nie będą mieli dużo większego dostępu do poprawiania swoich dzieci niż biedni?

To może znacznie zwiększyć nierówności. Powinniśmy raczej stworzyć jakąś siatkę bezpieczeństwa dla ludzi niż nasilać aktualny trend coraz większej nierówności. Chociaż standard życia wielu ludzi poprawił się, w 1800 r. różnica między najbogatszymi a najbiedniejszymi krajami była 3 do 1. Dzisiaj jest to więcej niż 100 do 1, a trzy najbogatsze osoby na świecie posiadają tyle co najbiedniejszych 600 milionów ludzi.

Niektóre rodzaje ograniczeń etycznych będą musiały być narzucone na nieskrępowany kapitalizm. Jesteśmy w okresie, gdy kapitalizm bardzo nam służy. Mój ojciec uciekł z Rumunii po II wojnie światowej przed komunizmem. Lecz nie możemy mysleć, że kapitalizm jest końcem historii. Będziemy potrzebować reguł, by zahamować ciemną stronę naszej natury. Rynek nie rozwiąże naszych największych kłopotów.

- Czy nie obawiasz się, że eugenika stworzy nadrzędną grupę ludzi?

Ludzie obawiają się eugeniki mając w pamięci nazistowski program sterylizacji i eksterminacji ludzi uznanych za nieprzydatnych. Jednak nie działo się tak wyłącznie w nazistowskich Niemczech. Co prawda eksterminacja nie, ale sterylizacja była powszechna w Europie i w Stanach Zjednoczonych. Wiele stanów w USA miało eugeniczne prawo zezwalające na sterylizację chorych psychicznie i niepełnosprawnych umysłowo wbrew ich woli. Ten rodzaj eugeniki był jedną z ciemniejszych kart XX wieku.

Jednakże eugenika oznacza po prostu płodzenie dzieci, które są w pewien sposób lepsze i jako taka ma się dobrze również dzisiaj. Badania prenatalne pod kątem zespołu Downa lub upośledzenia jest eugeniką. Złe w nazistowskiej eugenice było to, iż była ona przymusowa. Ludzie nie mieli wyboru. Jednak dzisiaj mogą wybrać korzystanie z owoców nauki i dobrowolnie podjąć decyzję o selekcji. Dzisiaj eugenika jest możliwością wyboru między lepszym i gorszym życiem.

- Mówiliśmy już o nowych technologiach w zakresie reprodukcji. Czy musimy także przemyśleć etykę ludzkiego umierania?

Tutaj musimy zmierzyć się z dwoma kwestiami. Jednej z nich już stawiamy czoła — temu, jak umieramy — co uważam za etycznie nieinteresujące. Oczywiście ludzie powinni móc decydować o czasie i okolicznościach ich odejścia z tego świata. Powód, dla którego prawo jeszcze tego zabrania, jest natury religijnej lub bazuje na tajemnych, anachronicznych prawach, pokroju: twoje ciało należy do króla i nie wolno ci uczynić go niezdolnym do walki. Są to powody niepasujące do współczesnego, świeckiego społeczeństwa. Jeśli chcę zakończyć moje życie, a ktoś chce mi pomóc, jaki interes ma państwo czy inni ludzie, by mi przeszkodzić?

- Jakie więc interesujące pytania wiążą się ze śmiercią?

Interesującym pytaniem jest jak długo powinniśmy żyć. W tej chwili prawie wyczerpaliśmy możliwości leczenia chorób układu krążenia czy nowotworów. Lecz gdybyśmy mogli zmierzyć się ze starzeniem, które niesie ze sobą raka, choroby układu krążenia, udary mózgu i cukrzycę, ludzie żyliby zdrowo 200 lat lub dłużej. Wtedy staniemy przed trudnym pytaniem: jak długo powinniśmy żyć? Jak wielu ludzi powinno istnieć? Jakie koszty przyniesie za sobą życie po 150 lat? Jak młodzi znajdą dla siebie miejsce w społeczeństwie? Czy życie stanie się nudą? To są naprawdę ważne i trudne pytania. Czy jest to coś, co ludzie powinni móc wybierać czy powinniśmy ustalić jakieś ostateczne kryteria? Może stać się tak, że nasza śmierć nie będzie naszym wyborem, lecz decyzją społeczeństwa. Czy lepiej mieć 500-milionowe społeczeństwo ludzi żyjących do 80, czy 250-milionowe ludzi żyjących do 160? Na te pytania być może również będziemy musieli odpowiedzieć. Pomysł zostawienia tego rynkowi nie przyjmie się.

- Chciałbyś żyć 200 lub 500 lat?

Chciałbym żyć tak długo jak jest to możliwe. Nie dostrzegam perspektywy niczego po śmieci. Chcę żyć, w obojętnie jak złym stanie, tak długo jak to możliwe.

- Więc nie jesteś z tych, którzy uważają, że perspektywa śmierci nadaje życiu znaczenie?

Absolutnie nie. Perspektywa porażki nadaje życiu znaczenie. W rzeczywistości ludzie często są gotowi na śmierć, gdy ona im wcale nie zagraża. Niektórzy nie wybierają eutanazji dlatego, że pragną umrzeć, lecz dlatego, że mają dość niskiej jakości życia. Jednak bardzo niewielu ludzi będących w pełni zdrowia chce umrzeć, ponieważ żyją zbyt długo. Myślę, że wyzwaniem jest ciągłe odkrywanie na nowo siebie i swojego życia. Już teraz ludzie mają kilka ścieżek zawodowych, dwie lub trzy rodziny w ciągu swojego życia, i nadal nie mówią, że mają dosyć. Chcę żyć tak długo, jak to możliwe.

- Co sądzisz o Rayu Kurzweilu i transhumanistach, którzy uważają, że nadejdzie czas pewnego rodzaju osobliwości (singularity, vide [1], [2], [3] ~ dop. ff) — zespolenie ludzi i maszyn, które prowadzi do zupełnie nowego gatunku w post-ludzkiej przyszłości?

Darzę ich pewną sympatią i uważam, że to świetnie, iż są ludzie głoszący taki pogląd. Nie jestem transhumanistą ani post-humanistą. Wydaje mi się, że to nabiera cech religii i jest swego rodzaju wiarą samą w siebie. Lecz idea jest interesująca i powinna być brana poważnie. Nie postawiłbym wszystkiego na tę kartę, ale coś bym zaryzykował. Zdolność technologii do zwiększania mocy jest wykładnicza, a zdolność ludzi do kontroli nie rośnie wykładniczo. Musimy zdać sobie sprawę, że technologia, którą stworzyliśmy, przekroczyła próg, w którym może wymknąć się nam spod kontroli.

- Jeżli już spekulujemy jak etyczny pejzaż może się zmienić do roku 2050, jakie widzisz przed nami największe wyzwania?

Jesteśmy w krytycznym okresie. Będziemy musieli albo nauczyć się żyć z ludźmi z całego świata, albo staniemy w obliczu zagłady. Ewoluowaliśmy w grupach 150-osobowych i do jakiegoś stopnia udało nam się to rozszerzyć do poziomu narodów. Jednak obecnie możemy zaobserwować jednostki bądź małe grupy zdolne rzucać wyzwanie tym większym grupom. Oni nie użyli dotąd broni masowej zagłady, takiej jak broń biologiczna, lecz w ciągu dekady lub dwóch taka broń będzie w rękach setek tysięcy osób. Myśl, że możemy dalej utrzymywać porządek na poziomie krajowym, ale już nie na poziomie międzynarodowym, jest nie do obrony.

- Więc największym zagrożeniem są terroryści dysponujący bronią masowej zagłady?

Myślę, że mamy do czynienia z dwoma zagrożeniami: pojedyncze jednostki albo grupy posiadające broń masowej zagłady, oraz nasze ograniczenia jeśli chodzi o rozwiązywanie problemów związanych ze zbiorowym działaniem. Zmiana klimatu nie jest spowodowana przez pojedynczą osobę, lecz przez całe grupy. Potrzebna jest koordynacja, by rozwiązać takie problemy. Dawniej mogliśmy temu podołać, ponieważ żyliśmy w małych grupach — gdy widzieliśmy rolników wyniszczających wspólne zasoby, mogliśmy ich ukarać. Ale udziału w powodowaniu zmian klimatycznych, wyczerpywaniu zasobów, tworzeniu globalnej nierówności czy zagrożeniu pandemią nie widzimy w ten sposób. Psychologia jest przeszkodą w radzeniu sobie ze zbiorowymi problemami.

- Ponieważ ewoluowaliśmy w małych grupach, gdzie ludzie spoza naszego plemienia byli potencjalnymi wrogami. Twierdzisz, że musimy przezwyciężyć takie podejście?

Owszem. Rasizm jest w nas wbudowany. Ludzie rozpoznają członków spoza grupy na poziomie podświadomości i zachowują się wobec nich inaczej. To nie znaczy, że nie możemy przezwyciężyć tych uprzedzeń i przesądów za pomocą prawa i moralnej edukacji. Zaiste mamy do czynienia z dużym wyzwaniem. Nie jesteśmy zwierzętami przystosowanymi do życia w świecie, który stworzyły nasze ogromne zdolności poznawcze, w świecie globalnych połączeń i bardzo zaawansowanych technologii. Wchodzimy w nową fazę, w której reguły rządzące naszym zachowaniem nie są już adekwatne. Moralne wyzwanie, by stać się mniej uprzedzonym i mniej rasistowskim, nie jest prostą kwestią.

- Są różne rodzaje zagrożeń. Kosmologowie martwią się, że mogłaby w nas uderzyć asteroida. Nick Bostrom głosi, że sztuczna inteligencja może stać się tak rozwinięta, że nas zniszczy. Czy ty ostrzegasz przed czymś jeszcze innym?

Wydaje mi się, że my jesteśmy dla siebie największym zagrożeniem. Oto ignorowana prawda. Po raz pierwszy w historii ludzkości naprawdę jesteśmy panami swojego przeznaczenia. Mamy ogromny potencjał, by mieć bezprecedensowo dobre życie. Będziemy zdolni żyć dwa razy dłużej. Z naszymi komputerami i Internetem jesteśmy inteligentniejsi niż którykolwiek nasz przodek. Jednak mamy również możliwość zakuć siebie w kajdany, a może i zniszczyć. Internet jest tutaj dobrym przykładem.

W powieści George’a Orwella “1984” Wielki Brat trzymał obywateli pod nadzorem, kontrolując i cenzurując wszystko. W jakimś sensie jesteśmy teraz inwigilowani, aczkolwiek nie mówię tu o rządzie, przynajmniej nie tym w Wielkiej Brytanii czy USA. Jesteśmy inwigilowani przez siebie nawzajem. Gdy tylko coś opublikujemy, natychmiast dociera to przez Internet do każdej fanatycznej grupy i w ciągu kilku minut nabiera takiego rozpędu, że nie ważnym staje się, co powiedziałeś albo jaka jest prawda; co się liczy, to odbiór, postrzeganie. Tak więc żyjemy w erze swego rodzaju cenzury i nie zapowiada się, by ona zelżała.

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.