TAK BYŁO:

W lutym 2010 roku zostaliśmy poproszeni o pomoc w znalezieniu domu dla młodego, wykastrowanego kocura, który w zeszłą zimę został wyrzucony z domu przez ludzi, którzy zmieniali miejsce zamieszkania. W nowym domu niestety zabrakło miejsca dla kota, trafił on na ulicę. Kocurowi ciężko było znieść trudne warunki atmosferyczne, dlatego starsza kobieta zabrała go do piwnicy, w której Puszek spędził najgorsze mrozy. Przez niechęć sąsiadów, dla dobra kota trzeba było jak najszybciej go stamtąd zabrać... Szybko znalazła się osoba, która zechciała przygarnąć go pod swój dach.
TAK JEST:

"Witam.
Chcę Wam serdecznie podziękować za możliwość adopcji Puszka. Jest niebanalnym kotem, posiada niewyobrażalną wręcz zdolność zachwycania sobą od pierwszego wejrzenia. Pierwsza kąpiel przeszła nad wyraz pomyślnie, żadnego drapania, żałosnego miauczenia, pazurów. Tylko ten lekko zirytowany wyraz pyszczka i obawa, czy przy kolejnej ucieczce z wanny nie zalejemy sąsiadów :) Była to chyba pierwsza i ostatnia kąpiel, o ile nie zajdzie taka potrzeba. Szampon dla bezpieczeństwa został oddany Malutkowi - kociakowi, który mieszka z rodzicami i ma 5 stopień porażenia od krzyża w dół. Wracając do Puszka (rzeczywiście coraz częściej nazywam go Rambo), mieliście rację, bardzo szybko się aklimatyzuje. Co prawda pierwszy dzień spędził w większości między łóżkiem a grzejnikiem, ale już wieczorem dzielnie sobie radził poznając mieszkanie. Obecnie jest kotem bardziej kanapowym niż fotelowym, a sypia na parapecie okna tuż nad moją głową. Nie reaguje również już tak nerwowo na hałasy. Na początku najmniejszy szmer u sąsiadów czy za oknem wrzucały go z powrotem do kryjówki pod łóżkiem; w tym momencie sąsiad funduje nam sobotę z wiertarką, a Rambo spokojnie ucina sobie drzemkę :) Mam nadzieję, że dzięki lepszej diecie i odpowiedniej pielęgnacji uda nam pozbyć się łupieżu, ale to wszystko z czasem. Dziękuję Wam raz jeszcze za kota, który jadąc do weterynarza jodłuje w gardłowym "miaulala..." , a przy pierwszym kontakcie ze swoją kryjówką zaskoczył mnie i przyjaciółkę miaukliwym "łoj".
Pozdrawiam gorąco
Magdalena "
Ta strona powstała 15.05.2010. Ostatnia edycja 15.05.2010. Wizyt: 1380.

