Ostatnio: 03.07.2019

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

Dzieńdoberek

Jakiś czas temu była fala wykopów o różnorakich gatunkach muzyki elektronicznej, co zainspirowało mnie do stworzenia własnego wykopu, z tym że z muzyką z troszkę innej bajki.

Mowa tu mianowicie o sludge/ post-metalu. Gatunki te są ze sobą mocno powiązane, jako że klimaty w których się mieszczą są bardzo podobne: ponure, powolne, depresyjne. Sludge z definicji podawanej przez last.fm to wypadkowa ciężkich, wolnych riffów rodem z doom metalu, oraz charakterystycznej warstwy wokalnej hardcore'u. Post metal z kolei dochodzi do bardzo podobnego efektu trochę inną drogą. Cytując last.fm:"Post-metal jest muzycznym gatunkiem wprowadzający Heavy Metal w zupełnie nowe eksperymentalne obszary. Błędnie uważane jest iż to fuzja Post-Rocka z Heavy Metalem. Charakteryzują go przesterowane gitary, przytłaczająca atmosfera oraz minimalistyczny wokal. W odróżnieniu od tradycyjnego dla rocka i metalu schematu „zwrotka-refren-zwrotka” odmianę tą cechuje stopniowe budowanie napięcia, a także kontrast między spokojnymi, melodyjnymi pasażami oraz agresywną kulminacją utworu. Post-metal jest ulubioną nazwą nowego gatunku muzycznego, nazywanego niekiedy również „metalgaze”- aluzja do muzyki typu shoegaze." Niektórzy zażarcie twierdzą, że post metal nie istnieje i to tylko atmosferyczny sludge. Jak dla mnie jest różnica, ale się nie wypowiadam. Trudno jednak mówić o jednym pomijając drugie.


Muzyka ta jest, trzeba jej to przyznać, bardzo specyficzna. Trudno się w nią wciągnąć, a jeszcze trudniej ją zostawić. Nie słuchają jej raczej typowi, stereotypowi metale, którzy na śniadanie jedzą kota, popijają krwią dziewicy, a potem cały dzień palą kościoły w imię swojego rogatego pana. Ani takich, co chodzą na koncerty żeby się nawalić i potem pozgniatać w pogo, nie zwracając uwagi na muzykę.


Tak więc dochodzimy do najciekawszej części, czyli poszczególnych utworów. Od razu zaznaczę, że słuchanie fragmentami mija się raczej z celem, post metalowe utwory tworzą nierozerwalną całość. Lepiej przesłuchać jeden, a cały, niż kilka po kawałku. No to jadziem.



Zacznę od zespołu, od którego dla mnie się to wszystko zaczęło, mianowicie naszego polskiego Blindead. Ostatnio się co raz bardziej popularni robią. I dobrze.




Dalej pójdzie Isis, klasyka gatunku zupełna.





Callisto, pokazują, że nie trzeba cały czas growlować





Cult of Luna. Miałem wieelki dylemat, który ich utwór wybrać, ten ma straszliwie miażdżący moment, około 1:20. Ale polecam ich całą twórczość bardzo.





Minsk, zespół, który ostatnio niestety zawiesił działalność. Ich muzyka jest strasznie... liściasta? Trudno mi znaleźć odpowiednie słowo.





Neurosis, kolejna klasyka







Mouth of the Architect. Straszliwe smętny kawałek.





Eyehategod. Strasznie toto brudne, takie garażowe. Chyba im właśnie jest najbliżej do tego definicyjnego sludge'u.





Elecrtic Wizard.





Crowbar







To tyle, jeśli chodzi o gigantów. Zachęcam do własnych poszukiwań i zaznaczam, że scena post-metalowa ma prężnie rozwijające się podziemie (ostatnio nawet w Polsce!) i każdy poznany zespół wnosi coś wartościowego (nie zdarzają się raczej cover bandy, odgrzewające po raz kolejny Metallicę czy innego Slayera.). Problem jest taki, że nadal jest to underground i na ich koncerty przychodzi strasznie mało osób. Raz byłem świadkiem jedenastoosobowej publiczności. Do samodzielnego odnalezienia mogę polecić Forge of Clouds, Obscure Sphinx i zagraniczny Kowloon Walled City.

Na koniec dorzucę jeszcze taki właśnie mały zespolik, na którego koncercie byłem, a potem nawet wokalista ze mną rozmawiał i się cieszył, że kupiłem płytę. Moanaa się nazywają.







Mam nadzieję, że komuś to przypadło do gustu,

bywajcie

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Prywatność. Copyright – 1999-2018 INTERIA.PL, wszystkie prawa zastrzeżone.