Ostatnio: 11.02.2019

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Chciałem poruszyć temat bezrobocia w małych miasteczkach. Mieszkam w małej mieścinie zwanej Inowrocław. Bezrobocie w tym mieście oscyluje w granicach 22% (dokładne dane http://bip.pup.inowroclaw.lo.pl/?cid=76 ). Coraz więcej młodych ludzi jest zdesperowanych, bo znalezienie tutaj jakiekolwiek pracy, a co dopiero dobrej czy zgodnej z wykształceniem graniczy z cudem. Wygrywają tylko Ci co mają znajomości. Bez tego nie ma szans na jakiekolwiek zatrudnienie. Niektórzy, a zwłaszcza osoby z większych miast nie zdają sobie sprawy ze skali problemu na takich zadupiach. Myślą, że praca za najniższą krajową jest na wyciągnięcie ręki, a wszyscy zarejestrowani w PUP to banda nierobów, którym się nie chce pracować albo nie mają wykształcenia. Niestety tak nie jest. Inni stwierdzą, że można stąd uciec zamiast siedzieć i narzekać. Ale za co? Do tego potrzebna jest gotówka. Bez pracy nie ma gotówki. I błędne koło. Założenie własnej działalności gospodarczej też nie ma sensu, bo miasto jest biedne, ludzie nie mają pieniędzy i większość biznesów pada. Na powierzchni trzymają się tylko Ci bogaci. Sam jestem szczęściarzem, bo przynajmniej mam pracę za 5 zł/h na umowę zlecenie i to też po znajomości...

Do refleksji skłoniło mnie to ogłoszenie, z resztą nie pierwsze w tym tonie.

ogloszenie

Ludzie błagają o pracę. I wcale nie mają dużych wymagań. Czy tak musi być?

Oryginał można znaleźć:

http://ino-online.pl/praca.php?kat=13

P.S. Pozdrawiam Wszystkich, którym się udało stąd wyrwać.

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Prywatność. Copyright – 1999-2018 INTERIA.PL, wszystkie prawa zastrzeżone.