...
Biochemia zaliczona... na satysfakcjonujące "3" :) ale nie skomentuje tego jakże wielkiego wydarzenia.
Jutro zaliczenie z genetyki, później PZ, biofizyka, embriologia i rok do przodu. No nie wspominam o poprawie ustnego z niemca, ale skoro przeżyłam biochemię to niemiecki jest błachostką;-)
Nie wiem czy wspominałam, że chodzę na salsę:D jakoś od listopada zaczęłam chodzić w poniedziałki do klubu MuchosPatatos, gdzie za free uczom salsy dla początkujących... I tak sobie chodziłam, i chodziłam... Od marca miałam jakiś przestój a teraz chodzę we wtorki:D to jest już kurs dla "zaawansowanych" i tańczymy ruedę... Jak ja to lubię:) to tempo, emocje, wolność.... ach:D
A teraz na Boże Ciało byłam w domciu:) i poszłam przywitać się z szefostwem... Przy okazji wpadło parę złotych, na czerwcowe wydatki jak znalazł:) szef zrobił mi największą z możliwych niespodziankę. Nie wiem kiedy ostatni raz byłam tak szczęśliwa... Mianowicie zakupił konia fryzyjskiego! Jest to dość wysoki jak na tą rasę, 3letni, piękny, nieujeżdżony, garbonosy ogier o imieniu Baltus. Od razu się w nim zakochałam!!! Narazie pracuje z nim Basia ale nie wyobrażam sobie ażebym nie miała okazji poczuć go pod sobą:D
Dodaj komentarz
Ta strona powstała 07.06.2010. Wizyt: 185.




