PROLOGOS
Historia ma miejsce w zamku króla Technisława - miłośnika technologii, który to
otrzymał tajemniczy prezent od swego dobrego przyjaciela Hatecyna.
PARODOS
*na scenę wchodzi chór ubrany w płaszcze z lisa*
Chór:
Z cichca słychać szumy wody,
chłop kajś szuka dziś przygody,
Inna jednak sprawa pląta
głowę Króla dziś zaprząta!
Co się dzieje, Królu Złoty?
Czyż nadeszły skądś kłopoty?
*chór schodzi ze sceny*
EPEJSODION I
*Na scenie pojawia się król Technisław i jego sługa, słychać pukanie do drzwi*
Król:
Sługo, sługo, zawrzyj wrota...
Przeto pewnie nowa plota!
Sługa:
Królu, skądże, to przyjaciel z kieby młodzieży kwiatem!
Może zmieni mości pan zdanie i nakaże wpuścić go zatem?
Król:
Ależ tak, oczywiście!
A ja wyrzucić ich chciałem.. Niech mnie przeto dunder świśnie!
*otwierają się drzwi*
STASIMON I
*chór wbiega na scenę odziany już nieco lżej*
Chór:
Królu, królu, my to czujem,
dobrzy goście się szykujem!
*chór schodzi ze sceny*
EPEJSODION II
*do komnaty króla wchodzi jego przyjaciel Hatecyn z tajemniczym młodzieńcem*
Król:
Witaj, druhu! Witaj, bracie!
Co Cię sprowadza, kamracie?
Hatecyn:
Prócz mej chęci towarzyskiej?
Prócz próżności wręcz paryskiej?
Król:
Żarty, widzę, trzymają się Ciebie!
Oj, zawsze ktoś taki dla mnie w potrzebie!
A poważnie już mówiąc, mój drogi bracie,
dzięki czemu Cię widzę w mej zacnej komnacie?
Hatecyn:
Przedstawić Ci przyszedłem młodzieńca nielada.
I szablą, i mieczem, i kopią on włada!
Król:
Ciekawie się Twe opowieści, mój miły, szykują!
Sługo, przygotuj czaj - trochę one chyba jednak zajmują...
*sługa idzie przygotować czaj*
STASIMON II
*na scenę wbiega chór zdejmując już czapki i szaliki - tajemniczy młodzieniec
zdaje się ogrzewać ich swoją energią*
Chór:
Królu, królu! Nasz władco drogi!
Zniknęły z naszych oczu oznaki wszelkiej trwogi.
Kim ten młodzieniec? Och kimże, kim bywa?
Błagam, odpowiedz nam królu choćby jak się nazywa!
*chór schodzi ze sceny podekscytowany*
EPEJSODION III
*sługa przynosi czaj, obaj panowie po skosztowaniu wracają do rozmowy*
Król do młodzieńca:
A więc, młodzieńcze, kak sie waść nazywasz?
Czy może to, że tak powiem, skrywasz?
Hatecyn:
Na to przyjdzie czas, mój drogi nerwusie.
Narazie tylko powiem, że wygrał w Atlusie.
Król:
W Atlusie?! Olaboga! Tam najtęższe woły
roznoszą w pył chłopów wielkich jak stodoły!
Hatecyn:
Jak jednak rzekłem o tymże żołnierzu,
jest on w boju tęgi - nawet o samym puklerzu.
Co więcej głos ten ma chłopak jak tysiąc trębaczy,
nie zaprezentuje go jednak - chyba waćpan wybaczy?
Król:
Rzecz jasna, rzecz jasna, mów dalej, och proszę!
Jeszcze trochę się dowiem i o jego szlachectwo wnoszę!
Hatecyn:
O to spokojna Twa głowa, krew on już ma błękitną.
Do tego głowę również mocną - można rzecz "wypitną".
Król do młodzieńca:
A jakiż Ty na umyśle? Dobry w rachunkach?
Przeto niejeden dobry i w wojaczce, i w trunkach.
Hatecyn:
Pozwól, że znów za młodzieńca odpowiem. On na umyśle genialny.
Wie wszystko o wszystkim - czy to wojna, czy stan zapalny.
W królestwie mym mawiają, że kogoś tak wspaniałego,
nie pamięta się aż do pokolenia szóstego!
Król:
Nie męcz mnie już dłużej, powiedz proszę, kto to!
Ja chcę już wiedzieć! A więc? Za tem? No to?
*Hatecyn z uśmiechem przełyka czaj przygotowując się do odpowiedzi*
Stasimon III
*chór wbiega na scenę zrzucając już płaszcze i odkrywając będące pod
nimi swetry*
Chór:
Hatecynie, Hatecynie, my błagamy Ciebie!
Powiedz nam o tym młodzieńcu co stoi na królewskiej glebie!
Nie męcz nas dłużej, wyjaśnij sytuację!
Przerwij myśli naszych niepokorne perturbacje!
*chór zniecierpliwiony zbiega ze sceny*
EPEJSODION IV
*Hatecyn przeciera usta i poczyna odpowiadać*
Hatecyn:
Syn to mój, drogi druhu, syn mój rodzony.
Czyż nie jest on podobny do mnie i do żony?
Król:
Olaboga! Syn Twój? Twój, mój miły?!
Że też me myśli do tego nie doszły były!
Jakie jego imię? Jak on ochrzczony?
Jakie wybrałeś imię? Swoje? Inne? Żony?
Hatecyn:
Hadedwa go wołają - takmy go nazwali.
Przez rok się z piękna tego imienia u nas dziwowali.
Król:
Przebóg! Panie! Już wiem tedy czemu jego krew błękitna!
Wszak i Ty, i Twoja żona z królewskiego rodu Itna!
Hatecyn:
Bystryś, przyjacielu, jak za dawnych czasów.
Jak za naszych, za dziecięcia, podróży pośród lasów.
Król:
Genialne, wspaniałe, mistrzowskie to dziecię!
Czemu jednak ono nic tutaj nie plecie?
Pytań przeto szereg temu chłopcu zadałem,
jednak odpowiedzy nań ni razu nie usłyszałem!
Hatecyn:
"Quietly brilliant" mawiają u nas myślący,
czyż nie jest prawdą i pięknem ten slogan skrzący?
Chłopak jest wspaniały, każdy mu winszuje,
czy zatem się odzywać by to potwierdzić syn mój potrzebuje?
Każdy wie o jego wielkości, o pięknie każdy krzyczy,
syn mój w cichości siedzi - tylko brzydki wiecznie ryczy.
Pierworodny mój to określił z właściwym sobie polotem,
że mowa jest, panie, srebrem, a milczenie - złotem.
STASIMON IV
*chór zrzuca swetry wbiegając na scenę w zwiewnych szatach czując się ciepło
dzięki wspaniałej energii bijącej od Hadedwa*
Chór:
Cudownie, cudownie! Co za złote dziecię!
Czy znajdzie się kiedy drugie takie na świecie?
Nie myślmy o tym, razem z nim, z polotem,
przyświećmy dewizie, że milczenie - złotem!
EKSODOS
*wszyscy zdali sobie sprawę z mądrości słów Hadedwa i stojąc w milczeniu
obserwują powoli zasłaniającą ich kurtynę z napisem "HTC - Quietly Brilliant"
Ta strona powstała 01.04.2010. Wizyt: 481.

