Ostatnio: nigdy

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Owsiak ma mentalność cinkciarza... - Wywiad z Robertem Tekieli o WOŚP

http://www.youtube.com/watch?v=EiQEK3d3314


O Owsiaku ciekawie mówił anarchista Marek Kurzyniec w piśmie "Lampa":

"Bo faktycznie w podziemiu jedyną formacją, która punktu widzenia niezależnego, niekoncesjonowanego zajmowała się ekologią, toczyła różne dyskusje na ten temat i podejmowała konkretne działania, była Wolność i Pokój. Oczywiście frakcja ekologiczna, bo WiP jako taki był złożony Po wyjściu z

podziemia okazało się, że jest mnóstwo instytucji, taki Polski Klub Ekologiczny albo stowarzyszanie "Wolę Być" założone przez pismo "Na Przełaj" czyli pion młodzieżowy PZPR, czyli Jurek Owsiak. Myśmy dymili, ludzie siedzieli po więzieniach za służbę zastępczą, a on na falach Rozgłośni Harcerskiej lansował Stowarzyszenie Miłośników Chińskich Ręczników, trututu uwolnić słonia, a Sławek Dutkiewicz wtedy gibał, i był po trzymiesięcznej głodówce. No więc powiem szczerze, że jak teraz tę mordę widzę... Mało jest takich osób, ścierwojadów,

które budzą moje negatywne emocje, bo staram się być ewangeliczny, Owsiak tak. Mógł trzymać mordę w kubeł".

Cały wywiad Kurzyńca warty jest zresztą przeczytania, jest dostępny tu:

http://pl.indymedia.org/xx/2004/12/10750.shtml



Fragment książki Cejrowski Wojciech - Kołtun się jeży

WC Kwadrans jest nie tylko licznie oglądany, ale też aprobowany - zyskał u widzów ponad trzykrotnie więcej ocen dobrych, niż złych. Znacznie częściej z uznaniem, niż z krytyką spotyka się zarówno jego formuła jak i treści. (...)

Ponad dwukrotnie więcej widzów lubi sposób prowadzenia programu, niż nie lubi. Pięciokrotnie więcej widzów ceni poziom satyry, poczucie humoru autora programu, prześmiewczy charakter audycji, niż go krytykuje. Wszystko w programie podoba się 37% widzów, natomiast nie podoba się 10%. Większość oglądających program podziela poglądy autora, a tylko jedna piąta zgadza się z nim rzadko.

I ostatni cios dla pałających żądzą usunięcia Cejrowskiego z tv pod pretekstem, iż szydzi on z przekonań łudzi, obraża ich uczucia: otóż zdecydowana większość, bo aż 71% sondowanej widowni, oświadczyła, iż nie dostrzega w tv takich programów.

Dlaczego nie lubi Pan Jerzego Owsiaka, który jest prawdziwym chrześcijaninem, ponieważ pomaga wielu ludziom? O Panu tego nie można powiedzieć.

A od kiedy to pomoc wielu ludziom wystarcza, by być dobrym chrześcijaninem? A do kościoła to już nie trzeba chodzić, a szanuj ojca i matkę, a nie kradnij i nie cudzołóż i tak dalej? Dobry chrześcijanin to o wiele więcej, niż masowy pomagier bliźnim. Ja nie potrafię stwierdzić, czy Jerzy Owsiak jest dobrym, czy złym chrześcijaninem. Nie wiem też na jakiej podstawie sugeruje Pani, że ze mnie swołocz co to drugiemu pomocnej ręki nie podaje. A co Pani o mnie wie?

Ja nie trąbię dookoła za każdym razem, kiedy komuś pomagam. Bardziej odpowiada mi taka działalność charytatywna, która nie przynosi rozgłosu. Go kto woli, proszę Pani, nagroda teraz, czy w życiu przyszłym. Ja odkładam na zaś, zaś Jerzy Owsiak konsumuje natychmiast. Ja wyznaję zasadę, że lepiej kiedy nie wie prawica, co robi lewica, u Jerzego Owsiaka natomiast obserwuję tendencję przeciwną. Może ma swoje powody, a może to różnica smaku.

Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy rzeczywiście nie lubię - jej styl wydaje mi się nieestetyczny a to, że jej dyrygent używa wulgarnego języka na antenie 3 Programu Polskiego Radia, to skandal. Może niektórzy już się tak przyzwyczaili do brudnego języka ulicy, że to, co robi pan Owsiak nie razi ich uszu - ja jestem oburzony.

Najdelikatniejsze z kwestionowanych przeze mnie sformułowań to: „aaa myy na nich leeejeemy równo, olewamy to."„ MoĪe komuś wydaje się, Īe to jak pan Owsiak mówi do dzieciaków przez radio jest jak najbardziej dopuszczalne, przecieĪ w wielu środowiskach „kurwa" uchodzi za przecinek - Ja się jednak

oburzam. Brudny język, owsiacze maniery i buro - szmaciana elegancja mi nie odpowiadają, ale to jeszcze

nie powoduje, Īe przestaję szanować to wszystko, co Owsiak robi dobrze. Chylę przed nim czoło, za to, co dobrego zrobił dla dzieci. Będę go jednak krytykował publicznie za to, czym dzieciom

szkodzi.

Rozkręcił wielką akcję, która, mam wraĪenie, go przerosła. Sukces uderzył mu do głowy i kompletnie stracił wyczucie. Gna za kolejnymi miliardami, organizuje coraz więcej i częściej, lecz nie dostrzega zła, które przy tej okazji firmuje i wspiera. Nie wierzę na razie w jego wyrachowanie i sądzę, Īe to nieuwaga i temperament, a nie zła wola są winne tego, Īe facet nie dostrzega, ile czyni złego.

Co z tego, proszę Pana Owsiaka, Īe ratuje Pan Īycie dzieciakom, jeżeli przy okazji wspiera Pan faceta, który Īyje z nieszczęścia innych dzieciaków. Czy warto ratować Īycie nastolatki za pieniądze pochodzące od mafioza prowadzącego burdel, w którym zmusza on inne nastolatki do prostytucji? Dobro jednych, które powstaje kosztem nieszczęścia innych przestaje być dobrem.

Jeśli przy okazji zbierania pieniędzy na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy reklamuje się złodziei, jeśli powoduje się wybielanie szwarccharakterów, to znika dobro i cała ta akcja nie ma sensu. Za miliony złotych kupuje się urządzenia ratujące Īycie, ale jednocześnie daje się reklamę złoczyńcom. Do jednego worka trafiają złotówki odjęte sobie od ust przez emeryta oraz złotówki pochodzące z kradzieĪy. Emeryt za swą jałmuĪnę nie oczekuje niczego. Złodziej zaś rachuje i daje tyle, by kupić sobie trochę zaufania społecznego. Kiedy wystąpi przed kamerami albo powiesi sobie nad biurkiem dyplom dziękczynny od Wielkiej Orkiestry, będzie mógł znowu kogoś naciągnąć, za pomocą tego dyplomu właśnie, bo czyĪ nie wzbudza zaufania osoba, która wspiera

słuszną sprawę. Ano wzbudza.

Co więc ma J. Owsiak robić, nie da się przecież sprawdzać każdego wpłacającego?

A i do kościoła przychodzą złodzieje i dają jałmużnę. Tak, tylko nic poza cichą satysfakcją z tego nie mają i tu jest różnica.

Od złodzieja wolno wziąć i od zbrodniarza też ale nie wolno mu za to niczym odpłacać. Nie wolno go nagradzać, wpuszczać przed kamery, tak jak nie wolno każdemu, kto wpłacił milion wysyłać w ciemno podziękowań i dyplomów.

To jest właśnie odpowiedzialność za to, co się robi. Wielka Orkiestra to wielkie dobro, pod warunkiem, że nie pozwoli się na to, by szuje robiły sobie na tym interes propagandowy. Jeśli się do tego dopuszcza przez nieuwagę albo celowo, to Wielka Orkiestra staje się Wielkim Oszustwem.

P.S.

W jednym z WC Kwadransów przytoczyłem wycinki prasowe opisujące imprezę zorganizowaną przez Jerzego Owsiaka na wybrzeżu latem 1995. Gazety pisały o wysuszeniu przez owsiakową młodzież sklepów monopolowych, o zniszczeniach, o zdemolowanym pociągu i o tym, że Owsiak chciał całą sprawę wyciszyć. Głos Wybrzeża opisywał jego zachowanie w redakcji gazety. Wyszło na to, że chciał bić autora artykułu, ale go nie zastał, więc groził, że napuści telewizję, ciskał się i przeklinał, w końcu jednak, po ataku szału, zabrał towarzyszy i wyszedł.

Kilka dni po emisji tego WC Kwadransa zadzwonił do mnie Owsiak i zaczął głosem pełnym troski i zawodu tłumaczyć, że nie powinienem był wierzyć gazetom, bo przecież kłamią cholernie na przykład na temat Pana WC. Trzeba było zadzwonić do samego sztabu Orkiestry i posprawdzać.

Ja mu na to, że sam słuchałem jego audycji w Trójce, w której namawiał do zbierania pieniędzy na wyrównanie strat, które poniosło PKP. Po co więc miałem sprawdzać, czy zniszczyli pociąg skoro sam Owsiak mówił przez radio, że zniszczyli?

Przez chwilę nawet mi było przykro, że odebrał ten WC Kwadrans jako manipulację faktami. Zacząłem mieć lekkie wątpliwości, a może pomimo, że biorę poprawki na zapał dziennikarski, to jednak zacytowałem z gazet jakieś ewidentne nieprawdy. Przecież Owsiak to nie idiota i nawet jeśli prywatnie klnie jak szewc, to nie robiłby tego publicznie w redakcji Głosu Wybrzeża...

Na szczęście instynkt powstrzymał mnie w porę i nie zacząłem się tłumaczyć ani wycofywać.

Po kilu minutach rozmowy Jerzy Owsiak dostał szału i zaczął mi grozić oraz obrzucać mnie wyzwiskami. W skrócie i tłumaczeniu na język literacki chodziło o to, że do tej pory byłem w porządku, ale teraz mam mu zejść z drogi, bo jak nie, to mnie wykończy. Ma swoje sposoby i nie popuści póki mnie nie wytępi, więc lepiej żebym na jego temat trzymał gębę na kłódkę i wszystkie jego sprawy omijał z daleka. Wszystko bogato dekorował tzw. "Jobami"

W trakcie wyjąkiwania przez Jerzego Owsiaka kolejnej kurwy odłożyłem słuchawkę.

Następnego dnia złożyłem u dzielnicowego doniesienie o tym, że facet mi groził. Na wszelki wypadek. Chociaż ciągle ufam, że to jedynie pieniacki temperament, a nie zła natura. Sam się łatwo wściekam, więc rozumiem, że czasem mogą puścić nerwy.

Pytają mnie ludzie w jaki sposób można zgłosić jakąś miejscowość na mapę Ciemnogrodów. Wyłącznie pisemnie.

Chodzi mi bowiem o to, żeby moja mapa była prawdziwa, a nie stworzona wyłącznie jako rekwizyt do programu. Poza wymogiem zgłoszenia pisemnego nie stawiam innych.

Oto pierwsza z brzegu deklaracja, która przyszła z Czarnej Białostockiej:

Jestem z Ciemnogrodu i chciałbym, żeby na Pańskiej mapie znalazła się również moja miejscowość rodzinna, jako siedlisko zacofania i nietolerancji. Jak przystało oczywiście dla ciemnoty, mieszkam na drzewie i spoglądam z góry, czy nie zbliża się jakiś autorytet moralny, by go zbesztać i obrzucić ekskrementami.

Łączę pozdrowienia,

Podpis czytelny, z adresem do mojej wiadomości.Oglądając program o transseksualistach miałam wrażenie, że Pan się naigrawa z ludzkiego nieszczęścia.

W tym wydaniu WC Kwadransa nie było ani słowa krytyki wobec tych, którzy pragną tak zwanej „zmiany płci" Czepiałem się lekarzy, a nie pacjentów. Lekarzy którzy oszukują pacjentów, że płeć można zmienić.

Profesor Kazimierz Imieliński - specjalista od transseksualizmu - powiedział, że ani ciało, ani psychika nie są tu chore, a - po prostu - pozostają w silnej dysharmonii.

Jeśli nie chore, Panie Profesorze, to nie wolno Panu operować.

Jeśli ciało i psychika pozostają w dysharmonii, to powinien Pan dostroić mózg do ciała, a nie gnać ze skalpelem do ptaszka. Dostroić mózg!!!

Jeśli chory sobie ubzdurał, że jest kobietą w męskiej powłoce, to mu trzeba głowę wyleczyć, a nie kaleczyć zdrowe ciało.

Prosiłem doktorów, żeby mi pokazali jednego faceta z którego zrobili kobietę, a więc takiego, który mógłby urodzić dziecko.

Nie ma?

No to może jedną kobietę przerobioną na faceta, która mogłaby spłodzić dziecko.

Też nie ma?

No to w takim razie nie ma ani jednego lekarza, który potrafi zmieniać płeć.

Są jedynie oszuści i pozoranci.

Broniłem w WC Kwadransie chorych umysłowo, nieszczęśników przed oszustwem. Bo nie ma operacji zmiany płci, jest jedynie okaleczanie zdrowego ciała na zamówienie chorego umysłu. Tym ludziom się wydaje, że są innej płci, niż ich ciało, więc to głowę trzeba leczyć, a nie kastrować delikwenta.

Przychodzi baba do lekarza i prosi:

- Zrób Pan ze mnie chłopa.

- I co, lekarz robi???

Co to za lekarz, który leczy tak jak mu pacjent powie. Kto tu kończył medycynę i po co? Jak ktoś zwariował i chce żeby mu przyszyć cycki, to obowiązkiem lekarza jest mu te cycki wybić z głowy. I nic innego!!! Jest w polskich domach wariatów, paru premierów Oleksych.

Może zamiast ich trzymać w zakładzie, specjaliści od operacji płci zrobiliby mały zabieg kosmetyczny?:

- amputacja włosów

- pompowanie głowy na jajo

- skrobanie strun głosowych, żeby charczały

- wymiana oczu na mniejsze i rozbiegane

- dodatkowe dwa pudy sadła

i już jest wykapany towarzysz premier.

Pacjentowi od razu się polepszy, bo wreszcie nastąpi zgodność wyglądu z samopoczuciem - pełna harmonia, hip, hip, hura! i chóry anielskie.

Czym powyższy absurd różni się od penisa zrobionego z kawałka kości żebrowej zaszytej we fragment skóry zdjętej z uda? Tfu! Tego robić nie wolno. I o tym był WC Kwadrans.

Po moim programie o transseksualistach, czyli tych, co sobie chcą zmienić płeć, w Polityce ukazał się artykuł, w którym dwie dziennikarki telewizyjne napisały, że „Postawa, jaką wobec transseksualizmu zaprezentował (...) Wojciech Cejrowski (...) to naigrawanie się z ludzkiego nieszczęścia" Głupota to też ludzkie nieszczęście, a naigrawać się z niej trzeba, więc o co Paniom chodzi? Według Pań transseksualizm jest „fenomenem natury"

Zupełnie jakby ktoś nazwał fenomenem natury kurzajki. Albo zapalenie spojówek.

Szanowne Panie, transseksualista ma chorą głowę. Nazywanie tego fenomenem natury, to wyłącznie głupota, ale leczenie choroby umysłu za pomocą skalpela chlaszczącego po zdrowym ciele, to już zbrodnia.

Czy telewizja powinna edukować seksualnie?

Oczywiście, że nie. Telewizja to wspaniałe narzędzie, dające niezwykłe możliwości - proszę popatrzeć na brytyjskie filmy przyrodnicze. Tylko, że u nas telewizja pozostaje w rękach postępowców i jest jak siekiera w ręku psychopaty. U nas edukacja seksualna polega na deprawacji nieletnich - po południu, w programie LUZ trzynastolatki wykładają innym trzynastolatkom jak nakładać prezerwatywę, jak uwieść chłopaka i co zrobić, żeby przeżyć orgazm. To jest podawanie kaszanki na gazecie. Ja wolę jeść z talerza, siedzieć przy stole nakrytym obrusem, świece, ładna zastawa - wtedy kaszanka nabiera klasy, a nie służy wyłącznie do zaspokojenia głodu.

Cejrowski Wojciech















Orkiestra Wielkiej... ?

Gdy tzw. WOŚP zagrała po raz pierwszy to na naszych ekranach pojawił się niejaki Owsiak, niepozorny, niezbyt urodziwy, chowający się za okrągłymi okularami. Na pozór sympatyczny _ przyszły przywódca pospolitego ruszenia na rzecz _chorych dzieci_. Krzyczał cały dzień _róbta co chceta_ droga młodzieży, po czym wieczorem wykrzesał z siebie światełko do nieba. (Za publiczne pieniądze). Fakt wystąpienia pana Owsiaka w telewizji może nikt specjalnie by nie zauważył, ale akcja, którą poprowadził chwyciła ludzi za serca, no i za portfele. (Któż z nas odmówi _prawda_ wsparcia tak szczytnego celu?).

Od tego czasu rokrocznie okrzyk _róbta co chceta_ jest donośniejszy. Głos Owsiaka rozbrzmiewa w naszych telewizorach, na rynkach naszych miast i na błotnistych, dziurawych wiejskich drogach. Ilość pieniędzy zbieranych przez wolontariuszy i różne licytacje bije rekordy. Gminy, ba, nawet przedstawiciele oświaty prześcigają się w ilości zebranych datków. Wiejskie dzieci po lekcjach wypędza się na dziurawe, błotniste drogi by chodziły po prośbie. Czerwone _serduszka_ widać wszędzie, a echo jakby zdało się wołać i natrętnie powtarzać _ więcej, więcej kto da więcej. I ludzie dają, bo jakże nie dać kilku złotych na chore dzieci (czyż nie profesjonalne podejście?).

Nikt dokładnie jednak nie wie ile zebrano, który szpital otrzymał sprzęt, ten czy inny. Ile ten sprzęt kosztował (jednostkowo owszem). Ale nikt nigdy nie rozliczył tylu bagatela 80 mln dolarów zebranych w ciągu tych 16 lat. Po _finale_ jeszcze jakieś dwa tygodnie coś się przebąkuje na ten temat, potem cisza aż do następnego _finału_. Cóż to za fenomen medialny? Kim jest ten człowiek, który zafundował sobie nowego Land Rovera za 200.000 zł, Volkswagena za 150.000 zł. Kto skrywa się za jego plecami?

Jak taki człowiek pozbawiony kultury osobistej, który podłogę traktuje jak spluwaczkę, krzyczy _róbta co chceta_ może kreować się na suwerena działalności charytatywnej. Ten człowiek demoralizujący nasze dzieci (Przystanek Woodstock) mógł otrzymać stałe miejsce programowe w ramówce telewizji publicznej

Kilka zdań na temat osobliwości

_Przystanek Woodstock_. W 1969 roku w stanie Nowy Jork w USA, w miasteczku Woodstock miał miejsce masowy protest przeciwko wojnie sowiecko-amerykańskiej rozgrywającej się na terytorium Wietnamu. Występujące tam zespoły rockowe reprezentowały wysoki poziom artystyczny, a zgromadzona tam młodzież nie dorastała do pięt wyuzdaniu jakie panuje na przystankach Woodstock w polskiej wersji Owsiaka i jego mocodawców. Czy zdajemy sobie sprawę jakie koszty nie tylko finansowe, ale moralne są tej imprezy? (Jedna odsłona to 2 mln zł). Dlaczego media, a w szczególności telewizja publiczna i ta jedna prywatna nie publikują materiałów o zdewastowanych pociągach, którymi młodzież zjeżdża się na tę imprezę. Fakt ten odnotowała lokalna prasa i Owsiak dobrodusznie nawołuje młodzież do zbiórki pieniędzy na pokrycie strat poniesionych przez PKP. Jakże inaczej może zachowywać się młodzież z hasełkami na ustach nie raz już tu cytowanym _róbta co chceta_. No i robiła co chciała, a policja nie reagowała: - wysuszone sklepy z wódką - burdy - dewastacja mienia publicznego i prywatnego - narkotyki, za nimi wolny seks - rozboje ze skutkami śmiertelnymi.

Wszystkie te dramatyczne wydarzenia opisywały lokalne media i jako jedyny program telewizyjny WC Kwadrans _ Wojtka Cejrowskiego emitowany w telewizji publicznej. Po publikacji owych informacji w WC Kwadrans Owsiak wpadł w szał. Ponownie doznał ataku wściekłości po ujawnieniu tych ekscesów w _Głosie Wybrzeża_ (lato 1995 r.). Przytoczę przebieg _akcji_ mającej miejsce w redakcji ww. gazety. Przybył osobiście Owsiak wraz z obstawą sobie podobnych ludzi celem wyciszenia całej sprawy. Redaktor dyżurny odniósł wrażenie, że przybył _nauczyć rozumu_ autora tylu artykułów. Gdy nie otrzymał satysfakcjonującej go odpowiedzi zaczął ciskać wyzwiskami, przekleństwami, zagroził nawet, że naśle telewizję. Gdy atak szału nieco osłabł _ opuścił redakcję.

Innym razem opisuje Wojtek Cejrowski. Owsiak zadzwonił po emisji wiadomego WC Kwadransa i prosił go, aby nie wierzył w to co pisze _Głos Wybrzeża_, bo gazety kłamią. Zanim będzie powielał te wiadomości to powinien to sprawdzić. Na to Cejrowski mówi, że sam słyszał w radiowej trójce nawoływania o zbiórkę _kasy_ na pokrycie strat PKP. Wtedy się zaczęło. Owsiak wpadł w szał, zaczął grozić i wyzywać, że do tej pory to był z niego (Cejrowskiego) równy gość, ale teraz ma zejść z drogi (Owsiakowi) bo inaczej go _wykończy_.

I wykończył za pomocą swych mocodawców. We wrześniu 1996 r. WC Kwadrans cieszący się ogromną popularnością został zdjęty z anteny TV.

Po przeanalizowaniu powyższych faktów dokonajmy oceny sił jakie stają za Owsiakiem i co Ci ludzie chcą osiągnąć. Pierwsza orkiestra _zagrała_ 16 lat temu w roku zamachu stanu na rząd Jana Olszewskiego. Tu należy stwierdzić, że Owsiak został wykreowany przez ludzi wysoko postawionych w hierarchii ówczesnej władzy, którzy rządzili telewizją i nadal to robią. Ustalenia okrągłego stołu gdzie UB-ki, tajni współpracownicy SB, przy udziale nielicznej grupy prawdziwych patriotów doprowadziły do spuszczenia z łańcucha ludzi typu Rywin, Michnik i krzykliwa pani Senyszyn, której wtóruje Jan Tomasz Gross _ żydowski autor książki szkalującej Polaków. To między dzięki tego typu ludziom, a jest takich ludzi znacznie więcej został wyniesiony na piedestał i wykreowany na wzór prawdziwego filantropa Owsiaka. Ciekawe na skraj jakiej przepaści zawiodą nasz Naród i gospodarkę niegdysiejsi aparatczykowie z PZPR, którzy obecnie schronili się na platformie (PO) wiertniczej, przy pomocy której usilnie i za wszelką cenę poszukują ludzi kompetentnych do pełnienia funkcji państwowych. Gdzie jest ten wspaniały, wykształcony Rząd dusz. Niech upublicznią, pokażą na świat pakt zawarty z diabłem. W czasie wierceń poszukiwawczych niech uważają, bo mogą się dowiercić do rury na dnie Bałtyku, którą płynie nowy pakt _Merkel _ Putin_ lub mogą otrzeć się o beczki ze spirytusem lub wódką _Palikotówka_. Szczególną uwagę podczas wierceń niech zwrócą na to aby ich świder wyposażony w głowicę _Diamant _ Tusk_ nie został zniszczony przez wody geotermalne pod Toruniem. Ponadto niech wprowadzą ocenę na świadectwie szkolnym z ilości wypitej wódki marki _Palikat_ lub ilości zażytych narkotyków. Jak już wyżej wspomniałem nikt nigdy nie dokonał rozliczenia grubych milionów Owsiaka. Jakim prawem posłanka Senyszyn śmie domagać się rozliczenia Kościoła (czyli nas katolików). Dlaczego ta pani nie wspomni ani słowem o swoim mężu adwokacie, który pomaga odzyskać 25-cio hektarowe gospodarstwo Niemcowi, czego skutkiem może stać się masowe rugowanie Polaków z terenów rdzennie przynależnych do Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Przenikając całą naszą dotychczasową historię jako Polacy i katolicy musimy zadać sobie pytanie do czego to wszystko prowadzi. Jaki jest nasz stosunek do Ojczyzny czyli Matki wszystkich Polaków. _Wielki Ciemnogrodzie, moherowe berety oraz ludzie bez matur, za to o wielkim sercu_ utwórzmy wspólny front ku obronie naszej Polskości przed zniewoleniem naszych dusz. Nie wtórujmy wrogom Kościoła w napastliwości na naszych duszpasterzy. To dzięki Kościołowi i Jego nauce możemy się szczycić tysiącletnią kulturą. Kulturą, którą premier obecnego rządu sprowadził do rangi _hołdu Tuskiego_ i spolegliwości wobec aparatczyka tajnych służb na Wschodzie, żelaznej Merkel na Zachodzie oraz mariażu z brukselskimi socjalistami.

Nie dopuśćmy aby Narodem, który wydał na świat Jana Pawła II rządziła grupa krzykliwych aparatczyków spod znaku UB, SB, PZPR i ludzi okrągłego stołu. Uważajmy abyśmy się nie stali ponownie wasalami Rosji oraz bezkrytycznymi sługami Unii Europejskiej, w której prym wiodą Niemcy wraz z _rewizjonistycznymi zakusami Eriki Steinbach_. Biada nam i naszym dzieciom abyśmy nie musieli na falach Radia Maryja śpiewać _Ojczyznę Wolną Racz Nam Wrócić Panie!_.

Kazimierz Baliniak












No i odbiło Jurkowi

Jeśli szybko nie rozgoni ciągnącego się za nim smrodu, incydenty podczas tegorocznego Przystanku Woodstock w Żarach mogą być początkiem końca fenomenu Wielkiej Orkiestry.

Zwolennicy Jerzego Owsiaka przecierają oczy ze zdumienia. Internet aż kipi od komentarzy. Idol, który przez lata ich wzruszał i zachwycał, zaczyna zachowywać się tak, jakby woda sodowa uderzyła mu do głowy. Podczas tegorocznego Przystanku Woodstock zrobił wielki krok w kierunku utraty społecznego zaufania: szarpał się z kupcami, dziennikarzom utrudniał pracę, a część 400-tysięcznej widowni zniesmaczył nachalną reklamą swego filmu i spotami emitowanymi na telebimach.

Prasowe relacje z tych wydarzeń spowodowały eksplozję nienawiści i nieufności wobec twórcy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Idol polskiej młodzieży niszczy to, co ma najcenniejsze: ludzkie zaufanie, pomoc mediów i poparcie młodzieży.

Wyciskał łzy

Na początku lat 90. Owsiak chwycił za serca miliony Polaków swą charytatywną inicjatywą. Wyciskał nie tylko pieniądze, ale i łzy: wzruszenia i radości. Lista sprzętu, w który wyposażył polskie szpitale, wystarczy, by postawić mu pomnik.

W życiu nie był ani wybitnym szczęściarzem, ani szczególnym pechowcem. Podobnie jak miliony młodych Polaków, miał problemy w szkole. W drugiej klasie technikum oblał polski, matmę i chemię. Po maturze zdawał na teologię, psychologię i malarstwo, ale nigdzie się nie dostał.

- Brałem relanium, podpalałem trawkę - przyznawał w wywiadach.

By wydostać się z wojska, symulował chorobę psychiczną. Trafił na leczenie do ośrodka dla schizofreników w Łomiankach, gdzie zapytano go: - Udajesz? To przestań, my ciebie z tego wojska wymiksujemy. I tak się stało - Owsiak został terapeutą.

Rzucił pracę, gdy poczuł, że jemu samemu pod sufitem też zrobiło się gorąco. Pracował jako konwojent zwierząt (również na rzeź), mył wagony, był rehabilitantem w ośrodku na warszawskiej Pradze. Pewnego dnia trafił do pracowni witraży, które stały się jego życiową pasją i źródłem całkiem sporych dochodów.

Do mediów po prostu się wepchał. Wszedł do studia Rozgłośni Harcerskiej razem z zaproszonym tam na wywiad Wojciechem Waglewskim, liderem zespołu VooVoo. Nikt go nie znał, ale Owsiak dorwał się do mikrofonu i zaczął tworzyć historie o tym, że jest właścicielem VooVoo. Po kilku dniach do radia zaczęły przychodzić listy do Owsiaka. Pojechał do radia, by na nie odpowiedzieć, a wtedy przyszły kolejne. I w ten sposób został radiowym prezenterem.

Jako dyrygent Wielkiej Orkiestry Owsiak zdobył zaufanie, bo potrafił świetnie dogadać się z młodzieżą.

- Wyglądam jak oni, myślę w ten sam sposób. Nakręcamy się wzajemnie - mawia.

Utrata kontroli

Gdy Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy odniosła sukces, Owsiak zorganizował polski Woodstock - najpierw pod Żarnowcem, później w lubuskich Żarach. Wydawało się, że nie ma dla niego przeszkód nie do pokonania, że niczego się nie boi i wszystko potrafi załatwić. Jak nie prośbą, to naciskiem w mediach. Ta pewność siebie dziś doprowadziła go na skraj przepaści. Stara prawda powiada, że trudniej jest utrzymać się na szczycie, niż na niego wejść. W tym roku Owsiak zaczął się chwiać.

Afera zaczęła się w środę, 30 lipca. Owsiaka wkurzyli kupcy, którzy rozstawili swoje kramy nie na polu namiotowym (musieliby wtedy zapłacić organizatorom festiwalu), ale tuż obok - po drugiej stronie szosy do Zielonej Góry. W oczywisty sposób żerowali na imprezie zorganizowanej przez Owsiaka, ale w świetle prawa pracowali legalnie. Owsiak nie chciał takiej konkurencji i swoim zwyczajem poszedł na rozmowę w cztery oczy. Kto kogo sprowokował - wyjaśnia policja. Efekt był taki, że na ziemi znalazło się ponad 200 par okularów.

To, że Owsiak nie jest ciepłą kluchą, wiadomo było, odkąd pojawił się na radiowej antenie. W wywiadach przyznawał, że jako brzdąc biegał po gdańskich ulicach i wybijał okna w mieszkaniach Cyganów. Po przeprowadzce do Warszawy tłukł się z bitnikami z Woli, a w Jarocinie skopał po pijanemu nowiutkiego jaguara. Opowieści te przyjmowano z uśmiechem: był młody, wyszumiał się, w końcu zaczął robić piękne rzeczy - mówiono. Ale teraz poszło w kraj, że Owsiak łamie prawo, niszczy i wyzywa.

Owsiaka broni jego dawny współpracownik Walter Chełstowski.

- Jurek przyprowadził do Żar 400 tysięcy ludzi, za których odpowiadał, a tu ktoś po drugiej stronie drogi próbuje wykorzystać jego imprezę. Poszedł do tych kupców i powiedział: jeśli chcecie handlować, to zapraszam do nas. Usłyszał "spier…" i się zaczęło. Przecież nie każdy jest Matką Teresą i nie będzie zawsze nadstawiał drugiego policzka!

Sądząc po reakcjach internautów, sposób, w jaki Owsiak tłumaczył się w prokuraturze (twierdził, że o stojak z okularami przypadkowo zahaczył nogą), nie wzbudził zaufania. "Jeszcze jedna święta krowa. Za dobro, które robi, powinien być nagrodzony. A za to, co zrobił źle, powinien być ukarany. Taka powinna być sprawiedliwość" - napisał jeden z internautów. Owsiaka bronili nieliczni. "A Jezus to co, nie przewracał straganów?" - pytał Maciek.

Żółte kamizelki

Po incydencie z kupcami to od mediów zależało, czy smród pójdzie w Polskę, czy też rozejdzie się po żarskim polu. Owsiak do mediów ma sprzeczny stosunek: z jednej strony sam jest dziennikarzem, a gdyby nie telewizyjna Dwójka, Wielka Orkiestra nigdy by nie zagrała. Z drugiej strony, Owsiak nigdy nie przestał powtarzać: - Dziennikarstwo to jedna z najgorszych, krwiożerczych i omamiających profesji.

W tym roku w Żarach Owsiak kazał dziennikarzom ubierać się w odblaskowe kamizelki, rzekomo po to, by woodstockowicze wiedzieli, że rozmawiają z prasą. Każdy dziennikarski artykuł miał być przedstawiany organizatorom "do wglądu". Owsiak chciał w ten sposób utrudnić pracę tym dziennikarzom, którzy przyjechali do Żar wyłącznie w poszukiwaniu sensacji. Tłumaczył, że wielu reporterów wpada na pole namiotowe na dwie-trzy godziny i potem zupełnie nie wie, o czym pisze.

Nawet jeśli zarzuty Owsiaka są prawdziwe, taktyka, jaką wybrał, zraziła wielu przychylnych mu dziennikarzy.

- Rozumiem intencje Jurka, ale mam mieszane uczucia co do metod. Wśród dziennikarzy powstało przekonanie: Owsiak nam dołożył. I to potem, nawet podświadomie, wyszło w tekstach, jakie pisali - mówi Chełstowski.

Efekt był natychmiastowy. Wystarczyło wejść do Internetu, by zauważyć nie tylko radość zawistnych, którzy tylko czekali na taki "prezent" ze strony Owsiaka, ale i zgorzkniałe uwagi tych, którzy dotychczas na działalność Owsiaka patrzyli z entuzjazmem. "To jest błąd mediów" - napisał jeden z internautów. - "W Wiadomościach utożsamiali go z papieżem, że jeden i drugi ma bardzo duży wpływ na nasze społeczeństwo, no i... odbiło Jurkowi".

Złe wrażenie

Ale Owsiakowi postawiono jeszcze jeden zarzut - że zaczął szukać sponsorów Woodstocku. Spoty reklamowe, puszczane w przerwach koncertu na wielkich telebimach, część publiczności przyjęła z niedowierzaniem i niesmakiem. Złe wrażenie zrobiła też nachalna reklama filmu, nakręconego podczas zeszłorocznego festiwalu. Po wakacjach Owsiak wprowadzi go na ekrany całej Polski, wcześniej organizuje wielkie pokazy premierowe. W Żarach wspominał o filmie za każdym razem, gdy pojawiał się na scenie. Zaprosił też na nie kilkudziesięciu uczestników festiwalu, którzy wylosowali bilety na pokaz filmu w żarskim kinie. Szef WOŚP ustawił ich przed kilkusettysięczną publicznością i zapytał, jak się film podobał.

- Super, świetnie, zawodowo! - odpowiadali kolejno. Owsiak zakończył zaproszeniem do orkiestrowego sklepu z gadżetami. W takiej roli nigdy nie występował.


Chełstowski broni szefa WOŚP.

- Myślę, że reklamowanie filmu ze sceny było przejawem niepokoju, Owsiaka i reżysera filmu, jak ich dzieło zostanie przyjęte przez publiczność. Po raz pierwszy robili coś takiego i chcą, by było dobrze. Mnie reklama filmu nie zniesmaczyła. To, że Owsiak często o nim mówił, nie wynikało z chęci zwiększenia zysków.

Jak dojdzie do wniosku

Od poniedziałku pracownicy Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy są na urlopach. Prawa ręka Owsiaka, Bogusław Waszkiewicz, odmawia jakichkolwiek komentarzy na temat gęstej atmosfery wokół szefa. Odsyła do Magdy Dziołak, rzeczniczki fundacji.

- Owsiak nie będzie komentował pojawiających się w Internecie opinii, bo w tym kraju jest wolność słowa i każdy może napisać to, na co ma ochotę - mówi Dziołak. Bagatelizuje rozmiary antyowsiakowej furii. Jej zdaniem, niekorzystne opinie o szefie WOŚP pojawiały się już wcześniej.

- Jak pan sobie wyobraża, że Owsiak wykupi miejsce w gazecie, by opublikować swój komentarz? - pyta.

- Nie, myślę, że mógłby zorganizować konferencję i na oczach telewidzów pojednać się z kupcami, którzy spowodowali jego furię.

- Jeśli Jurek dojdzie do wniosku, że taka konferencja jest potrzebna, to na pewno ją zrobi.

- Czyli jeszcze nie doszedł do takiego wniosku?

- Nie, jeszcze nie doszedł. Jerzy Owsiak jest na urlopie, a sprawa w prokuraturze. Tam musi zostać wyjaśniona.

Dziołak twierdzi, że swe opinie internauci formułowali na podstawie medialnych przekazów, a dziennikarze - podobnie, jak w latach poprzednich - skupiali się wyłącznie na tym, co złe. - Żadnego z dziennikarzy nie było w momencie, gdy Owsiak rozmawiał z kupcami - mówi Dziołak. Po chwili przyznaje, że jej tam też nie było, ale nie ma powodu, by nie wierzyć Owsiakowi.

Media zaś nie mają powodu, by nie wierzyć kupcom.

Walter Chełstowski również wierzy, że incydenty w Żarach nie położą się cieniem na wizerunku szefa WOŚP.

- To była idiotyczna prasowa nagonka. Dziennikarze mieli prosty problem - nie ma o czym pisać, bo 400 tysięcy ludzi bawi się fantastycznie i spokojnie. Naczelni krzyczeli zaś do telefonów: Wspaniale się bawią? Co to za news? Więc dziennikarze musieli poszukać afery. Tak było z incydentem z TVN. Ochroniarze wyciągnęli z tłumu faceta, który miał przy sobie noże. W takich sytuacjach nie ma zmiłuj, trzeba być stanowczym. Co by było, gdyby on wbił komuś też nóż? Ochrona interweniuje, a tu dziennikarze TVN lecą kręcić newsa, jaki to bandytyzm szerzy się na Woodstock. W tym momencie 400 tysięcy rodzin drży przed telewizorami ze strachu, a tymczasem w rzeczywistości w Żarach jest spokojnie...

Własne ścieżki

Czy ostatnie zachowanie szefa WOŚP pozbawi go społecznego zaufania? To byłaby klęska kolejnego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Paweł Januszewski, lekarz z Centrum Zdrowia Dziecka, który współpracował z Owsiakiem, mówi: - Zachowanie Owsiaka w Żarach przełoży się na wynik styczniowej akcji. Ale wyczyny Jurka to tylko fragment większej całości. Jakiej? Niech się każdy domyśli. Fakty mówią same za siebie. Jak spotkam Jurka, spróbuję z nim o tym pogadać, ale on już od dawna chodzi własnymi ścieżkami.

Podobnie myśli ojciec Jacek Bujnowski, wrocławski zakonnik blisko współpracujący z nawróconymi rockmenami. - Po tym, co się wydarzyło, wiele osób może wyciągnąć wnioski niekorzystne dla Owsiaka. Po prostu załatwił kilka spraw mało dyplomatycznie. Lepiej było rozmawiać.

Rzeczniczka WOŚP na temat ewentualnej porażki styczniowego finału Wielkiej Orkiestry w ogóle nie chce rozmawiać. - Teraz niczego nie można przesądzać - podkreśla.

Czy Orkiestra może grać bez Owsiaka? On sam twierdzi, że to niemożliwe. Pytany w wywiadach o to, co zrobi, gdy skończy się ta akcja, odpowiadał: - Mam do czego wrócić - do witraży, rysowania, nawet młócenia w bębny.

Oficjalnie Orkiestra ma grać do końca świata i o jeden dzień dłużej. Jeśli Jurek nie zareaguje szybko, koniec świata wydarzy się w drugą niedzielę stycznia 2004 roku. A orkiestra nie zagra nawet jednego dnia dłużej.

Krzyszto Szwałek

http://i.imgur.com/ac5PO.jpg







Owsiak w swojej książce: ""Kiedy byłem w szkole, byłem mistrzem organizowania prywatek, organizowania wagarów, wyjścia ze szkoły. Wszystko brałem emocjonalnie"

http://www.polskieradio.pl/10/485/Artykul/480316,Bylem-mistrzem-organizowania-prywatek-i-wagarow

"Uczeń który organizuje wagary i namawia uczniow, do lekcewazenia, nauki, nauczycieli, szkoly i panstwa, które lozy na nauke, ogromne pieniadze. Chce wyuczyc na przyszlych lekarzy, inz. prof. i inne zawody. P.Owsiak podpalal dzienniki ze stopniami, przeklinal i wyzywal nauczycieli. Przebijal opony samochodowe. Nie bal sie nikogo. Tatus byl pulkownikiem w aparacie bezpieczenstwa i nikt z nauczycieli nie odwazyl sie pohamowac jego podlych, destrukcyjnych zapedow w mlodym wieku. Wiem ze jego kolezanki i koledzy ze szkoly, do dzis pamietaja jego huliganskie wybryki. Pozniej gdy jego pomysl z orkiestra spodobal sie Polakom i stal sie slawny, rozpoczal podla i niszczycielska polska mlodzierz edukacje, "slawnym robta co chceta". Na przystankach Woodstock, ktore finansuje z zebranych pieniedzy na pomoc chorym i cierpiacym Polakom, zaczelo sie branie przez mlodzierz narkotykow, spozywanie alkoholu. Zachecona przez Owsiaka mlodzierz do olewania wszystkiego, wyrosla na taka, jaka obecnie mamy. Wiele osob teraz cierpi z powodu kolizji z prawem. Nie jednemu "robta co chceta" pokrzyzowalo plany zyciowe. Podobno jest to dobrowolna i bez wynagrodzenia praca przez p.Owsiaka, z ktorej tez osobiscie czerpie korzysci materialne. Niech ktos udowodni, ze kazda zebrana zlotowka przez p.Owsiaka, jest przekazywana na potrzeby chorych i szpitali. A p.Owsiak, nie bierze za swoja spoleczna prace ani jednego grosza. Polacy chetnie, przeczytaja, posluchaja odpowiedzi na zadane obecnie pytanie. "

Haki” na Jurka, jakie wyciąga z dupy pan Tadeusz, są równie logiczne jak cała moherowa doktryna, czyli absurdalne. Zarzuca mu się komunistyczno – ateistyczne korzenie, jakby Jurek sam sobie wybierał rodziców, a ateizm był jakąś zbrodnią. Pluje się na niego zarzutami że nie uczęszcza na niedzielne nabożeństwa, jakby nie było to jego prywatną sprawą. Przebijanie opon nauczycieli i palenie dzienników szkolnych mają świadczyć o psychopatycznych skłonnościach Owsiaka, a nie wiadomo co jeszcze nabroił w przedszkolu. W dodatku współpracuje z wyznawcami innej niż katolicka, a nawet niechrześcijańskiej religii, czyli z niewiernymi - dobrze że nie ze świadkami Jehowy. Zarzuca mu się też propagowanie narkomanii i rozwiązłości seksualnej wśród młodzieży przez nawoływanie do bezstresowego trybu życia i organizowanie imprez rozrywkowych. Jednym słowem Jerzy Owsiak powinien przepraszać wszystkich za to w ogóle żyje i nie pojawiać się publicznie bez worka pokutnego jako odzienia. Rzekomo Orkiestra powstała po to żeby Caritas poszedł z torbami, a Jerzy Owsiak okrada bliźniego swego. Amen.







Premier Tuman na prezydenta?

Popłynęły w Polskę medialne lamenty, że oto przystojny, jak na polityka młody, wysportowany, konsyliacyjny premier Tuman z Gdańska może stracić szanse na prezydenturę w RP. To nic, że tak naprawdę premier Tuman jest tylko skromnym, obcoplemiennym politycznym głupkiem. Liczy się wszakże nie Prawda, lecz wykreowany na potrzeby ogłupianego elektoratu jej medialny obraz, który „śmieszy, tumani, przestrasza” (A. Mickiewicz, ballada „Pani Twardowska”).

Śmieszy, bo wesołkowata fizjonomia premiera Tumana, niczym cyrkowego clowna – jest w końcu unijnym prestidigitatorem – może rzeczywiście wywoływać śmiech – śmiech przez łzy.

Tumani, bo kłamie, oszukuje, manipuluje, wyprowadza w pole słabo rozgarniętych potencjalnych polskich wyborców, wystawionych na wyłączną pastwę powszechnych żydo-mediów.

Przestrasza własną polityczną, totalną ignorancją i obcoplemienną niechęcią do Polskości nie tylko myślących Polaków, ale, mimo posiadanych talentów partyjnego intrygancika, przestrasza nawet samego siebie. W kaprawych oczkach ryżawej fizjonomii czają się dobrze już widoczne strach i przerażenie: co ja tu unijna jej mać jeszcze robię? – zdaje się mówić do siebie premier Tuman z Gdańska. Przynajmniej na tyle może starczać mu inteligencji historyka z dyplomem wyższej uczelni.

Polityczno-medialny sanhedryn – jego oddział na Polskę z siedzibą w miejscu dostrzega jednak wagę problemu. Niedający się już ukryć zawał polskiej gospodarki, potęgowany jeszcze światowym kryzysem, zmusza sanhedryn do wprowadzenia na polityczno-cyrkową arenę kolejnego antypolskiego politycznego ścierwa. Chodzi o Stronnictwo Demokratyczne i jego szefa, a w niedalekiej przyszłości może następcę premiera Tumana, P. Piskorskiego, zięcia dyrektora Teatru Żydowskiego, Sz. Szurmieja. Czołowi aktorzy trochę się pozamieniają rolami, ale mamy gwarancję głównego mistrza-szulera sanhedrynu na Polskę, A. Olechowskiego, że będziemy mogli nadal oglądać tę samą sztukę o roboczym tytule: „Było i nie ma Państwa Polskiego”.

Główny mistrz-szuler promuje, zatem następnego politycznego męta, byłego pro unijnego naganiacza, byłego prezydenta Warszawy albo raczej Warszawki, podejrzanego o różne afery finansowe, których nie wyjaśniło i nie wyjaśni przewidziane do obrony nie polskich interesów sądownictwo w Polsce - więc trudno powiedzieć: polskie sądownictwo.

Słowo o mistrzu-szulerze

A. Olechowski jest członkiem władz naczelnych Komisji Trójstronnej i zastępcą przewodniczącego regionu Europy. Przy „Okrągłym stole” reprezentując stronę żydo-komunistyczną siedział obok gen. Jaruzelskiego – więc był i jest zawsze po stronie judeo-bolszewi. Nie dziwi zatem, że jest także członkiem Klubu Bilderberg i Rady Fundacji Batorego. W końcu lat 1980. pracował w Banku Światowym. Przyznał się do współpracy z „wywiadem gospodarczym PRL”, co żydo-media w Polsce pomijają milczeniem. Zważywszy na antypolską działalność mistrza-szulera po 1989 r. można założyć, że i owa praca w wywiadzie gospodarczym mogła mieć zupełnie inny cel, niż dobro „socjalistycznej ojczyzny”.

A. Olechowski jest dyrektorem powstałego ok. roku 1997 przy ATK (dawny Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego na warszawskich Bielanach) Studium Generale Europa. Na jednym z pierwszych wykładów mistrz-szuler powiedział: "Krucjata przeciw globalizacji ma niewiele wspólnego z chrześcijaństwem. To państwo narodowe jest totalitarne i niechrześcijańskie". W roku 2000, jako kandydat PO na prezydenta RP błysnął w radiowej Trójce inną wypowiedzią: „po co ma istnieć takie państwo (chodziło o Polskę), którego nie stać nawet na własną armię”.

W swojej książce „Wygrać przyszłość” A. Olechowski napisał: „Państwo nieuchronnie będzie słabnąć, w niektórych dziedzinach obumierać, w innych zastępować je będą inne instytucje (skąd to wie mistrz-szuler? – D.K.). Jeżeli całkowicie utożsamimy się z państwem, jeżeli będziemy je traktować jako jedyną swoją instytucję, i my będziemy słabnąć i obumierać wraz z nim. Takiej przyszłości musimy uniknąć.” (s. 20) Oto wyznanie masona, kosmopolity, który nie wyklucza startu w wyborach prezydenckich w RP w 2010 r. Jego prawdopodobny udział w tych wyborach ma jedynie związek z wykluczeniem udziału w II turze tych wyborów L. Kaczyńskiego lub kogoś innego wytypowanego przez PiS i reprezentującego jak ono interes syjonistycznej oligarchii z USA w Polsce.

Polityczna mądrość sanhedrynu

Mistrz-szuler sprawił, że żydo-media w RP, a wśród nich najohydniejsze antypolskie TOK FM, zmieniają o 180 stopni ton swoich wypowiedzi. Jeszcze przed chwilą wspaniały rząd premiera Tumana teraz jest już rządem papierowym, który nie zreformował gospodarki. Premier Tuman zaś jest człowiekiem bez wyrazu, żeby nie powiedzieć bez charakteru, czy charyzmy. Takie wypowiedzi mają nabijać punkty i wynosić do władzy nowe polityczne ścierwa. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że SD P. Piskorskiego ma wyeliminować PO. Nie o to chodzi. Celem sanhedrynu jest doprowadzenie do sytuacji, w której większość w sejmie RP będą miały PO i SD lub odwrotnie, co umożliwi szybką likwidację Państwa Polskiego. Chodzi m.in. o kwestię zmiany konstytucji RP w celu przyjęcia € (euro) UE i dyktatu banku centralnego UE, czemu sprzeciwia się PiS stojąc na straży interesów – nie, nie konstytucji RP, ale oligarchii z USA i upadającego $ USA.

Niewiarygodne dla myślących Polaków żydo-media informują jednak zaskakująco wiarygodnie, że do wypromowania nowej partii potrzebne są duże pieniądze – to naprawdę szczere wyznanie. Zatem pytanie do elektoratu: skąd mają na to środki takie antypolskie byty polityczne jak PO, PiS, SLD, PSL i teraz SD Piskorskiego, które obejmują władzę zaledwie przy kilkunasto procentowym poparciu w wyborach do sejmu RP?

Dlaczego strona narodowa nie posiada środków na medialną propagandę własnych przedstawicieli? Dlaczego media Kościoła w Polsce nie wspierają katolickiego Narodu Polskiego? Wygląda na to, jakby Naród Polski nie chciał mieć własnej reprezentacji. Za to niewielką ilością głosów chętnie wybiera rządy przeciw sobie, przeciw własnemu państwu, przeciw Kościołowi. Wybiera rządy złodziei majątku narodowego, barbarzyńców niszczących narodową kulturę i likwidujących suwerenność Państwa i Narodu?

Czy świadomi Polacy, którzy mieli duże szanse w 1980 r. nie dopuścić do ponownych rządów judeo-bolszewi, stali się teraz narodem idiotów i samobójców? Czy pod wpływem hierarchii Kościoła katolickiego, po śmierci prymasa S. Wyszyńskiego, mają być narodem mesjaszy, którzy za aprobatą tejże hierarchii i papieża Polaka w masochistycznym zapędzie będą ewangelizować zjudaizowaną, ateistyczną Europę i prawosławnie katolicką Rosję, czekając jedynie w dobrej nadziei łask Pańskich?

Realna polityka w RP

Powyżej użyłem sformułowania „zawał polskiej gospodarki” – nie pokrywa się ono z prawdą. Właściwe sformułowanie winno być zapisane tak: zawał gospodarki na polskim obszarze administracyjnym. Taki zapis jest dopiero poprawny, ponieważ zdecydowana większość podmiotów gospodarczych to podmioty zagraniczne. Pominąłem tu oczywiście drobnych polskich wytwórców oraz bazarowy i łóżkowy (łóżka polowe na ulicach) handel.

Narastający światowy kryzys finansowo-gospodarczy coraz bardziej wyciska swoje piętno na gospodarce w Polsce. Fakt, że dokonuje się to z małym opóźnieniem w stosunku do państw Zachodu, z czego radował się premier Tuman, wynika jedynie z faktu, iż regres gospodarczy Polski jest o wiele większy niż państw Zachodu i wobec tego fala kryzysu wolniej się do nas wlewa (bezrobocie w Polsce już w 2004 r. sięgnęło 52%, a najszybciej rosnące obecnie w Hiszpanii osiąga dopiero 18%).

Efektem niemal całkowicie zniszczonej polskiej gospodarki w latach 1989 – 2009 i pogłębiającego się światowego kryzysu są drastycznie malejące wpływy do budżetu RP. Zjawisko to potwierdza np. upadek służby zdrowia, brak środków na oświatę, na świadczenia socjalne, na wypłaty emerytur, na spłaty zaciągniętych przez rząd kredytów itd. Szczególnie dobitnie przekonują się o tym kolejny raz powodzianie, dla których nie ma środków pomocowych, a co gorsza nie ma środków na zabezpieczenie przed powtórnymi powodziami!.

Są za to rady dla rządu od geniuszy ekonomii, byłych ministrów z profesorskimi tytułami.

Np. S. Gomułka za pośrednictwem „publicznej” TV radzi: szybciej prywatyzować pozostałe państwowe spółki, żeby uzupełnić budżet. Ciekawe, co ten geniusz doradzi sprzedać za rok, dwa, gdy wszystko zostanie sprzedane? Może zaoferuje sam siebie na handel, jako męską prostytutkę, ale tym zajęciem nie zarobiłby nawet na bułkę i mleko.

L. Balcerowicz – ekonomiczny, twardy rycerz z mocno zakutym łbem – uparcie twierdził, że kryzysu nie ma, obecnie radzi ograniczyć wydatki budżetowe przez eliminację budżetowych zadań, a więc: służba zdrowia tylko prywatna, szkolnictwo również itd. Te karygodnie bezmyślne wypowiedzi kwalifikują ich autorów do pozbawienia ich dyplomów wyższych uczelni. Szkoły wyższe nie powinny przecież nagradzać bezmyślnych indywiduów dyplomami.

Od 1989 r. (1980) żadna rządząca partia polityczna, żaden rząd nie posiadały politycznego programu rozwoju kraju. Działalność wszystkich bez wyjątków rządów była działalnością likwidacyjną. Destrukcja dotyczyła i dotyczy wszystkich sfer i dziedzin funkcjonowania państwa.

Od 1997 r. rządy w Polsce są konstytucyjnie pozbawione kontroli i możliwości kreacji rozwoju gospodarczego przez wyłączenie ich z polityki pieniężnej. Dodatkowo wejście do UE na mocy podpisanego traktatu akcesyjnego pozbawiło rządy w Polsce mocy decyzyjnych w kluczowych kwestiach gospodarczych (nigdy w czasach PRL nie było takiego uzależnienia od ZSRR, jak dziś od UE oraz także od USA). Jedyne, co pozostaje rządowi, to manipulacja przy podatkach od osób fizycznych (tzw. PIT) oraz przy podatkach pośrednich – niczego więcej im nie wolno. To ubezwłasnowolnienie jest rezultatem celowej polityki kolejnych rządów wyznaczanych przez polityczno-medialny sanhedryn i takich jego mistrzów-szulerów jak np. A. Olechowski. Rządy mogą jeszcze zadłużać kraj, czyli nas podatników. Polski dług zagraniczny (i jednocześnie całkowity) wynosił łącznie z odsetkami w 1980 r. 20,3 mld $ USA. Dziś jest on ponad 50 (słownie pięćdziesiąt) razy większy. Ale dziś nie mamy już możliwości jego spłaty, ponieważ nie istnieje polski potencjał produkcyjny, nie istnieje polska własność środków produkcji, nie istnieje polski narodowy kapitał.

W pułapce

Polityczno-medialny sanhedryn promuje polityczne ścierwa, które nie prezentują jakichkolwiek programów polityczno-gospodarczych. Ich naczelnym zadaniem jest likwidacja Państwa Polaków. Kryzys, którego wg żydo-mediów jeszcze miesiąc temu miało nie być, dziś może pozbawić premiera Tumana widoków na prezydencki stolec.

W tym wszystkim najśmieszniejsze jest jednak to, że ta polityczna antypolska hołota wpadła we własne sidła. Żąda dziś od NBP pieniędzy na ratowanie nie tyle budżetu, bo uratować go nie sposób, ale na zachowanie wizerunku premiera Tumana i jego kompanów. A przecież ten i poprzednie rządy wywodzą się z tej samej antypolskiej hołoty, która wprowadziła zapis do konstytucji o niezależności NBP pozbawiając się najważniejszego instrumentu do sprawowania rządów.

Dariusz Kosiur

Z „baśki” Owsiaka w „bydło” Bartoszewskiego

Kiedy zbliżały się święta pomyślałem:

- Pewnie w mediach w końcu będzie trochę spokoju, wyciszenia. Odpoczną nareszcie kilka dni nasze wspaniałe elity, wybitni eksperci, niezastąpieni komentatorzy i analitycy politycznej sceny.

Niestety jak to się mówi Pan każe sługa musi. Jako, że wydarzyło się kilka „skandali” salon wydał hasło do ataku i świętego oburzenia trwającego jeszcze do późna w Wielki Piątek.

Tematem był oczywiście wstrętny IPN, zaszczuta „ikona”, czyli Lech Wałęsa, Marcin Libidzki opuszczający szeregi PiS, przy całkowitym przemilczeniu kolejnych zarzutów i podejrzeń wobec ministra Aleksandra Grada z PO.

Ten nasz salon, trzeba przyznać, z powodzeniem zastąpił biuro polityczne PZPR, które jak pamiętamy zawsze było inicjatorem potępieńczych wieców przeciwko różnym warchołom.

Niestety tak jak zlikwidowano przemysł stoczniowy ze stoczniowcami czy wielkie huty z hutnikami, brakuje dziś robotniczego mięsa, które można by spędzić w jedno miejsce i przedstawić reszcie plebsu, jako aktyw robotniczy mówiący wszelkiej maści wichrzycielom głośne i stanowcze NIE!!!

W III RP tą bolesną stratę i lukę wypełniają powołane specjalnie w tym celu liczne organizacje pozarządowe i tacy zawodowi sygnatariusze wszelkich listów otwartych i protestacyjnych jak Wajda, Kutz, Holland, Edelman, że wymienię tylko tych kilka nazwisk.

Mównicą zaś i trybuną, z której padają hasła do ataku stała się Gazeta Wyborcza. To z Czerskiej nieomylny palec sprawiedliwości i prawdy wskazuje współczesnym medialnym zomowcom i ormowcom, kogo lać i jak to robić, żeby wyglądało to wiarygodnie i naturalnie.

W czasach wrażej junty Kaczyńskich, która tak bardzo zagroziła naszej młodej demokracji, cały postępowy salon z dokooptowanymi artystami i komediantami słał listy otwarte, wiecował w auli UW, uruchamiał zagraniczna prasę i cieszył się z poparcia, jakie otrzymywał od mediów niemieckich i rosyjskich.

Każde wypowiadane słowo przez członków reżimu było analizowane pod kątem przydatności do spreparowania ataku wymierzonego w język pogardy i nienawiści.

Gdyby tak wszyscy sympatycy dzisiejszych rządów miłości nie mieli zatkanych uszu i zawiązanych oczu bez trudu by zauważyli, że na tle słów, jakie padają dziś z ust ekipy rządzącej „wyczyny” pisowców to była zwykła niegroźna dziecinada.

Wyskoki Palikota. Chamstwo Niesiołowskiego, który ostatnio poniża i pogardliwie obraża profesora Nowaka z UJ, wybitnego historyka i człowieka o takiej wysokiej kulturze osobistej, że na jego tle słowo profesor przed nazwiskiem wicemarszałka sejmu brzmi jak kiepski żart.

Szerzące się chamstwo, knajacki rynsztokowy język, wyścigi w ośmieszaniu, poniżaniu i obrażaniu przeciwników politycznych, w tym głowy państwa, osiągnęły, biorąc pod uwagę całe dwudziestolecie, absolutne apogeum.

Czy kogoś to niepokoi, przeraża? Czy troszczący się do tej pory o stan naszej demokracji i język debaty publicznej biją na alarm?

Kiedyś za stwierdzenie, że prezydent Kwaśniewski ma tłuste dupsko, lub jest nierobem niezawisłe sądy skazywały Cejrowskiego i Leppera prawomocnymi wyrokami. Dzisiejszego prezydenta można gnoić i lżyć bezkarnie nazywając chamem, s…….em, alkoholikiem, wynajdując mu różne choroby. Tabuny kabareciarzy i dziesiątki pajaców robi karierę przy aplauzie salonu na drwinach ze sposobu mowy, uczesani, chodu kaczorów. Ośmielone coraz bardziej bezczelnością i brakiem wszelkich barier takich ludzi jak Palikot czy Niesiołowski polityczne chłystki typu Karpiniuka poczynają sobie coraz śmielej.

Do „szkła kontaktowego” dzwonią coraz bardziej rozochoceni sympatycy rządzących z patriotycznymi, odważnymi apelami typu „utopcie tych szkodników” , „trzeba zniszczyć tych parchów”.

Jako przykład hipokryzji i zakłamania tych wszystkich zatroskanych jeszcze nie tak dawno wrażliwców niech posłużą słowa jednego z typowych przedstawicieli załganej koalicji strachu przed polskim narodem.

Jacek Żakowski w Rzepie:

„Wielką mobilizacją, ogólnonarodowym wysiłkiem, zbiorowym rzutem na taśmę półtora roku temu udało się odsunąć PiS od władzy. I bardzo dobrze. Bo niemal pod każdym względem były to najgorsze rządy w 20-letnich dziejach III RP.

Ulga była niemal natychmiastowa. Polityka szczucia znikła, a zaczęła się polityka miłości. W pierwszej chwili – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – atmosfera w Polsce zmieniła się diametralnie. Była to wielka zasługa Donalda Tuska i grupy osób z jego otoczenia. Bo dzięki nim znów żyć się w Polsce chciało. Więc chwała im za to.”

Taki ogląd rzeczywistości przez Żakowskiego przypomina zakochanego w zwykłej dziwce faceta, który, mimo, że na jego oczach zdradza go, kradnie, co się da i obrzuca przezwiskami wszystkich dookoła, on opowiada o niej wszem i wobec, że

„na głowie kwietny ma wianek,

w ręku zielony badylek,

a przed nią bieży baranek,

a nad nią lata motylek”

Nie chce być tu złym prorokiem, ale myślę, że najgorsze jeszcze przed nami.

Widząc, czym można sobie zjednać salony i uzyskać ich przychylność ciągną watahy różnych cwaniaków, którzy plując w wskazaną stronę chcą upiec swój własny półgąsek.

Przykładem tej odczuwalnej przez Żakowskiego „natychmiastowej ulgi” i „diametralnej zmiany atmosfery” może być ostatnio wyskok Owsiaka.

- Jestem pacyfistą, ale mogę teraz z "baśki" przyłożyć. Niech tylko Wałęsa wskaże, komu - powiedział Jerzy Owsiak podczas oficjalnej konferencji prasowej dot. tegorocznego Przystanku Woodstock.

Właśnie w Wielki Piątek, w stacji TVN, która nie znalazła przez ostatnie dni czasu na zajęcie się na przykład aferą Aleksandra Grada, wystąpił Jerzy Owsiak powtarzając jak zwykły żul, swoje chamskie pogróżki wobec IPN-u.

Warto przypomnieć, że zrobił to w telewizji, która przejęła medialną opiekę nad jego „orkiestrą”. Jednym słowem bez TVN nie ma finansowego sukcesu Owsiaka.

Jedna „święta krowa” i „legenda”, wobec której zakazana jest wszelka krytyka udziela poparcia drugiej nietykalnej „świętej krowie” i „legendzie”. Cóż za wspólnota interesów tych dwóch gigantów dorównujących wielkością, jeśli wierzyć sondażom, samemu Janowi Pawłowi II.

Niektórzy dopiero dzisiaj ze zdziwieniem zauważyli, że Owsiak cynicznie wykorzystuje politykę do własnej promocji.

A czymże jest organizowana przez niego i Hołdysa na Przystanku Woodstock „słynna” o ironio „Akademia Sztuk Przepięknych” jak nie udzieleniem dostępu do podchmielonych owieczek takim salonowym pasterzom jak Monika Olejnik, Leszek Balcerowicz czy abp Józef Życiński?

W tym roku marzeniem Jurka Owsiaka jest goszczenie Władysława Bartoszewskiego.

Wszystko, więc jest na najlepszej drodze, aby dalej walić w „bydło” Bartoszewskiego z „baśki” Owsiaka choćby tylko po to, aby „elitom” III RP - cytując Żakowskiego – „ znów się w Polsce żyć chciało”.

kokos

Świetny tekst. Ukazywanie załgania i zera moralnego "elit" salonu jest obowiązkiem wszystkich uczciwych Polaków w sposób i w miejscach im dostępnych, chocby to miały być przysłowiowe "imieniny u cioci". Antypolska koalicja wszelkiej maści kreatur, wywodzących swoje oblicze z najprzerózniejszych okoliczności i zamiarów musi być wskazywana i tępiona w imię przyszłości Polski. Aby podciąć wpływy i znaczenie czołowych prominentów tych środowisk, musimy walczyć o umysły Polaków, w szczególności tych młodych, których w swoją orbitę wciagają media i fałszywe autorytety w rodzaju Owsiaka.W tym celu Polacy muszą przejąć stery władzy we własnym kraju.

Doskonale analityczny, a przy tym z wielką pasją napisany tekst. Wiele jego fragmentów to publicystyczne perełki. Ja na pierwszym miejscu stawiam tę:

"Chamstwo Niesiołowskiego, który ostatnio poniża i pogardliwie obraża profesora Nowaka z UJ, wybitnego historyka i człowieka o takiej wysokiej kulturze osobistej, że na jego tle słowo profesor przed nazwiskiem wicemarszałka sejmu brzmi jak kiepski żart."

Owsiak agentem wpływu?

Inspirując się twórczością V. Volkoffa, Owsiak doskonale spełnia kryteria agenta wpływu. Wykreowany autorytet, za którym młodzież pójdzie i posłucha, i w ogóle wszyscy kochają i szanują. Taki niby niezależny społecznik, dobroczyńca, apolityczny, łączący nie dzielący, dla wszystkich. Ale w uśpieniu, stosownie, jak trzeba zabierze głos, a to idźcie na wybory, IPN jest be itp. A poza tym robi permanentną krecia robotę i psuje społeczeństwo, róbta co chceta, historia nie ważna, blaga i zabawa się liczy. Przyspieszoną edukację prania mózgu adoptuje w Akademii Sztuk Przepięknych z salonowymi nauczycielami, formułując odpowiedniego europejczyka.

Nie tylko zachowanie i działalność Owsiaka wystawia podejrzenie, czy jest agentem wpływu? Jego błyskotliwa kariera, przebicie i sukces WOŚP jeszcze bardziej wzmacnia te pytanie! Analizując doświadczenia rodzącej się III RP, jej procesy patologiczne, sieć układów, zdaję się wręcz niewiarygodne, by człowiek bez odpowiedniego „zaplecza” mógł otrzymać takie niebywałe wsparcie. Kto miał otrzymać koncesję ten otrzymał wiemy; a tu Owsiak bez problemu na antenie tv. Chyba fundacja WOŚP nie była nękana przez kontrole finansowe? Niewiarygodne szczęścia miał Pan Owsiak. Czy to przypadek? Kto stoi za Owsiakiem? Że to szkodnik nie mam wątpliwości. Czy spiskowa teoria agenta wpływu, za Volkoffem może jest wyjaśnieniem?

Jestem z Tobą. Bo tylko tyle mogę napisać po tekscie bezmózga pt. marek .dumle. Rozlasowane mózgi to standard dzisiejszego społeczeństwa.

Jestem właśnie ( z okazji świąt i wolnego czasu) po krótkich wspomnieniach . Przerobiłem jak mnie wydymano przy okrągłym stole, jak przez ponad rok niereagowano na palenie akt UB (niejaki Mazowiecki i Kozłowski), jak głosowałem na niejakiego Wałęsę Lecha, co miał zrobić porządek (siekierką), jak "sprywatyzowano " najlepsze polskie firmy, jak kupiłem udział w NFI, który leży gdzieś dzisiaj w jakimś (nie pamiętam) biurze maklerskim ( dzieło europosła z zębami królika, niejakiego Lewandowskiego) i jest mniej wart niż za niego zapłaciłem. Pamiętam inżynierka ze stoczni pozującego do zdjęcia na tle malucha, niejakiego Bieleckiego, Jana Krzysztofa, obecnie "wybitnego ekonomistę" z pensją równą ok 200 emeryturom. Pamiętam, pamiętam, pamiętam.

I wiem że Bieleckich jest w Polsce na kopy, Wałęsów jak królików w Australii, a Lewandowscy są w każdej firmie.

Na dokładkę oglądając dzisiejszą telewizję, niezależnie od kanału widzę komunę, słuchając Tuska & company widzę komunę. Jednym słowem wracam do młodych lat. Tylko czy Lis w pełni zastąpi Urbana? jest na dobrej drodze tylko chyba ma dużo mniejszy IQ.

Z „baśki” Owsiaka w „bydło” Bartoszewskiego

Kiedy zbliżały się święta pomyślałem:

- Pewnie w mediach w końcu będzie trochę spokoju, wyciszenia. Odpoczną nareszcie kilka dni nasze wspaniałe elity, wybitni eksperci, niezastąpieni komentatorzy i analitycy politycznej sceny.

Niestety jak to się mówi Pan każe sługa musi. Jako, że wydarzyło się kilka „skandali” salon wydał hasło do ataku i świętego oburzenia trwającego jeszcze do późna w Wielki Piątek.

Tematem był oczywiście wstrętny IPN, zaszczuta „ikona”, czyli Lech Wałęsa, Marcin Libidzki opuszczający szeregi PiS, przy całkowitym przemilczeniu kolejnych zarzutów i podejrzeń wobec ministra Aleksandra Grada z PO.

Ten nasz salon, trzeba przyznać, z powodzeniem zastąpił biuro polityczne PZPR, które jak pamiętamy zawsze było inicjatorem potępieńczych wieców przeciwko różnym warchołom.

Niestety tak jak zlikwidowano przemysł stoczniowy ze stoczniowcami czy wielkie huty z hutnikami, brakuje dziś robotniczego mięsa, które można by spędzić w jedno miejsce i przedstawić reszcie plebsu, jako aktyw robotniczy mówiący wszelkiej maści wichrzycielom głośne i stanowcze NIE!!!

W III RP tą bolesną stratę i lukę wypełniają powołane specjalnie w tym celu liczne organizacje pozarządowe i tacy zawodowi sygnatariusze wszelkich listów otwartych i protestacyjnych jak Wajda, Kutz, Holland, Edelman, że wymienię tylko tych kilka nazwisk.

Mównicą zaś i trybuną, z której padają hasła do ataku stała się Gazeta Wyborcza. To z Czerskiej nieomylny palec sprawiedliwości i prawdy wskazuje współczesnym medialnym zomowcom i ormowcom, kogo lać i jak to robić, żeby wyglądało to wiarygodnie i naturalnie.

W czasach wrażej junty Kaczyńskich, która tak bardzo zagroziła naszej młodej demokracji, cały postępowy salon z dokooptowanymi artystami i komediantami słał listy otwarte, wiecował w auli UW, uruchamiał zagraniczna prasę i cieszył się z poparcia, jakie otrzymywał od mediów niemieckich i rosyjskich.

Każde wypowiadane słowo przez członków reżimu było analizowane pod kątem przydatności do spreparowania ataku wymierzonego w język pogardy i nienawiści.

Gdyby tak wszyscy sympatycy dzisiejszych rządów miłości nie mieli zatkanych uszu i zawiązanych oczu bez trudu by zauważyli, że na tle słów, jakie padają dziś z ust ekipy rządzącej „wyczyny” pisowców to była zwykła niegroźna dziecinada.

Wyskoki Palikota. Chamstwo Niesiołowskiego, który ostatnio poniża i pogardliwie obraża profesora Nowaka z UJ, wybitnego historyka i człowieka o takiej wysokiej kulturze osobistej, że na jego tle słowo profesor przed nazwiskiem wicemarszałka sejmu brzmi jak kiepski żart.

Szerzące się chamstwo, knajacki rynsztokowy język, wyścigi w ośmieszaniu, poniżaniu i obrażaniu przeciwników politycznych, w tym głowy państwa, osiągnęły, biorąc pod uwagę całe dwudziestolecie, absolutne apogeum.

Czy kogoś to niepokoi, przeraża? Czy troszczący się do tej pory o stan naszej demokracji i język debaty publicznej biją na alarm?

Kiedyś za stwierdzenie, że prezydent Kwaśniewski ma tłuste dupsko, lub jest nierobem niezawisłe sądy skazywały Cejrowskiego i Leppera prawomocnymi wyrokami. Dzisiejszego prezydenta można gnoić i lżyć bezkarnie nazywając chamem, s…….em, alkoholikiem, wynajdując mu różne choroby. Tabuny kabareciarzy i dziesiątki pajaców robi karierę przy aplauzie salonu na drwinach ze sposobu mowy, uczesani, chodu kaczorów. Ośmielone coraz bardziej bezczelnością i brakiem wszelkich barier takich ludzi jak Palikot czy Niesiołowski polityczne chłystki typu Karpiniuka poczynają sobie coraz śmielej.

Do „szkła kontaktowego” dzwonią coraz bardziej rozochoceni sympatycy rządzących z patriotycznymi, odważnymi apelami typu „utopcie tych szkodników” , „trzeba zniszczyć tych parchów”.

Jako przykład hipokryzji i zakłamania tych wszystkich zatroskanych jeszcze nie tak dawno wrażliwców niech posłużą słowa jednego z typowych przedstawicieli załganej koalicji strachu przed polskim narodem.

Jacek Żakowski w Rzepie:

„Wielką mobilizacją, ogólnonarodowym wysiłkiem, zbiorowym rzutem na taśmę półtora roku temu udało się odsunąć PiS od władzy. I bardzo dobrze. Bo niemal pod każdym względem były to najgorsze rządy w 20-letnich dziejach III RP.

Ulga była niemal natychmiastowa. Polityka szczucia znikła, a zaczęła się polityka miłości. W pierwszej chwili – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – atmosfera w Polsce zmieniła się diametralnie. Była to wielka zasługa Donalda Tuska i grupy osób z jego otoczenia. Bo dzięki nim znów żyć się w Polsce chciało. Więc chwała im za to.”

Taki ogląd rzeczywistości przez Żakowskiego przypomina zakochanego w zwykłej dziwce faceta, który, mimo, że na jego oczach zdradza go, kradnie, co się da i obrzuca przezwiskami wszystkich dookoła, on opowiada o niej wszem i wobec, że


na głowie kwietny ma wianek,

w ręku zielony badylek,

a przed nią bieży baranek,

a nad nią lata motylek”

Nie chce być tu złym prorokiem, ale myślę, że najgorsze jeszcze przed nami.

Widząc, czym można sobie zjednać salony i uzyskać ich przychylność ciągną watahy różnych cwaniaków, którzy plując w wskazaną stronę chcą upiec swój własny półgąsek.

Przykładem tej odczuwalnej przez Żakowskiego „natychmiastowej ulgi” i „diametralnej zmiany atmosfery” może być ostatnio wyskok Owsiaka.

- Jestem pacyfistą, ale mogę teraz z "baśki" przyłożyć. Niech tylko Wałęsa wskaże, komu - powiedział Jerzy Owsiak podczas oficjalnej konferencji prasowej dot. tegorocznego Przystanku Woodstock.

Właśnie w Wielki Piątek, w stacji TVN, która nie znalazła przez ostatnie dni czasu na zajęcie się na przykład aferą Aleksandra Grada, wystąpił Jerzy Owsiak powtarzając jak zwykły żul, swoje chamskie pogróżki wobec IPN-u.

Warto przypomnieć, że zrobił to w telewizji, która przejęła medialną opiekę nad jego „orkiestrą”. Jednym słowem bez TVN nie ma finansowego sukcesu Owsiaka.

Jedna „święta krowa” i „legenda”, wobec której zakazana jest wszelka krytyka udziela poparcia drugiej nietykalnej „świętej krowie” i „legendzie”. Cóż za wspólnota interesów tych dwóch gigantów dorównujących wielkością, jeśli wierzyć sondażom, samemu Janowi Pawłowi II.

Niektórzy dopiero dzisiaj ze zdziwieniem zauważyli, że Owsiak cynicznie wykorzystuje politykę do własnej promocji.

A czymże jest organizowana przez niego i Hołdysa na Przystanku Woodstock „słynna” o ironio „Akademia Sztuk Przepięknych” jak nie udzieleniem dostępu do podchmielonych owieczek takim salonowym pasterzom jak Monika Olejnik, Leszek Balcerowicz czy abp Józef Życiński?

W tym roku marzeniem Jurka Owsiaka jest goszczenie Władysława Bartoszewskiego.

Wszystko, więc jest na najlepszej drodze, aby dalej walić w „bydło” Bartoszewskiego z „baśki” Owsiaka choćby tylko po to, aby „elitom” III RP - cytując Żakowskiego – „ znów się w Polsce żyć chciało”.







Z czego żyje Jurek Owsiak? Co robi, kiedy nie organizuje Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? Te pytania jak bumerang powracają co roku na początku stycznia. Na co dzień jest określany jako biznesmen, dziennikarz, celebryta. Produkuje programy telewizyjne i radiowe. Tak zarabia na życie.

Zarobki producenta? To znaczy jakie?

Przy szacowaniu jego zarobków można się opierać na danych dotyczących gaży producentów TV. Najwyższe sięgają 9 tys. zł. Nie brak też producentów zarabiających po 3 tys. zł. Te dane dotyczą jednak zatrudnionych na etacie. Z kolei producenci pracujący przy konkretnym zleceniu mogą zarobić od 8 do nawet 50 tys. zł za projekt. Tak podaje firma TMP Worldwide.

Sam Owsiak w wywiadzie dla portalu wiadomości.ngo.pl mówił, że z produkcji telewizyjnej ma tyle, iż mu to zupełnie wystarcza. Powiedział: „Jest to takie minimum producenta telewizyjnego”. Deklarował też: „W pewnym momencie stanę face to face z narodem i powiem, ile sobie ustanowiłem pensji”. Wywiad pochodzi sprzed dziewięciu lat. Jak widać, moment ten jeszcze nie nastąpił.

Natomiast na pytanie, ile jest wart Owsiak jako osobowość, można odpowiedzieć: 700 tys. zł. Na tyle wyceniły go w ub. roku agencje reklamowe. W tym rankingu wyprzedzili go tylko Szymon Majewski i Kuba Wojewódzki.

Nie zarabia w Orkiestrze, ale – dzięki niej

W Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy etatowi pracownicy zarabiają średnio 3 tys. zł. Sam Owsiak od lat powtarza, że jego udział w tym przedsięwzięciu ma wymiar czysto społeczny. Zwolennicy podziwiają go za to. Przeciwnicy powątpiewają w czystość jego intencji.

W fundacji WOŚP pracuje natomiast jego żona, zatrudniona na etacie jako dyrektor do spraw medycznych. Prowadzi też rodzinną firmę Mrówka Cała, produkującą programy dla TV. Na stronie fundacji można przeczytać, że w WOŚP zarabia ona tyle, „ile dwa przeciętne wynagrodzenia miesięczne”.

Sam Owsiak, poza działalnością producencką, organizuje we własnej firmie Złoty Melon szkolenia z zakresu pomocy medycznej. Prowadzi imprezy integracyjne na zlecenie różnych firm. Sprzedaje gadżety, wydaje płyty DVD.

Obie firmy państwa Owsiaków bazują na legendzie „orkiestrowej” fundacji i mają z nią biznesowe powiązania. Złoty Melon został wydzielony z WOŚP do celów gospodarczych. Mrówka Cała bierze udział, siłami swoich pracowników, w obsłudze Orkiestry.

Sprawozdania finansowe WOŚP bez problemu można znaleźć w Internecie. Natomiast sprawozdań Złotego Melona brak. Może jego prezes powinien pomyśleć nad ich udostępnieniem? Pytanie o to, ile zarabia Owsiak, znalazłoby w końcu pełną, wyczerpującą odpowiedź.

Złoty Melon jest, kokosów nie ma

W WOŚP w 2010 roku – to ostatni rok, za który sprawozdanie finansowe jest udostępnione w Internecie – zatrudnione były osoby na 24 i ¼ etatu.

Na zarobki oraz premie przeznaczono w skali roku nieco ponad 1 mln złotych. Oznacza to, że średnio w WOŚP zarabiało się nieco ponad 3 tys. zł.

Najwięcej, bo aż 10 etatów, przeznaczonych jest w Orkiestrze dla pracowników zatrudnionych przy prowadzeniu programów medycznych. Po trzy etaty z kawałkiem mają księgowi i marketingowcy. Równo trzy etaty przypadają informatykom, dwoma dysponuje dział medyczny. Do tego dochodzi sekretarka i pracownik od transportu. Prezesa Owsiaka nie ma na liście płac.

Za co nie lubią Owsiaka?

Owsiak irytuje, bo w czasie orkiestrowych akcji wszędzie go pełno. Gdy pojawia się na wizji, wypełnia sobą cały ekran. Cierpi na słowotok, co roku powtarza te same slogany. Jest nadaktywny, narzuca się, wymachuje rękami. Widać, że nie umie inaczej.

Przeciwnicy zarzucają mu szantaż emocjonalny: nie pomożesz chorym dzieciom, jesteś draniem. Przekonują też, że Orkiestra tak naprawdę się nie opłaca. Darmowy czas antenowy, logistyka, środki medialne, infrastruktura zapewniona nieodpłatnie przez lokalne władze miast goszczących Orkiestrę. Koszty tego wszystkiego należałoby odjąć od zebranych funduszy. Wtedy by się okazało, ile naprawdę zarabia Orkiestra – twierdzą przeciwnicy Owsiakowej inicjatywy.

To bzdury – odpowiadają zwolennicy. Orkiestrze pomaga ten, kto chce. Jeśli ktoś robi za darmo coś, za co zwykle mu płacą, to przecież taka właśnie jest idea WOŚP. Za fundacją świadczy zakupiony dzięki niej sprzęt medyczny. I te wszystkie dzieci, które wskutek jej działań udało się uratować.

Inny zarzut: Owsiak wypromował się dzięki Orkiestrze. Co z tego, że prowadzi ją za darmo? Nie miałby tylu kontraktów, zleceń, znajomości, gdyby nie ona. Na niej opiera się w istocie jego biznes.

Zwolennicy Owsiaka odbijają piłeczkę: czy to źle? Gdyby nie miał siły przebicia, nie mógłby pomagać innym. Zarabia na życie, jak każdy. Ciężko zapracował na swój sukces. Ma energię, charyzmę, jest przebojowy. Robi dużo szumu, ale i wiele dobrego.

Jurek Owsiak ma wielu wrogów, czyhających na jego potknięcie. Przyczyny takiego stanu rzeczy leżą po części w polityce. Jest postrzegany jako stronnik „Gazety Wyborczej” i PO, popierany przez euroentuzjastów, liberałów i w ogóle wszelkiej maści „tolerastów”. Natomiast jeśli ktoś deklaruje niechęć lub nieufność do WOŚP i jej szefa, to przeważnie ujawnia też swoje mniej lub bardziej prawicowe sympatie.

Czy jednak rzeczywiście musi tak być, że działalności charytatywnej nie można oddzielić od poglądów politycznych? Cóż, to najwyraźniej taka, niemożliwa do wyeliminowania, polska specyfika.

Tomasz Kowalczyk/MA http://praca.wp.pl/wid,14160182,drukuj.html?ticaid=1dbd9&_ticrsn=3





Jerzy Owsiak kojarzy mi się nieodmiennie z jednym wydarzeniem, które w sposób decydujący wpłynęło na sposób, w jaki go postrzegam. Otóż w czasie wielkiej powodzi 1997 roku, w parafii w której pracowałem, zorganizowaliśmy zbiórkę artykułów pierwszej potrzeby dla powodzian. Z Kurii otrzymaliśmy adres jednej z parafii pod Opolem i postanowiliśmy ciężarówką mojego znajomego zawieźć zebrane dary do potrzebujących. I wtedy pojawił się pewien problem. Nie mogliśmy w żaden sposób skontaktować się z tamtejszym proboszczem, a jazda w ciemno nam się nie uśmiechała. Nasi kurialiści zapewniali jednak, że nie ma się czym przejmować – adres został przesłany z Kurii opolskiej i nawet jeśli przyjedziemy niezapowiedziani, zostaniemy przywitani serdecznie. Oczywiście, to czy doznamy tam jakichś serdeczności, czy też nie, nie było moim zmartwieniem. Problemem była tylko i wyłącznie kwestia dojazdu. Chcieliśmy wiedzieć, czy przy wciąż wysokim poziomie wody w Odrze, zalanych bądź podmytych drogach i zagrożonych mostach, w ogóle jest możliwe do owych powodzian dotrzeć.

Tak czy inaczej pojechaliśmy, i po licznych przygodach i jeszcze liczniejszych objazdach, dotarliśmy na miejsce. Owa wieś wyglądała strasznie. To niesamowite, co rozszalała woda może nawyczyniać. Do dzisiaj śnią mi się niektóre widoki. Podjechaliśmy pod widoczny już z daleka kościół. Stała tam grupka ludzi, od której na nasz widok odłączył się jakiś mężczyzna, energicznie otworzył drzwi naszej ciężarówki i zaczął na nas wrzeszczeć. Prawdę powiedziawszy, rzucał najgorszym mięsem, przy czym najbardziej dobitnie brzmiało słowo „wypier***ać!”. Ponieważ nosił na sobie kapłańską koszulę, domyśliłem się, że jest to ów miejscowy proboszcz, który według poznańskich kurialistów, miał nas bardzo serdecznie przywitać. No i przywitał…

Po chwili jednak okazało się, że zaszło przykre nieporozumienie, a jego przyczyną okazał się być sam Jerzy Owsiak. Otóż owa podopolska wioska w czasie powodzi została praktycznie odcięta od świata, i bardzo szybko zaczęło ludziom brakować wody pitnej, żywności, suchych ubrań, leków itd. W ogólnym bałaganie i przy permanentnej niemożności miejscowych władz, proboszcz okazał się jedynym człowiekiem, który potrafił powodzian skrzyknąć, zorganizować ich i w ogóle zacząć działać, tak by w tej trudnej sytuacji ratować co się da i pomóc zwłaszcza tym, którzy z racji wieku, albo choroby mieli najtrudniej. To był naprawdę dzielny ksiądz, choć, jak widzimy, trochę choleryczny. Kiedy woda trochę opadła, pojawiła się możliwość wspomożenia tej wsi transportami podobnymi do naszego. Jako jedne z pierwszych pojawiły się bodajże trzy ciężarówki od Jerzego Owsiaka. To znaczy pojawiły się kilka kilometrów od celu, jeszcze przy wjeździe na most ma Odrze… i się zatrzymały. Tymczasem, kiedy proboszcz dowiedział się, że wspomniane ciężarówki jadą właśnie do niego, zwołał ludzi do wyładunku, czeka, a tu nic – ani widu, ani słychu. Ciężarówki jak stały za Odrą, tak stoją. Zepsuły się? Nie wiadomo. Ludzie czekali najpierw całą noc, potem cały dzień. W końcu proboszcz, jako że samochody zalało i były nie do użytku, wsiadł na rower i pojechał na drugi brzeg. I tam oto grzecznie mu wyjaśniono, że ponieważ pan Owsiak życzy sobie, żeby wjazd transportu do wsi i rozdzielanie darów rejestrowała ekipa telewizyjna, musi uzbroić się w cierpliwość, bo tak się niefortunnie złożyło, że owa ekipa najwcześniej może przyjechać jutro, a kto wie, czy nie dopiero za dwa dni. Proboszcz oczywiście zasugerował, by machnąć ręką na telewizję i jak najszybciej przyjeżdżać, bo powodzianie bardzo potrzebują pomocy. Wtedy to jeden z członków owego transportu, w obecności księdza, zadzwonił z komórki do Owsiaka, przedstawił sytuację i spytał co robić. Po chwili rozłączył się i powiedział, że szefowi bardzo jednak na telewizji zależy, a więc jednak trzeba będzie te parę dni jeszcze poczekać. Proboszcz na takie dictum zdenerwował się okrutnie, nawkładał tym ludziom – z Jerzym Owsiakiem na czele – od bezdusznych chamów, i kazał im, jak już zostało wspomniane, „wypier***ać”. Przy okazji też zapowiedział, że jeśli którakolwiek z panaowsiakowych ciężarówek wjedzie do jego wsi, to on i jego parafianie własnoręcznie te ciężarówki, wraz z tym co się na nich znajduje, spalą. No i to właśnie następnego dnia, tak się złożyło, że do owej wioski wjechała nasza ciężarówka, a ksiądz proboszcz – biorąc nas za ludzi z ekipy Jerzego Owsiaka – zareagował jak zareagował.


"„Kiedy spojrzy się na CV Owsiaka – z trudem zrobiona matura i trzy nieudane podejścia na ASP i psychologię – trudno wyobrazić sobie, by był idealnym kandydatem na szefa wielkiej fundacji, przez którą do tego roku przepłynęło już ok. 45 milionów dolarów, czy też na idola tłumów. Jego biografia wraz z epizodem pobytu w szpitalu psychiatrycznym i symulowaną schizofrenią w celu uniknięcia wojska jest typowa dla środowisk alternatywnych, ale raczej nie dla ludzi sukcesu”. Według M. Narbutt: „(...) trudno nie zauważyć, że Owsiak raczej nie przepada za Kościołem. – Bzdury mówisz, to nie ma nic do rzeczy – denerwuje się Owsiak, gdy sugeruję, że jego dom rodzinny zaszczepił w nim, oględnie mówiąc, sporą rezerwę wobec Kościoła. Deklarujący się jako «niechodzący do kościoła katolik», wychował się w ateistycznym środowisku – partyjny ojciec był wysoko postawionym milicjantem, niepartyjna matka była osobą niewierzącą (...) sporo osób, które miały zawodowe kontakty z Owsiakiem, za jego piętę achillesową uznaje brak tolerancji na krytykę”.


Owsiak pracuje społecznie wraz żoną?

http://pokazywarka.pl/wosp-pracuje-spolecznie-2/

Owsiak pozwala kraść?

http://owsiak.blogspot.com/2010/01/wolontariusze-kradna-wielkie-swiateczne.html

WOŚPowe marnotrastwo i koszty o których się nie mówi

http://i.imgur.com/jWllY.png http://static.frazpc.pl/board/2012/01/f6aa69c18898f40e.jpg

Komentarze

  • Fbarc Fbarc

    ciekawe

  • KresPas KresPas (*.neoplus.adsl.tpnet.pl)

    ciekawe i rzetelne moim zdaniem spojrzenie na finanse WOSP można także znaleźć tutaj http://rafalhirsch.blogspot.com/2010/01/finanse-wosp.html

Dodaj komentarz

Dodajesz komentarz anonimowo. Zaloguj się.

Dodajesz komentarz anonimowo. Aby komentować pod własnym pseudonimem włącz profil publiczny w ustawieniach.

Autor:
Treść:

Aby przesłać formularz, musisz mieć włączony w przeglądarce Javascript. Jeżeli nie masz, przepisz wspak tekst drbfcp7cwp:

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Prywatność. Copyright – 1999-2018 INTERIA.PL, wszystkie prawa zastrzeżone.