Ostatnio: nigdy

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Konkurs:

Wtorek. Upał. Banda zza moczarów znowu zakłóciła mi spokój. Latają na miotłach, zabawiając się w tę ich głupią grę. Wielka skórzana piłka wylądowała w mojej kapuście. Rzuciłam urok na osiłka, który po nią przyleciał. Ha, ha, ty wielki, kudłaty wieprzku, niełatwo latać na miotle, jak się ma kolana z tyłu, co?

Wtorek. Mokro. Byłam na moczarach, zbierałam pokrzywy. Te wiejskie przygłupki znowu latały na miotłach. Przyglądałam się przez chwilę, ukryta za głazem. Mają nową piłkę. Rzucają ją do siebie i starają się wybić w drzewa rosnące po obu stronach bagna. Czysta głupota.

Wtorek. Wiatr. Przyszła Gwenog. Wypiłyśmy herbatkę z pokrzywy, potem zaprosiła mnie do siebie. Skończyło się na tym, że obie oglądałyśmy tych głupków latających na miotłach nad bagnem. Był z nimi ten wielki szkocki czarownik ze wzgórza. Teraz wśród nich śmigają w powietrzu dwa ciężkie otoczaki. Pewnie je zaczarował, bo kamienie wyraźnie starają się trafić w osiłków i zwalić ich z mioteł. Niestety, nie dane mi było zobaczyć, jak któryś z nich spada w bagno. Gwenog mi powiedziała, że często sama w to grywa. Okropne. Wróciłam do domu z poczuciem wielkiego niesmaku.

Choć wszystko wskazuje na to, ze Gertie Keddle znała nazwę tylko jednego dnia tygodnia, nieświadomie ujawniła nam wiele ciekawych szczegółów tej pierwotnej formy quidditcha. Po pierwsze, dowiadujemy się, że piłka, która wylądowała w jej kapuście, zrobiona była ze ........... (1), tak jak współczesny ............ (2). Oczywiście nadmuchanym świńskim pęcherzem, używanym w owych czasach w innych grach miotlarskich, trudno byłoby rzucać celnie, zwłaszcza podczas wietrznej pogody. Po drugie, z zapisków Gertie wynika, że

gracze „starają się wybić [piłkę] w drzewa rosnące po obu stronach bagna", a więc mamy tu najwyraźniej do czynienia z wczesną formą dzisiejszych ............... (3). Po trzecie, pojawia się wówczas pierwotna forma chcących zwalić z miotły ................. (4). Bardzo ciekawa jest wzmianka o „wielkim szkockim czarowniku". Czyżby to był jeden z graczy w creaothceann? Czy można przyjąć, że wpadł na pomysł zaczarowania ...................... (5), by śmigały niebezpiecznie nad bagnem, zainspirowany kamieniami spadającymi na ziemię w grze znanej w jego ojczystym kraju? Następną wzmiankę o grze ........................ (6), popularnej w Queerditch Marsh, napotykamy dopiero całe stulecie później, w liście, jaki czarodziej ............... .............. (7) napisał do swojego norweskiego kuzyna, Olafa. Kneen mieszkał w Yorkshire, co wskazuje na rozprzestrzenienie się owej gry na wyspie w ciągu stu lat po tym, jak oglądała ją .............. ............... (8). List Kneena znajduje się w archiwum norweskiego Ministerstwa Magii.

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Prywatność. Copyright – 1999-2018 INTERIA.PL, wszystkie prawa zastrzeżone.