Ostatnio: 27.05.2019

Darmowe galerie dla serwisów aukcyjnych

1. Wstęp

14.09.2013r. kupiłem poprzez stronę www.biletyregionalne.pl bilet elektroniczny na jednorazowy przejazd pociągiem, którego ogromną zaletą jest fakt, że wystarczy pokazać go na ekranie telefonu i ma się z głowy kolejki, drukarki itd. Upewniłem się w regulaminie czy aby na pewno nie muszę niczego drukować:

Warunkiem korzystania z Internetowego Systemu Sprzedaży IPR jest: (...)

2) spełnienie następujących wymagań technicznych: (...)

c) posiadania (...) urządzenia elektronicznego wyposażonego w ekran o przekątnej min. 3 cali z dostępem do Inernetu (np. smartfony, tablety, netbooki),

964020



Niestety regulamin PR i zdrowy rozsądek to jedno, a regulamin według konduktorów to drugie :) Podczas kontroli dowiedziałem się, że konduktora cyt. "nie obchodzi regulamin" i bilet ma być wydrukowany albo mandat. Konduktor zaoferował mi możliwość kupna biletu u niego (oczywiście z dopłatą), ponieważ odmówiłem usłyszałem, że jestem oszustem, gapowiczem, wciskającym ciemnotę itd. Zaznaczam, że w trakcie całej dyskusji zachowywałem spokój (zwykła ostrożność procesowa - lepiej mieć świadków po swojej stronie), skądinąd wyprowadzając tym samym konduktora z równowagi do tego stopnia, że zaproponował mi cyt. "jak ci się coś gościu nie podoba to możemy sobie poza pociągiem ręcznie wytłumaczyć".

Skończyło się na tym, że konduktor wypisał mi bilet kredytowany, którego nie przyjąłem - uznałem, że uparte stawianie się aż do przyjazdu policji itp. jest bezcelowe, głównie dlatego, że przy poprzednim toczka w toczkę identycznym problemie z biletem policjant ograniczył się do wylegitymowania mnie, szkoda więc marnować czasu innych pasażerów. Na marginesie: ta poprzednia sprawa zakończyła się rozprawą, która odbyła się cztery dni przed opisywanym pojazdem. Rozprawa zakończyła się całkowitym oddaleniem roszczeń PR, sędzia w ustnym uzasadnieniu stwierdziła, że pozew jest absurdalny :)

Po wydarzeniu pozbierałem kontakty do świadków, a po powrocie do domu przygotowałem kilka pism:

a) zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa usiłowania wyłudzenia pieniędzy - 286 KK

b) zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa poświadczenia nieprawdy - 271 KK

c) zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa zniewagi - 216 KK

d) pozew cywilny o zadośćuczynienie krzywd doznanych w związku z 216 KK w postaci kwoty na rzecz Fundacji WOŚP.

e) skierowane do Przewozów Regionalnych żądanie udostępnienia danych osobowych konduktora do celów procesowych.

f) skarga na postępowanie konduktora, wraz z żądaniem wyciągnięcia konsekwencji służbowych oraz przeprosin na piśmie.

Szczerze przyznam, że z a-d nie skorzystałem - brak czasu, szczera niechęć do zawracania świadkom głowy, więcej miałbym z tego powodu problemów niż korzyści. Pismo e i f wysłałem do Przewozów Regionalnych, nie będę go przytaczał bo jest tl;dr, jakby ktoś potrzebował ładnie brzmiących i skutecznych formułek do swojej sprawy to mogę na pm podesłać. Zasadnicze punkty:

1. Szczegółowy, okraszony bogato cytatami opis sytuacji.

2. Żądanie udostępnienia danych osobowych, wraz ze wskazaniem jakie przepisy zostały złamane.

3. Informację o wymienieniu się ze świadkami zdarzenia numerami i adresami oraz fakt, że ochoczo zgodzili się w razie potrzeby zeznawać przeciwko konduktorowi.

4. Żądanie całkowitego odstąpienia od roszczenia, całkowitego czyli bez żadnych opłat manipulacyjnych itp.

5. Wskazanie punktów regulaminów przewozu i biletów elektronicznych wskazujące, że miałem rację żeby nie musieli szukać i nie próbowali wciskać kitu :)

6. Informacja, że nie mam pretensji do Przewozów Regionalnych, bo wszędzie się znajdzie czarna owca, jednak oczekiwałbym przeprosin na piśmie oraz informacji o zaplanowanych zmianach w procedurze obsługi pasażerów tak, aby w takich przypadkach pasażer mógł się obronić bez konieczności pisania skarg, reklamacji itp. badziewia.

7. Skierowana do konduktora informacja: informuję, że szanując czas sądów i swój oraz biorąc pod uwagę, że przestępstwo znieważenia jest ścigane z oskarżenia prywatnego, jestem skłonny zakończyć sprawę polubownie i odstąpić od podjęcia kroków prawnych przeciwko konduktorowi pod warunkiem otrzymania od niego pisemnych przeprosin za zaistniałą sytuację, z załączonym bankowym potwierdzeniem przelewu kwoty nie mniejszej niż 1/30 jego miesięcznej pensji na konto wybranego przez niego podopiecznego fundacji charytatywnej Zdążyć z Pomocą oraz uzasadnienie dlaczego się tego domagam - tego samego będę dochodził przed sądem, jednak w tym przypadku poza koniecznością przeprosin i zadośćuczynienia dojdą koszta sprawy, koszta ew. grzywny i sam fakt skazania, przez co chcę podkreślić, że nie zależy mi na zemście, a tylko na skłonieniu konduktora do zrewidowania swojego postępowania. Taki jestem łaskawy :)

2. Pierwsza odpowiedź

Po dwóch dniach dostałem odpowiedź z Przewozów Regionalnych, pisownia oryginalna:

W nawiązaniu do wniesionej skargi uprzejmie informujemy, iż z pracownikiem obsługującym pociąg nr xxxxx w dniu 14.09.2013 r. zostanie przeprowadzone postępowanie wyjaśniające, o wyniku którym zostanie Pan poinformowany.

Jednocześnie powołując się na ochronę danych osobowych, nie możemy podać danych osobowych ww. pracownika jedynie na żądanie sądu lub innych organów ścigania.

Odnośnie wystawionego wezwania w pociągu, po zebraniu całego materiału -decyzję w tej sprawie podejmuje Biuro Windykacji Należności Przewozowych w Poznaniu.

Czyli standardowa formułka "zajmujemy się tym" - wiadomo, nie rzucą się od razu do przepraszania, więc czekałem. Ponieważ w tym samym czasie otrzymałem pocztą bilet kredytowany, którego w pociągu nie przyjąłem wykonałem dwa szybkie telefony:

1. Do dolnośląskich Przewozów Regionalnych w celu dowiedzenia się co z moją sprawą,

2. Do Biura Windykacji Przewozów Regionalnych w celu dowiedzenia się co z moją sprawą i poinformowania ich o tym, że nie wszystkie informacje na tym świstku są zgodne z prawdą :)

W pierwszym przypadku dowiedziałem się, że postępowanie trwa i odpowiedź na swoją skargę otrzymam maksymalnie po 30 dniach od jej złożenia - taki termin przewidują przepisy - więc czekam do 16 października. W windykacji powiedzieli, że wiedzą o trwającym postępowaniu, otrzymali moją reklamację i opis zdarzenia (tzn. d.ś. PR przesłali mojego maila zapewne), a te bilety wysyłają zawsze bo "należą do pasażera" :).



3. Pierwsza odpowiedź konstruktywna, czyli w oparach absurdu

Przewozy Regionalne odpisały ostatniego dnia przewidzianego przez ustawę. Pani Jolanta zaczęła od przypomnienia przepisów:

Wzajemne prawa i obowiązki w relacji przewoźnik – podróżny regulują przepisy ustawy z dnia 15 listopada 1984r. – Prawo przewozowe (Dz. U. nr 50, poz. 601 z późn. zm.) oraz przepisy wykonawcze wydane na jej podstawie. Zgodnie z art. 16 w/w ustawy – Prawo przewozowe umowę przewozu zawiera się przez nabycie biletu na przejazd lub spełnienie innych określonych przez przewoźnika warunków dostępu do środka transportowego. Ponadto tut. Biuro zawiadamia, że zasady zakupu biletów za pośrednictwem elektronicznego systemu sprzedaży określa Regulaminu internetowej sprzedaży biletów na przejazdy pociągami „Przewozy Regionalne” spółka z o.o..

Następnie poinformowała mnie, w jaki sposób można okazać konduktorowi bilet:

Zgodnie z postanowieniami ww. regulaminu elektroniczny bilet można zaprezentować konduktorowi w jednej z dwóch wybranych przez siebie form (...) użytkownicy urządzeń wyposażonych w wyświetlacze o przekątnej minimum trzech cali mogą posiadać bilet w formie utworzonej w systemie IPR strony w formacie HTML, wyświetlonej w trybie online lub offline. W tym przypadku urządzenie musi posiadać dostęp do sieci i przeglądarkę stron internetowych. Po zakupie biletu podróżny będzie otrzymywał na swój telefon SMS-a z adresem internetowym (linkiem) do biletu, którego otwarcie spowoduje wyświetlenie biletu z systemu IPR na smartfonie lub innym urządzeniu. Warto pamiętać, że wyczerpanie baterii w urządzeniu lub brak zasięgu nie zwalania pasażera z obowiązku okazania ważnego biletu podczas kontroli.

Doskonale, tak jakbym o tym nie wiedział :) Pani Jolanta podała właściwe przepisy prawa oraz przepisy regulaminu (sam je zresztą cytowałem w reklamacji), problem był tylko z ich interpretacją:

Tut. Biuro zawiadamia, że przeprowadzone na okoliczność Pana reklamacji postępowanie wyjaśniające wykazało, iż podczas przeprowadzanej kontroli dokumentów przewozowych w pociągu nr xxxxx, został Pan ujawniony jako podróżny odbywający przejazd bez ważnego biletu. W momencie ujawnienia okazał Pan organowi kontrolnemu (!) wyłącznie zamieszczony na swojej poczcie internetowej adres internetowy (link) do biletu, twierdząc, że jest to właściwy dokument przewozu. (!)

Otóż okazuje się, że według konduktora (bo na jego zeznaniach się opierali, wyjaśnienia pasażera to kłamstwo. Zawsze) nie tylko usiłowałem mu pokazać coś, co w ogóle nie istnieje - linka do biletu otrzymuje się smsem - ale też usiłowałem mu wmówić coś kompletnie absurdalnego, tzn. że link jest biletem. Mając bilet pokazuję więc linka i twierdzę, że to bilet :)

Pani Jolanta ustaliła już więc, że jechałem bez ważnego biletu, przejdźmy więc do skargi na konduktora. Została całkowicie odrzucona, cyt.:

Kontroler grzecznie poinformował Pana, że link do biletu nie upoważnia Pana do przejazdu, a następnie pouczył Pana o obowiązujących zasadach zakupu biletu w pociągach spółki Przewozy Regionalne sp. z o.o.

Jakaś alternatywna rzeczywistość: konduktor, który nie ma pojęcia o regulaminie (jak sam twierdzi "jego regulamin nie obowiązuje") grzecznie tłumaczy mi jak działają bilety :)

W toku czynności, związanych z prowadzonym postępowaniem wyjaśniającym ustalono, że to Pana zachowanie w stosunku do konduktora o nr 25513, znacznie odbiegało od przyjętych ogólnie standardów zachowania (podniesiony ton wypowiedzi, noszący znamiona krzyku, opryskliwe i bezceremonialne zachowanie w stosunku do wykonywającego swoje obowiązki konduktora). Świadkiem konfrontacji Pana z konduktorem była kierownik pociągu nr 66205 relacji Wrocław Główny – Węgliniec, która zaznaczyła, że konduktor podczas rozmowy z Panem, pomimo wykazywanej przez Pana postawy wykazał się dużym spokojem i profesjonalizmem. Powyższe potwierdza również maszynista pociągu, który słyszał rozmowę z kabiny maszynisty.

Trudno się spodziewać czegokolwiek innego, niż że koledzy z pracy zeznają cokolwiek innego :) Jest tylko jeden problem: akcja miała miejsce w ostatnim wagonie pociągu, w którym pani kierownik, a tym bardziej maszynisty zwyczajnie nie było - maszynista siedzi w kabinie, a kierowniczka sprawdzała bilety od czoła. Mamy więc do czynienia z przekazem telepatycznym, ewentualnie kierowniczka i maszynista dysponują supersłuchem. To ma sens :D

Konkluzja odpowiedzi może być tylko jedna:

Biuro z przykrością stwierdza, że nie znajduje w chwili obecnej podstaw do uznania wniesionej reklamacji, a co za tym idzie do zmiany decyzji organu kontrolnego.

4. Na mszę dzwony grzmiały dostojnie, rineo idzie na wojnę

Odpisałem natychmiast po otrzymaniu pow. maila:

Szanowna Pani,

Przeczytałem z uwagą odpowiedź na moją reklamację i jest mi bardzo przykro, że nie została przeczytana, o czym dobitnie świadczy treść odpowiedzi. Nie potrafię zrozumieć w jaki sposób powołując się na przepisy prawa i regulaminu (te same, na które się powoływałem), które precyzyjnie potwierdzają iż opłata dodatkowa została nałożona niesłusznie można wyinterpretować coś całkowicie sprzecznego. Dodam, że potwierdzeniem mojej interpretacji przepisów jest prawomocny wyrok w sprawie rozpatrywanej xx.xx.xxxxr. przed Sądem Rejonowym w xxx, I Wydział Cywilny, sygnatura akt X X xxx/xx: sprawa również dotyczyła problemów z biletem elektronicznym i zakończyła się całkowitym oddaleniem roszczeń Przewozów Regionalnych. Pokrótce wyjaśnię:

Wyrok na który się powoływałem to moja poprzednia sprawa z Przewozami Regionalnymi, również dotycząca biletu internetowego. Radca PR prowadził wywody jak to naruszyłem dobro, stosunki społeczne, moja wina zasługuje na ukaranie, roszczenie jest zasadne bo ustawa itp. itd., ja tylko pokazałem bilet :D Wydanie wyroku zajęło może 10 minut, sędzia całkowicie oddaliła roszczenia PR, w ustnym uzasadnieniu stwierdzając, że pozew jest absurdalny :)

Przede wszystkim spełniłem wymóg ustawowy nakładany przez przepis na który się powołujecie: //tu przepis// Bilet niewątpliwie nabyłem, potwierdzenie tego jest wyjątkowo łatwe: jego numer seryjny to xxxxx, wystarczy sprawdzić w systemie.

No cóż, bilet mam, więc o co im chodzi?

Przytaczany fragment regulaminu będący powodem odrzucenia reklamacji jest dokładnie powodem dla którego należało reklamację przyjąć, ponieważ potwierdza, że spełniłem wszystkie wymagania i obowiązki, które nakładacie na pasażera korzystającego z biletów elektronicznych: /tu przytoczenie regulaminu i fakty potwierdzające, że wszelkie wymagania spełniłem/

W swoim piśmie powoływałem się właśnie na przepisy ich regulaminu dot. biletów elektronicznych, uzasadniając tym samym, że spełniłem wszelkie warunki, więc roszczenie jest bezzasadne, a konduktor jest debilem:

Ponieważ zgodnie z Waszym regulaminem jako podróżnego bez ważnego biletu traktuje się osobę, która nie spełniła któregoś z wymienionych warunków (dostęp do internetu, przeglądarka, nierozładowana bateria, zasięg), a ja spełniłem każdy z tych warunków, nakładanie opłaty dodatkowej jest całkowicie bezzasadne.

Czas na konduktora i jego kreatywne zeznania:

Pozwolę sobie teraz przejść do sytuacji z konduktorem, którego wyjaśnienia (na których zapewne się opieracie) już w pierwszym kroku mijają się prawdą. Po pierwsze link do biletu w formie HTML otrzymuje się przez SMS, a nie przez e-mail, toteż nie miałbym po co pokazywać maila - to pierwsze kłamstwo konduktora. Po drugie nie okazałem SMS, a zgodnie z regulaminem bilet w formie HTML - to drugie kłamstwo konduktora. Po trzecie, w żadnym momencie nie twierdziłem, że SMS jest właściwym dokumentem przewozu: wcześniej w systemie IPR kupiłem trzy bilety (nr.: xxxx, xxxx, xxxx), więc twierdzenie, że uważam SMS-a (względnie maila) za właściwy dokument przewozu jest co najmniej absurdalne - mamy więc trzecie kłamstwo konduktora.

Przytoczone wyżej zeznanie konduktora jest niewiarygodne, głównie dlatego, że według niego musiałbym się zachowywać całkowicie absurdalnie: pokazywać rzeczy, które nie istnieją, twierdzić że sms jest biletem mimo, że miałem bilet itd.

Chciałbym tu zauważyć też, że odpowiedź w tym fragmencie jest oparta tylko na słowach konduktora, ponieważ w momencie przystąpienia do kontroli w okolicy nie było ani p. kierowniczki pociągu, ani tym bardziej maszynisty - co daje pewne podstawy do wątpienia w prawdziwość jego opowieści. Przypomnę, że niezależni (obcy mi) świadkowie są gotowi potwierdzić moje słowa, również przed sądem - jeśli zajdzie taka potrzeba jestem gotowy dostarczyć pisemne oświadczenia z opisem sytuacji.

Powyższy akapit w zasadzie nie wymaga komentarza. Oczekiwanie, że koledzy z pracy opowiedzą cokolwiek innego byłoby naiwne.

Powstają tu dwa pytania: pierwsze i najważniejsze, ponieważ dowodzi kłamstwa ww. trójki: kontrola biletu i dyskusja z konduktorem miała miejsce w ostatnim wagonie pociągu, w którym ani kierowniczki pociągu ani maszynisty nie było. Jakim cudem mogą więc być świadkami sytuacji trwającej dobre pół godziny skoro widzieli jedynie trwający ~5min moment wypisywania opłaty dodatkowej? Drugie, dodatkowe: w jakich okolicznościach kierowniczka pociągu oraz maszynista - niewątpliwie znajomi konduktora - potwierdziliby cokolwiek innego niż wzorowe zachowanie konduktora wobec szalejącego agresora bez biletu, ewentualnie w jakich okolicznościach Przewozy Regionalne uznałyby wersję pasażera? Bardzo żałuję, że "dyskusji" z konduktorem nie nagrałem, przypomnę tu jednak, że w przeciwieństwie do niego moją wersję mogą poświadczyć nie koledzy z pracy, a obce mi osoby, motywowane wyłącznie zbulwersowaniem jego zachowaniem.

5. Powoli coś zaczyna docierać

Tut. Biuro informuje, że pomimo wskazania przez Pana numeru biletu zakupionego za pośrednictwem internetowego systemu sprzedaży tut. Biuro nie ma możliwości ustaleniu danych osobowych podróżnego, który przedmiotowy dokument przewozu zakupił. Na podstawie numeru biletu tut. Biuro może jedynie zweryfikować dane w przedmiocie: daty zakupu, daty przejazdu, trasy przejazdu, ceny biletu, rodzaju biletu (normalny/ulgowy).



We własnym systemie nie mogą sprawdzić kto zakupił bilet :)

Ponownie zawiadamiamy, że warunkiem rozpatrzenia sprawy jest nadesłanie kserokopii czytelnie wydrukowanego biletu o nr xxxxx, zakupionego za pośrednictwem internetowego systemu sprzedaży.

Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale żeby zawiadomić ponownie, trzeba wcześniej choć raz zawiadomić - ale ja może jestem dziwny. Zaznaczę tu, że wszystkie pisma czytałem po 4 razy, żadne też nie trafiło do spamu: adresy PR mam na białej liście.

Dalej jest opis strasznych kar, które na mnie spadną jeśli nie zapłacę :) Do sprawy chamowatego konduktora już nie wracali, najwyraźniej maszynista i kierowniczka z supermocami (szczegółowo słyszącymi krzyk pasażera sześć wagonów dalej w jadącym pociągu) są wystarczająco wiarygodni.

6. Asterix i Obelix i dom który czyni szalonym

Cóż mogłem napisać:

Szanowna Pani,

W załączniku przesyłam:

1. plik pdf z biletem, który otrzymałem mailem w momencie zakupu (biletxxxx.pdf)

2. plik pdf wygenerowany przed chwilą dla potwierdzenia, że ten pierwszy jest identyczny za wyjątkiem nagłówka informującego o wygenerowaniu po czasie przejazdu (biletxxxx (1).pdf)

3. sam e-mail potwierdzający zakup biletu (plik .eml).

Mam nadzieję że zakończy to problem i jakiekolwiek roszczenia wobec mnie. Poświęciłem już wielokrotnie za dużo czasu na zajmowanie się przejazdem, przy którym dopełniłem wszystkich swoich obowiązków, a problem leżał w całości po stronie Przewozów Regionalnych. Jakkolwiek przestałem wierzyć w możliwość wyciągnięcia przez was konsekwencji wobec pracownika za niedopuszczalne zachowanie (najwyraźniej wizerunek PR u pasażerów nie jest istotny, a premiowane jest raczej nakładanie kar za wszelką cenę niż rozwiązywanie problemów), nadal domagam się całkowitego odstąpienia od roszczeń oraz, niemniej istotnych, pisemnych przeprosin za zaistniałą sytuację. Ponieważ moja oferta polubownego rozwiązania sprawy niedopuszczalnego zachowania konduktora została odrzucona, zgodnie z wcześniejszym postanowieniem będę dochodził sprawiedliwych konsekwencji przed powołanymi do tego organami państwa.

7. A mury runą, runą, runą...

Przewozy Regionalne otrzymały ode mnie kopię biletu - sami w swoim systemie nie potrafili sprawdzić, że bilet miałem. Co ciekawe, moja sprawa musiała awansować, ponieważ o ile wcześniej odpowiedzi dostawałem od zwyczajnej radczyni w osobie p. Jolanty, tą odpowiedź napisał (podpisał) sam Dyrektor Biura p. Henryk:

„Przewozy Regionalne” (...) uprzejmie informuje, że zgodnie z postanowieniami /tu sporo paragrafów/ w razie posiadania przez podróżnego ważnego dokumentu przewozu, którego nie miał podczas przejazdu, przewoźnik lub osoba przez niego upoważniona pobierają właściwą należność za przewóz i opłatę dodatkową albo wystawiają wezwanie do zapłaty. Pobrana należność za przewóz i opłata dodatkowa, po uiszczeniu opłaty manipulacyjnej, odpowiadającą kosztom poniesionym przez przewoźnika, podlegają zwrotowi, a w przypadku wezwania do zapłaty – umorzeniu, w przypadku udokumentowania przez podróżnego, nie później niż w terminie 7 dni od dnia przewozu, faktu jego posiadania.

Tut. Biuro uwzględniając nadesłaną kserokopię biletu internetowego o nr xxx zawiadamia, że należności wskazane w sporządzonym na Pana nazwisko wezwaniu serii X nr xxxxxx zostaną umorzone, pod warunkiem uiszczenia w terminie 7 dni (licząc od dnia otrzymania niniejszego pisma), opłaty manipulacyjnej w wysokości 16,00 zł



Czyli tak: miałem bilet, więc łaskawie odstępują od roszczeń całej kwoty, jeśli tylko im zapłacę nieco mniejszą :D

Ponieważ w poprzednich mailach zadałem pytania podważające wiarygodność zeznań konduktora i spółki (w jaki sposób kierowniczka i maszynista siedzący w pierwszym wagonie mogli widzieć sytuację dziejącą się w wagonie ostatnim), a dodatkowo w mailu ostatnim zarzuciłem PR brak dbałości o wizerunek u pasażerów - najwyraźniej wizerunek PR u pasażerów nie jest istotny, a premiowane jest raczej nakładanie kar za wszelką cenę niż rozwiązywanie problemów - nieco zmienili ton:

Dodatkowo, mając na uwadze kierowane przez Pana pod adresem organów kontrolnych zarzuty tut. Biuro zawiadamia, że podstawowym zadaniem skuteczności działania organów kontrolnych jest dokładna kontrola dokumentów przewozu.

Wszystkich podróżnych (bez wyjątku) kontrolerzy traktują jednakowo poważnie i życzliwie, a stanowcze egzekwowanie od podróżnych wymaganych dokumentów przewozu i przestrzegania obowiązujących przepisów prawa mieści się w zakresie wykonywanych obowiązków służbowych.

Przewoźnik przywiązuje dużą uwagę, by stanowczość działań ze strony kontrolujących nie naruszała obowiązujących standardów zachowań oraz norm grzecznościowych.

Działania te muszą znajdować odbicie w szacunku i przyjaznym stosunku do korzystających z usług przewoźnika pasażerów.

Ocena działań kontrolnych ma jednakże charakter indywidualny i niejednokrotnie ujawnienie nieprawidłowości przez organ kontrolny i towarzyszące temu zdenerwowanie pasażera powoduje stresujące sytuacje dla obu stron podczas wykonywania tych czynności.

Jeśli w ocenie Pana kontroler przekroczył granicę stosownego zachowania za powyższe w imieniu spółki uprzejmie przepraszamy.



8. Knock, knock, knocking on heavens door

Moja odpowiedź:

Jakkolwiek cieszy mnie fakt uznania przez państwa posiadania przeze mnie biletu i odstąpienia od roszczenia opłaty dodatkowej, pozwolę sobie przypomnieć, iż domagałem się całkowitego odstąpienia od wszelkich roszczeń wobec mnie w związku z inkryminowanym przejazdem, włącznie z ewentualną opłatą manipulacyjną. Żądanie to uzasadniłem spełnieniem przeze mnie wszelkich obowiązków nakładanych na podróżnego, w szczególności obowiązek posiadania biletu na przejazd. Żądanie opłaty manipulacyjnej jest całkowicie bezzasadne, ponieważ - zgodnie ze wskazanymi przepisami - nakładana jest wyłącznie w przypadku braku uprzednio zakupionego biletu w trakcie przejazdu, podczas gdy bilet w trakcie przejazdu posiadałem. Podobnie jak w poprzednich pismach informuję, że ponieważ dokonałem wszelkich wymaganych prawem obowiązków i opłat związanych przejazdem, stanowczo odmawiam zapłacenia jakiejkolwiek opłaty dodatkowej. Jeśli mimo wszystko Przewozy Regionalne nie zrezygnują z wszelkich roszczeń wobec mnie, jedyną możliwością ich dochodzenia jest droga sądowa.

9. i ostatni - victory is mine!

„Przewozy Regionalne” (...) uprzejmie informuje, że po przeanalizowaniu całości dostępnego materiału oraz w celu zakończenia ciągnącego się sporu, podjęło decyzję o pozytywnym sposobie rozpatrzenia reklamacji.

W związku z powyższym należności wskazane w sporządzonym wezwaniu serii X nr xxxxxx zostały umorzone.

Sprawę uważamy za załatwioną.

Wnioski są dwa: 1. można wygrać z molochem, wystarczy być pewnym swego, 2. jeśli ugniesz się w jakimkolwiek momencie - przegrasz i zapłacisz za coś, czego nie zrobiłeś.

Zapraszam do zadawania pytań :)

648412

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. Prywatność. Copyright – 1999-2018 INTERIA.PL, wszystkie prawa zastrzeżone.