Ostatnio: 25.02.2018

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Strasznie wolno idzie... Nawet biorąc pod uwagę kule. Stopa za stopą, na bank nie zdąży przed zmianą światła. Czerwony plecak, dorodny, siwy wąs, przeorana życiem twarz. Na głowie znoszona czapka, tania ciepła kurtka. Przed sześćdziesiątką. Musiał złamać nogę. No, jeszcze parę kroków do wysepki na środku... Zdążył w ostatniej chwili. A może go podwieźć? Gapię się w lewo, nagle zaczynają trąbić. Ruszam, nie mogę blokować skrzyżowania, tym bardziej że ja jestem na skrajnie prawym pasie, a on na wysepce z lewej. Mijam jedne światła, drugie... dobra, walić to, zawracam. Będzie jeszcze?

Jest. Ledwie zdążył ze środka przejść na drugą stronę. Wyraźnie idzie w strone zatoczki dla autobusów. Wjeżdżam na nią, wrzucam awaryjne. Podchodzę, trochę się przestraszył chyba, mimo że w "gangu" wyglądam raczej niegroźnie.

- Witam, podwieźć pana? Widziałem że ma pan problemy z chodzeniem na skrzyżowaniu...

- Nie nie, dziękuję...

- Podwiozę pana, nie ma problemu... gdzie pan jedzie?

- Nie, nie, dziękuję... Ja tylko przystanek do ronda, a potem muszę wziąć lokalny do S.

- Hmm... no to chociaż do ronda niech się pan da podwieźć?

- Nie, nie, dziękuję bardzo...

Wyraźnie obstaje przy swoim, na siłę przecież nie będę go do auta pakował. Zaczynamy rozmawiać. Widać, że inteligentny facet, co z niejednego pieca chleb jadł... Cały czas się uśmiecha spod tego wąsa, bije z niego jakaś siła.

- Co, noga złamana?

- Nie, nie... Reumatoidalne zapalenie stawów. Od 20 lat to mam... Genetyczne takie... Czasem jest lepiej, czasem gorzej... Żona i córki zostawiły... Nie mogły już tego znieść, ja je rozumiem... Teraz zostałem sam w tym M5 w S. Ale będzie dobrze... Wie pan... Najgorzej jak kciuk wypada (pokazuje palce), ale potem zawsze wracają jakoś... Czasem człowieka łamie wszystko... Endoprotezę chcieli mi wstawić, ale gdzie ja panie, z endoprotezą, wolę tak jak teraz, wszędzie dojdę... Leki biorę... Matka miała to samo, 80tki dożyła, a potem wylew... Z tymi lekami to jest tak, że trzeba brać, brać, a potem miesiąc przerwy, bo człowiek nie wytrzymuje... STARami jeździłem... Wy młodzi nie pamiętacie... Taki polski TIR to był... Kierowcą byłem, tych dużych takich... No i nic tam nie było... Wiało pieruńsko, a z dołu ciepły nawiew... I tak się porobiło...

Nie mogę tyle stać na tych awaryjnych. Znając moje szczęście zaraz znajdzie się jakiś życzliwy pan w niebieskim

mundurku.

Odchodzę.

...

Mógłbym napisać: "I poczułem się cholernym szczęściarzem". Tyle że to nieprawda. Chyba za stary jestem. Czas płynął dalej, nic się nie zmieniło.

Ale nie żałuję, że zawróciłem.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Reumatoidalne_zapalenie_staw%C3%B3w

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Prywatność. Copyright – 1999-2018 INTERIA.PL, wszystkie prawa zastrzeżone.