Ostatnio: 22.01.2019

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Krótko i na temat.

W ciągu kilku dni od ogłoszenia miejsca pochówku Lecha Kaczyńskiego Kraków zmienia się z godziny na godzinę. Z powodu przyjazdu wszelkiej maści VIPów z każdego zakątka świata panuje tu wielkie sprzątanie. Nie, to nie sprzątanie. To przysłowiowe malowanie trawy na zielono! Nie jestem stary, ale kojarzy mi się to z poprzednim ustrojem, gdy podobnie przygotowywano się do wizyty jakiegoś państwowego dygnitarza, bowiem miejscy decydenci chcieli mu się jak najbardziej przypo... wejść w dupę. Wiem, że Kraków będzie widoczny na całym świecie i powinien zaprezentować się z jak najlepszej strony, ale do cholery!! Ludzie od stycznia rozwalali sobie zawieszenia na kraterach w jezdni nie mogąc doprosić się odszkodowania, a miasto zasłaniało się brakiem pieniędzy. A tu nagle znajdują się pieniądze na klajstrowanie dziur przez 24h na dobę, bo trasa przejazdu ma być równa jak stół (co akurat, nie czarujmy się, panu Kaczyńskiemu już nie robi różnicy) To samo dzieje się na rynku i plantach - sprzątanie najmniejszego peta, papierka, wymiana pękniętych kostek brukowych. I co?? nie da się? nie ma pieniędzy? rażące wszystkich ludzi napisy na murach też jakoś cudownie znikają. Dawno wyzbyłem się złudzeń, że w demokracji wszyscy są równi, niemniej bierze mnie cholera jak nagle okazuje się, że są pieniądze i ręce do pracy by w ekspresowym tempie wyremontować drogi i wypolerować chodniki. No tak, przyjeżdża towarzysz Obama, musimy mu się podlizać.. Dla mnie brakuje jeszcze występów ludowych zespołów pieśni i tańca oraz komitetu powitalnego złożonego z najśliczniejszych dzieci w strojach ludowych. A potem znów nastanie szary brudny Kraków, gdzie jazda po dziurach w ulicy wymaga ukończenia kursu speleologicznego..

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Prywatność. Copyright – 1999-2018 INTERIA.PL, wszystkie prawa zastrzeżone.