Ostatnio: 17.11.2019

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Przeglądając ostatni wykop o komiksie z Kaczora Donalda i ukrytym Mein Kampf naszło mnie i, sądząc po niektórych komentarzach, nie tylko mnie, na małe wspomnienia związane z tym pismem.

Nie wiem jak dla was, ale dla mnie to była duża część dzieciństwa. Wypad co środę rano do kiosku byle tylko mieć KD w szkole, później całodniowe czytanie, sklejanie dodatków (o tak, trzeba było się wykazać manualnymi zdolnościami, a nie to co teraz, plastik z Chin) i cała późniejsza zabawa z tym wszystkim związana.

Dlatego postanowiłem zajrzeć w czeluście mojej piwnicy i odgrzebać stary, zapomniany karton z moim ulubionym bohaterem z dzieciństwa.

Nie wszystko dobrze przetrwało ducha czasu, większość gazet jest w opłakanym stanie (dzieciak się nie przejmował tym co będzie za 15-20 lat), ale wiele dodatków mi się zachowało. Ci co czytali KD pewnie niektóre z nich kojarzą. Mam nadzieję, że dostarczą wam miłych wspomnień. :)

Zapraszam do przeszłości.




Cóż, pudło jakie jest, każdy widzi. ;)




Mój pierwszy numer KD (04/1994r.). Do dziś doskonale pamiętam gdzie i kiedy go kupiłem. Od tamtego czasu zbierałem nieprzerwanie jakoś do 1999-2000r. Jak ktoś ma na sprzedaż nr 1/1994 to chętnie kupię. ;P




Klub Detektywów, pamięta ktoś? Wiele zagadek, wiele fajnych porad jak, gdzie i co ukryć. Dla dzieciaka to wtedy była świetna zabawa.




Oczywiście nie mogło zabraknąć licencji. ;) Full legal, Rutkowski wymięka.












Giełda Kaczogrodu - była to pierwsza akcja i dodatki do Kaczora Donalda. Wyobrażacie to sobie? Regularna giełda z akcjami, notowaniami i wiadomościami! Nie pamiętam dokładnie zasad, ale kurczę, z pewnością w jakiś sposób rozwijało to myślenie u dziecka.

Zresztą, to była dewiza ówczesnego Kaczora Donalda - bawić i uczyć. Tekturowe dodatki wymagające od dziecka nieco więcej inicjatywy niżtylko rozpakowania z folii, wiele rozbudowanych gier planszowych, była nawet karcianka!

Oto kilka z nich:




Kolejka duchów. Już samo sklejanie tego wszystkiego do kupy dawało ogromną frajdę, a co dopiero późniejsze granie!



Pudełko detektywa. Oczywiście. Skoro był Klub, był detektyw to nie mogło zabraknąć arcyważnego pudełka detektywa, bez którego żadna misja by się nie powiodła!



Przygoda-Podróże. Jedna z moich ulubionych gier. Cały cykl trwał kilka numerów, w każdym dodawana była inna część gry. Wszystko było powiązane z konkursem, w którym do wygrania była jakaś wycieczka.

Oczywiście konkurs nie polegał na wysłaniu SMSa z odpowiedzią "Nad jakim morzem leży Polska?". Pytania były dosyć trudne jak na wiek dziecka, ale wszystkie odpowiedzi można było znaleźć w poprzednich numerach.

I znów człowiek poprzez dobrą zabawę zdobywał trochę wiedzy.



Kilka planszówek, dostępne były jakoś na początku istnienia KD. Co numer ukazywała się inna, całość można było schować do specjalnej (tekturowej, sklejanej własnoręcznie, a jakże!) teczki, wrzucić do plecaka i grać w deszczowe, wakacyjne dni.





Wspomniana wyżej karcianka, prawdopodobnie jedna z pierwszych w Polsce - Zbuduj Swój Kaczogród. Zasad niestety nie pamiętam, ale pamiętam, że gra była przednia. Do zestawu kart dodawany był plakat całego Kaczogrodu, a redakcja KD zorganizowała wówczas mistrzostwa Polski w tejże właśnie karciance.

Ciekawostka - ostatnio 422 karty do gry zostały sprzedane na Allegro za... 150zł! Jeszcze działający link - http://allegro.pl/kaczor-donald-unikat-gra-zbuduj-swoj-kaczogrod-i1991164403.html




Bardzo fajny dodatek w postaci połączenia kalendarza z konstelacją gwiazd. Dzięki temu, po odpowiednim ustawieniu dnia można było zobaczyć, które gwiazdy są aktualnie widoczne na niebie! Świetna sprawa zachęcająca do obserwacji gwiazdozbiorów.

Rysunki gwiazd świeciły w ciemności!




Kaczor Donald to nie tylko gry i nauka, ale też dobra zabawa i figle. Powyżej tajemnicza machina, która produkowała... kwadratowe jajka!

No, niezupełnie produkowała, ale można było sobie takie zrobić. Prosty pomysł, prosta konstrukcja (oczywiście znów składana własnoręcznie), a zabawa przy stole Wielkanocnym przednia!




Kilka dodatków, które niestety nie zachowały się w dobrym stanie.

Pierwszy z nich to szyfrator, obowiązkowe narzędzie każdego detektywa, który faktycznie, z tego co pamiętam, szyfrował! Może nie było to jakieś wymyślne, ale śmiem twierdzić, że agent Tomek miałby z tym problem.

Drugi dodatek to oczywiście gra, wydana w małej teczuszce. Olimpiada w Kaczogrodzie, była dodawana, o ile dobrze pamiętam, podczas rzeczywistych igrzysk. Także z jednej strony można było śledzić poczynania sportowców w TV, a z drugiej, samemu zmierzyć się w domowym zaciszu.

Trzeci dodatek to chyba też jakaś gra, niestety kompletnie nie mam pojęcia na czym polegała.




Zawieszki na drzwi były nieodłącznym elementem KD. Powyższa również nie przeszła próby czasu, niestety. Później były też dodawane takie a'la zawieszki hotelowe na klamkę.




Karta Klubu Kolekcjonera Kaczora Donalda. Brzmi dumnie. I było powodem do dumy. Ile w 1994r. widzieliście plastikowych kart? Nawet ta późniejsza, z Klubu Kaczora Donalda, dawała +10 do szacunku na podwórku.

Powyższej niestety nie udało mi się zdobyć. Uprawniała do zniżek w jakichś lokalach i biurach podróży, aby ją dostać należało zebrać kilka kuponów i wysłać do redakcji.

Na dzień dzisiejszy jest chyba naprawdę rzadkością.




A takie rewelacyjne nagrody można było wygrać w krzyżówkach i konkursach. ;)

Nikt wtedy nie miał pojęcia co to jest SMS, a tym bardziej premium. Dlatego żeby w ogóle wziąć udział należało wypełnić zadanie konkursowe, zebrać kupony, nakleić je na kartę pocztową i wysłać. Ah, do dziś pamiętam te nadzieje, że coś wygram gdy wrzucałem kartki z kuponami do skrzynki na listy. Oczywiście nie wygrałem.




Jaracie się filmami w 3D. Phi, Kaczkofani już w połowie lat 90 mieli tę technologię opanowaną. ;)






Kaczor Donald to też praktyczne porady. Niezbędnik podróżnika musiał mieć każdy, komu znudziła się profesja detektywa. Wielu porad nie powstydziłby się sam Bear Grylls.




A tutaj konkurs związany z Klubem Kaczora Donalda. Do wygrania były pięknie oprawione tomy komiksów z kilku roczników. Nie wiem ile takich egzemplarzy istnieje, ale śmiem twierdzić, że są dziś warte całkiem ładne pieniądze.




Latka mijały, postęp był zauważalny i w końcu nadszedł czas, w którym tekturowe dodatki do samodzielnego klejenia przestały mieć rację bytu. Czy to źle, czy dobrze oceńcie sami.

Niby obecnie też dodają jakieś tam plastikowe gadżety, ale cóż, nie ma to porównania do lat poprzednich. Niby teraz plastik i wtedy plastik, a jednak obecnie zalatuje to tandetą. A może to tylko odczucia stęsknionego za dzieciństwem starego pryka?

Powyżej, sprytnie chowany długopis.




A tutaj mikroskom. Mini-mikroskop. Ok, zabawka, ale hej, to naprawdę działa, powiększenie jest niezłe! Bez problemu można dostrzec wgłębienia pomiędzy liniami papilarnymi!




Kto powiedział, że dodatki muszą być kreatywne i naukowe?




Jeden z lepszych dodatków i najlepszy plastikowy dodatek ever! Trzymam to do dziś i każdemu, komu pokażę ta mała zabawka sprawia nie lada trudność.

Niby prosta sprawa - mamy dwa elementy składające się z 4 kuleczek połączonych ze sobą i dwa z 6 połączonych trzy na dole i trzy na górze (ciężko opisać). Zadanie - ułożyć piramidę.




Zachowała mi się nawet jakaś wprasowanka dumnie krzycząca "JESTEM KACZKOFANEM". ;)

Część druga - http://pokazywarka.pl/5rrxcm/

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Prywatność. Copyright – 1999-2018 INTERIA.PL, wszystkie prawa zastrzeżone.