Ostatnio: 16.10.2019

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Zaczęło się od tego że potrzebne było mi jakieś auto w leasingu. Ze względu na niską cenę wybór padł na fiata tipo.


Byłem zadowolony przez kilka dni, ale niestety po tygodniu zapaliła się kontrolka "sprawdź silnik". Trochę dziwne w samochodzie który nie przejechał nawet 100 km, no trudno wybrałem się od razu do serwisu w Szczecinie. Sprawdzili auto w godzinę i postawili diagnozę "wszystko jest w porządku", skasowali błąd i oddali auto.


Świetnie, nie było się czym martwić... Tak, po kolejnym tygodniu znowu się zapaliła, znowu kierunek na serwis. Tym razem kazali zostawić samochód i czekać.




Następnego dnia dostałem telefon że nie wiedzą co mu dolega i muszą skonsultować się z fiatem. Skoro zapaliła się kontrolka to chyba powinien się wyświetlić kod błędu, niestety nie potrafili mi wyjaśnić dlaczego nie potrafią określić przyczyny.


Po tygodniu bez odzewu zadzwoniłem do nich i dowiedziałem się że wymienili jedną część, niestety to nie ona była wadliwa i muszą wymienić inną. Już zacząłem się bać że będą wymieniać wszystkie części po kolej w nowym aucie.


Zamówili część i oświadczyli że nie mają jej na stanie, w ogóle nigdzie jej nie ma, muszą wyprodukować nową. No spoko pozostało czekać... i czekam tak już...

ponad dwa miesiące.


Złożyłem reklamację, ale z tego powodu że samochód jest kupiony na firmę nie przysługuje im 2 tygodniowy okres na odpowiedź. W umowie gwarancyjnej jest napisane że naprawa może trwać maksymalnie miesiąc, chyba że pomimo ich starań będzie wymagała więcej czasu, wtedy mogą ją przedłużyć o "czas niezbędny do jej realizacji", to jest jakiś absurd.

Już nie liczę ile razy ich odwiedziłem i ile telefonów do nich wykonałem, do centrali fiata też. Zawsze ten sam olewający stosunek, za tydzień przyjdzie część, za tydzień będzie. Nowe auto stoi ponad dwa miesiące na parkingu serwisu nieużywane co jest bardzo niekorzystne dla mechaniki i pewnie wpłynie na wartość samochodu.

Chciałem kupić nowe auto żeby mieć spokój z naprawami i nie martwić się o nic. No spoko, a teraz muszę w sądzie walczyć o swoje.

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Prywatność. Copyright – 1999-2018 INTERIA.PL, wszystkie prawa zastrzeżone.