Ostatnio: nigdy

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Przeklęty pieniądz. Frédéric Bastiat PDF

Wprowadzenie

Bastiat nigdy nie przestanie zaskakiwać. To prawda: Nie był teoretykiem stawiającym problemy, które dla ekonomii politycznej byłyby nowe (ale nie można posunąć się do tezy Schumpetera, że teoretykiem w ogóle nie był). Nie stał się również dla tej nauki wielkim innowatorem, który albo wprowadziłby szereg nowości, albo zbudowałby prekursorski system ekonomiczny. A jednak za każdym razem, gdy czytamy kolejne jego dzieła, z którymi wcześniej nie mieliśmy do czynienia, nie sposób nie wyjść z podziwu. Mowa rzecz jasna o niezwykłej umiejętności, której pozbawiona jest większość współczesnych ekonomistów (tylko nieliczni w historii byliby zdolni konkurować na tym polu z Bastiatem) – zdolności prezentowania teorii ekonomicznych z niezwykła łatwością i klarownością.

Ilekroć otwieramy książkę, w której Bastiat zabiera się do przedstawiania niuansów tematyki gospodarczo-politycznej, możemy wygodnie zasiąść w fotelu i delektować się bezlitosnym piórem Francuza, które rozerwie na strzępy wszelkie (choć i dziś powszechne) ekonomiczne sofizmaty. Nie inaczej jest i w przypadku tego eseju. Rozsmakuje się w nim nawet najlepszy znawca współczesnych teorii monetarnych, który w pełni ujarzmił wszelkie tezy niniejszej pracy. W tej, podobnie jak w innych publikacjach klasycznego liberała z kraju rewolucjonistów, chodzi nie tylko o to, co pożyteczne, ale także o to, co przyjemne. Czytelnik znajdzie tu magię podobną tej, jaką odczuwa kinoman, oglądając klasyczne filmy o Jamesie Bondzie. Nawet gdy ich fan dobrze wie, co będzie w danym filmie (pościgi, strzelaniny, kobiety), to i tak przyjemność sprawi mu obejrzenie nowego przedstawienia znajomego schematu. Tak właśnie jest z pracami Bastiata. Nawet jeśli dobrze wiemy, iż celem ataku znów będzie protekcjonizm, to i tak z dużą przyjemnością ujrzymy kolejną odsłonę jego demistyfikacji.

Przeklęty pieniądz jest przykładem nie tylko tego, że Bastiat potrafił zapewnić swoim czytelnikom znakomitej jakości rozrywkę, ale i jego znajomości niuansów teoretycznych. Esej ten pokazuje jasno, że autor Harmonii ekonomicznych rozumiał doskonale prawo Saya i rolę, jaką odgrywa ono w systemie wymiany. Umożliwiło mu to dogłębne zrozumienie mikroekonomicznych aspektów efektów Cantillona, które pojawiają się w momencie wzrostu podaży pieniądza. Wszak pieniądze nie wpływają równomiernie do gospodarki, co musi doprowadzić do przesunięcia majątku od jednej grupy ludzi do drugiej.

Zadaniem eseju Bastiata jest pokazanie kilku kluczowych kwestii. Pierwsza z nich wiąże się z klasycznym projektem merkantylizmu, czyli maksymalizacją bilansu kruszcowego. Jego założeniem był międzynarodowy antagonizm i wzajemna walka między krajami – każdy z nich musiał bowiem dążyć do tego, aby uzyskać jak najwięcej pieniądza, jak najmniej pozostawiając innym. Bastiat pięknie pokazuje błędność tego poglądu, demonstrując jednocześnie, że bilanse płatnicze wynikają z indywidualnych popytów na salda gotówkowe. Słowem, każdy wydaje i zatrzymuje tyle pieniędzy, ile uznaje za stosowne. Jedni wydają więcej i szybciej, drudzy mniej i wolniej. A zatem bilanse są po prostu skutkiem ludzkich decyzji.

Francuz nie omieszkał wyciągnąć z tego jak najbardziej poprawnego wniosku, że de facto każda podaż pieniądza jest optymalna, tj. iż każda ilość pieniądza może spełniać swoje monetarne funkcje.

Drugi ważny element to poruszenie problemu współczesnego merkantylizmu, zakamuflowanego pod płaszczykiem papierowego pieniądza. Zastąpienie kruszcu krajowym pustym pieniądzem nie jest rozwiązaniem problemu, i w końcu doprowadzi do „wojny domowej”, gdyż podstawowe problemy związane z inflacją pozostaną nierozwiązane. Ba, sytuacja ulegnie wręcz pogorszeniu. Inna sprawa, to dlaczego nie mielibyśmy zatrudnić wszystkich przy druku pieniądza, skoro samo zwiększanie nominalnych bilansów jest tak korzystne?

Bastiatowski antykeynesizm, że użyję takiego wyrażenia, jest tu bardzo widoczny i imponuje. Szkoda, że autor tego eseju nie urodził się 150 lat później. Czyż nie byłoby rewelacyjnie czytać we współczesnych gazetach jego artykuły, które by bezlitośnie obnażały stare sofizmaty, wzbogacone dziś jedynie pewnymi terminologicznymi ulepszeniami?

Przeklęty pieniądz to świetna odtrutka na niektóre absurdy współczesnych teorii. Najlepiej czytać ją w ciężkich przypadkach zaczadzenia różnego rodzaju etatystycznymi psalmami wychwalającymi „poprawianie” bilansu handlowego.

Mateusz Machaj

Wykop

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Copyright – 1999-2017 INTERIA.PL , wszystkie prawa zastrzeżone.