Ostatnio: 08.10.2019

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

WSTĘP

Kto nie słyszał narzekania znajomych lub rodziny na:

- Ekipę, która miała zacząć robotę miesiąc temu, ale która ciągle nie ma czasu na rozpoczęcie prac,

- Glazurnika, który krzywo ułożył płytki. Obiecał, że je poprawi, ale od dwóch tygodni nie odbiera telefonu,

- Tynkarza, który wziął więcej kasy niż to było umówione, bo ściany były krzywe i przez to miał więcej roboty,

A może słyszeliście o ekipie, która wzięła zaliczkę i przestali odbierać telefony?

Wiele osób straciło nerwy, czas i pieniądze podczas współpracy z nierzetelnymi osobami. Wśród tych osób byłem także ja, ale teraz jestem znacznie mądrzejszy i postanowiłem podzielić się moją wiedzą – zawsze to lepiej uczyć się na cudzych błędach.

Tekst okrasiłem wieloma pouczającymi i historiami. Wszystkie są autentyczne i spotkały albo mnie albo moich znajomych. Wyróżniłem je w tekście.

Na końcu poradnika umieściłem szablony umów, które na pewno przydadzą się podczas budowy domu lub remontowania mieszkania. Są to m.in.: wezwania do usunięcia wskazanych wad z tytułu niezgodności z umową, umowy o świadczenie usług budowlanych i inne.

Miłego czytania!

Polecam do czytania najbardziej czytelną wersję pdf:

http://www101.patrz.pl/u/f/12/94/96/1294967.pdf lub http://buduj.z.wykopem.patrz.pl/

.........................................................................

Zawartość

1. Początek – wybieramy wykonawcę.

2. Umowy

3. Co w umowie piszczy?

a) Wysokość wynagrodzenia

b) Zakres prac

c) Terminy realizacji

d) Zaliczki

e) Gwarancje i odpowiedzialność

f) Dane wykonawcy

g) Pozostałe

4. Negocjacje

5. Kontrola

6. Błędy i reklamacje. Odbiór prac.

7. Trochę o życiu

8. Dobre praktyki

9. Podsumowanie

10. Dodatek A – kilka wskazówek dotyczących budowy domu


[b]1. Początek – wybieramy wykonawcę.

Jak wybrać odpowiedniego wykonawcę?

Jeżeli zaczynasz swoją pierwszą budowę lub pierwszy remont, a wcześniej nie byłeś w sytuacji, że jesteś dla kogoś szefem, to jeszcze zapewne jeszcze nie wiesz, co cię czeka. Wydaje ci się, że wystarczy umówić się z kimś na jakieś wynagrodzenie, a praca zostanie zrobiona szybko, dobrze i bez niespodzianek. A jeszcze jak osoba jest z polecenia to w ogóle nie masz się czym martwić. Niestety… Oprócz profesjonalistów świat jest pełen ludzi niekompetentnych, nieuczciwych oraz oszustów, przez których możesz stracić pieniądze i zdrowie.

Przygotuj się na najgorsze a unikniesz wielu niespodzianek.

Moim zdaniem wykonawcy dzielą się na dwa rodzaje: poważnych ludzi, którzy wiedzą, co mają robić, umieją się przygotować do wykonywanej pracy a do roboty i do klienta podchodzą z szacunkiem i „magików”, którzy mają jakieś doświadczenia, ale przy robocie improwizują, nie wiedzą co się wokół nich dzieje i mają problem z dotrzymaniem terminów. Poważny malarz przed rozpoczęciem pracy przygotuje stanowisko pracy, starannie zabezpieczy folią wszystko to, co jest narażone na kontakt z farbą i zadba o odpowiednie przygotowanie podłoża a „magik” chlapnie na ścianę najtańszy grunt, który znajdzie w sklepie, przejedzie parę razy wałkiem po ścianie, zorientuje się, że mu farba chlapnęła na okno, podczas zabezpieczania okna zostawi plamy na panelach, podczas mycia paneli przewróci drabinę a po skończonej robocie, kiedy zadowolony magik posprząta cały bajzel, schowa swoje farbki, wyrzuci folie i zlikwiduje wszystkie ślady jego pobytu zorientuje się, że zapomniał pomalować sufit.

Częstym błędem inwestorów (inwestor to Ty – szef) jest przyjęcie, że ktoś, kto pracuje w danej branży ma odpowiednie doświadczenie i sprzęt pozwalające mu wykonywać swoją pracę. Przecież skoro wykonuje daną pracę kilka lat, to chyba musi to robić nieźle, skoro utrzymuje się na rynku? Niestety tak nie jest…

Ten błąd powoduje, że wykonawca już przed rozpoczęciem robót zostaje obdarzony przez inwestora zaufaniem, na które jednak jeszcze nie zdążył zasłużyć. Te role należy odwrócić – to wykonawca ma udowodnić, że jest godzien twojego zaufania! To on ma cię przekonać do tego, że swoją pracę wykona dobrze i będziesz z niej zadowolony.

Miałem do czynienia zarówno z fachowcami, jak i „magikami”. Problem w tym, że wszyscy na początku wywierali na mnie pozytywne wrażenie.

Ba, zwykle Ci drudzy budzili większe zaufanie, ponieważ ukrywali swoją niekompetencję miłym usposobieniem, poczuciem humoru i wyluzowaniem. Jak zatem odróżnić fachowca od kogoś niekompetentnego?

1. Porozmawiaj z nim. Przy prostszych pracach spytaj, w jaki sposób będzie realizował powierzone zadanie. Pamiętaj, że nawet najprostszą robotę można spieprzyć! Jeżeli szukasz malarza, który na zadane pytania odpowie zdawkowo „Jak pracuję? No proste, biorę wałek i jadę” i nic nie powie np. o gruntowaniu ścian to skończ z nim rozmawiać i szukaj kogoś następnego. Fachowiec ma wiedzieć, co ma robić, traktować cię z szacunkiem i spokojnie wytłumaczyć czynności, które będzie wykonywał. Wszystkie teksty typu: „będzie pan zadowolony”, „niech pan/pani się nie martwi, będzie dobrze” i „od 10 lat to robimy i nie było żadnych problemów” powinny cię zaalarmować. Jeżeli wykonawca będzie miał do ciebie pretensje, że jesteś dociekliwy i że mu nie ufasz to nie pozwól, by wzbudziło w tobie to poczucie winy. Masz prawo pytać i rozwiewać wątpliwości – ty tu jesteś szefem, ty płacisz za wykonaną pracę i to wykonawca ma cię przekonać, że jest godzien twojego zaufania a nie odwrotnie. Jeżeli na etapie rozmów masz wątpliwości czy dana osoba spełnia twoje oczekiwania to lepiej nie ryzykuj - prawdopodobnie ich nie spełnia.

2. Poproś o referencje! Czasami wystarczy kontakt telefoniczny do jego dwóch zadowolonych klientów i w ciągu kilku minut uzyskasz cenne informacje. Jeżeli okaże się, że nie możesz otrzymać numerów do jego klientów, bo „zmienił komórkę”, „kot mu zrzucił doniczkę na telefon” i „oj, teraz nie ma, ale jak da pan zaliczkę to jutro przyniosę” to oznacza jedno: kłopoty. Szukaj kogoś innego.

3. Obejrzyj jego prace! Szukasz tynkarza? Upewnij się, że jakość jego pracy ciebie zadowoli. Szukasz glazurnika? Zobacz, czy czasem nie kładzie krzywo płytek. Jeżeli ta osoba jest z polecenia i kolega zapewnia cię, że u niego płytki są położone świetnie – nie wierz na słowo, obejrzyj wykonaną pracę. Pamiętaj, że kolega może mieć mniejsze wymagania od twoich albo wykonawca miał do wykonania mniej skomplikowaną pracę wymagającą mniejszych umiejętności.

4. Sprawdź go w googlach. Wpisz nazwę firmy. Wpisz jego imię i nazwisko. Jeżeli masz za dużo wyników, z których nic nie wynika, to spróbuj wpisać jego dane w cudzysłowy (o tak: „Sławomir Zając”) lub dodaj zawód, który wykonuje (np. Sławomir Zając murarz). Spróbuj też wpisać sam numer telefonu. Możesz się dowiedzieć bardzo ciekawych rzeczy! Nie pomijaj tego punktu. Dzięki moim działaniom uchroniłem parę osób przed współpracą z nierzetelnymi osobami i oszustami tylko dlatego, że umieściłem stosowną informację w Internecie.

5. Przystąp do negocjacji i omówienia warunków umowy! Umowy są niezbędne i poświęcę im cały kolejny punkt:

2. Umowy

ZAWSZE, ZAWSZE! Podpisuj umowy z wykonawcami! Nie ma ważniejszej rzeczy, którą mógłbyś zrobić, aby zabezpieczyć swoje interesy i ubezpieczyć się przed stratą pieniędzy. Jestem zdruzgotany tym, jak mało inwestorów podpisuje umowy! Jeżeli nie masz podpisanej umowy to się nie dziw, że wykonawca nie chce rozpocząć roboty w terminie albo nie odbiera telefonów. Nie ma przecież przed tobą żadnych zobowiązań, co oznacza, że to on dyktuje warunki i to ty jesteś na jego łasce.

UMOWA MUSI BYĆ NA PIŚMIE! Brak umowy to działanie na własną szkodę. Brak umowy oznacza, że jesteś frajerem. Jeżeli nie chcesz podpisać umowy z wykonawcą, bo przecież znasz się na ludziach i nikt cię nie oszuka to nie dość, że jesteś frajerem, to jeszcze naiwnym. To mocne słowa, ale ile można słyszeć o tym, że ktoś wziął zaliczkę bez pokwitowania i uciekł, zobowiązał się do wykonania roboty i nie odbiera telefonów, spieprzył zlecenie i nie chce przyjechać i poprawić, ale nic z tym nikt nie jest w stanie zrobić, bo NIE MA UMOWY? Zwykle słyszę przy takich okazjach narzekanie na złych wykonawców – ok, jasne, że to ich wina, ale przykra prawda jest taka, że większość problemów można uniknąć właśnie poprzez robotę papierkową, która gwarantuje bezpieczeństwo i spokój. Brak umowy to jak nie rozglądanie się przy przechodzenie przez jezdnię na zielonym świetle. Owszem, zwykle przejdziesz przez ulicę bez problemu, ale wystarczy jeden nieuważny/pijany kierowca, żebyś stracił zdrowie i życie. Jeżeli przy przechodzeniu przez jezdnię myślisz „nie będę się rozglądał, przecież mam zielone” to jest to właśnie przykład nieroztropnego a wręcz głupiego myślenia. Rozsądnie jest pomyśleć: „upewnię się, że nic nie jedzie - nic nie tracę a mogę wiele zyskać”.

Tak samo jest z umowami – napisanie umowy trwa chwilę, napisanie jej nic cię nie kosztuje, ale dzięki niej możesz tylko zyskać.

(anegdota)

Hydraulik położył rano rury pod ogrzewanie podłogowe i tego samego dnia przyjechała ekipa od wylewek. Następnego dnia inwestor przyjechał na budowę i zobaczył straszny widok – część rur oderwała się od podłoża i wyszła ponad wylewkę, która przez noc zastygła. Wina była ewidentnie po stronie hydraulika, który źle zabezpieczył instalację. Naprawa szkody wyniosła więcej niż koszt położenia podłogówki, ale dzięki umowie można było te pieniądze odzyskać.

Nie chodzi tylko o zabezpieczenie się przez źle wykonaną robotą. Nawet po prawidłowym wykonaniu pracy, może się okazać przy rozliczeniu, że cena za usługę wyszła większa niż umówiona albo ktoś kogoś źle zrozumiał i trzeba dopłacić. Często w przypadku "niespodziewanej zmiany ceny" ludzie machają ręką i płacą, bo "co się będą stresować" – brak umowy oznacza, że nie mają jak udowodnić, że racja jest po ich stronie i płacą dla świętego spokoju. To nie jest rozsądne. Co więcej, takie zachowanie pozwala „magikowi” lub partaczowi na dalsze funkcjonowanie na rynku.

(anegdota)

Sąsiad skorzystał z taniego elektryka. Omówili zakres prac i wynagrodzenie za punkt elektryczny – 30 złotych za punkt. Całkiem tanio. Sąsiad przeliczył wszystkie gniazdka i punkty oświetleniowe, pomnożył i wyszło mu, że zapłaci o wiele mniej niż gdyby miał skorzystać z droższego elektryka, którego mu poleciłem.

Po wykonaniu pracy okazało się, że musi zapłacić ponad 1000 zł więcej niż założył. Okazało się, że definicja punktu elektrycznego według elektryka jest nieco inna od tej, którą przyjął sąsiad. Elektryk stwierdził, że punktem elektrycznym jest nie tylko gniazdko i punkt oświetleniowy, ale także każdy włącznik i każda puszka!

I jak to się skończyło? Ano typowo - sąsiad to spokojny człowiek, nie kłócił się, nie miał nic na piśmie, więc zapłacił. Można polemizować z tym czy elektryk postąpił w porządku czy nie i jaka jest naprawdę definicja punktu elektrycznego, ale inwestor - sąsiad - mógł odpowiednio się przed taką sytuacją zabezpieczyć. A tak nie dość, że sąsiad zapłacił więcej niż myślał, to jeszcze okazało się, że w sumie cała robota kosztowała go więcej niż gdyby skorzystał z mojego „drogiego” elektryka…

Jednym z argumentów przeciwko podpisaniu umowy może być cena. Czasami wykonawca bąknie, że może podpisać umowę, ale wtedy cena rośnie o VAT i podatek dochodowy.

Cóż… mógłbym długo pisać o tym, żeby nie korzystać z takich „firm”, które działają na niekorzyść tych legalnie działających, które płacą podatki, ale że poradnik miał być praktyczny, więc i na to mam pewną radę.

Jeżeli z jakiś względów koniecznie chcesz skorzystać z takiej firmy, ale nie chcesz płacić więcej, to można się umówić na to, że podpiszecie umowę, ale po wykonanej pracy nie otrzymasz rachunku lub faktury. Pamiętaj, że umowa zapewnia ci m.in. gwarancję – jeżeli wykonawca pracuje u ciebie na czarno, bez żadnego potwierdzenia, umowy a po wykonanej pracy nie otrzymasz rachunku to nie masz jak udowodnić, że daną pracę wykonywała dana firma.

Można też podpisać umowę na niższą kwotę lub się umówić, że po wykonanej robocie umowę komisyjnie niszczycie. Odradzam to rozwiązanie, ale przy małych i nieistotnych pracach można je wziąć pod uwagę. Pamiętaj, że wtedy nie będziesz miał możliwości zareklamowania usługi. Tzn. reklamację możesz rzecz jasna wnieść, ale wykonawca może ją zignorować. Mimo wszystko powtarzam – nie warto korzystać z firm, które najpierw sztucznie zaniżają cenę po to, aby ją zwiększyć o kwotę podatków.

(anegdota)

Pamiętam, że przez dobre 30 minut kłóciłem się z właścicielem firmy, która montowała u mnie kotłownię. Firma obiecała mi kilkuletnią gwarancję na wykonaną usługę, ale gdy doszło do rozliczenia okazało się, że niczego nie otrzymam na piśmie. Podczas rozmowy dowiedziałem się m.in., że „jak mogę mu nie ufać”, „na co panu gwarancja, wszystko jest zrobione tip-top”, „firma nie daje gwarancji na piśmie i żaden klient jeszcze jej nie otrzymał i „od 20 lat nie spotkałem się z kimś takim jak pan” (to raczej nie był komplement ;). Dopilnowałem, aby gwarancja została przy mnie napisana, wydrukowana i podpisana przez szefa na miejscu. Argument miałem mocny – ponad 10000 zł w kieszeni, na których mu bardzo zależało. ;)

Jeżeli jednak pomimo tego wykonawca dalej nie chce podpisać umowy (spotkałem się z tłumaczeniem, że wykonawca niczego nie podpisze, bo potem doniosę do urzędu skarbowego i będzie miał problem) to zakończ rozmowę i szukaj kogoś innego. Wierz mi, że jeżeli wykonawca boi się podpisać umowę i przyjąć na barki odpowiedzialność to nie jest to osoba godna zaufania.

(anegdota)

Sąsiad budował dach.

Pierwsza ekipa przyjechała na budowę z dwutygodniowym opóźnieniem, po czym wzięła się za robotę w tak ślimaczym tempie, że sąsiad stracił cierpliwość i po kolejnych 2 tygodniach ich się pozbył.

Druga ekipa przyjechała na budowę, ponarzekała na to, co zobaczyła, ustaliła wynagrodzenie, wzięła zaliczkę, popracowała kilka dni a potem nagle z budowy zniknęli zostawiając rozpoczętą robotę, narzędzia i ubrania robocze.

Trzecia ekipa przyjechała na budowę, ponarzekała na to, co zobaczyła, ustaliła wynagrodzenie, wzięła zaliczkę. Pili podczas roboty, ale dach zrobili. Zakończoną pracę uczcili piciem (a jak!) na terenie budowy, wsiedli do samochodu, ujechali kilkaset metrów, samochód wypadł z drogi na zakręcie i raz przekoziołkował. O dziwo nic nikomu się nie stało, odeszli na parę minut od samochodu, aby wytrzeźwieć, wrócili do wraka i okazało się, że ktoś… ukradł im radio.

Poważnie.

I po tej nieoczekiwanej historyjce płynnie przechodzimy do kolejnego punktu.

3. Co w umowie piszczy?


Umowa powinna być jak najbardziej konkretna i zawierać poniższe informacje:

a) Wysokość wynagrodzenia.

Najlepiej ustalić całkowite wynagrodzenie za wykonaną pracę a nie za np. wykonanie metra kwadratowego. Dzięki temu unikniesz takich problemów, jakie miał sąsiad z elektrykiem w poprzedniego rozdziału i powinno zabezpieczyć cię przed dodatkowymi kosztami. Pamiętaj, że wykonawca może być uczciwy, ale niedomówienia lub przeoczenia mogą się zdarzyć każdemu. Co z tego, że ty będziesz pewny waszych ustaleń, jak po wykonanej pracy okaże się, że musisz zapłacić więcej, bo cena nie obejmowała tego i tamtego bo to przecież „oczywiste”?

(anegdota)

Negocjowałem cenę z moim glazurnikiem. Wynegocjowałem dobrą cenę za metr ułożenia płytek tarasowych. Podczas omawiania warunków umowy, kiedy powiedziałem glazurnikowi, że chciałbym ustalić całkowitą kwotę wynagrodzenia za skończenie tarasu, coś go tknęło, wziął miarkę, poszedł na taras i… okazało się, że w związku z tym, że mam krzywy taras, trzeba będzie wykonać dodatkową pracę związaną z jego wyrównaniem. Wróciliśmy do negocjacji.

Gdybym podpisał umowę na ułożenie 1 m2 płytek, glazurnik mógłby o krzywym tarasie powiedzieć mi za późno i byłbym narażony na nieoczekiwane wydatki. Nie mógłbym nawet zmienić wykonawcy, ponieważ podpisałem wiążącą umowę.

Z drugiej strony gdyby glazurnik podpisał umowę obejmującą całkowity koszt wykonania, byłby zobowiązany do wyrównania tarasu we własnym zakresie. I o to w tym wszystkim chodzi – przenosisz ciężar odpowiedzialności z siebie na wykonawcę. Jeżeli wykonawca zgadza się na twoje warunki to jesteś pewny, że wie, czego się podejmuje i nie ma potem słuchania o „krzywych ścianach” (tynkarze), kiepskim podłożu (malarze) czy innych nieoczekiwanych zdarzeniach.

Jeżeli spodobał ci się fragment mojego poradnika to zachęcam do przeczytania co znajduje się w całej książce - dostępna wersja papierowa, ebook oraz audiobook:

https://blog.poradnik-budowlany.com/moja-ksiazka/

1a76661f5bb56e325d437dedd208d112 orig

Dodaj komentarz

Dodajesz komentarz anonimowo. Zaloguj się.

Dodajesz komentarz anonimowo. Aby komentować pod własnym pseudonimem włącz profil publiczny w ustawieniach.

Autor:
Treść:

Aby przesłać formularz, musisz mieć włączony w przeglądarce Javascript. Jeżeli nie masz, przepisz wspak tekst i0pok4lzib:

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Prywatność. Copyright – 1999-2018 INTERIA.PL, wszystkie prawa zastrzeżone.